bladatwarz
16.08.05, 22:52
,,Poseł Konstanty Miodowicz: Ja bardzo uważnie się wsłuchiwałem w słowa pani
Anny Jaruckiej i dochodzą do wniosku, iż podnoszona prze niektórych członków
naszej komisji, a w szczególności przez pana posła Giertycha wzglądy
bezpieczeństwa świadka, zaczynają rysować mi się znacznie klarowniej i
wyraziściej niźli do tej pory [Giertych mówił w piątek, że ujawnił sprawę
Jaruckiej, gdyż jej życie było zagrożone. Miodowicz mówił na to, że niec o tym
nie wie - a przecież jako jedyny z komisji miał kontakt z Jarucką - red.].''
,,I tego samego dnia wieczorem około godziny 9 funkcjonariusze ABW przyjechali
do mnie do domu w celu przeszukania. Ponieważ nie mieli żadnego dokumentu
stwierdzającego to przeszukanie, zapytałam: na czyje polecenie jest
wykonywane. I otrzymałam odpowiedź, że na polecenie pana pułkownika Ryszarda
Bieszyńskiego, dyrektora Departamentu Postępowań karnych. Zresztą
funkcjonariusze w czasie przeszukania się cały czas z nim przez telefon
konsultowali.
Prokuratura wydała, zatwierdziła to postępowanie sześć dni później, 31
stycznia? !!!!!!!!!!!!!!!!! ''
Najpierw wszyscy sie z niego nabijaja a po tem okazuje sie, ze facet ma racje.
Ma racje, ze chce zglosic sprawe bezprawnego przeszukania mieszkania tej
kobiety do prokuratury.
Ma racje, ze wypaplal mediom o Jaruckiej w piatek.
Biorac pod uwage to, co dzieje sie ostatnio: posel Gruszka, prokurator
Olejnik, posel Adwent, wczesniej Papala, wariant unieszkodliwienia kobiety
jest mozliwy.