Dodaj do ulubionych

Demagogiczne obietnice WC

28.06.05, 22:09
Demagogiczne obietnice

Osobna sprawa to obraz, jak za kolejnego już rządu zdominowanego przez
SLD "realizowane" były skrajnie demagogiczne obietnice gospodarczo-społeczne,
szczodrze czynione w wystąpieniach polityków SLD na początku lat 90. i w
kampaniach wyborczych. Przypomnijmy choćby kilka wypowiedzi samego
Cimoszewicza.14 grudnia 1990 r wołał w dyskusji nad odwołaniem rządu Tadeusza
Mazowieckiego: Bardzo problematyczne osiągnięcia polityki oświatowej, porażki
w dziedzinie kultury budownictwa mieszkaniowego i walki z bezrobociem
wywołały uzasadnione niezadowolenie ludzi młodych. Przy różnych okazjach
Cimoszewicz uskarżał się na brak zaspokojenia przez rządy solidarnościowe tak
ważnej ludzkiej potrzeby, jak mieszkania, skarżył się na brak łatwego i
równego dostępu do opieki zdrowotnej. W Czasie odwetu gromił oburzającą ludzi
korupcję, zapewniał, że: Edukacja nie gwarantująca lepszych szans na życie
nie utrzyma wysokiej pozycji w hierarchii wartości.

Społeczeństwo ciężko zapłaciło za "efekty" rządów zdominowanych przez SLD, w
tym właśnie rządu Cimoszewicza. Edukacja wyraźnie dogorywała pod nadzorem
najbardziej upolitycznionego, tendencyjnego i niekompetentnego ministra
edukacji J. Wiatra, polskie budownictwo przeżywało najgorszy okres w swej
historii, i stanowiło swoistą ilustrację słów pięknej piosenki STS-u z
początku lat 60.: Ja już widziałem takie dno, przy którym wszystkie gwiazdy
bledną. Komentarze z Gazety Wyborczej (6 XII 1996 r ), a więc gazety tak
hołubiącej niegdyś "reformatora" Cimoszewicza, dowodziły, że to, co robi się
w Sejmie na wniosek rządu Cimoszewicza, stanowi prostą drogę do zapaści
mieszkaniowej, nieporównanie większej niż dzisiejsza. Jak wygląda łatwy i
równy dostęp do opieki zdrowotnej pod rządami Cimoszewicza łatwo było poznać
po niebywałym wzroście cen leków. Ostateczne zdemaskowanie mitu Cimoszewicza
przyniosło zachowanie jego i jego rządu w czasie klęski powodzi w 1997 roku.
Premier Cimoszewicz najpierw całkowicie zbagatelizował zagrożenie powodzią.
Prawdziwą kompromitacją stało się jego wystąpienie na forum rządu w dniu 8
lipca 1997. Powódź w tym czasie obejmowała znaczną część terenów 9 województw
polskich, przynosząc ogromne straty materialne w ponad 200 miejscowościach. A
tymczasem Cimoszewicz "popisał się" wypowiedzią stwierdzającą, że sytuacja
jest wprawdzie poważna, ale dotyczy niedużych obszarów, a rząd nie będzie się
zajmował odszkodowaniami, gdyż trzeba być przezornym i ubezpieczonym (Cyt. za
A. Lenkiewicz: Typy i typki postkomunizmu, Wrocław 1997, s. 28). Później
Cimoszewicz musiał się rakiem wycofywać z tej tak obraźliwej dla
przeżywających straszną katastrofę ludzi.

Także w następnych tygodniach rząd Cimoszewicza wykazał się wielką
nieudolnością w reagowaniu na rozmiary i skutki powodzi. Jego nieudolność,
spóźnione i niespójne działania przyczyniły się do znacznego powiększenia
kosztów, jakie poniosły społeczności dotknięte klęską powodzi.

Prawdziwym bluffem i blamażem rządu Cimoszewicza okazała się zapowiedź
szybkościowego wybudowania tysiąca domów dla powodzian. Nie tylko, że jej
pełna realizacja uległa wielomiesięcznemu opóźnieniu, ale sama jakość
znacznej części domów stała się prawdziwym symbolem brakoróbstwa i
nieodpowiedzialności zleceniodawców i budowniczych. Skrajna kompromitacja
premiera Cimoszewicza w czasie walki z klęską powodzi sprawiła, że postać
jego stała się bardzo niewygodna dla postkomunistów. Od momentu zakończenia
urzędowania ekipy Cimoszewicza, były premier jakby zupełnie znikł z horyzontu
jest niemal całkowicie przemilczany nawet w tak wpływowych lewicowych
mediach. Jak się zdaje na zasadzie "Ciszej nad tą trumną", by nie przypominać
ludziom kompromitującego SLD nazwiska.

Bilansując obraz sylwetki Cimoszewicza można chyba w pełni zgodzić się z
oceną jego postaci daną na łamach Życia Warszawy z 29-31 marca 1997: (...)
Jest ich dwóch. Jeden - niezależny, miłośnik "czystych rąk'; śmiertelny wróg
partyjnego aparatu, skłonny do flirtów z "Solidarnością ", szczery zwolennik
lewicowego postępu - to Cimoszewicz mityczny. I drugi -działacz młodzieżowy,
sekretarz komitetu uczelnianego PZPR, zawsze wierny SLD, kunktator i
arcymistrz promowania własnej osoby, trzymający rodzinę żelazną ręką - to
Cimoszewicz realny (...) (R. Mazurek: Metamorfozy pana C., Życie Warszawy, 31
marca 1997).

Obserwuj wątek
    • szpikulec1 WC - "Czyścioszek" 28.06.05, 22:20
      Kiedy premierem kolejnego rządu postkomunistycznego został Włodzimierz
      Cimoszewicz, powitano go z niezwykłym entuzjazmem na łamach Michnikowej Gazety
      Wyborczej (8 lutego 1995), pisząc m.in.: (..) Cimoszewicz (SLD) uważany jest za
      najbardziej wiarygodnego, niezależnego w poglądach polityka lewicy. Jako
      minister sprawiedliwości w rządzie Pawlaka wsławił się akcją "Czyste ręce" (..).

      Kilka miesięcy przedtem na łamach tej samej Gazety Wyborczej (z 9-10 września)
      ukazał się wspólny tekst Cimoszewicza i Michnika: O prawdę i pojednanie,
      powszechnie uznany nawet w części środowisk Unii Wolności za próbę
      uwiarygodnienia postkomunistów jako autentycznych uczestników dialogu i działań
      pojednawczych. Dwuznaczne moralnie było przyjęte w artykule akceptowanie przez
      obu autorów - postkomunisty i byłego opozycjonisty - rzeczywistości powojennej
      jako naszego wspólnego dziedzictwa, kładzenie na jednej szali represji
      stalinowskich i antypepeerowskich działań podziemia, działań opozycji i tych,
      co popierali system komunistycznej władzy. Przypomnę charakterystyczny zwrot z
      tego tekstu: (..) Wpływaliśmy wszyscy na bieg wydarzeń. Jedni z nas
      wielokrotnie zmuszani byli do dokonywania trudnego, nieraz opłacanego
      represjami i cierpieniami osobistego wyboru zaangażowania w opozycji. Inni
      akceptowali realia systemu monopartyjnego i czynili to, co słusznie lub
      niesłusznie uważali za dobre dla Polski, za możliwe lub po prostu za
      nieuchronne (...). Autorzy sugerowali wprost, że to, co robione było w PZPR
      przez tych "innych", było czynione jako dobre dla Polski, a nie na
      przykład "dobre" dla własnego awansu czy kariery.

      Takie wybielanie postaw byłych komunistów okazało się trudne do przełknięcia
      nawet dla części politycznych przyjaciół Michnika ze środowisk związanych
      z "unitami", i to nawet tych, którzy przełknęli już niejedną "żabę". Piotr
      Nowina Konopka protestował przeciw stawianiu na równi bitych i bijących,
      dążeniu do pojednania d... z batem (Gazeta Wyborcza 19 IX). Józefa Hennelowa
      sprzeciwiła się uznawaniu jako wspólnego dziedzictwa licznych powojennych
      wydarzeń, choćby takich, jak manifest PKWN, wyroki śmierci, zniszczenie AK,
      interwencja w Czechosłowacji w 1968 roku, strzelanie do robotników Wybrzeża
      etc. (Tygodnik Powszechny 17 IX). Bezimienny czytelnik, telefonujący do Gazety
      Wyborczej ( 13 IX), stwierdził zaś wprost: (...) Jeżeli rodziny księdza
      Popiełuszki, Grzegorza Przemyka, górników z kopalni " Wujek ", "Lubina ", ofiar
      Katynia, Października, Radomia, przebaczą czerwonym oprawcom, to wtedy ja z
      tymi komuchami mogę zasiąść do stołu (...). Najbardziej znamienny był fakt, że
      wspólny tekst byłego opozycjonisty Michnika i ówczesnego wicemarszałka Sejmu z
      ramienia SLD Cimoszewicza ukazał się akurat w momencie, gdy postkomunista
      Cimoszewicz zdecydował się osobiście wesprzeć prezydencką kampanię Aleksandra
      Kwaśniewskiego.

    • szpikulec1 zrodlo o WC 28.06.05, 22:21
      66.249.93.104/search?
      q=cache:8oNoj2dfhN0J:perso.wanadoo.fr/m.ostrowski/eur01.htm+cimoszewicz&hl=fr
    • ossey Re: Kazdy komuch wie jak powinno byc 28.06.05, 22:24
      problem polega na tym ze zaden z nich nie wie jak to zrobic. Dlatego Cimoszek ze
      swa kompania niech spadaja na żubry.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka