Dodaj do ulubionych

"Prosto w oczy": zaskakujące pretensje do Kieresa

10.05.05, 23:05
paczkowski siedzial w kolegium ipn pamietnego dnia i jego atak na kieresa w
mediach jest dziwny i niesmaczny.... tak ze az czuchnowski musi brac kieresa w
obrone
Obserwuj wątek
    • sz.debski Czuchnowski nie ma moralnego prawa... 10.05.05, 23:15
      wypowiadać się na ten temat, po tym co zrobił księdzu Malińskiemu...
      • twprezydent Bo szmaciarze są pierwsi w atakowaniu innych 13.05.05, 17:00
        Szczególnie wrogowie lustracji uwielbiający lustrację robioną na własną rękę.
        My-Czuchnowski lustrujemy to dobrze, a gdyby tak zlustrować Czuchnowskiego?
        Bardzo źle! A wśród studentów UJ nie brakowało TW i nic dziwnego, że niektórzy
        boją się dziś złożyć wniosek do IPN o swoje akta. Fałszywa deklaracja o byciu
        pokrzywdzonym kosztuje sprawę karną...
    • lisekrudy Re: "Prosto w oczy": zaskakujące pretensje do Kie 10.05.05, 23:26
      Kieres popelnil blad, kiedy zaczal tajemniczo mowic o istnieniu dokumentow
      "bardzo bolesnych dla Ojca Swietego", w ktorych "sa nazwiska", i o glosie z
      tasmy, ktory rzekomo rozpoznal, ale nie powiedzial konkretnie, o co chodzi. To
      doprowadzilo do spekulacji, dzikich domyslow i eskalacji podejrzen (w czym
      zreszta bral udzial Czuchnowski). W tej sytuacji jedynym wyjsciem bylo podanie
      nazwiska ojca Hejmy. I w tej sytuacji bylo to rozwiazanie sluszne. Niesluszne i
      bledne bylo natomiast paplanie Kieresa.

      I to mial na mysli, jak mniemam, profesor Paczkowski. I mial racje.
      • witek.bis Re: "Prosto w oczy": zaskakujące pretensje do Kie 11.05.05, 07:40
        lisekrudy napisał:

        > Kieres popelnil blad, kiedy zaczal tajemniczo mowic o istnieniu dokumentow
        > "bardzo bolesnych dla Ojca Swietego", w ktorych "sa nazwiska", i o glosie z
        > tasmy, ktory rzekomo rozpoznal, ale nie powiedzial konkretnie, o co chodzi. To
        > doprowadzilo do spekulacji, dzikich domyslow i eskalacji podejrzen (w czym
        > zreszta bral udzial Czuchnowski). W tej sytuacji jedynym wyjsciem bylo podanie
        > nazwiska ojca Hejmy. I w tej sytuacji bylo to rozwiazanie sluszne. Niesluszne
        i
        > bledne bylo natomiast paplanie Kieresa.
        >
        > I to mial na mysli, jak mniemam, profesor Paczkowski. I mial racje.

        Całkowicie zgadzam się z pierwszym akapitem Twojego postu, ale z ostatnim
        zdaniem to już niekoniecznie. Prof. Paczkowski, jak na naukowca przystało,
        mógłby się wyrażać trochę bardziej precyzyjnie i nie stwarzać okazji do
        kolejnych domysłów, interpretacji i mniemań.
        Pozdrawiam
    • siekiera77 Re: "Prosto w oczy": zaskakujące pretensje do Kie 10.05.05, 23:42
      wrzucili granat do szamba i dziwią sie że smierdzi..:-)
    • oszolom.z.radia.maryja Pan Kieres skłamał...to wszystko koniec kropka 10.05.05, 23:45
      • tdkot [...] 11.05.05, 03:49
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • pomanorder kieres to pionek układu okrągłostołowego 10.05.05, 23:54
      a teraz dostał dyrektywy od góry aby zrobić jakieś głupstwo które zdyskredytuje
      lustrację.jest kozłem ofiarnym tak jak rywin.niczym więcej.
    • basia.basia Re: "Prosto w oczy": zaskakujące pretensje do Kie 11.05.05, 00:22
      bush_w_wodzie napisał:

      > paczkowski siedzial w kolegium ipn pamietnego dnia i jego atak na kieresa w
      > mediach jest dziwny i niesmaczny.... tak ze az czuchnowski musi brac kieresa w
      > obrone

      Niesmaczne było zachowanie obydwu panów dzisiaj u Olejnik.
      Nie wiem co jest grane ale na pewno coś jest.

      Zięba sprawiał wrażenie jakby był "tędy", obaj zwalają na Kieresa
      a przecież powiedziano wcześniej, że decyzja była jednogłośna!
      Ojciec Zięba dzisiaj starał się minimalizować rolę Hejmy w tych
      papierach a przecież był "porażony"! Wczoraj przeczytałam sobie
      o artykule w Gazecie Poznańskiej o badaniach pary historyków
      z poznańskiego IPN i związanej z tym publikacji w Biuletynie
      nr 6 z 2003 roku. Przeczytaj sobie o "pingwinach" od poznańskich
      dominikanów. To co tam jest skojarzone z tym czego się dowiedzieliśmy
      o działalności Hejmy w tym klasztorze, dziwne okoliczności śmierci
      ojca Honoriusza... Wszystko to razem!
      Co tu jest grane? Co oni chcą ukryć? Lub kogo? Po co to wszystko było?
      • pyzol1 Re: "Prosto w oczy": zaskakujące pretensje do Kie 11.05.05, 03:18
        Przeczytaj sobie o "pingwinach" od poznańskich
        > dominikanów.
        A mozesz podac link?

        Tu tez jest troche ciekawostek:
        www.abcnet.com.pl/pl/artykul.php?art_id=2167&token=
        Kaska


        • wanda43 Re: "Prosto w oczy": zaskakujące pretensje do Kie 11.05.05, 06:19
          To co jest pod linkiem moze wiele tlumaczyc.Ten nagly zwrot w temacie Hejmo jest
          zastanawiający.Jeszcze niedawno o.Zieba mowil,ze materialy w teczce sa
          porazające.Teczka zawiera pokwitowania.Teraz nagly zwrot i obrona zakonnika.
          Chyba prawda jest bardziej cuchnąca,niz nam sie wydaje.
        • basia.basia Re: "Prosto w oczy": zaskakujące pretensje do Kie 11.05.05, 11:38
          pyzol1 napisała:

          > Przeczytaj sobie o "pingwinach" od poznańskich
          > > dominikanów.
          > A mozesz podac link?
          >
          > Tu tez jest troche ciekawostek:
          > www.abcnet.com.pl/pl/artykul.php?art_id=2167&token=
          > Kaska
          >
          Biuletyn ten jes w formacie pdf i dlatego trzeba go samemu znaleźć czyli
          wejść na stronę IPN ( www.ipn.gov.pl ), kliknąć na Biuro Edukacji Publicznej -
          po lewej stronie - a następnie wybrać Biuletyny IP. Pokażą się wszystkie.
          Itd.
          • pyzol1 Re: "Prosto w oczy": zaskakujące pretensje do Kie 11.05.05, 18:52
            Dzienks!

            K.
      • andrzej105 Re: "Prosto w oczy": zaskakujące pretensje do Kie 11.05.05, 12:10
        basia.basia napisała:

        > bush_w_wodzie napisał:
        >
        > > paczkowski siedzial w kolegium ipn pamietnego dnia i jego atak na kieresa
        > w
        > > mediach jest dziwny i niesmaczny.... tak ze az czuchnowski musi brac kier
        > esa w
        -----------
        • basia.basia Re: "Prosto w oczy": zaskakujące pretensje do Kie 11.05.05, 12:35
          andrzej105 napisał:

          > basia.basia napisała:
          >
          > > bush_w_wodzie napisał:
          > >
          > > > paczkowski siedzial w kolegium ipn pamietnego dnia i jego atak na k
          > ieresa
          > > w
          > > > mediach jest dziwny i niesmaczny.... tak ze az czuchnowski musi bra
          > c kier
          > > esa w
          > -----------
          • kataryna.kataryna Re: "Prosto w oczy": zaskakujące pretensje do Kie 11.05.05, 12:50
            basia.basia napisała:

            No przecież badali już w 2003 roku! Jeśli
            > naprawdę nie mieli wtedy tych 700 stron to należy je powierzyć tej samej
            > parze.
            >
            > Naprawdę dziwnie to wygląda.



            A teczka o której mowa trafiła do IPN pod koniec 2004 roku z WSI (niestety nie
            pamiętam kto to zdradził).


            Ja od początku uważam, że ten głos to nie ten
            > głos i to nie ta osoba sprawiłaby wielką boleść (to słowa Kieresa) Papieżowi
            > a Hejmo został rzucony "sępom na pożarcie".



            Ja też uważam, że ma tu miejsce coś dziwnego. Tak jak przypuszczałam gdy Gazeta
            wyskoczyła z Malińskim, że zaczęła tym kolejną rozgrywkę o teczki. To nie IPN
            gra. Nawiasem mówiąc, ciekawe co w tym wszystkim robi Siemiątkowski, bo to on w
            tekście o Malińskim zdradził różne rzeczy, które mocno nakręciły sprawę.



            A tu taka ciekawostka:

            www.abcnet.com.pl/pl/artykul.php?art_id=2076&token=
            • basia.basia Re: "Prosto w oczy": zaskakujące pretensje do Kie 11.05.05, 13:17
              kataryna.kataryna napisała:

              >
              > A tu taka ciekawostka:
              >
              > www.abcnet.com.pl/pl/artykul.php?art_id=2076&token=

              Przeczytałam. Pan Darski trochę przesadza wikłając w antylustracyjny spisek
              każdego kto się nawinie. Zapomina, że do wiedzy o tym co zawierają archiwa SB
              miały dostęp tylko ekskluzywne kręgi - cała reszta mogła polegać tylko na tym,
              co pisała GW czyli że to fałszywki, maetriały niewiarygodne, zniszczone itd.
              Prowadzono perfidną politykę, by zaciemnić obraz. Teraz już się nie da, bo
              prawda wyłązi na wierch.
              Niedawno buszując w abcnet znalazłam cytat z Niesiołowskiego, który dawno temu
              powiedział, że jak sobie uzmysłowił kogo widział przy OS to jasne dla niego
              jest, że Ci ludzi to 90% późniejszej UW. Poza tym gdzie indziej przytoczono
              cytat z książki Kiszczaka ("Kiszczak mówi prawie wszytko..."), który wspomina
              jak to odchodząc z MSW wręczył Kozłowskiemu dłuugą listę agentury i bardzo tego
              żałuje, bo Kozłowski pokazał tę listę różnym osobom. Jeśli to jest prawda to
              jest to klucz do sprawy takiego a nie innego potoczenia się spraw lustracji
              i dekomunizacji. Ta lista istnieje i ktoś czy ktosie ją mają. Tylko, że teraz
              lista ta straciła już znaczenie, bo IPN ma własną i o wiele dłuższą.
    • adas313 To się musiało tak skończyć 11.05.05, 06:22
      Do tego niestety prowadzi ujawnianie informacji polegające na "kapaniu" faktów.
      Najpierw jeden szczególik, potem drugi, potem trzeci, potem nazwisko, potem
      dementi, potem kolejne nazwisko, kolejny szczególik.

      A co tak naprawdę wiemy? To że Hejmo donosił, ale... trudno powiedzieć na kogo.
      Może na Papieża, może na o. Honoriusza, może na obu a może na kogoś jeszcze
      innego. Jak został zwerbowany? Przez kogo? Dlaczego tego się nie wyjaśnia?
      Wiadomo też że Hejmo wziął pieniądze, ale odpowiedzi na pytania: "ile?" "od
      kogo?" i "za co ?". też jeszcze nie spotkałem.

      Przecież na raportach operacyjnych, notatkach służbowych itp. ktoś się chyba
      podpisywał! I ten ktoś prowadził zapewne jeszcze kilku agentów, będąc częścią
      komunistycznego terroru! I włos mu za to z głowy nie spada.

      W efekcie wiadomo że nic nie wiadomo. Jeden z IPNowców wypowiadających się o
      teczce Hejmy na konferencji na której ujawniono to nazwisko stwierdził że miał
      godzinę na zapoznanie się z nią. Zięba mówił że to co widział
      jest "porażające". Ale czy też miał aż godzinę na przeczytanie owych 700 stron?
      Jeśli tak, to nie ma się co dziwić że publicznie krytykuje Kieresa, tym
      bardziej kiedy prof. Zoll ogłasza że nazwisko Hejmy ujawniono z naruszeniem
      prawa.
      • skun2 Re: To się musiało tak skończyć 11.05.05, 06:31
        no bo to jest Polska - mamy bohaterów (jaruzelski, kwaśniewski) i bronimy
        zajadle dobrego imienia TW.
        Dobrze, że chociaz na PEDE nie głosujemy.
      • skun2 Re: To się musiało tak skończyć 11.05.05, 06:35
        adas313 napisał:

        > Do tego niestety prowadzi ujawnianie informacji polegające na "kapaniu"
        faktów.
        >
        > Najpierw jeden szczególik, potem drugi, potem trzeci, potem nazwisko, potem
        > dementi, potem kolejne nazwisko, kolejny szczególik.
        >
        > A co tak naprawdę wiemy? To że Hejmo donosił, ale... trudno powiedzieć na
        kogo.
        >
        > Może na Papieża, może na o. Honoriusza, może na obu a może na kogoś jeszcze
        > innego. Jak został zwerbowany? Przez kogo? Dlaczego tego się nie wyjaśnia?
        > Wiadomo też że Hejmo wziął pieniądze, ale odpowiedzi na pytania: "ile?" "od
        > kogo?" i "za co ?". też jeszcze nie spotkałem.
        >
        > Przecież na raportach operacyjnych, notatkach służbowych itp. ktoś się chyba
        > podpisywał! I ten ktoś prowadził zapewne jeszcze kilku agentów, będąc częścią
        > komunistycznego terroru! I włos mu za to z głowy nie spada.
        >
        > W efekcie wiadomo że nic nie wiadomo. Jeden z IPNowców wypowiadających się o
        > teczce Hejmy na konferencji na której ujawniono to nazwisko stwierdził że
        miał
        > godzinę na zapoznanie się z nią. Zięba mówił że to co widział
        > jest "porażające". Ale czy też miał aż godzinę na przeczytanie owych 700
        stron?
        >
        > Jeśli tak, to nie ma się co dziwić że publicznie krytykuje Kieresa, tym
        > bardziej kiedy prof. Zoll ogłasza że nazwisko Hejmy ujawniono z naruszeniem
        > prawa.
        no i popieram to co kolega napisał - co tem kieres wyprawia - coś tam
        zamamrota, cos tam pierdnie - a trzeba było odtajnić od razu, albo sr.. sobie
        cichuteńko na swoim podwóreczku z dala od świata.
      • witek.bis Re: To się musiało tak skończyć 11.05.05, 07:55
        adas313 napisał:

        [...]
        > A co tak naprawdę wiemy? To że Hejmo donosił, ale... trudno powiedzieć na
        kogo.
        >
        > Może na Papieża, może na o. Honoriusza, może na obu a może na kogoś jeszcze
        > innego. Jak został zwerbowany? Przez kogo? Dlaczego tego się nie wyjaśnia?
        > Wiadomo też że Hejmo wziął pieniądze, ale odpowiedzi na pytania: "ile?" "od
        > kogo?" i "za co ?". też jeszcze nie spotkałem.
        >

        Trochę cierpliwości. Na wszystkie Twoje pytania powinna odpowiedzieć publikacja
        zapowiedziana na drugą połowę maja.
        • adas313 Re: To się musiało tak skończyć 11.05.05, 08:08
          > Trochę cierpliwości. Na wszystkie Twoje pytania powinna odpowiedzieć
          > publikacja zapowiedziana na drugą połowę maja.

          Nie wątpię.
          Ale uważam że w każdym przypadku należy zacząć od takiej publikacji, a nie
          zabierać po miesiącu od ujawnienia całej afery :|
          Jest to najprostszy sposób na uzyskanie przejrzystości całej sprawy oraz
          uniknięcie medialnych spekulacji i politycznej awantury.
          • witek.bis Re: To się musiało tak skończyć 11.05.05, 08:16
            adas313 napisał:

            > > Trochę cierpliwości. Na wszystkie Twoje pytania powinna odpowiedzieć
            > > publikacja zapowiedziana na drugą połowę maja.
            >
            > Nie wątpię.
            > Ale uważam że w każdym przypadku należy zacząć od takiej publikacji, a nie
            > zabierać po miesiącu od ujawnienia całej afery :|
            > Jest to najprostszy sposób na uzyskanie przejrzystości całej sprawy oraz
            > uniknięcie medialnych spekulacji i politycznej awantury.

            Zgadzam się z Tobą co do tego, że nie powinno się podawać nazwiska na miesiąc
            przed publikacją dowodów, ale nie zapominajmy też o tym, że nazwisko Hejmy
            zostało podane trochę w trybie awaryjnym po to by przeciąć spekulacje prasowe i
            zapobiec publicznej "lustracji" następnych podejrzanych.
            • adas313 Re: To się musiało tak skończyć 11.05.05, 08:34
              > Zgadzam się z Tobą co do tego, że nie powinno się podawać nazwiska na miesiąc
              > przed publikacją dowodów, ale nie zapominajmy też o tym, że nazwisko Hejmy
              > zostało podane trochę w trybie awaryjnym po to by przeciąć spekulacje prasowe
              > i zapobiec publicznej "lustracji" następnych podejrzanych.

              Zgadzam się, ale całego problemu by nie było gdyby Kieres nie zaczął najpierw
              mówić o "teczce na Karola Wojtyłę", potem o "znanym nazwisku" a w końcu o
              księdzu Malińskim. To Kieres rozpętał te spekulacje i doprowadził do tego że
              wyszło jak wyszło.

              Nawiasem mówiąc jeśli prawdą jest to, co wczoraj powiedzał Zięba (że Hejmo nie
              donosił na Wojtyłę, tylko na współbraci), oznacza to że dziś-jutro zacznie się
              kolejna zadyma pod hasłem "kto to był".
              • witek.bis Re: To się musiało tak skończyć 11.05.05, 08:41
                adas313 napisał:
                > Zgadzam się, ale całego problemu by nie było gdyby Kieres nie zaczął najpierw
                > mówić o "teczce na Karola Wojtyłę", potem o "znanym nazwisku" a w końcu o
                > księdzu Malińskim. To Kieres rozpętał te spekulacje i doprowadził do tego że
                > wyszło jak wyszło.

                Moim zdaniem Kieres popełnił błąd szczerze odpowiadając na pytanie dziennikarza
                i przyznając, że odnaleziono jakieś materiały itp. itd. Ale nie popełnił błędu
                ujawniając nazwisko Hejmy. I jeszcze dwa drobiazgi. Kieres nigdy nie mówił
                o "teczce na Karola Wojtyłę" i to na pewno nie on wymienił nazwisko ks.
                Malińskiego.
                • adas313 Re: To się musiało tak skończyć 11.05.05, 08:50
                  > Ale nie popełnił błędu ujawniając nazwisko Hejmy

                  W tej sytuacji rzeczywiście to było najlepsze wyjście. Ale [:-)] w świetle
                  wczorajszej wypowiedzi Zięby może się okazać że cała sprawa zacznie się od nowa.

                  >I jeszcze dwa drobiazgi. Kieres nigdy nie mówił
                  > o "teczce na Karola Wojtyłę" i to na pewno nie on wymienił nazwisko ks.
                  > Malińskiego.

                  Co do ks. Malińskiego - masz rację (nie wiem czemu dopiero teraz to
                  sprawdziłem), co do "teczki na Karola Wojtyłę" miałem na myśli całość
                  wypowiedzi nt. inwigilacji Papieża; czyli to co miałeś na myśli pisząc:

                  > Moim zdaniem Kieres popełnił błąd szczerze odpowiadając na pytanie
                  > dziennikarza i przyznając, że odnaleziono jakieś materiały itp. itd.

                  Dzięki za uściślenie.
    • kataryna.kataryna Re: "Prosto w oczy": zaskakujące pretensje do Kie 11.05.05, 08:00
      "Kolejny raz w kryzysowej sytuacji Leon Kieres zostaje sam."


      Jest o wiele gorzej. Zostaje z Czuchnowskim.
      • witek.bis Re: "Prosto w oczy": zaskakujące pretensje do Kie 11.05.05, 08:08
        kataryna.kataryna napisała:

        > "Kolejny raz w kryzysowej sytuacji Leon Kieres zostaje sam."
        >
        >
        > Jest o wiele gorzej. Zostaje z Czuchnowskim.

        :)))
        Pretensje rzeczywiście są zaskakujące, ale ton komentarza Czuchnowskiego chyba
        jeszcze bardziej. Co to jest u licha? Czy to jakieś "odwrócenie sojuszy"
        (wersja spiskowa) czy "nawrócenie grzesznika" (wersja rekolekcyjna).
        • kataryna.kataryna Re: "Prosto w oczy": zaskakujące pretensje do Kie 11.05.05, 08:12
          witek.bis napisał:

          > kataryna.kataryna napisała:
          >
          > > "Kolejny raz w kryzysowej sytuacji Leon Kieres zostaje sam."
          > >
          > >
          > > Jest o wiele gorzej. Zostaje z Czuchnowskim.
          >
          > :)))
          > Pretensje rzeczywiście są zaskakujące, ale ton komentarza Czuchnowskiego
          chyba
          > jeszcze bardziej. Co to jest u licha? Czy to jakieś "odwrócenie sojuszy"
          > (wersja spiskowa) czy "nawrócenie grzesznika" (wersja rekolekcyjna).



          Ani jedno, ani drugie, po prostu kontynuacja. Czuchnowski pokazuje, że IPN to
          oszołomy, które podejmują decyzję, potem ją oprotestowują i właściwie nikomu
          tam nie można wierzyć bo są niepoważni. Jednocześnie podwazył zasadność decyzji
          o ujawnieniu i wiarygodność IPN-u.
          • witek.bis Re: "Prosto w oczy": zaskakujące pretensje do Kie 11.05.05, 08:21
            kataryna.kataryna napisała:
            > Ani jedno, ani drugie, po prostu kontynuacja. Czuchnowski pokazuje, że IPN to
            > oszołomy, które podejmują decyzję, potem ją oprotestowują i właściwie nikomu
            > tam nie można wierzyć bo są niepoważni. Jednocześnie podwazył zasadność
            decyzji
            >
            > o ujawnieniu i wiarygodność IPN-u.

            Chyba masz rację. Czuchnowski może na chwilę stanąć po stronie Kieresa, na
            którym już dostatecznie dużo psów powiesił, i dla odmiany przywalić całemu IPN-
            owi.
            • holyboy_666 Re: "Prosto w oczy": zaskakujące pretensje do Kie 11.05.05, 09:25
              a jeżeli po rpostu - ma rację?
    • remik.bz Pominieto najważniejsze: katów 11.05.05, 08:50
      Ogladałem wczorajszą dyskusję i jestem bardzo zawiedziony ,że praktycznie
      pominięto najważniejszy aspekt tej sprawy : rolę funkcjonariuszy SB , ich
      metody działania , nazwiska , dzisiejszy status "materialny".
      W zasadzie tylko raz padło zdanie (ze strony zakonnika-dyskutanta) ,że teczka
      ta , opisane metody działania SB , to coś bodajże "okropnego czy
      bestialskiego".Ale tematu nie podjeto.
      Dlaczego o tych sprawach się nie mówi . To przeciez niesamowicie ważne. Po
      prastu chciałbym wiedzieć w jaki sposób SB "zwerbowało" dominikanina , a
      szerzej : jakimi metodami werbowali wszystkich , kto konkretnie to robił .
      Odnoszę wrażenie ,ze dziś jest nagonka na ofiary i totalne
      rozgrzeszenie "katów". To niemoralne i niegodne.
      • 2berber Tu chodzi o gonienie króliczka! 11.05.05, 09:06
        remik.bz napisał:
        > Odnoszę wrażenie ,ze dziś jest nagonka na ofiary i totalne
        > rozgrzeszenie "katów". To niemoralne i niegodne.

        Hm, nie czuję się na siłach by robić gradację ważności
        między konfidentami, szpiegami a aparatem organizującym
        donosicielstwo, wywiad, szpiegostwo, itp.itd.
        Do tego grona złych ludzi wśród których nie chcę mieć
        znajomych należy dodać pracowników IPN - wszystkich!
        Toż to oni okradają nas rok rocznie z 200 mln zł
        które można przeznaczyć na dobre cele np. dożywianie
        dzieci w szkołach.


      • pies_na_czarnych Re: Pominieto najważniejsze: katów 11.05.05, 09:12
        remik.bz napisał:

        > prastu chciałbym wiedzieć w jaki sposób SB "zwerbowało" dominikanina , a
        > szerzej : jakimi metodami werbowali wszystkich

        Jedni dostawali talon na "Malucha" inni koperte z ukochanymi dularkami. Ten
        Czarny bral rowniez w mareczkach od STASI.
        To chciales uslyszec?
        • remik.bz Re: Pominieto najważniejsze: katów 11.05.05, 10:08
          pies_na_czarnych napisała:
          Jedni dostawali talon na "Malucha" inni koperte z ukochanymi dularkami.

          Ale to chyba nie były jedyne metody. W rozmowach z ludźmi "tamtej generacji"
          bardzo wiele słyszę o szantażu , groźbach, czy o zwykłyn ludzkim leku przed
          całym tym aparatem przemocy.
          Słyszałem np o człowieku , którego szantażowano "udokumentowaną zdradą
          małżeńską" , słyszałem o innym , który był gejem ( wtedy to ukrywano) i też go
          szantażowano. Słyszałem o jeszcze innym ,którego "wrobiono" w pospolite
          przestępstwo , o takim , który bał się aresztu z kryminalistami. Słyszałem też
          o takim ,który w celi był non stop gwałcony i uzyskał pomoc dopiero po "pójściu
          na współpracę". Słyszałem o gościu , któremu wydano paszport ( chciał odwiedzić
          ciężko chorego brata w Austrii) też dopiero po "zwerbowaniu".
          To są autentyczne problemy i o tym trzeba głośno mówić. Ludzie stosujacy takie
          metody to po prostu bestie. Trzeba ich publicznie napietnować , a nie tych
          biedaków , którzy tak naprawdę byli ofiarami.
          A Ty wszystko sprowadzasz do talonu na malucha. To chyba bardzo nieobiektywne i
          niesprawiedliwe. Myślę też , że po prostu chcesz wyłącznie prostacko
          dokopać "czarnym" , nawet aprobując ubeckie metody działania.
          • pies_na_czarnych Re: Pominieto najważniejsze: katów 11.05.05, 10:52
            remik.bz napisał:

            > pies_na_czarnych napisała:
            > Jedni dostawali talon na "Malucha" inni koperte z ukochanymi dularkami.
            >
            > Ale to chyba nie były jedyne metody. W rozmowach z ludźmi "tamtej generacji"
            > bardzo wiele słyszę o szantażu , groźbach, czy o zwykłyn ludzkim leku przed
            > całym tym aparatem przemocy.

            Ja mieszkalem 33lata w PRL. Nikogo nie znalem, kto bylby "torturowany" :)).
            Dzisiaj kazdy moze tak powiedziec, aby sie wytlumaczyc. Wiekszosc z nich to
            ludzie, ktorzy kapowali poniewaz ich stanowisko zobowiazywalo ich do tego.
            Inni to przewaznie tacy, ktorzy ciagneli z tego zyski, forsa, praca za granica.
            Ci co kapowali, jak podajesz, poniewaz zdradzali zone :)), bardziej jak sam
            widzisz bali sie zony niz SB.

            W zawodzie, ktory ja wowczas wykonywalem, moge smialo powiedziec o 90%
            kapusiow. Te dziesiec procent, ktorzy mieli honor dzisiaj mieszka zagranica :))
            • remik.bz Re: Pominieto najważniejsze: katów 11.05.05, 11:06
              Rozumiem ,że tego co robiło SB nie uwazasz za godne potępienia, upublicznienia
              i ewentualnie napiętnowania ? To tak jakbyś dzisiaj w temacie "korupcja"
              piętnował dających a rozgrzeszał bezwzględnie żądających.
              Nawiasem mówiąc bardziej mnie mierzi dziś postawa niektórych "białych
              kolnierzyków" w wyścigu szczurów , niż tych biedaków , którzy dla paszportu na
              saksy zgadzali sie na wspólpracę. Ci dzisiejsi uczestnicy "wyścigu szczurów"
              gotowi są na każde łajdactwo dla korzyści finansowych. Donos do szefa na kolegę
              to normalka. Działenie "trendy , na topie , cool i OK".

              • pies_na_czarnych Re: Pominieto najważniejsze: katów 11.05.05, 12:16
                > kolnierzyków" w wyścigu szczurów , niż tych biedaków , którzy dla paszportu
                na
                > saksy zgadzali sie na wspólpracę. Ci dzisiejsi uczestnicy "wyścigu szczurów"
                > gotowi są na każde łajdactwo dla korzyści finansowych. Donos do szefa na
                kolegę
                >

                :)))
                To sa te same figurki. Te szczury przefarbowaly sie na zolto i dalej robia to
                co robili wowczas.
                Gdybys wiedzial, jaka byla kiedys przebitka "onego" do zlotowki to nie
                nazywalbys ich biedakami nawet w przenosni.
                ;)) My mowilismy "pracowac w Peweksie" = "na saksy". :))
    • roma25 Re: "Prosto w oczy": zaskakujące pretensje do Kie 11.05.05, 09:09
      Kieres gdyby nie był typowym polskim bydlęciem bez krzty honoru, to odszedłby
      juz po tzw aferze Wildsteina. Przedstawianie go jako człeka prawego ale tylko
      ciut nieudolnego urzedniczo jest po prostu skandalem, bo urzędas jest od
      urzędniczenia a nie od moralizowania i hamletyzowania. Natomiast dzisiaj, gdy
      ewidentnie złamał prawo, bo nie miał żadnej podstawy do ujawniania i
      demaskowania kogokolwiek z kleru, a tym bardziej publicznej egzekucji, powinien
      ktos to bydlę zawiesić i oddać normalnie pod sąd za złamanie ustawy. Jest to
      typowy przykład małpy z brzytwą i biadolenie różnych kataryn i witków nic tu nie
      zmieni, bo to takie Kieresy i Dudki IPNowskie najbardziej rozwalają ideę IPN.
      Chyba, że to Zoll jest niedouczonym profesorem, a Kieres jedynie słusznym
      interpretatorem ustaw. Ale dla mnie Kieres to normalna gnida i wystarczy tu sam
      fakt w jaki sposób publicznie powiesił Hejmę.
      • pfutzner Re: "Prosto w oczy": zaskakujące pretensje do Kie 11.05.05, 11:43
        Jak widac najwiecej o honorze maja do powiedzenia chamy.
    • chris12 Hejmo był donosicielem, a winnym tego Kieres? 11.05.05, 09:25
      A i w mojej katolickiej wspólnocie obłudy jest ponad miarę. Początkowo dowody
      IPN-owskie przeciwko Hejmo poraziły przełożonego dominikanów ale i on
      pozostający w słuzbie bożej pokazał szczurzą twarz i stara się teraz coś
      odkręcić. Ale co zrobić z "porażającymi faktami"? Szansą jest Kieres, to on
      wszyskiemu winien!
    • heraldek Paczkowski chce stolka Kieresa.... 11.05.05, 10:04
      ...i dogadal sie juz z ta czarna a raczej
      dominikanska mafia....
      Hejmo byl winny a nawet niewinny...
      • andrzej105 Re: Paczkowski chce stolka Kieresa.... 11.05.05, 13:48
        Niewykluczone że tak jest. Coś dziwny taniec zaczął się wokół lustracji kleru.
        Grube Fioletowe i Purpurowe Ryby zagrożone ?
    • gargamel.z.rm KOSCIELNE SMIECI POD WYCIERACZKE ? 11.05.05, 11:09
      • chilum Re: KOSCIELNE SMIECI POD WYCIERACZKE ? 11.05.05, 12:23
        >KOSCIELNE SMIECI POD WYCIERACZKE ?

        Spodziewałeś się czegoś innego?

        Ja przyznam,ze już miałem nadzieję,ze jednak nie,ale właśnie..
        Ostatnie dni i decyzje pokazują jednak IMO,że właśnie tak będzie.

        Ja naiwny jednak jestem :-).
        • andrzej105 Re: KOSCIELNE SMIECI POD WYCIERACZKE ? 11.05.05, 13:37
          Nadzieja w pismakach że podniosą wrzask na pierwszych stonach gazet. Aktualny
          Newsweek już to zrobił. Brawo !
    • zygfryd.okrutny Ograniczyc uprawnienia IPN 11.05.05, 11:24
      jak pokazuje praktyka, ludzie, ktorzy go prowadza popelniaja niewybaczalne bledy
      i to bezkarnie. To dowod na to ze nie doroslismy do zajecia sie swoja historia.
      Wszystkie akta nalezy utajnic na 20 lat, ochloniemy, przyjda nowe pokolenia, nie
      zbabrane doktryniarska historia. Co zrobiono ze sprawy katynskiej? w IPN siedza
      odpowiedzialni za zableokowanie tej sprawy ze strony Rosjan .
    • 9111951u Re: "Prosto w oczy": zaskakujące pretensje do Kie 11.05.05, 11:40
      Jak się wygaduje bzdury w radiu i plecie co ślina na język przyniesie, to nie
      ma się czemu dziwić, ze nikt z takim oszołomem jak Kieres nie chce być !
    • andrzej105 Pretensje do Kieresa. "Hejnały" kontratakują 11.05.05, 11:58
    • zbychooo Re: Obrona TW 11.05.05, 12:24
      Wszyscy rozpaczają, jęczą i pochylają się nad donosicielami, aż nie chce się
      słuchać jacy to oni skrzywdzeni, niewinni, biedni i delikatni... Jakoś nikt nie
      wspomina o tych którym życie złamały donosy składane przez tych „niewinnych”,
      jakoś nikt nie mówi o tych, których nie dało się złamać, o tych którzy nie
      podjęli współpracy i musieli za to słono zapłacić. W końcu nikt nie wspomina o
      tych, którzy pracowali w tym systemie, tych którzy stworzyli całe to bagno.
      Jedyne co się słyszy od kilkunastu tygodni to wielka obrona, wybielanie, a
      nawet bagatelizowanie roli TW SB. Od tego wszystkiego można dostać kompletnego
      pomieszania, bo w końcu człowiek słuchający tych wszystkich „obrońców” zaczyna
      wierzyć, że takie donoszenie za pieniądze to przecież nic złego! Nie ma się
      czego czepiać, wstydzić bo przecież nie jest to aż takie przewinienie żeby
      potępiać taką osobę, czy nie daj Boże ją ukarać!
      Usprawiedliwianie, że ktoś donosił bo był szantażowany zdjęciem z kochanką
      przez co mógłby stracić rodzinę, pracę i dlatego musiał pójść na współpracę z
      SB - jest po prostu żałosne i śmieszne! Polacy żyli gorszych czasach – okupacja
      hitlerowska, obozy koncentracyjne i nawet w TAKICH sytuacjach, gdzie groźbą
      była nie utrata pracy - ale ŻYCIA, donosicielstwem, czy współpracą z okupantem
      parała się nieliczna grupa ludzi, którzy zresztą ponieśli za to karę. Więc nie
      rozumiem, dlaczego tych donosicieli z czasów stalinizmu, czy jeszcze nowszych
      mamy traktować jak kogoś lepszego, niż tych z czasów II Wojny Światowej???
      Dlaczego ci z dawnych lat są źli, a ci z historii najnowszej są dobrzy i
      usprawiedliwiani na wszystkie sposoby??? Czym różnią się jedni od drugich???
      Czy może mi to wytłumaczyć jakiś obrońca uciśnionych tajnych współpracowników
      SB???
      • pies_na_czarnych Re: Obrona TW 11.05.05, 12:30
        Chodzi o KK. I tutaj jest pies pogrzebany. Jak to kiedys sie mowilo: "to godzi
        w dobre imie partii". Nic sie nie zmienilo poza kolorami na sztandarach.
      • basia.basia Re: Obrona TW 11.05.05, 12:51
        zbychooo napisał:

        Więc nie
        > rozumiem, dlaczego tych donosicieli z czasów stalinizmu, czy jeszcze nowszych
        > mamy traktować jak kogoś lepszego, niż tych z czasów II Wojny Światowej???
        > Dlaczego ci z dawnych lat są źli, a ci z historii najnowszej są dobrzy i
        > usprawiedliwiani na wszystkie sposoby??? Czym różnią się jedni od drugich???
        > Czy może mi to wytłumaczyć jakiś obrońca uciśnionych tajnych współpracowników
        > SB???

        Wyjaśnienie jest tylko jedno i każdy kto cokolwiek czytał na ten temat
        (chociażby w publikacjach historyków IPN albo)domyśla się, że to nie o
        nieszczęsnych ślusarzy z PaFaWaGu chodzi tylko o wielkie nazwiska naszej
        byłej opozycji. I to oni biją pianę oraz usiłują zamulić sprawę. Czynią
        to we własnej obronie. Niesłychanie pouczające są wyznania Krysztofa
        Kozłowskiego w tej książce "Gliniarz z Tygodnika", zwłaszcza jak się
        to czyta teraz. Tam on przedstawia swoje poglądy na agenturę i już wtedy
        padają argumenty powtarzane do dziś! Ten nieszczęsny ślusarz z pafawagu
        i tym podobne dyrdymały!


        Jedynym wyjściem, nie tylko moim zdaniem, jest przecięcie tego wrzodu
        i to jak najszybciej, bo inaczej będziemy się w tym błocie taplać całymi
        latami. Należy nazwać rzeczy po imieniu, powiedzieć kto jest kto i jakoś
        sobie z tym poradzimy. Wielce pouczająca w tej kwestii jest sprawa listy
        Wildsteina - jakiż się straszny wrzask rozległ, miały być tysiące procesów
        o naruszenie czci itp. Trwało to miesiąc czy półtora i sprawy nie ma!

        W niedzielę w zetce Rokita pytany o spraę Hejmy powiedział tak:
        "Jeśli wybory odbędą się we wrześniu to w połowie października zbierze
        się Sejm a pod koniec października wpłynie do Sejmu rządowy projekt
        o otwarciu archiwów". Wiem, że w IPN wielu młodszych pracowników ma dość
        tej całej atmosfery związanej z listą i późniejszymi wypadkami. Oni też
        uważają, że należyu sprawy przyśpieszyć, archiwa otworzyć, lustrację
        rozszerzyć. Słyszałam na włsne uszy jak jeden z nich powiedział, że jego
        zdaniem lustracja powinna dotyczyć nawet takich osób, które są przyjmowane
        do pracy gdzieś tam i pracodawca ma prawo wiedzieć czy jest to osoba
        godna zaufania i ten pracodawca powinien mieć prawo wnieść zapytanie
        o ewentualną agenturalną przeszłość tej osoby. Przecież to jest chyba
        jasne, że jak ktoś kiedyś donosił za pieniądze to nie oprze się pokusie
        jak konkurent firmy, w której pracuje zechce kupić jakieś tajemnice!
        • remik.bz Re: Obrona TW 11.05.05, 13:31
          basia.basia napisała:

          Przecież to jest chyba
          > jasne, że jak ktoś kiedyś donosił za pieniądze to nie oprze się pokusie
          > jak konkurent firmy, w której pracuje zechce kupić jakieś tajemnice!

          A co zrobić z tymi , którzy donosili np ze strachu , lub byli szntażowani?
          Uważasz ,że to jest w porządku , aby przyszły pracodawca sprawdzał czy kandydat
          na pracownika nie jest np gejem ? Dziś to nikogo nie szokuje , ale w tamtych
          czasach o ile wiem , to był powód do szantażu. A co zrobic z takim , który
          poszedł na współpracę , bo bał się zgwałcenia przez kryminalistów w areszcie ?
          Skazać go dziś na bezrobocie?
          • kataryna.kataryna Re: Obrona TW 11.05.05, 14:20
            remik.bz napisał:

            > basia.basia napisała:
            >
            > Przecież to jest chyba
            > > jasne, że jak ktoś kiedyś donosił za pieniądze to nie oprze się pokusie
            > > jak konkurent firmy, w której pracuje zechce kupić jakieś tajemnice!
            >
            > A co zrobić z tymi , którzy donosili np ze strachu , lub byli szntażowani?
            > Uważasz ,że to jest w porządku , aby przyszły pracodawca sprawdzał czy
            kandydat
            >
            > na pracownika nie jest np gejem ? Dziś to nikogo nie szokuje , ale w tamtych
            > czasach o ile wiem , to był powód do szantażu. A co zrobic z takim , który
            > poszedł na współpracę , bo bał się zgwałcenia przez kryminalistów w
            areszcie ?
            > Skazać go dziś na bezrobocie?



            No i w związku z tym nie należy ujawniać faktu, że donosiły i skazywać nas na
            ryzyko, że będą szantażowani przez tych co znają ich teczki? Ktoś taki może być
            dzisiaj dziennikarzem, sędzią, prokuratorem, autorytetem i ci co wiedzą o jego
            teczkowej przeszłości mogą go szantażować i uzyskiwać decyzje korzystne dla
            siebie a niekorzystne dla państwa. Nikomu nie chodzi o szykanowanie fryzjera
            czy kierownika domu kultury (choć oczywiście ofiary jego donosów mają prawo
            wiedzieć kto ich wkopywał) ale o osoby ze świecznika, które mają wpływ na
            rzeczywistość a nie mają honoru, żeby się usunąć w cień.

            Przykład pewnego profesora z Torunia. Były solidarnościowiec, chodził w glorii
            chwały, został nawet sędzią Trybunału Konstytucyjnego gdzie orzekał w sprawie
            zgodności z konstytucją ustawy lustracyjnej (jak myślisz, jak głosował?), potem
            był nawet ekspertem komisji ds. Orlenu (ciekawe czy gdyby miał rozstrzygać coś
            superważnego i przypomniano by mu o teczce miałby bardziej na uwadze interes
            państwa czy raczej własną teczkę). Gościu cieszył się prestiżem, robił za
            autorytet i jako kierownik katedry prawa zajmował miejsce komuś równie zdolnemu
            ale uczciwemu, na dodatek miał wpływ na zycie uczelni. Czy to jest w porządku?
            Za duży wpływ na różne dziedziny życia mają ludzie skorumpowani, tchórzliwi i
            tacy, którzy się boją swoich teczek.
            • remik.bz Re: Obrona TW 11.05.05, 14:48
              kataryna.kataryna napisała:
              Nikomu nie chodzi o szykanowanie fryzjera
              > czy kierownika domu kultury (choć oczywiście ofiary jego donosów mają prawo
              > wiedzieć kto ich wkopywał) ale o osoby ze świecznika, które mają wpływ na
              > rzeczywistość a nie mają honoru, żeby się usunąć w cień.

              Bardzo się obawiam ,że to tylko teoria. W praktyce szykanowany bedzie fryzjer i
              kierownik domu kultury a nie osoba ze świecznika. Jeśli się "rozniesie", że
              kierownik domu kultury w "Pcimiu Biskupim Górnym" ma skłonności homoseksualne ,
              to zostanie bezrobotnym. A jeśli się rozniesie ,ze Bardzo Ważna Osoba w Radzie
              Nadzorczej S-ki Skarbu Państwa ma takie skłonności , to wszyscy to oleją. A w
              środowisku np "kultury" to nawet będzie powód do dumy.

              Gdybym ja (teoretycnie ) jako pracodawca miał mozliwość wgladu do teczek moich
              pracowników, to dopiero bym to wykorzystał !!! Np : "Panie Zenku , dziś pracuje
              Pan do 24,00, a jak nie ,to ujawnię wszystkim jak Pana w 1982 zgwałcili w
              areszcie i poszedł Pan potem na współpracę". Pan Zenek ( dziś np 60- latek
              przed emeryturą)bedzie pracował za półdarmo w takiej sytuacji.

              Tę dzisiejszą "paranoję teczkową" bardzo ładnie określił Andrzej Sikorowski w
              swoim ostatnim felietonie w Dzienniku Polskim. Napisał coś takiego :każdy , w
              tym ja również,kto wyjeżdżał w PRL-u za granicę po powrocie , przy oddawaniu
              paszportu MUSIAŁ odpowiadać na pytania SB- ków. Te zeznania trafiały potem do
              jakiejś tam teczki. Ja też musiałem na takie pytania odpowiadać, i moje
              zeznania pewnie gdzieś tam są. Według kryteriów dzisiejszych "sprawiedliwych"
              jestem więc świadomym współpracownikiem SB, bo przecież mogłem nie wyjeżdzać i
              nie starać się o paszport" .( Piszę z pamięci - chodzi o sens).
              • kataryna.kataryna Re: Obrona TW 11.05.05, 14:52
                remik.bz napisał:

                > kataryna.kataryna napisała:
                > Nikomu nie chodzi o szykanowanie fryzjera
                > > czy kierownika domu kultury (choć oczywiście ofiary jego donosów mają pra
                > wo
                > > wiedzieć kto ich wkopywał) ale o osoby ze świecznika, które mają wpływ na
                >
                > > rzeczywistość a nie mają honoru, żeby się usunąć w cień.
                >
                > Bardzo się obawiam ,że to tylko teoria. W praktyce szykanowany bedzie fryzjer
                i
                >
                > kierownik domu kultury a nie osoba ze świecznika. Jeśli się "rozniesie", że
                > kierownik domu kultury w "Pcimiu Biskupim Górnym" ma skłonności
                homoseksualne ,
                >
                > to zostanie bezrobotnym. A jeśli się rozniesie ,ze Bardzo Ważna Osoba w
                Radzie
                > Nadzorczej S-ki Skarbu Państwa ma takie skłonności , to wszyscy to oleją. A w
                > środowisku np "kultury" to nawet będzie powód do dumy.
                >
                > Gdybym ja (teoretycnie ) jako pracodawca miał mozliwość wgladu do teczek
                moich
                > pracowników, to dopiero bym to wykorzystał !!! Np : "Panie Zenku , dziś
                pracuje
                >
                > Pan do 24,00, a jak nie ,to ujawnię wszystkim jak Pana w 1982 zgwałcili w
                > areszcie i poszedł Pan potem na współpracę". Pan Zenek ( dziś np 60- latek
                > przed emeryturą)bedzie pracował za półdarmo w takiej sytuacji.



                Nikt nie domaga się ujawniania takich informacji z teczek. Ważne jest
                ujawnienie, że ktoś donosił i czy szkodził.



                > Tę dzisiejszą "paranoję teczkową" bardzo ładnie określił Andrzej Sikorowski w
                > swoim ostatnim felietonie w Dzienniku Polskim. Napisał coś takiego :każdy , w
                > tym ja również,kto wyjeżdżał w PRL-u za granicę po powrocie , przy oddawaniu
                > paszportu MUSIAŁ odpowiadać na pytania SB- ków. Te zeznania trafiały potem do
                > jakiejś tam teczki. Ja też musiałem na takie pytania odpowiadać, i moje
                > zeznania pewnie gdzieś tam są. Według kryteriów dzisiejszych "sprawiedliwych"
                > jestem więc świadomym współpracownikiem SB, bo przecież mogłem nie wyjeżdzać
                i
                > nie starać się o paszport" .( Piszę z pamięci - chodzi o sens).



                A czy Sikorowski był już w IPN-ie i znalazł w swojej teczce materiały z tej
                rozmowy czy po prostu tak sobie to wszystko wyobraża? Bo wygląda to albo na
                głupie usprawiedliwianie się, albo na powtarzanie bzdur rodem z Wyborczej
                (słynny artykuł "I ty zostaniesz konfidentem").
                • plopli Sztuka pomijania argumentów? 11.05.05, 15:14
                  kataryna.kataryna napisała:

                  > Nikt nie domaga się ujawniania takich informacji z teczek. Ważne jest
                  > ujawnienie, że ktoś donosił i czy szkodził.

                  Szkoda,że nie odniosłaś się do bardzo ciekawego argumentu remka o
                  wykorzystywaniu informacji zawartych w teczce przez pracodawców. Pomijam już
                  nawet przypadki tak skrajne jak ten o zgwałceniu kogoś w więzieniu. Dużo
                  bardziej ciekawa jest sytuacja np. urzędniczki państwowej/samorządowej, która
                  swego czasu była TW (niezależnie od intencji). Teraz ma 50 lat i jest - dajmy na
                  to główną księgową w spóce komunalnej lub zakładzie budżetowym.
                  Załóżmy, że jej szefem z politycznego nadania został działacz prawicowy
                  (lewicowy też może być oczywiście). Ten oto działacz dostał od swoich
                  przełożonych zadanie, aby z pieniędzy spółki/zakładu finansować działalność
                  partii. Wydaje więc polecenie, aby sfinansować zakup po zawyżonej cenie długów
                  upadłej spółki, które obecnie są w posiadaniu członków partii. W normalnej
                  sytuacji księgowa mogłaby sprzeciwić się takiej operacji (pod pewnymi
                  warunkami), a szef nie zwolniłby jej, np. dlatego, że bałby się reakcji opinii
                  społecznej (ujawniłaby całą aferę). Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby
                  użyć argumentu o ujawnieniu infomacji zawartych w teczce w celu przekonania pani
                  księgowej do przyklepania podejrzanej transakcji.
                  W taki oto sposób postulat ujawniania informacji pracodawcom, który na pierwszy
                  rzut oka wydawać mógłby się słuszny, pokazuje swoje drugie oblicze.
                  • kataryna.kataryna Re: Sztuka pomijania argumentów? 11.05.05, 15:25
                    plopli napisał:

                    > kataryna.kataryna napisała:
                    >
                    > > Nikt nie domaga się ujawniania takich informacji z teczek. Ważne jest
                    > > ujawnienie, że ktoś donosił i czy szkodził.
                    >
                    > Szkoda,że nie odniosłaś się do bardzo ciekawego argumentu remka o
                    > wykorzystywaniu informacji zawartych w teczce przez pracodawców. Pomijam już
                    > nawet przypadki tak skrajne jak ten o zgwałceniu kogoś w więzieniu.



                    Nikt nie proponuje, żeby informacje o sprawach intymnych były jawne dlatego ten
                    przykład uznałam za absurdalny.



                    Dużo
                    > bardziej ciekawa jest sytuacja np. urzędniczki państwowej/samorządowej, która
                    > swego czasu była TW (niezależnie od intencji). Teraz ma 50 lat i jest - dajmy
                    n
                    > a
                    > to główną księgową w spóce komunalnej lub zakładzie budżetowym.
                    > Załóżmy, że jej szefem z politycznego nadania został działacz prawicowy
                    > (lewicowy też może być oczywiście). Ten oto działacz dostał od swoich
                    > przełożonych zadanie, aby z pieniędzy spółki/zakładu finansować działalność
                    > partii. Wydaje więc polecenie, aby sfinansować zakup po zawyżonej cenie długów
                    > upadłej spółki, które obecnie są w posiadaniu członków partii. W normalnej
                    > sytuacji księgowa mogłaby sprzeciwić się takiej operacji (pod pewnymi
                    > warunkami), a szef nie zwolniłby jej, np. dlatego, że bałby się reakcji opinii
                    > społecznej (ujawniłaby całą aferę). Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby
                    > użyć argumentu o ujawnieniu infomacji zawartych w teczce w celu przekonania
                    pan
                    > i
                    > księgowej do przyklepania podejrzanej transakcji.




                    Ojejku. A jeśli się teczek nie ujawni to oficer prowadzący takiej pani może
                    sprzedać kwity z jej teczki jej pracodawcy i ten może zrobić dokładnie to samo.
                    Jest to tylko kolejny argument za tym, że bezwzględnie należy ujawnić
                    przeszłość, żeby nie służyła do szntażowania. Szteligi nikt nie szantażuje bo
                    się przyznał i tak go zaszczuwali, że aż go do sejmu wybrali. A co by się
                    działo gdyby się nie przyznał i dzisiaj był prokuratorem prowadzącym sprawę
                    Orlenu albo sędzią orzekającym w sprawie Rywina? Można by nim było dowolnie
                    grać.



                    > W taki oto sposób postulat ujawniania informacji pracodawcom, który na
                    pierwszy
                    > rzut oka wydawać mógłby się słuszny, pokazuje swoje drugie oblicze.



                    Mamy prawo wiedzieć kto nami rządzi, kto robi za autorytet i kto ma wpływ na
                    rzeczywistość. Może to zabrzmi brutalnie ale bardziej mi leży na sercu
                    bezpieczeństwo państwa niż ochrona przed wstydem kogoś kto dał się złamać
                    talonem na samochód.
                  • normalny.normals Re: Zło trzeba nazwać po imieniu! 11.05.05, 15:26
                    plopli napisał:


                    >
                    Dużo
                    > bardziej ciekawa jest sytuacja np. urzędniczki państwowej/samorządowej, która
                    > swego czasu była TW (niezależnie od intencji). Teraz ma 50 lat i jest - dajmy
                    n
                    > a
                    > to główną księgową w spóce komunalnej lub zakładzie budżetowym.
                    > Załóżmy, że jej szefem z politycznego nadania został działacz prawicowy
                    > (lewicowy też może być oczywiście). Ten oto działacz dostał od swoich
                    > przełożonych zadanie, aby z pieniędzy spółki/zakładu finansować działalność
                    > partii. Wydaje więc polecenie, aby sfinansować zakup po zawyżonej cenie długów
                    > upadłej spółki, które obecnie są w posiadaniu członków partii. W normalnej
                    > sytuacji księgowa mogłaby sprzeciwić się takiej operacji (pod pewnymi
                    > warunkami), a szef nie zwolniłby jej, np. dlatego, że bałby się reakcji opinii
                    > społecznej (ujawniłaby całą aferę). Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby
                    > użyć argumentu o ujawnieniu infomacji zawartych w teczce w celu przekonania
                    pan
                    > i
                    > księgowej do przyklepania podejrzanej transakcji.


                    A ja odpowiem brutalnie, skoro szanowna pani księgowa dawała władzy du.py już
                    za komuny, to w obecnych czasach też będzie usłużna i dyspozycyjna, dlatego
                    nie ma potrzeby aby jeszcze wobec niej używać teczkowych, argumentów.
                    • plopli Re: Zło trzeba nazwać po imieniu! 11.05.05, 15:39
                      normalny.normals napisał:

                      > A ja odpowiem brutalnie, skoro szanowna pani księgowa dawała władzy du.py już
                      > za komuny, to w obecnych czasach też będzie usłużna i dyspozycyjna, dlatego
                      > nie ma potrzeby aby jeszcze wobec niej używać teczkowych, argumentów.

                      Gratuluję świetnego samopoczucia. Ja jednak nie wiem, czy na współpracę nie
                      poszła w zamian za szybką operację swojego dziecka lub po to, aby móc pracować
                      bliżej domu/żłobka, gdyż urodziła bliźniaki i w przeciwnym wypadku z pracy
                      musiałaby zrezygnować w ogóle. Nie mówię, że się jakoś specjalnie opierała, ale
                      też nie wiem, na czym ta wspólpraca polegała.
                      Różnych wariantów można wymyślać mnóstwo. Przyjmowanie, ze w każdym przypadku
                      powodem współpracy był talon na samochód lun zwykły konformizm jest co najmniej
                      ślepotą.
                      • normalny.normals Re: Zło trzeba nazwać po imieniu! 11.05.05, 15:55
                        plopli napisał:

                        > normalny.normals napisał:
                        >
                        > > A ja odpowiem brutalnie, skoro szanowna pani księgowa dawała władzy du.py
                        > już
                        > > za komuny, to w obecnych czasach też będzie usłużna i dyspozycyjna, dlat
                        > ego
                        > > nie ma potrzeby aby jeszcze wobec niej używać teczkowych, argumentów.
                        >
                        > Gratuluję świetnego samopoczucia. Ja jednak nie wiem, czy na współpracę nie
                        > poszła w zamian za szybką operację swojego dziecka lub po to, aby móc pracować
                        > bliżej domu/żłobka, gdyż urodziła bliźniaki i w przeciwnym wypadku z pracy
                        > musiałaby zrezygnować w ogóle. Nie mówię, że się jakoś specjalnie opierała,
                        ale
                        > też nie wiem, na czym ta wspólpraca polegała.
                        > Różnych wariantów można wymyślać mnóstwo. Przyjmowanie, ze w każdym przypadku
                        > powodem współpracy był talon na samochód lun zwykły konformizm jest co
                        najmniej
                        > ślepotą.

                        We wcześniejszej przypowieści o księgowej twierdzsz, że powody dla których
                        donosiła są nieistotne, ale skoro teraz zaczęły być ważne to powiem tak:
                        otworzyć szeroko archiwa IPN, wtedy będzie jasne kto, co i dlaczego donosił -
                        niby proste, a jak widać cholernie trudne....
                        • plopli Re: Zło trzeba nazwać po imieniu! 11.05.05, 16:24
                          normalny.normals napisał:

                          > We wcześniejszej przypowieści o księgowej twierdzsz, że powody dla których
                          > donosiła są nieistotne, ale skoro teraz zaczęły być ważne to powiem tak:
                          > otworzyć szeroko archiwa IPN, wtedy będzie jasne kto, co i dlaczego donosił -
                          > niby proste, a jak widać cholernie trudne....

                          Napisałem, że są nieistotne, bo były nieistotne z punktu widzenia opisania
                          sposobu wykorzystyania tych informacji. W odpowiedzi Kataryna stwierdziła, że
                          przyczyną był talon na samochód, a ty napisałeś, że dawała d.., co raczej nie
                          świadczy zbyt dobrze o jej motywacji. Dlatego wyjaśniłem, ze motywacje mogły być
                          różna, i nie mają one wpływu na ocenę tego, co z tą wiedzą ożna zrobić dzisiaj.

                          A co do otworzenia archiwów, to słusznie wskazał Remik, że ujawnienie przyczyn
                          wspólpracy mogłoby być w nietórych przypadkach dużo bardziej krzywdzące niż
                          czyny owych TW (homoseksualizm, wykorzystywanie seksualne lub groźba takiegoż w
                          więzieniu, areszcie czy w wojsku).
                      • pyzol1 Re: Zło trzeba nazwać po imieniu! 11.05.05, 19:14
                        Nie sadze, aby wspolpraca " za operacje dla dziecka" skonczyla sie dzis
                        wyrzuceniem takiej pani z pracy.
                        Po drugie - wiekszosc TW ma juz doskonale stanowiska i prace, wiec ew.
                        wypytywanie potencjalnego pracodawcy mialoby b. skromny zasieg.
                        Po trzecie - jak kolejno potwierdzaja wszyscy, ktorzy teczki mieli w rekach
                        ZDECYDOWANA WIEKSZOSC donosila z wlasnej woli, za pieniadze czy uslugi.

                        Wiec prosze sie opamietac z tymi lamentami i nie zapominac, iz z kolei
                        ZDECYDOWANA WIEKSZOSC Polakow N I E wspolpracowala, choc tez miala chore
                        dzieci, klopoty mieszkaniowe, afery milosne, zla tesciowa, a do tego niektorzy
                        byli gejami.

                        Kaska
                        • plopli Re: Zło trzeba nazwać po imieniu! 11.05.05, 19:39
                          pyzol1 napisała:

                          > Nie sadze, aby wspolpraca " za operacje dla dziecka" skonczyla sie dzis
                          > wyrzuceniem takiej pani z pracy.

                          Przecież ona nie zostałaby wyrzucona za operację dziecka, tylko za to, że była
                          TW i się nie przyznała, vide: Niezabitowska; ona również - niezależnie od faktu,
                          że zaprzecza współpracy - przytacza wyjątkowo łagodzące okoliczności. Czy to ją
                          usprawiedliwia w oczach ogółu?

                          > Po drugie - wiekszosc TW ma juz doskonale stanowiska i prace, wiec ew.
                          > wypytywanie potencjalnego pracodawcy mialoby b. skromny zasieg.

                          Ależ przecież ja opisałem taką panią na doskonałym stanowisku - główną księgową
                          w spółce komunalnej. Chyba nie sądzisz, że każdy z owych 100.000 TW (w końcówce
                          lat '80) jest teraz prezesem wielkiej firmy, profesorem, posłem lub co najmniej
                          burmistrzem, urzędnikiem na poziomie dyrektora departamentu w ministerstwie,
                          redaktorem w opiniotwórczym medium, biskupem. Większość z nich jest dalej
                          wykwalifikowanymi robotnikami, niższymi urzędnikami administracji rządowej i
                          samorządowej, naczycielami, proboszczami.

                          > Po trzecie - jak kolejno potwierdzaja wszyscy, ktorzy teczki mieli w rekach
                          > ZDECYDOWANA WIEKSZOSC donosila z wlasnej woli, za pieniadze czy uslugi.

                          Ależ nie zaprzeczam, piszę tylko o tym, że możliwość szantażowania pracownika
                          przez pracodawcę jest w dużym stopniu niezależna od okoliczności podjęcia
                          współpracy.

                          > Wiec prosze sie opamietac z tymi lamentami i nie zapominac, iz z kolei
                          > ZDECYDOWANA WIEKSZOSC Polakow N I E wspolpracowala, choc tez miala chore
                          > dzieci, klopoty mieszkaniowe, afery milosne, zla tesciowa, a do tego niektorzy
                          > byli gejami.

                          Oczywiście. Ale co to ma do rzeczy? Czy to oznacza, że w procesie lustracji
                          możemy pominąć godność tych, którzy współpracowali lub - tym bardziej - są tylko
                          o taką współpracę posądzani (wyroki sądu lustracyjnego wskazują, że nie zawsze
                          słusznie)?
                          • ixion5 Re: Zło trzeba nazwać po imieniu! 11.05.05, 19:49
                            Problem z Niezabitowską polega na tym, że była ona rzecznikiem Mazowieckiego i miała na niego bezpośredni dostęp. Jak myslisz ile rzeczy załatwił sobie jej oficer prowadzący mówiąc zniszczyłem twoją teczkę ale mam kopię ? W ten właśnie sposób - dzięki teczkom - esbecy i komuchy faktycznie rządzą tym krajem. A większość tych co wrzeszczy przeciwko lustracji - szczególnie te tzw autorytety - to po prostu kapusie. Lesław Maleszka "Ketman" gdy był jednym z głównych dziennikarzy GW też pisał felietony przeciwko lustracji. Później wyszło na jaw że był kapusiem.
                          • kataryna.kataryna Re: Zło trzeba nazwać po imieniu! 11.05.05, 19:49
                            plopli napisał:

                            > pyzol1 napisała:
                            >
                            > > Nie sadze, aby wspolpraca " za operacje dla dziecka" skonczyla sie dzis
                            > > wyrzuceniem takiej pani z pracy.
                            >
                            > Przecież ona nie zostałaby wyrzucona za operację dziecka, tylko za to, że była
                            > TW i się nie przyznała, vide: Niezabitowska; ona również - niezależnie od
                            faktu
                            > ,
                            > że zaprzecza współpracy - przytacza wyjątkowo łagodzące okoliczności.



                            Niezabitowska to dobry przykład. Bo do niej pretensje są głównie o to, że
                            weszła z teczką do rządu Mazowieckiego, a przede wszysktim o to, że kłamie
                            dzisiaj. Jest to też dobry przykład także z tego powodu, że okazuje się przy
                            tej okazji dziwnie zachowują się także inni - Kozłowski i Mazowiecki. Bo w
                            archiwum Gazety znalazłam informację od Kozłowskiego, ze Kiszczak wyniósł
                            teczki ale Kozłowksi licząc chyba na niepamięć dzisiaj zaprzecza. A Mazowiecki
                            mówi, że jej ufa. Prawdopodobnie o teczce Niezabitowskiej było wiadomo w
                            większym gronie, tylko my mieliśmy nie wiedzieć.
                      • ixion5 Re: Zło trzeba nazwać po imieniu! 11.05.05, 19:42
                        Rozumiem, że jak cię napadnę, pobiję i zabiorę komórkę, kasę i zegarek a w sądzie powiem, że musiałem kupić jedzenie dla dziecka to powinienem być bezkarny ?
                        • plopli Re: Zło trzeba nazwać po imieniu! 11.05.05, 19:46
                          ixion5 napisał:

                          > Rozumiem, że jak cię napadnę, pobiję i zabiorę komórkę, kasę i zegarek a w sądz
                          > ie powiem, że musiałem kupić jedzenie dla dziecka to powinienem być bezkarny ?

                          Nigdy nie głosiłem, że osoby te mają być "bezkarne". Inna sprawą jest owa kara.
                          Zawsze jednak twierdzę konsekwentnie, że proponowana metoda lustracji polegająca
                          na ujawnieniu teczek jest niewłaściwa.
                          • ixion5 Re: Zło trzeba nazwać po imieniu! 11.05.05, 20:09
                            Te osoby przecież nie ponoszą żadnej kary. Były TW może kandydować do sejmu tylko musi przyznać się, że nim był. Na tym polega lustracja. Natomiast ujawnienie archiwów polega na tym, że osoby poszkodowane mogą zajrzeć do swojej teczki. Żeby ograniczyć wpływ esbeków na życie publiczne można zastosować 2 sposoby - albo rozszerzyć lustrację na polityków wszystkich szczebli i dziennikarzy albo w szybszym tempie wydawać ludziom teczki.
                  • ixion5 Re: Sztuka pomijania argumentów? 11.05.05, 19:39
                    Informacją jawną dla wszystkich nie da się ludzi szantażować. Szantaż polega zawsze na ujwanieniu tajemnicy. Po ujawnieniu teczek skończą się możliwości szantażu.
                    • plopli Re: Sztuka pomijania argumentów? 11.05.05, 19:44
                      ixion5 napisał:

                      > Informacją jawną dla wszystkich nie da się ludzi szantażować. Szantaż polega za
                      > wsze na ujwanieniu tajemnicy. Po ujawnieniu teczek skończą się możliwości szant
                      > ażu.

                      Moja uwaga odnosiła się do pomysłu poszerzenia dostępu do informacji przez
                      udostępnienie teczek pracodawcom.
                      • kataryna.kataryna Re: Sztuka pomijania argumentów? 11.05.05, 19:52
                        plopli napisał:

                        > ixion5 napisał:
                        >
                        > > Informacją jawną dla wszystkich nie da się ludzi szantażować. Szantaż pol
                        > ega za
                        > > wsze na ujwanieniu tajemnicy. Po ujawnieniu teczek skończą się możliwości
                        > szant
                        > > ażu.
                        >
                        > Moja uwaga odnosiła się do pomysłu poszerzenia dostępu do informacji przez
                        > udostępnienie teczek pracodawcom.



                        Ja akurat tego pomysłu nie popieram, nie ma powodu, żeby pracodawca tylk oz
                        tytułu bycia pracodawcą miał wgląd do teczek. Może to dotyczyć pewnych
                        stanowisk (typu publiczne, albo jakieś newralgiczne) ale nie każdej relacji
                        pracownik-pracodawca.
                • remik.bz Re: Obrona TW 11.05.05, 15:16
                  kataryna.kataryna napisała:
                  Nikt nie domaga się ujawniania takich informacji z teczek. Ważne jest
                  > ujawnienie, że ktoś donosił

                  Czyli nie ważne jest dla Ciebie "dlaczego donosił"? Moim zdanie to
                  fundamentalna sprawa. Inaczej traktuję łajdaka , który donosił za "talon na
                  malucha" ,inaczej człowieka , który pod warunkiem współpracy uzyskal paszport
                  dla cięzko chorego dziecka na wyjazd na leczenie .
                  Jeszcze raz powtarzm . Trzeba przede wszystkim ścigać SB-ków.

                  A czy Sikorowski był już w IPN-ie i znalazł w swojej teczce materiały z tej
                  > rozmowy czy po prostu tak sobie to wszystko wyobraża? Bo wygląda to albo na
                  > głupie usprawiedliwianie się, albo na powtarzanie bzdur rodem z Wyborczej

                  Tego Sikorowski w felietonie nie napisał. Ale mówiąc szczerze ja tak to sobie
                  wyobrażam : przy przyjmowaniu paszportu SB-ek mógł pisać "cuda na kiju". Dziś
                  się tego nie zweryfikuje. Ale "sprawiedliwi" dzisiaj uwierzą właśnie SB-ckim
                  notatkom a nie takiemu Sikorowskiemu czy fryzjerowi z Koluszek.(Bo ani
                  Sikorowski ,ani ten fryzjer przeciez nie wyprą się rozmowy z SB.) I to jest po
                  prostu obrzydliwe.
                  • kataryna.kataryna Re: Obrona TW 11.05.05, 15:33
                    remik.bz napisał:

                    > kataryna.kataryna napisała:
                    > Nikt nie domaga się ujawniania takich informacji z teczek. Ważne jest
                    > > ujawnienie, że ktoś donosił
                    >
                    > Czyli nie ważne jest dla Ciebie "dlaczego donosił"? Moim zdanie to
                    > fundamentalna sprawa. Inaczej traktuję łajdaka , który donosił za "talon na
                    > malucha" ,inaczej człowieka , który pod warunkiem współpracy uzyskal paszport
                    > dla cięzko chorego dziecka na wyjazd na leczenie .



                    Źle mnie zrozumiałeś. Oczywiście, że ważne jest dlaczego ktoś donosił, oraz co
                    donosił, dlatego ja na przykład jestem za opublikowaniem materiałów z teczek (z
                    wyłączeniem spraw czysto osobistych) a nie na suchym orzekaniu, że ktoś był lub
                    nie TW. Wiadomo, że co innego ktoś kto donosił, żeby odzyskać prawo jazdy.
                    Historycy z IPN zresztą mówią, że większość przypadków to było raczej kupowanie
                    niż łamanie.



                    > Jeszcze raz powtarzm . Trzeba przede wszystkim ścigać SB-ków.



                    Oczywiście, esbeków trzeba ścigać, co nie znaczy, że nie trzeba ujawniać
                    tajniaków.




                    > A czy Sikorowski był już w IPN-ie i znalazł w swojej teczce materiały z tej
                    > > rozmowy czy po prostu tak sobie to wszystko wyobraża? Bo wygląda to albo
                    > na
                    > > głupie usprawiedliwianie się, albo na powtarzanie bzdur rodem z Wyborczej
                    >
                    >
                    > Tego Sikorowski w felietonie nie napisał. Ale mówiąc szczerze ja tak to sobie
                    > wyobrażam : przy przyjmowaniu paszportu SB-ek mógł pisać "cuda na kiju". Dziś
                    > się tego nie zweryfikuje. Ale "sprawiedliwi" dzisiaj uwierzą właśnie SB-ckim
                    > notatkom a nie takiemu Sikorowskiemu czy fryzjerowi z Koluszek.(Bo ani
                    > Sikorowski ,ani ten fryzjer przeciez nie wyprą się rozmowy z SB.) I to jest
                    po
                    >
                    > prostu obrzydliwe.



                    Historycy IPN-u obalają argumenty, żeby można było kogoś wpisać jako TW bo
                    odbierał paszport itp. I ja bardziej wierzę historykom, którzy przekopali te
                    wszystkie teczki, niż antylustracyjnym publicystom, którzy walczą z lustracją w
                    imię obrony wcale nie fryzjera z Koluszek ale swojego środowiska i wpływów.
                    • plopli Re: Obrona TW 11.05.05, 15:45
                      kataryna.kataryna napisała:

                      > I ja bardziej wierzę historykom, którzy przekopali te
                      > wszystkie teczki, niż antylustracyjnym publicystom, którzy walczą z lustracją
                      > w imię obrony wcale nie fryzjera z Koluszek ale swojego środowiska i wpływów.

                      Dlaczego twierdzisz, że jeśli ktoś sprzeciwia się lustracji, lub tym bardziej
                      sprzeciwia się jej w proponowanej przez ciebie formie, robi to w celu obrony
                      swojego środowiska i wpływów? Ja nie mam wpływów, o których piszesz, moje
                      środowisko już chocby z przyczyn naturalnych nie jest zagrożone, a jednak jestem
                      wobec lustracji sceptyczny, dostrzegaąc zagrożenia dla osób całkiem prywatnych,
                      niepublicznych. Dlaczego uważasz, że osobami,które swoje stanowiska publikują
                      nie na FK, ale na łamach prasy, przyświecają motywacje znacząco odmienne?
                      • kataryna.kataryna Re: Obrona TW 11.05.05, 15:49
                        plopli napisał:

                        > kataryna.kataryna napisała:
                        >
                        > > I ja bardziej wierzę historykom, którzy przekopali te
                        > > wszystkie teczki, niż antylustracyjnym publicystom, którzy walczą z lustr
                        > acją
                        > > w imię obrony wcale nie fryzjera z Koluszek ale swojego środowiska i wpły
                        > wów.
                        >
                        > Dlaczego twierdzisz, że jeśli ktoś sprzeciwia się lustracji, lub tym bardziej
                        > sprzeciwia się jej w proponowanej przez ciebie formie, robi to w celu obrony
                        > swojego środowiska i wpływów?



                        A twierdzę?



                        Ja nie mam wpływów, o których piszesz, moje
                        > środowisko już chocby z przyczyn naturalnych nie jest zagrożone, a jednak
                        jeste
                        > m
                        > wobec lustracji sceptyczny, dostrzegaąc zagrożenia dla osób całkiem
                        prywatnych,
                        > niepublicznych.



                        Toteż nie Ciebie miałam na myśli.



                        Dlaczego uważasz, że osobami,które swoje stanowiska publikują
                        > nie na FK, ale na łamach prasy, przyświecają motywacje znacząco odmienne?



                        Dlatego, że walczą z lustracją w sposób stawiający pod znakiem zapytania
                        szczerość intencji.
                        • plopli Re: Obrona TW 11.05.05, 16:34
                          kataryna.kataryna napisała:

                          > Dlatego, że walczą z lustracją w sposób stawiający pod znakiem zapytania
                          > szczerość intencji.

                          Nie generalizujesz odrobinę??

                          Rozumiem sprzeciw wobec języka Boguckiej i go podzielam, ale nie wszyscy
                          wypowiadają się w ten sposób. Wielu zresztą głosi, że lustracja powinna być
                          przeprowadzona, tyle że w cywilizowanej formie i przy udziale wymiaru
                          sprawiedliwości (ostatnio nawet Żakowski). Dlaczego więc wrzucasz wszystkich do
                          jednego worka z napisem "obrońcy wpływów i towarzyszy"? Pytam, bo nie rozumiem
                          tego i czuję się nawet trochę osobiście urażony.

                          P.S. Dlaczego już nie blogujesz?? naprawdę warto, abyś tam wróciła. Czasem FK
                          jest formuła dla ciebie zbyt wąską. Poza tym w blogu lepiej piszesz ;-), twoje
                          stanowisko jest lepiej uargumentowane, a i forma bardziej dopracowana. Naprawdę,
                          brakuje mi tego :-).
                          • kataryna.kataryna Re: Obrona TW 11.05.05, 16:57
                            plopli napisał:

                            > kataryna.kataryna napisała:
                            >
                            > > Dlatego, że walczą z lustracją w sposób stawiający pod znakiem zapytania
                            > > szczerość intencji.
                            >
                            > Nie generalizujesz odrobinę??
                            >
                            > Rozumiem sprzeciw wobec języka Boguckiej i go podzielam, ale nie wszyscy
                            > wypowiadają się w ten sposób. Wielu zresztą głosi, że lustracja powinna być
                            > przeprowadzona, tyle że w cywilizowanej formie i przy udziale wymiaru
                            > sprawiedliwości (ostatnio nawet Żakowski). Dlaczego więc wrzucasz wszystkich
                            do
                            > jednego worka z napisem "obrońcy wpływów i towarzyszy"? Pytam, bo nie rozumiem
                            > tego i czuję się nawet trochę osobiście urażony.



                            Niepotrzebnie czujesz się urażony bo ja mówię o dziennikarskiej grupie
                            antylustracyjnej, nie o wszystkich przeciwnikach lustracji ale o tych, którzy
                            walczą z lustracją takimi metodami, że nie jestem w stanie uwierzyć, że chodzi
                            o ślusarza z Pafawagu bo właśnie dzięki metodom zastosowanym przez swoich
                            obrońców ślusarz obrywa najbardziej - patrz "ubecka lista" i kilkutygodniowe
                            wmawianie, że o każdym z listy sąsiedzi i znajomi myślą jak o szmacie.
                            Stosowane metody świadczą trochę i o intencjach i o desperacji.

                            Bogucka - język nienawiści jakiego u niej nigdy nie spotkałam, szczerze
                            powiedziawszy nie spotkałam się z czymś takim chyba w żadnej gazecie. Żakowski -
                            okłamanie Staniszkis, że w internecie ukaże się lista 20 nazwisk w tym jej,
                            przecież to jest obrzydliwa manipulacja. Osiągnięcia dziennikarzy Gazety to
                            jest w ogóle osobny temat. Dla nich to nie jest normalny temat jak kazdy inny,
                            wpadają przy nim w amok, o czym świadczy zarówno ilość tekstów na ten temat,
                            jak i ilość manipulacji i przegięć jakich się dopuszczają. Nie wierzę w ich
                            czyste intencje i tyle. Co nie znaczy, że wszyscy są umoczeni czy coś takiego.
                            Nie, po prostu każda teczka na środowisko unijno-gazetowe to dalsze osłabianie
                            wpływów, dlatego za kazdym razem przy temacie lustracji wpadają w w histerię. I
                            nawet im się udaje, na przykład sprawę Kłoczowskiego zakrzyczano skutecznie.



                            > P.S. Dlaczego już nie blogujesz?? naprawdę warto, abyś tam wróciła. Czasem FK
                            > jest formuła dla ciebie zbyt wąską. Poza tym w blogu lepiej piszesz ;-), twoje
                            > stanowisko jest lepiej uargumentowane, a i forma bardziej dopracowana.
                            Naprawdę
                            > ,
                            > brakuje mi tego :-).



                            Dzięki :) Nie ma siły.
                            • lisekrudy Na marginesie dyskusji 11.05.05, 18:14
                              Kataryno, prosze, wracaj do bloga. Zagladam tam codziennie w nadziei na cos
                              nowego - i za kazdym razem rozczarowanie: wciaz ten sam wpis z 29 kwietnia. A
                              przeciez tyle sie dzieje.

                              Lisek
                            • zalogowany.franek Re: Obrona TW 11.05.05, 19:36
                              kataryna.kataryna napisała:

                              > Osiągnięcia dziennikarzy Gazety to
                              > jest w ogóle osobny temat. Dla nich to nie jest normalny temat jak kazdy
                              inny,
                              > wpadają przy nim w amok, o czym świadczy zarówno ilość tekstów na ten temat,
                              > jak i ilość manipulacji i przegięć jakich się dopuszczają. Nie wierzę w ich
                              > czyste intencje i tyle. Co nie znaczy, że wszyscy są umoczeni czy coś
                              takiego.
                              > Nie, po prostu każda teczka na środowisko unijno-gazetowe to dalsze
                              osłabianie
                              > wpływów, dlatego za kazdym razem przy temacie lustracji wpadają w w histerię.
                              I
                              >
                              > nawet im się udaje, na przykład sprawę Kłoczowskiego zakrzyczano skutecznie.
                              >

                              To i ja spytam podobnie jak Plopli: "nie genarlizujesz odrobinę"? Naprawdę
                              uważasz, że wszyscy ludzie, którzy w Gazecie wypowiadają się przeciw lustracji
                              (to zresztą też niezła manipulacja, z tym że, dla odmiany, środowisk
                              prawicowych - zdecydowana większość tekstów publikowanych w Gazecie nie jest
                              antylustracyjna, a jedynie postuluje bardziej cywilizowaną formę lustracji),
                              mają na celu obronę swoich (dość enigmatycznych zresztą) "wpływów"?
                              • kataryna.kataryna Re: Obrona TW 11.05.05, 19:46
                                zalogowany.franek napisał:

                                > kataryna.kataryna napisała:
                                >
                                > > Osiągnięcia dziennikarzy Gazety to
                                > > jest w ogóle osobny temat. Dla nich to nie jest normalny temat jak kazdy
                                > inny,
                                > > wpadają przy nim w amok, o czym świadczy zarówno ilość tekstów na ten tem
                                > at,
                                > > jak i ilość manipulacji i przegięć jakich się dopuszczają. Nie wierzę w i
                                > ch
                                > > czyste intencje i tyle. Co nie znaczy, że wszyscy są umoczeni czy coś
                                > takiego.
                                > > Nie, po prostu każda teczka na środowisko unijno-gazetowe to dalsze
                                > osłabianie
                                > > wpływów, dlatego za kazdym razem przy temacie lustracji wpadają w w histe
                                > rię.
                                > I
                                > >
                                > > nawet im się udaje, na przykład sprawę Kłoczowskiego zakrzyczano skuteczn
                                > ie.
                                > >
                                >
                                > To i ja spytam podobnie jak Plopli: "nie genarlizujesz odrobinę"? Naprawdę
                                > uważasz, że wszyscy ludzie, którzy w Gazecie wypowiadają się przeciw
                                lustracji
                                > (to zresztą też niezła manipulacja, z tym że, dla odmiany, środowisk
                                > prawicowych - zdecydowana większość tekstów publikowanych w Gazecie nie jest
                                > antylustracyjna, a jedynie postuluje bardziej cywilizowaną formę lustracji),
                                > mają na celu obronę swoich (dość enigmatycznych zresztą) "wpływów"?



                                Nigdzie nie pisałam, że "wszyscy ludzie", mam na myśli Gazetę jako medium,
                                uważam, że Gazeta walczy z lustracją a nie o żadną cywilizowaną jej formę.
                                Mówię to na podstawie obserwacji zachowań dziennikarzy, którzy się lustracją
                                zajmują. Kilka pierwszych z brzegu przykładów z ostatnich miesięcy: Wroński
                                i "ubecka lista", Czuchnowski i "tu pada nazwisko znanego dziennikarza",
                                Milewicz i słynna "ćwiartka", Kublik i sondaż nt. listy Wildsteina - takiego
                                nagromadzenia błędów i manipulacji nie jestem w stanie wytłumaczyć brakami
                                warsztatowymi bo nie mówimy o dziennikarskich żółtodziobach. Gazeta na temat
                                lustracji robi propagandę a nie dziennikarstwo.
                                • zalogowany.franek Re: Obrona TW 11.05.05, 19:58
                                  kataryna.kataryna napisała:

                                  > Nigdzie nie pisałam, że "wszyscy ludzie", mam na myśli Gazetę jako medium,
                                  > uważam, że Gazeta walczy z lustracją a nie o żadną cywilizowaną jej formę.
                                  > Mówię to na podstawie obserwacji zachowań dziennikarzy, którzy się lustracją
                                  > zajmują. Kilka pierwszych z brzegu przykładów z ostatnich miesięcy: Wroński
                                  > i "ubecka lista", Czuchnowski i "tu pada nazwisko znanego dziennikarza",
                                  > Milewicz i słynna "ćwiartka", Kublik i sondaż nt. listy Wildsteina - takiego
                                  > nagromadzenia błędów i manipulacji nie jestem w stanie wytłumaczyć brakami
                                  > warsztatowymi bo nie mówimy o dziennikarskich żółtodziobach. Gazeta na temat
                                  > lustracji robi propagandę a nie dziennikarstwo.

                                  Oczywiście, że robi. Radzę Ci zresztą z podobną dokładnością i uszczypliwością
                                  poczytać teksty we Wprost bądź posłuchać dziennikarzy TVN albo Wildsteina -
                                  zobaczysz dokładnie to samo, tylko skierowane w drugą stronę. Przecież jest
                                  oczywiste, że w ten właśnie sposób funkcjonują media - wszystkie media, nawet
                                  te, które najbardziej lubimy; tak naginają rzeczywistość, żeby dzięki
                                  uzyskanemu jej obrazowi ugrać coś dla siebie. W ten sposób można doskonale
                                  opisać cel Gazety - zatrzymanie bądź ucywilizowanie lustracji, jak zwał tak
                                  zwał. Ale w żaden sposób nie da się na podstawie takich obserwacji wnioskować o
                                  jakiejś obronie "wpływów".
                                  • kataryna.kataryna Re: Obrona TW 11.05.05, 20:24
                                    zalogowany.franek napisał:

                                    > kataryna.kataryna napisała:
                                    >
                                    > > Nigdzie nie pisałam, że "wszyscy ludzie", mam na myśli Gazetę jako medium
                                    > ,
                                    > > uważam, że Gazeta walczy z lustracją a nie o żadną cywilizowaną jej formę
                                    > .
                                    > > Mówię to na podstawie obserwacji zachowań dziennikarzy, którzy się lustra
                                    > cją
                                    > > zajmują. Kilka pierwszych z brzegu przykładów z ostatnich miesięcy: Wrońs
                                    > ki
                                    > > i "ubecka lista", Czuchnowski i "tu pada nazwisko znanego dziennikarza",
                                    > > Milewicz i słynna "ćwiartka", Kublik i sondaż nt. listy Wildsteina - taki
                                    > ego
                                    > > nagromadzenia błędów i manipulacji nie jestem w stanie wytłumaczyć brakam
                                    > i
                                    > > warsztatowymi bo nie mówimy o dziennikarskich żółtodziobach. Gazeta na te
                                    > mat
                                    > > lustracji robi propagandę a nie dziennikarstwo.
                                    >
                                    > Oczywiście, że robi. Radzę Ci zresztą z podobną dokładnością i
                                    uszczypliwością
                                    > poczytać teksty we Wprost bądź posłuchać dziennikarzy TVN albo Wildsteina -
                                    > zobaczysz dokładnie to samo, tylko skierowane w drugą stronę.



                                    To bardzo odważna teza. Nie przypominam sobie manipulacji w rodzaju tych ,
                                    które wymieniłam.



                                    Przecież jest
                                    > oczywiste, że w ten właśnie sposób funkcjonują media - wszystkie media, nawet
                                    > te, które najbardziej lubimy; tak naginają rzeczywistość, żeby dzięki
                                    > uzyskanemu jej obrazowi ugrać coś dla siebie.


                                    Nie zgadzam się z takim zrównywaniem. Media mają swoją linię a dziennikarze
                                    swoje poglądy ale nie każdy manipuluje jak Żakowski Staniszkis, nie każdy
                                    interpretuje sondaże jak Kublikowa, nie każdy wykreśla nazwisko z wywiadu, żeby
                                    nie musieć zamieszczać komentarza samego zainteresowanego.


                                    W ten sposób można doskonale
                                    > opisać cel Gazety - zatrzymanie bądź ucywilizowanie lustracji, jak zwał tak
                                    > zwał. Ale w żaden sposób nie da się na podstawie takich obserwacji wnioskować
                                    o
                                    >
                                    > jakiejś obronie "wpływów".



                                    Nie wiem jaki w takim razie może być inny cel tak desperackich zachowań,
                                    rzucania na szalę własnej wiarygodności, kompromitowania się poszczególnych
                                    dziennikarzy. Pro publico bono? Nie wierzę, że dziennikarz wystawia się na
                                    pośmiewisko dla dobra ślusarza z Pafawagu. A Gazeta się przy okazji lustracji
                                    ośmiesza. Mam uwierzyć, że to w imię wyższych racji? Bo przecież nie przez
                                    niedbalstwo.


                                    • zalogowany.franek Re: Obrona TW 11.05.05, 20:42
                                      kataryna.kataryna napisała:

                                      > To bardzo odważna teza. Nie przypominam sobie manipulacji w rodzaju tych ,
                                      > które wymieniłam.

                                      To naprawdę nie jest odważna teza. Z racji swych obowiązków jakiś czas temu
                                      miałem wątpliwą przyjemność przeglądać numery "Wprost" z ostatnich kilku
                                      miesięcy. Owszem, tam manipulacje są na ogół nieco mniej subtelne niż w
                                      Wyborczej - po prostu walą kłamstwa w żywe oczy. Ale nie tylko, można tam
                                      znaleźć też i bardziej wymyślne zagrania. Podobnie u Wildsteina, w TVN i tak
                                      dalej. Gdyby przyjrzeć się dyskusji o lustracji (ale i każdej innej) na
                                      przestrzeni kilku lat, znalazłoby się pewnie wiele niezłych kwiatków. Trzeba
                                      tylko chcieć zobaczyć.

                                      > Przecież jest
                                      > > oczywiste, że w ten właśnie sposób funkcjonują media - wszystkie media, n
                                      > awet
                                      > > te, które najbardziej lubimy; tak naginają rzeczywistość, żeby dzięki
                                      > > uzyskanemu jej obrazowi ugrać coś dla siebie.
                                      >
                                      >
                                      > Nie zgadzam się z takim zrównywaniem. Media mają swoją linię a dziennikarze
                                      > swoje poglądy ale nie każdy manipuluje jak Żakowski Staniszkis, nie każdy
                                      > interpretuje sondaże jak Kublikowa, nie każdy wykreśla nazwisko z wywiadu,
                                      żeby
                                      >
                                      > nie musieć zamieszczać komentarza samego zainteresowanego.

                                      Powtórzę raz jeszcze - wystarczy chcieć zobaczyć. Naprawdę nie ja wymyśliłem,
                                      do czego służy mediom konstruowanie wątpliwych poznawczo obrazów świata. Czy
                                      wręcz nowych światów, trzeba by chyba powiedzieć. I czy robi się to błędnie
                                      interpretując sondaże, czy bezczelnie kłamiąc - nie ma większego znaczenia.
                                      • kataryna.kataryna Re: Obrona TW 11.05.05, 20:55
                                        zalogowany.franek napisał:

                                        > kataryna.kataryna napisała:
                                        >
                                        > > To bardzo odważna teza. Nie przypominam sobie manipulacji w rodzaju tych
                                        > ,
                                        > > które wymieniłam.
                                        >
                                        > To naprawdę nie jest odważna teza. Z racji swych obowiązków jakiś czas temu
                                        > miałem wątpliwą przyjemność przeglądać numery "Wprost" z ostatnich kilku
                                        > miesięcy. Owszem, tam manipulacje są na ogół nieco mniej subtelne niż w
                                        > Wyborczej - po prostu walą kłamstwa w żywe oczy. Ale nie tylko, można tam
                                        > znaleźć też i bardziej wymyślne zagrania. Podobnie u Wildsteina, w TVN i tak
                                        > dalej. Gdyby przyjrzeć się dyskusji o lustracji (ale i każdej innej) na
                                        > przestrzeni kilku lat, znalazłoby się pewnie wiele niezłych kwiatków. Trzeba
                                        > tylko chcieć zobaczyć.



                                        Widać nikt nie chce zobaczyć i nawet w obronie Wyborczej nie da się wyjść poza
                                        ogólniki w rodzaju "wszyscy tak robią".
                                        • zalogowany.franek Re: Obrona TW 11.05.05, 23:28
                                          kataryna.kataryna napisała:

                                          > Widać nikt nie chce zobaczyć i nawet w obronie Wyborczej nie da się wyjść
                                          poza
                                          > ogólniki w rodzaju "wszyscy tak robią".

                                          Matko Boska, czy ja chcę bronić Wyborczej? Jedynie stwierdzam, że według mnie
                                          przypisujesz im niesłuszne pobudki - przeróżne krętactwa i przeinaczenia
                                          oczywiście mają miejsce, ale w żadnym razie nie jest do dowód na obronę
                                          własnych "interesów". To insynuacje jak z przemówień Giertycha, na które nie
                                          przedstawiasz żadnych dowodów. To, o czym piszesz, to według mnie jedynie
                                          przykład oczywistych w świecie mediów mechanizmów.
                                    • plopli Przykład rzetelności 11.05.05, 20:46
                                      kataryna.kataryna napisała:

                                      > Nie zgadzam się z takim zrównywaniem. Media mają swoją linię a dziennikarze
                                      > swoje poglądy ale nie każdy manipuluje jak Żakowski Staniszkis,

                                      W sprawie Żakowskiego, chyba nigdy się nie zgodzimy.

                                      Co zaś do wypowiedzi Franka, to TVN24 jest tutaj dobrym przykładem. Wczoraj np.
                                      w 24godziny Marciniak insynuował, że Hausner przytaczając - jako przykład
                                      polityka z prawej strony, który wstąpił do PD - posła Wojtyłę posłużył się tym
                                      nazwiskiem z uwagi na jego konotacje. No litości, czy naprawdę trzeba posuwać
                                      się do takich argumentów tylko dlatego, że się komuś nie podoba nowa formacja?
                                      • kataryna.kataryna Re: Przykład rzetelności 11.05.05, 20:57
                                        plopli napisał:

                                        > kataryna.kataryna napisała:
                                        >
                                        > > Nie zgadzam się z takim zrównywaniem. Media mają swoją linię a dziennikar
                                        > ze
                                        > > swoje poglądy ale nie każdy manipuluje jak Żakowski Staniszkis,
                                        >
                                        > W sprawie Żakowskiego, chyba nigdy się nie zgodzimy.



                                        Mam rozumieć, że uważasz poinformowanie Staniszkis, że wkrótce w internecie
                                        ukaże się 20 nazwisk w tym jej za normalną metodę pracy dziennikarskiej???



                                        > Co zaś do wypowiedzi Franka, to TVN24 jest tutaj dobrym przykładem. Wczoraj
                                        np.
                                        > w 24godziny Marciniak insynuował, że Hausner przytaczając - jako przykład
                                        > polityka z prawej strony, który wstąpił do PD - posła Wojtyłę posłużył się tym
                                        > nazwiskiem z uwagi na jego konotacje. No litości, czy naprawdę trzeba posuwać
                                        > się do takich argumentów tylko dlatego, że się komuś nie podoba nowa formacja?


                                        Pojęcia nie mam o sprawie.
                    • remik.bz Re: Obrona TW i dziennikarzy antylustracyjnych 11.05.05, 17:45
                      kataryna.kataryna napisała:
                      I ja bardziej wierzę historykom, którzy przekopali te
                      > wszystkie teczki, niż antylustracyjnym publicystom, którzy walczą z lustracją
                      w
                      >
                      > imię obrony wcale nie fryzjera z Koluszek ale swojego środowiska i wpływów.

                      Pewnie ,ze nalezy bardziej wierzyc kompetentnym fachowcom. Masz racje. Tyle
                      tylko ,ze ich glosu nikt nie slyszy. W odróznieniu od glosu dziennikarzy. A ci
                      pewnie rzeczywiscie glównie walcza w obronie swojego srodowiska i wplywów. Ale
                      przy okazji (chocby i nieswiadomie) walcza równiez w obronie zwyklych Polaków-
                      szaraków skrzywdzonych ta dzika lustracja w stylu Wildsteina. I chwala im za to.
                      Jesli historycy nie potrafia tego zrobic porzadnie , to nich lepiej nikt sie za
                      to nie bierze, bo tylko skrzywdzi maluczkich, a wielkim i tak nie zaszkodzi.

                      Staram sie do tej sprawy podchodzic w miare obiektywnie i spokojnie , ale nie
                      jest to latwe. Na "liscie Wildsteina" byl ktos o moim nazwisku (bardzo
                      nietypowym) ,ale o innym imieniu. W pracy niby w zartach koledzy pytali " jak
                      twój staruszek ma na imie ? a dziadek ? " . Byli bardzo zawiedzeni, gdy ich
                      imiona nie pasowaly do listy. Czulem sie jak ktos , kto musi tlumaczyc , ze nie
                      jest wielbladem. Taka juz jest natura czlowieka , ze cieszy sie , gdy moze
                      drugiemu bezinteresownie dokopac. Dlatego tez ta cala dzisiejsza
                      pseudolustracje uwazam za cos wyjatkowo paskudnego. Krzywdzi maluczkich i
                      przypadkowych, a prawdziwi lajdacy moga spac spokojnie. Do tych ostatnich
                      zaliczam tez Wildsteina . Dla molojeckiej dziennikarskiej slawy , budowania
                      swojej wielkosci ,nie zawachal sie skrzywdzic maluczkich.
                    • pyzol1 Re: Obrona TW 11.05.05, 19:26
                      Znam historie pewnego archeologa, o ,w dodatku, nader "przedwojenym" nazwisku,
                      ktory w latach 80tych wyjezdzal do Syrii na te ichne jakies archeologiczne
                      kopanie. Panowie z MSW poprosili go, aby podpisal zgode na pisanie rapotow -
                      ot, niewinych, co tam na rynku slychac, jakie sa ceny "Wicie, rozumicie, takie
                      tam, co to tam i tak wszyscy wiedza, amy wiedziec tez chcemy".

                      Naturalnie, chodzilo o p o d p i s.

                      Pan archeolog, zgodzil sie chetnie....pod warunkiem,ze rzad syryjski zostanie
                      powiadomiony oficjalnie o tej jego "dodatkowej" roli,bo, poki co, wize dostal
                      na kopanie w przeszlosci, a nie opisywanie terazniejszosci.

                      Panowie tej prosby spelnic jakos nie chcieli, zas paszport wydali, co by nie
                      bylo afery - bo archeolog juz mial prace nagrana. Dodatkowego smaczku sprawie
                      nadaje fakt, iz Syria byla przeciez wowczas "krajem zaprzyjaznionym".

                      Mozna bylo? Mozna. A w ostatecznosci - coz, w kraju tez mozna szukac skorup po
                      kurhanach.

                      Kaska

                    • ixion5 Re: Obrona TW 11.05.05, 20:13
                      Moglibyście uściślić na czym ma polegać to ściganie esbeków ? Z tego co się orientuję to większość z nich pracuje obecnie w ABW albo na wysokich stołkach w państwowych i prywatnych firmach.
                  • zbychooo Re: Obrona TW 11.05.05, 15:39
                    remik.bz napisał:


                    (...) Ale mówiąc szczerze ja tak to sobie
                    > wyobrażam : przy przyjmowaniu paszportu SB-ek mógł pisać "cuda na kiju". Dziś
                    > się tego nie zweryfikuje. Ale "sprawiedliwi" dzisiaj uwierzą właśnie SB-ckim
                    > notatkom a nie takiemu Sikorowskiemu czy fryzjerowi z Koluszek.(Bo ani
                    > Sikorowski ,ani ten fryzjer przeciez nie wyprą się rozmowy z SB.) I to jest
                    po prostu obrzydliwe.


                    Obrzydliwe jest to, jak można dobro i komfort psychiczny tych biednych
                    donosicieli, stawiać ponad krzywdę i złamane życie ludzi na których oni
                    donosili oraz ponad bohaterstwo tych, którzy nie dali się złamać i nie upodlili
                    się do tego stopnia by swoich bliskich sprzedać za „talon na balon” – dla mnie
                    to jest obrzydliwe...
          • zbychooo Re: Obrona TW 11.05.05, 14:55
            remik.bz napisał:


            > A co zrobić z tymi , którzy donosili np ze strachu , lub byli szntażowani?
            > Uważasz ,że to jest w porządku , aby przyszły pracodawca sprawdzał czy
            kandydat
            >
            > na pracownika nie jest np gejem ? Dziś to nikogo nie szokuje , ale w tamtych
            > czasach o ile wiem , to był powód do szantażu. A co zrobic z takim , który
            > poszedł na współpracę , bo bał się zgwałcenia przez kryminalistów w
            areszcie ?
            > Skazać go dziś na bezrobocie?


            Bez przesady z tym bezrobociem, dla jednego pracodawcy, to że ktoś donosił i
            jest geyem będzie miało znaczenie, dla drugiego nie, więc nie ma co tak
            tragizować.

            Co jest lepsze prawda, czy szantaż?
            • remik.bz Re: Obrona TW 11.05.05, 15:20
              zbychooo napisał:
              > Bez przesady z tym bezrobociem, dla jednego pracodawcy, to że ktoś donosił i
              > jest geyem będzie miało znaczenie, dla drugiego nie, więc nie ma co tak
              > tragizować.

              O kurczę , nie wiedziałem ,że w Polsce geje tak łatwo mogą "przebierać" w
              ofertach pracy. Ale dobrze wiedzieć . Jak stracę swoja pracę , to przy szukaniu
              nowej udam ,że jestem gejem.
              • zbychooo Re: Obrona TW 11.05.05, 15:58
                remik.bz napisał:

                > zbychooo napisał:
                > > Bez przesady z tym bezrobociem, dla jednego pracodawcy, to że ktoś donosi
                > ł i
                > > jest geyem będzie miało znaczenie, dla drugiego nie, więc nie ma co tak
                > > tragizować.
                >
                > O kurczę , nie wiedziałem ,że w Polsce geje tak łatwo mogą "przebierać" w
                > ofertach pracy. Ale dobrze wiedzieć . Jak stracę swoja pracę , to przy
                szukaniu
                >
                > nowej udam ,że jestem gejem.


                Proponuję żebyś odrazu zaznaczył to w pierwszych słowach C.V. - sukces
                gwarantowany ;-)
        • zbychooo Re: Obrona TW 11.05.05, 14:13
          Jeśli chodzi tylko o ochronę tych paru wielkich nazwisk, to jest to zwykłe
          draństwo, bo przy okazji daje się parasol ochronny, bezpieczeństwo i
          usprawiedliwienie tysiącom zwykłych szuj....
          Cała obrona frontu antylustracyjnego opiera się na założeniu, że każdy człowiek
          jest zły, a Polak to już w szczególności. Bo Polak nie zrozumie, że ktoś
          zgodził się na współpracę, bo straszono i gnębiono jego dziecko, bo Polak nie
          zrozumie, że jak ktoś raz popełnił błąd, to potem całe życie robił wszystko by
          odkupić winy i naprawił to co schrzanił, bo Polak-katolik to z gruntu zły
          człowiek, który chce tylko pognębić, pastwić się, upodlić drugiego człowieka,
          a broń Boże nigdy - zrozumieć, czy nawet wybaczyć. Strasznie złe zdanie mają o
          ludziach ci nasi antylustratorzy.... Nawet zakonnicy, duchowni, ci którzy
          nauczają o dobroci człowieka, miłości też pokazali, że nauczanie, nauczaniem a
          praktyka swoją drogą...
          Śmieszne bohaterstwo w stylu „nie chcę poznać swojej teczki, chociaż wiem że
          ktoś na mnie donosił, bo jestem ponad to a moi przyjaciele będą nadal moimi
          przyjaciółmi”, nie jest żadnym powodem do chwały, bo nie trudno akceptować
          rzeczywistość żyjąc w niewiedzy na jej temat, znacznie trudniej poznać prawdę i
          sprawić żeby po poznaniu tej prawdy „moi przyjaciele byli nadal moimi
          przyjaciółmi”....
    • psotka10 Re: "Prosto w oczy": zaskakujące pretensje do Kie 11.05.05, 12:27
      zal mi prof. kieresa ze nikt go nie broni bo unas pomalu powstaje nie 4
      rzeczpospolita tylko katolicka i to jet bardzo smutne
      • andrzej105 Re: "Prosto w oczy": zaskakujące pretensje do Kie 11.05.05, 13:31
        psotka10 napisał:

        > zal mi prof. kieresa ze nikt go nie broni bo unas pomalu powstaje nie 4
        > rzeczpospolita tylko katolicka i to jet bardzo smutne
        ------------
        • pyzol1 Re: "Prosto w oczy": zaskakujące pretensje do Kie 11.05.05, 19:30
          Kieres podjal sie pracy, o ktorej wiedzial,ze jest beczka prochu. Z wlasnej
          woli kandyduje na kolejna kadencje. Jesli chcesz mu wyrazic poparcie, napisz do
          IPN. Mysle, ze takie listy sa mu bardzo potrzebne.

          Kaska
    • gargamel.z.rm RECE PRECZ OD KIERESA !! Brac za d.. Hejnala ! 11.05.05, 14:16
    • stranger.pl P.Kieres to niewłaściwa osoba na szefa IPN-u. 11.05.05, 15:35
      To od początku było wiadome, wszak jego wypowiedzi osądzające z góry Polaków za
      Jedwabne zanim podano wyniki cząstkowej ekshumacji (i pośpiesznie przerwanej po
      tym jak zaczęto odnajdować naboje do niemieckich karabinów maszynowych). To tak
      jakby postawić lisa na straży kurnika lub wilka na straży owiec. Miał pilnować
      z ramienia "układu" IPN-u a teraz ma kompromitować ideę lustracji i
      jednocześnie samemu arbitralnie podejmować "odpowiednie" decyzje - skoro taki
      skory do podawania nazwisk dlaczego odmawia ujawnienia (zasłaniając się
      tajemnicą) innych, ważniejszych agentów. No tak ci agenci są "swoi" dla pana
      Kieresa i "kumpli".
      • kornel113 Re: P.Kieres to niewłaściwa osoba na szefa IPN-u. 11.05.05, 16:53
        Sam ma wiele zastrzeżeń do Kieresa, ale kiedy widze z jakich pozycji atakowany
        jest przez starngera, to chyba zacznę go bronić. Paranoja sięga szczytów.
        • stranger.pl Re: P.Kieres to niewłaściwa osoba na szefa IPN-u. 11.05.05, 17:00
          ???
          Jak masz taką logikę to nazłoć mi odmroź sobie uszy.
      • polonus9 Katolicki program walki z Zydami z 1937r; 11.05.05, 17:00
        Napisany przez polskiego tzw. jezuite. Polski ludek byl wrogi Zydom.Dlatego
        mordowal ich w Jedwabnem.Do dzisiaj co niektorzy dziekuja Bogu,ze byl Hitler i
        ze oczyscil Polske z Semitow.
        • stranger.pl Re: Katolicki program walki z Zydami z 1937r; 11.05.05, 17:10
          Nie trzeba było przed pierwszą wojną śwaitowa i w jej trakcie kołatać w
          Berlinie i Petersburgu o stworzenie na ziemiach polskich żydowskiego panstwa
          (tzw. Judeopolonii) ani pomagać zaborcom w pacyfikowaniu polskich powstań
          narodowych - np.lO IV 1864 dyktator Rządu Narodowego Romuald Traugutt został
          wydany żandarmerii carskiej przez Żyda Artura Goldmana, zatrudnionego w
          skarbowości powstańczej. W następstwie tego władze rosyjskie aresztowały wielu
          członków Rządu.
          Losy polskie naznaczone zostały aż zbyt wielką ilością spisków zniweczonych
          przez denuncjacje promoskiewskich Żydów-donosicieli. Począwszy od historii
          aresztowania w 1797 r. Sebastiana Ciecierskiego na skutek denuncjacji
          wileńskiego Żyda Tobiasza Abrahamowicza. Aresztowanie doprowadziło w efekcie do
          wykry­cia wszystkich uczestników polskiego spisku na Litwie i w Warszawie.
          Niewiele osób niestety wie o nikczemnej roli takich Żydów-donosicieli jak
          właściciel winiarni Nisel Rosenthal, który wydał na śmierć najsłynniejszego
          polskiego emisariusza Szymona Konarskiego.
    • neceser Czemu oszolomy nie atakuja HEJMO? 11.05.05, 16:56
      Podoba im sie szpicel w sutannie?
      Lubia byc kablowani?
      <oze to w kolkach radyja tak ich instruuja?
      • pralinka.pralinka Re: Czemu oszolomy nie atakuja HEJMO? 11.05.05, 19:33
        Bo wolą atakować jego rozmówców. Tych co słuchali i nagrywali a potem skrzętnie spisywali raporty. Jak troszkę pomyślisz, to może zrozumiesz.
    • ixion5 Kieres nie nadaje się na tę funkcję 11.05.05, 19:31
      Najpierw sam stworzył wielką aferę, mówiąc że był agent w najbliższym otoczeniu papieża. Ponieważ dziennikarze zaczęli rzucać nazwiskami, więc nie było innego wyjścia jak podać nazwisko o Hejmo. Ponieważ nigdy nie był on w najbliższym otoczeniu papieża pojawia się pytanie po co Kieres zrobił z tego medialną burzę?
    • poldek536 Re: "Prosto w oczy": zaskakujące pretensje do Kie 12.05.05, 16:14
      Wszyscy w tym kraju są równi,bez względu na kolor ,rase, przynależność partyjną.Ksieża pownież powinni podlegdć lustracji,kazdy powinien odpowiedzieć za swoie grzechy ,a nie sie wybielać
      • zambro Re: "Prosto w oczy": głupie pretensje do Kie 12.05.05, 17:20
        Temat jest przykry, ale Kieres stara się coś z tym zrobić. To kolegium IPN,
        patrząc na Pachkowskiego czy Friszke jest zagubione i mało wyraziste. Dlaczego
        nie jest przestrzegano prawo. Emocje i prawna ignorancja prowadzą do tego, że
        typowy złodziejaszek danych, Wildstein chodzi dumny, zamiast już na dzień
        dzisiejszy mieć 100 000 procesów cywilnych w sądach całego kraju? Nie mówie o
        odpowiedzialności karnej, bo tu coś się dzieje!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka