oszolom.z.radia.maryja
24.02.05, 00:13
Od kilku tygodni przez nasz kraj przechodzi fala dyskusji nt. lustracji.
Prezentujemy głos
Nad Wisłą larum niesamowite. Bo chcą lustracji. Bo domagają się ujawnienia
prawdy. Bo pragną ujawnić nazwiska osób - najsubtelniej rzecz ujmując -
zachowujących się niepoprawnie w minionym reżimie.
Wypływa na wierzch to, co skrywano długo i skutecznie. Coraz powszechniej
panuje przekonanie o konieczności użycia lustracyjnej miotły. Miotły, która
wywlecze to, co przez kilkanaście lat wstydliwie zamiatano pod dywan.
Mówiono, że gruba kreska jest dobrodziejstwem. Nie mieli racji. Wymazanie jej
z historii jest niemożliwe, a czasu nikt już nie cofnie. Grubą kreską
odstąpiono od lustracji.
Niestety lustracja będzie boleć. Lecz innej drogi nie ma. Gdzie drwa rąbią,
tam wióry lecą. Przy wielkiej wrzawie, częściowo podsycanej celowo, pęka
okrągłostołowa skorupa. Skorupa stanowiąca pancerz ochronny dla wielu osób
nazbyt spoufalonych z PRL. Patrzmy uważnie, kto najgłośniej krzyczy i z
których środowisk nadchodzi największy rwetes.
Przez kilkanaście lat w Polsce nie przeprowadzono lustracji z prawdziwego
zdarzenia. Jedni powiadają, że nie zdołano, choć intencje były szczere. Inni
mówią, że nie chciano jej dokonać, gdyż chęci były pozorne. Nie mnie to
oceniać.
Od lustracji nie uciekniemy. Odwlekanie przynosi zdecydowanie więcej szkód,
aniżeli korzyści. Pożytek odczuwają chyba tylko indywidua o wiadomej
proweniencji polityczno-zawodowej. Zamiast troszczyć się o agentów, pomyślmy
raczej o osobach, które wówczas pozbawiono wolności i zdrowia, którym
utrudniono codzienne życie, którym zaprzepaszczono karierę zawodową, którym
zastraszano rodziny i przyjaciół, którzy sami byli gnębieni fizycznie i
psychicznie, którzy z trudem wiążą koniec z końcem, którzy są do dziś
okaleczeni...
Lustracyjna miotła ominęła nasz kraj. Lecz dłonie trzymające miotłę są coraz
silniejsze. Miotła ujęta w pewne ręce gwarancją stabilizacji i porządku. Ład
oparty o zdrowe zasady tworzy solidny fundament pod gmach lepszego jutra. Od
nas samych zależy co i jak zbudujemy.