kimmjiki
26.05.02, 23:23
Ostatnio, podczas dyskusji w watku "Flaga narodowa to swietosc", stwierdzilem
ze niektorzy opacznie rozumieja liberalizm jako ideologie odrzucajaca wszelka
moralnosc, wartosci i idealy, zrywajaca z tradycja, a w zamian proponujaca
zupelne przyzwolenie na wszystko, bez jakichkolwiek ograniczen. Slowem, myla
liberalizm z anarchia. Pisze wiec ten tekst, zeby przyblizyc bywalcom Forum
jego zalozenia, przynajmniej tak, jak ja to rozumiem.
Podstawowe zalozenie liberalizmu brzmi: "Moja wolnosc konczy sie tam, gdzie
zaczyna sie wolnosc drugiego czlowieka". Jest ono o tyle uniwersalne, ze nie
przeszkadza nikomu w wyznawaniu jakichkolwiek swoich pogladow (nawet jesli
stoja one w zdecydowanej opozycji do liberalizmu), a zarazem chroni te poglady
przed wszelka "interwencja z zewnatrz", np. ewangelizowaniem na sile.
Bezposrednio z tego zalozenia wynika sprzeciw liberalow wobec uzywania prawa do
ograniczania "nieprawomyslnych" pogladow, co od wiekow jest ulubiona praktyka
wszelkich wladcow - od zwalczania opozycji poczynajac, na pomyslach typu "nakaz
respektowania wartosci chrzescijanskich" i niszczeniu "bluznierczych" dziel
sztuki konczac. Prawo powinno byc w pelni neutralne swiatopogladowo i
wystrzegac sie nieuzasadnionych zakazow. Uwazamy, ze jest to lepsza droga niz
scisle regulacje kazdej dziedziny zycia, bowiem nadmiar zakazow utrudnia zycie
w zgodzie z wlasnym sumieniem (ktore przeciez nie jest tozsame z sumieniem
prawodawcy). Jesli prawo stoi w opozycji do czyichs pogladow, kompromis jest
czesto niemozliwy - np. gdyby wsrod licznych regulacji znalazl sie zakaz
obrzezania, byloby to nie do pogodzenia z zasadami Judaizmu i Islamu. Brak tego
typu regulacji natomiast w zaden sposob nie utrudnia wyznawania jakiejkolwiek
religii - legalnosc jedzenia wieprzowiny w niczym nie przeszkadza Zydom w
przestrzeganiu religijnego zakazu jej spozywania. Podobnie rzecz sie ma z
takimi czesto tu dyskutowanymi sprawami jak aborcja, eutanazja, zwiazki
homoseksualne, pornografia itd. W kazdej z tych spraw liberalowie sa przeciwni
zakazom i nakazom, proponujac jedynie prawo, nie obowiazek - jak ktos nie chce
z tego prawa korzystac, nikt mu nie kaze. Na tym wlasnie polega liberalizm - na
rownych prawach dla wszystkich, bez przywilejow dla jakiejkolwiek ideologii.
Caly ten wywod moznaby humorystycznie podsumowac tak oto: Liberalowie nie
mowia "Robta co chceta", tylko "Robta co chceta, ino innym nie przeszkadzajta",
natomiast wrogowie liberalizmu woleliby raczej postawe "Robta co mowimy".