Dodaj do ulubionych

Rybiński kotra Dunin i Sierakowski

15.02.05, 10:51
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050215/publicystyka/publicystyka_a_2.html
Skrót:
"POLEMIKA Dunin z Sierakowskim nie podaliby ręki Królowi, ale podaliby Maleszce
Im gorzej, tym gorzej
(...)
Artykuł Kingi Dunin i Sławomira Sierakowskiego "Im gorzej, tym lepiej"
opublikowany w "Rzeczpospolitej" z 10 lutego jest podręcznikowym wręcz
przykładem wszystkich tych zabiegów propagandowych, tak perfekcyjnie
stosowanych kiedyś przez publicystów "Prawdy" i "Sowietskoj Rossii", "Trybuny
Ludu" i "Rzeczywistości".

Weźmy cytat: "mania lustrowania to jeden z akordów bojowej pieśni prawicy".
Czy to zdanie w ogóle cokolwiek znaczy? Oczywiście. Dokładnie to samo, co
gdyby Dunin z Sierakowskim napisali, że lustratorzy dmą w tubę prawicy, lejąc
mętną wodę na młyn i są kutymi na cztery nogi psami łańcuchowymi. Że to nie ma
sensu? No i co z tego. Nie chodzi o to, żeby coś miało sens, chodzi o
demaskację, degradację i siłę oddziaływania.

Równie eleganckim zabiegiem jest zdanie: "Wildstein, przez lata bijący się o
tytuł najradykalniejszego antykomunisty, w programie Moniki Olejnik poucza
znaną opozycjonistkę Ewę Milewicz". Dla niezorientowanego czytelnika wynika z
tego zdania, że Wildstein nie był nigdy opozycjonistą, w najlepszym przypadku
był opozycjonistą nieznanym, a teraz ośmiela się pouczać samą Ewę Milewicz. Po
prostu bezczelność. W dodatku Wildstein musiał bić się przez lata o tytuł
antykomunisty - widać taki tytuł mu nie przysługiwał, niewykluczone, że sam
był najpierw komuchem.
(...)
Wśród całej plejady ludzi, którzy ośmielają się mieć inne poglądy niż Kinga
Dunin i Sławomir Sierakowski, osobą zdegradowaną do roli wroga publicznego
numer 1 i pozbawioną wszelkich cech ludzkich jest redaktor naczelny "Wprost"
Marek Król. Stoczył się on w oczach pary autorów w otchłań, ponieważ jako były
sekretarz KC PZPR dziś jest zwolennikiem dekomunizacji i lustracji. Sam jest
więc sobie winien. Gdyby był, jak tylu innych, przeciwnikiem lustracji, miałby
szanse być pupilkiem i pieszczochem, krynicą mądrości i opoką, na której można
budować przyszłość. Byłby cytowany z nabożeństwem jak sam Oleksy albo
Siemiątkowski.
(...)
Autorzy piszą o nomenklaturowym uwłaszczeniu się Króla na majątku narodowym
tygodnika "Wprost". Kiedy Król przejął "Wprost", był to prowincjonalny
tygodnik o małym nakładzie, przynoszący deficyt. Dziś jest wielkim,
ogólnopolskim tygodnikiem opinii i nie jest to skutek uwłaszczenia na
deficycie, lecz sukcesu rynkowego i redakcyjnego. W tym samym mniej więcej
czasie, kiedy "Wprost" miało skromny nakład, największą i najpopularniejszą
gazetą w Polsce był "Express Wieczorny". Też został uwłaszczony i dziś nie
istnieje. Ciekawe, jakie można by znaleźć polityczne, a nie faktyczne
wyjaśnienie tego prostego faktu.

Bronisław Wildstein też jest groźny. Jest oportunistą, który gra o władzę.
Zdaje się, że oportunistą był już wtedy, kiedy skakał z okna gmachu SB w
Krakowie. Pewnie sobie kalkulował, jakie też korzyści osobiste odniesie z tego
skoku w przyszłości. Jak sięgnie po władzę. Królowi Dunin z Sierakowskim nie
podaliby ręki, Wildsteinowi pewnie także nie. Ale podaliby rękę Maleszce. No
to lu! Chyba nie ma jakichś specjalnych przeszkód w uściskaniu Maleszki i
wyrażeniu mu sympatii. Maleszka przegrał z historią, piszą wrażliwi autorzy
nie bez smutku. Historia jest niesprawiedliwa. Powinien był wygrać i nadal
lustrować życie takich antykomunistów jak Wildstein.
(...)
No to ja też wołam - nie łapaj się za głowę, lepiej się w nią postukaj. •
MACIEJ RYBIŃSKI"

A tutaj jest artykuł napisany przez Dunin i Sierakowskiego:

www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050210/publicystyka/publicystyka_a_10.html
Obserwuj wątek
    • trawozerca Re: Rybiński kotra Dunin i Sierakowski 15.02.05, 11:33
      Taaak....hmmm.
      Wiesz Basiu, tak sie zastanawiam: nie od dzis ta pinda Dunin wywoluje we mnie
      agresje. Ale ten teskt Rybinskiego sklonil mnie do glebszej refleksji. Otoz od
      czasow wyborow prezydenckich Lechu/Mazower/Tyminski moje drogi z Wyborcza sie
      definitywnie rozeszly. Ale jednak mialem tam znajomych, pozostal tez sentyment
      do przeszlosci. To, co od jakiegos czasu wyprawia Wyborcza powoduje ze jedyne
      uczucie ktore mam w sobie czytajac kolejne teksty autorow Wyborczej to pogarda
      dla tych ludzi. I przyznam, ze nie jest mi z tym dobrze. Szkoda patrzec gdy
      grupa ludzi w imie (no wlasnie, w imie czego? ideologii? etyki ofiary palajacej
      miloscia do kata - czyli Michnika?, pieniedzy?) stacza sie tak nisko...
      • kwest Re: Rybiński kotra Dunin i Sierakowski 15.02.05, 11:44
        trawozerco,
        po pierwsze gatuluję, że tekst Rybińskiego skłonił cię do głębszej refeleksji.
        Może pretekst dziwaczny, bo tekst słabiutki, ale refleksja, zwałaszcza głeboka
        zawsze się człowiekowi przyda.
        Po drugie dwa pytania:
        1. dlaczego piszesz o Kindze Dunin per "pinda"? Przecież to bardzo
        niekulturalne, a jesteś przecież osobą, która (przynajmniej od czasu do czasu)
        daje się skłonić do głębszej refleksji (można zaryzykować, że osobą wrażliwą,
        myślącą);
        2. dlaczego elementem tej, jakże głębokiej, reflekcji jest zajadły atak na GW,
        skoro oba teksty (i ten, który cię skłonił i ten który skłonił Rybińskiego)
        opublikowane zostały w RZ, a nie w Gazecie? Czyżby dlatego, że Dunin publikuje
        feleietony w Obcasach?

        pozdrawiam serdecznie, dalszych głebokich refleksji życzę
        • gini Re: Rybiński kotra Dunin i Sierakowski 15.02.05, 11:48
          GW zdaje sie przedrukowala tekst Dunin i Sierakowskiego na drugi dzien.
          Poza tym autorow "Krytyki politycznej", GW, publikuje bardzo
          czesto,Sierakowskiego, Pustole, czlonkiem redakcji Krytyki politycznej jest
          rowniez pani Magdalena Sroda, ktorej GW, bronila jak niepodleglosci.
          • gini Re: Sierakowski 15.02.05, 11:48
            Wyjatkowa glista.
            • kwest Re: Sierakowski 15.02.05, 11:54
              Kolejna kulturalna, myśląca osoba? Ciebie też różne teksty skłaniają do
              głebokich refleksji?
              A Sławomir Sierakowski wygląda na sympatycznego, młodego człowieka i pewnie nie
              nazwałby nikogo glistą. Nawet gdyby został skłoniony. Do refleksji. Głębokiej.
              pzdr
              • gini Re: Sierakowski 15.02.05, 12:11
                kwest napisał:

                > Kolejna kulturalna, myśląca osoba? Ciebie też różne teksty skłaniają do
                > głebokich refleksji?
                > A Sławomir Sierakowski wygląda na sympatycznego, młodego człowieka i pewnie
                nie
                >
                > nazwałby nikogo glistą. Nawet gdyby został skłoniony. Do refleksji. Głębokiej.
                > pzdr

                Wlasnie po przeczytaniu kilku tekstow pana Sierakowskiego, tylko taka ocena mi
                sie nasuwa.
                Przykro mi.
                Nie wiem jak wyglada pan Sierakowski, a dziennikarza oceniam za to co pisze,
                nie za to czy jest mlody, i przystojny i sympatyczny .
                Wiem, ze jest mlody i zastanawiam sie kto wpoil mu takie lewackie poglady do
                glowki.
        • trawozerca Re: Rybiński kotra Dunin i Sierakowski 15.02.05, 12:04
          > 1. dlaczego piszesz o Kindze Dunin per "pinda"?

          Uzylem eufemizmu z uwagi na fakt ze forum jest czasem moderowane.
          Dlaczego? Bo bzdury, ktore wypisuje w Wyborczej wlasnie do takiego wniosku
          sklaniaja. Ze jest glupią pindą. Delikatnie rzecz ujmując. A jako sporadyczny
          ale jednak czytelnik GW mam prawo do takiej oceny. Szkoda czasu na pisanie o
          tej babie - juz chyba ciekawszy Maleszka :>
        • beobachter Zajadły atak, to były wypociny Duninowej i Sierako 15.02.05, 12:08
          Zajadłe ataki dziennikarzy, czy może nawet środowiska GW jest zrozumiały. Można
          byłoby go zignorować, ale z ww komentarzy, widzę że czytają te artykuły ludzie
          inteligentni. Tyle, że zaślepieni przez marksizm-leninizm GW i przybudówek.

          Rozumiem, że tekst Dunin i Sierakowskiego to pyszna lektura a tekst, który
          odkrywa nienawiść do innych poglądów, innych niż marksistowskie jest słabiutki.
          Otóż są ludzie na tyle wyrobieni intelektualnie, którzy nie muszą nosić na
          sobie naszywki intelektualista (odczytywanej jako marksista), którzy potrafią
          nazwać rzeczy po imieniu, nienadając im nazw spisanych ze słownika wyrazów
          obcych.

          Taką osobą jest Rybiński.

          Nie dokońca rozumiem słowo pinda, ale jeśli określa ono osobę o zezowatej
          inteligencji to może jest ono trafne?
    • jak.babcie.kocham Re: Rybiński kotra Dunin i Sierakowski 15.02.05, 11:42
      Artykuł Kingi Dunin i Sławomira Sierakowskiego mnie nie zachwyca. Nic nowego nie
      wnosi. Ale Rybiński swoją "polemiką" udowodnił po raz kolejny, że prowadzenie z
      nim jakiejkolwiek dyskusji nie ma sensu. Nie ma sensu dyskutowanie z kimś, kto
      nie zada sobie wogóle trudu uważnego przeczytania cudzych słów i zrozumienia
      cudzych racji (przypomnę, że zrozumienie nie musi oznaczać akceptacji). O wiele
      łatwiej jest widzieć w ideowym przeciwniku wroga, którego należy obśmiać i
      przypisywać mu intencje, myśli i słowa, których nigdy nie wymyślił.
      Podręcznikowym przykładem tego typu konstrukcji propagandowej, tak perfekcyjnie
      stosowanej kiedyś przez publicystów "Prawdy" i "Sowietskoj Rossii", "Trybuny
      Ludu" i "Rzeczywistości" jest zdanie:
      "Dla niezorientowanego czytelnika wynika z
      > tego zdania, że Wildstein nie był nigdy opozycjonistą, w najlepszym przypadku
      > był opozycjonistą nieznanym, a teraz ośmiela się pouczać samą Ewę Milewicz. Po
      > prostu bezczelność. W dodatku Wildstein musiał bić się przez lata o tytuł
      > antykomunisty - widać taki tytuł mu nie przysługiwał, niewykluczone, że sam
      > był najpierw komuchem. "

      S i D tak nie napisali ani nie zasugerowali. To tylko urojenia Rybińskiego, ale
      jakie efektowne, nieprawdaż?

      Podzielam zdanie S i D o Marku Królu. To bardzo nieciekawy typ. Gdyby Rybiński
      przeczytał ich tekst nie marnowałby czasu na wymyślanie takich głupot, że Król
      "Stoczył się on w oczach pary autorów w otchłań, ponieważ jako były sekretarz KC
      PZPR dziś jest zwolennikiem dekomunizacji i lustracji". Ohyda Króla nie polega
      na tym, że zmienił swoje poglądy, co S i D mówią wyraźnie, tylko na tym, że
      nigdy tych poglądów nie posiadał i jest oślizgłym koniunkturalistą. Radykalna
      zmiana stylu i linii programowej Wprost w ostatnich latach jest na to najlepszym
      dowodem.
      • 9111951u Re: Rybiński kotra Dunin i Sierakowski 15.02.05, 11:47
        No tak , zgadza się kochasz babcię
        I to by bylo na tyle !
        • borbatorba Re: Rybiński kotra Dunin i Sierakowski 15.02.05, 12:07
          Rybiński to ten plagiator czy ktoś inny.

          Jeśli to on to ochydny typ ble ble.
          • beobachter To ktoś inny. Plagiat to to co drukuje sie w GW 15.02.05, 12:10
            towarzyszu borbatorba.
            • borbatorba Re: To ktoś inny. Plagiat to to co drukuje sie w 15.02.05, 12:32
              Towarzysza to sobie w swojej rodzinie poszukaj wołowy flaku.
      • trawozerca Re: Rybiński kotra Dunin i Sierakowski 15.02.05, 12:15
        > Podzielam zdanie S i D o Marku Królu. To bardzo nieciekawy typ. Gdyby Rybiński
        > przeczytał ich tekst nie marnowałby czasu na wymyślanie takich głupot, że Król
        > "Stoczył się on w oczach pary autorów w otchłań, ponieważ jako były sekretarz
        > KC
        > PZPR dziś jest zwolennikiem dekomunizacji i lustracji". Ohyda Króla nie polega
        > na tym, że zmienił swoje poglądy, co S i D mówią wyraźnie, tylko na tym, że
        > nigdy tych poglądów nie posiadał i jest oślizgłym koniunkturalistą.

        Coz to za pokrętna argumentacja? Widze ze wpisujesz sie w retoryke Wyborczej:
        1. Jesli jestes swinia zdeklarowana - jak Urban, jestes ok.
        2. Jesli sie nawrociles w jakis sposob na dobra droge - jestes kanalia. Totalne
        pomieszanie dobra i zla!

        Skad Ty wiesz czy Krol posiada czy nie posiada pogladow? A na marginesie - jak
        dla mnie moze ich w ogole nie posiadac - to co dla mnie wazne to to, ze robi
        dobry tygodnik, ktory czytuje.

        I na koniec: jak tak dalej bedzie wygladac Polska, polubie chyba nawroconych
        komuchow bo juz dzis patrzec nie moge na bylych opozycjonistow ze srodowiska
        UD, ktorzy wpierw protekcjonalnie pouczali Narod, a dzis bredza ze "Kiszczak to
        czlowiek honoru".
        • kwest Re: Rybiński kotra Dunin i Sierakowski 15.02.05, 13:05
          trawozerco,
          bardzo mi się spodobał fragment twojego postu o Marku Królu - cyt. "...to co
          dla mnie ważne, to to, że robi dobry tygodnik, który czytuje.". Jeszcze kilka
          osób poza nim i tobą, trawożerco, go czytuje. Z każdym rokiem coraz mniej.
          Co do poglądów rzeczonego Króla, to są one wyraziste. Wystarczy poczytać
          wtępniaki w których przez lata rozprawiał się z postkomuną, zwalczał
          wszechobecny postpezetpeerowski aparat, wlaczył o demokratyczną, uczciwą III
          RP. Wydaje się jednak, że podobnie jak Maleszka nie powinien był (przed
          ujawnieniem kim był i na ko9go donosił) pisać o dekomunizacji czy lustracji,
          tak towarzysz Król, który pełnił funkcję sekretarza KC w okresie gdy rzcznikiem
          rządu był Urban, nie powinien zajmować się moralizowaniem. Ani żądać lustarcji
          środowiska dziennikarskiego.
          pzdr
          • trawozerca Re: Rybiński kotra Dunin i Sierakowski 15.02.05, 14:06
            > Co do poglądów rzeczonego Króla, to są one wyraziste. Wystarczy poczytać
            > wtępniaki w których przez lata rozprawiał się z postkomuną, zwalczał
            > wszechobecny postpezetpeerowski aparat, wlaczył o demokratyczną, uczciwą III
            > RP. Wydaje się jednak, że podobnie jak Maleszka nie powinien był (przed
            > ujawnieniem kim był i na ko9go donosił) pisać o dekomunizacji czy lustracji,
            > tak towarzysz Król, który pełnił funkcję sekretarza KC w okresie gdy
            >rzcznikiem

            To wg Ciebie powinienem nie siegac po "Wprost" z uwagi na naczelnego? To
            calkowita aberracja! Rownie dobrze moglbym nie uzywac Aspiryny z uwagi na fakt,
            ze jej producent kolaborowal z nazistami! ;-)))))

            Jesli red. Krol byl TW - to sie -mam nadzieje- tego dowiemy. Jesli nie, tym
            lepiej dla niego. Czytam "Wprost" z uwagi nie na naczelnego a na to co ow
            tygodnik zawiera w srodku. A pisywali/pisuja tam rozni ludzie.... nie widze
            powodu aby przestac ich czytac z uwagi na fakt ze naczelny byl w KC.
            Nie widze tez powodu przeszlosci naczelnego w KC Krol mial we wlasnej gazecie
            pisywac jedynie na temat ogrodnictwa badz w ogole.
            Nie ma ludzi krysztalowych. I o wiele bardziej mi sie podoba Krol czy nawet
            Cholewa od tej calej reszty, ktora trzesie sie teraz ze strachu ze wyjdzie
            prawda na jaw - jakimi to byli kanaliami - "autorytety moralne" i "męzowie
            stanu" III RP :/

            I jeszcze jedno: Tygodnik "Wprost" nie pala nienawiscia i pogarda dla inaczej
            myslacych. Nie stawia sie tez w pozycji najmadrzejszego na tym padole. A to
            wlasnie uprawia od lat, obecnie jest tego stanu apogeum, Gazeta Wyborcza.
            ...poczynajac od Michnika a konczac na zalosnej pindzie Dunin, ktorej
            najwyrazniej brakuje chlopa ! :/
    • fryderyk.moreau to miłe ze strony Rybińskiego, że tym razem 15.02.05, 13:00
      podał źródło, z którego korzystał. Wcześniej z tym różnie bywało.
    • plopli Wybiórczy Rybiński 15.02.05, 13:03
      basia.basia napisała (za Rybińskim):

      > Artykuł Kingi Dunin i Sławomira Sierakowskiego "Im gorzej, tym lepiej"
      > opublikowany w "Rzeczpospolitej" z 10 lutego jest podręcznikowym wręcz
      > przykładem wszystkich tych zabiegów propagandowych, tak perfekcyjnie
      > stosowanych kiedyś przez publicystów "Prawdy" i "Sowietskoj Rossii", "Trybuny
      > Ludu" i "Rzeczywistości".

      Rybiński zapomniał dodać, że pisze również o sobie. Pewnie zresztą celowo
      komentuje tekst z pięciodniowym poślizgiem, aby mniej uwazny czytelnik nie
      dostrzegł szeregu manipulacji, jakich dopuszcza się "dla dobra sprawy". Bo czyż
      wypowiedź Rybińskiego "w ogóle cokolwiek znaczy? Oczywiście. Dokładnie to samo,
      co gdyby napisał, że lustratorzy dmą w tubę prawicy, lejąc mętną wodę na młyn i
      są kutymi na cztery nogi psami łańcuchowymi. Że to nie ma sensu? No i co z tego.
      Nie chodzi o to, żeby coś miało sens, chodzi o demaskację, degradację i siłę
      oddziaływania."

      > Dla niezorientowanego czytelnika wynika z
      > tego zdania, że Wildstein nie był nigdy opozycjonistą, w najlepszym przypadku
      > był opozycjonistą nieznanym, a teraz ośmiela się pouczać samą Ewę Milewicz.

      Gratuluję Rybińskiemu szacunku dla swoich czytelników. Traktuje oto Rybiński
      swoich czytelników jak ćwierćinteligentów, dla których najnowsza historia Polski
      to tabula rasa. I nie ma dla Rybińskiego znaczenia, że Wildstein jest osbą
      najczęściej ostatnio występującą w różnorakich mediach, której historia była juz
      wielokrotnie opisywana i której nikt nie kwestionuje. Z pewnością jednak są
      wsród czytelników Rzepy osoby niezorientowane, gotowe jeszcze pomysleć, że
      Wildstein żadnym opozycjonistą nie był.

      Po
      > prostu bezczelność. W dodatku Wildstein musiał bić się przez lata o tytuł
      > antykomunisty - widać taki tytuł mu nie przysługiwał, niewykluczone, że sam
      > był najpierw komuchem.

      W ten oto zgrabny sposób Rybiński zmienia znaczenie słów autorów artykułu, co z
      pewnością ułatwia mu ich zdyskredytowanie, nie świadczy jednak najlepiej o samym
      Ryińskim. Dunin i Sierakowski piszą: "Wildstein, przez lata dzielnie bijący się
      o tytuł najradykalniejszego antykomunisty". W tym stwierdzeniu chyba tylko
      Rybiński potrafi doszukać się kwestionowania antykomunistycznej postawy
      Wildsteina. Akcent bowiem dość wyraźnie położony został na słowo
      "najradykalniejszego", co nie przekreśla jego postawy, a - co najwyżej -
      kwestionuje ową radykalną postawę. Dla Rybińskiego widać semantyczne zawiłości
      nie mają znaczenia w ideologicznej walce.

      > (...)
      > Wśród całej plejady ludzi, którzy ośmielają się mieć inne poglądy niż Kinga
      > Dunin i Sławomir Sierakowski, osobą zdegradowaną do roli wroga publicznego
      > numer 1 i pozbawioną wszelkich cech ludzkich jest redaktor naczelny "Wprost"
      > Marek Król. Stoczył się on w oczach pary autorów w otchłań, ponieważ jako były
      > sekretarz KC PZPR dziś jest zwolennikiem dekomunizacji i lustracji. Sam jest
      > więc sobie winien. Gdyby był, jak tylu innych, przeciwnikiem lustracji, miałby
      > szanse być pupilkiem i pieszczochem, krynicą mądrości i opoką, na której można
      > budować przyszłość. Byłby cytowany z nabożeństwem jak sam Oleksy albo
      > Siemiątkowski.

      Primo, nie zauważyłem, aby autorzy artykułu cytowali Oleksego czy
      Siemiątkowskiego (a zważywszy na ich postawę światopoglądową nie wyobeażam
      sobie, by robili toz namożeństwem ;-)). Mało tego w artykule wyraźnie czytamy:
      "dla ludzi i środowisk o poglądach lewicowych okres wyraźnych i zdecydowanych
      rządów prawicy może okazać się szansą na nowy porządek ideowy, w którym znikną
      takie historyczne nowotwory, jak postkomuniści, i w starciu z rządzącą prawicą
      pojawi się szansa na prawdziwą lewicę. Może z czasem media przestaną żyć
      dotychczasowymi podziałami, a ludzie uwierzą, że nie są skazani na SLD i jego
      klony." Tak zdecydowanie antyeseldowska postawa oczywiście umyka Rybińskiemu
      oddającemu się bardziej zasadniczej sprawie krucjaty przeciw każdemu, kto
      osmiela się myśleć inaczej niż on sam i jego wyznawcy.

      Secundo, stanowisko Dunin i Sierakowskiego w sprawie Króla jest jednoznaczne i
      jednoznacznie wskazane są jej podstawy. Nie jest nią - jak to insynuuje Rybiński
      - poparcie tego byłego Sekretarza KC PZPR dla lustracji czy dekomunizacji (to
      drugie jest zresztą kłamstwem. Król zdecydowanie wypowiedział się przeciw
      dekomunizacji w wywiwdzie udzielonym Najsztubowi na łamach Przekroju). Zarzut
      Dunin i Sierakowskiego wobec Króla brzmi następująco: "Nie podamy jej [ręki]
      natomiast Królowi, bo postępował zawsze tak, aby nie stanąć przed prawdziwym
      wyzwaniem, nie wspiął się nigdy na ten poziom, z którego ryzykuje się albo
      dramatyczny upadek, albo pozostaje na zawsze w chwale. Za komuny komunista, za
      III RP antykomunista. Tak lawirował, trzymając się zawsze władzy, że potrafił z
      peerelowskiego kacyka stać się skarbnikiem antykomunizmu." Jak widać przyczyną
      negatywnego stosunek autorów artykułu do Króla są nie tyle obecnie prezentowane
      przez niego podlądy, co raczej jego koniunkturalizm, czy raczej
      karierowiczostwo. Rybiński zdaje się jednak tego nie dostrzegać. Po co? Może
      czytelnicy (wszak niezbyt rozgarnięci) zapomną o czym pisali Dunin i
      Sierakowski, a wytrzeć sobie nimi gębę sprawiło Rybińskiemu tyle przyjemności.

      > (...)
      > Autorzy piszą o nomenklaturowym uwłaszczeniu się Króla na majątku narodowym
      > tygodnika "Wprost". Kiedy Król przejął "Wprost", był to prowincjonalny
      > tygodnik o małym nakładzie, przynoszący deficyt. Dziś jest wielkim,
      > ogólnopolskim tygodnikiem opinii i nie jest to skutek uwłaszczenia na
      > deficycie, lecz sukcesu rynkowego i redakcyjnego.

      Może posuniemy się dalej w wywodzie prowadzonym przez Rybińskiego? Może
      postawimy na piedestale cały szereg komunistycznych aparatczyków, którzy po
      przejęciu prowadzonych przez siebie przedsiębiorstw doprowadzili je do rozkwitu?
      Może od razu powiedzmy, że oto mamy do czynienia z najlepszym sposobem
      prywatzacji majątku państwowego, wszak wzięli go w swoje ręce ludzie najlepiej
      znający się na tym, jak nim kierować? Ciekawe tylko co na to ludzie, którzy
      pracowali w tym piśmie razem z Królem?
      Dodajmy do tego kilka faktów, o których Rybiński wolał nie wspominać.
      Przecież to Król był szefem przedsiębiorstwa wydającego Wprost w chwili jego
      "prywatyzacji", więc to on odpowiada za jego kondycję finansową w czasie, kiedy
      "prywatyzacja" miejsce.
      Król został sekretarzem KC jako red. nacz. Wprost. Czy powierzono mu tę funkcję
      w uznaniu zasług w prowadzeniu "prowincjonalnego tygodnika o małym nakładzie"?
      Tym, którzy nie pamiętają Wprost z końca lat '80 i początku '90 przypomnę, że
      był to pierwszy polski tygodnik opiniotwórczy we współczesnej formie. W czasach,
      kiedy Polityka wyglądała jak obecnie TP (o innych nie wspominając) Wprost
      wychodził w kolorze, w formacie zbliżonym do obecnego i z nowoczesnym (jak na
      ówczesne standardy) layoutem. To był pupilek władzy od chwili jego powstania.
      Nazywanie go teraz "prowincjonalnym tygodnikiem o małym nakładzie" jest co
      najmniej hipokryzją.

      Rozumiem lojalność Rybińskiego wobec swojego byłego pracodawcy, ale etyka
      zawodowa (o której posiadanie niestety Rybińskiego nie podejrzewam) nakazywałaby
      zachować w tej sprawie nieco obiektywizmu.

      > Bronisław Wildstein też jest groźny. Jest oportunistą, który gra o władzę.
      > Zdaje się, że oportunistą był już wtedy, kiedy skakał z okna gmachu SB w
      > Krakowie. Pewnie sobie kalkulował, jakie też korzyści osobiste odniesie z tego
      > skoku w przyszłości. Jak sięgnie po władzę. Królowi Dunin z Sierakowskim nie
      > podaliby ręki, Wildsteinowi pewnie także nie.

      Kolejny przykład konsabulacji w stylu Rybińskiego.
      Tekst ten nie deprecjonyje w żadnej mierze przeszłych zasług Wildsteina.
      Wskazuje tylko na pewien relatywizm prezentowanej postawy, który pozwala
      Wildsteinowi et consortes głosić hasła dekomunizacji na łamach pisma prze
      • plopli Re: Wybiórczy Rybiński 15.02.05, 13:10

        > Bronisław Wildstein też jest groźny. Jest oportunistą, który gra o władzę.
        > Zdaje się, że oportunistą był już wtedy, kiedy skakał z okna gmachu SB w
        > Krakowie. Pewnie sobie kalkulował, jakie też korzyści osobiste odniesie z tego
        > skoku w przyszłości. Jak sięgnie po władzę. Królowi Dunin z Sierakowskim nie
        > podaliby ręki, Wildsteinowi pewnie także nie.

        Kolejny przykład konsabulacji w stylu Rybińskiego.
        Tekst ten nie deprecjonyje w żadnej mierze przeszłych zasług Wildsteina.
        Wskazuje tylko na pewien relatywizm prezentowanej postawy, który pozwala
        Wildsteinowi et consortes głosić hasła dekomunizacji na łamach pisma przejętego
        przez byłego członka komunistycznego establishmentu. Jest on - trzeba przyznać -
        zastanawiający.
        Nie znajduję podstaw dla twierdzenia Rybińskiego, który z dekalaracji, że Dunin
        i Sierakowski nie podaliby ręki Królowi wysnuwa wniosek, że w ten sam sposób
        potraktowaliby Wildsteina. Dokonać w tan sposób zrównania Wildsteina z Królem
        potrafi chyba tylko Rybiński.

        Ale podaliby rękę Maleszce. No
        > to lu! Chyba nie ma jakichś specjalnych przeszkód w uściskaniu Maleszki i
        > wyrażeniu mu sympatii. Maleszka przegrał z historią, piszą wrażliwi autorzy
        > nie bez smutku.

        Ci wrażliwi autorzy piszą: "raczej gotowi bylibyśmy podać rękę Maleszce, niż
        Markowi Królowi. Ten pierwszy, odsądzony od czci i wiary, zniknął z powierzchni
        życia publicznego, drugi - szef jednego z największych i najbogatszych mediów
        prasowych w Polsce - prowadzi właśnie ofensywę medialną w blasku fleszy.
        Podalibyśmy ją raczej Maleszce, bo jego hańba, to hańba człowieka, który
        przegrał z historią, historią kraju, który w najtrudniejszych swoich chwilach
        miał i bohaterów, i zdrajców. Bo niskie pobudki agenta i jego małość były
        pochodną systemu, który nad nim pracował. Bo stał przed wyzwaniem i przegrał, a
        podanie ręki pokonanemu wrogowi nie przynosi ujmy."
        Nie dostrzegam w tym tekście smutku, nie dostrzegam też akceptacji dla działań
        Maleszki. Widzę tylko próbę usprawiedliwienia (moim zdaniem nadmierną), a nade
        wszystko próbę pokazania, że jak różnie osoby działające na rzecz poprzedniego
        systemu traktowane są obecnie. Jak różnie traktuje się osoby, które były tego
        systemu prominentami i beneficjentami i te, które były tego systemu narzędziem
        (fakt, że parszywym).

        > Historia jest niesprawiedliwa.

        Mam nadzieję, że choć Rybińskiego potraktuje tak, jak sobie na to zasłuży.
        • gini Re: A gdzie ma pisac Wildstein i inni? 15.02.05, 13:17

          • plopli Re: A gdzie ma pisac Wildstein i inni? 15.02.05, 13:22
            Nie wiem, czy to wynik braku znajomości rynku prasowego, czy raczej miłości do
            Wprost. Tytułów można wymienić sporo, Agora jeszcze wszystkiego nie przejęła ;-).

            Rozumiem, że wszystkie pozostałe argumenty uznajesz za słuszne. Cieszę się.
            • kwest Re: A gdzie ma pisac Wildstein i inni? 15.02.05, 13:26
              Nie mówiąc o tym, że towarzysz Król z pewnością udostępni łamy tygodnika, który
              czyta panu Wildsteinowi. Nie tacy na tych łamach gościli. A Miller został nawet
              człowiekiem roku tygodnika Wprost. Ach ten towrzysz Król i jego poglądy...
              pzdr
              • gini Re: agorowcy wyjmijcie belke z oka 15.02.05, 13:38
                kwest napisał:

                > Nie mówiąc o tym, że towarzysz Król z pewnością udostępni łamy tygodnika,
                który
                >
                > czyta panu Wildsteinowi. Nie tacy na tych łamach gościli. A Miller został
                nawet
                >
                > człowiekiem roku tygodnika Wprost. Ach ten towrzysz Król i jego poglądy...
                > pzdr


                Hej agorowcy, walnijcie sie chociaz raz we wlasne piersi.
                Komu Wy udostepniacie lamy, kogo nazywacie ludzmi honoru , z kim sie
                obcalowywal pan nadredaktor.
                • plopli Re: agorowcy wyjmijcie belke z oka 15.02.05, 13:48
                  gini napisała:

                  > Hej agorowcy, walnijcie sie chociaz raz we wlasne piersi.
                  > Komu Wy udostepniacie lamy, kogo nazywacie ludzmi honoru , z kim sie
                  > obcalowywal pan nadredaktor.

                  Oj gini. Ja nikomu łamów nie udostępniam. Zdarzało mi się też krytykować postawę
                  GW i teksty poszczególnych jej dziennikarzy. Czy to oznacza, że już mogę
                  krytykować Króla, Rybińskiego czy Wildsteina? A może jako osoba, która GW nie
                  potępia w czambuł mam zakaz krytykowania innych tytułów i autorów?
                  • gini Re: agorowcy wyjmijcie belke z oka 15.02.05, 13:58
                    plopli napisał:

                    > gini napisała:
                    >
                    > > Hej agorowcy, walnijcie sie chociaz raz we wlasne piersi.
                    > > Komu Wy udostepniacie lamy, kogo nazywacie ludzmi honoru , z kim sie
                    > > obcalowywal pan nadredaktor.
                    >
                    > Oj gini. Ja nikomu łamów nie udostępniam. Zdarzało mi się też krytykować
                    postaw
                    > ę
                    > GW i teksty poszczególnych jej dziennikarzy.

                    Tylko, ze w tej chwili bronisz linii GW, ktora nie raz te lamy udostepniala ,
                    ktorej naczelny zblaznil sie nie raz, obrona najgorszych kanalii, ktorej
                    naczelny obiadkuje sobie z kanalia Urbanem.


                    Czy to oznacza, że już mogę
                    > krytykować Króla, Rybińskiego czy Wildsteina? A może jako osoba, która GW nie
                    > potępia w czambuł mam zakaz krytykowania innych tytułów i autorów?


                    Alez masz prawo krytykowac, tyle, ze wiesz, jak to jest z ta krytyka, jeden
                    zlodziej wyrzuca innemu, ze ten kradnie...
                    Smieszne troche .

                    Rybinski bardzo dobrze wychwycil, Krol podpadl Duninowej i Slawciowi nie za
                    swoja przeszlosc, ale za to, ze publikuje to co im sie nie podoba.
                    Gdyby, byl po ich stronie powolywali by sie na niego jak na autorytet, i to
                    wszystko.
                    • plopli Re: agorowcy wyjmijcie belke z oka 15.02.05, 14:13
                      gini napisała:


                      > Tylko, ze w tej chwili bronisz linii GW, ktora nie raz te lamy udostepniala ,
                      > ktorej naczelny zblaznil sie nie raz, obrona najgorszych kanalii, ktorej
                      > naczelny obiadkuje sobie z kanalia Urbanem.

                      Nie bronię linii GW, tylko krytykuje Rybińskiego. Swoją drogą prezentujesz
                      właśnie typowa postawę środowisk nazwijmy je umownie prawicowymi, sprowadzającą
                      się do słów: "kto nie z nami ten przeciwko nam".

                      > Alez masz prawo krytykowac, tyle, ze wiesz, jak to jest z ta krytyka, jeden
                      > zlodziej wyrzuca innemu, ze ten kradnie...
                      > Smieszne troche .

                      Nie wiem, dlaczego nazywasz mnie złodziejem.

                      Szczerze mówiąc poczułbym się nawet dotknięty, gdyby nie poczucie własnej
                      wartości ;-).

                      > Rybinski bardzo dobrze wychwycil, Krol podpadl Duninowej i Slawciowi nie za
                      > swoja przeszlosc, ale za to, ze publikuje to co im sie nie podoba.
                      > Gdyby, byl po ich stronie powolywali by sie na niego jak na autorytet, i to
                      > wszystko.

                      Rybiński w sposób urągający zasadom rzetelnego dziennikarstwa przeinaczył
                      wypowiedź Dunin i Sierakowskiego. Jeśli zaś chodzi o postawę autorów, to jestem
                      przekonany, że ich postawa wobec Króla nie uległaby zmianie tylko dlatego, że
                      gosiłby inne poglądy, podobnie zresztą jak moja. Uznaliby co najwyżej - jak ja -
                      że nie jest chociaż hipokrytą.
                      • gini Re: agorowcy wyjmijcie belke z oka 15.02.05, 14:28
                        plopli napisał:

                        > gini napisała:
                        >
                        >
                        > > Tylko, ze w tej chwili bronisz linii GW, ktora nie raz te lamy udostepnia
                        > la ,
                        > > ktorej naczelny zblaznil sie nie raz, obrona najgorszych kanalii, ktorej
                        > > naczelny obiadkuje sobie z kanalia Urbanem.
                        >
                        > Nie bronię linii GW, tylko krytykuje Rybińskiego. Swoją drogą prezentujesz
                        > właśnie typowa postawę środowisk nazwijmy je umownie prawicowymi,
                        sprowadzającą
                        > się do słów: "kto nie z nami ten przeciwko nam".

                        Patrz zauwazyles to u mnie?Doprawdy?A w GW, a u Dunin, i Sierakowskiego nie
                        zauwazyles.

                        >
                        > > Alez masz prawo krytykowac, tyle, ze wiesz, jak to jest z ta krytyka, jed
                        > en
                        > > zlodziej wyrzuca innemu, ze ten kradnie...
                        > > Smieszne troche .
                        >
                        > Nie wiem, dlaczego nazywasz mnie złodziejem.

                        Alez nie Ciebie osobiscie, bylo to jedynie porownanie, do tych oburzonych, na
                        Krola i WPROST, ktorzy sa w wiekszosci milosnikami GW.
                        >
                        > Szczerze mówiąc poczułbym się nawet dotknięty, gdyby nie poczucie własnej
                        > wartości ;-).
                        >
                        > > Rybinski bardzo dobrze wychwycil, Krol podpadl Duninowej i Slawciowi nie
                        > za
                        > > swoja przeszlosc, ale za to, ze publikuje to co im sie nie podoba.
                        > > Gdyby, byl po ich stronie powolywali by sie na niego jak na autorytet, i
                        > to
                        > > wszystko.
                        >
                        > Rybiński w sposób urągający zasadom rzetelnego dziennikarstwa przeinaczył
                        > wypowiedź Dunin i Sierakowskiego. Jeśli zaś chodzi o postawę autorów, to
                        jestem
                        > przekonany, że ich postawa wobec Króla nie uległaby zmianie tylko dlatego, że
                        > gosiłby inne poglądy, podobnie zresztą jak moja. Uznaliby co najwyżej - jak
                        ja
                        > -
                        > że nie jest chociaż hipokrytą.


                        Nie wiem dlaczego Krol jest hipokryta?Ma publikowac tylko i wylacznie bylych
                        komuchow?
                        Wywiady rzeki z Jaruzelskim , Urbanem, no i naturalnie, Kinge i Slawcia.
                        Tylko kto wtedy bedzie kupowal WPROST?
          • trawozerca Re: A gdzie ma pisac Wildstein i inni? 15.02.05, 14:22
            > Skoro pismo jakim jest AGORA, nie dopuszcza innych, artykulow, jak te, ktore
            > sa
            > antylustracyjne i antydekomunizacyjne, a przeciez to ponoc antykomunisci.

            Kto? Gazeta? Oni nigdy nie byli. Owszem, w 89 roku gdy Gazeta zaczela sie
            ukazywac moze byla. Ale i spelniala wtedy inna fukcje. Pozniej, tak mniej
            wiecej - gdy Lechu odebral im znaczek, juz nigdy.
            I wszystko byloby dla mnie ok gdyby nie ta ich pyszalkowatosc, protekcjonalny
            sposob traktowania adwersarzy.

            ps. a skad oni te lewaczke Dunin wyciagneli? Z berlinskiej komuny punkow? ;-)
            Bo nie przypominam sobie zeby dzialala w opozycji. Chyba za mloda byla....myle
            sie?
    • t1s Re: Rybiński kotra Dunin i Sierakowski 15.02.05, 14:24
      Lustracja już nieunikniona, rządy ciemnogrodu blisko, uw poniżej progu.
      Coraz częściej męczyć będą wynurzenia takich osobistości jak Dunin,
      Sierakowski, i całej reszty intelektualistów.
      • kpt.ziobro Re: Rybiński kotra Dunin i Sierakowski 15.02.05, 14:25
        t1s napisał:

        > Lustracja już nieunikniona, rządy ciemnogrodu blisko, uw poniżej progu.
        > Coraz częściej męczyć będą wynurzenia takich osobistości jak Dunin,
        > Sierakowski, i całej reszty intelektualistów.
        Tacy przywódcy, jak: Andrzej Gwiazda, Anna Walentynowicz, Krzysztof Wyszkowski,
        a także ja i tysiące innych, zostali wypchnięci na emigrację lub wyeliminowani
        innymi metodami na pozycje, które nie dawały możliwości skutecznego wpływu na
        to, co działo się w latach dziewięćdziesiątych XX w.
        Nikt nas nie pytał, czy na to pozwalamy !!!
        • kwest wyeliminowany kapitan 15.02.05, 14:47
          Kapitanie,
          wątek gdzieś Wam się zagubił. Może to i dobrze, że zostaliście "wypchnięci na
          emigrację lub wyeliminowani innymi metodami" i że nie mieliście "skutecznego
          wpływu na to, co się działo w latach dziewięćdziesiątych XX w.". Bo nie jest
          dobrze, ale zapewne mogłoby być jeszcze gorzej.
          czuwaj
    • basia.basia Dunin kontra Domagalik:) 15.02.05, 14:48
      Może nie zauważyliście tej małej kłótni między tymi paniami?
      Warto sobie poczytać, by porównać styl obydwu z tym, że Domagalik
      została "napadnięta" i się broni. A było tak:

      31.12.2004 r. w stałym felietonie we Wprost Małgorzata Domagalik napisała
      (fragment, o który pszło):

      "Rok temu, o tym samym czasie pisałam, że być może już wkrótce solidarność
      między kobietami będziemy zauważali w jej powszechności, a nie w jej braku. Żeby
      jednak tak się stało, zwłaszcza u nas, nadal potrzebne są liderki. Mądre,
      intuicyjne, zaczepne i niestrachliwe. Aktywne, odzywające się, gdy potrzeba, i
      to na wybrany przez siebie temat. Po raz siódmy "Druga płeć" ma zaszczyt właśnie
      takim kobietom - i nic to, że symbolicznie i na odległość - wręczyć Harpie 2004.
      W tym roku tytuł ten przypada niezwykłej aktorce i niezwyczajnemu człowiekowi
      Krystynie Feldman. I to nie tylko za wspaniałą kreację, jaką stworzyła,
      wcielając się w postać Nikifora Krynickiego i inne wybitne role. Nie za swoją
      żywotność i sympatię, jaką się cieszy. Ale za swój imponujący stosunek do
      rzeczywistości. Za efektowne zrobienie użytku z czasów transformacji. Jej teoria
      braku sensu posiadania lodówki: dlaczego mam się jej podporządkować i dawać
      tyranizować, skoro nie żyję już w czasach, w których trzeba zamrażać całego
      cielaka. Wystarczy każdego dnia kupić pięć plasterków szynki. To się nazywa
      ekonomiczna wolność. To się nazywa być, a nie mieć. To także najlepsza recenzja
      dla profesora Balcerowicza. Nie ma wątpliwości co do tego, że ona sama jest na
      tym świecie po to, aby przekazać nam jego szlachetną, mądrą i - co najważniejsze
      - niezagraconą wizję."

      15.01.2005 r. w Wysokich Obcasach mamy atak Dunin:

      kobieta.gazeta.pl/wysokie_obcasy/1,53665,2492062.html
      Fragmenty:

      "Rozsądek ma jednak swoje granice, a przekraczając je, dostajemy się do krainy
      absurdu. I tak, z pozoru, należałoby potraktować uzasadnienie Małgorzaty
      Domagalik przyznającej znanej aktorce nagrodę Harpii (takie doroczne
      namaszczenie w felietonie we "Wprost" na fajną kobietę). Otóż wyróżnienie to
      przyznane zostało tym razem za brak lodówki oraz kupowanie sobie każdego dnia
      pięciu plasterków szynki. "To się nazywa ekonomiczna wolność" - unosi się
      Domagalik i dalej rozwija swą myśl lotną: "To się nazywa być, a nie mieć. To
      także najlepsza recenzja dla profesora Balcerowicza. Nie ma wątpliwości co do
      tego, że ona sama [Feldman - K.D.] jest na tym świecie po to, aby przekazać nam
      jego szlachetną, mądrą i - co najważniejsze - niezagraconą wizję". No jasne, z
      całą pewnością mądry i szlachetny plan Balcerowicza służył właśnie temu, żebyśmy
      zrezygnowali z "mieć" na korzyść "być". Żebyśmy nie mieli lodówek i kupowali
      dokładnie to, co potrzebne, i tylko tyle, ile nam potrzeba.(...)

      W tym szaleństwie jest chyba jednak jakaś metoda. Czytając "Wprost", wprost
      trudno nie odnieść wrażenia, że obowiązują w nim dwa dogmaty: ukochanie wolnego
      rynku oraz tradycyjno-katolickiego systemu wartości. Zapewne więc każdy z
      piszących musi przed jednym z tych złotych cielców w swoim tekście się pokłonić.
      I biedna Domagalik stara się, jak może. Miał być szlachetny i mądry Balcerowicz,
      ale jak go upchnąć? Jakkolwiek, choćby bez krztyny sensu. A o religię zadba już
      Piotr Semka, użalając się, jak to w dzisiejszej Polsce dyskryminowany jest przez
      "chrystofobów". I jedno, i drugie jest dość zabawne, ale bardzo zabawne staje
      się dopiero wówczas, kiedy uświadomimy sobie, że naczelny redaktor "Wprost" jest
      byłym członkiem Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej
      oraz uwłaszczoną nomenklaturą. Co nie przeszkadza w tygodniku tym pisywać
      wszystkim co ważniejszym zwolennikom dekomunizacji i przeciwnikom
      nomenklaturowego uwłaszczenia. (Czyż nie, panie Semka, panie Krasnodębski, panie
      Legutko, panie Rybiński, panie Pospieszalski?). W ten sposób realizują oni
      postulat (Balcerowicza?), że lepiej być w mediach, niż mieć uczciwe poglądy, z
      których wyciąga się uczciwe konsekwencje.(...)"

      30.01.2005 odpowiada Domagalik:
      www.wprost.pl/ar/?O=72501
      Fragment:

      "W swym gwałtownym uczuciu do mnie przeoczyła Pani, że przymiotniki szlachetny,
      mądry i niezagracony nie dotyczą (co zresztą wcale nie znaczy, że i w tym
      kontekście nie byłyby one prawdziwe) profesora Balcerowicza, ale świata Krystyny
      Feldman. Pewnie dlatego nadal szarpie mnie Pani za drugą łydkę. Odnoszę
      wrażenie, że w świecie pomówień i w imię swoistej emancypacyjnej poprawności
      czuje się Pani jak pirania w wodzie. Osłabia mnie Pani, gdy czytam, że w tym
      wszystkim szło o to, aby biografia aktorki stała się obowiązującą definicją
      wolnorynkowej idei. Pisze Pani "pewnie więc każdy z piszących [jak rozumiem, w
      tygodniku "Wprost"] musi przed jednym z tych złotych cielców się pokłonić. I
      biedna Domagalik stara się, jak może. Miał być mądry i szlachetny Balcerowicz,
      ale jak go upchnąć. Jakkolwiek, choćby bez krztyny sensu?". Znowu ma Pani rację,
      to jest bez sensu, i znowu anafora się kłania. Swoją drogą, skąd te wszystkie
      podejrzenia - zna to Pani z autopsji?"

      W którymś poście ktoś nieładnie nazwał panią Dunin. No, cóż:)
      Słowow niespecjalnie mi się podoba ale sens uchwyciłam i się
      zgadzam:)

      • b.krakus Re: Dunin kontra Domagalik:) 15.02.05, 17:45
        „W którymś poście ktoś nieładnie nazwał panią Dunin. No, cóż:), słowo
        niespecjalnie mi się podoba ale sens uchwyciłam i się zgadzam:)”
        ---
        No i co z tego?
      • trawozerca Re: Dunin kontra Domagalik:) 15.02.05, 18:05
        basia.basia wrote:
        > W którymś poście ktoś nieładnie nazwał panią Dunin. No, cóż:)
        > Słowow niespecjalnie mi się podoba ale sens uchwyciłam i się
        > zgadzam:)

        A jak ja nazwac? Pomijajac kwestie polityki: podajesz tu przyklad 2 kobiet. I
        jedna i druga uwazaja sie za feministki. Przyznam, ze - jako szownistyczna
        meska swinia - nie przepadam za feminizmem. Ale wlasnie z uwagi na ludzi
        pokroju tej Dunin.
        Domagalikowa czytywalem sobie we "Wprost", jednym okiem ogladalem jej programy
        w tv. I nigdy mnie niczym nie urazila, swoje racje prezentowala z wdziekiem,
        gracją ...czasem z polotem :)
        A coz porabia pani Dunin? Nie wiem czy jeszcze pisuje w sobotnim dodatku do GW,
        ale te jej felietony to jakas byla makabra. Wpierw myslalem ze to taka "lewacka
        prowokacja intelektualna". Ale nie, ten pacan tak rzeczywiscie uwaza - jak
        pisze. Czy naczelni Wyborczej sa notorycznie pijani zeby komus takiemu
        udostepniac lamy najwiekszego dziennika?
        Ciekaw jestem też kto w redakcji GW zajmowal sie w ubieglym roku promocja
        Zielonych w Gazecie. Rowniez Dunin? Przeciez ktos o takich pogladach w
        normalnym kraju moglby sobie wydawac gazetkę na ksero. Nie rozumiem jaki
        interes ma Wyborcza (nadal najwiekszy polski dziennik) w promocji
        ultraskrajnych, lewackich pogladow Dunin. Rownie dobrze mozna zamienic Dunin na
        Rydzyka. Byloby to rownie glupie i chore.
        • basia.basia Re: Dunin kontra Domagalik:) 15.02.05, 19:18
          trawozerca napisał:

          > basia.basia wrote:
          > > W którymś poście ktoś nieładnie nazwał panią Dunin. No, cóż:)
          > > Słowow niespecjalnie mi się podoba ale sens uchwyciłam i się
          > > zgadzam:)
          >
          > A jak ja nazwac? Pomijajac kwestie polityki: podajesz tu przyklad 2 kobiet. I
          > jedna i druga uwazaja sie za feministki. Przyznam, ze - jako szownistyczna
          > meska swinia - nie przepadam za feminizmem. Ale wlasnie z uwagi na ludzi
          > pokroju tej Dunin.
          > Domagalikowa czytywalem sobie we "Wprost", jednym okiem ogladalem jej programy
          > w tv. I nigdy mnie niczym nie urazila, swoje racje prezentowala z wdziekiem,
          > gracją ...czasem z polotem :)
          > A coz porabia pani Dunin? Nie wiem czy jeszcze pisuje w sobotnim dodatku do GW,
          >
          > ale te jej felietony to jakas byla makabra.

          Obie panie dzieli przepaść. Jedna ma klasę i wdzięk a ta druga - szkoda
          gadać. W każdym numerze WO jest jej felieton a jak go czytam to mnie
          skręca ze złości:)

          Wpierw myslalem ze to taka "lewacka
          >
          > prowokacja intelektualna". Ale nie, ten pacan tak rzeczywiscie uwaza - jak
          > pisze. Czy naczelni Wyborczej sa notorycznie pijani zeby komus takiemu
          > udostepniac lamy najwiekszego dziennika?

          Ona jest emanacją feministycznego lewactwa i dlatego jej łamy udostępniają,
          bo przecież gazeta też ma taki kurs! Krótko mówiąc, lewica europejska się
          skompromitowała i teraz mieni się "nową lewicą", która bełta ludziom w głowach
          od lat za pomocą nowych chwytów - to już nie jest "proletariusze wszystkich
          krajów łączcie się" tylko "tolerancja, polityczna poprawność, antyreligijność
          itd." jako nowa wiara.

          > Ciekaw jestem też kto w redakcji GW zajmowal sie w ubieglym roku promocja
          > Zielonych w Gazecie. Rowniez Dunin?

          Oczywiście!


          Przeciez ktos o takich pogladach w
          > normalnym kraju moglby sobie wydawac gazetkę na ksero. Nie rozumiem jaki
          > interes ma Wyborcza (nadal najwiekszy polski dziennik) w promocji
          > ultraskrajnych, lewackich pogladow Dunin. Rownie dobrze mozna zamienic Dunin na
          >
          > Rydzyka. Byloby to rownie glupie i chore.

          No nie! Rydzyk jest zbyt prymitywny dla czytelników GW.
          • jak.babcie.kocham Re: Dunin kontra Domagalik:) 15.02.05, 20:51
            >No nie! Rydzyk jest zbyt prymitywny dla czytelników GW.

            Brawo, wreszcie udało Ci się napisać coś prawdziwego i sensownego. Oby tak dalej:)
          • trawozerca Re: Dunin kontra Domagalik:) 16.02.05, 01:24
            basia.basia napisała:

            > Obie panie dzieli przepaść.

            Niewatpliwie.

            > Jedna ma klasę i wdzięk

            ...I ma jeszcze piesia Goldena Retrievera. Za to tez ma plusa :)
            www.goldenretriever.pl/jpg/chianti-2.jpg
            www.goldenretriever.pl/jpg/chianti-1.jpg :-)))

            > a ta druga - szkoda
            > gadać. W każdym numerze WO jest jej felieton a jak go czytam to mnie
            > skręca ze złości:)

            Hmm... mnie też. Może dlatego nie czytam tego dodatku.
            Aczkolwiek zastanawialem sie skad Gazeta wydumala sobie taka
            projekcje 'nowoczesnej lewicy'?
            Sporo lat mieszkalem za granica i poznalem dosc dobrze srodowiska lewicy od
            tych flirtujacych z Che, Castro, z Paryzem AD 1968 po tych z wlosami na cukier
            w kurtkach z napisem "punks not dead". Ale o ile nie widzialem w ich oczach
            nienawisci i pogardy, najwyzej niedojzalosc i naiwnosc, o tyle inaczej jest w
            Polsce:/ ... To jest jakis paradoks, ponury zart historii ze patrzac na ludzi
            pokroju Dunin czlowiek staje po trosze z przymusu w opozycji do lewicy. Nawet
            tej 'oswieconej', za ktora sie uwaza srodowisko Gazety.

            > Krótko mówiąc, lewica europejska się
            > skompromitowała i teraz mieni się "nową lewicą", która bełta ludziom w głowach
            > od lat za pomocą nowych chwytów - to już nie jest "proletariusze wszystkich
            > krajów łączcie się" tylko "tolerancja, polityczna poprawność, antyreligijność
            > itd." jako nowa wiara.

            Tylko to chyba jakis matrix... To moglo sie urodzic tylko w chorych umyslach
            redaktorkow Gazety. Przygladalem sie kosciolom w Europie Zachodniej. Owszem,
            wiele z nich pozamykano, poprzerabiano na nocne kluby badz hotele - ale
            pozbawione katolickiego blichtru protestanckich kosciolow przyciagaja mocno i
            autentycznie wierzacych mlodych ludzi. I nikomu nie przychodzi do glowy z tego
            szydzic. A jesli nawet komus wpadnie - wzrusza sie ramionami a nie robi show w
            stylu Urbana czy ...wlasnie Dunin. A tolerancja? No coz... pojmowana jako
            domiancja mniejszosci nad wiekszoscia mi nie odpowiada. Co wiecej - tak
            pokretnie pojmowana 'tolerancje' widzialem i widze tylko w Polsce. W PRLu
            wystepowala pod nazwa "centralizm demokratyczny" i rzady mniejszosci nad
            wiekszoscia. Teraz zmienily sie hasla ale znow slysze to samo.

            > No nie! Rydzyk jest zbyt prymitywny dla czytelników GW.

            No dobrze. Niech bedzie wiec WC Kwadrans w swojej obecnej, pozbawionej
            (dlaczego??) poczucia humoru postaci.


    • b.krakus Cichutko zajechał pod dom ukochanej.. 15.02.05, 17:41
      ..i traktor wyłączył cichutko.

      A któż to taki? Wiadomo - to nasz radośnie uchcachany Turecki polskiej
      felietonistyki. Wyszykowany w narodową kufajkę z ryngrafem, gumofilce z
      ostrogami oraz baretkę z orzełkiem w koronie zamiast antenki. Bestia nawet
      zabawna, ale do czasu, to znaczy dopóki nie zacznie coś mówić albo pisać – bo
      robi to w sposób tak subtelnie wyrafinowany, jak sam się nosi.

      Ten biedny Popli (vox popli – vox dei) sumiennie odrobił zadanie, metodycznie
      całą rzecz analizując (moje gratulacje!), tylko czy nie szkoda talentu, czasu i
      atłasu? Przecież Rybiński jaki jest, każdy widzi. A jak nie widzi, to i tak nie
      zobaczy - bo ten swojski, maskujący kamuflaż skutecznie odwraca uwagę - zarówno
      od podmiotu, jak i przedmiotu z Rybińskim dyskusji.

      Co do meritum, to - jak widzę - raczej bez zmian. To znaczy (ze strony
      rybińskich) same zwody, uniki i ogólne zawracanie kataryny. Inna rzecz, że co
      oni teraz mają mówić? Sprawa jest ewidentna i dali d.. aż miło. Co było
      zresztą, do przewidzenia, bo kto pod kim pryncypialne dołki kopie, ten prędzej
      czy później sam w nie wpada. Skoro samemu rozpoczęło się tę checę, wymachiwało
      lustracją, dekomunizacją, spiskiem maleszkowców itp. jak cepem, to jak się
      teraz wiarygodnie bronić przed zarzutem oburzającego bratania się
      z „uwłaszczoną na naszej krwawicy zbrodniczą czerwoną nomenklaturą”?

      A tak bardziej serio – to rzeczywiście, o wielu bohaterach obecnej nagonki
      można by napisać dramat. Natomiast o tych wszystkich skubanych jakobinach
      jedynie tragifarsę.
      • the-end Odwracanie kota... 15.02.05, 17:50
        > Co do meritum, to - jak widzę - raczej bez zmian. To znaczy (ze strony
        > michnixow) same zwody, uniki i ogólne zawracanie ma-leszka. Inna rzecz, że co
        > oni teraz mają mówić? Sprawa jest ewidentna i dali d.. aż miło. Co było
        > zresztą, do przewidzenia, bo kto pod kim pryncypialne dołki kopie, ten
        prędzej
        > czy później sam w nie wpada.

        Podoba mi sie twoj tekst b.krakus, ale z malymi korektami:))
        T O J E S T J U Z K O N I E C
        • b.krakus Re: Odwracanie kota... 15.02.05, 18:07
          Nie ściemniaj, tu jak na podwórku, najpierw trzeba dojść „kto zaczął”.

          Owszem, gazeta też czasem jeździ, ale trochę inną bryką.
          • the-end Re: Odwracanie kota... 15.02.05, 18:12
            > Owszem, gazeta też czasem jeździ, ale trochę inną bryką.

            Ta bryka to chyba trabi jeszcze z talonu dla ma-leszka, ktory to otrzymal za
            zaslugi...
            • b.krakus Re: Odwracanie kota... 15.02.05, 18:19
              świadczone wrednym komuchom.
        • piotr7777 Re: Odwracanie kota... 15.02.05, 18:21
          Rybiński pisze nie na temat.
          Wiadomo, że Wildstein w latach 80 działał w opozycji demokratycznej podobnie
          zresztą jak Kinga Dunin.
          Co w PRL robił Rybiński nie wiem - wiem tylko, że popełnił scenariusz serialu
          telewizyjnego, który prawdopodobnie byłby wielkim niewypałem gdyby nie
          zainteresował się nim mistrz Stanisław Bareja.
          To, że "Alternatywy 4" (bo o nim mowa) to najbardziej antyreżimowy serial
          telewizyjny z PRL to raczej zasługa Barei, który znany był z tego, że cenzurę
          totalnie olewał.
          Marek Król jest postkomunistą w takim samym stopniu jak prezydent Kwaśneiwski a
          nawet większym - tak samo długo byli w PZPR, ale Kwaśniewski był tylko
          szeregowym członkiem a Król sekretarzem KC. Stąd gdyby powstała ustawa
          dekomunizacyjna wyłączająca członków aparatu KC od pełnienia funkcji
          publicznych podpadałby pod nią Król a nie Kwaśniewski, który w PRL był tylko
          ministrem a to nie to samo. Od Kwaśniewskiego usłyszeliśmy "przepraszam" za
          tamten system, od Króla nigdy.
          Ewa Milewicz napisała kiedyś, że SLD (a właściwie tym spośród jego członków,
          którzy wcześniej byli w PZPR) mniej wolno i dokładnie to samo odnosi się do
          Króla. On nie ma prawa domagać się lustracji tych, którzy w PRL byli
          odważniejsi od niego.I nie ma prawa pouczać tych, którzy woleli zachować
          kręgosłup moralny niż zrobić karierę.
          Wy podobno bojkotujecie "GW" - ja od roku nie kupuję prawicowej mutacji "Nie"
          jaką stał się tygodnik "Wprost". Czasem przeglądam w "Empiku" (warto wiedzieć
          co myślą przeciwnicy) i mi wystarczy. Ot. przykład - "mała strata" napisał
          niejaki Jan Winiecki (rzekomo wybitny ekonomista) o śmierci Jacquesa Derridy. W
          1969 roku po śmierci Wojciecha Frykowskiego (bestialsko zamrodowanego przez
          satanistę Mansona) jakiś PRL-owski feleitonista napisał "Fiku-miku i po Fryku".
          Historia zatoczyła koło, nieprawdaż?
          • basia.basia Kwaśniewski a Król ... 16.02.05, 00:42
            piotr7777 napisał:

            > Marek Król jest postkomunistą w takim samym stopniu jak prezydent Kwaśneiwski a
            >
            > nawet większym - tak samo długo byli w PZPR, ale Kwaśniewski był tylko
            > szeregowym członkiem a Król sekretarzem KC. Stąd gdyby powstała ustawa
            > dekomunizacyjna wyłączająca członków aparatu KC od pełnienia funkcji
            > publicznych podpadałby pod nią Król a nie Kwaśniewski, który w PRL był tylko
            > ministrem a to nie to samo. Od Kwaśniewskiego usłyszeliśmy "przepraszam" za
            > tamten system, od Króla nigdy.

            Przepraszam ale głupstwa opowiadasz a wynikają one z niewiedzy (tak myślę).
            W parę dni po wyborze Jaruzelskiego na prezydenta odbyły się wybory nowego
            I sekretarza PZPR - Jaruzelskiego zastąpił Rakowski (27.07.89 r.).
            Podczas tego samego, XIII Plenum KC PZPR (ładnie się nazywało, no nie?)
            sekretarz KC PZPR Leszek Miller został pełnoprawnym członkiem Biura Politycznego
            i pojawili się nowi sekretarze, 30-latkowie: Marcin Święcicki (dostał gospodarkę
            pod opiekę), Sławomir Wiatr (ideologia i praca z młodzieżą) oraz Marcin Król
            (propaganda i współpraca z mediam). Żaden z tej trójki nie był wcześniej
            członkiem aparatu partyjnego w przeciwieństwie do Kwaśniewskiegoa Król został
            tym sekretarzem od propagandy, bo Kwaśniewski Aleksander odmówił! A dlaczego
            odmówił? Przyczaił się, bo mu obiecywano, że w nowym koalicyjnym rządzie
            (PZPR-"S") znajdzie się dla niego posada (miał objąć Radiokomitet). Przeliczył
            się, bo Wałęsa utrącił pomysły Geremka, Kuronia i Michnika.
            Warto dodać, że wówczas Kwaśniewski był już szefem Komisji od sportu a także
            brał udział w obradach Biura Politycznego (nie wiem czy jako członek).

            Ci trzej panowie (Wiatr, Król i Święcicki) zostali wprowadzeni w pobliże
            szczytów partyjnych w celu sprawienia wrażenia, że partia sie reformuje,
            odmładza itd. A w parę miesięcy później partia ta wyprowadziła sztandary:)
            • the-end Re: Kwaśniewski a Król ... 16.02.05, 00:55
              Krol udowadnia co tydzien od wielu lat, ze nie jest mu po drodze z pewnymi
              ludzmi.
              • basia.basia Re: Kwaśniewski a Król ... 16.02.05, 01:19
                the-end napisał:

                > Krol udowadnia co tydzien od wielu lat, ze nie jest mu po drodze z pewnymi
                > ludzmi.

                Ja może jestem naiwna, bo sobie wyobrażam, że się przyglądnął z bliska
                temu wszystkiemu i się wypisał. Stworzył dobrą gazetę, którą czytam od lat.
                Nie jest wolna od różnych skrzywień ale i tak w porównaniu z taką np. Polityką
                to niebo a ziemia. Zabawna rzecz ale w moich oczach uwiaragadnia ją, kiedy
                czytam, że niektórzy prawicowcy brzydzą się brać ją do ręki (robią to tylko w
                poczekalni u dentysty) a przecież pisze tam konserwatysta - prof. Ryszard
                Legutko! Na dodatek to właśnie oni pierwsi napisali o Rywinie, co świadczy o
                tym, że nie boją się Michnika a to już nie byle co:)
    • czur-czur-ra Rybiński dla dzieci 15.02.05, 18:28
      basia.basia napisała:

      nieprawda, nic nie napisała, tylko zacytowała.


      > (...)
      > Artykuł Kingi Dunin i Sławomira Sierakowskiego "Im gorzej, tym lepiej"
      > opublikowany w "Rzeczpospolitej" z 10 lutego jest podręcznikowym wręcz
      > przykładem wszystkich tych zabiegów propagandowych, tak perfekcyjnie
      > stosowanych kiedyś przez publicystów "Prawdy" i "Sowietskoj Rossii", "Trybuny
      > Ludu" i "Rzeczywistości".

      Czego przykładem jest porównanie zaraz na wstępie do Sowietskoj Rosii i Trybuny
      Ludu? Jak Basiu to oceniasz? Czy nie chodzi o to, żeby na samym początku, bez
      podawania argumentów, zdemaskować, zdegradować i ośmieszyć?


      > Równie eleganckim zabiegiem jest zdanie: "Wildstein, przez lata bijący się o
      > tytuł najradykalniejszego antykomunisty, w programie Moniki Olejnik poucza
      > znaną opozycjonistkę Ewę Milewicz". Dla niezorientowanego czytelnika wynika z
      > tego zdania, że Wildstein nie był nigdy opozycjonistą, w najlepszym przypadku
      > był opozycjonistą nieznanym, a teraz ośmiela się pouczać samą Ewę Milewicz.

      Nie, z tego zdania to nie wynika, Rybiński rżnie głupa tak twierdząc. Z tego
      zdania i następnych wynika, że Milewicz była opozycjonistką - w odróżnieniu od
      Króla, nie od Wildsteina.


      Po
      > prostu bezczelność.

      No właśnie.

      W dodatku Wildstein musiał bić się przez lata o tytuł
      > antykomunisty - widać taki tytuł mu nie przysługiwał, niewykluczone, że sam
      > był najpierw komuchem.

      To już pierduły dla dzieci ze szkół średnich.


      > (...)
      > Wśród całej plejady ludzi, którzy ośmielają się mieć inne poglądy niż Kinga
      > Dunin i Sławomir Sierakowski, osobą zdegradowaną do roli wroga publicznego
      > numer 1 i pozbawioną wszelkich cech ludzkich jest redaktor naczelny "Wprost"
      > Marek Król. Stoczył się on w oczach pary autorów w otchłań, ponieważ jako były
      > sekretarz KC PZPR dziś jest zwolennikiem dekomunizacji i lustracji. Sam jest
      > więc sobie winien. Gdyby był, jak tylu innych, przeciwnikiem lustracji, miałby
      > szanse być pupilkiem i pieszczochem, krynicą mądrości i opoką, na której można
      > budować przyszłość. Byłby cytowany z nabożeństwem jak sam Oleksy albo
      > Siemiątkowski.

      Stosując logikę tego pacana z "Rzepy", można zapytać, czy Rybiński twierdzi, że
      Dunin czy Milewicz cytują z nabożenstwem Oleksego? A może coś mu się
      pop..rdoliło?


      > (...)

      > Bronisław Wildstein też jest groźny. Jest oportunistą, który gra o władzę.
      > Zdaje się, że oportunistą był już wtedy, kiedy skakał z okna gmachu SB w
      > Krakowie. Pewnie sobie kalkulował, jakie też korzyści osobiste odniesie z tego
      > skoku w przyszłości. Jak sięgnie po władzę. Królowi Dunin z Sierakowskim nie
      > podaliby ręki, Wildsteinowi pewnie także nie.

      A może jednak tak? Może Rybiński za dużo sobie wyobraża - po to, żeby łatwiej
      mu się konstruowało androny. Cóż to za przewidywalny bufon!


      Ale podaliby rękę Maleszce. No
      > to lu! Chyba nie ma jakichś specjalnych przeszkód w uściskaniu Maleszki i
      > wyrażeniu mu sympatii. Maleszka przegrał z historią, piszą wrażliwi autorzy
      > nie bez smutku.

      Tak czy owak, nie ulega wątpliwości, że sekretarz Król, dziś sojusznik
      Rybińskiego i Wildsteina, z historią wygrał.


      Historia jest niesprawiedliwa. Powinien był wygrać i nadal
      > lustrować życie takich antykomunistów jak Wildstein.

      Matkoboskaczęstochoska, że też poważny dziennik drukuje takie wymęczone
      filipiki! Muszą sprawiać wiele frajdy...samemu Rybińskiemu.
      • homosovieticus Btatek do kożucha 15.02.05, 19:07
        Chopie!
        Ty masz talent. Prawdziwe cudeńko, lingwinistyczna wyobrażnia i krytycyzm jak u
        Marksa.
        Szczerze gratuluje. Wiecej wysiłu a ....na ściany uważaj.
        • czur-czur-ra Tfu! 15.02.05, 19:31
          Czyli znowu błazen radziecki się przy.ierdala? Czas się wynosić.
          • homosovieticus Re: Tfu! 15.02.05, 19:39
            Arivederci!
        • xxxx44 Prasa contra media et vice versa 15.02.05, 19:42
          To zwykła w takich razach ostra wymiana środowiskowa.
          - Wymiana nieuprzejmości i inwektyw nawet. Kogo to ?

          Był czas na przegrupowania autorytetów i ostrzegaliśmy, że minie <-teraz to mają
          na co zasłużyli.
          Żal, że całe społeczeństwo (lista Wild) przy okazji też obrywa za nie swoje
          zaniechania.

          ps.Co tu robi wśród dyskutantów ksiądz GDyni Homosovie ? zamiast bronić
          np.twierdzy Redzyka ?
          44
      • b.krakus Re: Rybiński dla dzieci 15.02.05, 20:09
        Dobre to było. I smakowite. Ale naszego Hajduczka miłego tak znowu nie
        podpuszczaj, bo on jest nieco narwany i w końcu coś napisze. A jak (też
        podpuszczona) kiedyś popełniła autorski kawałek o lustracyjno-dekomunizacyjnej
        naprawie rzeczypospolitej, to zrobił się taki kabaret, że głowa boli. Do
        dzisiaj zrestą - i nic kurna nie pomaga!
        • gienia.gienia [...] 15.02.05, 20:46
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • tad9 do sympatyków Dunin i Sierakowskiego 15.02.05, 21:04
          Sympatyków twórczości Dunin i Sierakowskiego proszę o wykładnię poniższego,
          ezoterycznego fragmentu ich dzieła (podkreślenia pochodzą ode mnie):
          "Podniecenie wywołane pojawieniem się na dziennikarskiej giełdzie a następnie w
          mediach (... - listy Wildsteina -tad) nie może przysłonić nam morału płynącego
          z tej historii. MORAŁ ÓW ZAUWAŻYĆ POWINNI ZWOLENNICY TEZY, ŻE ISTNIEJE PRAWDA I
          NIEPRAWDA A NA DOWÓD PRAWDY WYSTARCZĄ FAKTY. Fakty te bowiem, w postaci listy
          nazwisk agentów, niedoszłych agentów, ofiar oraz funkcjonariuszy, nie były
          nigdy przez IPN skrywane (...) I nagle te same, wcale nie utajone fakty
          przeniesione z komputera IPN do sfery publicznej, odpowiednio użyte i
          nagłośnione zyskują zupełnie inne znaczenie. Z nudnych akt (...) zmieniają się
          w polityczny dynamit, a dynamit ten pojawia się w nieprzypadkowym miejscu i
          czasie".
          O ile dobrze autorów rozumiem, chcieli się w tym fragmencie tekstu podzielić z
          czytelnikami spostrzeżeniem, że rzecz nagłośniona, miewa inny wymiar, ciężar
          gatunkowy, siłę oddziaływania (czy co tam jeszcze) niż rzecz nienagłośniona.
          Jest to spostrzeżenie słuszne, ale odkrywczym go nazawać nie mogę. Tajemniczy
          jest dla mnie natomiast fragment, który podkreśliłem. Jak sądzę nawiązują w nim
          do takiej czy innej koncepcji filozoficznej głoszącej względność prawdy (czy
          coś w tym guście). Jeśli tak jest, wydaje mi się, że nawiązują do niej ni w
          pięć ni w dziesięć, pchani raczej siłą przyzwyczajenia, niż czymkolwiek innym.
          Można tego rodzaju rzeczy pisać z sensem, można i bez sensu, Dunin i
          Sierakowski zrobili to drugie. Być może jednak się mylę, i jest w tym jakiś
          głębszy sens, dlatego proszę sympatyków twórczości tego filozoficznego tandemu
          o uwagi.
          • b.krakus Re: do sympatyków Dunin i Sierakowskiego 15.02.05, 21:13
            Gdyby to odwrócić, to wyszłoby, że „na dowód nieprawdy nie wystarczą fakty”. I
            coś w tym chyba jest.
            • lvlarynat Czy przewerbowany komuch to "dobry komuch"? 16.02.05, 04:23
              Cholera jasna, znowu mam kłopot z własnym prostactwem. I znowu ktoś -
              czujący „tryndy” w tak zwanych „kręgach zbliżonych do...” – wytknie mi
              uncorrectness oraz małostkowe niedowiarstwo w „cudowne nawrócenia” komuchów. A
              zwłaszcza „iluminację” po 1989 roku: wysokich rangą oficerów, sekretarzy
              wojewódzkich i centralnych władz PZPR , współpracowników tajnych służb i innych
              prominentów z PRL-owskiej „nomenklatury”.
              Podobno do dobrego tonu należy mieć swojego „dobrego komucha”... (najlepiej
              takiego, o którym wszyscy mówią, że był ubabrany na kilka sposobów) i na nim,
              jak dobra ciotka, ćwiczyć „domniemanie niewinności”, pomniejszanie grzechów,
              wyolbrzymianie zalet oraz naiwną wiarę nie tylko w „resocjalizację przez sukces
              na nowej drodze życia” ale w czystość intencji i dobry charakter „świadków
              koronnych”... Nie twierdzę, że mafioso (były mafioso?), który teraz „nadaje” na
              swych byłych kumpli, nie jest użyteczny. Zapewne jest. Ale nadal – dla mnie –
              jest osobą z tamtego, obcego mi światka. Podejrzaną i moralnie śmierdzącą.
              Powiem więcej. Choć wykręcił piruet z dobrym wyczuciem czasu i we właściwym
              kierunku – to sama ta skłonność do „obracania się z wiatrem” (choćby to nawet
              był wiatr dziejów”) – mnie też mierzi.

              Marek Król – to osoba ze (z grubsza) tego samego kręgu co L. Miller, Zb.
              Sobotka, M.Święcicki, S. Wiatr, K. Janik, J. Szmajdziński, A.Barcikowski...i
              inni

              www.naszawitryna.pl/europa_557.html
              Tyle – że po odejściu z czynnej polityki Marek Król zajął się na własna rekę
              robieniem biznesu w mediach.

              Nie przepada za nim Jerzy R. Nowak, czemu dał wyraz na łamach „Niedzieli” :
              „Farbowane lisy” z „Wprost”
              Tygodnik Wprost z 23 stycznia wystąpił z apelem: „Opublikujmy archiwa bezpieki
              dotyczące dziennikarzy!”. Apel bardzo słuszny, tyle że powinien wyjść spod piór
              redaktorów mediów redagowanych przez ludzi z b. opozycji, a nie przez b.
              sekretarza KC PZPR – Marka Króla, jak jest w przypadku Wprost. Przypomnijmy, że
              Marek Król był w 1989 r. sekretarzem KC PZPR, a więc jedną z czołowych postaci
              nadzorujących realizowanie w Polsce systemu komunistycznego. Trudno w
              kontekście takich osób jak Król nie zgodzić się z jakże słusznym stwierdzeniem
              poseł PO Zyty Gilowskiej, która opowiadając się za wprowadzeniem ustawy
              dekomunizacyjnej w życie, stwierdziła, iż „przy okazji tego rodzaju ustawy
              dopilnowalibyśmy, by powstały rejestry wysokich funkcjonariuszy nieboszczki
              PZPR. Bo niektórzy pełnili w partii wysokie funkcje do ostatniego momentu,
              do «sztandar wyprowadzić», a teraz siedzą jak mysz pod miotłą, licząc na to, że
              nikt do tego nie wróci” (cyt. za tekstem A. Gargas, Wciąż czas na
              dekomunizację, Gazeta Polska, 19 stycznia). Marek Król wynalazł swoisty sposób
              na zapomnienie o swojej roli w KC PZPR, „wybiegając przed orkiestrę” z
              projektem lustracji dziennikarzy. Ma to odwrócić uwagę od jego własnej pozycji
              w dawniejszym czasie, tak silnego zaangażowania w skompromitowanym systemie
              władzy. Trzeba przyznać, że Wprost miało w ostatnich latach aż nadto wiele
              przykładów szybkiego koniunkturalizmu i „zmieniania skóry”. Na przykład w
              ostatnich miesiącach, kiedy upadek SLD jest coraz widoczniejszy, redakcja
              Wprost z niebywałą werwą wyprzedza inne redakcje w atakowaniu Leszka
              Millera, „bizantyjskiego” Aleksandra Kwaśniewskiego etc. Dziwnie przy tym jakoś
              zapomina o nie tak odległym czasie, kiedy na tych samych łamach wypisywała
              niezwykłe chwalby wobec tegoż Millera i tegoż Kwaśniewskiego. Przypomnijmy, że
              Kwaśniewski był ogłoszony przez Wprost „Człowiekiem Roku”, a Millera ogłoszono
              we Wprost „Człowiekiem Roku” nawet dwukrotnie (w 2000 i 2002 r.).

              www.niedziela.pl/xml.php?wyd=nd&nr=41&doc=nd200506.xml
              Nie przepada za nim lewica.:
              Marek Król ma dziś 51 lat. Na publikowanej corocznie w swojej gazecie liście
              najbogatszych Polaków umieścił siebie na 66
              pozycji z majątkiem wynoszącym 162 mln zł. Wraz z żoną posiada ponad 80 proc.
              udziałów w Agencji Wydawniczo-Reklamowej "Wprost" wydającej tygodnik "Wprost"
              oraz miesięczniki "BusinessWeek Polska" i "Mój Pies". W 2001 r. AWR "Wprost"
              uzyskała około 91 mln zł przychodu.
              Król z "Wprostem" związany jest od 20 lat. Do gazety trafił w 1984 roku. Od
              razu na stanowisko kierownika działu społeczno-politycznego. Drzwi do kariery
              otworzyła mu działalność w Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej, gdzie
              doszedł do stanowiska kierownika wydziału kultury i propagandy, a następnie
              sekretarza zarządu wojewódzkiego ds. ideologiczno-wychowawczych. Wkrótce
              zostaje także redaktorem naczelnym "Wprost". Wielu twierdzi, iż w tej
              błyskawicznej
              karierze pomogła mu współpraca ze Służbą Bezpieczeństwa. O tym wątku w
              biografii Marka Króla pisało m.in. "Nie". Sam Król przyznaje się jedynie do
              tego, że odkąd w 1985 roku został zastępcą redaktora naczelnego w tygodniku,
              odbywał comiesięczną rozmowę z oficerem SB. Zapytany przez dziennikarza "Gazety
              Wyborczej" o tematy tych rozmów odpowiedział wymijająco, że SB pytała o "to i
              owo" a on mówił im "takie tam ogólne rzeczy". Temat współpracy Króla ze
              służbami specjalnymi pojawił się ponownie w 1996 roku w związku z aferą
              Oleksego. "Kontakty niektórych wysokich funkcjonariuszy UOP z
              dziennikarzami "Wprost" były szczególnie intensywne tuż przed sprawą Józefa
              Oleksego i dymisją premiera Waldemara Pawlaka" - mówił w Sejmie minister spraw
              wewnętrznych Zbigniew Siemiątkowski. "Wprost" publikuje wtedy materiały na
              temat związków Józefa Oleksego z wywiadem rosyjskim i związków premiera
              Waldemara Pawlaka z kochanką. Według redaktora naczelnego "Nie" Jerzego Urbana,
              UOP wykorzystując agenturalną przeszłość Króla, podporządkowało "Wprost" swoim
              interesom i wykorzystuje łamy tygodnika do publikowania inspirowanych przez
              siebie artykułów. Cofnijmy się jednak do 1989 roku. 4 czerwca odbywają się
              wybory do Sejmu kontraktowego a Marek Król zostaje posłem z listy PZPR. W lipcu
              tego samego roku obejmuje stanowisko sekretarza Komitetu Centralnego PZPR ds.
              Propagandy. Niedługo jednak może cieszyć się tym zaszczytnym stanowiskiem.
              Partia przestaje bowiem istnieć. Marek Król istnieje jednak nadal. Założona
              przez niego i byłego pracownika wydziału propagandy KW PZPR w Poznaniu Lecha
              Kruszonę spółka pod nazwą Agencja Wydawniczo-Reklamowa
              "Wprost" wydzierżawiła we wrześniu 1990 roku od Komisji Likwidacyjnej
              Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej "Prasa-Książka-Ruch" tygodnik "Wprost".
              Agencja miała go dzierżawić do czasu znalezienia inwestora przez utworzoną z
              pracowników gazety Spółdzielnię Dziennikarską, która miała otrzymać tytuł
              nieodpłatnie. Taki model przekształceń państwowej prasy wydawanej przez
              RSW "Prasa-Książka-Ruch" był powszechnie stosowany podczas likwidacji tego
              przedsiębiorstwa. Wiele tytułów zostało wtedy w dziwnych okolicznościach
              przejęte przez różnej maści spryciarzy, którzy wykorzystując sprzyjającą
              sytuację, postanowili uwłaszczyć się na państwowym majątku. Nie inaczej stało
              się z dość poczytnym w tamtym czasie tygodnikiem "Wprost". Szefem Spółdzielni
              Dziennikarskiej "Wprost" został Marek Król, a jego zastępcą Piotr Gabryel.
              Mieli reprezentować dziennikarzy gazety w negocjacjach z likwidowaną RSW. W
              między czasie Agencja Wydawniczo-Reklamowa "Wprost", której jednym z dwóch
              współudziałowców był Marek Król podpisuje umowę o wspólnym wydawaniu gazety ze
              Spółdzielnią Dziennikarską, której szefem był ten sam Marek Król.

              Jak dowiedzieli się od
              • lvlarynat Czy przewerbowany komuch to "dobry komuch"? (cd) 16.02.05, 04:26
                Jak dowiedzieli się od Króla dziennikarze-spółdzielcy, udziałowcami Agencji
                Wydawniczo-Reklamowej "Wprost" było kilka poważnych firm, które miały być
                zainteresowane wsparciem finansowym pisma. Król nawiązał także kontakt z firmą
                ROK Corporation, która zobowiązała się spłacić długi i sfinansować rozwój
                tygodnika. Komisja Likwidacyjna RSW przekazuje w lutym 1991 roku bezpłatnie
                tytuł Spółdzielni Dziennikarskiej, która została wraz z firmą ROK Corporation
                wydawcą tygodnika. W tym czasie członkowie spółdzielni dowiadują się
                przypadkowo, że jedynymi właścicielami AWR "Wprost" są Marek Król i jego kolega
                i, że nie ma tam żadnych poważnych inwestorów, o których wcześniej była mowa.
                Jak się póśniej okazało Spółdzielnia Dziennikarska faktycznie była fikcją, a
                niemałe zyski uzyskiwane z "Wprost" trafiały na konto AWR "Wprost". Gdy prawda
                dotarła w końcu do Komisji Likwidacyjnej RSW, ta próbowała pozbawić Agencję
                prawa do wykorzystywania tytułu. Tymczasem Król na zwołanym pospiesznie
                zebraniu członków Spółdzielni doprowadził do usunięcia 7 z nich. Pozostałych 9
                członków zgodziło się odsprzedać niedrogo tytuł
                Agencji. W związku z zaistniałą sytuacją Komisja Likwidacyjna RSW rozwiązała
                umowę ze Spółdzielnią, a transakcję przeprowadzoną przez Króla z jej członkami
                uznała za nielegalną. Sprawa trafiła do sądu, który unieważnił zebranie, na
                którym spółdzielcy sprzedali tytuł spółce Króla. Wkrótce AWR "Wprost" zerwała
                też współpracę z ROK Corporation, która zainwestowała już w gazetę
                ponad 6 mld starych złotych. Właściciele tej firmy złożyli do prokuratury
                doniesienie o popełnieniu przez Marka Króla i jego wspólników przestępstwa.
                Prokuratura po zbadaniu sprawy stwierdza, że ROK Corporation została oszukana.
                15 grudnia 1997 roku Marek Król, Piotr Gabryel i Lech Kruszona zostają
                równocześnie zatrzymani przez policję. Zatrzymana wraz z nimi księgowa
                AWR "Wprost" przyznała, że wypełniała polecenie transferowania pieniędzy z ROK
                Corporation do firmy Króla. Tymczasem niedługo po brawurowej akcji policji,
                prokuratura zwalnia zatrzymanych. Oto co mówi na ten temat Rafał Toliński,
                prokurator zajmujący się wtedy sprawą "Wprostu" w wywiadzie
                udzielonym "Tygodnikowi Poznańskiemu": "W sprawie "Wprost" niczego nie robię
                sam, tylko z pełnym błogosławieństwem "góry". Nazajutrz (po zatrzymaniu
                udziałowców AWR "Wprost") trafia na moje biurko egzemplarz "Dziennika
                Poznańskiego". Biorę do ręki i... nie wierzę. Na zdjęciu widać jak policjanci
                doprowadzają Króla. On ma ze sobą telefon komórkowy. Do kogoś telefonuje...
                Skandal, rzecz bez precedensu. Kto na to pozwolił? Kto wreszcie jest adresatem
                tego połączenia? (...) Nagle zostaję jedynym prokuratorem w Polsce, który
                bezpośrednio od ministra sprawiedliwości, wówczas Hanny Suchockiej,
                dostaje "karę porządkową upomnienia". Bez prawa do odwołania. Jak się czujęś
                Dalej jestem w szoku, ale dodaję jeden do jednego..." Dziennikarz: "Telefon
                Króla do ministra sprawiedliwości i interwencja Warszawy w Poznaniu?"
                Odpowiedź: "To Pan powiedział, ale wnioski są chyba oczywiste." Sprawę
                przekazano prokuraturze w Szczecinie, następnie została ona umorzona....
                www.lewica.pl/?dzial=teksty&id=455

                Nie przepadają za nim Kinga Dunin i Sławomir Sierakowski.
                „Trybuna” i „NIE”, oprócz odszczepieństwa zarzucają mu tajną współpracę ze
                służbami PRL-owskimi (pseudonim „Rycerz”) i dyspozycyjność wobec służb IIIRP.
                „Gazeta Wyborcza” wpisała go na listę zwalczanych zwolenników lustracji. I go
                zwalcza.

                Maciej Rybiński tak wysoce sobie ceni aktualną orientację polityczną Wprost, że
                odpuszcza Królowi nie tylko ZSMP-owsko, PZPR-owski rodowód (łącznie z
                szefowaniem z pozycji sekretarza KC PZPR partyjnej propagandzie oraz machlojkom
                wokół RSW „Prasa” i Radiokomitetu)...
                A Król? Król mówi, ze gdyby miał taką mozliwość techniczną – to by „Listę
                Wildsteina” opublikował.
                I – odnoszę wrażenie – że B. Wildstein co do szczerości prolustracyjnego
                nastawienia M. Króla zdaje się nie mieć watpliwości, czemu dał wyraz w
                telewizyjnej rozmowie z E. Milewicz i M. Królem w programie „Prosto w oczy”
                M.Olejnik. (Zabawne, bo jesli sobie przypomnieć co „się mówi” o Królu, Milewicz
                i Olejnik – to sobie Wildstein wybrał dość niejednoznaczne towarzystwo do
                pogaduszek).
                Zbyt to wszystko porąbane, jak na takiego prostolinijnego kogoś jak ja.

                www.gazetapolska.pl/?gp=,1,030917,kk,dudek,,,kk_dudek
                www.polonica.net/Lobby_filosemickie_1.htm

                • x2468 Re: Czy przewerbowany komuch to "dobry komuch"? ( 16.02.05, 07:42
                  Trybunka,Nie,Kinga Dunin,Sierakowski ktory ma obsesje na punkcie USA to
                  faktycznie autorytety.Dla mnie kamien probierczy.Jesli ci ludzi i ich pisemka sa
                  przeciwko Krolowi,to znaczy ze jest on wiarygodny.
                  Przemyslcie to jeszcze raz.Tylko bez emocji.
                • b.krakus Mój Pies też?! 16.02.05, 12:48
                  Ale Rybiński tam nie pisuje?
                  Chociaż, gdyby tak zlustrować właścicieli…
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka