losiu4 Re: Szkoła strachu - nawet nauczyciele się boją 06.05.05, 10:13 ano tak to juz jest, gdy stosuje się wychowanie bezstresowe. Za moich czasów, gdyby ojciec dowiedział się że odpyskowałem bez sensu nauczycielowi, nie siadłbym na tyłku przez tydzień z powodu działanie ojcowskiego paska. Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
aw46 Re: Szkoła strachu - nawet nauczyciele się boją 06.05.05, 11:52 Proponuję podobne badania dla rodziców - wyjdzie ilu z nich boi się własnych dzieci. Przychodzą do szkoły wypłakiwać się wychowawcy, że nie mają wpływu na swoje dzieci. Kiedyś uwierzyli w bezstresowe wychowanie, nie stawiali żadnych granic, zero wymagań może z braku wiedzy a może z wygodnictwa. Teraz proszą żeby o tych rozmowach z nauczycielami nie wiedziało dziecko bo boja się reakcji.Liczą,że szkoła coś z tym zrobi, poda gotowe recepty, wychowa. A co tu można zrobić jezeli kilkanaście lat nie zapracowali na autorytet. Myślę,że w głowach współczesnych rodziców jest ogromny chaos. Przyprowadzają dziecko do pierwszej klasy i na wstępie oznajmiają, że nie chcą niczego słuchać co dotyczy funkcjonowania ich dziecka w szkole. 14 latki balują w klubach i pabach gdzie są zawozone przez rodziców. Uwagi na temat wychowania kierowane do rodziców przez pedagogów są lekceważone (co sie wtraca), na spotkania z psychologiem przychodzi garstka. Należy wreszcie jasno określić zakres odpowiedzialności rodziców i egzekwować.Dziecko ma być wychowywane a nie hodowane.Szkoła ma w tym uczestniczyć a nie przejmować wszystkie obowiązki rodziców. Druga sprawa to podjęcie decyzji o likwidacji gimnzjum i powrót do poprzedniego systemu. Dlaczego to juz wielu na tym forum pisało nie będę powtarzac. Odpowiedz Link Zgłoś
bulwaj smród dydaktyczny 06.05.05, 12:09 oj Boże chroń przed taką kadrą: ("...ilu z nich boi się własnych dzieci. Przychodzą do szkoły wypłakiwać się wychowawcy... Myślę,że w głowach współczesnych rodziców jest ogromny chaos...Przyprowadzają dziecko do pierwszej klasy i na wstępie oznajmiają, że nie chcą niczego słuchać co dotyczy funkcjonowania ich dziecka w szkole... Należy wreszcie jasno określić zakres odpowiedzialności rodziców i egzekwować...Dziecko ma być wychowywane a nie hodowane" ) Odpowiedz Link Zgłoś
aw46 Re: smród dydaktyczny 06.05.05, 23:36 Komuś nie spodobała sie krytyka szanownych rodzicieli? Takie są fakty.Znam ich wiele.Boże chroń nas przed rodzicami,którzy nauczycieli traktują z góry. Używając tego typu obraźliwych określeń (często przy dziecku) przekreślają możliwość współpracy. Odpowiedz Link Zgłoś
kotopies2000 Problem przemocy a doglebny kryzys spoleczenstwa 06.05.05, 13:12 A problem przemocy w szkolach to tylko jeden z wielu elementow skladajacych sie na doglebny kryzys spoleczenstwa i to nie tylko polskiego. Wine za to ponosza przede wszystkim media kreujace tzw. trendy (w wielu przypadkach oglupiajace mlodych ludzi, na ktorych robi sie niesamowite pieniadze), media kreujace konsumpcyjny tryb zycia na luzie bez zadnych idealow czy pozytywnych wzorcow, takich jak np. rodzina. A spoleczenstwem bez idealow, poddajacym sie trendom, latwiej jest manipulowac. Za mediami staja potezne koncerny ponadnarodowe, ktorych celem jest tylko i wylacznie osiagniecie zyskow. Do tego doklada sie polityka rzadu, ktory walkuje spoleczenstwu, ze to wlasnie za "wielka woda" zyja aniolowie, w ktorych interesie lezy tylko i wylacznie bezinteresowne dobro naszego i nie tylko kraju, to samo dotyczy aniolow z kochanej unii... Temu wszystkiemu moglby przeciwstawic sie kosciol, ktory niestety na chwile obecna nie jest w stanie wiele zaoferowac swoim "owieczkom", gdyz i on nastawiony jest od zarania dziejow na profit i najprawdopodobniej sam targany jest wewnetrzymi kryzysami ponadto ludzie, ktorzy w nim sluza sa tylko ludzmi, czesto o skrzywionej moralnosci. Reasumujac zyjemy w okresie totalnej globalizacji, w ktorej moralnie silna jednostka wzglednie spoleczenstwo staja sie przeszkoda do realizacji wyzszych celow, tzn. osiagniecia maksymalnych zyskow materialnych w mozliwie najkrotszym czasie... Odpowiedz Link Zgłoś
danuta49 Dyskusja widzę przebiega wbrew scenariuszowi;-) 07.05.05, 22:07 A należało wg."GW": 1.Potępić nauczycieli,że niedoszkoleni i powinni samą charyzmą osobistą każdego chuligana albo i bandziora poskromić i wychować w przerwie między matematyką a polskim. 2.Zalecić szkolenie nauczycieli przez znane autorytety od wszystkiego - Samsona (ponoć bożyszcza wielu mamusiek z "GW"), Eichelbergera, Santorskiego;-) Już ta trójca pokazała, że jednym zdaniem z małolata zło całe usunąć potarfi!!! Odpowiedz Link Zgłoś
danuta49 I co dalej? 08.05.05, 11:55 Na tym forum pojawiła się lepsza i pełniejsza diagnoza niż proponowana przez pseudonaukowe tzw.autorytety.Tylko co z tego? Odpowiedz Link Zgłoś
dziwak4 Nie ma zadnej szkoly strachu 09.05.05, 08:45 Ja pracowalem w New York City jako nauczyciel matematyki i fizyki w szkole sredniej 2 lata;nie mialem zadnych pronlemow z uczniami. Problem polega na tym ze trzeba byc profesjonalista,tzn,znac to co sie uczy ,ja wtedy bylem po UJ-cie istytutach naukowych w roznych stanach Ameryki,i wydaje mi sie ze wykonywalem moja prace dobrze,chociaz mlodzez jest bardzo zlosliwa i oporunistyczna na wiedze. Poniewaz od kilku lat losy ponioslu mnie w celach naukowych na zachod konkretnie san Francisco i Seatle wiec troche zrewalem kontaky z moimi uczniami Cchialbym do nich wrocic sa wsapaniali,zreszta w Polsce bylrm laureatem Ollimpidady Fizycznej,i ci ktorzy na nie ze mna byli to dziz ludzie majacyc stale stanowiska profrsorskie w Ameryce lub Polce. Ja jednak ciaggle szukam przygody,i dlaej moze znajde ja pracujac w liceum nawet na jakims Broklynie w New York;tam tez ktos musi pracowac a ci ludzie naprawde lubia mnie;nie wiem co ja takiego mam w sobie,ale chyba milosc! Jeszcze zaden murzyn czy spanish lub bialy nie obrazil mnie. Zreszta nie lubie tych slow i wspolpracuje nam sie doskonale. :) Odpowiedz Link Zgłoś