Dodaj do ulubionych

Ratunku!!!

IP: *.cambridge-06-07rs.ma.dial-access.att.net 09.05.02, 16:43
"Milczanowski ma zarzut w sprawie Oleksego PAP 2002-05-09 (16:25)
Były szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Andrzej Milczanowski jest podejrzany
o ujawnienie tajemnicy państwowej w związku ze "sprawą Oleksego" z 1995 r. O
postawieniu zarzutu poinformowała w czwartek stołeczna Prokuratura Apelacyjna,
która nadzoruje tajne śledztwo, prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w
Warszawie.

W środę Milczanowski został przesłuchany w charakterze podejrzanego. Grozi mu
do 5 lat więzienia. Z uwagi na tajny charakter sprawy nie ujawniono żadnych
szczegółów.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie badała, czy Milczanowski, jako funkcjonariusz
publiczny, dopuścił się przekroczenia obowiązków służbowych, m.in. ujawnienia
tajemnicy państwowej, gdy w grudniu 1995 r. mówił w Sejmie, że ówczesny premier
Józef Oleksy (SLD) był źródłem informacji dla wywiadu byłego ZSRR, a później
Rosji. Na możliwość przestępstwa wskazywały ustalenia sejmowej komisji
nadzwyczajnej, która badała legalność działań organów państwa ws. Oleksego.

Śledztwo umorzono w sierpniu 1998 r. Śledztwo umorzono, bo tak nakazywały
przepisy kodeksu postępowania karnego - mówił wtedy dziennikarzom Zbigniew
Goszczyński, zastępca szefa warszawskiej prokuratury. Z częścią materiałów
śledztwa prokuratura zapoznała Oleksego, uznając go - zgodnie z kodeksem
postępowania karnego - za pokrzywdzonego w sprawie. Nieoficjalnie mówiono, że
podstawą umorzenia były przepisy mówiące, że za swe działania były minister
może odpowiadać tylko przed Trybunałem Stanu.

Jednak Oleksy odwołał się od tej decyzji do Prokuratury Apelacyjnej. Ta
podtrzymała decyzję, wobec czego cała sprawa trafiła do sądu. W marcu 2000 r.
warszawski Sąd Rejonowy nakazał wznowić śledztwo.

W 1997 r. prokuratura otrzymała sprawozdanie sejmowej komisji nadzwyczajnej,
która badała legalność działań w sprawie Oleksego. Według przyjętego 19 grudnia
1996 r. przez Sejm sprawozdania, działania w tej sprawie oficerów Urzędu
Ochrony Państwa oraz Milczanowskiego mogły naruszać prawo, ale można byłoby to
stwierdzić dopiero po ewentualnym śledztwie i procesie.

W początkach 1996 r. Oleksy zrezygnował ze stanowiska premiera, gdy prokuratura
wojskowa wszczęła śledztwo o szpiegostwo w jego sprawie. Umorzono je w kwietniu
1996 r. Prokuratura uznała, że nie doszło do przestępstwa.

W 1997 r. posłowie SLD złożyli wniosek o postawienie Milczanowskiego przed
Trybunałem Stanu. Zarzucili mu, że przedstawiając w Sejmie informacje objęte
tajemnicą państwową, naraził na szkodę interesy państwa i naruszył dobra
osobiste Oleksego. We wrześniu 2001 r. Sejm zdecydował o umorzeniu postępowania
w tej sprawie. (jask)"
Jak Boga kocham, nie mogę.......................
Obserwuj wątek
    • Gość: Sp. Re: Ratunku!!! IP: *.cambridge-06-07rs.ma.dial-access.att.net 09.05.02, 17:17
      Komisja sejmowa w sprawie

      Olina złamała prawo

      „Gazeta Polska” dotarła do materiałów, które podważają wiarygodność pracy
      Nadzwyczajnej Komisji Sejmowej zajmującej się sprawą Józefa Oleksego. W
      składzie komisji znalazł się Tadeusz Iwiński poseł SLD, który kilka lat
      wcześniej sam był przesłuchiwany w związku z istotnym dla jej prac wątkiem
      kontaktów SdRP z KPZR. Złamano podstawową zasadę prawa, iż nikt nie może być
      sędzią we własnej sprawie.

      Zgodnie z obowiązującym ówcześnie prawem Nadzwyczajna Komisja Sejmowa, która
      zajmowała się sprawą Józefa Oleksego oskarżonego przez szefa MSW Andrzeja
      Milczanowskiego o szpiegostwo na rzecz Rosji, przesłuchiwała świadków w trybie
      Kodeksu postępowania karnego, a to wyklucza udział w pracach komisji osób,
      które były ze sprawą w jakikolwiek sposób związane (np. przesłuchiwane jako
      świadkowie). Tymczasem w składzie Komisji znalazł się poseł SLD Tadeusz
      Iwiński, który kilka lat wcześniej był przesłuchiwany przez funkcjonariuszy UOP
      badających kontakty SdRP z KPZR.

      Przesłuchanie (wczesną jesienią 1991 roku) zakończyło się sporządzeniem
      notatki, której wiarygodność potwierdził sam poseł.

      12 października 1991 r. Iwiński w liście podpisanym przez siebie, Wiesława
      Huszczę i Leszka Millera opublikowanym w „Trybunie” napisał, że rozmawiał z
      funkcjonariuszami UOP, a rozmowa została potwierdzona formalną notatką.

      Fragment oświadczenia
      podpisanego przez Leszka Millera, Wiesława Huszczę i Tadusza Iwińskiego
      (Trybuna 12.10.1991 r.): Wszystkie informacje
      zawarte w dostarczonym
      posłom OKP [chodzi przede wszystkim o Edmunda
      Krasowskiego – red.]
      piśmie UOP – na które
      powoływali się posłowie w czasie wyżej wymienionego spotkania [chodzi o
      domniemane spotkanie
      Huszczy i Millera z Borysem Pugo – red.] zostały
      przekazane przedstawicielom Urzędu przez członków
      kierownictwa SdRP:
      W. Huszczę, T. Iwińskiego
      i L. Millera. Są one
      potwierdzone sporządzonymi na tę okoliczność notatkami.



      Lawina po przesłuchaniu Iwińskiego i Millera

      W piśmie do OKP Andrzej Milczanowski ujawnił, że UOP bada sprawę pobytu liderów
      SdRP Leszka Millera i Wiesława Huszczy (odpowiedzialnego za finanse partii) w
      sierpniu 1991 na Krymie. Chodziło o sprawdzenie, czy nie kontaktowali się oni z
      przebywającym w tym samym ośrodku wypoczynkowym KPZR Borysem Pugo, jednym z
      przywódców puczu Janajewa (pucz miał doprowadzić do restauracji rozpadającego
      się ZSRR). Milczanowski zapowiedział również, że UOP zbada dokumenty dotyczące
      kontaktów SdRP z KPZR. To w wyniku tego śledztwa wybuchła sprawa tzw.
      rosyjskich pieniędzy. W listopadzie 1991 r. do Moskwy wysłano misję
      funkcjonariuszy UOP, która przesłuchała między innymi oficera KGB Władymira
      Sylwestrowa. Przesłuchanie było możliwe, gdyż po nieudanym puczu w rosyjskich
      służbach panowało ogromne zamieszanie, a przywódcy SdRP, byli podejrzewani o
      kontakty z organizatorami przewrotu. W trakcie śledztwa okazało się, że
      pożyczkę wziętą jeszcze przez ostatniego I sekretarza PZPR Mieczysława
      Rakowskiego zwrócił osobiście Leszek Miller. Doszło do tego w mieszkaniu innego
      oficera KGB, Władymira Ałganowa. Ałganow i jego kontakty z polskimi
      postkomunistami stały się obiektem szczególnej uwagi polskich służb specjalnych.

      Trzy lata później naprowadziło to UOP na ślad kontaktów Józefa Oleksego z
      Ałganowem, a cztery lata później do oskarżenia ówczesnego premiera Oleksego o
      współpracę z KGB i rosyjskim wywiadem.

      Dla kilku oficerów UOP, którzy zajmowali się tropieniem współpracowników
      Ałganowa, cała sprawa zaczęła się właśnie po moskiewskim puczu, kiedy zaczęto
      badać kontakty kierownictwa SdRP z organizatorami przewrotu. Dlatego też, jak
      twierdzą, z niemałym zdumieniem zauważyli, że w Nadzwyczajnej Komisji Sejmowej
      wśród osób ich przesłuchujących znalazł się jeden z pierwszych polityków
      przesłuchiwanych przez UOP Tadeusz Iwiński. Z informacji PAP-owskiej z
      28.03.1996 r. możemy się dowiedzieć, że Iwińskiego jako członka komisji,
      zainteresował szczególnie wątek pożyczki udzielonej przez KPZR SdRP.

      – Nikt nie może być sędzią we własnej sprawie, więc sędzia nie może w żaden
      sposób być powiązany ze sprawą. Gdyby takie powiązania odkryto, byłby to bardzo
      poważny powód do podważenia całego wyroku. Ta zasada dotyczy wszystkich spraw
      prowadzonych według Kodeksu postępowania karnego – powiedział nam znany adwokat
      senator Krzysztof Piesiewicz.

      ***

      Kalendarium sprawy
      „Oleksego”

      1981 rok: Władimir Ałganow obejmuje stanowisko I sekretarza ambasady ZSRR w
      Warszawie (faktycznie jest rezydentem KGB), w tym samym roku poznaje Józefa
      Oleksego, który w listopadzie zostaje kierownikiem Biura Centralnej Komisji
      Rewizyjnej PZPR, jest nim do lipca 1986 roku.

      1987 rok: w styczniu Józef Oleksy przenosi się do Białej Podlaskiej, gdzie
      zostaje I sekretarzem komitetu wojewódzkiego PZPR. Po ujawnieniu tzw. sprawy
      Oleksego tygodnik „Wprost” napisał: „Jako I sekretarz KW w Białej Podlaskiej
      miałby to robić (szpiegować) w zamian za pomoc polityczną. KGB co najmniej dwa
      razy ingerowało w drogę życiową Oleksego, ponieważ był on kontaktem
      przyszłościowym, czyli takim, którym opłacało się opiekować”.

      1989 rok: Józef Oleksy uczestniczył w obradach „okrągłego stołu”, od marca do
      czerwca pełnił funkcję ministra ds. współpracy ze związkami zawodowymi w
      rządzie Mieczysława Rakowskiego. W czerwcu został posłem.

      1990 rok: Po rozwiązaniu PZPR zasilił szeregi SdRP, w tym roku kontrwywiad UOP
      zaczął śledzić Władimira Ałganowa. 12 stycznia w mieszkaniu rezydenta KGB
      przedstawiciele KPZR, Władimir Wierszynin i Witalij Swietłow, mieli przekazać
      Mieczysławowi Rakowskiemu i Leszkowi Millerowi tzw. moskiewskie pieniądze.

      1991 rok: Oleksy wszedł w skład Rady Naczelnej SdRP, został wiceprzewodniczącym
      klubu parlamentarnego partii. W listopadzie prokuratura wszczyna śledztwo w
      sprawie tzw. moskiewskich pieniędzy.

      1992 rok: Władimir Ałganow oficjalnie przestał pracować jako dyplomata.
      Pozostał w Polsce jako przedstawiciel austriackiej firmy „Polmarc”, prowadził
      również własne przedsiębiorstwo.

      „W lipcu 1992 roku premier Oleksy rozpoczął okres poufnych kontaktów z nowo
      przybyłym dyplomatą rosyjskim, piastującym funkcję I sekretarza ambasady, który
      był również kadrowym pracownikiem wywiadu i przejął obsługę części sieci
      agenturalnej po Ałganowie.”

      „W latach 1990-1995 Oleksy odbywał wiele spotkań z oficerami obcego wywiadu, w
      trakcie których świadomie przekazywał informacje i dokumenty, w tym także
      tajne. Oleksy został zarejestrowany jako kwalifikowane źródło informacji w
      tajnej specjalnego znaczenia ewidencji obcego wywiadu, łącznie z jego
      kryptonimem” (Andrzej Milczanowski ówczesny szef MSW podczas wystąpienia
      sejmowego).

