polonus9
03.04.05, 01:18
Prawdopodobnie wydarzeniem, które stało się przełomem w dziejach polskiego
antysemityzmu, a może i także w polskich dziejach była akcja bojkotu z roku
1912. Symbolem tego przełomu stał się upadek dwu pism - "Roli" i "Izraelity".
(..)
Hasło bojkotu rzuciła założona w tym samym roku endecka "Gazeta Poranna Dwa
Grosze", pismo też symbolizujące nowe czasy. Na łamach "Dwugroszówki" podjęto
akcję rzeczywiście masowego propagowania antysemityzmu gospodarczego,
błyskawiczny sukces pisma, wręcz obezwładniający konkurencję, zaskoczył
samych twórców. Gazeta założona 29 września 1912, według redakcji już 14
listopada osiągnęła nakład 30 tysięcy egzemplarzy, a 19 listopada 45 tysięcy.
By zrozumieć ogromny aplauz, wręcz narodową euforię jaka towarzyszyła
bojkotowi należy słów kilka poświęcić sytuacji politycznej w Królestwie tego
roku. Jesienią odbywały się kolejne wybory do IV już Dumy. Uczestniczyło w
nim niemal pełne spektrum politycznych grup Królestwa - postępowi demokraci,
endecja, "Bund" i "SDKPiL", zaangażowanie opinii publicznej Królestwa było
więc powszechne. Największe emocje wywołał wybór posła z Warszawy, endecja
forsowała Dmowskiego, pedecy zjednoczeni z endecką secesją utworzyli
Koncentrację Narodową i przeciwstawili "ludożercy" własnego kandydata - Jana
Kucharzewskiego. Mimo posiadania przez Koncentrację tylko 22 elektorów
(mających dopiero wybrać posłów), w sytuacji posiadania przez różnej
orientacji żydowski partie aż 46 elektorów (wpływ cenzusu majątkowego)
kandydaturę Kucharzewskiego prezentowano z pozycji siły. Uznany za
kandydata "narodowego" był przedstawiany jako jedyny możliwy, a
wszelkie "reklamiarstwo" traktowano jako formalność.
Kucharzewski nie godził się na równouprawnienie Żydów traktując to jako
zamach na polską większość, i w tej kwestii do końca był nieugięty. Żydzi,
nie godząc się z tym, ostatecznie poparli kandydata lewicy Eugeniusza
Jagiełłę. Wywołało to szok, nawet u największych postępowców. Złamana został
fundamentalna dla każdej etnocentrycznej kultury zasada - prawo decydowania o
losach kraju, narodowego terytorium, zostało przez Żydów "zawłaszczone".
Żydzi zażądali rzeczy niewyobrażalnej, prawa współdecydowanie o losach narodu
dominującego. Niepodzielni dotąd gospodarze - Polacy poczuli się jak goście
we własnym domu, obcy chciał przestawiać meble. Uczucie to artykułowane było
właściwie przez wszystkich, poczucie zagrożenia stało się powszechne.
Dobrze charakteryzuje ówczesny stan umysłów polskich komentarz
postępowej "Prawdy" z 9 XI, w którym jeden z najwybitniejszych publicystów
liberalnych Wincenty Rzymowski oburzał się na "bezczelną" odezwę "żydowskich
nacjonalistów" tzn. żydowskich wyborców, zgodnie z ordynacją wybierających z
33 Polakami kandydata do Dumy. W odezwie "nacjonaliści" zapowiadają obronę
praw i interesów ludności żydowskiej przy możliwym współdziałaniu z polskim
społeczeństwem. Słowo "możliwe" wywołało wstrząs tak wielki, że zupełnie nikt
nie zwrócił uwagi na deklarację współpracy. Aksjomat narodowej jednolitości i
polskości terytorium narodowego, z czego wywodziła się formuła asymilacji
jako polonizacji - wszystko to zostało podważone. Ogół Żydów (bo tak
rozumiano odezwę) zadeklarowali swą kulturalną odrębność, a więc obcość, a
więc wrogość. Rzymowski komentując tak szokujący dla polskiego społeczeństwa
fakt pisał o żydowskich aspiracjach narodowych, podkreślając odwieczne
żydowskie geszefciarstwo Otóż, narodowość to nie jest przedsiębiorstwo.
Niechże przypomną sobie, gdzie byli wówczas, gdy ojcowie nasi usłali trupem
pola Ostrołęki? Gdy ginęli w lasach 63 roku? Berek Joselewicz jest wyjątkiem,
który niczego nie dowodzi, skoro wiemy, iż w szeregach naszych walczyła garść
Włochów, Francuzów, a nawet Rosjan. Natomiast znaczna liczba Żydów doskonałe
robiła interesy na dostawach furażu dla wojska, przyczym było dla nich rzeczą
niesłychanie obojętną kto płaci; pytali się tylko: ile?"
www.niniwa.cad.pl/bojkot.htm