lej_czerwonego
20.08.05, 14:35
ciekawe:
przemowienie wygłoszone 15 października 1983 r.,przez Cimoszewicza
Z XIII Plenum wychodzimy bogatsi o wiele cennych opinii i wniosków. Dyskusja
była żywa. niezwykle aktywna. Zgłosiło się do niej 77 towarzyszy. Wystąpiło
44 mówców. Pozostali przekazali swe wystąpienia do protokołu.
Referat Biura Politycznego ujął kluczowe problemy ideologiczne w sposób
analityczny i szczegółowy. Został on przyjęty przez Komitet Centralny.
Dlatego też odniosę się do niektórych tylko spraw.
Jak można by scharakteryzować główną przewodnią linię naszego plenum?
Chyba tak:
Po pierwsze naszej partii potrzeba więcej klasowej, ideowo-teoretycznej
świadomości. W tym, powtarzając za Leninem, powinniśmy upatrywać główne
źródło zwiększania sił partii.
Po drugie naszej partii potrzeba więcej codziennej aktywności,
przetwarzającej ideologię w fakty, w rzeczywistość społeczną.
I po trzecie naszej partii potrzeba więcej czynów potwierdzających
stabilność i nieodwracalność linii IX Zjazdu, przysparzającej nam
robotniczego, społecznego zaufania.
Tematykę XIII Plenum podyktowało życie. Za nami wielki odcinek drogi. Już
prawie cztery dziesięciolecia Polski Ludowej. Już przeszło trzy lata
szczególnie ostrego starcia z siłami reakcji, z wewnętrznymi i zewnętrznymi
zagrożeniami socjalizmu. Już przeszło dwa lata realizacji linii IX Zjazdu.
Nadzwyczajne środki stanu wojennego, nieustępliwa walka z przeciwnikiem, jak
i cierpliwe dążenie do porozumienia, a przede wszystkim konsekwencja w
urzeczywistnianiu socjalistycznej odnowy zaowocowały widocznymi powszechnie
postępami normalizacji. Osiągnięć nie powinniśmy jednak przypisywać wyłącznie
sobie. Obok tych, którzy od początku byli na pierwszej linii, przyczynili się
do postępu również ci, którzy dokonywali wyboru stopniowo. W ocaleniu
narodowym mają niemały udział również i ci obywatele, którzy mimo urazów i
wątpliwości opowiadali się w krytycznych momentach i dziś opowiadają się
nadal za ładem, spokojem społecznym i pracą.
Normalizacja nie jest celem samym w sobie. Jest dopiero wstępnym warunkiem
powodzenia, dalszego postępu. Przyszłość zależeć będzie od tego, jak
normalizację wykorzystamy.
W swej książce o roku 1944 Zbigniew Załuski sugestywnie ukazał ogromny wpływ,
jaki na zwycięstwo Polski Ludowej miały pozornie szare, nieefektowne dni lu
belskich początków. To przecież wtedy utrwalały się fakty rozstrzygające o
zwycięstwie lewicy polskiej, o umocnieniu władzy ludowej. Tak jak Manifest
Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego był zapowiedzią nowej historycznej
drogi narodu, tak IX Zjazd był tej drogi uwierzytelnieniem, proklamacją
naszego powrotu do źródeł.
Wielu towarzyszy pamięta, jaką wagę przywiązywała partia w pierwszych
powojennych latach do tego, aby tworzyć codziennie jakiś konkretny fakt
utwierdzający ludzi pracy w przeświadczeniu, że to jest ich władza, ich
ustrój. To samo odnieść można do obecnego okresu. Stworzyliśmy już konieczne
przesłanki, niezbędną konstrukcję tego, co potocznie nazwano
socjalistyczną odnową. Teraz, w powszedniej pracy, w codziennej rozmowie z
klasą robotniczą, ze społeczeństwem rozstrzygają się losy programu IX
Zjazdu.
Przyjęte przez XII Plenum Komitetu Centralnego Sprawozdanie z prac komisji KC
PZPR powołanej dla wyjaśnienia przyczyn i przebiegu konfliktów społecznych w
dziejach Polski Ludowej, wskazuje wyraźnie, że wszystkie dotychczasowe
konflikty społeczno-ekonomiczne w Polsce miały jeden wspólny mianownik osła
bienie politycznej i moralno-psychologicznej więzi partii z klasą robotniczą.
Więzi, która rozstrzyga o sile naszej partii, o jej miejscu w życiu
społeczeństwa. Im więcej będzie konkretnych, namacalnych potwierdzeń, że nie
ustajemy w naprawianiu błędów, że rzeczywiście wprowadzamy reformy, że
potrafimy je wprowadzić, tym bardziej skurczy się pole oddziaływania
przeciwnika, przybywać będzie społecznego zaufania do naszej ideologii, do
naszej polityki.
Nasza linia jest i musi być jasna, prosta. Na obecnym etapie nie wystarcza
już zapowiedź, że nie ma powrotu do anarchii sprzed 13 grudnia 1981 roku, że
nie ma powrotu do deformacji występujących przed sierpniem 1980 roku. Te
słowa powinny być, jeśli można użyć takiej przenośni, wypisane w każdej
partyjnej legitymacji. Jesteśmy bowiem nadal w ostrej walce. Nie toczy się
już ona na ulicach, na ogół nie na powierzchni życia, lecz przede wszystkim w
jego głębi, w warstwie społecznej świadomości. Podjęcie przez Komitet
Centralny problematyki ideologicznej jest odpowiedzią partii na tę właśnie
sytuację.
Stan wojenny został zniesiony, lecz nie słabnie ani na chwilę agresja
propagandowa, wielopłaszczyznowe działanie wroga. Nie zrezygnował on z
zamiarów, jakie pokrzyżowaliśmy 13 grudnia. Udało się nam w sposób zasadniczy
osłabić przeciwnika, zepchnąć go do defensywy, ale konieczna jest
nadal stanowczość i konsekwencja. Pojawiają się bowiem różne metody
pośrednie, próby osiągnięcia tych samych celów, ale trochę inaczej, w innym
tempie, innymi środkami. Utrzymywanie stanu niepewności, bojkoty i
`szeptanki", rocznicowe awantury i demagogia socjalna oto niektóre formy
walki przeciwnika rodem z okresu przedgrudniowego. Z tego też wynikają i
nadzieje na swego rodzaju `drugi etap", na to, że władza nie wytrzyma nacisku
Zachodu, że się zmęczy, zagapi, da się zaczarować różnymi księżycowymi
ofertami. Służą temu celowi także nikczemne nawoływania do utrzymania
imperialistycznych restrykcji. Ich popis dał ostatnio w amerykańskiej prasie
przebywający na Zachodzie jeden z byłych liderów byłego stowarzyszenia
dziennikarzy.
Rachuby przeciwnika na nasze cofanie się są nierealistyczne. Z obranej drogi
nic nas zepchnąć nie zdoła. Jednoznaczna, bojowa atmosfera naszego plenum po
twierdziła to raz jeszcze. Dziś jest to już droga wypróbowana, potwierdzona.
Stanowi ona pryncypialną, a jednocześnie twórczą kontynuację tego. co było
najlepsze, najpłodniejsze w całym czterdziestoleciu Polski Ludowej.
Ideologiczne, polityczne, wychowawcze zadanie polega dziś na tym, aby klasa
robotnicza, jak najwięcej obywateli, praktycznie cały naród rozumiał zarówno
istotę, sens, jak i uwarunkowania obecnej sytuacji. Mamy do czynienia z
obolałością tkanki społecznej. W sensie politycznym nadal więc jesteśmy w
swoistym stanie wyjątkowym. Teraz za każdy błąd płaci się podwójnie, a każdy
krok prawidłowy jest o połowę mniej dostrzegalny.
XIII Plenum dokonało oceny stanu naszej partii, jej ideowego wnętrza.
Uznaliśmy, iż nie przestała ona ani na chwilę być kierowniczą siłą w
państwie. Ale po wstrząsach, które przeżyła, odzyskuje dopiero swą przewodnią
rolę w społeczeństwie. Dlatego krytycyzm i samokrytycyzm w toku naszych obrad
jest szczególnie uzasadniony, szczególnie ważny i potrzebny.
Odbudowa więzi partii z jej klasą, z ludźmi pracy, odzyskanie zaufania to
zadanie dla nas najważniejsze. Dzień po dniu, krok po kroku musimy likwidować
dystans, jaki powstał między partią i częścią świata pracy. Można to osiągnąć
tylko w jeden, jedyny sposób: ludzie powinni czuć, że partia jest im życiowo
potrzebna, że jest blisko nich, że stanowi najpewniejszą oporę w walce z
trudnościami i bolączkami, z marazmem i zastojem, z wszelkimi rodzajami zła,
że program, który posiada, że zadania, które wytycza, mają na celu jedynie
dobro narodu.
Nasza działalność po IX Zjeździe, po 13 grudnia nie może być zwolniona od
wnikliwej oceny. Musimy codziennie rozliczać się z tego jak przezwyciężamy
kryzys, jak uzdrawiamy, reformujemy poszczególne dziedziny życia. Wiemy, że
zrobiliśmy wiele, ale przecież nie zrobiliśmy wszystkiego, co by
należało.
Dotyczy to również i kie