Dodaj do ulubionych

Tożsamość ofiar, tożsamość katów

IP: *.acn.waw.pl 13.07.02, 19:42
Status ofiary nie jest stały. Historia wskazuje,
że ofiary łatwo przeistaczają się w katów.

Co sprawia, że tak się dzieje?

Wewnętrzne predyspozycje?
Konfiguracja czynników zewnętrznych?
Czynniki ideologiczne?

Wszystkie razem?

Jak się to stało, że ofiary podobnych zdarzeń
co w Jedwabnem mogły przyjąć na siebie role
katów?

Czy to, że były ofiarami, może stanowić usprawiedliwienie?


Naliboki

Naliboki, miasteczko (wieś gminna) w Puszczy Nalibockiej,
pow. Stołpce, woj. Nowogródek

Rok 1943, maj, tzw. pacyfikacja miasteczka sprzyjającego
partyzantce AK, natomiast broniącego się przed kontrybucjami
ściąganymi z miejscowej ludności przez liczące ok. 15-16 tys.
zgrupowanie partyzantki sowieckiej oraz żydowski tzw. obóz
rodzinny, zdaje się "Jerozolima".

W trakcie dwugodzinnej akcji oddział, którego znaczną część
stanowili partyzanci żydowscy wymordował w Nalibokach ok.
130 osób - cywili. W tym również dzieci.

W różnych opracowaniach - izraelskich i amerykańskich -
dotyczących historii partyzantki żydowskiej na polskich kresach,
podkreślano wiodącą rolę oddziału żydowskiego w tej masakrze.
Nazywano ją bitwą z polskimi faszystami.

Trudno określić, na ile te twierdzenia są prawdziwe.
W miarę upływu lat świadkowie dodają coraz barwniejsze
szczegóły. Stałym elementem jest jednak podkreślanie,
że stosowanie odpowiedzialności zbiorowej wobec cywilnej
ludności polskiej było usprawiedliwione, wg autorów wspomnień
bowiem chodziło o walkę z faszyzmem.

IPN rozpoczął śledztwo w sprawie nalibockiej na wniosek
Kanadyjskiego Kongresu Polonii.


Koniuchy

1944. Żydowski oddział (nie rozproszeni w oddziale sowieckim partyzanci,
tylko odrębny oddział) bierze w ramach większej akcji partyzantki
sowieckiej udział w ataku na wieś Koniuchy. Uczestnictwo
w tej akcji powodem do chluby i dumy, dowodem, że partyzanci
żydowscy pokazali się z najlepszej strony w ogniu prawdziwej walki.
Wspomnienia żydowskich uczestników masakry w Koniuchach
pełne zachwytu dla sprawności bojowej oddziału w walce z polskimi
faszystami.

Oto wyjątki z jednej z licznych stron www:

<<Zupełnie inaczej potraktowali mord w Koniuchach jego sprawcy
mieszkający po wojnie w USA i Izraelu. Chaim Lazar w książce
"Destruction and Resistance", wydanej w Nowym Jorku w 1985 r.,
pisał: "Sztab brygady zdecydował zrównać Koniuchy z ziemią,
aby dać przykład innym. Pewnego wieczoru 120 najlepszych partyzantów
ze wszystkich obozów, uzbrojonych w najlepszą broń, wyruszyło w stronę
tej wsi. Między nimi było około 50 Żydów, którymi dowodził Jaakow Prenner.
Mieli rozkaz, aby nie darować nikomu życia. Nawet bydło i nierogacizna
miały być wybite. (...) Wieś okrążono z trzech stron. Z czwartej strony była
rzeka, a jedyny most był w rękach partyzantów. Partyzanci palili domy, stajnie,
magazyny, gęsto ostrzeliwując siedliska ludzkie. (...) Półnadzy chłopi
wyskakiwali przez okna i usiłowali uciekać. Ale zewsząd czekały ich
śmiertelne pociski. Wielu z nich wskoczyło do rzeki, aby przepłynąć na
drugą stronę, ale tam też spotkał ich taki sam los. Zadanie wykonano
w krótkim czasie. Sześćdziesiąt gospodarstw chłopskich, w których
mieszkało około 300 osób, zniszczono. Nie uratował się nikt".(...)

Relacje o zbrodni znalazły się w książce Richa Cohena "Mściciele",
wydanej w Nowym Jorku w 2000 r.: "Koniuchy były wioską
o zakurzonych drogach i osiadłych w ziemi, nie pomalowanych domach.
(...) Partyzanci Rosjanie, Litwini i Żydzi zaatakowali Koniuchy od strony
pól, a słońce świeciło im w plecy. Odezwał się ogień z wież strażniczych.
Partyzanci odpowiedzieli ogniem. Chłopi uciekli do swych domów.
Partyzanci wrzucili granaty na dachy, a w domach wystrzeliły płomienie.
Chłopi wybiegali drzwiami i biegli drogą. Partyzanci ich gonili, strzelając
do mężczyzn, kobiet i dzieci. Większość chłopów biegło w stronę
niemieckiego garnizonu, a więc przez cmentarz na skraju miasta.
Komandir partyzantów przewidział to i dlatego nakazał kilku swoim
ludziom schować się przy grobach. Gdy ci partyzanci otworzyli ogień,
chłopi zawrócili i wpadli w ręce żołnierzy, którzy ścigali ich z drugiej strony.
Setki chłopów zginęło złapanych w ogień krzyżowy".

Potwierdzenie mordu w Koniuchach można znaleźć także w dzienniku
partyzantów żydowskich pt. "Operations Diary of a Jewish Partisan
Unit in Rudniki Forest". Podano tam, że napad miał miejsce w styczniu
1944 r. i wzięli w nim udział partyzanci z oddziałów Jacoba Prennera
"Śmierć faszystom" i Shmuela Kaplinsky"ego "Ku zwycięstwu" tzw.
Litewskiej Brygady.>>

Wg świadectw w pobliżu nie było żadnego garnizonu
niemieckiego, a chlopi polscy posiadali na uzbrojeniu tylko
kilka starych karabinów. Akcja była czystą i bezpieczną masakrą.

Na podstawie takich właśnie publikacji Kongres Polonii Kandyjskiej
zwrócił się formalnie do IPNu z wnioskiem o wszczęcie śledztwa,
i IPN takie śledztwo rozpoczął. Wstępna ocena materiałów
jest dostępna w www.

Problem jest szerszy. Dotyka również relacji polsko-niemieckich
i polsko-ukraińskich.

Mnie wciąż nurtuje pytanie o wewnętrzną tożsamość ofiar
? i wewnętrzną tożsamość katów.


Obserwuj wątek
    • Gość: idota Re: Tożsamość ofiar, tożsamość katów IP: *.dyn.optonline.net 14.07.02, 02:08

      Ciekawe to co piszesz, jak rowniez jest
      ciekawa interpretacja tego przez Ciebie.
      Mam podobne myslenie.

      pozdrowienia,

      idiota, :)

    • kotew Puszcza Nalibocka 14.07.02, 17:44
      Podobno Mickiewicz opisujac matecznik
      i polowanie na niedzwiedzia,
      pisal o Puszczy Nalibockiej.

      To tylko na marginesie, tyle ostatnio sie
      o tej zapomnianej czesci Polski pisze...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka