basia.basia
26.12.04, 23:06
kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1209016&KAT=237
Fragmenty:
"W większości krajów postkomunistycznych rządzi dawna agentura, przyczyniając
się do patologizacji życia politycznego i gospodarczego. Wygląda to na jakąś
fatalną konieczność dziejową?
W Niemczech wyeliminowano postkomunistów z życia publicznego, w Polsce
powierzono im władzę. Ostrzeżenia pojawiały się wcześnie. Wystarczy sięgnąć
po książkę "W ucisku tajnych służb" profesora Andrzeja Zybertowicza, którą
wydał na początku transformacji. Jego obserwacje nie zostały wówczas
docenione przez środowiska politologiczne i opiniotwórcze. Zarzucono mu
jednostronność, obsesję, skłonność do teorii spiskowej. Dzisiaj wiemy już
znacznie więcej. Zresztą nie było to takie trudne do stwierdzenia.
Wystarczyło sprawdzić, kto jest w radach nadzorczych spółek z udziałem skarbu
państwa.
Jednak minęło kilkanaście lat. Czy ta konieczność dziejowa realizowała się
wbrew naszej woli, czy za naszym przyzwoleniem?
To działo się przez dłuższy czas za przyzwoleniem, które nazwałbym
półświadomym. Większość społeczeństwa wolała oddawać się raczej iluzjom,
wierzyć zapewnieniom. Dała się przekonać, że takie właśnie musi być państwo
nowoczesne, demokratyczne, liberalne. Gdy na samym początku transformacji
debatowano na temat dekomunizacji i lustracji, zwolennicy grubej kreski
demagogicznie odwoływali się do etyki chrześcijańskiej. Celował w tym Adam
Michnik. Teraz skonfrontujmy te argumenty z obecną rzeczywistością. Czy
panowie Żagiel, Kuna, Wiatr i inni potrzebują naszego przebaczenia? To oni
dzisiaj mogliby ewentualnie zmiłować się nad nami.
(...)
Jest wyczerpujący raport NIK, analizujący pięćset największych prywatyzacji.
Myślę o tym, że na każdym z polskich uniwersytetów jest wydział ekonomii. W
istocie powinny powstawać setki prac na temat prywatyzacji, dostarczających
szczegółowych informacji i analiz. Tymczasem prawie zupełnie brakuje
refleksji naukowców. Wiele natomiast dowiaduję się z raportów NIK, z komisji
śledczych. To są nieocenione materiały socjologiczne, ale nie zastąpią prac
naukowych. Żyliśmy przecież w pewnym simulacrum, w rzeczywistości pozornej. I
dopóki nie wyostrzymy naszych narzędzi poznawczych, nie poznamy tej
rzeczywistości. Uczynimy to tym szybciej, im więcej będzie ekonomistów,
którzy podejmą dotąd niepopularne tematy, im więcej będzie
niekonformistycznych socjologów i politologów. To rozpoznanie rzeczywistości
nastąpi tym szybciej, im więcej będzie odważnych redaktorów naczelnych, a im
mniej będzie takich dziennikarzy jak Janina Paradowska, która za namową
Michnika wykreśla pytanie ze swego wywiadu. Niestety w polskim życiu
publicznym, w mediach, ciągle widać te same osoby, które ponoszą znaczną
część odpowiedzialności za to, że żyliśmy w takiej ułudzie. Jeżeli ktoś przez
całe lata bezkrytycznie opisywał rzeczywistość III RP, to zanim znowu zacznie
nam udzielać dobrych rad, powinien najpierw dokonać rachunku sumienia.
(...)
Powstanie komisji śledczej świadczy o pewnej żywotności demokracji okresu
transformacji. Wydaje się, że to jedno z nielicznych osiągnięć państwa
pookrągłostołowego?
Dotychczasowe cele - transformacja, organizacja III Rzeczypospolitej, wejście
do UE - przestały być aktualne. Pozostaje określenie nowych - jak choćby
wywalczenie odpowiedniej pozycji w UE i możliwości wpływania na jej kształt.
Trudno będzie to realizować, gdy następuje stopniowy uwiąd państwa,
rozmywanie się wspólnoty politycznej - co grozi powolną zagładą w sensie
polityczno-kulturowym. A przecież członkostwo w UE nie oznacza samo w sobie
rezygnacji z suwerenności. Przypadek Niemiec pokazuje, że UE może być
środkiem jej utwierdzania. Wiele zależy nie tylko od gospodarki i polityki,
lecz także od kultury, od polityki historycznej. Zbliżająca się 60. rocznica
zakończenia II wojny światowej będzie kolejnym tego sprawdzianem. Fakt, że
Polska była po stronie aliantów w walce z III Rzeszą, nadal pozostaje
nieznany w Europie, a przecież czerpiemy z niego naszą siłę moralną, jest on
składnikiem naszej tożsamości narodowej. Nasze miejsce w Europie będzie
zależało także od naszego miejsca w pamięci Europejczyków. Trzeba więc zrobić
wszystko, by im przypomnieć to, co jest dla nas takie ważne."