      1994 rok: UOP zdobył informacje o tym, że Ałganow nadal pracuje jako agent KGB.
      W czerwcu polski wywiad nakłonił do współpracy pracownika rosyjskich służb
      specjalnych, który miał dostęp do tajnych archiwów moskiewskich, zwerbowany
      agent KGB przekazał informacje o Józefie Oleksym i innych polskich agentach
      pracujących dla Moskwy.

      „Polski kontrwywiad wie o co najmniej 18 spotkaniach Oleksego z Ałganowem i
      jego następcą” – podała po ujawnieniu sprawy GW. We wrześniu szef UOP Gromosław
      Czempiński oficjalnie poinformował Józefa Oleksego, że Ałganow jest szpiegiem.

      1995 rok: Józef Oleksy został premierem.

      Tygodnik „Wprost” napisał: „Do UOP trafił wykaz dokumentów i informacji, jakie
      Olin przekazał Rosjanom. Lista była długa i zawierała dane o tajemnicach
      państwowych najwyższej rangi (...)”.

      Szef Zarządu Śledczego UOP Wiktor Fonfara powiedział: „Premier nie był
      rozpracowywany. Dowody jego współpracy z wywiadem rosyjskim zdobyto podczas
      operacyjnego rozpracowywania dz
      • douglasmclloyd Re: Ratunku!!! 09.05.02, 17:30
        > W trakcie śledztwa okazało się, że
        > pożyczkę wziętą jeszcze przez ostatniego I sekretarza PZPR Mieczysława
        > Rakowskiego zwrócił osobiście Leszek Miller. Doszło do tego w mieszkaniu innego
        > oficera KGB, Władymira Ałganowa.

        A moze premier Miller nie oddal wszystkiego i musi sie teraz odplacac?
      • Gość: M Re: Ratunku!!! IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 10.05.02, 23:59
        No dobrze - pieniądze i kontakty już mamy,NO A GDZIE WĄGLIK ???.
    • Gość: eres Re: Ratunku!!! IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 10.05.02, 23:50
      Pora teraz na wsadzanie do obozów kolejnych działaczy demokratycznych. Tylko
      patrzeć, jak ciury tow. Jaskierni i tow. Piwnik rozpędzą cały skład sędziowski,
      który uniewinnił Moczulskiego, a nowy, dyspozycyjny skład sędziowski ześle
      Moczulskiego do zaprzyjaźnionych rosyjskich łagrów. Post-peerelowska władza
      przystąpiła już do kolejnej haniebnej fazy, do rehabilitacji peerelowskich i
      sowieckich agentów; rychło okaże się, że esbeccy szpicle i agenci Ałganowa z
      gatunku Jaskiernia, Krauze, Oleksy, czy też niejaki A.K, to bohaterscy patrioci
      zasługujący na najwyższe odznaczenia państwowe. Właśnie w Sejmie prześcigają
      się w strzępieniu sobie na sędzim Nizińskim języków eseldowscy totumfaccy owych
      agentów. SLD-owskim miodem okładani są najbardziej służalczy chwalcy
      komunistycznych rządów i najbardziej zajadli, dyżurni opluwacze „Zachodu”;
      przed niewielu dniami z wielką pompą odznaczono Broniarka, którego szydzącego
      przed kamerami TVP kolka ze śmiechu wsparła, że takiego szubrawca, jak onże
      Broniarek odznaczono wysokim odznaczeniem państwowym. Nie powinno nas więc
      zdziwić, jeśli rychło wypną piersi do odznaczeń towarzysze Urban, kapitan
      Piotrowski, no i komplet „zasłużonych” w rzezi robotników w roku 1970 – gen.
      Jaruzelski et consortes.
      • Gość: Kameleon DOBRA ROBOTA ! IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 10.05.02, 23:58
        Wreszcie sie wzieli za to bydlo z pod znaku S.
        Moze JP2 zatluka jak przylezie do Polski w lecie.....!!!?????
        Szkoda,ze w Polsce nie bylo lagrow tak jak w ZSRR.....tam tych wszystkich
        zbuntowanych smieci jak ksieza,robole,AK-owcy ,Solidaruchy itp. powinni trzymac
        i katowac i do roboty zmuszac.......na Kolymie to dzialalo !

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka