Dodaj do ulubionych

Wildstein donosił na rodaków ewe Francji

04.08.05, 08:03
Bohater prawicowych mediów .
Ostoja "rzetelności" dziennikarskiej w czasie stamu wojennego donosił do
władz Francji na Polaków-opozycjonistów z Solidarności , że pracują na
czarno .
Jak widać donosy to specjalność prawicy , teraz do władz USA też chcą
donieść na rzekomy przewał córki Cimoszki.
Wyjątkowa podłość
Obserwuj wątek
    • mmkkll To było kłamstwo, co już zdążono udowodnić, 04.08.05, 08:05
      więc wyszukaj sobie jakieś lepsze argumenty.
      • tomek6665 Re: To było kłamstwo, co już zdążono udowodnić, 04.08.05, 08:07
        niczego nie udowodniono .
        • pan.nikt Re: To było kłamstwo, co już zdążono udowodnić, 04.08.05, 08:10
          Te Olbryski?
          Nie powtarzaj się.
          Temat był wyjaśniany
          • kropekuk Nie Olbrychski - PARYSKI PRACODAWCA BRONKA 04.08.05, 15:39

      • kropekuk NIC tu nie udowodniono; potwierdzono proces B.W. 04.08.05, 15:39
        Facet jest bardzo niekrysztalowy, ale to nie znaczy, ze nalezy jego morale
        uogolniac na cala prawice - chyba, ze pod mianem "prawica" mysli sie o tej
        polskiej sfrustrowanej BOLSZEWII WSZELKICH LOSERS :))))))))))
    • tomek6665 Re: Wildstein donosił na rodaków ewe Francji 04.08.05, 08:21
      Niczego nie wyjaśniono.
      Osoby pokrzywdzone przez wildsteina zostały przymuszone w imię poprawności
      politycznej do stwierdzenia , ze nie mają żalu .
      Fakt był jednak faktem .
      • pierwszadama [...] 04.08.05, 08:27
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • tomek6665 Re: Spieprzaj dziadu! 04.08.05, 08:31
          ale to prawda , to zwykly donosiciel .
          Nie podałbym mu ręki , jeszcze potem człowiek nie doliczyłby się palców ...
          • m.rycho Re: Spieprzaj dziadu! 04.08.05, 08:57
            Tomuś,nie ośmieszaj się w tej nienawiści do wszystkiego co nie czerwone.
            • ewa9823 Re: Spieprzaj dziadu! 04.08.05, 09:52
              ponoć złodziej najgłośniej krzyczy łapać złodzieja - zdziwiła mnie ta
              informacja o Wildsteinie
              • tomek6665 Re: Spieprzaj dziadu! 04.08.05, 10:01
                są świadkowie, ludzie którzy to pamiętają , którzy doświadczyli tego na własnej
                skórze
      • olany_klient Re: Kim są te "osoby pokrzywdzone"? 04.08.05, 13:01
        tomek6665 napisał:

        > Niczego nie wyjaśniono.
        > Osoby pokrzywdzone przez wildsteina zostały przymuszone w imię poprawności
        > politycznej do stwierdzenia , ze nie mają żalu .
        > Fakt był jednak faktem .

        Możesz podać nazwiska tych "osób pokrzywdzonych"? bo jeśli masz na myśli
        Chojeckiego to on sam nie czuje się pokrzywdzony, ale jak mniemam ciebie to
        wcale nie obchodzi, najważniejsze że powtarzasz głupoty raz wypowiedziane w
        telewizji przez kabotyna D.O.
        • kropekuk Chojecki POTWIERDZIL przebieg paryskiego procesu: 04.08.05, 15:51
          Bronek w swym poczuciu pokrzywdzenia narobil gnoju - to obiektywny FAKT. A jak
          sie czuje Chojecki i czy moze, czy tez nie, wybaczyc, to juz jego subiektywna
          sprawa:)))
    • rootboy Czas sie udac do lekarza 04.08.05, 10:52
      bo to juz o dewiacje traca. Rozumiem ze bedziesz szczytowal, gdy WC zostanie
      prezydentem, ale moze bys juz tak dal spokoj z tymi watkami o powstaniu
      warszawskim, zabojczej prawicy itp. robi sie to juz zalosne i odnosi skutek
      odwrotny od zamiezonego....
      • tomek6665 Re: Czas sie udac do lekarza 04.08.05, 10:55
        piszę o tym co widać słychać i czuć .
        Wiem, że to niewygodne , że niepoprawne politycznie ...
        Prawda boli ?
        • rootboy [...] 04.08.05, 10:58
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • pandada Re: Czas sie udac do lekarza 04.08.05, 11:08
        Rozumiem, że podobne wątki, tyle że pod adresem lewicy, nie są żałosne.A wszystkie nawoływania do donoszenia na córkę Cimoszewicza, sugestie o praniu przez Cimocha brudnych itp. są w porządku?

        Ja nie wiem, jak było z Wildsteinem, a poza tym zaplutek zbyt mało mnie interesuje. Kilka razy go posłuchałem i poczytałem i wiem, że nie warto. On nie potrafi się wznieść poza osobiste fobie i jest odporny na argumenty.
        • rootboy Nie, nie sa w porzadku. 04.08.05, 11:20
          Jest to taka sama demagogia jaka uprawia tomek iles tam...
          Chce zauwazyc ze nie mowimy o tym czy zgadzamy sie z pogladami Wild. tylko o tym
          jak pewien "forumowicz" opluwa wszystko przy okazji mijajac sie z prawda.

