wartburg4
16.09.05, 11:29
Cimoszewicz odszedł jak niepyszny, ale układ pozostaje. Twardo broni swoich
pozycji i to na wszystkich szczeblach. Ma gdzieś opinię publiczną. Stawia
nawet teraz na tych najbardziej skompromitowanych. Zresztą poza bezczelnością
nie ma w tym nic zaskakującego. Ziemia pali im się pod nogami. Najpierw
wyskoczył Olszewski z Mroziewiczem, a teraz Kalwas z Nocuniem. To wszystko
są ludzie ze świecznika umoczeni w największe afery polityczne najnowszej
historii Polski. A ilu jest takich, o których powiązaniach i przeszłości
prawdopodobnie nigdy niczego się nie dowiemy? Ulokowanych w ministerstwach i
innych instytucjach aparatu władzy?
Gdyby lustracja została przeprowadzona w porę, kariery znanych nam z nazwiska
Kalwasów, Nocuniów, Mroziewiczów i Olszewskich byłyby nie do pomyślenia.
Również ci nieznani inaczej by dzisiaj śpiewali.
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2919179.html