Bezczelność Rosji

29.07.02, 19:33
Rosja próbuje przedstawiać swoje pretensje do łączności
obwodu "kaliningradzkiego" z terytorium Rosji właściwej. Nikt nie ośmiela się
jakoś zauważyć, że ten teren NIGDY nie należał do Rosji. Został on Rosji
przyznany na skutek kaprysu Stalina, któremu w owym czasie nikt nie chciał
się przeciwstawić, ze względu naa potrzebę udziału ZSRR w wojnie. Ale te
czasy minęły. Rosja nie ma ŻADNYCH praw do tej ziemi. Jedynym racjonalnym
rozwiązaniem jest PRZESIEDLENIE wszystkich Rosjan z ich KOLONII (tak !) w
dowolne wybrane miejsce i z wypłaceniem, każdemu przesiedleńcowi sumy
pozwalającejj mu żyć do 180 roku życia w dostatku. Unię Europejską + USA NA
PEWNO byłoby stać na taki wydatek. A mieszkańćy pewnie chętnie by na to
poszli. Krzywdy nikt by by nie poniósł. Nie należy tylko brac się na głupawe
słowa Rosjan, że to jest jakaś "ich ziemia". NIE JEST. Królewiec, albo
Koenigsberg, ale NIE żaden "Kaliningrad" tak samo nie jest rosyjski, jak
Algieria nie była francuska. Nie ma sensu ulegać rosyjskiemuj
imperializmowi. Bez kompleksu niższośći. Ten kraj ZAWSZE liczył się i liczy
tylko ze stanowczością. Trzeba im więc powiedzieć z całą życzliwością ale i
stanowczością: bądźcie uprzejmi wynieść się z NIE SWOJEJ ziemi.
    • hania_76 Re: Bezczelność Rosji 29.07.02, 19:35
      indris napisał:

      > Rosja próbuje przedstawiać swoje pretensje do łączności
      > obwodu "kaliningradzkiego" z terytorium Rosji właściwej. Nikt nie ośmiela się
      > jakoś zauważyć, że ten teren NIGDY nie należał do Rosji. Został on Rosji
      > przyznany na skutek kaprysu Stalina, któremu w owym czasie nikt nie chciał
      > się przeciwstawić, ze względu naa potrzebę udziału ZSRR w wojnie. Ale te
      > czasy minęły. Rosja nie ma ŻADNYCH praw do tej ziemi. Jedynym racjonalnym
      > rozwiązaniem jest PRZESIEDLENIE wszystkich Rosjan z ich KOLONII (tak !) w
      > dowolne wybrane miejsce i z wypłaceniem, każdemu przesiedleńcowi sumy
      > pozwalającejj mu żyć do 180 roku życia w dostatku. Unię Europejską + USA NA
      > PEWNO byłoby stać na taki wydatek. A mieszkańćy pewnie chętnie by na to
      > poszli. Krzywdy nikt by by nie poniósł. Nie należy tylko brac się na głupawe
      > słowa Rosjan, że to jest jakaś "ich ziemia". NIE JEST. Królewiec, albo
      > Koenigsberg, ale NIE żaden "Kaliningrad" tak samo nie jest rosyjski, jak
      > Algieria nie była francuska. Nie ma sensu ulegać rosyjskiemuj
      > imperializmowi. Bez kompleksu niższośći. Ten kraj ZAWSZE liczył się i liczy
      > tylko ze stanowczością. Trzeba im więc powiedzieć z całą życzliwością ale i
      > stanowczością: bądźcie uprzejmi wynieść się z NIE SWOJEJ ziemi.


      Indris, a jak tak od nas będą chcieli z Breslau wysiedlać?
      • indris Re: Bezczelność Rosji 29.07.02, 19:48
        Wrocław (albo Breslau ) BYŁ jednak kiedyś w składzie państwa polskiego. Co
        więcej przyznanie tych ziem Polsce było racjonalną rekompensatą za utracone
        terytoria na wschodzie. Dodałbym nawet, że było to najbardziej racjonalne
        rozwiązanie. Ale aneksja obwodu królewieckiego przez ZSRR nie miała ŻADNEGO
        sensu, poza ambicjami Stalina typu "ja wam pokażę". Najwyższy czas powiedzieć
        Rosjanom, że nie tylko nie są na swojej ziemi, ale, że ona im się w żaden
        sposób nie należała. I że najlepiej dla wszystkich byłoby, gdyby się stamtąd
        wynieśli/. Oczywiście bez krzywdy dla kogokolwiek, ale to akurat UE + USA są w
        stanie zagwarantować.
        • Gość: Oszolom koles, skad wezmiesz chetnych do bicia Rosji? IP: *.rdu.bellsouth.net 29.07.02, 21:14
          z podworka bedziesz rekrutowal? Polska ostania do walki. Chyba ze na
          scyzoryki. Rosja ma poteznych przyjaciol po obydwu stronach Atlantyku.
          indris napisał:

          > Wrocław (albo Breslau ) BYŁ jednak kiedyś w składzie państwa polskiego. Co
          > więcej przyznanie tych ziem Polsce było racjonalną rekompensatą za utracone
          > terytoria na wschodzie. Dodałbym nawet, że było to najbardziej racjonalne
          > rozwiązanie. Ale aneksja obwodu królewieckiego przez ZSRR nie miała ŻADNEGO
          > sensu, poza ambicjami Stalina typu "ja wam pokażę". Najwyższy czas powiedzieć
          > Rosjanom, że nie tylko nie są na swojej ziemi, ale, że ona im się w żaden
          > sposób nie należała. I że najlepiej dla wszystkich byłoby, gdyby się stamtąd
          > wynieśli/. Oczywiście bez krzywdy dla kogokolwiek, ale to akurat UE + USA są
          w
          >
          > stanie zagwarantować.
    • Gość: Greg Re: Bezczelność Rosji IP: *.proxy.aol.com 29.07.02, 19:39
      Polska jest za slaba na takie dictum. Tego nie chce rowniez USA. Cale
      szczescie, ze ma tu cos do powiedzenia UE. My nie musimy grac gieroji na
      straconych pozycjach.
    • llama Re: Bezczelność Rosji 29.07.02, 19:40
      indris napisał:

      > Rosja próbuje przedstawiać swoje pretensje do łączności
      > obwodu "kaliningradzkiego" z terytorium Rosji właściwej. Nikt nie ośmiela się
      > jakoś zauważyć, że ten teren NIGDY nie należał do Rosji. Został on Rosji
      > przyznany na skutek kaprysu Stalina, któremu w owym czasie nikt nie chciał
      > się przeciwstawić, ze względu naa potrzebę udziału ZSRR w wojnie. Ale te
      > czasy minęły. Rosja nie ma ŻADNYCH praw do tej ziemi. Jedynym racjonalnym
      > rozwiązaniem jest PRZESIEDLENIE wszystkich Rosjan z ich KOLONII (tak !) w
      > dowolne wybrane miejsce i z wypłaceniem, każdemu przesiedleńcowi sumy
      > pozwalającejj mu żyć do 180 roku życia w dostatku. Unię Europejską + USA NA
      > PEWNO byłoby stać na taki wydatek. A mieszkańćy pewnie chętnie by na to
      > poszli. Krzywdy nikt by by nie poniósł. Nie należy tylko brac się na głupawe
      > słowa Rosjan, że to jest jakaś "ich ziemia". NIE JEST. Królewiec, albo
      > Koenigsberg, ale NIE żaden "Kaliningrad" tak samo nie jest rosyjski, jak
      > Algieria nie była francuska. Nie ma sensu ulegać rosyjskiemuj
      > imperializmowi. Bez kompleksu niższośći. Ten kraj ZAWSZE liczył się i liczy
      > tylko ze stanowczością. Trzeba im więc powiedzieć z całą życzliwością ale i
      > stanowczością: bądźcie uprzejmi wynieść się z NIE SWOJEJ ziemi.


      Moj Ojciec mowil mi, ze zaraz po wojnie wisialy plakaty
      pokazujace dzisiejszy obwod kaliningradzki jako czesc polskich
      Ziem Odzyskanych. Oczywiscie z miastem Krolewiec.
      Wiem ze komisja jezykoznawcow przygotowujaca nazewnictwo
      wsi--miasteczek--miast na Ziemiach Odzyskanych uwzgledniala
      terytorium obwodu. Byl na przyklad powiat swieto-siekierski, itd.

      Jak i kiedy to sie stalo, ze zamiast Polski te ziemie
      przejelo CCCP?

      Pozdrowienia dla milosnika egzotycznych zwierzat,

      llama
      • liama Re: Bezczelność Rosji 30.07.02, 08:07
        Przepraszam Was, Drodzy PT Forumowicze za moje donosy do redakcji GW i administracji tego Forum!
        Zorro mial racje! Jestem stara qurva z burdelu Daily Planet w Melbourne, byla
        cenzorka obyczajowo-polityczna z ul. Mysiej (stad u mnie te ciagotki do
        cenzury)...
        Za zarazenie Adasia Michnika, mego ulubionego klienta AIDSem (podczas jego
        ostatniego pobytu w Melbourne), zostalam wywalona z burdelu i teraz jestem
        szefem kooperatywy zrzeszajacej ulicznice czyli "street sex workers" w
        dzielnicy portowej Melbourne (St. Kilda). Wszyscy polscy marynarze mnie znaja,
        bo me polskie przeklenstwa slychac nawet w Port Melbourne (obecnie elegancka
        dzielnica nad zatoka), a nawet w City (kilka minut jazdy
        szybkim tramwajem)...
        Obiecuje poprawe! No more donosow!
      • Gość: CCCP Jałta, Poczdam, czy...? IP: *.acn.waw.pl 31.07.02, 10:50
        llama napisała:

        > indris napisał:
        >
        > > Rosja próbuje przedstawiać swoje pretensje do łączności
        > > obwodu "kaliningradzkiego" z terytorium Rosji właściwej.


