Dodaj do ulubionych

O prawym życiu

26.12.04, 23:10
Wygoda usypia ideał. Nic go tak nie pobudza, jak bicz surowego życia
uzmysławiającego nam wagę obowiązków, które bierzemy na siebie i misji,
której trzeba być godnym. Reszta się nie liczy. Zdrowie jest zupełnie
nieważne. Nie jesteśmy na świecie, by jadać o stałych porach, chodzić spać o
czasie, dożyć stu lat albo więcej. Wszystko to marność i głupstwo. Liczy się
jedno: żyć z pożytkiem, uszlachetniać swą duszę, wciąż się nad nią pochylać z
uwagą, pilnując w chwilach słabości, a w chwilach uniesień tchnąc w nią
entuzjazm, służyć innym, szerzyć wokół siebie szczęście i serdeczność,
podawać bliźniemu pomocną dłoń, by razem się wznosić pomagając sobie
nawzajem. Kiedy to się wypełni, to co znaczy śmierć w wieku lat trzydziestu
czy stu, czy pulsująca w skroniach gorączka, gdy ludzkie bydlę wyje u kresu
wytrzymałości. Niechże powstanie raz jeszcze, mimo wszystko! Jest tu przecież
po to, by służyć swą siłą aż padnie z wycieńczenia.



Piękne i mądre to słowa, choć ich autor to postać wielce kontrowersyjna.
Obserwuj wątek
    • republikan Re: O prawym życiu 27.12.04, 01:24
      Ciekawe, któż jest autorem?
      • yossarian18 Re: O prawym życiu 27.12.04, 11:10
        Wódz Rexa.
    • ratzinger Re: O prawym życiu 27.12.04, 17:08
      Z biczem surowego życia to ja się zgadzam, ale wydaje mi sie, że zdrowie jest przydatne- szlaechetne zdrowie, nikt się nie dowie, etc.
      Pytanie zasadnicze - jaki ideał?
      Czymże jest dusza? Pytam w kontekście zapewne znanych Ci Yossarianie "100 zabobonów" ojca Bocheńskiego.

      • yossarian18 Re: O prawym życiu 27.12.04, 17:25
        Wódz Rexu czynem wykazał, że zdrowie wcale nie jest tak ważne-mimo, iż był
        wielokrotnie ranny to zawsze wracał na front i stał się bohaterem wojennym(choć
        z góry zaznaczam, że walczył po niewłaściwej stronie).
        "100 zabobonów" mam na dysku, ale na razie czytałem tylko fragmenty. Polecam za
        to "Podręcznik mądrości tego świata":
        salve.slam.katowice.pl/Bochenski.htm
        • ratzinger Re: O prawym życiu 27.12.04, 17:52
          "Nie daj sie zabić", "dbaj zawsze, aby dobrze Ci się działo", "kiedy cierpisz straszliwie i nie ma szans na poprawę sytuacji popełnij samobójstwo", "męczeństwo to forma samobójstwa" - o ile pamiętam, to takie były m.in. przykazania mądrości tego swiata.
          Bocheński to wzór uczciwego filozofa z jedynej godnej miana filozficznej szkoły, czyli analitycznej.
          Ja z kolei polecam esej Bocheńskiego na temat humanizmu, w domu sprawdzę w jakim zbiorze się znajduje.



        • ratzinger Re: O prawym życiu 27.12.04, 18:15
          Oto co Bocheński mówi o duszy. Jak z każdego zabobonu może wyniknąć zło, tak z zabobonu dotyczącego duszy moze wyniknąć bardzo wielkie zło.

          "DUSZA. Mało jest wyrażeń i pojęć, wokół których narosło tyle zabobonów, co
          wokoło duszy. Najważniejsze to bodaj dwa: zabobon materialistyczny i zabobon
          reistyczny.
          1. Zabobon materialistyczny polega na przeczeniu oczywistemu faktowi, że
          człowiek - a razem z nim chyba także wyższe zwierzęta ma jakieś przeżycia,
          wyobrażenia, myśli i uczucia, że coś wie i czegoś pragnie. Wszystkie te zjawiska
          nazywamy razem uczonym słowem "psychika" - a w języku popularnym
          mówimy o duszy. Przeczyć istnieniu duszy w tym słowa znaczeniu może tylko
          skrajnie zabobonny człowiek, który zupełnie oślepł na najbardziej oczywiste rzeczy.
          Warto może podkreślić, że poważniejsi materialiści nie są aż w tym stopniu
          zabobonni: nie przeczą istnieniu duszy, powiadają tylko, że jest ona "czymś
          materialnym". Ale i to jest zabobon - równie dobrze można by twierdzić, że drzewo
          jest w rzeczywistości masłem, a woda żelazem, bo zjawiska psychiczne są
          przecież najzupełniej różne od fizycznych, materialnych.
          2. Istnieje także inny zabobon dotyczący duszy. Nazywamy go tutaj "zabobonem
          reistycznym", od łacińskiego res, co znaczy tyle co "rzecz". Ów drugi zabobon
          polega na mniemaniu, że dusza ludzka jest rzeczą podobną do takich rzeczy jak
          stoły, maszyny do pisania, góry i krokodyle. Skrajny wyraz temu zabobonowi dał
          francuski filozof Kartezjusz. Według niego człowiek składa się z dwóch rzeczy, z dwóch
          kawałków (nazywa je "substancjami") a mianowicie z rzeczy cielesnej, to jest ciała, i
          rzeczy duchowej, tj. duszy. Pogląd Kartezjusza jest zresztą tylko pseudonaukowym
          sformułowaniem szeroko rozpowszechnionego zabobonu o duszach ludzkich
          przechadzających się poza ciałem. Tak np. starożytni Egipcjanie wierzyli już w
          XXV wieku przed Chrystusem, to jest 4500 lat temu, że dusza ludzka
          przechadza się po śmierci ciała w postaci ptaszka z ludzką głową wokoło grobu
          zmarłego.
          dusza jest formą ciała
          Wobec starożytności tego zabobonu, wspartego jeszcze przez "autorytet"
          Kartezjusza i jemu podobnych, a także przez źle zrozumianą wiarę chrześcijańską,
          mamy do czynienia z wierzeniem trudnym do przezwyciężenia. Tym bardziej
          stanowczo wypada powiedzieć, że mniemanie, jakoby człowiek składał się z dwóch
          kawałków, ciała i duszy, jest bardzo nędznym zabobonem. Cała nasza nauka i
          wszyscy poważni myśliciele odrzucają go stanowczo. Aby tylko jeden przykład
          podać, św. Tomasz z Akwinu, jeden z największych myślicieli chrześcijaństwa,
          przeczy stanowczo, by dusza ludzka była "substancją zupełną", tj. kawałkiem i
          broni poglądu, że jest "treścią (forma) ciała".
          w tomiźmie nie ma dualizmu
          Rzecz mianowicie w tym, że człowiek nie jest połączeniem dwóch rzeczy,
          cielesnej i duchowej, ale jedną jedyną rzeczą posiadającą jakby różne strony czy różne
          warstwy. Takich warstw znajdujemy w człowieku nawet więcej niż dwie. Człowiek
          jest przecież najpierw ciałem. Jest istotą wyposażoną we wszystkie właściwości
          roślin, bo odżywia się, rozmnaża itd. jak one. Jest dalej także zwierzęciem, choć
          nasi humaniści* nie chcą jakoś tego dojrzeć. Jest wreszcie istotą, która umie się
          modlić itd., słowem jest istotą duchową. Ale te wszystkie jego cechy czy funkcje,
          wszystkie warstwy składające się na jego istotę, nie są rzeczami, ale stronami,
          cechami, funkcjami tego samego jedynego podmiotu, jedynej rzeczy, jaką jest sam
          człowiek.
          Jeśli chodzi o przyczynę powstania tych zabobonów, wypada powiedzieć, że
          pierwszy materialistyczny, wywodzi się z tego, że człowiek z natury rzeczy
          znacznie łatwiej poznaje rzeczy leżące wokoło niego, a więc byty materialne, niż
          nawet własną psychikę i stąd skłonność do pojmowania wszystkiego na kształt
          bytów fizycznych jest u nas wrodzona. Ta sama skłonność leży u podstaw zabobonu
          reistycznego najprzyjemniej by nam było, gdybyśmy mogli pojąć duszę na
          kształt jakiegoś kawałka, choćby duchowego kawałka, jak chciał Kartezjusz. Ale
          ten drugi zabobon czerpie też swoją popularność z owej góry guseł i przesądów,
          nagromadzonych w ciągu stuleci wokoło śmierci*, pogrzebów itp. Uwolnić się od jej
          ciężaru nie jest łatwo. Swoją rolę odegrało także powszechne pragnienie
          nieśmiertelności*, której ludzie nie umieją sobie inaczej wyobrazić jak przyjmując
          reistyczny zabobon".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka