lidkawozniak
23.08.05, 16:16
To poruszę taki wątek:
Uważam, ze oświadczenia majątkowe od samego początku są strasznym kretynizmem.
Na co to komu? Jacyś debile z prawicy wymyslili sobie, że miarą uczciwości
polityka jest stan jego posiadania. I tak już przez parę lat trzeba się
męczyć. Jak na razie nic dobrzego z tego nie wynikło, wyborcy też w
oświadczenia te nie zaglądają (chyba, że na zasadzie: o ma dom i dwa
samochody, to znaczy, że złodziej, nie głosuję!).
Można mówić o Cimoszewiczu, że jest arogancki, ale zdaje się, że tak na prawdę
on, tak jak wiekszość polityków, ma te oświadczenia gdzieś, i wypełnia je byle
były wypełnione. To, że się komisja przyczepiła swiadczy tylko o obłudzie
ludzi w niej zasiadających. Ale ludziom głupim się wmówiło, że uczciwy
polityk, to taki, co wszystkim powie, ile się dorobił, a jak ma coś w tej
kwestii do ukrycia, albo coś jest nie tak, to na pewno musi być oszust i
złodziej (i pijak oczywiście!). Śmieszne, że liberalna PO też zaczęła w to
wierzyć...