        > Moj Ojciec mowil mi, ze zaraz po wojnie wisialy plakaty
        > pokazujace dzisiejszy obwod kaliningradzki jako czesc polskich
        > Ziem Odzyskanych. Oczywiscie z miastem Krolewiec.
        > Wiem ze komisja jezykoznawcow przygotowujaca nazewnictwo
        > wsi--miasteczek--miast na Ziemiach Odzyskanych uwzgledniala
        > terytorium obwodu. Byl na przyklad powiat swieto-siekierski, itd.
        >
        > Jak i kiedy to sie stalo, ze zamiast Polski te ziemie
        > przejelo CCCP?
        >
        > Pozdrowienia dla milosnika egzotycznych zwierzat,
        >
        > llama

        Czy ktoś wie, kiedy zapadła decyzja o przejęciu kontroli nad tą częścią
        Prus Wschodnich przez administrację sowiecką. Jałta to to nie była...
        Poczdam? A moze decyzja zapadła już po Poczdamie, i ma z punktu
        widzenia prawa międzynarodowego stosunkowo niską rangę?
    • Gość: nik Re: Bezczelność Rosji IP: *.216-194-21-114.nyc.ny.metconnect.net 29.07.02, 19:44
      Oczywiscie to problem Rosji i jej imperializmu.
      Teraz nie okupują już Litwy, wiec nie mają połączenia z Królewcem. Ale nikt
      ich nie zmuszał do okupowania okręgu Królewca i nikt nie powinien sie czuć
      odpowiedzialny za rosyjskie kolonie.
      To nie nasz problem.
    • jaceq Wizy dla jeżdżących do/z Królewca... 29.07.02, 19:48
      ...wprowadzone przez Polskę, Litwę i co tam jeszcze - są b. dobrym rozwiązaniem, na dzisiejsze czasy.
      I to nie darmowe wizy. Póki Niedzwiedz znowu nie przytył.
      1. mogą nie jeździć,
      2. mogą jeździć i płacić,
      3. mogą wreszcie się stamtąd wynieść.

      Tylko wtedy - komu Królewiec? Nam czy Niemcom? A może to bez znaczenia?

      Niestety, obawiam się, ruska flota ma życzenie pływać po Bałtyku nie tylko latem.
    • Gość: Kraken Re: Bezczelność Rosji IP: *.proxy.aol.com 29.07.02, 20:26
      indris napisał:

      > Rosja próbuje przedstawiać swoje pretensje do łączności
      > obwodu "kaliningradzkiego" z terytorium Rosji właściwej. Nikt nie ośmiela się
      > jakoś zauważyć, że ten teren NIGDY nie należał do Rosji. Został on Rosji
      > przyznany na skutek kaprysu Stalina, któremu w owym czasie nikt nie chciał
      > się przeciwstawić, ze względu naa potrzebę udziału ZSRR w wojnie. Ale te
      > czasy minęły. Rosja nie ma ŻADNYCH praw do tej ziemi. Jedynym racjonalnym
      > rozwiązaniem jest PRZESIEDLENIE wszystkich Rosjan z ich KOLONII (tak !) w
      > dowolne wybrane miejsce i z wypłaceniem, każdemu przesiedleńcowi sumy
      > pozwalającejj mu żyć do 180 roku życia w dostatku. Unię Europejską + USA NA
      > PEWNO byłoby stać na taki wydatek. A mieszkańćy pewnie chętnie by na to
      > poszli. Krzywdy nikt by by nie poniósł. Nie należy tylko brac się na głupawe
      > słowa Rosjan, że to jest jakaś "ich ziemia". NIE JEST. Królewiec, albo
      > Koenigsberg, ale NIE żaden "Kaliningrad" tak samo nie jest rosyjski, jak
      > Algieria nie była francuska. Nie ma sensu ulegać rosyjskiemuj
      > imperializmowi. Bez kompleksu niższośći. Ten kraj ZAWSZE liczył się i liczy
      > tylko ze stanowczością. Trzeba im więc powiedzieć z całą życzliwością ale i
      > stanowczością: bądźcie uprzejmi wynieść się z NIE SWOJEJ ziemi.



      -Kr. czy proponujesz oddac te zieie plemieniu Prusow???Wszak Niemcy wybili ich
      doszczetnie!A co sie stanie,gdy Niemcy powiedza Polakom-wynocha z Pomorza,z
      Gdanska,ziemi lubuskiej,Warmii i Mazur???
    • Gość: mirmat Czyrak i zabojady liza tylek Rosji i tak zostanie IP: *.dialup.eol.ca 29.07.02, 20:51
      Nic sie nie zmieni dopuki Francja nie przestanie byc Trojanskim Koniem Rosji.
      Nie wiem jaka zdolnosc oddzialywania bedzie miala Polska jak wdepniemy do Unii
      ale we Francji widac przyjaciela nie znajdziemy. Najefektywniejszym posunieciem
      Polski byloby zwiazanie Krolewca gospodarczo z Polska sciagniecie na ten teren
      Polakow z Syberii i czekac na polityczna koniunkture by zaaneksowac Prusy.
      • Gość: Greg Re: Czyrak i zabojady liza tylek Rosji i tak zost IP: *.proxy.aol.com 29.07.02, 22:09
        Wybij sobie z glowy mlotkiem zatargi terytorialne z kimkolwiek. Dosc przelewu
        krwi w tym kraju. Dbajmy o to co mamy!
    • Gość: Oszolom z RM Ziemie Zachodnie tez kaprysem przydzielone. IP: *.rdu.bellsouth.net 29.07.02, 21:10

      Moze podyskutujemy o przyszlosci tych ziem tez?
      indris napisał:

      > Rosja próbuje przedstawiać swoje pretensje do łączności
      > obwodu "kaliningradzkiego" z terytorium Rosji właściwej. Nikt nie ośmiela się
      > jakoś zauważyć, że ten teren NIGDY nie należał do Rosji. Został on Rosji
      > przyznany na skutek kaprysu Stalina, któremu w owym czasie nikt nie chciał
      > się przeciwstawić, ze względu naa potrzebę udziału ZSRR w wojnie. Ale te
      > czasy minęły. Rosja nie ma ŻADNYCH praw do tej ziemi. Jedynym racjonalnym
      > rozwiązaniem jest PRZESIEDLENIE wszystkich Rosjan z ich KOLONII (tak !) w
      > dowolne wybrane miejsce i z wypłaceniem, każdemu przesiedleńcowi sumy
      > pozwalającejj mu żyć do 180 roku życia w dostatku. Unię Europejską + USA NA
      > PEWNO byłoby stać na taki wydatek. A mieszkańćy pewnie chętnie by na to
      > poszli. Krzywdy nikt by by nie poniósł. Nie należy tylko brac się na głupawe
      > słowa Rosjan, że to jest jakaś "ich ziemia". NIE JEST. Królewiec, albo
      > Koenigsberg, ale NIE żaden "Kaliningrad" tak samo nie jest rosyjski, jak
      > Algieria nie była francuska. Nie ma sensu ulegać rosyjskiemuj
      > imperializmowi. Bez kompleksu niższośći. Ten kraj ZAWSZE liczył się i liczy
      > tylko ze stanowczością. Trzeba im więc powiedzieć z całą życzliwością ale i
      > stanowczością: bądźcie uprzejmi wynieść się z NIE SWOJEJ ziemi.
      • Gość: Ania Re: Do Zyx-a IP: *.upc.chello.be 29.07.02, 22:11
        Gość portalu: Oszolom z RM napisał(a):

        >
        > Moze podyskutujemy o przyszlosci tych ziem tez?
        > Za ziemie zachodnie oddalismy zdaje sie cos na wschodzie.




        indris napisał:
        >
        > > Rosja próbuje przedstawiać swoje pretensje do łączności
        > > obwodu "kaliningradzkiego" z terytorium Rosji właściwej. Nikt nie ośmiela
        > się
        > > jakoś zauważyć, że ten teren NIGDY nie należał do Rosji. Został on Rosji
        > > przyznany na skutek kaprysu Stalina, któremu w owym czasie nikt nie chci
        > ał
        > > się przeciwstawić, ze względu naa potrzebę udziału ZSRR w wojnie. Ale te
        > > czasy minęły. Rosja nie ma ŻADNYCH praw do tej ziemi. Jedynym racjonalnym
        >
        > > rozwiązaniem jest PRZESIEDLENIE wszystkich Rosjan z ich KOLONII (tak !)
        > w
        > > dowolne wybrane miejsce i z wypłaceniem, każdemu przesiedleńcowi sumy
        > > pozwalającejj mu żyć do 180 roku życia w dostatku. Unię Europejską + USA
        > NA
        > > PEWNO byłoby stać na taki wydatek. A mieszkańćy pewnie chętnie by na to
        > > poszli. Krzywdy nikt by by nie poniósł. Nie należy tylko brac się na głup
        > awe
        > > słowa Rosjan, że to jest jakaś "ich ziemia". NIE JEST. Królewiec, albo
        > > Koenigsberg, ale NIE żaden "Kaliningrad" tak samo nie jest rosyjski, jak
        > > Algieria nie była francuska. Nie ma sensu ulegać rosyjskiemuj
        > > imperializmowi. Bez kompleksu niższośći. Ten kraj ZAWSZE liczył się i licz
        > y
        > > tylko ze stanowczością. Trzeba im więc powiedzieć z całą życzliwością ale
        > i
        > > stanowczością: bądźcie uprzejmi wynieść się z NIE SWOJEJ ziemi.
        • Gość: +++IGNOR Komu Królewiec..? IP: *.dialog.net.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 30.07.02, 00:19
          • Gość: +++IGNOR Re: Komu Królewiec..? IP: *.dialog.net.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 30.07.02, 00:27
            Witam!

            W pierwszym okresie Królewiec rzeczywiście miał przypaść nam, wypowiadał się o
            tym nawet tzw Związek Patriotów Polskich Z Wandą Wasilewską...
            Potem ( nie jak) coś się odmieniło...
            Może dostalismy za to Szczecin, do ktorego polskie władze przyjeżdżały i
            wyjeżdżały..?

            Myślę, że dla nas to dobrze, dopuki jeszcze ostatni Niemcy zgłaszają pretensje
            do naszych ziem zachodnich...

            Bo wtedy nawet niechetni Polsce Rosjanie nie będą chcielui robić precedensu...

            Słyszałem też, że Polacy z Azji chetnie osiedlają się w strefie Królewca..?
            Czytałem gdzieś o tym.., ale nie wiem jaka jest skala zjawiska...?

            Pozdrawiam!

            Ignorant
            +++
    • llama Albo korytarz albo Klajpeda 31.07.02, 07:26
      Dzisiejsza "Rzeczpospolita" donosi:


      Rosja

      Propozycje "Niezawisimej Gaziety" w sprawie Kaliningradu

      Albo korytarz, albo Kłajpeda


      Sprawa jest prosta: albo Litwini zgodzą się na rosyjskie warunki
      w sprawie Kaliningradu, albo Moskwa wystąpi o zwrot Kłajpedy
      - takie rozwiązanie zaproponowała wczoraj moskiewska
      "Niezawisimaja Gazieta", która coraz częściej wyraża opinie
      rosyjskich "mocarstwowców".

      Według gazety, Kłajpeda nigdy nie była litewska i z punktu
      widzenia formalnego Wilno nie ma do niej prawa. Dziennik domaga się
      zatem zwrotu Kłajpedy. Chyba że Litwa pójdzie na ustępstwa w sprawie Kaliningradu.

      "Gazieta" apeluje, aby sprawa przyszłości obwodu kaliningradzkiego
      i tzw. sprawa Kłajpedy były rozpatrywane w ścisłym związku,
      na zasadzie "albo albo".

      Podobne opinie można uznać za marginesowe, ale znakomicie oddają
      one stan nastrojów we wpływowych kręgach politycznych Rosji, którym
      trudno jest się pogodzić, że świat po rozpadzie radzieckiego
      imperium wygląda inaczej.

      "Niezawisimaja Gazieta" nie była pierwszą, która zakwestionowała
      prawo Litwy do Kłajpedy. Podobne roszczenia, już wcześniej,
      zapowiadali rosyjscy deputowani, którzy - z tych samych powodów -
      do dziś nie zgadzają się na ratyfikowanie rosyjsko-litewskiego
      układu o granicy, licząc, że w ten sposób zablokują Litwie drogę
      do NATO i Unii Europejskiej.

      Kwestia Kaliningradu była wczoraj głównym tematem rozmowy
      prezydenta Władimira Putina z niedawno mianowanym specjalnym
      pełnomocnikiem do spraw enklawy - Dmitrijem Rogozinem.
      Wcześniej używał on argumentacji zbliżonej do tej, którą
      zaprezentowała "Niezawisimaja Gazieta". W nowej roli Rogozin
      bardziej liczy się ze słowami. Jego zdaniem, rozwiązanie
      problemu kaliningradzkiego jest możliwe, jeśli Unia Europejska
      skoryguje zasady porozumienia z Schengen. Jak wynika
      z wypowiedzi Rogozina, Rosja gotowa jest uszczelnić swoje
      granice z innymi państwami WNP, przyspieszyć wydawanie nowych
      paszportów oraz podpisać porozumienie o readmisji. Warunek jest jeden: swobodny
      przejazd i tranzyt.

