stefan4
24.06.24, 16:36
W naszym prawie nielegalne przekroczenie granicy to zaledwie wykroczenie. Kodeks wykroczeń, art.49a, §1:
,,Kto wbrew przepisom przekracza granicę Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze grzywny.''
Tak więc to jest coś takiego, jak pojechanie w mieście z prędkością 60km/h.
Ten sam czyn staje się przestępstwem dopiero wtedy, gdy towarzyszy mu przemoc, groźba lub podstęp. Kodeks karny, art.264, §2:
,,Kto wbrew przepisom przekracza granicę Rzeczypospolitej Polskiej, używając przemocy,
groźby, podstępu lub we współdziałaniu z innymi osobami, podlega karze pozbawienia
wolności do lat 3.''
Tak więc nawet w tym przypadku górne zagrożenie (3 lata) jest takie same jak za nieudzielenie pomocy człowiekowi w niebezpieczeństwie. Kodeks karny, art.162, §1:
,,Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem
utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez
narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku
na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.''
Tak więc, jeśli wygłodniały uchodźca, używając przemocy, groźby lub podstępu, resztką sił dostaje się nielegalnie do Polski, a tam spotyka go polski mundurowiec i odmawia podania wody, to obaj, uchodźca i mundurowiec, są przed prawem tak samo winni — do 3 lat.
A jeśli mundurowiec przemocą zawraca tego uchodźcę na bagna, albo uniemożliwia osobom trzecim podania mu wody, to jest winien usiłowania zabójstwa. Tyle prawo karne.
Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na drobiazg w cytowanym wyżej art.264 kk. Otóż jego §1 jest ,,uchylony''. A dlaczego? Przypuszczam, że dlatego, że w czasach komuny przewidywał, że samo nielegalne przekroczenie granicy jest przestępstwem, ale kiedy komuna padła i kraj wrócił (w pewnym zakresie) do zdrowego rozsądku, to go uchylono. Za komuny granice były święte; ale potem stały się zwykłymi umownymi kreskami na mapie, mającymi znaczenie administracyjne i porządkowe, a nie sakralne. Jednak co zacieklejszym patriotom marzy się stan prawny z czasów komuny, dlatego forsują w przestrzeni publicznej PRLowskie przekonanie o świętości granicy i o konieczności składania jej ofiar z ludzi.
- Stefan