proszek.do.pieczenia
21.05.05, 23:22
Gilowska miała prawo zatrudnic syna, nie rozumiem tego rabanu. Gdyby syn był
świetnym lekarzem - miała prawo leczyć się u niego. Jak można zmuszać ją, by
leczyla się u innego lekarza, niż chce? Gdyby był świetnym prawnikiem - miała
prawo zatrudnić go jako adwokata. Jak mozna nakazać jej zmianę adwokata?
Jeśli był świetnym doradcą - znakomicie, że korzystała z jego pomocy, bo niby
dlaczego miała korzystać z pomocy kogoś gorszego?
Najlepszymi dowodami są te empiryczne - np. symulacje.
Oto wyobraźmy sobie taką sytuację społeczną, że zostalo dwoje specjalistów w
jakiejś dziedzinie i jednym z nich jets syn Gilowskiej, zas drugim jakiś
nieduacznik. Z którego powinna skorzystać?
I dlaczego to prawo miałoby ulec zmianie z powodów politycznych?
Pochodzenie (źródło) pieniędzy nie ma tu nic do rzeczy. Ja tam bym chciał,
żeby Gilowska korzystała z pomocy świetnego fachowca, najlepszego z
możliwych, także jej syna, bo wtedy jej decyzje parlamentarne będą lepsze dla
kraju.
Tusk to głupek po prostu, skoro nie kuma tak prostych rzeczy.