l.george.l
21.10.25, 19:03
Media donoszą, że w ostatnią niedzielę odbywało się coroczne liczenie wiernych Kościoła katolickiego. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, ale policzeni ręcznie przez ministrantów czy siostry zakonne wierni, którzy tej niedzieli przewinęli się przez kościół, konfrontowani są procentowo z liczbą mieszkańców parafii. Mało tego, opłata diecezjalna, jaką zobowiązani są wnieść proboszczowie do jednostki nadrzędnej nie jest naliczana od liczby wiernych przychodzących do kościoła, lecz od liczby mieszkańców. Stąd moje pytanie: skąd proboszcz wie o moim istnieniu, mojej żony, moich dzieci, moich wnuków, skoro nigdy nikt z nas nie został ujęty w kościelnej ewidencji. A jeśli proboszcz ma wgląd do bazy Pesel i danych meldunkowych, to na podstawie jakich przepisów?