Gość: nie-TW
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
30.01.05, 18:00
Postąpił słusznie, albowiem sa chwile, gdy przyrodzone czlowiekowi poczucie
dobra i zła każe działać bez zględu na ograniczenia prawne. Wildstein podjął
swiadoma decyzje o wplynięciu na historie - o zapobieżeniu kolejnej probie
pokazania Polakom, ze ten narod jest za glupi na prawde. Nie jest za glupi i
nigdy nie byl. Pragnienie prawdy jest naturalnym pragnieniem każdego zdrowego
psychicznie czlowieka - SB musiala znać prawde i cala prawde, nie dopuszczala
zadnych kretactw w swojej dzialalnosci. To, ze sama odpowiadala za to, aby
inni prawdy nie znali to juz osobne zagadnienie. Wildstein pokazal dobitnie,
że narod może być podmiotem, a swoim czynem wpisal się w szereg dzialan,
ktorych cechą była powiedzenie NIE zastalym niegodziwosciom (praska wiosna,
Budapeszt 1956, Poznan 1956). I prosze nie łudzic się, ze przeciwnicy
ujawniania teczek czynią to z powodu zasad moralnych. 9/10 czyni to, gdyz
boją się ujawnienia materialow kompromitujacych siebie lub sobie bliskich.
Naturalnym odruchem czlowieka widzącego zbrodnię jest to, aby zbrodnię tą
ujawnić, a zbrodniarza ukarać. Oczywiscie sam zbrodniarz lub inny zbrodniarz
bedzie mial odczucia zupelnie inne - UKRYĆ, siedziec cicho, SZA! Nic nie
mowic. Tego wielu sie nauczylo przez lata PRL - siedź cicho i rob swoje. Tak
wiec ja - nigdy nie wspolpracujacy z komuna jestem za odtajnieniem wszystkich
danych z IPN i jestem swiadom, ze szkody z powodu sporadycznych przypadkow
zamieszania (jest na jakiejś liście, ale nieslusznie) będa duzo mniejsze niz
szkody wynikające z dalszego trzymania tego GOOWNA pod dywanem. To, co zrobil
Wildstein na zawsze zapewni mu godne miejsce w historii Polski bez wzgledu na
to, co wyszczekają za chwile liczni tu TW/esbe lub koledzy/koleżanki/krewni
tychże.