      Sławomir Popowski z Moskwy
      • Gość: gaduła Re: Albo korytarz albo Klajpeda IP: *.IOd.krakow.pl 31.07.02, 08:30
        w wyborczej był reportaż z Kailingradu i co się okazuje - to w dalszym ciągu
        jest jedna wielka strefa wojskowa,
        ludziom którzy tam mieszkaja blokuje się mozliwosci poruszania nawet na wyjazd
        do rosji i nie daje sie paszportów zagranicznych !
        tu jest pies pogrzebany,
        a cała reszta to jest mydlenie oczu i udawanie że rosja to wielkie mocarstwo !

    • Gość: Ryszard Re: Bezczelność Rosji IP: *.abo.wanadoo.fr 31.07.02, 09:09
      Oczywiscie, obwod kaliningradzki Rosji sie nie nalezy i ona ma go prawem lupu
      wojennego. Analogia z Algieria jest chybiona. Francja ponad wiek podbijala,
      cywilizowala, zasiedlala Algierie. Tam do dzisiaj wplywy francuskie (i tesknota
      za Francja sa ogromne), jezyk, kultura przypominaja stare czasy. Rosjanie
      weszli, zajeli i jak zwykle zostali. Problem , ze nie ma komu oddac wiec
      pojawila sie koncepcja "europeizacji, robienia tam czegos na ksztalt duty free
      + bazy rosyjskie za pieniadze glownie niemieckie. Stad mysle kontratak Kremla.
      Sami nie maja propozycji i pieniedzy na te zone wiec najtaniej jest atakowac
      wszelkie zmiany. Nie dziwota: korupcja, bandytyzm i nepotyzm kwitna pod bramami
      Kremla, a taki Kaliningrad daleko i jakie mozliwosci kombinowania...
      Mnie osobiscie zadziwia cisza wokol elementu bialoruskiego; nikt nie
      protestuje, nie dziwi sie ze Rosja planuje jakies polaczenie z Matuszka do zony
      nie z ROSJI ale z BIALORUSI przez Polske. To jak to jest? Jest ta Bialorus
      panstwem czy nie? To jest przyklad totalnego lekcewazenia przez kacapow zmian
      po 89 roku. Odkrycie ich prawdziwych kart. Co do Chiraca i Francji to bylbym
      spokojny. Chirac znany jest z pieknych slowek. Unia to jednak nie Chirac. Stany
      jeszcze mniej. R
    • Gość: gadyła Re: artykuł z Wyborczej - warto to przeczytać ! IP: *.IOd.krakow.pl 31.07.02, 10:05
      Kaliningrad. Swojska nazwa Kienig

      Wacław Radziwinowicz (24-07-02 13:06)

      Dima pije piwo Kienigsbierg. - Dobre - ocenia. - Moje ulubione. Nie podoba ci
      się jego nazwa? - pyta. - Dla mnie brzmi swojsko. Bo u nas coraz rzadziej mówią
      Kaliningrad, częściej - Kienig
      Dima, mieszkaniec Kaliningradu, jest człowiekiem ruchliwym. Ciągle w
      rozjazdach. Co myśli o korytarzach?
      Cyrylica jak gotyk
      - Mnie to nie dotyczy - oznajmia Dima. - Ja się urządziłem po swojemu. Mam żonę
      Estonkę i estoński paszport. Rosyjski też. Zresztą nie jeden, ale trzy -
      zagraniczny normalny, zagraniczny służbowy i wewnętrzny. Przy mojej robocie bez
      tego bym sobie nie poradził. Przecież stale jeżdżę na Zachód.
      Dima stuka w stół butelką, napis na jej etykietce ułożony jest z liter
      rosyjskich, które gotycką kanciastością imitują szwabachę.
      Dima żyje z tego, że, jak sam mówi, "gania taczki" - kupuje samochody osobowe w
      komisach i na giełdach w Niemczech i w Polsce. Rejestruje je w Kaliningradzie,
      bo mieszkańcy enklawy są zwolnieni z podatków granicznych i akcyzy za
      sprowadzane wozy, a płacą tylko cło. Potem sprzedaje je w Moskwie czy - jak to
      się oficjalnie nazywa - "przekazuje w użytkowanie" mieszkańcom stolicy. Taki
      samochód formalnie pozostaje jego własnością, bo przy zmianie rejestracji na
      moskiewską przyszłoby opłacić akcyzę i podatki.
      - Dziś połowa wozów w Moskwie to "trzydziestkidziewiątki" (na rosyjskich
      tablicach rejestracyjnych umieszcza się numer regionu, a Kaliningrad jest
      oznaczony liczbą 39) - z dumą zapewnia Dima. - Kupa chłopaków stale jeździ od
      nas do Szczecina czy do Niemiec. Tam nas lubią, nazywają "zielonymi
      sanitariuszami lasu", bo oczyszczamy ich z samochodowej padliny. Kienig to już
      nie dawny obwód zamknięty, to Europa. A Moskwa opowiada nam o "korytarzach",
      plombowanych wagonach. To już nie tamte czasy, świat się zmienił, ludzie też -
      zapewnia amator piwa Kienigsbierg.
      Kazimierz i Albertyna
      Z Kazikiem Ławrynowiczem i Wołodią Taranowem spotkaliśmy się jeszcze w czasach
      bardzo "tamtych". Podróżowali do naszego domu w Olsztynie z odległego o 130 km
      Kaliningradu dwie doby. Przez Wilno, Grodno. Taki im wtedy, w 1974 roku, władze
      wyznaczyły "korytarz".
      Zanim opuścili swoje miasto, musieli zdobyć nie tylko pierwsze w życiu
      paszporty zagraniczne i wizy polskie. Załatwiali też rzecz jedyną w swoim
      rodzaju - wizy wyjazdowe zezwalające na przekroczenie granic naszpikowanego
      instalacjami wojennymi, szczelnie zamkniętego obwodu.
      Nie narzekali jednak na te korowody. - Tak widocznie trzeba - urywali dyskusje
      o tym absurdzie.
      Dla nich, młodych pracowników naukowych uniwersytetu w Kaliningradzie,
      najważniejsze było to, że jednak udało się im wyrwać za granicę. Podróż do
      polskiej części dawnych Prus Wschodnich okazała się pierwszym olśniewającym
      zetknięciem z historią i tradycją ich miasta i regionu.
      Wołodię, doktora fizyki, zafascynowała nasza kolekcja poniemieckich wojskowych
      map okolic Königsberga. Wieczorami kopiował je pracowicie. - Tu są zaznaczone
      wszystkie dawne gospodarstwa. Dziś po budynkach nie został ślad. Ale tam, gdzie
      były obejścia, rosną dzikie drzewa owocowe. Będziemy wiedzieli, gdzie jesienią
      szukać jabłek na przetwory - tłumaczył.
      Kiedy przekalkował to, co go najbardziej interesowało, zabrał się do starych
      atlasów, przewodników. - To była zupełnie inna ziemia. Inna cywilizacja. I
      wszystko przepadło. Jak Atlantyda - kręcił głową.
      Kazika, wtedy świeżo upieczonego doktora nauk matematycznych, oczarował
      odremontowany rynek w Biskupcu. - U nas te stare miasteczka to jedna ruina. A
      tu widać, jakie one były piękne - powtarzał i fotografował biskupiecki rynek ze
      wszystkich stron.
      Przyczepił się tam do niego jakiś pijaczek i zaproponował, że kupi marki. Kazik
      grzecznie mu wytłumaczył, że nie ma żadnych marek, bo nie przyjechał z Niemiec,
      tylko z Rosji. Na to pijaczek na samym środku rynku zaczął się wściekle
      awanturować, że robią z niego idiotę. On doskonale wie, jak wyglądają "Ruskie".
      Oni nie przyjeżdżają do Biskupca robić zdjęcia na rynku. To może interesować
      tylko Niemców.
      Po tej pierwszej wyprawie Kazimierz Ławrynowicz jeszcze nieraz przyjeżdżał do
      Olsztyna posiedzieć w archiwum. Czytał, przepisywał dokumenty, bo - jak
      tłumaczył - w Kaliningradzie nie zostało absolutnie nic, co dotyczyło
      przedradzieckiej historii obwodu.
      Kiedy zaczęła się pierestrojka, pierwszy zaczął pisać w miejscowych gazetach o
      Krzyżakach, Hanzie, zapomnianych tradycjach starego uniwersytetu. Miał swój
      stały program w telewizji kaliningradzkiej, w którym opowiadał o historii
      miejskich ulic, pomników i cmentarzy.
      To on rozpoczął trwającą do dziś dyskusję na temat przywrócenia Kaliningradowi
      dawnej historycznej nazwy. Kiedy zmarł na początku tego roku, gazety wspominały
      go nie jako profesora matematyki, lecz wybitnego historyka regionu, autora
      wydawanych w Rosji i w Niemczech książek o Albertynie, czyli uniwersytecie
      königsberskim.
      Do Rosji czy do Polski?
      Studenci uniwersytetu kaliningradzkiego letnimi wieczorami gromadzą się w
      centrum miasta pod pomnikiem Matki Ojczyzny. Siedzą przy fontannach, piją
      kienigsbierg. Rozmawiają przede wszystkim o tym, dokąd pojechać w czasie
      wakacji, co opłaci się przywieźć z Polski czy Niemiec, jak taniej kupić bilety
      w firmie autobusowej KienigAvto wożącej do Polski i Niemiec.
      - A za co? - odpowiadają chórem na moje pytanie, kto z nich wybiera się w
      czasie wakacji do Rosji.
      Bilet lotniczy do Moskwy i z powrotem, tłumaczą, kosztuje ponad 200 dolarów.
      Wyprawa promem do Sankt Petersburga to w jedną stronę 130 dolarów. Najtańszy
      bilet kolejowy, tak zwana plackarta, czyli miejsce w ogólnym wagonie z twardymi
      półkami do leżenia, to 25 dolarów w jedną stronę. Tymczasem autobus do Warszawy
      kosztuje 8 dolarów. W Polsce można sprzedać wódkę, papierosy, kupić tanie
      ciuchy. Z jednego wyjazdu bez większego trudu można mieć na czysto 50 dolarów -
      cztery miesięczne stypendia.
      - Nie wiem, ile razy jeździłam do Polski czy na Litwę. Straciłam rachubę. Byłam
      całkiem mała, kiedy mama zaczęła mnie zabierać ze sobą do Warszawy. Na dziecko
      można było wziąć dodatkowo dwie butelki wódki i rakietę papierosów. Opłacało
      się - uśmiecha się 18-letnia Irina, studentka matematyki.
      - A ile razy była pani w Rosji? - Ani razu. Prawie nikt z moich rówieśników
      nigdy nie widział Moskwy ani Sankt Petersburga.
      - Ja byłem w Moskwie! - chwali się Igor, przyszły historyk.
      - I jak wrażenia? - pytam.
      - Tam jest inaczej niż u nas...
      - Jak to inaczej?
      - Tam strach wyjść na ulicę. Samochody pędzą, jakby wszyscy kierowcy chcieli
      cię zabić. Przed przejściem dla pieszych nikt się nie zatrzyma. A w Kienigu się
      zatrzymują. Albo wchodzisz do sklepu i mówisz "dzień dobry". U nas ekspedientka
      odpowie ci też "dzień dobry". A w Moskwie patrzy, jakbyś zrobił jej krzywdę.
      - Dlaczego wy tak lubicie słowo Kienig? Co druga firma kaliningradzka ma je w
      swojej nazwie. Nawet agencja towarzyska reklamująca się w hotelach nazwała się
      Kienig Prestiż.
      - Nie ma w tym nic strasznego. Kaliningrad to trudne słowo. Można sobie na nim
      połamać język. Kienig to krócej i łatwiej. A najważniejsze, że ta nazwa
      przypomina europejskie pochodzenie naszego miasta. Nam to się podoba.
      Chcielibyśmy żyć po europejsku - zapewnia Igor.
      Rosjanin z wartością dodatkową
      - Różnice między Kaliningradem a innymi regionami naszego kraju podkreślają nie
      tylko mieszkańcy obwodu. Widzą je także przyjezdni z kontynentu rosyjskiego -
      twierdzi Siergiej Cyplonkow, szef Kaliningradzkiego Centrum Socjologicznego. -
      Gości z Moskwy czy Sankt Petersburga zaskakuje fakt, że kaliningradzcy znajomi
      prowadzą ich do grobu Immanuela Kanta, pokazują stare dzielnice willowe w
      centrum miasta, poniemieckie bruki, traktują to jako część swojej tradycji.
      Cudzym dziedzictwem chwalą się jak swoim.
      - Turyści z Rosji powszechnie nazywają mieszkańców obwodu
      • Gość: gaduła Re: artykuł z Wyborczej - adres strony ! IP: *.IOd.krakow.pl 31.07.02, 10:21
        serwer obcina wiadomości tu podaje pełny adres strony

        wyborcza.gazeta.pl/info/artykul.jsp?xx=946303&dzial=011201
        ten reportaż tłumaczy wiele zachowań Rosji bo Kaliningrad to jest jej słaby
        punkt i wielka polityczna przegrana, Rosja jest rosją wielkosci z czasów Piotra
        Wielkiego,
        doszła do bałtyku i go straciła, to samo z morzem Czarnym, za granicą na
        syberii miliony chińczykow czekają przed granicą, i wejdą napewno - kiedy to
        jest tylko kwestia czasu !
        litwa, lotwa estonia, ukraina to stracone politycznie kraje, bialorus kamien u
        szyji, wojna na kaukazie z czeczeńcami to drugi afganistan w którym wojna trwa
        z przerwami juz 150 lat i ciągnie się od czasów rosji carskiej !
        azja - wpływy jeszcze są ale też się powoli kończa się,
        tak ze wojna o wizy to jest pytanie - dla tego kawałka dać paszporty do domu
        bez kontroli ?
        a jak będa mieli wizy to dadzą nogę do polski i dalej !
        a wtedy reszta w kraju zacznie też domagac sie paszportów w domu ?
        tak że imperialna carsko-sowiecka rosja próbuje dalej walczyć o wpływy
        kolonialne - ale to jest zmierzch imperium !

Pełna wersja