Dodaj do ulubionych

Dlaczego warto zostać księdzem?

IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 01.06.02, 17:50
Dlaczego młodzi ludzie rezygnują z uciech życia i wybierają drogę kapłańską? To
pytanie nurtuje każdego, kto spotyka młodego człowieka w stroju duchownym.
Niektórzy mniej odważnie, półszeptem, mówią: Szkoda chłopaka, przystojny,
inteligentny... Inni dopowiadają z przekąsem: Panu Bogu też się coś należy, ale
szkoda...
Co powoduje, że wielu chłopaków po maturze puka do drzwi wyższych seminariów
duchownych?
Kiedyś mówiono: Księżom się dobrze powodzi, dlatego warto zostać księdzem. Dziś
niektórzy podejrzewają, że wielu młodzieńców szuka miejsca w szeregach
kapłańskich, bo wzrasta bezrobocie.
Co mówią sami zainteresowani, ci, którzy wstępują do seminariów? Dlaczego chcą
być kapłanami?
Może jednak najpierw o motywach nieistotnych. Dla ogromnej większości
przebadanych kandydatów do seminariów żadnego znaczenia nie miało to, że
wstąpienie do seminarium pozwala uniknąć służby wojskowej bądź też umożliwia
uzyskanie pewnej pozycji materialnej. Pomimo iż bycie duchownym stanowi "jakiś
sposób na życie", wiąże się z osiągnięciem pewnej pozycji społecznej i - jak
się mówi - chroni przed trudami wyzwań życia w świecie, to jednak motywy te są
obecne w świadomości kandydata do kapłaństwa w niewielkim wymiarze bądź wcale
są nieobecne. Co ciekawe, niewielu spośród badanych wstępujących do seminariów
ocenia jako istotny dla siebie motyw zostania księdzem dotrzymanie złożonej
kiedyś, w trudnej sytuacji, przysięgi. Wydaje się zatem, że przyszli duchowni
nie są w swoich dążeniach interesowni, ich decyzje nie są też wywołane jakimś
lękiem.
Co zatem zaważyło na tym, że młodzi ludzie zdecydowali się na bądź co bądź
radykalny krok - drogę do kapłaństwa? Przede wszystkim wewnętrzna potrzeba,
którą określają oni jako poczucie woli Bożej, a więc Boże powołanie. Jest to z
pewnością czynnik o charakterze wewnętrznym, trudny do obiektywnej oceny,
jednak musi być na tyle mocnym doświadczeniem, że nie pozwala pozostać
obojętnym wobec niego.
A co oznacza w praktyce powołanie? Co z niego wynika? Można powiedzieć, że
młodzi ludzie na ów wewnętrzny głos Boga odpowiadają podobnie jak prorok: "Oto
ja, poślij mnie" (Iz 6, 8). Przede wszystkim chcą więc służyć: Bogu, ludziom,
Kościołowi.
Jest coś pięknego, porywającego w tym pragnieniu oddania się na służbę Bogu. To
najpiękniejszy z motywów, jaki można sobie wyobrazić, myśląc o powołaniu - i
okazuje się, że jest to główny, pierwszorzędny motyw u przeważającej większości
kandydatów do stanu duchownego. I jeszcze jedno. Owo pragnienie służby
kandydaci do seminariów łączą zazwyczaj z pragnieniem większego zbliżenia się
do Boga. To istotnie bardzo ważne połączenie: aby zrealizować Boże powołanie,
aby służyć całym swoim życiem - potrzeba, by człowiek sam był blisko Pana Boga.
Czynniki drugorzędne, choć ważne dla przyszłych kapłanów, to: dążenie do
osiągnięcia świętości i - co ciekawe - zachęcający przykład poznanych księży.
Powiadali starożytni: Verba docent, sed exempla trahunt - słowa uczą, ale
przykłady pociągają. Okazuje się zatem, że aby wydobyć z młodego człowieka
tlące się w nim powołanie, potrzeba żywych świadków Dobrego Pasterza. Można
zaryzykować twierdzenie, że osobowość dobrych, oddanych Bogu i człowiekowi
kapłanów działa jak swoisty wywoływacz, a więc to, dzięki czemu istniejący już,
ale utajony obraz może ujawnić się, ukazując bogactwo barw - swoje piękno.
Wiele działań podejmuje się w Kościele pod hasłem akcji powołaniowej. Z
pewnością to wszystko jest ważne i potrzebne, ale najpewniejszą, najbardziej
skuteczną akcją powołaniową jest zwykła, codzienna posługa dobrych księży. Nie
muszą oni mówić o powołaniu, wystarczy, że odprawiają Mszę św., spowiadają,
katechizują, pracują z ministrantami, a w tym wszystkim kochają Boga i
człowieka. To właśnie zachwyca, to pociąga, to uświadamia młodym ludziom, że
noszą w sobie skarb podobnego powołania.
Mówi się, że w naszych czasach coraz trudniej być księdzem. To prawda. Sam
Ojciec Święty nieustannie wzywa kapłanów do tego, by odkrywali tożsamość swojej
posługi, bo niektórzy duchowni mają z tym kłopoty. Stan duchowny ma bowiem swój
urok, ale jest on okupiony niemałym doświadczeniem bólu i zwątpienia. Młodzi
adepci do kapłaństwa zdają się to zauważać. Doceniają ludzką atrakcyjność bycia
księdzem, ale wpływa to na ich decyzję w niewielkim stopniu. Podobnie rzecz się
ma z możliwością uzyskania w seminarium formacji teologicznej.
A jak postrzegają samo kapłaństwo ci, którzy z przytoczonych wyżej motywów
decydują się na wstąpienie do seminarium?
Przeważająca większość określiła kapłaństwo jako służbę - a więc zgodnie z
nauczaniem Kościoła, w którym jest mowa o kapłaństwie służebnym w odróżnieniu
od kapłaństwa powszechnego. Co piąty badany uznał natomiast, że kapłaństwo to
przede wszystkim poświęcenie. Choć nie jest to istota posługi kapłańskiej,
jednak bez różnie rozumianego poświęcenia rzeczywiście trudno sobie wyobrazić
posługę kapłanów. Z tą wizją kapłaństwa koresponduje jednocześnie sposób
postrzegania współczesnych księży przez młodych ludzi. Jeśli mają oni im coś do
zarzucenia, to chodzi przede wszystkim o to, co stanowi zaprzeczenie idei
służby i poświęcenia, a więc konsumpcyjne podejście do życia, brak
zaangażowania czy pokory. Według wstępujących do seminarium, bycie dobrym
księdzem wymaga pobożności, wytrwałości, posłuszeństwa i umiejętności
przemawiania. Bardziej niż przeciętnemu człowiekowi potrzeba też kapłanowi
cierpliwości, wyrozumiałości i skromności. Można z tego wnioskować, że są to
równocześnie cechy, które muszą w sobie wypracować przyszli seminarzyści.
Jak to osiągnąć? To zadanie stojące nie tylko przed przyszłymi seminarzystami,
lecz również przed osobami odpowiedzialnymi za ich formację. Spotkanie ideałów
i rzeczywistości odbywa się najpierw podczas lat seminaryjnych, które z jednej
strony stanowią okazję do "doświadczenia dwunastu" (bycia blisko Pana Jezusa we
wspólnocie uczniów), z drugiej zaś strony przynosi doświadczenie pustyni
(miejsce zmagania, doświadczenia bolesnej prawdy o sobie i braciach). Z jednej
strony młodzi ludzie przychodzą do seminariów pełni ideałów, z drugiej strony -
przynoszą ze sobą całą biedę tego świata. Nie jest możliwe, by samo fizyczne
przebywanie w budynku seminarium przyniosło ugruntowanie ideałów i eliminację
ludzkich wad i słabości. Potrzeba wielkiej pracy nad sobą, by zrealizować
ideał, o którym się marzy. Potrzeba też wielkiej wrażliwości wychowawców
seminaryjnych, by zapewnić kandydatom do kapłaństwa wszelką pomoc w owym
procesie wypracowywania w sobie pięknej, dojrzałej osobowości. A wszystko po
to, by Pan Jezus miał do dyspozycji takich ludzi, którzy w swojej posłudze Go
nie przysłonią, którzy owocnie pełnić będą misje pasterzy "według Bożego serca".

Obserwuj wątek
    • Gość: Scan Re: Dlaczego warto zostać księdzem? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 01.06.02, 18:08
      Kto ma księdza w rodzie - tego bida nie ubodzie. Ot,co.
      • Gość: chaladia Re: Dlaczego warto zostać księdzem? IP: 212.69.73.* 01.06.02, 21:40
        Cny Oszołomie,
        w czasie, gdy studiowałem inżynierię lądową na PW miałem kolegę. Nazwiska nie
        wspomnę, bo i po co.

        Zaczął równo ze mną na UW studiując matematykę. Koniec temu położył dziekan po
        czterech chyba semestrach. Potem trafił na IL PW z amalogicznym skutkiem. Nawet
        szkoda mi go było, bo wydawało się, że zmarnował swoją szansę. Ale potem
        dowiedziałem się, że jest na ATK. Został księdzem. Dziś ja, mając studia
        skończone w terminie, pięć lat praktyki w Polsce na budowie takiej, że jeszcze
        mi włosy (tzn. ta ich resztka, co mi została) stają dęba, gdy to sobie wspomnę,
        uprawnienia do kierowania budową i projektowania, rok w Egipcie (w Asjut!), dwa
        i pół roku w Sudanie, brytyjskie papiery QSa, ileś tam lat w ofertowaniu,
        mówiąc biegle po angielsku i po niemiecku itd, itp, na koniec mając od lat
        niezłe stanowisko i niezłą jak na warszawskie budowlane stosunki pracę - jeżdżę
        gorszym samochodem niż on.

        No to - warto być księdzem, czy nie?
        • Gość: Piotrek Samochód symbolem sukcesu??????????? IP: 207.30.78.* 01.06.02, 21:47
          • chaladia Re: Samochód symbolem sukcesu??????????? 02.06.02, 21:42
            To miałoo być tak w skrócie.
            Facet po prostu żyje dużo lepiej niż ktokolwiek z moich kolegów ze studiów, no
            może pomijając pewne bardzo symatyczne studenckie małżeństwo, którch nazwiska
            tworzą znak firmowy jednej z najlepszych obecnie w Warszawie firm
            budowlanych... ale to wyjątek potwierdzający regułę.
        • Gość: Ania Re: Dlaczego warto zostać księdzem? IP: *.upc.chello.be 01.06.02, 21:52
          Ja tylko na moment zeby pozdrowic Chaladie.
        • Gość: Wojtek A ja nie jestem ksiedzem i ... IP: *.bluewin.ch 03.06.02, 20:31
          pewnie tez jezdze lepszym samochodem niz Ty. I ode mnie jest wielu lepszych
          ludzi a jezdza gorszymi samochodami. Maja jedno male mieszkanie albo nawet tego
          jednego nie maja.

          I czy swiadczy to o czyms? Pewnie zaraz paru rozzalonych na caly swiat zacznie
          mnie obrazac, ze nakradlem. Nie nie nakradlem. Podatki zawsze placilem
          uczciwie. Tylko ze jedni albo maja to szczescie albo wiedza gdzie trzeba pojsc,
          by zarobic. Albo jedno i drugie. Ale ci, ktorzy zarabiaja, nie maja czesto
          czasu na narzekanie.

          Z jednej strony dobrze jest pietnowac, gdy sie dzieja jakies dziwne rzeczy, ale
          lekka przesada jest, gdy polowa wszedzie dopatruje sie tylko oszustw. A 3/4
          zaraz zakrzyczy: tylko w Polsce jest to mozliwe. Na zachodzie jest tak samo jak
          u nas. Tylko ze ci z zachodu mniej zrzedza i sie bardziej szanuja. A u nas
          wiele osob niesamowicie lubi obrazac samych siebie i wynajdowac odnosnie
          wlasnej osoby najgorsze epitety.

          Sa tez tacy ktorzy wszedzie widza Zydow, inni katolikow, sa tez tacy, ktorzy
          widza UFA - ale tych o dziwo jest poki co najmniej.

          Ilu z was osmieli sie wziasc udzial w wypadku jako swiadek zdarzenia? Polowa
          poucieka. No ale potem powie, ze w tej Polsce, to nikt nie przejmuje sie innymi
          oraz ze oszustwa szerza sie jak plaga.
    • Gość: PECUNIA Re: DOSTEP DO BOGA PIENIEDZY IP: *.btpl.org 02.06.02, 18:35
      ZOSTAN KSIEDZEM - OTRZYMASZ DOSTEP DO DAROW ZLOZONYCH DLA B O G A

      NIKT NIE WIDZI Z LUDZI JAK ONI K R A D N A
      • Gość: Wojtek Re: DOSTEP DO BOGA PIENIEDZY IP: *.bluewin.ch 03.06.02, 20:32
        Ale za to wszyscy widza jak ty kradniesz.
    • Gość: Balzer DLA KASY !!! $$$$$$$$$$$$$$$ IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 02.06.02, 21:28
      Forsa, forsa i pełna bezkarnosc.
      • Gość: Ania Re: DLA KASY !!! $$$$$$$$$$$$$$$ IP: *.upc.chello.be 02.06.02, 21:32
        Gość portalu: Balzer napisał(a):

        > Forsa, forsa i pełna bezkarnosc.

        I slodkie lenistwo.
    • Gość: Oszołom Re: Dlaczego warto zostać księdzem? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 02.06.02, 22:12
      Oj jak wy mało wiecie o pracy kapłańskiej..czy ci na misjach także leniuchują?
      Jak nie wiecie to nie zabierajcie głosu w tej materii. A skoro praca kapłana
      jest tak lekka i przyjemna to dlaczego co trzeci kleryk w Polsce nie może
      dotrwać doświęceń kapłańskich? Dlaczego spada liczba powołań zakonnych i
      misjonarzy?
      • dixi13 Re: Dlaczego warto zostać księdzem? 02.06.02, 22:28
        Gość portalu: Oszołom napisał(a):

        > Oj jak wy mało wiecie o pracy kapłańskiej..czy ci na misjach także leniuchują?
        > Jak nie wiecie to nie zabierajcie głosu w tej materii. A skoro praca kapłana
        > jest tak lekka i przyjemna to dlaczego co trzeci kleryk w Polsce nie może
        > dotrwać doświęceń kapłańskich? Dlaczego spada liczba powołań zakonnych i
        > misjonarzy?
        ============================================
        Może dlatego że zakonnice skarżą się na "misjonarzy" gwałcących je, i już nie
        jest tak pieknie jak kiedyś. Mam nadzieję że nie zawiedziedziesz i pojedziesz
        nawracać Hutu. Ale pamiętaj, oni nie są tak miłosierni jak my.

        • chaladia Re: Dlaczego warto zostać księdzem? 02.06.02, 22:44
          W 1989 r, gdy przyjechałem do Sudanu był tam stary ksiądz, Polak.
          Miał swoje owieczki gdzieś na południu. Przed każdym wyjazdem do nicj odwiedzał
          budowę i zabierał wszystki łachy, jakie zostawały po "powracających do kraju" i
          przeterminowane lekarstwa z instrukcją, co z nimi robić. Po miesiącu-dwóch
          wracał - z reguły w gaciach.choć z nieodstępnym parasolem (najlepsza ochrona
          przed słońcem). Człowiek wyrozumiały dla nie- i słobwierzących, muzułmanów,
          animistów i wszystkich innych, jacy zamieszkują teren od II Kararakty aż za
          Sudd. Gdy wyjechał na zasłużoną emeryturę na Cypr (jest tam jakiś ośrodek dla
          emerytowanych misjonarzy) przysłali nowego. Elegancki lniany strój, buty
          wypasowane na połys, laptop, biały Land Rover. Tylko serca do oweczek jakby
          mniej. A co mnie się najmniej podobało - natychmiast prowadzenie ewidencji
          Polaków na kontrakcie - kto wierzący, kto bywa na maszach, a (zwłaszcza) - kto
          nie bywa.
          Nic dziwnego, że KK jest z Afryki wypierany przez Islam i Protestantów.
          • Gość: Oszołom Re: Dlaczego warto zostać księdzem? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 03.06.02, 08:50
            Wypierany? Mamy dane że jest dokłądnie na odwrót...od równika w dół liczba
            katolików rosnie w niektórych rejonach płd Afryki wręcz lawinowo!
        • Gość: Wojtek Re: Dlaczego warto zostać księdzem? IP: *.bluewin.ch 03.06.02, 20:34
          Dixi - jaka ksywa taka glowa.
          • Gość: zyx Bo mozna krasc i klamac bezkarnie- jak rydzyk IP: *.rdu.bellsouth.net 03.06.02, 21:43
            Gość portalu: Wojtek napisał(a):

            > Dixi - jaka ksywa taka glowa.

      • Gość: 16 Re: Dlaczego warto zostać księdzem? IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 29.07.02, 05:09
        Gość portalu: Oszołom napisał(a):

        > Oj jak wy mało wiecie o pracy kapłańskiej..czy ci na misjach także leniuchują?
        > Jak nie wiecie to nie zabierajcie głosu w tej materii. A skoro praca kapłana
        > jest tak lekka i przyjemna to dlaczego co trzeci kleryk w Polsce nie może
        > dotrwać doświęceń kapłańskich? Dlaczego spada liczba powołań zakonnych i
        > misjonarzy?
        • oszolom_z_rm Re: Dlaczego warto zostać księdzem? 29.07.02, 11:01
          Gość portalu: 16 napisał(a):

          > Gość portalu: Oszołom napisał(a):
          >
          > > Oj jak wy mało wiecie o pracy kapłańskiej..czy ci na misjach także leniuch
          > ują?
          > > Jak nie wiecie to nie zabierajcie głosu w tej materii. A skoro praca kapła
          > na
          > > jest tak lekka i przyjemna to dlaczego co trzeci kleryk w Polsce nie może
          > > dotrwać doświęceń kapłańskich? Dlaczego spada liczba powołań zakonnych i
          > > misjonarzy?
          Zamknij sie falszywy Oszolomie! Boj sie Przenajswietszej Panienki, Zawsze
          Dziewicy i Owoca jej Niepokalanego Poczecia, Syna jej Jezusa Chrystusa!

    • kocham_anie_forumowiczke Uogólniacie! 02.06.02, 23:09
      Część idzie dla kasy, wiadomo bezrobocie, ale część idzie z powołania, i dająć
      takie opinie, krzywdzicie tych (nielicznych?). Mój najlepszy kumpel poszedł, i
      widzę co robi... jeździ starym Cinquecento, założył dom na mazurach, jeździ
      tam z dziećmi z patologicznych rodzin (większość kasy wykłada ze swojej
      kieszeni), zbiera narkomanów z dworca w Katowicach... inni księża się z niego
      śmieją, babcie na kazaniu płaczą... To dlaczego poszedł?
      • Gość: Wojtek Re: Uogólniacie! IP: *.bluewin.ch 03.06.02, 20:36
        Wiesz - nie doczekasz sie wielu odpowiedzi. U Ciebie brak sensacji. To kolko
        wzajemnej adoracji potrzebuje pikanterii - najlepiej ostrej, zeby sobie
        ponarzekac, jak to im zle, a jak inni maja dobrze.
    • Gość: Ja Re: Dlaczego warto zostać księdzem? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 02.06.02, 23:45
      oszolom, jak zwykle opowiadasz oszolomskie pierdoly-banialuki.
      • ant. Re: Dlaczego warto zostać księdzem? 02.06.02, 23:49
        Widzę, że prawda (którą napisał Oszołom) w oczy kole! Ale tak było zawsze!
        • Gość: Ania Re: Dlaczego warto zostać księdzem? IP: *.upc.chello.be 03.06.02, 08:59
          ant. napisał(a):

          > Widzę, że prawda (którą napisał Oszołom) w oczy kole! Ale tak było zawsze!

          Tyskie forum juz padlo?Zostaniesz juz z nami?Oszolomowi przydadza sie posilki.
    • Gość: komodor Re: Dlaczego warto zostać księdzem? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 03.06.02, 17:00
      1.stare babcie całują po rękach,
      2.status osobisty - ponad prawem,
      3.można pomolestować (w Polsce bezkarnie) małe dziewczynki,potem je pogwałcic
      (też bezkarnie) a potem w pijanym widzie przejechac samochodem (tez bezkarnie).
      Mało?
      • Gość: Kraken Re: Dlaczego warto zostać księdzem? IP: *.ipt.aol.com 03.06.02, 20:25
        AAAAAACH!!!!jak cudnie Oszol opisal kwestie "powolan" kaplanskich,ale moze
        kubelek zimniutkiej woduni dobrze zrobi na glowinke rozpalana dogmatami
        zwyrodnialego kosciolka!!!!Ponizej powole sobie zaprezentowac nieco danych
        wzietych z utajnionej ankiety Watykanu,ktora dostala sie w niepowolane rece
        dzieki kontaktom z klerem
        Wracajac wiec do badan na temat "powolan":
        zadano pytanie róznym ludziom, w tym równiez ksiezom i zakonnikom, jak
        sadza: "dlaczego mlodzi mezczyzni z Polski zostaja katolickimi zakonnikami i
        ksiezmi?".
        Po przeanalizowaniu odpowiedzi na szereg tak postawionych pytan, postanowiono
        podzielic populacje mezczyzn, którzy zostaja ksiezmi i zakonnikami, na siedem
        grup. Wyniki sa szokujace (i chyba wlasnie dlatego utajnione):
        1). Do grupy pierwszej, najliczniejszej (nawet do 30%), zaliczono mlodych
        ludzi, nie uswiadomionych homoseksualistów, którzy nie maja pojecia, ze zamiast
        pociagu do kobiet, maja pociag do mezczyzn.
        Sa to glównie mlodzi chlopcy ze wsi i bardzo malych miast. Brak pociagu
        plciowego do kobiet interpretuja oni jako cos szczególnego. Pod wplywem
        indoktrynacji na tzw. "lekcjach religii" w szkolach nazywa sie to "laska
        powolania do zycia w celibacie" (na prawde !!!). A poniewaz brak pociagu
        seksualnego do kobiet ulatwia zycie kleru, tacy nie uswiadomieni chlopcy mysla
        sobie, ze wlasnie zycie w roli "ksiedza" czy "zakonnika" jest równiez ich
        powolaniem. Wlasnie taka nadinterpretacja braku pociagu seksualnego do kobiet
        pociaga tych chlopców w szeregi agentury watykanskiej. Dopiero w
        tzw. "seminariach duchownych" i "klasztorach" chlopcy ci z przerazeniem
        odkrywaja, ze nie kierowalo nimi zadne "powolanie" a zwykly brak popedu do
        kobiet. Dzieje sie tak po róznie dlugim czasie (od roku do kilku lat) i ujawnia
        sie ze zwielokrotniona sila jako poped do chlopców i mezczyzn z wlasnego
        seminarium i klasztoru.
        2). Druga grupa mlodych mezczyzn, mniej liczna (do 10%), to ludzie równiez o
        poprawnie wyksztalconym homoseksualizmie, pochodzacy - podobnie jak chlopcy z
        grupy pierwszej - z nietolerancyjnych srodowisk wiejskich i malomiasteczkowych.
        Mezczyzni ci czuja, ze bedac "ksiezmi" czy "zakonnikami", nie beda musieli
        tlumaczyc sie przed rodzinami i znajomymi, dlaczego unikaja kontaktów
        fizycznych z kobietami. Bo: "jest celibat - nie ma seksu". Chlopcy ci sa w
        pelni swiadomi swej sytuacji i to oni "pomagaja" chlopcom z grupy pierwszej
        odkryc swój homoseksualizm.
        3). Do trzeciej grupy (ok. 25%) zaliczono chlopaków nadal z malych wsi i
        miasteczek, którzy sa ukierunkowani biseksualnie. Oni jednak wiedza, czego chca
        i zycie oficjalne w roli "ksiedza" lub "zakonnika" jest dla nich tym stylem
        zycia, który da im jedyna szanse na kariere zyciowa. Realizuja sie w obu
        dziedzinach seksu: z panami czy paniami - najczesciej z jednakowym sukcesem.
        Ludzie ci z premedytacja wykorzystuja tzw. "celibat" dla swoich celów. Jako
        anegdote mozna dodac, ze z tych szeregów czesto rekrutuja sie ludzie bardzo
        nielubiacy Zydów...
        4). W czwartej grupie (ok. 15%) umieszczono tych chlopaków, którzy faktycznie
        nie maja pociagu plciowego w ogóle (to sie podobno zdarza duzo czesciej u
        pozostalej populacji doroslych ludzi!). Ta grupa "duchownych" wierzy w
        tzw. "powolanie" najpelniej i bezgranicznie. Poniewaz w Polsce jest obecnie
        ponad 30.000 mezczyzn bedacych watykanskimi "duchownymi", wiec procent mezczyzn
        pozbawionych z przyczyn naturalnych i biologicznych popedu plciowego w tej
        grupie spolecznej w skali swiata nie czyni sprawy niezwykla - po prostu jest to
        naturalny i znany w innych grupach socjalnych margines. Ta mala grupa
        duchownych ma równiez interes w tym, aby nie anulowac "celibatu". Poniewaz kler
        z tej grupy nie traci energii na zdobywanie kochanek i kochanków, cala swoja
        energie koncentruje na dzialaniach "statutowych" kleru watykanskiego. A
        poniewaz w zakresie erotyki mozna na dwojaki sposób sie wykazac: seks uprawiac
        lub ze seksem walczyc, te 15% kleru z seksem walczy. I to skutecznie - jak
        pokazuje przyklad Polski.
        Kilka lat temu w telewizji polskiej, w programie "LEVIATAN", opierajac sie o
        wyniki dlugoletnich badan i obserwacji wielu specjalistów w dziedzinie
        seksuologii, jeden z najwiekszych autorytetów moralnych Polski, nie zyjacy juz
        prof. Mikolaj Kozakiewicz, przypomnial (w obecnosci Moniki Olejnik, Slawka
        Starosty i Marka Jurka), ze 25% osobowosci czlowieka i jego dzialan jest
        zwiazane z erotyka. Nie trzeba wiec wysilac wyobrazni, aby przyznac racje
        komus, kto chce przemilczec brak 1/4 swojej osobowosci, jak ma to miejsce u
        ludzi pozbawionych popedu plciowego... Niestety, z tej tez grupy kleru pochodza
        ci, którzy sa najaktywniejsi w potepianiu seksualnosci u innych. Zgodnie z
        zasada: skoro ja nie moge - inni tez nie musza (zasada "psa ogrodnika").
        5). Grupa piata (ok. 15%), to mezczyzni jak najbardziej lubiacy seks z paniami
        ale nie lubiacy stalych zwiazków i lubiacy przy tym wygodne zycie. Ci ukladaja
        sobie kariere najwygodniej. Sa zwyklymi rzemieslnikami, wykonujacymi polecenia
        Watykanu w takim zakresie, aby nie narobic sobie wrogów wsród Polaków i w
        Watykanie. W tej grupie decyzja zostania czlonkiem kleru miala podloze
        ekonomiczne.
        6). Do grupy szóstej (ok. 3%), na szczescie zdecydowanie nielicznej, zaliczono
        tych ludzi, których stan zdrowia psychicznego pozostawia wiele do zyczenia i w
        zasadzie powinni byc leczeni psychiatrycznie. Ludzie z tej grupy twierdza, ze
        objawila sie im matka boska i kazala zostac ksiedzem. Takim ludziom pozwala sie
        m.in. zakladac wlasne rozglosnie radiowe czy organizowac manifestacje na
        dworcach kolejowych... Procent chorych na schizofrenie w Polsce jest oceniany
        na 1% populacji. Tutaj wiec procent ten jest bliski statystykom wynikajacym z
        badan w poruszanej materii.
        7). Grupa siódma watykanskiego kleru, absolutnie najmniejsza (ok. 2%), to ta,
        wobec której przydatne jest powiedzenie, ze od reguly sa zawsze wyjatki. W tej
        grupie sa ludzie, którzy z trudno wytlumaczalnych powodów sa autentycznymi
        altruistami: chca dzielic sie swoim osobistym dobrem i radoscia zycia. Umieja
        pomóc bezinteresownie i faktycznie sprawiaja wrazenie uczciwych ludzi. Niestety
        jest to grupa kleru marginalna i najmniej widoczna. Ci ksieza i zakonnicy
        próbuja m.in. oslabiac antypolskosc dzialan Watykanu, ale poniewaz sa w
        mniejszosci, ich dzialania sa malo skuteczne. Do dzisiaj z takimi "duchownymi"
        sie przyjaznie...
        Trzeba przypomniec, ze w przypadku wszystkich mezczyzn zaklasyfikowanych do
        tych siedmiu grup, powrót do normalnego zycia cywilnego jest praktycznie
        niemozliwy. Poniewaz 95% polskiego kleru pochodzi ze wsi i malych miast (do
        5.000 mieszkanców), wiadomo z czym taki powrót by sie wiazal: odrzucenie przez
        rodziny, brak szansy na zatrudnienie, ostracyzm srodowiska skazonego sympatia
        do Watykanu.
        Do podanych wyników badan trzeba dodac jeszcze kilka informacji: Watykan
        werbuje rocznie w Polsce wiecej nowych ksiezy i zakonników, niz w calej Europie
        i USA razem! Z Polski "eksportuje" sie kler do innych panstw, gdzie juz
        mlodziez nie chce zostawac "ksiezmi" i "zakonnikami". Takie kraje jak Niemcy,
        Ameryka, Francja, Wlochy sprowadzaja do siebie polskich ksiezy i zakonników,
        aby wzmocnili wymierajace wojsko Watykanu na tamtym terenie! Funkcjonuje juz
        zwyczaj, ze polskich chlopaków juz przed matura nawiedzaja przedstawiciele
        zakonów spoza Polski, aby werbowac ich za granice, np. do Wloch czy Hiszpanii,
        gdy wyraza takie zainteresowanie. A Polskie zakony z kolei wykupuja klasztory w
        tych krajach i tam zasiedlaja swoich ludzi z Polski. Watykan widzi w Polsce
        ostatnia szanse swojego przetrwania. Aby to bylo mozliwe, trzeba bylo
        wypowiedziec totalna wojne... uswiadamianiu seksualnemu!
        Dlaczego Watykan boi sie uswiadamia seksualnego Polaków? Jakie sa efekty
        uswiadamiania seksualnego? Przede wszystkim dzieki powszechnemu uswiadamianiu
        seksualnemu spol
        • Gość: Wojtek Agent Kraken po akcji IP: *.bluewin.ch 03.06.02, 20:41
          No! Agent Kraken uruchomil swoja siatke szpiegowska i rozgryzl cala tajemnice.
          A teraz pojdzie sobie na stragan troche poplotkowac, zeby odpoczac po pracy na
          forum.
      • Gość: Wojtek Re: Dlaczego warto zostać księdzem? IP: *.bluewin.ch 03.06.02, 20:38
        Widze, ze wszystko juz przetestowales.

        A nie widziales po drodze jakiegos UFO? Najlepiej z ksiedzem, ktory cos gwalci?
        • Gość: Kraken Re: Dlaczego warto zostać księdzem?dokonczenie IP: *.ipt.aol.com 03.06.02, 20:47
          Watykan widzi w Polsce ostatnia szanse swojego przetrwania. Aby to bylo
          mozliwe, trzeba bylo wypowiedziec totalna wojne... uswiadamianiu seksualnemu!
          Dlaczego Watykan boi sie uswiadamia seksualnego Polaków? Jakie sa efekty
          uswiadamiania seksualnego? Przede wszystkim dzieki powszechnemu uswiadamianiu
          seksualnemu spoleczenstwa staja sie otwarte na wszelkie przejawy seksualnosci,
          która stanowi 25% naszego czlowieczenstwa - tak twierdzil nieodzalowany
          profesor Kozakiewicz. Spoleczenstwo tak uformowane jest automatycznie bardziej
          tolerancyjne. Widac to na przykladzie krajów skandynawskich i tej czesci
          Europy, gdzie Watykan juz dawno utracil swoje znaczace wplywy. Wszelkie
          zachowania seksualne staja sie tam naturalne w swietle zdobywanej wiedzy. W ten
          sposób nawet na wsi po krótkim czasie wlasnie homoseksualizm staje akceptowanym
          zjawiskiem. Chlopcy bez popedu seksualnego do dziewczynek nie szukaja
          nadprzyrodzonych cech tego zjawiska tylko po prostu sa mlodymi gejami. Chlopcy
          zupelnie pozbawieni popedu seksualnego z pomoca medycy moga poped seksualny
          rozbudzic. A mezczyzni biseksualni ukladaja sobie zycie w wolnych zwiazkach.
          Pozbawiajac polska mlodziez wspólczesnej wiedzy o seksualnosci czlowieka hoduje
          sie na potrzeby Watykanu mlodych mezczyzn, z których nastepnie produkuje sie
          wlasnie kler katolicki.
          Zanik tzw. "powolan kaplanskich" w Zachodniej Europie wystapil wlasnie na
          skutek uswiadomienia mlodym mezczyznom, ze brak pociagu do dziewczynek to
          zadne "powolanie kaplanskie" tylko zwykly homoseksualizm, który nalezy przezyc
          na swój sposób. Stad w Polsce, która dostarcza najwiecej materialu na "ksiezy"
          i "zakonników" wprowadzenie powszechnego uswiadamiania seksualnego w szkolach
          oraz przepedzenie "katechetów" z polskich szkól w efekcie pozbawiloby Watykan
          doplywu swiezej, mlodej, meskiej i polskiej krwi. Dlatego Watykan broni sie
          przed tym i robi wszystko, aby przez swoja agenture umieszczona w polskim
          parlamencie nie dopuscic do powszechnego uswiadamiania seksualnego polskiej
          mlodziezy...

          OT I CALA TAJEMNICA "POWOLAN"(swoja droga ciekaw jestem,do ktorej z grup
          zaliczyc mozna Oszola)-i chocby "krzewiciele" tej zwyrodnialej religii nawet
          zesrali sie w porcieta NIE DA SIE ZAPRZECZYC FAKTOM!!!!-Jak powiada jedno
          z "przykazan" agnostyka-Nie mysl,ze warto ukrywac niewygodne fakty,kiedys z
          pewnoscia wyjda na jaw-I WOWCZAS STANA SIE JESZCZE BARDZIEJ NIEWYGODNE!!!
          • Gość: Wojtek A dlaczego nie warto walczyc z wszystkimi? IP: *.bluewin.ch 03.06.02, 22:33
            No dobrze, a jak Ci sie wydaje - jakie mamy szanse na przetrwanie, gdy bedziemy
            wojowac:
            - z UE, bo poki co chca nas wydoic (UE ma tez kilka zalet),
            - z Zydami, bo Gross napisal rzeczywiscie paszkwil, do tego dolacza sie kilka
            ugrupowan zydowskich z USA,
            - z Watykanem, bo moze tak a moze nie - jestesmy jeszcze jedyna ostoja,
            - z Rosja, bo Rosja nie potrzebuje silnego sasiada,
            - z Niemcami, bo przypomnieli sobie o dekretach Benesza i nie wiadomo czy cos
            jeszcze nie swita im w glowie.

            Mysle, ze wypadaloby sie okreslic - z kim nam sie oplaca wspolpracowac, a z kim
            nie. Poki to co niby tracimy przy wspolpracy Watykanem to jest nic. Kosciol w
            Polsce dotuje sie (i ewentualnie kradnie) pieniadze, ktore ludzie sami mu daja.
            Wiec jezeli dajmy na to ja daje te pieniadze, to to moja sprawa i nie
            potrzebuje struza do ich pilnowania.

            A mysle, ze mamy wieksze problemy niz walka z Kosciolem. Mysle, ze jak Niemcy i
            Zydzi dostana to co chca, to wtedy bedziemy mieli orzech do zgryzienia: co oni
            z tym zrobia? Moze nie zrobia dla nas nic zlego. Ale moze tak to sobie
            podziela, jak Rosja i Niemcy dziela sie gazociagami i strefa wplywow odnosnie
            gazu?

            Wiec mozeby tak poustalac priorytety. Nawet degenerat-Hitler, ktory zagarnal
            prawie cala Europe, w pewnym momencie przez swoja zachlannosc stracil wszystko.
            • Gość: Ania Re: Do Wojtka IP: *.upc.chello.be 03.06.02, 23:06
              Specjalnie dla Ciebie podrzucilam watek"Fundusz kosciekny co to za
              dziwadlo"Przeczytaj kilka razy a potem opowiadaj jak to biedni ksieza zyja z
              tacy.
              • Gość: Wojtek Re: Do Anii IP: *.bluewin.ch 03.06.02, 23:17
                Znowu zaczynasz.

                Ale po pierwsze: z tego co wiem, to te 100 milionow (nie znam liczby) idzie na
                renowacje budynkow sakralnych o wartosci historycznej.

                Po drugie: Zydzi w tej chwili dostaja zwrot roznych posiadlosci i jest to
                normalne. Dostaja wiecej niz te 100 milionow rocznie.

                Po trzecie: SLD & dawna AWS zagarneli i zagarniaja (teraz glownie SLD) kwoty,
                ktore sa kilkaset razy wieksze. Tylko ze na swiatlo wychodza nieliczne sprawy.
                Z reguly te, ktorymi chca sie pokazac obecnie rzadzacy. Ale zeby pocieszyc, to
                nie jestesmy pod tym wzgledem ewenementem.

                Po czwarte: czy Ty naprawde nie masz wazniejszych problemow na glowie, niz
                walka z Kosciolem?

                Po piate: skad ten artykul? Moze z "Trybuny Ludu"?
                • Gość: Kraken Re: Do Anii IP: *.ipt.aol.com 04.06.02, 00:15
                  Gość portalu: Wojtek napisał(a):

                  > Znowu zaczynasz.
                  >
                  > Ale po pierwsze: z tego co wiem, to te 100 milionow (nie znam liczby) idzie na
                  > renowacje budynkow sakralnych o wartosci historycznej.
                  >

                  -Kr.No oczywiscie,przeciez to najbiedniejsza instytucja-a o Banco Ambrosjano tez
                  nie slyszales???O przekretach podatkowych kleru rowniez nic ci nie wiadomo???O
                  dotacjach celowych na rzekome renowacje,to tylko ptaszki cwierkaja??? swoja droga-
                  od kiedy plebanie sa obiektami zabytkowymi(bo od nich zaczyna sie
                  kazda "renowacja")
                  A jakaz wartosc historyczna maja te rzekome zabytki??Chyba tylko dla
                  katabasow,jako pomniki zniewolenia perzez nich niejednego narodu(te,ktore
                  zmadrzaly,daja GOWNO!!Chyba,ze obiekt przejdzie na wlasnosc panstwa-dla przykladu
                  Czechy i sprawa katedry na zamku w Pradze-nie chca te przebrzydle pogany oddac
                  kosciolowi jego ichnieszej wlasnosci twierdzac,ze nie po to wykladali kase na
                  renowacje,aby sie tam jakis klech panoszyl)


                  > Po drugie: Zydzi w tej chwili dostaja zwrot roznych posiadlosci i jest to
                  > normalne. Dostaja wiecej niz te 100 milionow rocznie.
                  >

                  -Kr. Jaki zwrot wlasnosci???Dlaczego akurat Zydzi???Jesli sie nie myle to
                  pierwszymi,ktorzy runeli na zwrot "wlasnosci" byly te pozal sie boze polskie
                  arystokraty(jednak wielka szkoda,ze komuna nie wyrznela ich co do sztuki)
                  zapominajac,ze te ich "rodowe gniazda" byly restaurowane wlasnie przez
                  komune,ktora w znacznej czesci przejela ruiny,podobnie jak z zadaniami zwrotu
                  kamienic w Warszawie-jakos wszyscy zapomnieli,ze dzieki tfurczosci chlopaczkow z
                  AK Warszawa lezala w gruzach-i to ta przebrzydla komuna odbudowala CALE NIEMAL
                  MIASTO OD PODSTAW!!!




                  > Po trzecie: SLD & dawna AWS zagarneli i zagarniaja (teraz glownie SLD) kwoty,
                  > ktore sa kilkaset razy wieksze. Tylko ze na swiatlo wychodza nieliczne sprawy.
                  > Z reguly te, ktorymi chca sie pokazac obecnie rzadzacy. Ale zeby pocieszyc, to
                  > nie jestesmy pod tym wzgledem ewenementem.
                  >

                  -Kr. Oj!!!AWSu w lapczywej i plugawej pazernosci to chyba nikt nie przebije(a
                  przypominam,ze byli oni "namaszczeni" wlasnie przez klechow)Co wcale nie
                  znaczy,ze SLD nie kradnie rownie niefrasobliwie,ale nie na taka chyba juz skale-w
                  koncu MIELI SKAD BRAC PRZYKLAD!!!





                  > Po czwarte: czy Ty naprawde nie masz wazniejszych problemow na glowie, niz
                  > walka z Kosciolem?
                  >
                  -Kr. Z kosciolem wcale nie trzeba walczyc-ON SIE SAM ROZSYPUJE(w znacznej mierze
                  dzieki Wojtyle)-jeszcze jedno-dwa pokolenia-a sami zobaczycie co zostanie z tej
                  zlowrogiej zbrodniczej organizacji-to tylko Oszolowi cos tam "stale rosnie"(chyba
                  kutas w spodniach)



                  > Po piate: skad ten artykul? Moze z "Trybuny Ludu"?

                  -Kr. A co masz do zarzucenia "Trybunie Ludu"???Jest obecnie na pewno bardziej
                  wiarygodna od szmatlawca Mi..Mi..Michnika,od katolskiego,tego jak mu
                  tam...Powszechnego cos tam,czy od innego "Tysola"-ci jedni napisali swego czasu
                  prawde o papiezu-"prostacki wikary"!!!!
                  • Gość: Wojtek Re: Do Anii IP: *.bluewin.ch 04.06.02, 09:12
                    (1)
                    A jak bylo za komuny - te wszystkie koscioly, ktore powstaly - byly dotowane
                    przez panstwo, prawda? Co prawda panstwo walczylo z kosciolem, ale to byla taka
                    pozorna akcja dla zmylki.

                    (2)
                    Odnosnie zwrotu majatku dla Zydow (wcale nie pisze, czy dobrze czy zle): pojedz
                    do Wroclawia. Przekonasz sie.

                    (3)
                    SLD i AWS: tu akurat sie myslisz: wiekszosc afer rozpoczela sie od rzadow
                    SLD&PSL w 1994 roku. Oba te ugrupowania pokazaly jak mozna rzadzic bez
                    skrupolow. AWS byl tylko kontynuatorka.

                    (4)
                    Z Kosciolem rzeczywiscie nie trzeba walczyc, bo jak wiekszosc przed 1990
                    chodzila do kosciola, to teraz wiekszosc chelpi sie tzw. wolnoscia. Polowa nie
                    ma pojecia o historii wlasnego kraju, wielu twierdzi ze Polacy naleza do
                    najmniej udanego narodu, inni nagle widza kryzys w Polsce spowodowany
                    Kosciolem, jeszcze inni kradna ewentualnie zabijaja. Poki co to wole posylac
                    wlasne dzieci do Kosciola Katolickiego, nawet jezeli zdarzaja sie ksieza,
                    ktorzy kradna. Dlaczego? Dlatego ze tam sa w stanie sie czegos nauczyc, ze
                    ksiadz wiecej powie w 2-3 zdaniach o historii Polski niz niejeden "wyzwolony".

                    Ja nie jestem obronca Kosciola, chociaz tak to wyglada. Po prostu nie lubie
                    sensacji. A ksieza zaczeli gwalcic na zmasowana skale od artykulu w
                    Rzeczpospolitej.

                    (5)
                    A wiec kosciol jest juz zbrodnicza organizacja. Moze tez mial swoje udzialy w
                    obozach koncentracyjnych?

                    (6)
                    Trybuna Ludu jest rzeczywiscie poczytna gazeta - wsrod komuchow.
              • palme Do Ania 10.06.02, 07:01
                Bardzo trafne. Tak trzymaj. Jestes ozdoba tego forum.
    • Gość: Agnostyk Re: Dlaczego warto zostać księdzem? IP: *.208.164.179.Dial1.Washington2.Level3.net 04.06.02, 02:21
      Ale pieprzysz. Celibat jest wbrew naturze ludzkiej a wiec wbrew woli Bozej.
      Po to pan Bog sworzyl czlowieka aby sie rozwijal w wszystkich kierunakch a nie
      tylko w kierunku interesu tego czy innego Kosciola. Czlowiek ma prawo do
      wszystkiego co zostalo przez niego stworzone. Anachronizm celibatu i monogamii
      jest dreczeniem czlowieka nie z woli Boga lecz wymyslow wladcow kosciola.
      Kiedy wreszcie to sie skonczy?
    • Gość: Oszołom Re: Dlaczego warto zostać księdzem? IP: *.its.monash.edu.au / *.lib.monash.edu.au 04.06.02, 09:55
      1. Pewna praca.
      2. Dobra placa.
      3. Lekka praca.
      4. Free sex z gospodynia i parafiankami.
      5. Dla pedalow istny azyl.
      6. Raj dla pedofilow.
    • Gość: snajper Re: Dlaczego warto zostać księdzem? IP: 2.4.STABLE* / 10.1.1.* 04.06.02, 15:30
      Gość portalu: Oszołom napisał(a):

      > Dlaczego młodzi ludzie rezygnują z uciech życia i wybierają drogę kapłańską?

      Dla pewnej pracy, z której nikt nigdy go nie zwolni. Dla bardzo dobrych warunków
      życia. Dla zaspokojenia żądzy włądzy.

      > To pytanie nurtuje każdego, kto spotyka młodego człowieka w stroju duchownym.

      Chyba raczej nie.

      > Niektórzy mniej odważnie, półszeptem, mówią: Szkoda chłopaka, przystojny,
      > inteligentny... Inni dopowiadają z przekąsem: Panu Bogu też się coś należy, ale
      > szkoda...
      > Co powoduje, że wielu chłopaków po maturze puka do drzwi wyższych seminariów
      > duchownych?
      > Kiedyś mówiono: Księżom się dobrze powodzi, dlatego warto zostać księdzem. Dziś
      > niektórzy podejrzewają, że wielu młodzieńców szuka miejsca w szeregach
      > kapłańskich, bo wzrasta bezrobocie.
      > Co mówią sami zainteresowani, ci, którzy wstępują do seminariów? Dlaczego chcą
      > być kapłanami?
      > Może jednak najpierw o motywach nieistotnych. Dla ogromnej większości
      > przebadanych kandydatów do seminariów żadnego znaczenia nie miało to, że
      > wstąpienie do seminarium pozwala uniknąć służby wojskowej bądź też umożliwia
      > uzyskanie pewnej pozycji materialnej.

      Ha, ha, ha !!!

      Pozdrawiam.
    • Gość: DrKrisK Re: Dlaczego warto zostać księdzem? IP: *.vic.bigpond.net.au 04.06.02, 16:12
      Dlaczego młodzi ludzie rezygnują z uciech życia i wybierają drogę kapłańską? To
      pytanie nurtuje każdego, kto spotyka młodego człowieka w sukience.
      Niektórzy mniej odważnie, półszeptem, mówią: Szkoda chłopaka, przystojny,
      inteligentny, z duzym przyrodzeniem... Inni dopowiadają z przekąsem: Panu Bogu
      też się coś należy, ale szkoda, bo to sary zbereznik, porucha i porzuci...
      Co powoduje, że wielu chłopaków po maturze puka do drzwi wyższych seminariów
      duchownych i sypialni biskupich?
      Kiedyś mówiono: Księżom się dobrze powodzi, dlatego warto zostać księdzem. Dziś
      niektórzy podejrzewają, że wielu młodzieńców szuka miejsca w szeregach
      kapłańskich, bo wzrasta bezrobocie wsrod meskich prostytutek.
      Co mówią sami zainteresowani, ci, którzy wstępują do seminariów? Dlaczego chcą
      być kapłanami? Może jednak najpierw o motywach nieistotnych. Dla ogromnej
      większości przebadanych kandydatów do seminariów żadnego znaczenia nie miało
      to, że wstąpienie do seminarium pozwala uniknąć służby wojskowej bądź też
      umożliwia uzyskanie pewnej pozycji materialnej, czy tez bezkarne uprawianie
      zboczonego seksu. Jako iż bycie duchownym stanowi "jakiś sposób na życie",
      wiąże się z osiągnięciem pewnej pozycji społecznej i - jak się mówi - chroni
      przed trudami wyzwań życia w świecie i prawem karnym, tak wiec motywy te są
      wszechobecne w świadomości kandydata do kapłaństwa w wielkim wymiarze. Co
      ciekawe, wiekszosc spośród badanych wstępujących do seminariów
      ocenia jako nieistotny dla siebie motyw zostania księdzem dotrzymanie złożonej
      kiedyś, w trudnej sytuacji, przysięgi. Wydaje się zatem, że przyszli duchowni
      są w swoich dążeniach interesowni, ich decyzje są też wywołane jakimś
      lękiem.
      Co zatem zaważyło na tym, że młodzi ludzie zdecydowali się na bądź co bądź
      radykalny krok - drogę do kapłaństwa? Przede wszystkim zewnętrzna potrzeba,
      którą określają oni jako poczucie wyzszosci, a więc pogarda dla laikatu. Jest
      to z pewnością czynnik o charakterze zewnętrznym, trudny do obiektywnej oceny,
      jednak musi być na tyle mocnym doświadczeniem, że nie pozwala pozostać
      obojętnym wobec niego.
      A co oznacza w praktyce powołanie? Co z niego wynika? Można powiedzieć, że
      młodzi ludzie na ów zewnętrzny głos Boga odpowiadają podobnie jak prorok: "Oto
      ja, poślij mi szekele" (Iz 6, 8). Przede wszystkim chcą więc służyć: Mamonie,
      bankom, papiezowi.
      Jest coś pięknego, porywającego w tym pragnieniu oddania się na służbę
      kapitalowi. To najpiękniejszy z motywów, jaki można sobie wyobrazić, myśląc o
      powołaniu do pieniedzy - i okazuje się, że jest to główny, pierwszorzędny motyw
      u przeważającej większości kandydatów do stanu duchownego. I jeszcze jedno. Owo
      pragnienie służby Mamonie kandydaci do seminariów łączą zazwyczaj z pragnieniem
      większego zbliżenia się z kapitalistami. To istotnie bardzo ważne połączenie:
      aby zrealizować swe zboczone powołanie, aby służyć całym swoim życiem -
      potrzeba, by człowiek sam był blisko kasy.
      Czynniki drugorzędne, choć ważne dla przyszłych kapłanów, to: dążenie do
      osiągnięcia powodzenia u partnerow sexualnych i innych poznanych księży.
      Powiadali starożytni: Verba docent, sed exempla trahunt - słowa uczą, ale
      przykłady pociągają. Okazuje się zatem, że aby wydobyć z młodego człowieka
      tlące się w nim powołanie do pieniedzy i mwadzy, potrzeba żywych świadków
      Dobrego Kapitalu. Można zaryzykować twierdzenie, że osobowość dobrych, oddanych
      Mamonie i kapitalowi kapłanów działa jak swoisty wywoływacz, a więc to, dzięki
      czemu istniejący już, ale utajony obraz może ujawnić się, ukazując bogactwo
      kasy - swoje finasowe piękno.
      Wiele działań podejmuje się w Kościele pod hasłem akcji powołaniowej. Z
      pewnością to wszystko jest ważne i potrzebne, ale najpewniejszą, najbardziej
      skuteczną akcją powołaniową jest zwykła, codzienna posługa dobrych
      kapitalistow. Nie muszą oni mówić o powołaniu, wystarczy, że odprawiają Mszę
      Czarna, spowiadają, kapitalizują, pracują z ministrami, a w tym wszystkim
      kochają sie wzajemnie i czesto. To właśnie zachwyca, to pociąga, to uświadamia
      młodym ludziom, że noszą w sobie skarb w dolarach i euro.
      Mówi się, że w naszych czasach coraz trudniej być księdzem. To prawda. Sam
      Ojciec Święty nieustannie wzywa kapłanów do tego, by odkrywali tożsamość swojej
      kasy, bo niektórzy duchowni mają z tym kłopoty. Stan duchowny ma bowiem swój
      urok, ale jest on okupiony niemałym doświadczeniem bólu i zwątpienia. Młodzi
      adepci do kapłaństwa zdają się to zauważać. Doceniają ludzką atrakcyjność bycia
      księdzem, i wpływa to na ich decyzję w wielkim stopniu. Podobnie rzecz się
      ma z możliwością uzyskania w seminarium formacji finasowej.
      A jak postrzegają samo kapłaństwo ci, którzy z przytoczonych wyżej motywów
      decydują się na wstąpienie do seminarium?
      Przeważająca większość określiła kapłaństwo jako służbę Mamonie- a więc zgodnie
      z nauczaniem Kościoła, w którym jest mowa o kapłaństwie służebnym kapitalowi w
      odróżnieniu od niewlasciwego kapłaństwa powszechnego. Co piąty badany uznał
      natomiast, że kapłaństwo to przede wszystkim pieniadze. Choć nie jest to istota
      posługi kapłańskiej, jednak bez różnie rozumianego poświęcenia kapitalowi
      rzeczywiście trudno sobie wyobrazić posługę kapłanów. Z tą wizją kapłaństwa
      koresponduje jednocześnie sposób postrzegania współczesnych księży przez
      młodych bankierow. Jeśli mają oni im coś do zarzucenia, to chodzi przede
      wszystkim o to, co stanowi zaprzeczenie idei tezauryzacji kapitalu, a więc brak
      konsumpcyjnego podejścia do życia, brak zaangażowania kapitalu czy zbytnia
      pokora. Według wstępujących do seminarium, bycie dobrym księdzem wymaga
      pieniedzy, wytrwałości, posłuszeństwa kapitalowi i umiejętności
      przemawiania do bankierow. Bardziej niż przeciętnemu człowiekowi potrzeba też
      kapłanowi pieniedzy. Można z tego wnioskować, że są to równocześnie cechy,
      które muszą w sobie wypracować przyszli seminarzyści.
      Jak to osiągnąć? To zadanie stojące nie tylko przed przyszłymi seminarzystami,
      lecz również przed osobami odpowiedzialnymi za ich formację. Spotkanie ideałów
      i rzeczywistości odbywa się najpierw podczas lat seminaryjnych, które z jednej
      strony stanowią okazję do "doświadczenia dwunastu" (bycia blisko Pana Biskupa i
      jego czlonka we wspólnocie uczniów), z drugiej zaś strony przynosi oświadczenie
      pustyni (miejsce zmagania, doświadczenia bolesnej prawdy o sobie i braciach
      kapitalistach). Z jednej strony młodzi ludzie przychodzą do seminariów pełni
      ideałów i nasienia, z drugiej strony - przynoszą ze sobą całą biedę tego
      świata. Nie jest możliwe, by samo fizyczne przebywanie w sypialni Ksiedza
      Biskupa przyniosło ugruntowanie ideałów socjalizmu i eliminację
      ludzkich wad i słabości. Potrzeba wielkiej pracy nad sobą, by zrealizować
      ideał, o którym się marzy. Potrzeba też wielkiej wrażliwości wychowawców
      seminaryjnych, by zapewnić kandydatom do kapłaństwa wszelką pomoc w owym
      procesie wypracowywania w sobie pięknego ciala. A wszystko po
      to, by Pan Papiez miał do dyspozycji takich ludzi, którzy w swojej posłudze Go
      nie przysłonią, którzy owocnie pełnić będą misje pasterzy "według Bożego serca"
      a biskupiej kiesy.
      KrisK, DD +

      • Gość: Greg Gratulacje dla dr Kirska IP: *.proxy.aol.com 29.07.02, 11:21
        Napisal Pan, doktorze rozprawke godna opublikowania w czasopismach
        popularnonaukowych zajmujacych sie psychologia dzialan ludzkich. Podzielam w
        pelni panskie poglady.
        Pozdr
    • Gość: Oszołom Re: Dlaczego warto zostać księdzem? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 09:36
      Jednojest pewne takie Chamy jak doktorek i Snajper na księży się nie
      nadają...to własnie tacy ludzie jak oni są tymi których w pierwszej kolejnosci
      nalezy podejrzewać o różne sekscesy
    • Gość: Oszolom z RM Re: Dlaczego warto zostać księdzem? IP: *.its.deakin.edu.au / *.its.deakin.edu.au 29.07.02, 08:40
      Aby ruchac dziewice przystepujace do I Komuni (pedofile),
      chlopakow sluzacych do mszy i klerykow (pederasci) oraz dziewice
      przystepujace do bierzmowania (reszta)... :(
      • oszolom_z_rm Re: Dlaczego warto zostać księdzem? 29.07.02, 10:59
        Gość portalu: Oszolom z RM napisał(a):

        > Aby ruchac dziewice przystepujace do I Komuni (pedofile),
        > chlopakow sluzacych do mszy i klerykow (pederasci) oraz dziewice
        > przystepujace do bierzmowania (reszta)... :(
        Te, falszywy Oszolom! przestan sie wysmiewac z kleru, bo bedziesz mial do
        czynienia z Przenajswietsza Panienka, Zawsze Dziewica i Owocem jej
        Niepokalanego Poczecia, Synem jej Jezusem Chrystusem!
        • Gość: Ed Re: Dlaczego warto zostać księdzem? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.07.02, 21:56
          Po prostu interes ma znacznie wiecej wymiernych wartości, niż etyka czy
          moralność.
          • Gość: Gustlik Re: Dlaczego warto zostać księdzem? IP: *.proxy.aol.com 30.07.02, 22:01
            Tyz to zawse godom. Piniondze to widac, a jak ich duzo to lepîj.Nie ca wkladac
            okularow nawet.
            • kolarlgol Re: Dlaczego warto zostać księdzem? 31.07.02, 11:38
              Rucha się Wojtyla z Rydzykiem i ten co jest walony w dupe
              czyli Wojtyla co chwila przechyla rytmicznie głowe do
              tyłu. A Rydzyk do niego: PRZESTAŃ BO MI ZĘBY
              WYBIJESZ,i dalej go jedzie w dupe, a Wojtyla znów zaczyna
              rytmicznie odchylać głowe do tyłu, więc Rydzyk po raz
              drugi zwraca mu uwage: NO PRZESTAŃ BO MI TO PRZESZKADZA,
              i jedzie go dalej. Sytuacja powtórzyła się jeszcze raz.
              Więc Rydzyk pyta się: CO SIĘ DZIEJE STARY POWIEDZ MI BO
              TAK NIE MOŻE BYĆ. Na to Wojtyla: STARY, ALBO MI WYJMIJ
              KOSZULE Z DUPY, ALBO MI KOŁNIERZYK ROZEPNIJ.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka