janbezziemi
01.06.05, 19:23
Pisała Trybuna" 19 maja ub.r. tak:
Wiatry Dworaka
Prokościelny zwrot telewizji publicznej po zmianie szefostwa na Woronicza
widać na małym ekranie. Zarząd z prezesem Janem Dworakiem wrócił z Watykanu
natchniony posłannictwem. W sobotę co parę minut widzieliśmy pewną
rozwiedzioną i ponownie zamężną (ten fakt zamyka bramy raju) prezenterkę z
egzaltacją powatrzającą zaklęcie: "Ojciec święty". TVP transmituje urodzinowy
koncert na placu Piłsudskiego, w najbliższych planach telemost z religijnych
ceremonii w Lednicy.
Wiatr zmian przywiał na Woronicza z katolickiej TV Puls Jana
Pospieszalskiego, znanego m.in. z prowadzenia telewizyjnych programów
wyborczych Mariana Krzaklewskiego i AWS. Pospieszalski robi teraz w
telewizjnej Dwójce program "Warto rozmawiać", który jest kontynuacją "Studia
Otwartego" znanego z anteny ojców franciszkanów z Niepokalanowa. Na
poniedziałkowy wieczór red. Pospieszalski zaprosił obie strony sporu o to,
czy należy w Polsce organizować parady gejów i lesbijek. Rzecz jasna, zadbał
o pluralizm. Po jednej stronie byli m.in. Katarzyna Kądziela z biura
pełnomocnika rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn, Robert Biedroń z
Kampanii przeciwko Homofobii, prof. Ireneusz Krzemiński, socjolog, Anna
Skrzypek z Federacji Młodych Socjaldemokratów. Po drugiej m.in. Bronisław
Wildstein, publicysta wierny Pospieszalskiemu jeszcze w TV Puls, dr Barbara
Fedyszak-Radziejowska, socjolog wsi, Rafał Ziemkiewicz, pisarz oraz Rafał
Górny, redaktor naczelny prawicowego periodyka "Fronda". Choć każdy był przy
głosie, to nie porozmawiali, bo trudno nazwać rozmową dominujące w programie
przydługie monologi red. Wildsteina o zamachu na tradycyjne wartości i o
przestrogach przed "przeoraniem" społeczeństwa, bagatelizujące rzucających
kamieniami homofobów. Monologi tolerowane przez prowadzącego, który innym
jakoś odważniej przerywał. Żeby widzowie nie nabrali przypadkiem sympatii do
spokojnego i kulturalnego Biedronia, program został okraszony felietonem
filmowym, z którego wynikało, że polscy geje są jeszcze umiarkowani, bo są
słabi, ale lada chwila upodobnią się do swoich wyuzdanych, kpiących z papieża
i Kościoła kolegów z Zachodu. Nie sprawdziły się obawy red. Wildsteina, że
dobrze zorganizowana mniejszość (geje) może zapanować nad większością
(heterycy). Większość ciągle górą.
RO temu...Teraz o Niebo gorzej!
N a p o l e o n B o n a p a r t e: "Opinia publiczna to dziwka!"