Dodaj do ulubionych

Ktos ma bimber?

13.12.04, 22:56
Jest modnie by o stanie wojennym mowic i pisac w sposob martylologiczny, ale
stan wojenny to tez byl humor, anegdoty, piosenki i zabojcze kawaly o
rzadzacych - ich glownym bohaterem byli oczywiscie Jaruzel, ale tez
zapomniany chyba juz nieslusznie Albin Siwak. Z calego bogactwa wierszy i
piesni do dzis duzym sentymentem cenie sobie dwa utwory, ktore pozwole sobie
wkleic do niniejszego postu.

Leszek Szaruga: "Gdy tak siedzimy na bimbrem"

Gdy tak siedzimy nad bimbrem,
Ojczyzna nam umiera,
gniją w celach koledzy,
wolno się kręci powielacz.

Drukujemy ulotki
o tym, że jeszcze żyjemy.
Grozi nam za to wyrok
dziesięciu lat więzienia.

Gdzieś niedaleko patrol
znów kogoś z nas zatrzymał.
Pijemy jego zdrowie,
wiemy, że nas nie wyda.


i drugi:
Anonim: "Na czerwonym się odkuję"
jak mnie skuli, to rozkują
jak rozkują, pożałują
zaraz zrobię strajk lub marsz głodowy
na kopalnię pchnę bibułę i ulotki sypnę z dachu
trzy uczelnie na ulicę wyprowadzę
na czerwonym się odkuję
za to skucie, za tę celę
poderwę sojusz, podważę rolę kierowniczą
znieważę organ, wolności słowa nadużyję
głodówkę zrobię znów w kościele
na czerwonym się odkuję
za rewizje, przesłuchania
strzały w kopalni, pałowania
na każdym murze będą czytać: TV kłamie
sześć wydawnictw niezależnych też założę
partię z huty wyprowadzę w pole
na czerwonym się odkuję
za te czołgi na ulicach
ludzi z łóżek nocne branie
marsz gwiaździsty poprowadzę
na komendach będę pisał: śmierć czerwonym
w KC samym „Solidarność” im założę
na czerwonym się odkuję
za ten proces, za ten wyrok
jak mnie skuli, to rozkują
jak rozkują, pożałują
na czerwonym się odkuję

Jest jeszcze wiele innych. Caly Kaczmarski, Kelus, Gintrowski, setki
dowcipow, kawalow, pamfletow. Wszystko sie to niestety gdzies rozpierzchlo i
ulecialo...
Obserwuj wątek
    • tajniak000 Re: Ktos ma bimber? 13.12.04, 23:31
      Trafiłeś w dziesiątkę, jeżeli mówimy, że święta Bożego Narodzenia pachną
      świerkiem to śmiało możemy powiedzieć że stan wojenny pachniał bimbrem.
      Produkcja w hektolitrach . Niektórzy znajomi robili dla zasady – bo wszyscy
      praktycznie pędzili, a zawsze kropelka mogła się przydać. Wtedy właśnie
      spytałem się ojca co to za specyficzny zapach roznosi się po klatce schodowej –
      teraz rozpoznam go wszędzie.
      • czyzunia Re: Ktos ma bimber? 13.12.04, 23:41
        nareszcie coś do rzeczy z tej zasranej martyrologii.
        • leszek.sopot A propo meliny i stanu wojennego... 14.12.04, 00:27
          Jacek Kaczmarski napisal ponizsza piosenke na podstawie rozmowy z prawdziwym
          emigrantem. Jest tam tez mowa o melinie, a w ogole to takie "cwaniackie"
          spojrzenie na stan wojenny, z ktorego mozna wysnuc i ten wniosek, ze naszego
          narodu to nie rozlozy zadna zaraza - ani z lewa ani z prawa...

          "Świadectwo"

          Jaja w kraju nie wyjęte -
          Solidarność dała ciała
          Spawacz gra w bambuko z Glempem,
          Partia trzyma się na pałach.
          W dzień handelek czym podleci,
          Za to w nocy ostra bania -
          Pieniądz tańszy już od śmieci,
          Milion poszedł bez gadania.

          ZOMO tanio się sprzedaje,
          Buce tępe i uczynne,
          Za dwa Króle czyli Cwaję
          Sami wiozą na melinę.
          Starczy z okna się wychylić,
          Krzyknąć: pokot ma pragnienie!
          A już dwaj pod drzwiami byli
          Z odpowiednim obciążeniem!

          Koleżanki wychowane
          Nie certolą się na marne,
          Dają chętnie i na zmianę -
          Wszystkie bardzo solidarne!

          Zdjęcia w dupie przemyciłem,
          Patrz: tu dym, tu gaz, tu glina.
          Zginął potem ten, co tyłem,
          Dostał w brzuch ten, co się zgina.
          A tu całkiem kadr, jak z Wajdy:
          Człowiek, sztandar, dymu chmury.
          Bracie, ale były rajdy!
          Potem pojechałem w góry.

          Luźno w knajpach i na trasach
          I w "Kasprowym" znów kultura.
          Choć raz w życiu wczasy - klasa,
          Jak nie w Polsce, jak nie w górach!
          Paszport ? Paszport mam wojenny,
          Własność Pana Generała.
          Nawet ci nie podam ceny,
          Przyjm, że się mnie WRONA bała.

          Tam nie wracaj, grunt spalony,
          Nie ma życia, stan krytyczny.
          Słuchaj, czy na paszport WRON-y
          Dadzą azyl polityczny?...
          • homosovieticus a propos pisania w "internacie", jakie pamietam 14.12.04, 00:46
            OJCZYZNO MA...

            Ojczyzno ma tyleś razy we krwi skąpana
            Jakżeż wielka jest Twoja rana
            Jakżeż długo cierpienie Twe trwa!

            Biały orzeł znów skrępowany
            Krwawy łańcuch zwisa u szpon
            Lecz już wkrótce zostanie zerwany
            I wolności uderzy znów dzwon

            Ojczyzno ma...

            O Królowo Polskiej Korony
            Wolność, miłość i pokój racz dać
            By ten naród boleśnie dręczony
            Odtąd wiernie przy Tobie trwał

            Ojczyzno ma...

            Polecamy Ci dziś nasze dzieci
            Byś ich serca leczyła od ran
            Przez nie Polska musi zmartwychwstać
            Bo ich głosem jest nasz Chrystus Pan

            Ojczyzno ma...

            Tyle razy pragnęłaś wolności
            Tyle razy tłumił ją kat
            Ale zawsze czynił to obcy
            A dziś brata zabija brat

            Ojczyzno ma...

            Kwiaty prawdy, sprawiedliwości
            Znów zakwitną, rozwinie się pąk
            A zwycięstwo Solidarności
            Otrzymamy z Matczynych wprost rąk

            Ojczyzno ma...

            O Matko ma
            Tyś Królową polskiego narodu
            Tyś wolnością w czasie niewoli
            I nadzieją gdy w sercach jej brak

            Ojczyzno ma...
      • leszek.sopot Re: Ktos ma bimber? 14.12.04, 00:20
        Ja ten zapach znam ze wsi... W stanie wojennym moi znajomi z kolei zdobyli
        skadys przepis na wodke z ryzu. Baniak mial stac chyba z 6 tygodni nim dojrzal.
        Nie wytrzymali i chyba po 2 tygodniach wypili jakies metne swinstwo...
        • m.marle Re: Ktos ma bimber? 14.12.04, 03:35
          Pamietam nieprzespane noce przy bulgoczącej aparaturze i ten zapach gotujacego
          się zacieru... Kiedyś, jako niepalący, wymieniłem odcinki papierosowe na
          landrynki, dodałem drożdży, zalałem wodą i jak to potem przedestylowałem to
          wyszedł bimber o zapachu jabłkowo-gruszkowym. Pycha.
          A wierszyki? Najbardziej pamietam takie:


          SIEKIERA, MOTYKA
          ----------------

          Siekiera, motyka, Smok Wawelski
          Przegrał wojnę Jaruzelski
          Choć przyjaciół ma na Kremlu
          Polski mieć nie będzie w pierdlu

          Siekiera, motyka, życie nudne
          Wojtuś miał dzieciństwo trudne
          Teraz nastał czas ciekawy
          Dostał Polskę do zabawy

          Siekiera, motyka, dwa balony
          Zgubił Siwak kalesony
          Widać wszystko jak na dłoni
          W którą stronę partia goni

          Polskiej partii ten Belmondo
          Wzrok ma mocny niczym kondor
          Czego KC nie dowidzi
          Siwak wyznać się nie wstydzi

          Siekiera, motyka, Mleczna Droga
          Partia już wykryła wroga
          Każdy Polak to jej wróg
          Wszystkich wyśle nas na bruk

          Siekiera, motyka, klucz francuski
          W sklepach widać tylko pustki
          Partia kartki wciąż drukuje
          Im wystarcza, my głodujem

          Siekiera, motyka, karuzela
          Partia naród rozpierdziela
          Ale koniec ich jest bliski
          Skopiemy im wredne pyski

          Naród zawiódł zaufanie
          Grzmi Jaruzel na ekranie
          Wybrać sobie innych musi
          Nas nie zdusi i nie skusi

          Wrona Polskę okupuje
          Aresztuje, internuje
          Praw człowieka nam żałuje
          Głodzi, straszy i pałuje

          Siekiera, motyka, ćwierć kotleta
          Mamy swego Pinocheta
          Pały duże, mózgi ciasne
          Mamy wreszcie łagry własne

          Siekiera, motyka, grabie, brona
          Orła chce rozdziobać wrona
          Ale tego nie dokona
          Prędzej skona pie..dolona

          Władza, zamach, stanu racja
          Junta to nie demokracja
          Wszystkich Polaków nie skują
          Niech nas w du..ę pocałują

          Siekiera, motyka, trąd, cholera
          Kupczy Polską nasz generał
          Ślepa, łysa i malutka
          Prosowiecka prostytutka

          ZOMO, ROMO, inne szuje
          Drani na nas władza szczuje
          My to władzy przypomnimy
          Rachuneczek wystawimy

          Kontrrewolucja się szerzy
          Już objęła część młodzieży
          "Solidarność" to miliony
          A "margines" - zdaniem wrony

          Siekiera, motyka, śmierć głodowa
          Rakowski nas nie wychowa
          Choć traktuje nas jak dzieci
          Wyrzucimy go na śmieci

          Siekiera, motyka, ruskie tanki
          ZOMO robi wciąż łapanki
          Za samodzielne myślenie
          Masz na trzy lata więzienie

          Siekiera, motyka, demonstacje
          Reżim twierdzi - konsultacje
          Ale jak masz własne zdanie
          To z SB ci się dostanie

          Siekiera, motyka, stan wojenny
          Dość już mamy tej gehenny
          WRON, terroru, pałek, głodu
          Komuny zgniłej do spodu

          Siekiera, motyka, modny magiel
          Urban uszy ma jak żagiel
          Świński łysy ryj się krzywi
          Mówi, że rząd sie wyżywi

          Urban zgłosił propozycję
          Zdławić głodem opozycję
          Pała, kałach, partii racja
          Socjalizm i demokracja

          Wisi nam nisko nazwa ustroju
          Tylko nie chcemy tak żyć jak w gnoju
          Niech się nazywa byle jak
          Lecz bez was, inaczej, już nigdy nie tak




          ZOMO-MOTYWA
          -----------
          Stoi na placu oddział milicji
          Silny i zwarty, pełen ambicji. Bój się milicji!
          Stoi i sapie, dyszy i chrzęści
          Wśród łbów zakutych pały i pięści
          W łeb anarchistę, w łeb ekstremistę, w łeb syjonistę
          Już ledwo myślą, już ledwo czują
          Lecz oni nigdy nie zastrajkują.

          Za nimi działacze się przyczaili
          Tłuści, przewrotni, obłudni, mili
          Chcą na Syberii urządzić biwak
          Pierwszy z nich Wojciech, drugi zaś Siwak
          Trzeci Olszowski doczekał chwili
          Że Solidarność w pień będą bili

          Czwarty w tej pracy głośny Rakowski
          Piąty brew zmarszczył - to Barcikowski
          Szósty ma dupę zamiast głowy
          Doczep mu uszy - Urban gotowy
          Siódmy to pisarz wielki - Żukrowski
          Ósmy Kwaśniewski, kretyn beztroski
          Dziewiąty Czyrek - uczeń Edwarda
          Klas robotniczych to awangarda.

          Wszyscy są oni zdania jednego:
          " Związek Radziecki jest naszym kolegą "
          I choćby przyszło miliard Chińczyków
          I każdy zjadłby milion klopsików
          Sraliby potem przez milion lat
          To nie zasraliby Kraju Rad.

          Nagle gwizd! Nagle świst!
          Gazy buch! Pały w ruch!
          Najpierw powoli i jeszcze z umiarem
          Ruszyła gromada zbójców ospale
          Zabili siedmiu, chyba za mało
          Więc wali i wali pała za pałą
          Po głowach, po nogach i gna coraz prędzej
          Górników, hutników łomocie pędzi

          I skądże to, jakże to, czemu tak gna
          Że wali, że bije, że strzela pif paf
          To aktyw partyjny, on wprawił to w ruch
          To on zagrożony ratuje swój brzuch
          To aktyw, co z biura teleksem do sztabów
          A sztaby rozdają już pały wśród drabów
          Co biją i walą i znów kogoś gonią
          Bo aktyw do sztabów wciąż dzwoni i dzwoni

          A dokąd, a dokąd, a dokąd to tak
          Z pałami, tarczami przez miasta i wieś
          Czołgami, scottami zastraszyć lub zgnieść
          Przepustki, bagnety, rewizje i broń
          Złowieszcze krakanie rozlega się w krąg
          Przestraszyć, ogłuszyć, zagonić do bud
          A potem bagtnetem do kopalń i hut
          Do pracy, do pracy, do pracy, do pracy
          I z pracy, i z pracy, i z pracy, i z pracy
          Do pracy i z pracy, i z pracy do pracy
          O, ku..wa ! Jak długo tak można, rodacy !



          • leszek.sopot Re: Ktos ma bimber? 14.12.04, 14:28
            Piekne, stare piosneczki Masa takich wierszykow latala po Polsce w stanie
            wojennym. Mam gdzies ich caly zbior w swoim zakurzonym, piwnicznym archiwum.
            Moze warto te karteluszki pozbierac i cos z tym zrobic.
            Po awarii elektrowni w Czarnobylu tez chodzxilo wiele dowcipow. Teraz w
            internecie udalo mi sie odnalezc taki:

            "Gorbaczow chodzi wściekły po Kremlu, bo Polacy nie chcą słuchać jego
            przyjaciela Jaruzelskiego i ciągle są z nimi kłopoty. Wreszcie telefonuje do
            Pana Boga i prosi o pomoc w ukaraniu wichrzycieli. Pan Bóg uważnie wysłuchał
            prośby i obiecał zesłać na krnąbrnych Polaków jakiś kataklizm. Pod warunkiem,
            że Gorbaczow przywróci w ZSRR swobodę praktyk religijnych. Gorbaczow godzi się
            zadowolony, że ubił dobry interes, idzie spać. Rano budzą go i donoszą o
            katastrofie elektrowni w Czernobyl.. Wściekły Gorbaczow dzwoni do Pana Boga i
            żąda wyjaśnień. Ten jest wyraźnie zakłopotany.
            -Widzisz, Michaił, zaszło drobne nieporozumienie. Dostarczono mi przedwojenne
            mapy."
            • tajniak000 Re: Ktos ma bimber? 14.12.04, 15:12
              Dowcipy i przyśpiewki towarzyszyły i towarzyszą do dziś przełomowym dziejom w
              historii. Pełno tego zrodziło się podczas drugiej wojny światowej ( gdzieś mam
              spisane setki tych dowcipów ) , ale wracając do komunizmu przypomniał mi się
              kawał, który był dość popularny w tamtych czasach i dotyczył Cyrankiewicza( z
              kategorii zbereźne) :

              - Kiedy Cyrankiwicz posiadał bujną czuprynę ?
              - Gdy Nina siadała mu okrakiem na głowie.

              A tu małe co nieco z historii najnowszej :

              Do Janukowycza przychodzi szef jego sztabu wyborczego :
              - Panie Premierze, mam dwie informacje: Dobra i zła, od której zacząć???
              - Od zlej !!!!>
              - Juszczenko otrzymał 99 % głosów poparcia !!!!!!
              - Ku.. mac !!!! to jaka może być dobra ???!!!!!!
              - Pan wygrał wybory ! Gratulacje !
              • leszek.sopot Re: Ktos ma bimber? 14.12.04, 15:41
                A to chyba klasyka dowcipu stanu wojennego:

                - Oj, co to dalej będzie - zastanawia się Jaruzelski, patrząc na swój portret.
                - Nic. - odpowiada portret - mnie zdejmą, ciebie powieszą.
        • chilum Re: Ktos ma bimber? 14.12.04, 14:39
          He,były plany,żeby zamknąć się na hucie "Baildon"..
          Na jeden dzień wyjechałem ze strajku do domu,zeby się przygotować,a tu w niedzielę....
          Rano w akademiku wyprowadzka do 10.00 -wszyszcy mają opuścić DS,a zakwaterowana zostaje ZOMO.

          Po przerwie zaczęliśmy pędzić wino w DS "Paradoks",właśnie z ryżu.
          "Metamorfoza"-tak je nazwaliśmy.
          • leszek.sopot Re: Ktos ma bimber? 14.12.04, 14:55
            chilum napisał:

            > He,były plany,żeby zamknąć się na hucie "Baildon"..
            > Na jeden dzień wyjechałem ze strajku do domu,zeby się przygotować,a tu w
            niedzi
            > elę....
            > Rano w akademiku wyprowadzka do 10.00 -wszyszcy mają opuścić DS,a
            zakwaterowana
            > zostaje ZOMO.
            >
            > Po przerwie zaczęliśmy pędzić wino w DS "Paradoks",właśnie z ryżu.
            > "Metamorfoza"-tak je nazwaliśmy.


            Ja tej ryzowki nie probowalem. Uwazalem, ze trzeba miec niedobrze pod sufitem
            by cos takiego pic. Moj sp. ojciec chrzestny, mieszkaniec jednej z kociewskich
            wsi, pedzil zapamietale bimber u siebie od dawna. Gdy podroslem dal mi kiedys
            do sprobowania niby cos znakomitego... Strulem sie okropnie. Od tego czasu
            alkoholu domowego wyrobu juz nie tykalem. Zreszta mozna mnie uwazac za
            abstynenta. A propo piosenki Gintrowskiego do slow Leszka Szarugi, to watpie by
            drukarze drukowali i jednoczesnie pedzili bimber. Mieli by taki zaduch, ze nie
            wytrzymaliby zbyt dlugo.
            • tajniak000 Re: Ktos ma bimber? 14.12.04, 16:09
              leszek.sopot napisał:

              > chilum napisał:
              >
              > > He,były plany,żeby zamknąć się na hucie "Baildon"..
              > > Na jeden dzień wyjechałem ze strajku do domu,zeby się przygotować,a tu w
              > niedzi
              > > elę....
              > > Rano w akademiku wyprowadzka do 10.00 -wszyszcy mają opuścić DS,a
              > zakwaterowana
              > > zostaje ZOMO.
              > >
              > > Po przerwie zaczęliśmy pędzić wino w DS "Paradoks",właśnie z ryżu.
              > > "Metamorfoza"-tak je nazwaliśmy.
              >
              >
              > Ja tej ryzowki nie probowalem. Uwazalem, ze trzeba miec niedobrze pod sufitem
              > by cos takiego pic. Moj sp. ojciec chrzestny, mieszkaniec jednej z
              kociewskich
              > wsi, pedzil zapamietale bimber u siebie od dawna. Gdy podroslem dal mi kiedys
              > do sprobowania niby cos znakomitego... Strulem sie okropnie. Od tego czasu
              > alkoholu domowego wyrobu juz nie tykalem. Zreszta mozna mnie uwazac za
              > abstynenta. A propo piosenki Gintrowskiego do slow Leszka Szarugi, to watpie
              by
              >
              > drukarze drukowali i jednoczesnie pedzili bimber. Mieli by taki zaduch, ze
              nie
              > wytrzymaliby zbyt dlugo.




              Miałem okazję kilka razy w życiu spróbować bimbru. Za każdym razem było to
              zupełnie coś innego. Pierwszy raz spróbowałem według przepisu wujka , pewnie to
              było na imieninach – ohyda , smak i zapach drożdży . Potem było coraz lepiej.
              Wersja zaprawiana śliwkami , różnymi sokami, przypalanym cukrem.
              To było o wiele lepsze . Niestety choroba dnia następnego była za każdym razem
              taka sama - Bardzo Dotkliwa
            • Gość: lucyperek Mylicie się Koledzy ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 12:54
              > Strulem sie okropnie. Od tego czasu
              > alkoholu domowego wyrobu juz nie tykalem. Zreszta mozna mnie uwazac za
              > abstynenta

              To nie jest tak, że domowy wyrób jest do kitu. Po prostu mało kto potrafi to
              zrobić profesjonalnie. Na jakimś innym forum gazety (do licha nie pamiętam na
              jakim) był watek o bimbrach. Tam możecie znaleźć moja technologię robienia
              tegoż. Tak czy inaczej, WSZYSCY pijący moje dzieło wpadali w zachwyt i NIKT
              NIGDY nie miał nawet cienia kaca (kac nie jest powodowany alkoholem).
              Uzyskiwałem wydajnosc rzędu 1 litr wódki 40% z 1 kg cukru. W 82 i 83 roku ludzie
              przychodzacy do mnie na imprezy nie przynosili flachy tylko po kilogramie cukru.
              Teraz juz się w to nie bawię bo po co, ale czasem mnie korci by tak dla zabawy
              popróbować bo mam nowe pomysły w tej materii.
          • brunosch Re: Ktos ma bimber? 15.12.04, 15:58
            W PARADOKSIE mieszkałeś?! Rany Julek! Najlepsze było, jak po godzinie milicyjnej
            trza się było przemieścic z Paradoksa do innego DS - groziło 6 miesięcy, albo 5
            tysięcy :)
    • leszek.sopot spozycie miesa na statystycznego.... 14.12.04, 02:06
      To tez sie czytalo wowczas jak dowcip:

      Propaganda sukcesu
      Rada Ministrów zapoznała się z oceną sytuacji gospodarczej oraz wykonaniem
      planu rocznego w 1987 roku. Utrzymywały się pozytywne trendy strukturalne w
      gospodarce. Dwukrotnie szybciej od średniej rosła produkcja gałęzi przemysłu
      odznaczających się największą nowoczesnością. Szybciej wzrastały nakłady na
      przemysł. Produkcja przemysłowa wzrosła o 3,3 proc. tj.
      o 0,3 proc. więcej, niż zakładał centralny plan roczny. Produkcja na eksport
      wzrosła o 4,9 proc., na rynek o 2,1 proc. Przekroczony został planowany wzrost
      wydajności pracy. Znacznie obniżone zostało zużycie surowców i materiałów.
      Przekroczony został poziom wykorzystania środków ochrony roślin oraz spożycia
      mięsa na statystycznego mieszkańca. [...] nastąpiły zgodnie
      z założeniami zmiany w strukturze potencjału wykonawczego budownictwa.
      Komunikat prasowy po posiedzeniu Rady Ministrów 14.03.1988 r.
      • kotek.filemon Re: spozycie miesa na statystycznego.... 14.12.04, 14:37
        Ale tego było pełno w gazetach. Optymistycznych doniesień o pogłowiu tuczników,
        zużyciu wody na mieszkańca (uważano to, sic!, za osiągnięcie cywilizacyjne)
        oraz postępach telefonizacji miast i wsi.

        Najlepsze, że niektórzy wciąż w te wice wierzą...
    • leszek.sopot To byla piesn! 14.12.04, 02:20
      "Zbroja"
      Dałeś mi Panie zbroję/ Dawny kuł płatnerz ją
      W wielu pogięta bojach/ Wielu ochrzczona krwią
      W wykutej dla giganta/ Potykam się o krok
      Bo jak sumienia szantaż/ Uciska lewy bok
      Lecz choć zaginął hełm i miecz
      Dla ciała żadna w niej ostoja
      To przecież w końcu ważna rzecz
      Zbroja!
      Magicznych na niej rytów/ Dziś nie odczyta nikt
      Ale wykuta z mitów/ I wieczna jest jak mit
      Do ciała mi przywarła/ Przeszkadza żyć i spać
      A tłum się cieszy z karła/ Co chce giganta grać
      Lecz choć zaginął...
      A taka w niej powaga/ Dawno zaschniętej krwi
      Że czuję jak wymaga/ I każe rosnąć mi
      Być może – nadaremnie/ Lecz stanę w niej za stu...
      Zdejmij ją Panie ze mnie/ Jeśli umrę podczas snu
      Bo choć zaginął...
      Wrzasnęli hasło – wojna!/ Zbudzili hufce hord
      Zgwałcona noc spokojna/ Ogląda pierwszy mord
      Goreją świeże rany/ Hańbiona płonie twarz
      Lecz nam do obrony dany/ Pamięci pancerz nasz
      Więc choć za ciosem pada cios
      I wróg posiłki śle w konwojach
      Nas przed upadkiem chroni wciąż
      Zbroja!
      Wywlekli pudła z blachy
      Natkali kul do luf
      I straszą – sami w strachu
      Strzelają do ciał i słów
      Zabrońcie żyć wystrzałem
      Niech zatryumfuje gwałt
      Nad każdym wzejdzie ciałem
      Pamięci żywej kształt
      Choć żołdak skrył bojowy gaz
      I żołdak pławi się w rozbojach
      Wciąż przed upadkiem chroni nas
      Zbroja!
      Wytresowali świnie
      Kupili sobie psy
      I w pustych słów świątyni
      Stawiają ołtarz krwi
      Zawodzi przed bałwanem
      Półślepy kapłan-łgarz
      I każdym nowym zdaniem
      Hartuje pancerz nasz
      Choć krwią zachłysnął się nasz czas
      Choć myśli toną w paranojach
      Jak zawsze chronić będzie nas
      Zbroja!
      Jacek Kaczmarski, 22.04.1982 r.
    • leszek.sopot kilka dowcipow 14.12.04, 02:27
      Wprowadzono zakaz kąpieli w Bugu. Gdyby ktoś zaczął tonąć i machać rękami,
      Sowieci mogliby pomyśleć, że są wzywani na pomoc.

      Rosjanie podarowali Polakom milion butelek szampana na powitanie 1982 roku.
      Warunek był jeden: każda butelka ma być podana przez kelnera w wojskowym
      mundurze.

      Dlaczego 13 grudnia w TV nie było na dobranoc "Pszczółki Mai"?
      Bo nie znaleziono takiego małego munduru.

      Wracaj Edek do koryta,
      lepszy złodziej, niż bandyta.

      Dlaczego rząd Jaruzelskiego strzela do robotników?
      Bo głównym celem rządu socjalistycznego zawsze jest robotnik.

      Jaka jest różnica między stanem wojennym, a wojną?
      Na wojnie prawo do strzelania mają obie strony.

      Jak komuniści oceniają wkład niezależnych wydawnictw w rozwój polskiej kultury?
      Na od 5 do 10 lat.

      Jaka jest absolutnie prawdziwa informacja w "Trybunie Ludu"?
      Data.

      Dwóch Polaków - to nielegalne spotkanie.
      Czterech - nielegalny wiec.
      Dziesięć milionów - garstka ekstremistów.

      Jaki jest związek między wprowadzeniem stanu wojennego, a "Solidarnością"?
      Radziecki.
    • homosovieticus bardzo wymowny dobór tematyki 14.12.04, 02:37
      Lepiej on o Tobie mówi niż Twoje posty, o patriotyźmie i szacunku dla rodaków,
      dotknietych tragediami spowodowanymi stanem wojennym.
      • m.marle Homosovieticusy się wtedy też wściekały... 14.12.04, 04:28
        ...i wypisywały głupoty o "kontrrewolucji". Obstawili dywizjami nasze granice i
        postawili w stan gotowości stacjonujace w bazach na terenie Polski
        oddziały "Północnej Grupy" i robili groźne miny. Jednak chociaż homosovieticusy
        miały za złe zbuntowanym Polakom, że nie doceniają zalet socjalizmu i
        radzieckiej "internacjonalistycznej pomocy" - to były za chude w uszach, żeby
        zrobić w Polsce drugi Afganistan. Ale swoich zwolenników podbechtywali
        przeciwko "Solidarności" i nasyłali różnych agentów, żeby pod pozorem
        stymulowania postaw hurrapatriotycznych prowokowali zajścia mogące doprowadzić
        do ostrej konfrontacji i przelewu krwi.
        Teraz znowu się homosovieticusy uaktywniły w związku z sytuacją na Ukrainie.
        Nie podoba im się, że Polacy całym sercem poparli wolnościowy i demokratyczny
        ruch społeczny. Bo homosovieticusom najbardziej się nie podobają ruchy
        spontaniczne, których nie można skorumpować ani "upupić" drętwą gadką.
        Podejrzewają, i słusznie - że ten śmiech, który słyszą, jest smiechem z
        wszelkiego totalitaryzmu, a zwłaszcza z homosovieckiej błaganadiożnosti...
      • kotek.filemon Re: bardzo wymowny dobór tematyki 14.12.04, 14:35
        Tak, bo kolega powinien leżeć krzyżem cały 13 grudnia ku pamięci wszystkim
        ofiarom stanu wojennego. A najlepiej powinien leżeć krzyżem cały rok, bo u nas
        w Ojczyźnie każdego dnia się jakaś okazja ku temu trafi...

        Uważam to za cudowne, że w tych koszmarnych czasach ludzie potrafili przejrzeć
        absurd otaczającego ich systemu i wykpić w dowcipie. O tym też (a nawet
        zwłaszcza) należy pamiętać.
        • Gość: elle Re: bardzo wymowny dobór tematyki IP: *.inet.biz.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.04, 15:03
          ja też sądzę, że dobrze, że leszek z sopotu podesłał kilka dowcipów. {Przecież
          w czasie wojny również powstawały takie teksty, nie można mieć pretensji o to
          do ich twórców. A generała należy rozliczyć, niech żyje jak najdłużej ,by
          przynajmniej wysłuchać wyroku.
      • Gość: lucyperek Wyluzuj kolego ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 15:12
        Nawet podczas okupacji, która bądź co bądź była jednak krwawsza ludzie potrafili
        kpić z okupanta i przez to poprawić sobie nastrój, by jakoś przeżyć. To normalna
        i naturalna reakcja psychiczna. I nie ma w tym nic złego. Ja tez mogę
        opowiedziec humorystyczna historię jak zwiewałem Miodową w W-wie 3 maja 1982
        przed goniącymi mnie hordami ZOMO. A zwiewałem na motorowerze chodnikiem. Nagle
        widzę, z przodu wali oddział armatek. Leją po scianach (do dziś nie wiem po co)
        tłukąc wszystkie szyby. Myślę, jak mnie tak poleją to mnie rozgniotą na tej
        ścianie. Patrzę w lusterko, są coraz bliżej. Więc w ostatnim odruchu skrecam w
        najbliższą bramę i wjeżdżam w jakieś podwórko. Podwórko zamknięte, bez wyjazdu.
        I w tej chwili otwieraja sie drzwi jakiejś klatki schodowej i ktos macha do mnie
        "do piwnicy, szybko". Ja gazu i tym ryczacym motorem po schodach do piwnicy. A
        tu tabun ludzi co właśnie zwiali z ulicy.

        Inna historia. W 1982 jako pchor (bażant) byłem w wojskach lotniczych. Moro
        podobne kolorystyką do moro zomowskiego (tylko znawcy rozróżniali nas od ZOMO po
        kolorze butów i kształcie orzełka na czapce). Wyrwaliśmy się kiedys z jednostki
        na lumpy i jedziemy z kolesiem moim motorkiem. Wieczorem spotykam sie z kumplem
        i mówię że dziś byłem tu a tu. A on w śmiech. Mówi, mój stary wrócił
        podminowany do domu i mówi : "słuchaj ale draństwo widziałem ! Dwóch zomowców na
        motorku ! Bandziory zarekwirowali go komuś, hołota !".
        • leszek.sopot :))) 15.12.04, 02:06
          Pyszne anegdoty, a w dodatku prosto z zycia.
          W zamian dowcip:
          "Stan wojenny, dworzec PKP. Spiker zapowiada:
          - Pociąg pośpieszny relacji Gdańsk - Warszawa odjedzie z peronu pierwszego o
          godz 11:48.
          Specjalny komunikat dla oddziałów ZOMO: pociąg pośpieszny relacji Gdańsk -
          Warszawa odjedzie z peronu jeden o godzinie: pałka, pałka, krzesełko, bałwanek"
    • leszek.sopot Krystyna Janda - ptaszek przy nazwisku 15.12.04, 02:31
      Urywek z "Tylko sie nie pchaj" 1992 (str. 63)
      [....]
      Na poczatku stanu wojennego krecilismy na Wybrzezu "Stan wewnetrzny"
      (rezyserowal Krzysztof Tchorzewski). Gralam zeglarke, ktora wyplynela w samotny
      rejs i kiedy zaczal sie stan wojenny, nie wie co robic dalej. Akcja rozgrywala
      sie glownie w porcie, pilnowal nas przez caly czas oddzial ZOMO. W tej roli
      duzo plakalam. Ktoregos dnia zawolalam do charakteryzatorki: poprosze o lzy na
      plan! Chodzilo oczywiscie o gliceryne. ZOMO-wiec uslyszal i pyta: to moze gaz
      puscimy? Strzelac panie rezyserze? Mial to byc zart, oczywiscie, ale wszystkie
      ich zarty byly podobnego rodzaju.
      Opowiedzialam te historyjke na jakims towarzyskim spotkaniu. Na drugi dzien -
      telefon do teatru, wzywaja mnie na rozmowe. Mialam wlasnie jechac do Cannes z
      niemieckim filmem "Bella Donna". Uslyszalam: zatrzymujemy pani paszport,
      opowiada pani jakies glupstwa, ktore sie niosa po calej Warszawie. Paszport
      ostatecznie wydali, chodzilo o to, zeby postraszyc, ale dostalam ptaszka.
      Powiedzial mi o tym celnik, kiedy pojawilam sie na lotnisku. Przeszedl kolo
      mnie niby przypadkiem, wymruczal: ma pani ptaszka przy nazwisku - i poszedl
      dalej. Nie mialam pojecia, co to znaczy. Po chwili znowu natknelam sie na tego
      samego celnika. Tym razem, tez w przelocie, powiedzial tak: jesli ma pani cos
      trefnego, niech pani to gdzies ulotni. A potem poprosili mnie do osobistej
      rewizji. Juz wiedzialam, co to znaczy: ptaszek przy nazwisku.
      Rewidowali mnie przez rok, czym bym nie jechala, samolotem, samochodem,
      wszystko jedno. Potem czulam sie nieswojo, nie slyszac odzywki: pani Janda do
      rewizji osobistej. Mialo to dobra strone, ze sprawilam sobie piekna bielizne.
      Pomyslalam tak: jesli juz musze sie rozbierac, niech celniczki popatrza
      przynajmniej na cos ladnego. Kupowalam u Palmersa, nie zalujac pieniedzy. Z
      ktorejs podrozy wracalam z Krysia Zachwatowicz-Wajdowa i oczywiscie
      uslyszalysmy: pani Janda do rewizji osobistej. Krysia do mnie: dlaczego tylko
      ty? Poczula sie obrazona.
      W sumie wspominam ptaszka przy nazwisku bardzo milo.
      • Gość: lucyperek Świetne ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 11:26
        • leszek.sopot A to? z podziemnego zycia Borsuka 15.12.04, 12:16
          Anegdota zaslyszana od Bogdana Lisa:
          "Z konspiracyjnymi mieszkaniami wiąże się wiele anegdot. – Bogdan Borusewicz
          poszedł kiedyś do mieszkania na ulicy Krętej we Wrzeszczu – opowiada Lis. –
          Przyszedł i zaczyna pukać. Puka, puka, nikt nie otwiera. I tak po chyba pięciu
          minutach w domu naprzeciwko otwiera się okno, wychyla się starsza pani i
          krzyczy: – Proszę pana, tam trzeba szyfrem pukać, bo inaczej nie otworzą.
          Bogdan zwiał."
          • leszek.sopot Na papierosa i cukier 15.12.04, 12:25
            Borsuk sam o sobie (drobny szczegol - Borsuk nie pali papierosow):

            – Pierwsze wyrzutnie rulonowe na papierosa sam założyłem w Gdyni – opowiada
            Borusewicz. – Niestety, żaden nie odpalił i musiałem je później zdejmować.
            Jeden z rulonów spadł prawie na głowę przechodnia. Od tego czasu powiedziałem,
            że chrzanię polskie papierosy, które – jak się przekonałem – same się nie
            paliły. Przeklinałem strasznie polski monopol tytoniowy – najadłem się strachu
            i straciłem trochę ulotek. Zmieniłem na marlboro i było już dobrze. Potem
            świetny patent wymyślił Andrzej Michałowski. Patent, który już stale
            funkcjonował. Był to patent „na cukier”: łączyło się sznurek za pomocą
            rozgrzanego cukru. Po zastygnięciu wkładało się go do buteleczki po lekarstwie.
            Gdy pakiet z ulotkami już wisiał, do buteleczki psikało się wodę, odchodziło
            się, a woda rozpuszczała związanie sznurka i z pakietu wysypywały się ulotki.
            Było to niezawodne.
          • giwi Re: A to? z podziemnego zycia Borsuka 15.12.04, 16:15
            Mam "Szopkę noworoczną" poświęconą stanowi wojennemu, wydaną pod podłogą na
            początku 82 roku. Niestety, za dużą, żeby tu wklejać.
            • leszek.sopot Re: A to? z podziemnego zycia Borsuka 15.12.04, 19:25
              A tak kawalkami, krok po kroczku? Nie znam tej szopki:(
              • Gość: polakstatystyczny Odp....cie się od generała! IP: *.czajen.pl / *.czajen.pl 15.12.04, 19:45
                Piętnaście lat roboty Adasia nie poszło na marne.
              • giwi Re: A to? z podziemnego zycia Borsuka 15.12.04, 20:43
                Po kawałku to pewnie mogę. :-) To ma tytuł "Szopki satyryczne", wydawnictwo
                "Słowo", autor Andrzej Gall. Ludzie wtedy plotkowali, że napisał Fedorowicz, ale
                nie wiem czy to prawda.
                • leszek.sopot Re: A to? z podziemnego zycia Borsuka 15.12.04, 20:50
                  No to prosze:)
                  Dla zachety cos ze stanu wojennego:

                  Najkrótsza definicja socjalizmu:
                  Socjalizm to droga od kapitalizmu do... kapitalizmu
                  • giwi Re: A to? z podziemnego zycia Borsuka 15.12.04, 23:37
                    Nie moge wkleić całego, bo jest bardzo długie. Jak będę miała zeskanowane to
                    może mailem albo wrzucę chwilowo do bloga. Z tej szopki jest piosenka "Trzynastego"

                    Trzynastego - chociaz Polska spokojna
                    Trzynastego - może zdarzyc sie wojna
                    I z jasnego nieba może spaść grom
                    Trzynastego - drzwi wywazy ci łom
                    Trzynastego - słońce może zakryć stado WRON.
                    Trzynastego - wszystko zdarzyć sie może
                    Trzynastego - swiat w zielonym kolorze
                    Trzynastego - może zabraknąć łez
                    Trzynastego - i pancerni i "pies"
                    Feralnego dnia może tu sie rozpętać bies.
                    • leszek.sopot Re: A to? z podziemnego zycia Borsuka 15.12.04, 23:47
                      Cos mi sie majaczy, ze jednak to znalem, ale pod reka niestety nie mam. Za
                      maila z szopka bylbym wdzieczny:)
                      • giwi Re: A to? z podziemnego zycia Borsuka 16.12.04, 00:01
                        Zaglądałam do google, bo miałam nadzieję, że może ktos to wrzucił, ale nie ma.
                        Jest tylko w zbiorach bibuł (Karta). Ale przy okazji znalazłam ciekawy artukuł z
                        "Wprost". W końcówce jest o twórczosci stanu wojennego.
                        www.wprost.pl/drukuj/?O=2565
                        • leszek.sopot mloda klasa robotnicza zbladzila 16.12.04, 00:30
                          Dziekuje za link:)
                          Przypomnial mi on pamietna postac - Albina Siwaka. Niestety nie zachowalem
                          sobie kawalow i dowcipow o nim, ale mam oryginalna jego wypowiedz - oczywiscie
                          o budownictwie mieszkaniowym:
                          "Budownictwo mieszkaniowe
                          „Jest faktem, że część młodej klasy robotniczej nie ma mieszkań, ma bardzo
                          trudne warunki bytu. Ale ta sama klasa chciała mieć jednocześnie wszystkie
                          wolne soboty, nie pozwalała wysyłać nic na eksport zrywając więzi handlowe
                          kraju; obniżyła wydobycie węgla – dzięki czemu stanęły 94 cementownie na
                          posiadanych w kraju 98! Skąd miały być mieszkania i czyja to wina? Kierownictwa
                          partii i rządu? Nie. To wina tej części klasy robotniczej, która dała się
                          sprowadzić ze swej klasowej drogi. Był więc okres, w którym część klasy
                          robotniczej zbłądziła ekonomicznie i ideowo”.
                          Albin Siwak, członek Biura Centralnego KC PZPR, „Sztandar Młodych”, 31.05.1984
                          r.
    • leszek.sopot Czy zgadniecie kto tak marzyl? 15.12.04, 19:44
      "Nielegalne marzenia"
      Moich 16 postulatów
      1. Ulica wieczorem gwarna i pełna ludzi.
      2. Mieszkanie wygodne, dla każdego pokój, łazienka i ubikacja osobno, w oknie
      kuchennym proszę o lufcik.
      3. Milicjant, z którym wypada i daje się pożartować.
      4. W sklepiku na rogu dobre sery, ryby, banany, a czasem ostrygi (wtedy – niech
      będzie i kolejka).
      5. Ludzie, którzy mówią: „Wspaniały dzień, w ogóle ostatnio żyje mi się
      doskonale” albo „Spieszę się na dziennik”.
      6. W Wiśle można się kąpać, a woda z kranu nie jest trująca.
      7. Szkoła, w której żadne dziecko nie musi brać korepetycji.
      8. W kinach światowa produkcja i kilka politycznych zaległości.
      9. Moi rodzice, którzy się nie boją o mnie.
      10. Kawa ze śmietanką na dworcu.
      11. Paszport w szufladzie, można go nawet zgubić – dadzą od ręki nowy.
      12. Prawie nic nie wygląda tak, jakby się miało za chwilę zawalić.
      13. Ciepła woda w rurach – inaczej jaki pożytek z łazienki?
      14. W księgarni: Hemingway, Graves, Orwell, Mickiewicz, Dostojewski, a nie
      Adamczyk, Bobkiewicz, Cegłowski, Danecki i tak dalej aż do Z.
      15. Ludzie, którzy mają przekonania, a nie tylko poglądy polityczne.
      16. Kolejka przed kioskami – zgadnijcie, na jaki tygodnik
      czekają.
      F.
      „Tygodnik Mazowsze” nr 157, 6.02.1986 r.

      Jestem ciekawy, czy ktos pamieta te marzenia. W ostatnim numerze "TM"
      rozszyfrowano pseudonimy. "F" podpisywal sie...
      Na samym poczatku stanu wojennego w mieszkaniu moich rodzicow urzadzilem punkt
      kontaktowy dla "Niunka" kuriera z "TM", ktory ku mojemu zaskoczeniu przyjezdzal
      do Sopotu "niepozornym" samochodem - starym, przedwojennym fiatem lub fordem.
      Wzbudzal ogolna ciekawosc sasiadow. Nie wiem jak bylo dalej, bo z chwila gdy
      zorganizowaly sie jako tako struktury podziemnej "S" i zaczela
      wychodzic "Rozwaga i Solidarnosc" (tzw. Gdanskie Lwy) przekazalem kontakt
      tamtej siatce. Coz, nad wyborem samochodu nie mozna bylo grymasic, bralo sie co
      mialo 4 kola i jezdzilo.
      • Gość: czyzunia Re: Czy zgadniecie kto tak marzyl? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 20:01
        i z tych marzeń zostały marzenia.
        • leszek.sopot Re: Czy zgadniecie kto tak marzyl? 15.12.04, 20:30
          Mi wyszlo 8 do 8. O tej kuchni z lufcikiem, to chyba marzy jeszcze wiecej
          mlodych ludzi niz wtedy.
          Ale kto to pisal? Podpowiem, ze zwykle podpisywal sie podwojnym FF, tu jedno
          wcielo chyba przypadkiem. Jego prawdziwe inicjaly skladaja sie tez z dwoch
          takich samych liter.
          • Gość: czyzunia Re: Czy zgadniecie kto tak marzyl? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 20:34
            to 8 zrealizowane to marzenia o marzeniach
            a to 8 niezrelizowane- to marzenia o chlebie.
            • leszek.sopot Re: Czy zgadniecie kto tak marzyl? 15.12.04, 20:39
              Ja ksiazki zaliczam do strawy duchowej:) a jest w czym dzis wybierac. Mlodzi
              ludzie chyba nie rozumieja, ze kiedys moglo byc inaczej i nie mozna bylo kupic
              np. Gombrowicza czy Milosza.
    • leszek.sopot Jednak popijali 15.12.04, 20:41
      Jest i byl oczywiscie jeden dzialacz, ktory nawet w ksiazce nie omieszkal
      potwierdzic, ze za kolnierz nie wylewal. Nazywa sie Zbyszek Bujak. W post
      scriptum do "Konspiry" autorzy tej ksiazki zapisali jego slowa:
      "Bujak: – Ja podczas nagrań wypijałem co pół kasety pięćdziesiątkę, miałem więc
      język coraz bardziej rozwiązły i gadałem o wszystkim szczerze, nie myśląc jak
      wypadnę. Autorzy mieli to później odpowiednio przepracować. Tymczasem..."
      • Gość: czyzunia Re: Jednak popijali IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 20:50
        a towar marki "swojaczek" dalej funkcjonuje.mam znajomka który produkuje tego
        sporo i jeszcze spuszcza znajomkom po 10 zeta 3/4l 70%. tylko on robi to
        trywailnie metodą grunwaldzką.
        w latach 70 na mazurak byłem uczestowany samogonką z mleka. nie znam
        technologii ale smaczek i siła były pierwszorzędne. no i zdrowie do tego towaru
        również.
        • leszek.sopot Re: Jednak popijali 15.12.04, 21:10
          Ten "przemysl" chyba nigdy nie zniknie bo polski narod do tradycji jest
          przywiazany bardzo mocno. Ja nie moge zniesc zapachu wodki, przelknac tez nie
          moge bez wstretu. Wole bardziej swojski zapach domowego wina pedzonego w
          baniaku pelnego wisni.
          • Gość: czyzunia Re: Jednak popijali IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 21:16
            we wrzasniu bawiłem na łotwie. z rodznką pijaliśmy tam wódeczki i to ukraińśkie.
            byłem zachwycony. rano nijakiego kaca-no lekki ból głowy. po żytniej w takich
            ilościach trzy dni bym chodził kołowaty.no w końcu wódeczkę wynalezli na
            wschodzie. i wiedzą co dobre.
            • leszek.sopot Re: Jednak popijali 15.12.04, 23:44
              Cos mi sie wydaje, ze wodke, co prawda z ryzu, wynalezli Chinczycy. To troche
              inny Wschod.
    • daimona a kto pamięta cały tekt "13 grudnia, roku pamiętne 15.12.04, 23:32
      "13 grudnia, roku pamiętnego,
      wykluła sie WRONa z jajka czerwonego (...)"

      i co było dalej?
      • leszek.sopot Re: a kto pamięta cały tekt "13 grudnia, roku pam 15.12.04, 23:46
        Nie pamietam, ale gdzies to w archiwum "piwnicznym" mam. Moze sie w koncu tam
        wybiore i rozczytam ze skanera i cos tu powrzucam.
        • daimona znalazłam tyle, ale czy nie było dłuższe? 16.12.04, 00:02
          13 grudnia roku pamiętnego
          Wykluła się WRONa z jaja czerwonego.
          Ledwie się wykluła skrzydła rozpostarła
          I Solidarności skoczyła do gardła.

          WRONo, nasza WRONo - WRONo nad WRONami,
          My cie zadusimy własnymi rękami.
          My Cie zadusimy, jajo rozdepczemy
          Zapamiętaj sobie - My jeszcze żyjemy!
          • leszek.sopot Re: znalazłam tyle, ale czy nie było dłuższe? 16.12.04, 00:21
            Ta rymowanka ma chyba ponad 10 zwrotek...
    • leszek.sopot Dowcipy o ZOMO-wcach 16.12.04, 01:25
      Dowcipy o ZOMO-wcach
      „Interniści”
      Puk, puk...
      - Kto tam?
      - Interniści!
      - Ale ja jestem zdrów!
      - A my nie przyszliśmy was leczyć, tylko internować!

      „Co to jest ZOMO?”
      - Zmilitaryzowane Oddziały Miłośników Odnowy.

      „Hasełko studentów”
      ZOMO – bijące serce partii!

      ZOMO nie kłamie
      Puk, puk...
      - Kto tam?
      - Harcerze!
      - Nie wierzę!
      - Otwieraj chamie, ZOMO nigdy nie kłamie!

      „Mundial ’82”
      - Słyszałeś, ogłoszono nowy skład polskiej drużyny piłkarskiej na Mistrzostwa
      Świata w Piłce Nożnej w Hiszpanii: w bramce Jaruzelski, w pierwszej linii
      obrony milicja, w drugiej wojsko, w ataku ZOMO.

      „Ocenił”
      Kobieta pyta ZOMO-wca:
      - Gdzie pan kupił tę kiełbasę?
      - Tam, za rogiem.
      - Długa kolejka?
      - Nie, tak na jeden magazynek.

      „Nowy wirus”
      Po aresztowaniach uczestników demonstracji 13 maja 1982 roku w rocznicę
      przewrotu majowego, śmierci marszałka Piłsudskiego i piątą miesięcznicę
      wprowadzenia stanu wojennego: Pojawił się nowy wirus – pałeczki ZOMO.

      „Co dwie głowy...”
      ZOMO-wiec rozwiązuje krzyżówkę. Natrafił na hasło: organ kobiecy na cztery
      litery.
      - Nie wiesz, co to może być? - pyta kolegę.
      - Poziomo czy pionowo?
      - Poziomo.
      - Pisz: PYSK!

      „Kibice”
      ZOMO-wiec w świetlicy ogląda mecz piłkarski w telewizji. Wchodzi drugi
      funkcjonariusz.
      - I co, był jakiś gol? - pyta.
      - Były dwa!
      - Kto strzelił?
      - Boniek i Replay...

      Zomowcy pobili studenta, który na ulicy rozrzucał ulotki. Po jakim czasie
      zauważyli, że kartki były puste.
      - Dlaczego pan rozrzucał puste kartki? - pytają.
      - Ludzie i tak wiedzą, co ma być na nich napisane.
      • Gość: czyzunia Re: Dowcipy o ZOMO-wcach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.04, 14:15
        ursynów. 22.45. patrol widzi przemykającą postać. seria-postaĆ LEŻY.
        JÓZEK COŚ TY JESZCZE 15 MINUT DO godz. milicyjnej.
        jak go znam, mieszka na tarchominie. i tak by nie zdążył.
      • Gość: lucyperek Re: Dowcipy o ZOMO-wcach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.04, 14:37
        Marzenie Polaka : działka na Mazurach, na działce domek, w domku kominek, przed
        kominkiem na ziemi skóra zamowca.
        • tajniak000 ORMO 16.12.04, 16:09
          Jeszcze w „tamtych” latach miałem na piętrze sąsiada. Lekko mówiąc niezbyt
          rozgarniętego. Chłopaka przyjęli do ORMO. Dostał Lizak i cały dzień nim machał
          na jednej z głównych ulic mojego miasta . Zatrzymywał samochody wypisywał
          mandaty. Duma go rozpierała – poczuł chłopak władzę w rękach. Tak machał, aż
          natrafił na samochód ważnego członka partii i lizaczek mu zabrali.
    • leszek.sopot Dowcipy o Urbanie 16.12.04, 15:04
      Dowcipy o Urbanie

      „Zderzenia”
      - Co będzie, jeśli Jaruzelski zderzy się z Urbanem?
      - Czerwony barszcz z uszkami.

      - Co będzie, jeśli Urban zderzy się z Glempem?
      - (klaśnięcie)

      - Słyszałeś o tym wypadku w Warszawie, na Marszałkowskiej?
      - Nie, a co się stało?
      - Glemp zderzył się uszami z Urbanem aż huknęło!

      „Epitafium”
      Tu leży Urban, spokój jego duszy.
      Trumna jego otwarta, bo wystają mu uszy!

      „Zagadki”
      Do wiadomej części ciała dokleja się dwoje uszu. Co to jest?
      Jak wygląda Urban z lotu ptaka?
      - Jak maluch z otwartymi drzwiami.

      „Zawinił konsultant”
      Przywódcy konspiry zaprosili do Polski płatnego mordercę z Ameryki i poruczyli
      mu zgładzenie Jaruzelskiego.
      - O.K. panowie, jeszcze nigdy nie nawaliłem – powiada. – Ale jest trudność; nie
      wiem, jak on wygląda.
      - Nie szkodzi, przydzielimy panu konsultanta od nas.
      Nadarzyła się doskonała okazja. Pochód pierwszomajowy. Na trybunie honorowej
      Jaruzelski, Urban i inni.
      Po jakimś czasie płatny morderca zdenerwowany przybiega do punktu kontaktowego.
      - Zrywam kontrakt! – wykrzykuje od progu. – Ja w takich warunkach nie mogę
      pracować!
      - Co się stało?
      - Wybrałem najlepsze miejsce, ułożyłem się wygodnie na dachu, nastawiłem
      lunetę, złożyłem się do strzału, już obiekt miałem na muszce...
      - I co? I co?
      - I wtedy, ile razy mam już nacisnąć spust, to ten wasz konsultant wali mnie
      łokciem w bok: „Najpierw tego z uszami! Najpierw tego z uszami!”

      „Jak?”
      Jak przeprowadzić udany zamach na Urbana?
      - Wystarczy obciąć mu jedno ucho – wiatr sam mu głowę ukręci!

      „Lato z radiem”
      - Słyszałeś, podobno Paskuda przestała się pokazywać w Zalewie Zegrzyńskim?
      - O! A co się stało?
      - Ano, Urbanowi odebrano kartę pływacką!
      (Paskuda – okropnie brzydki zwierzak wodny żyjący jakoby w Zalewie Zegrzyńskim,
      w rzeczywistości żart wakacyjny wymyślony przez autorów i słuchaczy radiowej
      letniej audycji codziennej „Lato z radiem”)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka