Dodaj do ulubionych

Światem zaczęła rzadzić Jesień.

    • ius_et_lex Re: Długie te nasze jesienie 15.11.05, 15:02
      Pora coś tam ogrodzić, usmażyć,
      wynagrodzić, utulić, pomarzyć,
      pora wrócić do własnych żon
      czernieje klon...

      Pora wrócić do dawnych rachunków
      tych z gazownią i tych z Panem Bogiem,
      pora wrocić do starych frasunków
      juz mrozy za progiem...

      Oj, dlugie te nasze jesienie
      przedpokoje, przedsionki i sienie
      przed zimą ostatnie postoje
      niepokoje, spokoje...

      Czas wyciągnąć obrączki z szuflady,
      być gotowym na ważne narady,
      pora zioła zaparzyć przed snem
      pogwarzyć z psem...

      Pora dziecku powiedzieć, że tata
      zaprowadzi je znowu do szkoły
      wierz mi synku, ty będziesz miał brata
      tak mówią Anioły...

      Oj, długie te nasze jesienie
      przedpokoje, przedsionki i sienie
      przed zimą ostatnie postoje
      niepokoje , spokoje...

      Do spiżarni już pora coś wrzucić
      żal wyżalić i smutki wysmucić
      na sylwestra wykupić bon
      dla żon, dla żon...

      A gdy nazbyt zaboli to wszystko,
      gdy zapłonie i skromność i pycha,
      no to w końcu...do wiosny już blisko
      już blisko, do licha...!

      oj, krótkie te nasze jesienie
      przedpokoje, przedsionki i sienie
      przed zimą ostatnie postoje
      niepokoje, spokoje...


      Agnieszka Osiecka
      • palnick Re: Dąb 16.11.05, 17:26
        Idę sobie zamaszyście

        I opada ze mnie życie jak jesienne liście.

        Jakie liście? – dębu, brzozy, topoli,


        Ale to boli.

        No cóż? Było kilka miłości

        I trwoga, i noce bezsenne,

        Było dużo tkliwości i złości,

        Wszystko zmienne.



        No i lecą liście, liście,

        A każde: imię.

        Powiedz je uroczyście,

        Wymień.


        Ach, nie! To już nagie gałęzie

        Chwytliwe.

        Kiedy serce i myśl na uwięzi,

        Jak być szczęśliwym?

        I ostał się pień nagi,

        Nad nim zamieci kłąb.

        Odwagi!

        To ja – dąb.

        Władysław Broniewski

        • ave.duce Re: Dąb - właśnie zasadziłam! CZERWONY!!! 16.11.05, 17:54
          Cygańska jesień


          Weź gitary śpiew
          Weź jałowca dym
          Weź tej nocy czerń
          Niech konie ostrzej krzeszą skry

          Cygańska jesień
          Ruszy z tobą w świat
          Cygańska jesień
          Rozkołysze wóz
          Wygasłe ognie
          Znów roznieci wiatr
          I koła wzbiją kurz

          Znajoma śpiewka
          ścichnie w dali gdziś
          Cygańska wróżba
          Spełni się lub nie
          I tylko drogi
          Tylko drogi kres
          Nie zbliży nigdy się

          Cygańska jesień
          Ruszy z tobą w świat
          Cygańska jesień
          Rozkołysze wóz
          Wygasłe ognie
          Znów roznieci wiatr
          I koła wzbiją kurz

          Weź okruchy snu
          Weź naręcze gwiazd
          Weź przedświtu chłód
          Pożegnaj miejsca które znasz

          Cygańska jesień
          Ruszy z tobą w świat
          Cygańska jesień
          Rozkołysze wóz
          Wygasłe ognie
          Znów roznieci wiatr
          I koła wzbiją kurz

          Gdzieś są łąki łąk
          Gdzieś są rzeki rzek
          Gdzieś daleko stąd
          Szczęśliwy kto zobaczy je

          Cygańska jesień
          Ruszy z tobą w świat
          Cygańska jesień
          Rozkołysze wóz
          Wygasłe ognie
          Znów roznieci wiatr
          I koła wzbiją kurz


          Janusz Kondratowicz
          • palnick Śmierć jesieni 19.11.05, 10:00
            Namiętna purpurą, oranżem
            w złocieniach i brązach przepychu
            przepięknie starzeje się jesień
            rumiana ostatkiem młodości
            promienna to znowu spłakana
            i coraz to bardziej zmęczona
            w mgieł woal porannych się skrywa
            zziębnięta, zszarzała odchodzi
            ze szronem srebrzystym na skroni....


            Grażyna Jabłońska
        • aurora.we.mgle Re: Dąb jest wieczny, happy birthday! 16.11.05, 21:01
          wiersz Broniewskiego pieknie oddaje te wiecznosc.
          serdecznosci
          E:)
          • palnick Re: Dąb jest wieczny, happy birthday! 17.11.05, 00:33
            aurora.we.mgle napisała:

            > wiersz Broniewskiego pieknie oddaje te wiecznosc.
            > serdecznosci
            > E:)
            -----------------
            Jeszcze raz dzięki :-)
    • aurora.we.mgle To see a world in a grain of sand:) 16.11.05, 22:00
      To see a world in a grain of sand,
      And a heaven in a wild flower,
      Hold infinity in the palm of your hand,
      And eternity in an hour.

      William Blake
      • rolotomasi Re: Dąb 16.11.05, 22:57
        I ostał się pień nagi,

        Nad nim zamieci kłąb.

        Odwagi!

        To ja – dąb.

        To się Władkowi udało, a p. zacytowało
        KrajowyWajchowyForumowy
        • palnick Re: Stare drzewa 18.11.05, 21:32

          Liście zbielale od troski płoną w jesiennym słońcu,
          purpurowe świecidełka na sękatych gałęziach
          nie trwają dłużej niż podmuch wiatru.

          Szelest jesiennej mowy w krętych żyłach drzew,
          rośnie z każdym opadającym liściem.

          Drzewa jak ciężkie meble w starym salonie
          wierzą w swoją użyteczność,
          dumne z czystej linii stołu
          ukrytej w krawędziach pnia.

          Ciała zdrewniałe od srogich wiatrów,
          kruche jak suche gałęzie w wielkim lesie,
          starcy wierzą w swoją użyteczność
          dumni z tajemnych soków życia w korzeniach stóp.

          Drewniani mędrcy kroczą niewzruszenie,
          ściskają laskę na jesiennym spacerze
          w purpurowych promieniach bladego słońca.


          Iwona Opoczyńska







    • aurora.we.mgle November....at the sea 19.11.05, 01:18
      by John Updike

      The stripped and shapely
      Maple grieves
      The ghosts of her
      Departed leaves.

      The ground is hard,
      As hard as stone.
      The year is old,
      The birds are flown.

      And yet the world,
      In its distress,
      Displays a certain
      Loveliness---
      • palnick Złota jesień 19.11.05, 07:49
        Brąz się zakrada między trawy,
        słońce żółci liście jaworów.
        Podobne chmurom małe stawy
        skrywają na dnie ciszę wieczoru.
        Wrzesień minął, nadszedł październik,
        nić białą lato snuje jesieni.
        Czas na rozłąkę ludzi niewiernych,
        nim mróz uczucia w sople zamieni.
        Na pojednanie czas, na zgodę
        serc, którym spokój nadzieje mości.
        W te dni powrócić musi młodość
        do kraju pięknej dalekości.
        Ciesz się, że słońce zwycięża słotę
        i świat jak jabłko w dłoniach trzyma.
        Bowiem po dniach jesieni złotej
        nadejdzie skuta srebrem zima.


        Jan Kasprowicz
        • aurora.we.mgle Moonlight - jesienny 19.11.05, 20:15
          Moonlight

          AS a pale phantom with a lamp
          Ascends some ruin's hainted stair,
          So glides the moon along the damp
          Mysterious chambers of the air.

          Now hidden in cloud, and now revealed,
          As if this phantom, full of pain,
          Were by the crumbling walls concealed,
          And at the windows seen again.

          Until at last, serene and proud
          In all the splendor of her light,
          She walks the terraces of cloud,
          Supreme as Empress of the Night.

          I look, but recognize no more
          Objects familiar to my view;
          The very pathway to my door
          Is an enchanted avenue.

          All things are changed. One mass of shade,
          The elm-trees drop their curtains down;
          By palace, park, and colonnade
          I walk as in a foreign town.

          The very ground beneath my feet
          Is clothed with a diviner air;
          While marble paves the silent street
          And glimmers in the empty square.

          Illusion! Underneath there lies
          The common life of every day;
          Only the spirit glorifies
          With its own tints the sober gray.

          In vain we look, in vain uplift
          Our eyes to heaven, if we are blind;
          We see but what we have the gift
          Of seeing; what we bring we find.

          Henry Wadsworth Longfellow
          • aurora.we.mgle To be a poet ... 19.11.05, 20:19
            To be a poet is to shiver with the wind,
            To dream by moonlight and to
            frolic with the clouds;
            To have one's soul pinned to a
            thousand heartstrings,
            Or torn apart by a hundred
            different loves.

            ~Xuan Dieu
            • palnick Jesień 20.11.05, 07:54
              Kasztany z drzew strącają mali chłopcy,
              Pożółkłe liście niesie drogą wiatr.
              Jesiennym chłodem idziesz przesiąknięty,
              I przez to bardziej zszarzał cały świat.
              Ostatnie kwiaty więdną na balkonach,
              Zasypia wcześniej w bramie nocny stróż.
              I stare domy stoją przemoknięte,
              na pustych oknach osiadł ciężki kurz.

              Ty chcesz jesieni pełnej słońca,
              Z wiatrem, który liście strąca,
              Choć za chwilę Cię przykryje śniegu zimna biel.
              I życie ciężko jest odmienić,
              Wśród szarych dni i serc kamieni,
              Zapytaj się człowieka obok,
              Może on coś wie.

              Kasztany z drzew spadają nam pod nogi,
              Pożółkłe liście niesie drogą wiatr.
              Przechodnie idą, tuląc się do płótów,
              Zziębnięte twarze kryjąc w fałdach palt.
              Jadące auta przecierają oczy
              I woda spływa z ich gumowych rzęs.
              I coraz ciemniej robi się na dworze,
              I wszystko to ma swój jesienny sens.
              I wszystko to ma swój jesienny sens.


              Krzysztof Daukszewicz

    • ave.duce Re: Światem zaczęła rzadzić Jesień. 19.11.05, 21:00
      jesienny.w.interia.pl/malarstwo_jesien/malarstwo_jesienne%20_alegorie/al21.htm




      • ave.duce Re: Na rozdrożu 19.11.05, 22:33
        Na rozdrożu

        Gdzie idziesz naga? - Po płaszcz z gwieździstych zamieci.
        - Sama? - Na wietrze gniją ostatnich zwłok strzępy.
        - Skąd? - W bagnach śmierci kwiat pachnie, tańczy i świeci
        - Głodnaś? - Wnętrzności wyżarły pożądań sępy.

        - Uciekasz? - Gna mnie z przepaści wzrok zimny, tępy.
        - Idziesz bez żalu? - Nie płaczą matki twe dzieci.
        - Wrócisz? - Księżycem w tej duszy senne ostępy
        I błyskawicą wszechzgrozy, gdy pierś twą prześwieci.

        - Stań chwilę - Pali me stopy jesienne ściernisko.
        - Wezmę cię na ręce - Oczy twe syczą jak żmija.
        - Pięknaś! - Pięknem jest wszystko gnijące - gdy mija.

        - Wejdź w dom swój dawny. Rozpalę smolne ognisko.
        - Dymi twój ogień - i wilczym jękom za blisko.
        - Tyś nasza! - Niegdyś. Dziś wolna, sama, niczyja.


        Maria Komornicka
        • aurora.we.mgle Prześlizgując się ponad wszystkim 20.11.05, 05:16
          Prześlizgując się ponad wszystkim, przez wszystko,
          Poprzez Naturę, Przestrzeń i Czas,
          Jak okręt wodami sunący -
          Nie tylko życie samo, ale podróż duszy
          I śmierć, wiele śmierci opiewam.
          Walt Whitman, przeł. Juliusz Żuławski

          ---
          Kochani, zegnam sie na tydzien i udaje sie do krainy wiecznego lata. Ale wroce
          koniecznie do jesiennych przymrozkow, bo czyz mozna nie kochac jesieni?
          serdecznie pozdrawiam wszystkich milosninkow i autorow tego watku. Piekne sa te
          jesienne wizerunki, ave. Ciekawe dlaczego sa na nich tylko kobiety.
          E
          • palnick Re: Prześlizgując się ponad wszystkim 20.11.05, 08:00
            aurora.we.mgle napisała:

            > ---
            > Kochani, zegnam sie na tydzien i udaje sie do krainy wiecznego lata. Ale
            wroce koniecznie do jesiennych przymrozkow, bo czyz mozna nie kochac jesieni?
            > serdecznie pozdrawiam wszystkich milosninkow i autorow tego watku. Piekne sa
            te jesienne wizerunki, ave. Ciekawe dlaczego sa na nich tylko kobiety.
            > E
            ----------
            Emily, miłego grzania kosci :)Do zobaczenia za tydzień.

            Jesienny sen

            Zawiał wiatr
            tchnął życie,
            w martwy uśmiech drzew,
            w paletę barwnych snów,
            które rozmył deszcz.
            Liście zaszeleściły jak
            skrzydła białych aniołów,
            wirują w tańcu
            niczym zaplątane latawce.
            Zapach pigwy ukołysał do snu
            zziębnięte kasztany,
            na niebie rozlał się mroczny atrament.
            Noc okryła latarnie kocem,
            obudził się księżyc-
            jesień zmknęła oczy.


            Sylwia Katz
      • ius_et_lex Re: *** 20.11.05, 08:10
        Jesień, październik, tuż przed zmierzchem
        niebo się pozbywa chmur. Nic zimniejszego
        nad ten błękit, który ciemnieje jakby
        za szybą zapadła noc. Nawet ptaki
        zadrapań nie zostawiają na tej tafli. Ludzi
        obwodzi kontur i dopiero teraz widać,
        że ich figurki są przypadkiem, skazą
        pejzażu gdy brną, znikają i
        żadnych śladów nie zostawia nieobecność.

        Andrzej Stasiuk
        • palnick Re: *** 20.11.05, 08:22
          Tęsknię za tobą jesiennie -
          Za tobą odległą
          O zimne deszcze -
          Szukam cię w nocy ciemnej,
          W taki mrok,
          W taki chłód

          Stanisław Grochowiak
          • ius_et_lex Re:Październikowe cmentarzysko 20.11.05, 08:46
            Widok utrwala się: skąpe drzewa
            Zbierają zeszłoroczne liście, nie będą płakały, nosiły worów pokutnych, ani
            zwracały
            Do elegijnych driad i twardej trawy
            Straże nieczuły szmaragd ich trawnika
            Jednakże górnolotny umysł może wzgardzić
            Takim ubóstwem. Żaden zmarły nie płacze

            Niezapominajki między kamieniami
            Wyściełają tę grobową ziemię. Tu jest godziwe gnicie
            rozpruwające serce, obdzierające kość
            Wolną od nieistniejącej żyły. Kiedy jeden nagi szkielet
            Jest naprawdę spuchnięty, głosy wszystkich świętych opadają łagodnie:
            Muchy nie oczekują żadnych zmartwychwstań w świetle słońca.

            W absolutny krajobraz gap się, gap
            Aż twoje oczy zamienią oślepiającą wizję na wietrze:
            Jakiekolwiek zagubione duchy płoną
            Potępione, wyjąc w całunach na wrzosowisku
            Majaczą na smyczy zagłodzonego umysłu
            Które zaludniają ogołocony pokój, pustkę, niezamieszkałe powietrze.

            Sylwia Plath
            • palnick Jesień w parku 20.11.05, 21:38
              Jesień w parku
              Czerwienie takie że za chwilę ogień
              złota i ochry że tuż-tuż Sahara
              a jednak chłodno
              i zamiast hosanny
              szelest
              stąpanie
              odchodzenie czasu.

              Ryszard Kapuściński
    • ave.duce Re: November Rain 20.11.05, 22:37
      When I look into your eyes
      I can see a love restrained
      But darlin' when I hold you
      Don't you know I feel the same

      'Cause nothin' lasts forever
      And we both know hearts can change
      And it's hard to hold a candle
      In the cold November rain

      We've been through this such a long long time
      Just tryin' to kill the pain

      But lovers always come and lovers always
      go
      An no one's really sure who's lettin'
      go today
      Walking away

      If we could take the time
      to lay it on the line
      I could rest my head
      Just knowin' that you were mine
      All mine
      So if you want to love me
      then darlin' don't refrain
      Or I'll just end up walkin'
      In the cold November rain

      Do you need some time...on your own
      Do you need some time...all alone
      Everybody needs some time...
      on their own
      Don't you know you need some time...all alone

      I know it's hard to keep an open heart
      When even friends seem out to harm you
      But if you could heal a broken heart
      Wouldn't time be out to
      charm you

      Sometimes I need some time ... on my own
      Sometimes I need some time ... all alone
      Everybody needs some time ...
      on their own
      Don't you know you need some time...all alone

      And when your fears subside
      And shadows still remain
      I know that you can love me
      When there's no one left to blame
      So never mind the darkness
      We still can find a way
      'Cause nothin' lasts forever
      Even cold November rain

      Don't ya think that you need somebody
      Don't ya think that you need someone
      Everybody needs somebody
      You're not the only one
      You're not the only one


      Guns nRoses
      • palnick Liście 21.11.05, 09:37

        Wiosną gdy liście się zazieleniły
        O Twojej miłości mi mówiły
        Latem liście szeleściły w drzewach
        Nasza miłość się rozwinęła
        Jesienią liście z drzew opadały
        Nasza miłość w ich kolorach trwała.
        Zimą śnieg liście na ziemi otulił
        I miłość do wiosny przyhołubił

        Piotr Sikorski
        • ave.duce Re: Ballada listopadowa 21.11.05, 09:40
          listopad to niekochana kobieta
          co narzeka narzeka narzeka
          rozpuściła włosy przed lustrem
          i na nic już nie czeka
          przeczytała wszystkie listy z drzew
          w żadnym nie znalazła nic dla siebie
          rozrzucone leżą u jej stóp
          wiatr roznosi je po ziemi i po niebie
          popatrzyła w gwiazdy a tam smutki
          już na resztę życia jej pisane
          więc zaniosła się wariackim śmiechem
          żeby nikt nie wiedział co jest grane


          Józef Baran
          • palnick Jesienne sny 28.11.05, 18:13

            W kasztanów figlarnych brązach,
            w liliowościach wrzosów
            lśnieniem zachodu promiennych
            zasypianiem oddycham...
            W oczu ich głębie wracam
            przez szelest liści w półdrogach
            w serce jesieni wsłuchaniem
            Pomieszkuję myślami
            od zmierzchu po świt
            szeleszczącego dnia.

            ?



            • ave.duce Re: "Listopad"... Już jutro grudzień;-))) 30.11.05, 08:21
              Listopad

              Listopad, niemal koniec świata, kilka minut przed zmierzchem.
              Schroniłem się w kawiarni, siadłem tyłem do światła.
              Wolne? Zajęte - odpowiadam, rzucam kurtkę na to drugie krzesło.

              Och, gotów jestem już wyjść z tego miasta, ręce wytrzeć o
              liście, cały ten kurz, tłuszcz miasta
              wytrzeć o liście, wyjdź ze mną, zobaczysz.

              Znudzimy się i pozabijamy po tygodniu, ale pomyśl o tych
              łunach, które pozostawimy za sobą, o tych wszystkich miejscach
              i kobietach, mężczyznach; pomyśl - z jaką ulgą

              będziemy krzyczeć w hotelowym pokoju, na najwyższym piętrze,
              a nasze krzyki dotrą na pewno aż na
              portiernię. Wolne? Już, już za chwilę będzie wolne - odpowiadam.
              Zmierzch.

              Marcin Świetlicki
    • ius_et_lex Re: Obudzą mnie... 21.11.05, 14:57
      Obudzą mnie jarzębin
      rozpacze wśród asfaltu,
      listopad się pokłoni,
      zastuka wiatr do drzwi...
      i znowu jak hrabina
      pijana wrócę z rautu,
      i znów zobaczę siebie:
      ten obraz bardzo zły.
      W jesieni lustrze bladym,
      o jedno lato starsza,
      z piosenką do szuflady,
      z mężczyzną,
      któremu nie wystarczam.


      Agnieszka Osiecka
      • aurora.we.mgle Jak miło jesienią:) 29.11.05, 00:33
        Jak miło ...
        Porzucić złudną arogancję wiecznego lata
        Powrócić do kapryśnej melancholii słodko-kwaśnej jesieni
        Splecionej z tysięcy odcieni szarości, bursztynu, szkarłatu
        Dżdżu i nadziei
        Brzemiennej wiosenną burzą odrodzenia….

        Witajcie Mili Przyjaciele w najsympatyczniejszym tu wątku:))
        serdeczne pozdrowienia:)
        E.
        • henryk.log Re: Jak miło jesienią:)...:-)))))) n/t 29.11.05, 00:52
          • cheetah51 Re: Jak miło jesienią:)...:-)))))) n/t 30.11.05, 07:29
            www.ga.com.pl/08877x.htm
            Trochę jak Serengeti;-)))
            • ave.duce Re: KULT.:-)))))) n/t 30.11.05, 08:15
              Lewe lewe loff


              Chcę Ci powiedzieć jak bardzo Cię cenię
              Chcę Ci powiedzieć jak bardzo Cię podziwiam
              Chcę Ci powiedzieć: uważaj na te drogi
              Ale nie mam odwagi...

              Jest czwarta w nocy. Piszę przez chwilę
              to co mi się we łbie ułożyło
              Chciałbym, chociaż za oknem wiatr dmucha
              Zanucić Ci prosto do ucha

              Lewe lewe lewe loff loff loff loff
              Lewe lewe lewe loff loff loff loff
              Lewe lewe lewe loff loff loff loff
              Lewe lewe lewe loff loff loff loff
              Lewe lewe lewe loff loff loff loff
              Lewe lewe lewe loff loff loff loff
              Lewe lewe lewe loff loff loff loff
              Lewe lewe lewe lewe lewe lewe lewe lewe lewe

              Ty masz to co ja chciałbym
              mieć gdybym kilka lat mniej miał
              I tylko chcę Cię ostrzec:
              Nie wyważaj drzwi otwartych na oścież

              Ty masz taką mądrość głupią
              Niech której wszyscy od Ciebie się uczą
              I tylko chcę Ci powiedzieć
              Ten pociąg nie pojedzie jeśli Ty w nim nie będziesz

              Lewe lewe lewe loff loff loff loff
              Lewe lewe lewe loff loff loff loff
              Lewe lewe lewe loff loff loff loff
              Lewe lewe lewe loff loff loff loff
              Lewe lewe lewe loff loff loff loff
              Lewe lewe lewe loff loff loff loff
              Lewe lewe lewe lewe lewe lewe lewe lewe
              Lewe lewe lewe lewe lewe lewe lewe

              Przed chwilą o tym śniłem
              Że na jakimś dworcu wszystko zostawiłem
              Niewiadomy niepokój obudził mnie
              Dlatego teraz siedzę i piszę
              Ale żadne słowa tego nie opiszą
              Co poczuć może człowiek ciemną jesienną nocą
              Dlatego już kończę ten list
              Listopad 1993

              Lewe lewe lewe loff loff loff loff
              Lewe lewe lewe loff loff loff loff
              Lewe lewe lewe loff loff loff loff
              Lewe lewe lewe lewe lewe lewe lewe lewe
              Lewe lewe lewe loff loff loff loff
              Lewe lewe lewe loff loff loff loff
              Oh, lewe, oh lewe lewe lewe lewe lewe lewe lewe lewe lew

    • aurora.we.mgle Pokochaj jesiennego robaka:). 30.11.05, 01:27
      Pokochaj robaka
      co stoczy twe ciało
      gdy dusza wstąpi do świata cieni
      dobry Charon czule przeniesie
      cząsteczki
      co były tobą
      do ogrodu wiecznego życia
      wiosną zakwitniesz jabłonią
      erotycznie wtuli się w ciebie pszczoła
      uwiedziona twoim feromonem
      staniesz się rumianym jabłkiem
      wbiją się w ciebie zęby młode
      i znów zawitasz człowiekiem
      może lepszym
      może ładniejszym
      noże mądrzejszym
      może tylko innym.

      Pokochaj człowieka
      napotkanego na życia drodze
      chleb, którym z nim się podzielisz
      myśl, którą mu przekażesz
      przyjaźń miłość, którymi go obdarzysz
      przeniosą atomy twej duszy
      do rzeki człowieczeństwa.
    • aurora.we.mgle Jesień to taka pora:) 01.12.05, 00:27
      Jesień to taka pora
      gdy myślisz żeś słaby i chory
      weź na wstrzymanie
      Mociumpanie!
      gdy wiosna jasna zawita
      myśl dziarska ruszy z kopyta
      zabulgocze krew w żyłach
      i znów będziesz w siłach
      chcenia od niechcenia
      i marzenia w półcieniach
      (o niebieskich migdalach naturalnie;)
      E.
    • ave.duce Re: już grudzień... 03.12.05, 08:31
      4.

      Adamie! Znów jesteśmy sami,
      Nadciąga grudzień... Spójrz, to on:
      Te czarne wrony za oknami,
      Ten na gałęziach biały szron.
      Stanęła zima przed oczyma,
      Najgorsza z wszystkich w życiu zim,
      A jednak nawet taka zima
      Przynosi łatwy męski rym!

      Był czas, żem kochał się w wykwincie
      Kunsztownych rymów, ale dziś
      Powiadam rymom: "Same płyńcie,
      Niech więzów nie zna moja myśl!"
      Niech forma będzie jak szczeżuja,
      Co w niej spoczywa treść jak małż:
      Gdy pieśń na sztucznych skrzydłach buja,
      Na dnie tej pieśni dźwięczy fałsz.

      Ja prostym lotem ptaka sunę
      W kraj wspomnień. Dobrze mi jest tam.
      Wybrałem sobie jedną strunę,
      I jednym palcem na niej gram.
      Już męskich rymów się nie lękam
      - W najlepszym ziarnie nie brak plew -
      I prosta moje jest piosenka,
      Jak bywa prosty ptaków śpiew.

      Być może z czasem recenzenci
      W tym poemacie wytkną mi,
      Że mnie zbyt lichy słownik nęci,
      I że mój wiersz banalnie brzmi.
      Ja wiem. Bywają liche słowa,
      Lecz ty, kochana, przyznać chciej,
      Że tak jest piękna polska mowa,
      Jakby tych słów nie było w niej.

      Tylko ta mowa, tylko ona
      Przy życiu trzyma jeszcze mnie,
      I noc żałobnie zamyślona,
      Gdy o wolności nocą śnię.
      Może jak wielu innych ludzi,
      Nim jeszcze błyśnie wczesny świt,
      Kopnięcie buta mnie obudzi
      I łamanego zamku zgrzyt.

      A może przetrwam i Opacza
      Zapomnę dzieje. Zły to schron,
      Gdzie nawet wolny wiatr rozpacza,
      I gdzie jest wolny tylko on.
      A może przetrwam i zapomnę
      Te dni niemocy, chłód i głód,
      I przyjdą czasy wiekopomne,
      Gdy wskrzesi muzy wolny lud.


      Jan Brzechwa „Opacz” 1941 rok - fragment

    • ave.duce Re: Żyj, mój świecie;-))) 04.12.05, 09:31
      Ocean ma brzeg czerwony od zórz,
      maj czy grudzień.
      Ocean ma sól, a cóż mają cóż,
      biedni ludzie.

      My mamy tylko świat,
      chcę ocalić go od łez i od burz!
      Od łez chrońmy ten świat,
      tak tu pięknie.
      Niech serce w nim gra,
      niech nie pęknie...

      Cecylia ma psa, cyrkowiec ma lwa,
      Ala kota.
      Skowronek ma głos, a bogacz ma trzos
      pełen złota.

      A ja mam tylko świat,
      chcę ocalić go od łez i od trosk!
      Od łez chrońmy ten świat,
      tak tu pięknie.
      Niech serce w nim gra,
      niech nie pęknie.

      Kto rządzi, ma broń, marzenia na złom
      idą często.
      Ja nie mam nic prócz mych oczu i rąk,
      ale wiem to:

      Mam tylko cały świat,
      chcę ocalić go od łez i od lat!
      Od łez chrońmy ten świat,
      jak kto umie.
      Żyj, mój świecie, żyj
      w topól szumie.


      Agnieszka Osiecka
      • aurora.we.mgle Brzechwa bis, jaka slodycz jego ironii:) 04.12.05, 17:37
        Niedlugo przyjdzie zaczac watek zimowy.
        --
        Anioł
        Jan Brzechwa

        Za życia byłem aniołem;
        Anioł orze - kto inny zbiera.
        Aureolę miałem nad czołem
        Z puli premiera.

        Mimo anielskiej dobroci
        Nieraz świerzbiły mnie kości,
        Bo aureola się złoci -
        Każdy zazdrości.

        A zresztą ludzie dokoła
        Okropnie są podejrzliwi,
        Gdy który spotka anioła,
        Tylko się dziwi.

        Koledzy śmiali się ze mnie,
        Że skrzydła sobie przypiąłem;
        Nikt nie wie, jak nieprzyjemnie
        Być dziś aniołem.

        Aż wreszcie pewnej jesieni
        Duch wątłe opuścił ciało.
        Lekarze byli zdziwieni
        Tym, co się stało.

        A ja? Znalazłem się w ziemi,
        By się przekwalifikować.
        "Nie będzie - myślałem - źle mi,
        Losie mój, prowadź!"

        Drogą przenikań i osmoz,
        Nie znanych dotąd nauce,
        Dostałem się w antykosmos
        I już nie wrócę.

        Tu wreszcie znajdę odmianę,
        Tu będę duchem-golasem,
        Kim innym teraz się stanę,
        Tak!... A tymczasem...

        Powitał mnie siwy jegomość
        I rzekł: "Z marksizmu to wziąłem:
        \'Niebyt określa świadomość.\'
        Będziesz aniołem!"




        • palnick Re: Brzechwa bis, jaka slodycz jego ironii:) 09.03.06, 16:42
          aurora.we.mgle napisała:

          > Niedlugo przyjdzie zaczac watek zimowy.
          -------
          Teraz już chyba raczej wiosenny :)
    • ave.duce Re: Światem zaczęła rzadzić Jesień. 21.07.06, 07:34
      Jesiennego krwotoku nic już nie powstrzyma...?

      ;)
      • palnick Goniąc kormorany. 25.09.06, 01:15
        Dzień gaśnie w szarej mgle.
        Wiatr strąca krople z drzew.
        Sznur kormoranów w locie splątał się,
        Pożegnał ciepły dzień,
        Ostatni dzień w mazurskich stronach.

        Zmierzch z jezior żagle zdjął.
        Mgieł porozpinał splot.
        Szmer tataraków jeszcze dobiegł nas,
        Już wracać czas.

        Noc się przybrała w czerń.
        To smutny lata zmierzch.
        Już kormorany odleciały stąd,
        Poszukać ciepłych stron,
        Powrócą wiosną na jeziora.

        Nikt nas nie żegna tu.
        Dziś tak tu pusto już.
        Mgły tylko ściga wśród sitowia wiatr,
        Już wracać czas.


        Piotr Szczepanik
    • palnick Rok za rokiem, ku jesieni życia... 23.09.06, 10:45
      Znów jesień.

      Rok minął jak mgnienie
      przed nami kolejne jesienie.
      Ciepłe i kolorowe
      czy jak powietrze morowe?
      • krykucha Czas nas uczy pogody 23.09.06, 11:19
        (Muz.: Krzesimir Dębski, sł.: Jacek Cygan)

        Widziałam wiatr o siwych włosach, roznosił spokój wśród pól,
        W ciepłe babie lato kości grzał.
        A innym razem lasy kosił, spadał ostrzem z gór,
        Młody był, bogiem był i gnał wolny tak.

        Wiele dni, wiele lat czas nas uczy pogody,
        Zaplącze drogi, pomyli prawdy, nim zboże oddzieli od trawy.
        Bronisz się, siejesz wiatr, myślisz: jestem tak młody,
        Czas nas uczy pogody, tak od lat, tak od lat.

        Ilu ludzi czas wyleczył z ran,
        Zamienił w spokój burzę krwi.
        Pewnie kiedyś nam, pod jesień tak,
        też czoło wypogodzi i wygładzi brwi.

        Widziałam dni w muzeach sennych o wnętrzach zimnych jak lód,
        Starsi ludzie w rogach wielkich sal.
        Księgi pięknych myśli pełne pokrył gruby kurz,
        Herbaty smak, kapci miękkich sznur, spokój serc.

        Wiele dni, wiele lat. . .

        Grażyna Łobaszewska
        • palnick Mój jesienny spleen. 23.09.06, 21:02
          plfoto.com/52483/zdjecie.html
      • palnick Żółty liść. 24.09.06, 01:02
        Żółty jesienny liść
        Tyle mi opowiedział,
        Dałaś mi go bez słów,
        jednak on dobrze wiedział.

        Jesień wszystko odmienia,
        Niesie smutek i łzy.
        Lecz zawdzięczam jesieni,
        Że kiedyś kwitły bzy.

        Żółty liść opadł z drzewa,
        Naszych uczuć i marzeń,
        Tulę do ust i szepczę,
        Że to nie takie proste.

        Jesień wszystko zamienia,
        Zwiędłe liście i watr,
        Miłość moja do ciebie,
        Wciąż trwa, wybacz, że trwa.

        Garstkę prochu liścia,
        Zostawiłaś po sobie,
        Garstkę prochu wspomnień,
        Porwał jesienny wiatr.


        Janusz Laskowski
        • krykucha Jesień w górach 24.09.06, 09:43
          A.K.Torbus



          Lato zamkniete kluczem ptakow
          Zostawia tylko swe wspomnienia.
          Jesien odwazne stawia kroki,
          Zaczyna mglami dyszec ziemia.
          Ref:
          A w gorach nie ma juz nikogo,
          Niebo nas straszy niepogoda,
          Lato do cieplych stron umyka,
          W sklepionych chmurach i strumykach.

          Niebo churami postrzepione,
          Jesienna slota rozzalona.
          A drzewa pogubily liscie
          Na szybkie zimy przyjscie.
          Ref:
          A w gorach nie ma juz nikogo...

          Wiatr tylko placze sie dokola,
          Na zboczach pajeczyny wiesza,
          I zasypiaja lesne ziola,
          Jak smutne slowa tego wiersza.
          Ref:
          A w gorach nie ma juz nikogo (ino my)...
          • rodzynka.sardynka Wczesna jesień 24.09.06, 11:40
            Niech się ta wczesna jesień
            czymś jednak wyróżni,
            ____dokarmiajmy Kaczki,____
            zabawimy się później.
            • rodzynka.sardynka Re: Wczesna jesień 24.09.06, 12:08
              Mnie ta spora gromadka
              roześmianych dzieci bardzo wzruszyła,
              która do niedożywionej Kaczki
              spontanicznie się wdzięczyła, tuliła.
              • rodzynka.sardynka Re: Wczesna jesień 24.09.06, 12:20
                Co można robić wczesną jesienią?
                Można jeździć na rolkach, rowerze,
                można z psem biegać jeszcze
                (zieleń to kolor nadziei ?)
                po zielonej trawie,
                można też karmić Kaczki
                pływające w parku po stawie.
                • krykucha Bursztynowy Ptaszek 24.09.06, 13:45
                  Jesień
                  ptaszek bursztynowy
                  przejrzysty
                  z galązki na gąłazke
                  nosi krople złota.

                  Jesień
                  ptaszek rubinowy
                  świetlisty
                  z gałązki na gałazke
                  nosi krople krwi.

                  Jesień
                  ptaszek lazurowy
                  umiera
                  z gałązki na gałązke
                  kropla deszczu spada.

                  Tadeusz Różewicz
                  • rodzynka.sardynka Re: Bursztynowy Ptaszek 24.09.06, 18:09
                    Za wcześnie kupować zimowe kozaczki,
                    póki co, dokarmiajmy Kaczki.
                    A wtedy ptaszek rubinowy, świetlisty
                    nie będzie krwawił.
                    • palnick Addio pomidory 24.09.06, 22:35
                      Minął sierpień, minął wrzesień, znów październik i
                      ta jesień rozpostarła melancholii mglisty woal
                      Nie żałuję letnich dzionków, róż, poziomek i skowronkow
                      Lecz jednego, jedynego jest mi żal

                      Addio pomidory
                      Addio ulubione
                      Słoneczka zachodzące za mój zimowy stół
                      Nadchodzą znów wieczory sałatki niejedzonej
                      Tęsknoty dojmującej i łzy przełkniętej wpół

                      To cóż że jeść ja będę zupy i tomaty
                      Gdy pomnę wciąż wasz świeży miąższ ...
                      w te witaminy przebogaty...
                      Addio pomidory, addio utracone
                      Przez długie, złe miesiące wasz zapach będę czuł

                      Owszem była i dziewczyna i miłości pajeczyna
                      co oplotła drżący dwukwiat naszych ciał
                      Porwał dziewcze zdrady poryw
                      i zabrała pomidory te ostatnie com schowane przed nią miał

                      Addio pomidory
                      Addio ulubione
                      Słoneczka zachodzące za mój zimowy stół
                      Nadchodzą znów wieczory sałatki niejedzonej
                      Tęsknoty dojmującej i łzy przełkniętej wpół

                      To cóż że jeść ja będę zupy i tomaty
                      Gdy pomnę wciąż wasz świeży miąższ ...
                      w te witaminy przebogaty...
                      Addio pomidory, addio utracone
                      Przez długie, złe miesiące wasz zapach będę czuł


                      Kabaret Starszych Panów.
                      • krykucha Wspomnienie 24.09.06, 22:55
                        Mimozami jesień się zaczyna,
                        Złotawa, krucha i miła.
                        To ty, to ty jesteś ta dziewczyna,
                        Która do mnie na ulicę wychodziła.

                        Od twoich listów pachniało w sieni,
                        Gdym wracał zdyszany ze szkoły,
                        A po ulicach w lekkiej jesieni
                        Fruwały za mną jasne anioły.

                        Mimozami zwiędłość przypomina
                        Nieśmiertelnik żółty - październik.
                        To ty, to ty moja jedyna,
                        Przychodziłaś wieczorem do cukierni.

                        Z przemodlenia, z przeomdlenia senny,
                        W parku płakałem szeptanymi słowy.
                        Młodzik z chmurek prześwitywał jesienny,
                        Od mimozy złotej - majowy.

                        Ach, czułymi, przemiłymi snami
                        Zasypiałem z nim gasnącym o poranku,
                        W snach dawnymi bawiąc się wiosnami,
                        Jak tą złotą, jak tą wonną wiązanką...

                        Julian Tuwim
                        ====

                        Wiem, że "Wspomnienie" było
                        ale to piękny wiersz
                        więc warto go wspomnieć i w tym roku
                        • palnick Jesienna dziewczyna. 25.09.06, 00:44
                          Z tej drogi, którą przeszło
                          za wiosną swoją lato –
                          już nie patrz na swą, przeszłość,
                          na przyszłość spojrzyj za to.
                          Ze wzrokiem na zakręcie,
                          za którym jest już jesień,
                          wciąż czekaj nieugięcie,
                          aż ona ci przyniesie...

                          Jesienną Dziewczynę,
                          odmienną niż inne –
                          dziewczynę z chryzantemami,
                          z chryzantemami.
                          Dziewczynę Jesienną –
                          dziewczynę bezcenną
                          i nie zamienną już na nic,
                          już na nic.

                          Wiosennych dziewcząt pełno
                          i letnich tyle ładnych.
                          Jesienną poznasz jedną,
                          zimowych nie ma żadnych.
                          O tamte zresztą mniejsza,
                          gdy złoto i szkarłatnie
                          zabarwi jesień pejzaż
                          na przyjście tej ostatniej ...

                          Jesiennej Dziewczyny,
                          odmiennej od innych –
                          dziewczyny z chryzantemami,
                          z chryzantemami.
                          Dziewczyny Jesiennej –
                          dziewczyny bezcennej
                          i nie zamiennej już na nic,
                          już na nic.

                          Wyciągnij ręce do niej,
                          by tak nie przeszła mimo,
                          bo ma we włosach promień,
                          przy którym jaśniej zimą.
                          Bo zachód już w niuansach
                          czerwieni gaśnie zimnej –
                          bo to ostatnia szansa,
                          po której nie ma innej ...

                          Dziewczyny Jesiennej
                          dziewczyny bezcennej
                          i nie zamiennej już na nic,
                          już na nic.

                          Dziewczyny Jesiennej
                          dziewczyny bezcennej
                          i nie zamiennej już na nic,
                          już na nic.


                          Grzegorz Turnau
    • nenufaria pora katharsis 25.09.06, 01:26
      Jesień nie jest smutku oceanem
      Ani depresji peanem
      To pora katharsis, oczyszczenia
      Niszczenia zła, dobra tworzenia.
      Jesienne brązy i purpury
      Są symbolami zwycięstwa natury.

      • palnick Zegarmistrz światła 25.09.06, 11:58
        Może ta piosenka nie jest o jesieni ale o przemijaniu. Ma taki jesienny klimat.

        A kiedy przyjdzie także po mnie
        Zegarmistrz światła purpurowy
        By mi zabełtać błękit w głowie
        To będę jasny i gotowy

        Spłyną przeze mnie dni na przestrzał
        Zgasną podłogi i powietrza
        Na wszystko jeszcze raz popatrzę
        I pójdę nie wiem gdzie - na zawsze.

        Tadeusz Woźniak
    • rodzynka.sardynka Re: Światem zaczęła rzadzić Jesień. 25.09.06, 17:16
      Mam stałą trasę przez park
      a tam nie sadzawka, lecz staw jest mały.
      Zawsze tam staruszkowie i z dziećmi mamy
      karmią gołębie, kaczki.

      Lecz ja patrząc na to myślałam:
      mnie to nie dotyczy, niby z jakiej racji.
      Dzisiaj zatrzymałam się przy balustradce
      i nakarmiłam kaczki.

      A w stawie pływały już jesienne liście złote.
    • rodzynka.sardynka Za tych, co jesienią na morzu 26.09.06, 10:42
      "...ciszą odległych żagli..."

      z utworu M.Grechuty
    • nenufaria Młoda jesień 2006 28.09.06, 01:57
      Młoda jesień,
      pora leniwej sytości
      jeszcze zmysłowo ciepłej
      żywą krwią tętniącej
      słodyczy gruszo-jabłecznej
      mimozowej żołędności
      na którą łakomie zerkają wiewiórki.
      Świetna aktorka umie grać błogość
      nie zdradza, że pod maską błazna
      satyr się kryje
      jak w Ateńskiej tragedii
      Burze jesiennych hormonów
      nie jedno zniosły miasto
      nie jedno przerwały życie
      Co nam przyniesie ta opera?
      Uwertura - Bejruckiego piekła
      pochłonęła tysiące kobiet i dzieci
      bo miały libańskie imiona
      jesienny dramat
      scena gorejąca
      mikołaje z Tel Awiwu
      zostawili libańskim wieśniakom miliony prezentów
      co zmieniają ich w krwawe strzępy
      kilkanaście osób każdego dnia
      szczodrzy mikołaje…
      inni artyści prężą nuklearne muskuły
      by przekształcać Kaszmir razem z tubylcami
      błagają Matkę Boga o opiekę
      czy bogowie opiekują się górami?
      o ludziach zapomnieli na pewno...

