Dodaj do ulubionych

polacy-busch

02.03.05, 18:12
Fahrenheit 9/11 jest filmem propagandowym lewicy amerykanskiej,wyjatkowo
zlosliwym przy tym.Zostal zrobiony w roku wyborow w U.S. jako proba
wplyniecia na wyborcow.Film jest zrobiony fachowo i dla ludzi na poziomie
szkoly podstawowej ,nie zmusza do myslenia ,jest satyra na Busha i wali
prosto z mostu.Prezydent US nie jest supermenem ,jak zreszta wiekszosc z
nas .Taki film mozna by bylo zrobic o twoim tatusiu czy mamusi ,kazdy ma
slaba strone.Ale twierdzic ze to prawdziwy obraz Busha jest tak samo
smieszne.Pzdr.
Obserwuj wątek
    • mirmat1 Re: polacy-busch 02.03.05, 18:35
      Mirmat: Moore nie wziął wystarczająco pod uwagę tego, ze prawde w demokracji
      Amerykanskiej czy Polskiej trudno okielzac lawina klamstw. Goebelsowska
      zasada: "klamstwo powtarzane bez przerwy staje sie prawda" nie ma szanse u
      Polskich widzow. Oczywiscie dla lewactawa skonfrontowanie propagandowki Moora z
      faktami jest kleska. Przyzwyczaili sie komuchy w PRL-u, ze tylko lewacka
      propaganda moze byc gloszona w TV.
      Dla tych co mieli radoche ogladajac blazenade Moora polecam "59 klamstw Moora"
      Davida B. Kopela. David jest przeciwnikiem Busha ale lawina oszczerstw Moora
      ruszyla nawet jego sumieniem:
      www.davekopel.org/Terror/Fiftysix-Deceits-in-Fahrenheit-911.htm


    • mirmat1 Re: polacy-busch 02.03.05, 18:35
      Mirmat: Moore nie wziął wystarczająco pod uwagę tego, ze prawde w demokracji
      Amerykanskiej czy Polskiej trudno okielzac lawina klamstw. Goebelsowska
      zasada: "klamstwo powtarzane bez przerwy staje sie prawda" nie ma szanse u
      Polskich widzow. Oczywiscie dla lewactawa skonfrontowanie propagandowki Moora z
      faktami jest kleska. Przyzwyczaili sie komuchy w PRL-u, ze tylko lewacka
      propaganda moze byc gloszona w TV.
      Dla tych co mieli radoche ogladajac blazenade Moora polecam "59 klamstw Moora"
      Davida B. Kopela. David jest przeciwnikiem Bushaa ale lawina oszczerstw Moora
      ruszyla nawet jego sumieniem:
      www.davekopel.org/Terror/Fiftysix-Deceits-in-Fahrenheit-911.htm


      • czyzunia Re: polacy-busch 02.03.05, 18:43
        piszecie o drobiazgach.
        a zasadniczą sprawą jest -czy dablju i jego ferajna ma jakies interesy w iraku.
        czy jego familia zarabia lub zarabiała na saddamku, ibn ladenach i społce.

        czy moglibyście odpowiedziec tak lub nie.
        czy była broń m.raż.w iraku. tak lub nie.

        odpowiedz na te dwa pytania wystarczy.
        • kapitalizm Re: polacy-busch 02.03.05, 19:05
          oczywiscie mamy nadzieje, ze Bush mial tam duzy interest, inaczej po co by tam
          jechac, no nie?

          wiemy, ze USA interes byl odpowiedzia na prowokacje ze strony Husajna, co w
          obliczu arabskiego fanatyzmu terrorystycznego po 9/11 nie dawal zadnej innej
          opcji, typu zbierzmy nastepna komisje i zaspiewajmy razem cumbaja...

          musimy nie zapominac, ze to Husajn lamal warunki kapitulacji i to on grozil
          zabiciem prezydenta USA - co bylo juz zupelnie wystarczajacym powodem do
          obalenia tego bandyckiego rezimu,

          taka manifestacja uzycia sily przez husajna na arenie miedzynarodowej nie mogla
          sie spotkac z zadna inna reakcja Usa jak odpowiedziec sila na uzycie sily, no
          nie?

          oczywiscie wszyscy sie cieszymy, ze nie bylo tam BMR, zaoszczedzone zostalo
          zycie wielu amerykanskich zolnierzy,

          co do zarabiania na sadamku to dzis juz wiemy jakie wielkie pieniadze robila
          francja, niemcy i rosja.....ale nie na sadamie tylko na biednej ludnosci,

          nazywalo to sie "food for oil" albo inaczej blood for oil - wielki wstyd dla
          starej europy
          • czyzunia Re: polacy-busch 02.03.05, 19:09
            alez przed wojna nie byłó mowy o grożbach uszlachtowania prezia usa a o bmr.
            jakoś fidelowi nikt nie groził a CZYNIŁ na nigo zamachy a on nie zaczął
            wojenki.

            tak wię film miał sens. ato że sie krywił nie tak czy pluł na grzebień to już
            szczegóły.
            • kapitalizm Re: polacy-busch 02.03.05, 22:22
              BMR nigdy nie powinna byc zadnym argumentem do zakonczenie wojny z Husajnem,
              pisze do zakonczenia bo wszyscy wiemy, ze w 91r przerwano ta wojne liczac
              na 'poprawe' Husajna,

              Bush jest dla mnie pajacem i idiota, tyle tylko, ze mniejszym niz Gore, nie
              mowiac juz o Kerrym,

              roznica pomiedzy legalnym panstwem i jego prezydentem (np.USA), a nielegalnym
              jak np. Kuba, Irak czy Korea pln jest w tym, ze kazda interwencja w sprawy tych
              krajow rzadzonych przez ugrupowania bandyckie, w tym proba zabicia samego
              herszta (Castro), jest jaknajbardziej legalna i moralnie nobliwa,

              jeszcze raz powtorze co mowilem tu na forum przed interwencja w Iraku,
              USA (jak zreszta kazde legalne panstwo) ma moralne prawo do interwencji w Iraku,

              po 9/11 Bush mial obowiazek zakonczyc istnienie terrorystycznego raju na ziemi,
              jakim jest od 35 lat Iran,

              wg. mnie ze wzgledow politycznych i calkowitym braku poparcia ONZ na
              jakakolwiek interwencje w Iranie, Bush wybral Irak, podajac zupelnie bzdurne
              powody, jak BMR czy wprowadzenie demokracji,

              jedyne co mogl gorzej zrobic to nie wysylac wojsk na Bliski Wschod i modlic
              sie, ze araby wiecej juz nie beda atakowac, jak np. Hiszpanie,

              na koniec dodam tylko, ze 2x glosowalem na Busha choc jest on dla mnie pajacem
              i idiota, tyle tylko, ze mniejszym niz Gore, nie mowiac juz o Kerrym,
    • piotr7777 Re: Farrenheit 9/11 - analiza 02.03.05, 19:21
      Wyjaśniam, że jest to początek 3-częściowego postu jaki pod nieco innym nickiem
      (koneiczność logowania) amieściłem na forum pt. "Telewizja"
      No to już zobaczyłem i widzę, że krytycy Moore'a zarówno ci jawnie probuszowscy
      (np. Rafał Ziemkiewicz, który filmu jak wiadomo nie widział) jak i ci, którzy
      podkreślają, że "nie są fanami Busha" chcąc podkreslić swój obiektywizm stosują
      tę samą metode, którą zarzucają Moore'owi - wyciągają z kontekstu określone
      fragmenty po to by wyciągnąć wygodne wnioski. Np. Orliński wykpiwa
      stwierdzenie, że w czasach gubernatora Busha przybyła do Houston delegacja
      talibów i przemilcza fat, że przyczyną tego przyjazdu był kontrakt z firmą, w
      której zarządzie zasiadał Dick Cheney.
      Ale po kolei:
      -we wprowadzeniu widzimy jak prezenter FOX-a (kuzyn Busha, co jest faktem
      bezpornym) oznajmia, że na Florydzie wygrał Bush a nie Gore, mimo że wczesniej
      inne serwisy były zgodne co do zwycięstwa urzędującego wiceprezydenta.
      Oczywiście nie wynika z tego, że rzeczony prezenter uprawia "kreatywną
      informację", ale fakt, że w hrabstwie Dellavalle nie dopuszczono do głosu kilka
      tysięcy czarnoskórych wyborców również nie był podważany. Tylko dlatego Kongres
      nie rozpatrywał protestów, że nie było podpisów senatorów, jednak warto
      pamiętac, że z Florydy jak i z każdego stanu senatorów jest dwóch i gdy np.
      obaj byli Republikanami to oczywistym było, że się nie popdiszą. Zresztą nawet
      gdyby Kongres rozpatrzył te protesty (a do dziś nie wiemy czy były one zasadne
      z pzyczyn o których powyżej) i Gore objął prezydenturę zwolennicy busha
      mówiliby i krzyczeli o "skradzionym zwycięstwie", "lewackich tricach" i BTW
      czym jeszcze. Gore uznał, że dla dobra powszechnego należy zrezygnować z
      żenującej batalii i w pewnym sensie podarował prezydenturę rywalowi, który
      przez
      8 miesięcy nie bardzo wiedział co z tym prezentem zrobic.
      O tym za chwilę
      • piotr7777 Re: Farrenheit 9/11 - analiza 02.03.05, 19:21
        To prawda, że w czołówce filmu widzimy Busha i jego otoczenie w niekoniecznie
        dniosłych pozach (czeszących włosy, liżących grzebienie itp.) ale też w tym
        momencie nie pada żaden komentarz. To akurat jest marginalny element filmu.
        Przez osiem miesięcy pierwszej kadencji Bush 42 procent czasu (czyli ponad trzy
        miesiące) spędził odpooczywając- twierdzi Moore i też nikt tego nie podważa.
        Ba, ja sam pamiętam, że wiosną 2001 r. tego, że jest nowy prezydent USA
        zwyczajnie się nie czuło. Zawsze można powiedzieć, że przy sprawnie działającej
        administracji prezydent nie musi się przepracowywać itp. ale trudno podjąć
        polemikę z faktami.
        Przechodząc do samego zamachu - ktoś kto napisał, że zrozumiał z filmu że stała
        za nikm rodzina Bushów jest albo ograniczony albo wykazuje złą wolę. W tym
        miejscu film pokazuje znane ujęcia w sposób powazny i wyważony.
        Potem rzeczywiście jest Bush w szkole - widzimy jak siedzi z niezbyt mądra
        miną i Moore bawi się w zgadywanie o czym myślał prezydent. Tu dowaidujemy
        się, ze Bush obciął fundusze na walkę a terroryzmem (widzimy czarno na białym
        dokument)i zignorował raport o zagrożeniu terrorystycznym. Owszem, poprzednik
        Clinton też nie był w tym zakresie bez winy, ale nie o nim jest ten film.
        Wątek saudyjski. Tu zaskoczenie - "lewak" Moore atakuje Busha z pozycji
        patriotyczno - prawicowych. Wymowa filmu jest taka - rząd Busha powinien
        wypowiedzieć wojnę Arabii Saudyjskiej, wydać zakaz wyjazdu dla wszystkich
        Saudów i przesłuchać a może nawet internować bliższych i dalszych krewnych ibn
        Ladena. Tu akurat z Moorem się nie zgadzam - niby dlaczego stosować zasadę
        odpowiedzialności zbiorowej (w czasie II wojny światowej poważnie ograniczano
        prawa Amerykanów japońskiego pochodzenia). Jednak Moore doszukuje się przyczyn
        takiego a nie innego postępowania administracji w związkach rodziny Busha z
        rodziną ibn Ladena. I tu niestety dla Busha zbyt wiele faktów układa się w
        pewną całość, ale też nie padają kategoryczne wnioski. Widać jednak, że
        niewątpliwie administracja Białego Domu sfałszowała raport sprzed 30 lat
        usuwając niewygodne nazwisko przyjaciela Busha. Że Bushowi w biznesie naftowym
        (jak zresztą wszedzie indziej) zwyczajnie nie szło i zawsze pomagało mu to, że
        był synem kolejno kongresmana, dyrektora CIA, ambasadora przy ONZ,
        wiceprezydenta i prezydenta. Że administracja amerykańska sabotowała pracę
        niezależnej komisji Kongresu (czy fanom naszych komisji śledczych to czegoś nie
        przypomina). Po tej części filmu nie mozna wyciągnąć wniosku, że rodzina Busha
        jest związana z Al-kaidą, ale też nie można przyjąć, że Bush jest poza wszelkim
        podejrzeniem.
        No i dwa kwiatki na koniec tej części - przedstawiciel służb specjalnych pod
        Arabią Saudyjską niby to przesłuchujący Moore'a (szybko obaj zamiieniają się
        rolami i to Bush wyciąga od pożal się Boże fachowca wygodne dla siebie dane).
        Sześciu funkcjonariuszy pilnuje amabasady arabskiej a - dla kkontrastu granicy
        państwa w Oregonie pilnuje jeden (!) niewykwalifikowany strażnik. No comments.
        CDN.
        • piotr7777 Re: Farrenheit 9/11 - analiza 02.03.05, 19:23
          Nie przeczytaliśmy ustawy o patriotyżmie, bo nie było na to czasu" - mówi jeden
          z kongresmanów dodając, że gdyby chcieli się zapoznać z projektem zostałby on
          uchwalonypóźniej. To niby nic takiego - w Polsce też posłowie nie czytają ustaw
          (najlepszy dowód to obecna afera z przepisem dającym komornikom prawo do
          egzekucji wynagrodzeń pracowników służby zdrowia), ale zwróćmy uwagę na coś
          innego. Moore nie przeczy, że po zamachu terrorystycznym konieczne było
          powzięcie nadzwyczajnych środków i ograniczenie pewnych praw jednostki, ale
          akurat nie w taki sposób. Zasadny jest wniosek, że po prostu wykorzystano
          zamach jako pretekst do takich działań, które w normalnych okolicznościach
          spotkałyby się z negatywnym przyjęciem społecznym. Widzimy, że z jednej
          strony pasażerowie poddawani są drobiazgowej kontroli a jednocześnie na pokład
          samolotu można jednocześnie wnieść cztery pudełka zapałek i dwie zapalniczki.
          Widzimy, że ofiarami Patriot Act padła skromna organizacja pacyfistyczna i
          emeryt, który poiedział o jedno zdanie za dużo.
          Wreszcie wątek iracki - O.K. Moore przegina pokazując "szczęśliwy" Irak przed
          agresją czy zestawiając słowa Rumsfielda o "precyzyjnie określonym celu" ze
          zdjęciami zmasakrowanego dziecka. Trudno jednak nie zaprzeczyć, że jak dotąd
          nie znaleziono dowodów na powiązania Husajna z Al-kaidą jak również posiadanie
          przez reżim Husajna broni masowego rażenia. Tu film Moore'a nie mówi niczego
          nowego - od początku nanipulowano dowodami. Co więcej tłumaczenie buszystów,
          że "naturalnym jest, że na wojnie giną cywile a w ogóle to winnym śmierci tych
          ludzi jest reżim Saddama" jakoś dziwnie współgra z tym, co mówił np. Putin
          pświęcający w imię walki z czeczeńskimi terrorystami zycie i zdrowie dzieci w
          północnej Oseti.
          Reasumując Moore zrobił świetny film i wściekłość zwolenników Busha jest tego
          najlepszym dowodem.
          • czyzunia Re: Farrenheit 9/11 - analiza 02.03.05, 19:37
            ciekawie to zanalizowałeś.
            • czyzunia Re: Farrenheit 9/11 - analiza 02.03.05, 22:28
              kap[italizmie.dałeś prawo usa do iraku. takoż ja daję prawo ladenowi do 11.09.
              i jaka miedzy nami różnica.
              pisześz ze nielegalne kuba itd. jak legalbna była kuba przed fidelem?
              jak l;egalny jest teraz irak.?
              • kapitalizm Re: Farrenheit 9/11 - analiza 03.03.05, 22:51
                piszesz troche nieskladnie, to pewnie z pospiechu,

                ale czasem warto poswiecic czas chocby na pomyslenie,

                wiem, ze nie jest latwo wydawac sad nad legalnoscia rzadow, w koncu w Polsce
                ludzie przez 40 lat nie byli pewni czy zyja w legalnym panstwie czy nie,

                ale ze cos jest trudne nie znaczy nie potrzeba wysilku myslowego,

                krotko, kazdy panstwo w ktorym wladza jest nie wybieralna, opozycja jest
                tepiona, prasa nie jest wolna a obywatele nie moga glosowac nogami jest
                panstwem nielegalnym,

                wiem, wiem...powiesz zaraz...ale przeciez ponad polowa panstw ONZ jest
                taka......
                ... i dlatego USA nie respektuje wiekszosci postanowien tej 'smiesznej
                organizacji',

                a wystarczylo pomyslec....

                i nie spiesz sie z odpowiedzia,

                pomysl 2 X
          • bladatwarz To najwyraźniej budżet.Jest w nim mnóstwo liczb! 02.03.05, 23:02
            Bush: ryba i ludzka istota mogą współistnieć
            za WP.pl

            George W. Bush, prezydent Stanów Zjednoczonych, słynie z niezwykłego „daru
            wymowy”. Jego powiedzonka i słowne lapsusy, zwane „buszyzmami” (ang. bushisms),
            od początku kadencji krążą po Internecie, śmiesząc i oburzając ludzi na całym
            świecie. Oddajmy jednak głos samemu Bushowi:

            Ogólne refleksje:

            „Wiem, że ludzka istota i ryba mogą współistnieć w pokoju” - Saginaw, Michigan,
            29 września 2000 r.

            „Myślę, że zgadzamy się co do tego, że przeszłość minęła” – podczas spotkania z
            Johnem Mc Cainem, „Dallad Morning News”, 10 maja 2000 r.

            „Jeśli niczego nie popierasz, to niczego nie popierasz!” - Bellevue Community
            College, 2 listopada 2000 r.

            „Myślę, że wojna to niebezpieczne miejsce” – Waszyngton, 7 maja 2003 r.

            „Przede wszystkim, niech to wyraźnie podkreślę, biedni ludzie nie koniecznie są
            zabójcami. Tylko to, że przydarzyło ci się nie być bogatym, nie musi oznaczać,
            że masz zamiar zabijać” – Waszyngton, 19 maja 2003 r.

            O polityce wewnętrznej:

            „Najważniejszą sprawą nie jest bycie gubernatorem czy też, w moim przypadku,
            pierwszą damą” – Pella, Iowa, „San Antonio Express-News”, 30 stycznia 2000 r.

            „Rozumiem wzrost drobnych przedsiębiorstw. Sam byłem jednym” – „New York Daily
            News”, 19 lutego 2000 r.

            „Dorastałem na Zachodzie. Zachodzie Teksasu. To całkiem blisko Kalifornii. O
            wiele bardziej, niż Waszyngton jest blisko Kalifornii” – Los Angeles, „Los
            Angeles Times”, 8 kwietnia 2000 r.

            „To najwyraźniej jest budżet. Jest w nim mnóstwo liczb” – Reuters, 5 maja 2000
            r.

            „Rodziny to miejsca, gdzie nasz naród odnajduje nadzieje, gdzie skrzydła
            dostają marzeń” – LaCrosse, Wisconsin, 18 października 2000 r.

            „Dick Cheney i ja nie chcemy, żeby ten naród był w recesji. Chcemy, żeby każdy
            kto może znaleźć pracę był zdolny znaleźć pracę” – program „60 minutes II”,
            CBS, 5 grudnia 2000 r.

            „Gdybyśmy mieli dyktaturę, byłoby o wiele łatwiej – tak długo, jakbym to ja był
            dyktatorem” – 19 grudnia 2000 r.

            „Na każdą strzelaninę z ofiarami śmiertelnymi przypadały trzy bez ofiar. I,
            ludzie, to jest nie do zaakceptowania w Ameryce. Po prostu nie do
            zaakceptowania. I mamy zamiar coś z tym zrobić" – 14 maja 2001 r.

            „Jest biały” – odpowiedź na pytanie dziecka w Wielkiej Brytanii o to, jaki jest
            Biały Dom; 19 lipca 2001 r.

    • bladatwarz Re: polacy-busch 02.03.05, 22:59
      Kwaśniewski został premierem

      Dziękuję panie premierze (Mr Prime Minister) powiedział George W. Bush
      zwracając się do prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego. Bush dziękował za
      osobiste zaangażowanie w dobre stosunki Polski i USA.

      Prezydent Bush znany jest z przejęzyczeń i pomyłek. Kiedyś już witał na
      lotnisku prezydenta Hiszpanii, która jest królestwem, a podczas wywiadu miał
      kłopoty z określeniem miejsca zamieszkania swojego brata. Mój brat Jeb jest
      gubernatorem Teksasu mówił Bush. Florydy - poprawia dziennikarz. Florydy. Stanu
      Floryda - ustala w końcu Bush (z wywiadu udzielonego 27 kwietnia 2000 r.).

      Po spotkaniu Kwaśniewskiego z Bushem wiele sobie obiecywano -zniesienie
      obowiązku wizowego dla Polaków, modernizację polskiej armii. Tymczasem o
      zniesieniu wiz na razie mowy nie ma a jest jedynie bliżej nieokreślony "plan
      ułatwienia w podróżowaniu". 100 mln pomocy dla wojska polskiego, starczy może
      na wyposażenie kilku kuchni polowych. No i jeszcze ta pomyłka...
      • czyzunia Re: polacy-busch 02.03.05, 23:02
        to nie jest pomyłka.ten facio może wie gdzie leży iraqa ale gdzie polska to
        juz na pewno nie.
        • bladatwarz Walesa przy nim to erudyta 02.03.05, 23:04
          Oprocz historii z dlawieniem sie precelkiem uwielbiam jeszcze tę jego mądrosc:
          „Wiem, w co wierzę. Będę nadal wyrażał to, w co wierzę i wierzę, wierzę że to w
          co wierzę jest słuszne” – Rzym, 22 lipca 2001 r.

          O polityce zagranicznej:

          „Kiedy zaczynałem, świat był niebezpieczny i dokładnie wiedziałeś, kim oni
          byli. To byliśmy my przeciwko nim, i to było jasne, kim oni są. Dziś nie
          jesteśmy pewni, kim oni są, ale wiemy że są” - Iowa Western Community College,
          21 stycznia 2000 r.

          „Problem z francuskim polega na tym, że oni nie mają słowa oznaczajacego
          przedsiębiorcę” – w dyskusji z premierem Tonym Blairem na temat francuskiej
          ekonomii, 2000 r.

          „Moja wyprawa do Azji zaczyna się tu, w Japonii, z ważnego powodu. Zaczyna się
          tu, ponieważ już od półtora wieku Ameryka i Japonia stworzyły jeden z
          najwspanialszych i trwałych sojuszy we współczesnych czasach. Dzięki temu
          sojuszowi zapanowała era pokoju na Pacyfiku” – Tokio, 18 lutego 2002 r.

          „Ta cała polityka zagraniczna jest trochę frustrująca – „New York Daily News”,
          23 kwietnia 2002 r.

          „Tego szczególnego tygodnia w 1989 roku odbywały się protesty w Berlinie
          Wschodnim i w Lipsku. Do końca tamtego roku, wszystkie komunistyczne dyktatury
          w Ameryce Środkowej upadły” – Waszyngton, 6 listopada 2003 r.

          O sobie samym:

          „Myślę, że ci, którzy sądzą, że nie jestem wystarczająco mądry aby sobie
          poradzić z tą robotą, nie doceniają mnie” – „U.S. News & World Report”, 3
          kwietnia 2000 r.

          „Przeliczyli się co do mnie jako przywódcy” – Westminster, Kalifornia, 13
          września 2000 r.

          „Myślę, że jeśli wie się, w co się wierzy, to czyni o wiele łatwiejszym
          odpowiadanie na pytania. Nie potrafię odpowiedzieć na twoje pytanie” - w
          odpowiedzi na pytanie czy Bush chciałby cofnąć którąś ze swoich odpowiedzi w
          debacie przedwyborczej; Reynoldsburg, Ohio, 4 października 2000 r.

          „Wtedy poszedłem pobiegać z innym psem i po prostu szedłem. I zacząłem myśleć o
          wielu rzeczach. Byłem w stanie… Nie mogę sobie przypomnieć o co chodziło. Aha,
          o przemowę inauguracyjną, zacząłem rozmyślać nad tym” – wywiad przed
          inauguracją prezydentury, U.S. News & World Report, styczeń 2001 r.

          „Nie mam zbyt analitycznego umysłu. Wiecie, że nie spędzam wiele czasu nad
          myśleniem o sobie, nad tym dlaczego robię różne rzeczy” – na pokładzie Air
          Force One, 4 czerwca 2003 r.
          • siekiera77 Re: Walesa przy nim to erudyta 03.03.05, 01:12
            Bush to taki amerykański Krzaku?
            • bladatwarz Chcesz nawiazac do Krzaklewskiego? 03.03.05, 10:57
              Nie ten poziom, chociaz laczy ich umilowanie nepotyzmu.

              On jest jak Walesa.

              Chociaz Walesa czytajac bajeczki dzieciom chyba lepiej by zareagowal?
          • kapitalizm Re: Walesa przy nim to erudyta 03.03.05, 23:09
            wielu na swiecie mysli, ze prezydent USA to musi byc dyplomata i wygadany
            intelektualista,
            bierze to sie z niezrozumienia roli prezydenta w USA, ktora to rola zgodnie z
            konstytucja sprowadza sie do ochrony prawa jednostki na terenie USA.....

            ...wielu szukalo w tej konstytucji rozszerzenia tego znaczenia ale nie znalazlo,

            i to ma sens bo tak naprawde ludzie nie potrzebuja rzadu do niczego innego jak
            ochrony prawa jednostki, ochrony przed inicjacja uzycia sily,

            dlatego tez prezydent (rzad w USA) jest jak sedzia pilnujacy przestrzegannia
            prawa (konstytucji) w kraju i wypowiadania wojen za granica....

            i to wszystko...

            a caly swiat sie podnieca wypowiedziami naszego prezydenta...he..he..

            tu od dyplomacji i pieknych slowek jest sekretarz stanu...teraz C. Rice,

            pamietam te smiechy z wypowiedzi 'kowboja' Reagana w latach 80-tych,

            i co? Reagan uznany najlepszym prezydentem XXw, a wyksztalcony pieknie mowiacy
            i calujacy golabki pokoju Carter powszechnie uznany najgorszym.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka