Gość: t
IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl
01.06.02, 10:41
1 czerwca wyznawcy Postępu obchodzą oczywiście Dzień Dziecka. Zdają sobie
bowiem sprawę, że wychowanie dzieci jest sprawą zbyt ważną, by pozostawić ją
rodzicom, zwłaszcza, że ciągle jeszcze zdarzają się rodzice reakcyjni. Tacy
rodzice nie wiedzą np. że "dziecko" jest kategorią polityczną! Nic dziwnego, że
postępowa ONZ uchwaliła Deklarację Praw Dziecka i Konwencję o Prawach Dziecka,
gdzie zapisano mn:
"Dziecko ma prawo do kształtowania własnych poglądów, do ich wyrażania. Poglądy
te nalezy przyjmować z nalezytą uwagą stosownie do wieku i dojrzałości dziecka"
"Państwa strony mają obowiązek respektować prawa dziecka do swobodnej myśli
sumienia i wyznania"
"Państwa strony uznają prawa dziecka do swobodnego zrzeszania się oraz wolności
pokojowych zgromadzeń"
Niech każdy rodzic wie, ze pokojowe zgromadzenia dzieci pod trzepakami sa
chronione przez ONZ! Traktowanie dzieci jak klasy politycznej, to dla wyznawców
Postępu nic nowego.Już Marks i Lenin deklarowali w "Manifeście
Komunistycznym": "Zarzucacie nam, że chcemy znieść wyzysk dzieci przez
rodziców? Przyznajemy się do tej zbrodni.". Bo też rodziny są dla wyznawców
Postępu miejscami patologicznymi, pełnymi wyzysku i opresji, trzeba więc od
niej dzieci (i kobiety - ale to temat na inny dzień ) wyzwolić. "Rodzina
burżuazyjna zniknie" - prorokowali niegdyś marksiści, dzisiejsi wyznawcy
postępu prorokują, że "Trzecia fala cywilizacji zniesie rodzinę nuklearną
właściwą dla Drugiej fali". Niewykluczone, bo pomysłów wyznawcom postępu nie
brakuje. Michel Foucault - jeden z guru dzisiejszych wyznawców Postępu -
nadzieję widzi np. w homoseksualizmie. Jak zauważył: "Myśleć o homoseksualizmie
nie jako o formie pożądania, ale jak o przedmiocie pożądania. Homoseksualizm
jest jednym z nielicznych miejsc w kulturze, z ktorych można wyjść ku zmianie
kształtu organizacji społecznej". Pożyjemy zobaczymy.