Gość: MMM
IP: *.uznam.net.pl / 192.168.5.*
03.08.02, 12:27
Od piątkowego ranka na ulicach małego miasteczka Żary w Lubuskiem szaleją
młodzi, niezbyt czysto ubrani ludzie. Na pobliskie pole namiotowe ciągną
istne karawany nastolatków objuczonych zgrzewkami z piwem. Wielu z nich jest
już pod wpływem alkoholu i narkotyków. To znak, że rozpoczął się VIII
Przystanek Woodstock, impreza organizowana przez Jerzego Owsiaka.
- Jest tutaj cała masa ludzi będących pod wpływem narkotyków. Ja sama
widziałam wczoraj w namiocie harekrysznowców, jak sobie popalali marihuanę.
To się tutaj zdarza często - powiedziała nam Joanna Kempka, psycholog z
gliwickiego ośrodka dla narkomanów, który na polu namiotowym "Przystanku
Woodstock" otworzył punkt konsultacyjny. - Przychodzą do nas ludzie
porozmawiać. Mówią o tym, że chcą się leczyć, bo są już zmęczeni ćpaniem.
Osób będących pod wpływem narkotyków tutaj nie brakuje. Zazwyczaj są to
ludzie 20- 25-latkowie, ale nie brakuje też nieletnich. Niestety, gwałtownie
obniża się średnia wieku osób zażywających narkotyki - twierdzi Kempka.
Muzyczna impreza, która ściągnęła ok. 300 tysięcy młodych ludzi z całego
kraju, miała przebiegać pod hasłem "Stop przemocy, stop narkotykom", ale ta
idea, podobnie jak propagowane w broszurkach reklamowych informacje "o bardzo
rygorystycznie przestrzeganym zakazie sprzedaży alkoholu osobom nieletnim",
okazały się tylko czczym hasłem propagandowym. Już przy wjeździe do Żar, tuż
obok pola namiotowego, rzucają się w oczy wielkie namioty znanych polskich
browarów, w których młodzi ludzie mogą kupić piwo po promocyjnych cenach.
Namioty są oznaczone, mimo zakazu reklamy zewnętrznej alkoholu widocznymi,
kolorowymi szyldami z markami piw. Nikt nie pyta o pełnoletność, nie sprawdza
dowodów osobistych. Nie inaczej jest również w samych Żarach, gdzie młodzież
okupuje lokalne sklepy monopolowe. Niektórzy śpią na ławeczkach, trawnikach
czy po prostu na ulicy. Inni usiłują wyłudzić od przechodniów parę groszy na
kolejną puszkę piwa.
- Kilkakrotnie już dzisiaj zaczepiano mnie i proszono o parę złotych. Raz
ustąpiłam, kiedy dziewczyna może szesnastoletnia mówiła, że chce kupić sobie
bułkę. Później widziałam ją pod sklepem z piwem w ręce - mówi nam jedna z
mieszkanek Żar.
Dla prowadzących sklepy z alkoholem organizowany przez Owsiaka Przystanek
Woodstock to jednak najlepsza okazja do zarobienia. Na szybie jednego ze
sklepów na żarskim deptaku wywieszono olbrzymi szyld "Przystanek na piwo".
Kilkanaście metrów dalej dwie młode dziewczyny siedzą na ulicy, popijając
piwo. Trzymają kartkę z napisanym długopisem hasłem: "szukamy fajnych
chłopaków na wieczór". W pobliskim barze równie młody chłopak próbuje kupić
dwie parówki. Jako zapłatę ofiaruje swój zegarek. Jak się okazuje, dosłownie
przepił już wszystkie pieniądze, jakie wziął ze sobą na "Przystanek
Woodstock". - Głodny jestem - mówi nastolatek.
Do pilnowania porządku na ulicach miasta organizatorzy koncertu wyznaczyli
ponoć 1.000-osobowy Pokojowy Patrol, składający się z młodych ludzi ubranych
w charakterystyczne czerwone koszulki. Jednak nikną oni w tłumie przyjezdnych
i najwyraźniej nie radzą sobie z utrzymaniem porządku.
- Mówiłem przyjezdnym, żeby szli chodnikiem, a nie jezdnią, a oni mi na to
k...a, sp...aj i co miałem zrobić? - żali się jeden z "porządkowych".
Pijanej i będącej pod wpływem narkotyków młodzieży w piątkowe południe w
Żarach nie brakowało. A to dopiero początek. Pociągi ciągle zwożą nowe rzesze
fanów Owsiaka. Prawdziwa "zabawa" dopiero przed nimi.