Dodaj do ulubionych

Winna ta Cholerna ,Zgnila Imperialistyczna Ameryka

04.07.05, 19:17
Kiedy w latach 80. przebywałem w USA na stypendium, amerykańskie służby
specjalne próbowały namówić mnie do współpracy, o czym poinformowałem
polskiego konsula - powiedział marszałek Sejmu Włodzimierz Cimoszewicz.
"Zgodnie z obowiązującym prawem skontaktowałem się z polskim konsulatem i
poinformowałem o tym wydarzeniu konsula odpowiedzialnego za współpracę
naukową i wymianę stypendialną. Poproszono, żebym to opisał, zrobiłem to.
Jest to jedyny dokument, jaki znajduje się w tzw. zasobach IPN-owskich" -
powiedział Cimoszewicz.

"Cała reszta po prostu nie istnieje - nie istniała i nie istnieje" -
oświadczył.

R E K L A M A czytaj dalej








Przypomniał, że Sąd Lustracyjny w dwóch instancjach stwierdził, że nie był on
współpracownikiem służb specjalnych PRL.

Cimoszewicza lustrowano w tajnym procesie na wniosek poprzedniego Rzecznika
Interesu Publicznego Bogusława Nizieńskiego, który podejrzewał, że zataił on
swe związki z wywiadem PRL.

"Jak można stawiać komuś zarzut z tego powodu, że odmówił współpracy i z
polską służbą, i z zagraniczną służbą - jak można w takich okolicznościach
kogoś stawiać pod moralnym pręgierzem? To się nie mieści w pojęciu
normalności" - powiedział marszałek Sejmu.

Zdaniem marszałka, politycy powinni móc indywidualnie decydować o ujawnieniu
dotyczących ich materiałów IPN. Dodał, że ma "poważne wątpliwości" co do
całkowitego otwarcia archiwów Instytutu.

"Tego typu rozumowanie oparte jest na założeniu wprost absurdalnym, że te
dokumenty zawierają prawdę, pełną prawdę i wyłącznie prawdę" - ocenił.

"Ciekawość - w dużym stopniu zrozumiała - może prowadzić do krzywd bardzo
wielu ludzi" - dodał.

Jak dodał, chce upublicznienia swojej teczki, ale sam nie zamierza podejmować
żadnych działań w tej sprawie.

"Życie Warszawy" pisze, że dotarło do archiwalnych dokumentów dotyczących
Włodzimierza Cimoszewicza. Wynika z nich, że 25 września 1980 roku został on
zarejestrowany przez Wydział II Departamentu I MSW jako kontakt operacyjny o
pseudonimie Carex. Stało się to przed wyjazdem Cimoszewicza do USA na
stypendium Fullbrighta.

Dziennik napisał, że w aktach zachowała się własnoręcznie pisana przez
Cimoszewicza dwustronicowa notatka, którą sporządził podczas pobytu w USA;
opisał w niej wizytę, jaką złożyli mu pracownicy wywiadu amerykańskiego i
notatkę przekazał swojemu oficerowi prowadzącemu w USA, który pracował w
misji przedstawicielskiej przy ONZ.

Jak napisało "Życie Warszawy", z archiwalnych dokumentów wynika, że
Cimoszewicz utrzymywał kontakty z SB także po powrocie do Polski z USA w 1983
i 1984 roku.
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka