kataryna.kataryna
19.02.05, 20:50
Dzisiaj okazało się, że Wildstein nie był jedynym, który wyniósł i
rozpowszechniał listę. W związku z tym oczekuję, że Gazeta wyjaśni swoim
czytelnikom dlaczego uznała, że to lista Wildsteina (a nie Chodakiewicza lub
jeszcze kogoś innego) krąży po Polsce i zawisła w internecie. Wylaliście tyle
pomyj i nienawiści na Wildsteina, że wypadałoby wytłumaczyć skąd taka
pewność, że to akurat jego lista namieszała. Być może lista rozdana
dziennikarzom przez Wildsteina nie wyszła z redakcji i nie jego trzeba
oskarżać. Skąd to wiedzieliście? Skąd wiedzieliście, że to jego lista zawisła
w internecie i krzywdzi niewinnych?