Dodaj do ulubionych

msza narodowa

07.04.05, 10:43
BYŁEM PRZEDWCZORAJ NA MSZY "NARODOWEJ", był cały przekrój naszego
społeczeństwa: ludzie prosto z pracy w gangach - tacy jak ja, blądynki prosto
z solarium, kobieta z czerwonymi włosami i tzw. szarzy ludzie. Koleżanka mi
mówi, wiesz to taki owczy pęd połowa przyszła bo jest trendy, bo fajnie się
pochwalić. A ja, ja myślę, że świadomie czy nieświadomie była to potrzeba
bycia razem, wspólnego pożegnania. Samam msza była bardzo przesycona pustką.
Zabrakło fizycznie pewnego 85 letniego, schorowanego starca. Dużo ludzi się
przepychało, aby być bliżej, aby lepiej zobaczyć, ale zaraz wracali. Wracali
bo było im duszno, bo właściwie chcieli się dopchać i zobaczyć ale zabardzo
nie wiedzieli kogo ani co. Sądzę, że wszyscy tam przyszli, bo chcieli Go
jeszcze zobaczyć, usłyszczeć i tak wędrowali i szukali.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka