Gość: Radek
IP: *.abo.wanadoo.fr
17.07.02, 12:32
Walesa oznajmil, ze za trzy lata bedzie startowal w wyborach prezydenckich.
Dla mnie Walesa to Walesa z romantycznego okresu "Solidarnosci", a nie
czlowiek ktory wzbudzil - delikatnie mowiac - niechec polskiego
spoleczenstwa w czasie swojej prezydentury.
Ja tylko nie rozumiem jednego: jak to sie dzieje, ze Walesa tak wysmiewany w
Polsce cieszy sie ciagle tak duza popularnoscia na Zachodzie i to wsrod
ludzi liczacych sie! Bylo to zrozumiale, gdy byl przedstawicielem opozycji,
sluzbowo uzasadnione byly tez jego spotkania z glowami panstwa gdy byl
prezydentem, ale teraz?
Przeciez nie kto inny zostal wybrany do reprezentowania EUROPY podczas
ceremonii wnoszenia flagi olimpijskiej na ostatnich zimowych igrzyskach! A
wlasnie pare dni temu przeczytalem w Wyborczej ze przebywajaca w Polsce
japonska para cesarska tez sie z nim spotkala!
A w "Polityce" z kolei wyczytalem, ze Walesa otrzymuje znacznie wiecej
listow wyrazajacych niechec i antypatie niz Jaruzelski.
I chcac nie chcac przypomnialem sobie slowa generala "historia osadzi"... To
wszystko dla mnie wyglada na jedna wielka ironie losu i zlosliwy zart
Historii...