          Jak sie pojawi watek ze WC okradal sasiadow i wysylal im stonke na pola to tez
          zabiore glos, mimo ze nie go lubie (hhmm delikatnie to ujalem).

          pozdr.
          • tomek6665 Re: Nie, nie sa w porzadku. 04.08.05, 11:33
            od opluwania tu są lepsi specjaliści ode mnie z prawej jak widzę strony
            • aron2004 Re: Nie, nie sa w porzadku. 04.08.05, 11:47
              z jednej strony czepiasz się Wildsteina że donosił na Polaków łamiących
              francuskie prawo
              z drugiej strony popierasz Kruczkowskiego że donosił na POlaków łamiących
              białoruskie prawo

              zdecyduj się człowieku o co ci chodzi
              • tomek6665 Re: Nie, nie sa w porzadku. 04.08.05, 11:52
                nigdy nie wyraziłem sympatii dla Kruczkowskiego
                Po prostu cała afera z Białorusią jest mi niesmaczna .
                Ktoś coś próbuje ugrać ...
                Wiadomo , że najbardziej przed wyborami zależy na tym prawicy.
                Chłopaki się wykazują , jacy to z nich rusożercy .
      • kropekuk Opinie o bezsensie Powstania potwierdza WIEKSZOSC 04.08.05, 15:53
        ZACHODNICH HISTORYKOW - oni tez komuchy, glosujacy na WC? A puknij ty sie w
        swa BOLSZEWICKA GLOWE :)))))))
        • ppppp7 Re: Opinie o bezsensie Powstania potwierdza WIEKS 04.08.05, 22:12
          Gdyby Angole ruszyli swoje dupska w 39 (zgodnie z umowami z Polską), to ich
          historycy nie musieliby dzisiaj nic potwierdzać.
          • kropekuk I nastepna defilada Hitlera bylaby w Londynie:)))) 05.08.05, 23:16
            Wiesz wiecej o stanie armii brytyjskiej od brytyjskich historykow brytyjskiej
            wojskowosci? To CZEMU taki "gienius" nie ma wykladow w jakims tam Oxfordzie?
            Ba. ow "genius" nie ma nawet wykladow w UW :))))))))
    • malaszaramysz Nie donosił - to już zostało wyjaśnione 04.08.05, 10:59
      Nie popieram Wildsteina, uważam ,że postąpił źle .
      Nie znaczy to jednak,że można go pomawiać o wszelkie zło tego świata,
      wyciągając plotki z lamusa.
      • leszek.sopot Re: Nie donosił - to już zostało wyjaśnione 04.08.05, 12:12
        Jak wyjasnial Chojecki na rozprawie przed sadem pracy Wildstein zeznawal, ze w
        redakcji Kontaktow pracowano na czarno. Powiedzial to tylko po to, aby
        wyszarpac od Chojeckiego nienalezne pieniadze i przy okazji zaszkodzic
        redakcji, w ktorej nie udalo mu sie zmienic linii redakcyjnej na swoje
        widzimisie. Chojecki robil wszystko by zalagodzic sytuacje i nie odgrzewac
        starej sprawy.
        • malaszaramysz Re: Nie donosił - to już zostało wyjaśnione 04.08.05, 13:09
          Co do moralności Wildsteina to mam swoje zdanie, którego już nic nie zmieni.:-)
          Skoro Chojecki nie chce tego odgrzebywać, to nie pozostaje nic innego, jak jego
          wolę uszanować.
          Zeznania przed sądem pracy trudno jednak nazwać donosem.
          A Wildstein, cóż,chciał przejść do historii - udało mu się. Szkoda tylko,że w
          taki podły sposób.
        • kropekuk Chojecki to nawet OPUBLIKOWAL po aferze Wildsteina 04.08.05, 15:55
          Bronek krysztalowy nie byl - to zawziety karierowicz, a dzisiaj...Dzisiaj nawet
          red. Krol (wraz z calym jego agenturalnym zyciorysem) mu zupelnie nie
          przeszkadza :))))))))
          • leszek.sopot Re: Chojecki to nawet OPUBLIKOWAL po aferze Wilds 04.08.05, 16:12
            Dla mnie jednak w tym sporze miedzy Chojeckim a Wildsteinem sprawa wcale nie
            jest taka jednoznaczna. Chojecki mial prawo zwolnic Bronka ale powinien mu
            wyplacic odprawe. Widocznie sie tak wowczas poklocili, co w przypadku Bronka
            dziwne nie jest, ze mu jej nie wyplacil. Bronek mial wiec racje, ze podal
            redakcje do sadu pracy. Pewnie tez bym to zrobil, gdyz ten, kto walczy o "S" a
            jednoczesnie nie szanuje praw prcowniczych, wyglada na hipokryte. Jednak na
            samej rozprawie Bronkowi nic by nie szkodzilo, gdyby odpoiwiedzial na pytanie
            sadu, ze nic nie wie o tym, aby w redakcji pracowano na czarno bo przeciez
            specjalista od spraw kadrowych nie byl. Przypuszczam, ze sad zadowolilby sie
            taka odpowiedzia. Wildstein najwidoczniej jednak tak sie zapieklil, ze na
            odchodnym chcial zaszkodzic "Kontaktowi", a moze nawet doprowadzic do jego
            zamkniecia - w mysl powiedzenia "po mnie chocby potop".
            Na moje oko wiec i Chojecki i Bronek nie sa bez winy za paryska afere.
            • dr.kidler Obiecany artukł 04.08.05, 19:25
              ARRET Nr 646 R.G.: 6177/88 WILDSTEIN Bronisiaw C/ASSOCIATION KONTAKT

              To numer sprawy apelacyjnej, którą wniósł Bronisław Wildstein w 1988 r. do Cour
              d’Appel de Versailles (sądu apelacyjnego). Sprawa ta zaczęła się wcześniej w
              Boulogne-Billancourt przed conseil de prud’hommes – sądem pracy – z którego
              wyrokiem Wildstein się nie zgodził.
              Teraz, 17 lat później, Wildstein wniósł do sądu pozew o zniesławienie przeciwko
              Danielowi Olbrychskiemu. Chodzi o wypowiedź artysty podczas dyskusji
              telewizyjnej w czwartek, 3 lutego (Polsat). Oto jej fragment, według
              stenogramu: OLBRYCHSKI: – On [Wildstein] tego nie zrobił z pobudek
              obywatelskich czy szalenie patriotycznych, tylko żeby się wylansować w mediach,
              co jest częstym kompleksem wielu ludzi, którzy są mało wylansowani...
              LIS: – Bardzo niskie pobudki przypisuje pan człowiekowi, który akurat w walce o
              wolność i o prawdę w Polsce trochę czasu spędził...
              WILDSTEIN: – To insynuacja, proszę skończyć, co pan zaczął.
              OLBRYCHSKI: – Dlatego publicznie, przy pohukiwaniu tutaj części widowni,
              uniknąłem uściśnięcia ręki panu
              Wildsteinowi, ponieważ emigracja polityczno-zawodowa po stanie wojennym w
              Paryżu, po ‘86 wydaje mi się, wtedy był ten proces przeciwko Mirosławowi
              Chojeckiemu, z powodu pana donosów na Chojeckiego, że zatrudnia na czarno
              niektórych Polaków... Od tego czasu wielu ludzi na emigracji unikało kontaktów
              z panem. Rozumiem, że chciał się pan przypodobać władzom francuskim, bo wszyscy
              nie mieliśmy tam lekkiego życia, ale ten proces, gdyby go Mirek przegrał,
              rzuciłby go, łącznie z deportacją, w ramiona i okowy SB polskiego. Był pan
              świadkiem na tym procesie, wszyscy o tym w Paryżu wiedzieliśmy.
              LIS: – Czy pan, panie Danielu, zarzuca panu Wildsteinowi donosicielstwo, dobrze
              zrozumiałem?
              OLBRYCHSKI: – Tak bym to nazwał.
              WILDSTEIN: – Zastanawiam się, jak zareagować na tego typu kłamstwa (...).

              Kłamstwa?

              Konflikt między Wildsteinem a Chojeckim był w Paryżu tajemnicą poliszynela.
              Chojecki mówi dzisiaj bardzo dyplomatycznie: – Poróżniliśmy się na temat
              sytuacji politycznej w Polsce. Według Wildsteina, „Solidarność” to był już
              wówczas zamknięty rozdział. Ja uważałem inaczej. Nie chodzi tu tylko o
              emigracyjne swary. Miało to kapitalne znaczenie z punktu widzenia pomocy
              Zachodu dla „S”. Gdybyśmy na emigracji uznali, że „S” się skończyła,
              skończyłaby się pomoc dla podziemia, którego byliśmy przedłużeniem na
              Zachodzie. Tak dyplomatycznie to nie wyglądało, przynajmniej od czasu, kiedy
              znalazłam się na emigracji w Paryżu (lipiec 1986 r.) i zaczęłam pracować w
              piśmie „Kontakt” oraz w Wolnej Europie. Bronisław (Bronisiaw, jak pisali
              Francuzi) Wildstein był redaktorem naczelnym „Kontaktu”, a założycielem i
              prezesem Stowarzyszenia Kontakt ukonstytuowanego na początku stanu wojennego
              był Mirosław Chojecki. Stowarzyszenie nie tylko wydawało miesięcznik, lecz
              także produkowało filmy dokumentalne oraz popularną kronikę.
              „Kontakt” w ówczesnej PRL był rozprowadzany za darmo. Docierał jednak i do
              innych krajów, takich jak Niemcy, Stany Zjednoczone czy Australia – wszędzie,
              gdzie były skupiska Polaków marzących o wolnej Ojczyźnie i wiadomościach na
              temat tego, co się dzieje nad Wisłą. Z tamtejszych środowisk polonijnych
              płynęły pieniądze na działalność „Solidarności”, której przedłużeniem był
              paryski „Kontakt”. Odcięcie się pisma od „Solidarności”, jak chciał tego
              Wildstein, byłoby równoznaczne z zakończeniem jego wydawania, bo nie byłoby
              pieniędzy. Wildstein dostawał 5 tys. franków miesięcznie, niepodlegających
              opodatkowaniu, bo pracował na czarno. Jak my wszyscy, którzy wtedy nie
              zastanawialiśmy się nad tym, jaki jest status naszej pracy. Pracowaliśmy dla
              Polski. Takie to były czasy, jak powiedział Chojecki. Widać, jednak nie dla
              wszystkich, a przynajmniej nie dla Wildsteina. Widziałam to i czułam od razu,
              jak tylko zaczęliśmy razem pracować. Sama nie miałam z nim konfliktów, można
              powiedzieć, że z natury, która nakazuje mi ignorować ludzi aroganckich i
              pyszałkowatych. W moje teksty nie ingerował, ale ja przybyłam z kraju w
              glorii „gwiazdy podziemia”, poza tym prawdopodobnie uważał, że mu nie zagrażam.
              Jasne było, że Wildstein każdym sposobem chce się wyzwolić spod prezesury
              Chojeckiego i samemu być panem na włościach „Kontaktu”. Niebagatelną przeszkodą
              był jednak fakt, że to Chojecki zdobywał pieniądze, a nie Wildstein. W 1987 r.
              Wildstein zażądał, by Chojecki zatrudnił go na warunkach zgodnych z francuskim
              prawem pracy i obowiązującymi ubezpieczeniami. Wszyscy pozostali pracownicy
              wiedzieli, że „Kontaktowi” brakuje pieniędzy na zatrudnianie zgodne z
              obowiązującym we Francji prawem pracy. Nie był bowiem „przedsiębiorstwem
              wydawniczym” – jak dowodził Wildstein – ale stowarzyszeniem, finansowanym przez
              ludzi pomagających „Solidarności”. Wildstein doprowadził jednak do tego, że
              Chojecki podpisał z nim umowę o pracę w majestacie francuskich przepisów, ale
              tylko na czas określony, czyli na pół roku. Nie poprawiło to atmosfery, nawet
              mimo że Chojecki starał się nie wtrącać w kompetencje Wildsteina jako
              naczelnego. Zareagował jednak zdecydowanie, kiedy podczas łamania numeru – co
              zwykle robił sam – zauważył przeznaczoną do druku recenzję filmu dokumentalnego
              produkcji Stowarzyszenia Kontakt, w której ostro zarzucano mu antysemityzm.
              Było to uderzenie poniżej pasa. Film był li tylko dokumentem, bez żadnych
              naleciałości antysemickich. Konflikt nabrał ostrości i trudno było mówić o
              możliwości porozumienia się między prezesem stowarzyszenia a redaktorem
              naczelnym miesięcznika. Środowisko związane ze stowarzyszeniem podzieliło się.
              Niektórzy przestali Bronkowi podawać rękę. Inni chcieli, żeby złożyć podpis pod
              listem popierającym Wildsteina, czyli opowiedzieć się za nim przeciw
              Chojeckiemu.
              Wtedy właśnie upływał termin półrocznego kontraktu Wildsteina i Chojecki nie
              podpisał z nim dalszej umowy o pracę. Wildstein, zgodnie z prawem
              przysługującym każdemu legalnie zatrudnionemu, zaskarżył decyzję o
              nieprzedłużeniu mu umowy o pracę do conseil de prud’hommes. Sąd oddalił sprawę
              jako bezzasadną. Z decyzją tą Wildstein się nie zgodził i złożył odwołanie do
              Sądu Apelacyjnego w Wersalu.

              Czego zażądał Wildstein?

              Przede wszystkim zażądał uchylenia wcześniejszego wyroku sądu pracy (z
              22.01.1988 r.) oraz przedstawił następujące roszczenia finansowe wobec
              Stowarzyszenia Kontakt:
              – 305 tys. franków za stracone zarobki,
              – 50 tys. za płatne urlopy,
              – 30 tys. z tytułu wypowiedzenia,
              – 50 tys. odszkodowania za zwolnienie z pracy,
              – 10 tys. za nieprzestrzeganie obowiązującej procedury,
              – 240 tys. tytułem poniesionych szkód i odsetek za zwolnienie z pracy bez
              ważnej przyczyny. Dawało to pokaźną sumę 685 tys. franków. Sumę mogącą położyć
              każdą instytucję, nie mówiąc o stowarzyszeniu działającym wyłącznie dzięki
              ofiarności ludzi dobrej woli. Albo też... miało doprowadzić tę instytucję do
              przejścia w inne ręce, co było bardziej prawdopodobne niż wyegzekwowanie tak
              nierealnie wysokiej kwoty. O tym skarżący Wildstein dobrze wiedział. Chciał
              mieć „Kontakt” za wszelką cenę.
              Cour d’appel uznał jednak, iż podstawa zwolnienia Wildsteina była uzasadniona,
              ponieważ „zachowanie Wildsteina uniemożliwiało dobre wykonywanie pracy
              redakcyjnej”, jak napisano w uzasadnieniu wyroku. Chodziło o jego arogancję,
              niemożność porozumienia się z prezesem i kolegami oraz konfliktowy charakter.
              Sąd nie uznał też jego żądań finansowych. W orzeczeniu skazano Stowarzyszenie
              Kontakt na zapłacenie 5 tys. franków za nieprzestrzeganie procedur prawnyc
              • malaszaramysz Re: Obiecany artukł 04.08.05, 19:40
                Dziękuję,
                wynika z niego jednoznacznie powszechnie znana prawda: świnia z tego
                Wildsteina:-))

                Moim zdaniem należy zostawić go w spokoju. Ten gatunek wampirów bardziej niż
                srebrnej kuli boi się ciszy.
              • leszek.sopot Re: Obiecany artukł 04.08.05, 19:47
                Czy mozna liczyc na koncowy fragment?
                Z tego tekstu wynika jasno, ze Bronek chcial zmiesc "Kontakt" z powierzchni
                ziemi - czy to finansowo, czy tez z powodu poinformowania sadu o zatrudnianiu
                ludzi na czarno. Msciwa i ambitna kreatura.
                • dr.kidler Re: Obiecany artukł dalszy ciag. 04.08.05, 20:22
                  leszek.sopot napisał:

                  > Czy mozna liczyc na koncowy fragment?

                  Przepraszam - nie zauwazylem ze obcielo....

                  (...)
                  Sąd nie uznał też jego żądań finansowych. W orzeczeniu skazano Stowarzyszenie
                  Kontakt na zapłacenie 5 tys. franków za nieprzestrzeganie procedur prawnych i
                  1,5 tys. franków odprawy dla skarżącego oraz wypłacenie mu 18 tys. franków za
                  niewykorzystane urlopy. Kosztami sprawy obdzielono obie strony solidarnie po
                  połowie.

                  Powtórka z rozrywki

                  Praktycznie wszyscy emigranci z lat 80. prędzej czy później wrócili do III RP i
                  dalej próbują coś robić. Wildstein również „robi swoje”. Jego inteligentna i
                  arogancka publicystyka jest podobna do tej z Paryża. Takie samo jest jego
                  przekonanie o własnej nieomylności, której będzie dowodził wszystkimi możliwymi
                  sposobami. A procesowanie się to wszak jedna z metod. Wygra, nie wygra, ale
                  głośno będzie. A gdyby tak uzyskał to, czego będzie żądał od „Rzeczpospolitej”
                  (a będzie żądał pieniędzy), to może i pismo założy, co mu się marzy. Ale do
                  tego są potrzebne gigantyczne pieniądze, jak sam powiedział w jednym z
                  wywiadów. Takich w sądzie w Wersalu nie dostał. A nuż dostanie teraz? Gra warta
                  świeczki...

                  Maria de Hernandez-Paluch.
                  Przegląd Tygodniowy
              • olany_klient Re: Obiecany artukł 05.08.05, 10:33
                Historia widziana oczami osoby niechętnej Wildsteinowi i uprzedzonej do niego,
                więc z góry skazana na negatywny wydźwięk.
                „Pracowaliśmy dla Polski. Takie to były czasy, jak powiedział Chojecki. Widać,
                jednak nie dla wszystkich, a przynajmniej nie dla Wildsteina. Widziałam to i
                czułam od razu,
                jak tylko zaczęliśmy razem pracować. Sama nie miałam z nim konfliktów, można
                powiedzieć, że z natury, która nakazuje mi ignorować ludzi aroganckich i
                pyszałkowatych”.

                Jednak dobrze, że autorka wspomniała iż ocena postępku Wildsteina nie była tak
                jednoznaczna, okazuje się, że byli jednak ludzie, którzy opowiedzieli się w tym,
                konflikcie po stronie Wildsteina i jemu przyznali rację.
                „Konflikt nabrał ostrości i trudno było mówić o
                możliwości porozumienia się między prezesem stowarzyszenia a redaktorem
                naczelnym miesięcznika. Środowisko związane ze stowarzyszeniem podzieliło się.
                Niektórzy przestali Bronkowi podawać rękę. Inni chcieli, żeby złożyć podpis pod
                listem popierającym Wildsteina, czyli opowiedzieć się za nim przeciw
                Chojeckiemu”.
                Dlatego wydaje mi się że najtrafniej podsumował tę sytuację leszek.sopot -
                Chojecki nie był w porządku, a Wildstein trochę się zagalopował.
                • dr.kidler Re: Obiecany artukł 05.08.05, 23:28
                  olany_klient napisał:

                  > Historia widziana oczami osoby niechętnej Wildsteinowi i uprzedzonej do niego,
                  > więc z góry skazana na negatywny wydźwięk.

                  Zgoda, ale jak sam przyznajesz dalej miedzy wierszami, potrafila sie zdobyc na
                  obiektywizm.
                  Tak sie sklada ze panią Marie de Hernandez-Paluch pamietam z audycji Radia
                  Wolno Europa. Jej korespondencje zawsze byly rzeczowe i wywazone a nawet
                  chlodne, co wtedy mnie, mlodemu chlopakowi niezbyt sie podobalo.
                  Wolalem sluchac "pistoletow", wlasnie w rodzaju Wildstena.
                  Czas jak zwykle zweryfikowal odczucia dlatego z przyjemnoscia przeczytalem ten
                  jej niezbyt przyjemny, ale tak jak niegdys rzeczowy, konkretny artykul.
      • dr.kidler Nie do końca 04.08.05, 13:20
        malaszaramysz napisała:

        > Nie popieram Wildsteina, uważam ,że postąpił źle .
        > Nie znaczy to jednak,że można go pomawiać o wszelkie zło tego świata,
        > wyciągając plotki z lamusa.

        To nie sa do końca pomowienia.
        Wildstein pracujac w redakcji Kontaktu w Paryżu, jako jeden z niewielu
        etatowych legalnych pracownoków ( potrafil sie ustawic! ) , podał do w sadu
        Chojeckiego - szefa Kontaktu, zaleganie czy tez niewypłacenie mu pensji.
        W trakcie rozprawy wyszło na jaw, że większość pracowników Kontaktu pracuje na
        czarno.
        Za takie wykroczenie, tym ludziom groziła deportacja do Polski, a Chojeckiemu
        kary finansowe.
        Oczywiście nie muśze przypominać ze wtedy w Polsce rządził reżym
        Jaruzelskiego, ( ktorego konsultantem byl M. Giertych ), i deportowani z
        Francji opozycjonisci od razu powedrowaliby do pierdla.

        I najważniejsze - Wildstein tłumaczy że nie on donióśł na pracujacych
        nielegalnie, tylko Sąd o to zapytał.
        Zupełnie jak w sprawie znanej listy - nie wyniósł ubeckiej listy tylko IPN-
        owski katalog. :-)
        • humbak Re: Nie do końca 04.08.05, 13:25
          A po co ta uwaga o Giertychu?;)
          • dr.kidler Re: Nie do końca 04.08.05, 13:40
            humbak napisał:

            > A po co ta uwaga o Giertychu?;)

            Stare przyzwyczajenia z Mysiej?

            - Aby przypomniec, ze dobro Polski zawsze u niego stalo wysoko w hierarchii
            wartości.
            • humbak Re: Nie do końca 04.08.05, 13:49
              Uważaj, żeby się to nie przerodziło w obsesję;)
              • dr.kidler Re: Nie do końca 04.08.05, 13:54
                humbak napisał:

                > Uważaj, żeby się to nie przerodziło w obsesję;)

                Cenzorzy z Mysiej faktycznie kiedys byli obseja wielu.
        • normalny.normals Re: Nie do końca 04.08.05, 13:33
          dr.kidler napisał:

          >
          > To nie sa do końca pomowienia.
          > Wildstein pracujac w redakcji Kontaktu w Paryżu, jako jeden z niewielu
          > etatowych legalnych pracownoków ( potrafil sie ustawic! ) , podał do w sadu
          > Chojeckiego - szefa Kontaktu, zaleganie czy tez niewypłacenie mu pensji.
          > W trakcie rozprawy wyszło na jaw, że większość pracowników Kontaktu pracuje na
          >
          > czarno.
          > Za takie wykroczenie, tym ludziom groziła deportacja do Polski, a Chojeckiemu
          > kary finansowe.


          "Daniel Olbrychski myli się w ocenach. Chyba nie groziła mi deportacja, nie
          wpadłbym w ramiona SB (zresztą bywałem w nich wcześniej, czego dowodem jest
          'lista Wildsteina')" - napisał Mirosław Chojecki w oświadczeniu".
          wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,6620563,wiadomosc.html?ticaid=1&_ticrsn=3

          > I najważniejsze - Wildstein tłumaczy że nie on donióśł na pracujacych
          > nielegalnie, tylko Sąd o to zapytał.

          "Chojecki wyjaśnił, że proces w sądzie pracy wynikał z faktu, że z Wildsteinem
          "poróżniliśmy się w politycznych ocenach sytuacji w Polsce". "Dotyczył on
          zwolnienia redaktora naczelnego miesięcznika. W trakcie rozprawy wyszło na jaw
          (to sąd wyraźnie o to dopytywał), że praktycznie wszyscy zatrudnieni w
          "Kontakcie" pracowali początkowo na czarno - takie były czasy, nie mogliśmy
          sobie pozwolić na różnego rodzaju opłaty które sięgały 40-45% płac" - czytamy w
          oświadczeniu.
          Chojecki napisał, że dopiero po kilku latach sprawy te zostały uregulowane.
          Według niego proces zakończył się zobowiązaniem go do wypłacenia Bronisławowi
          Wildsteinowi odprawy w wysokości kilku miesięcznych pensji i decyzją o pokryciu
          przez kosztów postępowania przed sądem przez Wildsteina.
          "Ale dziś po 20 latach mam wrażenie, że zapomnieliśmy z Bronkiem o zamierzchłej
          przeszłości i wytykanie jej sobie w obliczu tego, co nas czeka, chyba nie ma
          sensu" - napisał Mirosław Chojecki w oświadczeniu. (jask)"

          I jeszcze coś na deser:
          "Nie dziwi, iż Bronisław Wildstein przywiązuje tak dużą wagę to terroru
          intelektualnego i w ogóle represji, gdyż od wielu lat sam jest ich stałą ofiarą.
          Zaczęło się od wyrzucenia z „Kontaktu”, gdyż jako jego redaktor naczelny nie
          rozumiał, że Mirosław Chojecki nie może dopuścić do publikacji w podległym sobie
          piśmie artykułu Ireny Lasoty, w USA głównej rywalki Jana Nowaka-Jeziorańskiego,
          jednocześnie dostarczyciela kasiory dla tegoż Chojeckiego i jego dworu. Takie
          były zasady wolności słowa w dawnej opozycji i tak pozostało".
          www.abcnet.com.pl/pl/artykul.php?art_id=1638


          • malaszaramysz Re: Nie do końca 04.08.05, 13:49
            Skoro Chojecki oświadcza publicznie,że no to nie był donos należy mu wierzyć.

            A o Wildsteinie najlepiej milczeć. On tego chyba nie znosi:-)))

          • dr.kidler Re: Nie do końca 04.08.05, 13:53
            normalny.normals napisał:

            > dr.kidler napisał:
            >
            > >
            > > To nie sa do końca pomowienia.
            > > Wildstein pracujac w redakcji Kontaktu w Paryżu, jako jeden z niewielu
            > > etatowych legalnych pracownoków ( potrafil sie ustawic! ) , podał do w s
            > adu
            > > Chojeckiego - szefa Kontaktu, zaleganie czy tez niewypłacenie mu pensji.
            > > W trakcie rozprawy wyszło na jaw, że większość pracowników Kontaktu prac
            > uje na
            > >
            > > czarno.
            > > Za takie wykroczenie, tym ludziom groziła deportacja do Polski, a Chojeck
            > iemu
            > > kary finansowe.
            >
            >
            > "Daniel Olbrychski myli się w ocenach. Chyba nie groziła mi deportacja, nie
            > wpadłbym w ramiona SB (zresztą bywałem w nich wcześniej, czego dowodem jest
            > 'lista Wildsteina')" - napisał Mirosław Chojecki w oświadczeniu".

            Slusznie. Deportacja nie grozila Chojeckiemu i Wildsteinowi ktorzy pracowali w
            Kantakcie legalnie.
            _Jak napisałem_ deportacja grozila pracownikow Kontaktu zatrudnionym tam
            _nielegalnie._
            Czyli osobom postronnym, niezamiszanym w spor Chojecki-Wildstein.

            > Zaczęło się od wyrzucenia z „Kontaktu”, gdyż jako jego redaktor nac
            > zelny nie rozumiał, że Mirosław Chojecki nie może dopuścić do publikacji w
            > podległym sobie piśmie artykułu Ireny Lasoty, w USA głównej rywalki Jana
            > Nowaka-Jeziorańskiego, jednocześnie dostarczyciela kasiory dla tegoż
            > Chojeckiego i jego dworu.

            Faktycznie deser smakowity, bo wynika z niego ze w sporze nie chodzilo jak
            klamia(?) zgodnie Chojecki i Widlsten o pensje Wildsteina tylko o spor
            polityczne.

            Wildstein w najlepszym klasyczno-piekielsko-polskim stylu, w sprawy polsko-
            polskie wciagnal Francje.
            Co za szuja!
            • malaszaramysz Re: Nie do końca 04.08.05, 13:57
              Doktorze,że szuja to wiadomo:-))))))))
              Rzucanie w szuję niepotwierdzonymi oskarżeniami jest niego wodą na młyn.
              Dlatego nie nalezy tego robić.
              • dr.kidler Re: Nie do końca 04.08.05, 14:15
                malaszaramysz napisała:

                > Doktorze,że szuja to wiadomo:-))))))))
                > Rzucanie w szuję niepotwierdzonymi oskarżeniami jest niego wodą na młyn.
                > Dlatego nie nalezy tego robić.

                Dlatego tez nie twierdze ze to on doniosl bezpośedni.
                Poza tym chyba jednak gdzies czytalem, ze Wildsten wbrew temu co napisalem,
                takze początkowo pracowal na czarno, ale nie mam tutj 100% pewnosci.

                Nie mam teraz czasu, ale postaram sie odszukac atykuł pani Marii de Hernandez-
                Paluch - swiadka tych wydarzen, która sprawę dość dokładnie opisała.
            • normalny.normals Re: Nie do końca 04.08.05, 14:18
              dr.kidler napisał:

              > normalny.normals napisał:
              >
              > > dr.kidler napisał:
              > >
              > > >
              > > > To nie sa do końca pomowienia.
              > > > Wildstein pracujac w redakcji Kontaktu w Paryżu, jako jeden z niewi
              > elu
              > > > etatowych legalnych pracownoków ( potrafil sie ustawic! ) , podał d
              > o w s
              > > adu
              > > > Chojeckiego - szefa Kontaktu, zaleganie czy tez niewypłacenie mu p
              > ensji.
              > > > W trakcie rozprawy wyszło na jaw, że większość pracowników Kontakt
              > u prac
              > > uje na
              > > >
              > > > czarno.
              > > > Za takie wykroczenie, tym ludziom groziła deportacja do Polski, a C
              > hojeck
              > > iemu
              > > > kary finansowe.
              > >
              > >
              > > "Daniel Olbrychski myli się w ocenach. Chyba nie groziła mi deportacja, n
              > ie
              > > wpadłbym w ramiona SB (zresztą bywałem w nich wcześniej, czego dowodem je
              > st
              > > 'lista Wildsteina')" - napisał Mirosław Chojecki w oświadczeniu".
              >
              > Slusznie. Deportacja nie grozila Chojeckiemu i Wildsteinowi ktorzy pracowali w
              > Kantakcie legalnie.
              > _Jak napisałem_ deportacja grozila pracownikow Kontaktu zatrudnionym tam
              > _nielegalnie._
              > Czyli osobom postronnym, niezamiszanym w spor Chojecki-Wildstein.
              >
              > > Zaczęło się od wyrzucenia z „Kontaktu”, gdyż jako jego redakt
              > or nac
              > > zelny nie rozumiał, że Mirosław Chojecki nie może dopuścić do publikacji
              > w
              > > podległym sobie piśmie artykułu Ireny Lasoty, w USA głównej rywalki Jana
              > > Nowaka-Jeziorańskiego, jednocześnie dostarczyciela kasiory dla tegoż
              > > Chojeckiego i jego dworu.
              >
              > Faktycznie deser smakowity, bo wynika z niego ze w sporze nie chodzilo jak
              > klamia(?) zgodnie Chojecki i Widlsten o pensje Wildsteina tylko o spor
              > polityczne.
              >
              > Wildstein w najlepszym klasyczno-piekielsko-polskim stylu, w sprawy polsko-
              > polskie wciagnal Francje.
              > Co za szuja!

              Dlatego uważam, że twierdzenie iż Wildstein z premedytacją donosił na
              pracujących na czarno Polaków we Francji to kłamstwo i duże nadużycie, a to
              sugeruje autor tego wątku, kórego należałoby określić tym ładnym słowem na "sz",
              którego ty użyłeś w stosunku do Wildsteina.
    • oborovy Na rodakow z Israel? 04.08.05, 11:02
    • basia.basia Manipulant, tomek 6665 04.08.05, 11:55

      tomek6665 napisał:

      > Bohater prawicowych mediów .
      > Ostoja "rzetelności" dziennikarskiej w czasie stamu wojennego donosił do
      > władz Francji na Polaków-opozycjonistów z Solidarności , że pracują na
      > czarno .
      > Jak widać donosy to specjalność prawicy , teraz do władz USA też chcą
      > donieść na rzekomy przewał córki Cimoszki.
      > Wyjątkowa podłość

      Podły to Ty jesteś!
      • rootboy A czego innego sie spodziewalas po czerwonym? 04.08.05, 12:00
        • niezlomny.prawicowiec Re: A czego innego sie spodziewalas po czerwonym? 04.08.05, 12:01
          Wildstein nie jest Żydem i nie jest czerwonym !!!!
          • epiphany23 Re: A czego innego sie spodziewalas po czerwonym? 05.08.05, 23:40
            niezlomny.prawicowiec napisał:

            > Wildstein nie jest Żydem (...)

            buchachacha :DDDD
      • nurni Re: Manipulant, tomek 6665 04.08.05, 13:03
        basia.basia napisała:

        > Podły to Ty jesteś!


        Spokojnie :)
        Wolontariusz.
        • basia.basia Re: Manipulant, tomek 6665 04.08.05, 13:08
          nurni napisał:

          > basia.basia napisała:
          >
          > > Podły to Ty jesteś!
          >
          >
          > Spokojnie :)

          > Wolontariusz.

          Pojawiło się ich tutaj wielu i tym razem nie zdzierżyłam:)
          Ale masz rację, że najlepiej ignorować to towarzystwo.
        • humbak Czy mogę prosić 04.08.05, 13:11
          o wyjaśnienie (lub zlinkowanie wyjaśnienia) odnośnie tych wolontariuszy? Coś chyba przeoczyłem.
          • nurni Re: Czy mogę prosić 04.08.05, 13:14
            Watek Kataryny (nie mam linku) z portalu "bezpartyjnego" kandydata na
            prezydenta RP. Szukali wolontariuszy ktorzy zajmowali by przestrzen na forach
            internetowych.
            • humbak Re: Czy mogę prosić 04.08.05, 13:16
              Acha, dziękuję ślicznie.
    • wilkstein Re: Chwila, moment. 04.08.05, 14:01
      Jestes zbyt samokrtyczny ... cos jak ludzie Samejbrony!
    • zbychooo Re: Ty wolontariuszu jeden! 04.08.05, 14:26
      ;-))))))

      tomek6665 napisał:

      > Bohater prawicowych mediów .
      > Ostoja "rzetelności" dziennikarskiej w czasie stamu wojennego donosił do
      > władz Francji na Polaków-opozycjonistów z Solidarności , że pracują na
      > czarno .
      > Jak widać donosy to specjalność prawicy , teraz do władz USA też chcą
      > donieść na rzekomy przewał córki Cimoszki.
      > Wyjątkowa podłość
      • basia.basia A pójdziesz, Ty wolontariuszu jeden! 04.08.05, 14:32
        :))))))))
        • zbychooo Re: A pójdziesz, Ty wolontariuszu jeden! 04.08.05, 14:39
          basia.basia napisała:

          > :))))))))

          Widzę Basiu, że słowo - wolontariusz nabiera na FK nowego znaczenia, brzmi jak
          najgorsza obelga ;-)))
          • niezlomny.prawicowiec To Wiltsztajn nie wie ? 04.08.05, 15:04
            Populus vult decipi, ergo decipiatur !
            • micic Re: To Wiltsztajn nie wie ? 04.08.05, 19:38
              • Wildstein donosił na rodaków ewe Francji
              tomek6665 04.08.2005 08:03 + odpowiedz


              Bohater prawicowych mediów .
              Ostoja "rzetelności" dziennikarskiej w czasie stamu wojennego donosił do
              władz Francji na Polaków-opozycjonistów z Solidarności , że pracują na
              czarno .
              Jak widać donosy to specjalność prawicy , teraz do władz USA też chcą
              donieść na rzekomy przewał córki Cimoszki.
              Wyjątkowa podłość

              a teraz pracuje u towarzysza Króla i pewnie razem z Jaruzelskim i Maciejem
              Giertychem otrzyma status pokrzywdzonego
    • pusty.smiech Re: Wildstein donosił na rodaków ewe Francji 04.08.05, 20:01
      Jakby ktoś miał wątpliwości:

      www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=historia&name=37
    • dr.kidler Re: Wildstein donosił na rodaków ewe Francji 04.08.05, 21:08

      he! he!, Tobie tez obcielo, mniej wiecej w tym samym miejcu:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=27305742&a=27338063
      • aaniia Re: Wildstein donosił na rodaków ewe Francji 05.08.05, 02:40
        powinien się leczyć
        • sam_sob Re: Wildstein donosił chociaż nikt się nie skarży? 05.08.05, 08:29
          Gdzie tu sens i logika?
          • niezlomny.prawicowiec [...] 05.08.05, 10:11
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • ewa9823 [...] 05.08.05, 10:52
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • dr.kidler Re: Wildstein donosił chociaż nikt się nie skarży 05.08.05, 23:13
            sam_sob napisał:

            > Gdzie tu sens i logika?

            Kiedys Korwin-Mikke znalazl sie
            w szpitalu z nozem w brzuchu,
            ktorego nikt mu tam nie wbil.
    • bagatella bronek to zwykla kanalia 05.08.05, 10:55
      pamietam go bardzo dobrze z czasow paryskich, byl zawsze chamski i arogancki,
      juz nie pomne tego, ze zawsze byl jakby brudny, niedomyty, wlosy tluste a
      ubranie jakby wyjete przed momentem z plecaka, a feee, nawet dzis jak go widze
      w tv to mam odruch wymiotny..
      w paryzu traktowal wszystkich z gory, zastraszal swoimi pseudo znajomosciami na
      policji, jak na solidarnosciowca to troche dziwne, no coz kawal buca i tyle
      • epiphany23 Re: bronek to zwykla kanalia 05.08.05, 23:44
        > zawsze byl jakby brudny, niedomyty, wlosy tluste a
        > ubranie jakby wyjete przed momentem z plecaka,

        do dzisiaj mu zostalo to niedomycie i niedopranie
    • ewa9823 Re: Wildstein donosił na rodaków ewe Francji 05.08.05, 19:36
      a donoszenie Wildszteina było bardziej szlachetne niż Maleszki??
      • malinka112 Re: Wildstein donosił na rodaków ewe Francji 05.08.05, 19:58
        Całe szczęśscie, że donosił na swoich rodaków a nie na Polaków. ZŻydow we
        Francji też za mocno nie kochaja i donoszacy na tę grupe narodowosciową mógł
        pewnie liczyć na sympatie władzy. Dowód: z glodu nie umarl a ssądzac po
        wagomiarze nawet mu się poprawilo.
        • aaniia Re: Wildstein donosił na rodaków ewe Francji 05.08.05, 21:34
          malinka112 napisał:

          > Całe szczęśscie, że donosił na swoich rodaków a nie na Polaków. ZŻydow we
          > Francji też za mocno nie kochaja i donoszacy na tę grupe narodowosciową mógł
          > pewnie liczyć na sympatie władzy. Dowód: z glodu nie umarl a ssądzac po
          > wagomiarze nawet mu się poprawilo.

          nooo ... wagomiarę ma niezłą
    • hrabia.m.c Re: Wildstein zawsze lubil ten sport:)w genach ma 05.08.05, 23:35
      Lista to też donos przecie:))))
      • ewa9823 Re: Wildstein zawsze lubil ten sport:)w genach ma 06.08.05, 10:54
        hrabia.m.c napisał:

        > Lista to też donos przecie:))))

        przez donoszenie przecież zaistniał :)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka