yossarian18
26.12.04, 23:10
Wygoda usypia ideał. Nic go tak nie pobudza, jak bicz surowego życia
uzmysławiającego nam wagę obowiązków, które bierzemy na siebie i misji,
której trzeba być godnym. Reszta się nie liczy. Zdrowie jest zupełnie
nieważne. Nie jesteśmy na świecie, by jadać o stałych porach, chodzić spać o
czasie, dożyć stu lat albo więcej. Wszystko to marność i głupstwo. Liczy się
jedno: żyć z pożytkiem, uszlachetniać swą duszę, wciąż się nad nią pochylać z
uwagą, pilnując w chwilach słabości, a w chwilach uniesień tchnąc w nią
entuzjazm, służyć innym, szerzyć wokół siebie szczęście i serdeczność,
podawać bliźniemu pomocną dłoń, by razem się wznosić pomagając sobie
nawzajem. Kiedy to się wypełni, to co znaczy śmierć w wieku lat trzydziestu
czy stu, czy pulsująca w skroniach gorączka, gdy ludzkie bydlę wyje u kresu
wytrzymałości. Niechże powstanie raz jeszcze, mimo wszystko! Jest tu przecież
po to, by służyć swą siłą aż padnie z wycieńczenia.
Piękne i mądre to słowa, choć ich autor to postać wielce kontrowersyjna.