oby.watel
28.09.22, 07:43
Pożyteczni propisowsy idioci robią wszystko, by PiS pozostało przy władzy. Donald Tusk w końcu stracił cierpliwość i oświadczył, że albo jedna lista opozycji albo Platforma idzie sama do wyborów. Najgorsze jest to, że niewielkie zwycięstwo opozycji uniemożliwi skuteczną sanację państwa. Jeśli dziś opozycja nie potrafi dogadać się, to dogada się po wyborach? Przecież rozbuchane ego Hołowni czy Kosiniaka-Kamysza ogranicza się tylko do ustalenia ile stanowisk im się należy za to, że łaskawie wejdą do rządu. Co najmniej wicepremierzy oczywiście, choć jak pójdą osobno, to d'Hondt przetrzebi ich szeregi i zdobędą więcej głosów niż mandatów. Tym mniej mandatów im większe poparcie osiągnie PO i PiS. I to przy założeniu, że i tym razem wyborcy nie pójdą po rozum do głowy. Idąc razem mieliby wpływ na sprawy, idąc osobno dobrowolnie sobie ten wpływ ograniczają. W tej sytuacji najlepszym wyjściem, choć Tusk jest takiemu scenariuszowi niechętny, byłby wspólny start z częścią lewicy. Razem niech idzie z Hołownią, Kosiniakiem i Gowinem. Będzie śmiesznie jak Gowin zostanie posłem, a Zandberg nie.
wyborcza.pl/7,75398,28959493,zjednoczona-opozycja-tusk-chce-przyspieszyc.html