      • rodzynka.sardynka Szkoda róż Jonasza Kofty 29.09.06, 10:00
        Już chłód jesienne zwarzył kwiaty
        I róż czerwony płomień nagle zgasł
        A ja nie potrafię westchnąć: cóż
        Gdy mówisz mi z uśmiechem: szkoda róż

        Szkoda róż, szkoda nas
        Mówisz: jesień, a myślisz: to czas
        Szkoda róż, szkoda nas
        Nie zaczniemy już nic jeszcze raz
        Szkoda róż, szkoda nas
        Spoza chmur nie dojrzymy już gwiazd
        Tylko w ciemne oddale patrzymy po kres
        Do łez, do łez, do łez

        Nie pierwszy raz przecież
        Są chmury tak nisko
        Choć nic się nie stało
        To stało się wszystko
        A może nam serca wiatrem owiało
        Wyziębły do dna
        Ale skąd taki żal
        Taki żal, taki żal

        Szkoda róż, szkoda nas
        Spoza chmur nie dojrzymy już gwiazd
        Tylko w ciemne oddale patrzymy po kres
        Do łez, do łez, do łez

        Czy z tym nie godzimy się zbyt łatwo
        Jak dym, świat przesłania szara mgła
        Spójrz, koniec naszych dobrych wróżb
        Już rozsypał wiatr
        Zwarzone płatki róż
        Szkoda róż...

        Wiatr łzy nam osuszy
        I słowa uniesie
        Już nie ma miłości
        Już mieszka w nas jesień
        A może to tylko
        Smutek co mija
        Niczyja jest dal
        Ale skąd taki żal
        Taki żal, taki żal

        Szkoda róż, szkoda nas
        Spoza chmur nie dojrzymy już gwiazd
        Tylko w ciemne oddale patrzymy po kres...
    • krykucha Jesienią, jesienią... 29.09.06, 10:37
      Już na klucze ptaków zamyka się lato
      Umilkł śpiew ich w sośnie
      Już porudział wrzesień, idzie dobra jesień
      Więc człowiek odpocznie.

      Jesienią, jesienią sady się czerwienią
      Już chłody na czatach
      Jesienią, jesienią panny się rumienią
      Na wspomnienie lata.

      Pożegnanie Wigrom, koniec letnim igrom
      Życiu nad stan latek
      Znajomości płoche, może żal ich trochę
      Zapiszmy na straty.
      Jesienią, jesienią sady się czerwienią
      Trzeba oddać chlebak, pospłacać co trzeba
      Zwinąć namiot wspomnień
      Zasypać ognisko z tą ułudną iskrą
      Z której miał być płomień.
      Jesienią, jesienią sady się czerwienią

      • palnick Warszawa 30.09.06, 22:40
        Za oknem zimowo zaczyna się dzień
        Zaczynam kolejny dzień życia
        Wyglądam przez okno, na oczach mam sen
        A Grochów się budzi z przepicia
        Wypity alkohol uderza w tętnice
        Autobus tapla się w śniegu
        Przez szybę oglądam betonu stolicę
        Już jestem na drugim jej brzegu

        Gdy patrzę w twe oczy zmęczone jak moje
        To kocham to miasto zmęczone jak ja
        Gdzie Hitler i Stalin zrobili, co swoje
        Gdzie wiosna spaliną oddycha

        Krakowskie Przedmieście zalane jest słońcem
        Wirujesz jak obłok, wynurzasz się z bramy
        A ja jestem głodny, tak bardzo głodny
        Kochanie, nakarmisz mnie snami
        Zielony Żoliborz, pieprzony Żoliborz
        Rozkwita na drzewach na krzewach
        ściekami z rzeki kompletnie pijany
        Chcę krzyczeć, chcę ryczeć, chcę śpiewać

        Gdy patrzę...

        Jesienią zawsze zaczyna się szkoła
        A w knajpach zaczyna się picie
        Jest tłoczno i duszno, olewa nas kelner
        I tak skończymy o świcie
        Jesienią zawsze myślę o latach
        Tak starych jak te kamienice
        Jesienią wychodzę z tobą na spacer
        Przez pełne kasztanów ulice

        Gdy patrzę...


        T.Love
        • krykucha to mój Grochów się budzi z przepicia 02.10.06, 01:45
          Zapadł cichy wieczór , już ucichł wiatru wiew
          Gdzieś w oddali słychać , harmonii tęskny śpiew
          Biegnę wąską dróżką , co pośród gór się pnie
          Bo pod jarzębiną dwóch chłopców czeka mnie

          Ref :
          Jarzębino czerwona , któremu serce dać
          Jarzębino czerwona , biednemu sercu radź

          Jeden dzielny tokarz , a drugi , kowal zuch
          Cóż mam biedna robić , podoba mi się dwóch
          Obaj tacy mili , a każdy dzielny druh
          Droga jarzębino , którego wybrać mów

          Ref :
          Jarzębino czerwona

          tylko jarzębina , poradzić może mi
          Ja nie mogę wybrać , choć myślę tyle dni
          Przeszła wiosna lato , już jesień złotem lśni
          Już się ze mnie śmieją , dziewczęta z mojej wsi

          Ref :
          Jarzębino czerwona
          • rodzynka.sardynka Gdy światem rządzi jesień 02.10.06, 20:48
            Pereira, ten niewymowny stary pasibrzuch, zasłaniający się przed zarzutami o
            sybarytyzm (a jak!) chroniczną bezsennością, raz na jakiś czas nie wytrzymywał
            przeciągłych jesienno-zimowych zmierzchów, pakował walizkę i leciał, gdzie oczy
            poniosą.
            (Przebudzenia)
            • krykucha Wiadomość z ostatniej chwili 02.10.06, 23:17
              O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
              I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
              Dżdżu krople padają i tłuką w me okno...
              Jęk szklany... płacz szklany... a szyby w mgle mokną
              I światła szarego blask sączy się senny...
              O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny...

    • palnick Re: Światem zaczęła rzadzić Jesień. 29.09.06, 15:48
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=49488613&a=49488613
    • palnick Re: Światem zaczęła rzadzić Jesień. 06.10.06, 02:24
      Ja was widziałem
      o świcie, w tramwaju
      bo powracałem luźno sobie z balu...
      Zawsze myślałem, że rano w tych tramwajach
      jest wesoluśko, że radość was umaja
      a tu Garbary szare mary i Opole - zdrój!
      Dlaczego?
      Ludu ty mój?

      To wycie syren i ranne bicie dzwonów
      to najpiękniejsze odgłosy tego domu...
      Przez 8 godzin wylegania się w pierzynach
      już dość!
      Więc skąd ta poranna złość?

      Tym bardziej, że...

      Za oknami świta,
      widać, że rozkwita!
      Rosną domy z prawej,
      z lewej będą też!
      Przecie to jest nasza
      duma pospolita!
      A wy jacyś tacy...
      Toż to przecie grzech!

      Przez chwilę myślałem
      Może coś się stało?
      Ale to by nasze Polskie Radio
      dawno już podało.
      Pisała by prasa,
      we wszystkich gazetach na pierwszych stronicach
      no bo jakaż z tego byłaby tajemnica?

      I tak podniecony,
      już nie wytrzymałem
      razem z motorniczym (...)
      tramwaj zatrzymałem
      I jak ten natchniony,
      poeta, Horacy

      Zawołałem...
      Ludzie!
      Kochani!
      Coście tacy smutni?
      Przecie jedziecie do pracy!!!
      • rodzynka.sardynka Światem wiecowo rzadzi Jesień. 07.10.06, 15:00
        Weź twój berecik pocieszny
        I sukienkę z kretonu,
        Pójdziemy, żeby było śmieszniej
        Pożartować ze sztuki współczesnej
        I z Jesiennego Salonu.

        Jeśli się nie mylę, to tłumaczył Mieczysław Porębski,
        historyk sztuki, emerytowany prof. UJ
    • rodzynka.sardynka Jesień. 07.10.06, 15:06
      Bar "Pod Zdechłym Psem"

      Zanim się serce rozełka
      -czemu? -a bo ja wiem?-
      warto zajrzeć do szkiełka
      w barze "Pod Zdechłym Psem".

      Hulał po mieście listopad,
      dmuchał w ulice jak w flet,
      w drzwiach otwartych mnie dopadł,
      razem do baru wszedł.

      "Siadaj, poborco liści,
      siewco zgryzot wieczornych!
      Czemuś drzew nie oczyścił?
      Kiepski z ciebie komornik.

      Lepiej by z trzecim kompanem...
      Zresztą - można i bez..."
      Ledwiem to rzekł, już stanął
      trzeci mój kompan: bies.

      "Czym to ja się spodziewał
      pić z takimi jak wy?
      Pierwszy będzie mi śpiewał,
      drugi będzie mi wył.

      Cyk! kompania! Na zdrowie!
      Pijmy głębokim szkłem.
      Ja wam dzisiaj o sobie opowiem
      w barze "Pod Zdechłym Psem"..."

      I poniosło, poniosło, poniosło
      na całego, na umór, na ostro.
      I listopad pijany, i bies,
      a mnie gardło się ściska od łez.

      I poniosło, poniosło, poniosło,
      w sali uda o uda trze fokstrot,
      wkoło chleją, całują się, wrzeszczą,
      nieprzytomnie, głupawo, złowieszczo,

      przetaczają się falą pijaną,
      i tak - do białego dnia...
      Milcząc pijemy pod ścianą
      diabeł, listopad i ja.

      Straciłam orientację
      czy ten poeta jest słuszny.
    • rodzynka.sardynka Re: Światem zaczęła rzadzić Jesień. 08.10.06, 17:49
      "Słuchaj, Jezu, słuchaj, Ryfka, sie Juden,
      za koronę cierniową, za te włosy rude,
      za to, żeście nadzy, za to, żeśmy winni,
      obojeście umrzeć powinni."

      Broniewski (ściągnięte z internetu)

      Było też coś o jesieni,
      ale to mi się bardziej spodobało.
      W końcu, gdy z drzew opadną liście,
      to też będą nagie.
      • torpeda.wulkaniczna Re: Światem zaczęła rzadzić Jesień. 08.10.06, 20:22
        Horoskop na 31.10.

        Puch przelata.Ktoś nieznany sieje
        chwasty,zboża,zgony i nadzieje,
        pieśni dzikie,smiałe i żałosne...
        A ja coraz śmielej wzrok otwieram,
        puch i pieśni, i nadzieje zbieram,
        i upadam.I powstaję.I rosnę
        • rodzynka.sardynka Re: Światem zaczęła rzadzić Jesień. 09.10.06, 05:37
          Rozrzucona zawartość plastikowych toreb pozwalała nawet wyobrazić sobie jej
          mieszkanie, zwłaszcza kuchnię, i osoby, które na nią czekają niezadowolone ze
          spóźnienia, bo przecież nie wiedzą jeszcze, co się stało.
          Jeśli wcześniej mówiła im, co będzie na obiad, to może nawet ktoś wstawił wodę,
          żeby szybciej ugotowały się kartofle, gdy wpadnie z nimi do domu.

          Jolanta, córka Ireny, wnuczka Bronisławy, prawnuczka Ludwiki

          Res Publica Nowa maj 2002
          Miniatury
    • nenufaria Odeszło Serce Barda 09.10.06, 19:19
      Jesienną nocą, ciepłą
      Brzemienną pewnością dnia
      Niepewnego
      Co może być pożarem albo rajem
      Odeszło Serce Barda
      Boleśnie czułe
      Szukające rozkoszy w niepoznaniu
      Natchnienia w życiu świec
      Stanęło na rozdrożu
      Pije łzy słodko-słone
      Nieświadomych, co tu jeszcze…
      Nie zbłądzi w kosmicznym labiryncie
      Aureola miłości oświetla mu drogę
      Do naszych komórek, szarych
      Stęsknionych kolorów tęczy
      Którą wyczarowywał słowem i nutą
      Tam spocznie
      Wreszcie szczęśliwe
      Dotarło do tajemnicy istnienia.



      • rodzynka.sardynka Re: Odeszło Serce Barda 09.10.06, 21:30
        A kiedy będę umierać...

        A kiedy będę umierać,
        skoro umierać mam,
        ty nie bądź przy tym i nie radź:
        już ja potrafię sam.

        Ja chcę mieć oczy otwarte
        i podniesioną skroń,
        chcę umrzeć ot tak - na wpół żartem,
        a w ręku niech będzie broń.

        Niech mi przywieją wiatry
        brzęczenie dalekich pszczół,
        niech Wisłę zobaczę i Tatry,
        wszystko, com kochał i czuł.
        • rodzynka.sardynka Re: Odeszło Serce Barda 09.10.06, 21:32
          To był wiersz innego poety.
          • rodzynka.sardynka Re: Odeszło Serce Barda 09.10.06, 21:58
            Nie chowaj niczego w dłoniach,
            Ani pamięci w duszy,

            A kiedy ostatniego obola
            Wsuwać Ci będą w dłonie,

            Nic ci z nich nie wypadnie,
            Gdy będą rozwierać palce.

            Jaki dadzą ci tron,
            Którego nie strzaska Atropos?

            Jakie laury, których niee zetną
            Wyroki sędziego Minosa?

            Jaki czas, który cię nigdy
            Nie zmieni w figurę cienia.

            Którą się staniesz wstępując
            W noc i na koniec drogi?

            Bierz kwiaty do ręki i ciskaj
            Po jednym przelotnym spojrzeniu.

            Usiądź w słońcu. Abdykuj
            I sobie samemu królem.


            Też innego poety
    • nenufaria W malinowym chrusniaku 10.10.06, 02:38
      MAREK GRECHUTA - W MALINOWYM CHRUśNIAKU

      W malinowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem
      Zapodziani po głowy, przez długie godziny
      Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny.
      Palce miałaś na oślep skrwawione ich sokiem.

      Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty,
      Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory,
      Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory,
      I szedł tyłem na grzbiecie jakiś żuk kosmaty.

      Duszno było od malin, któreś, szepcząc, rwała,
      A szept nasz tylko wówczas nacichał w ich woni,
      Gdym wargami wygarniał z podanej mi dłoni
      Owoce, przepojone wonią twego ciała.

      I stały się maliny narzędziem pieszczoty
      Tej pierwszej, tej zdziwionej, która w całym niebie
      Nie zna innych upojeń, oprócz samej siebie,
      I chce się wciąż powtarzać dla własnej dziwoty.

      I nie wiem, jak się stało, w którym oka mgnieniu,
      Żeś dotknęła mi wargą spoconego czoła,
      Porwałem twoje dłonie - oddałaś w skupieniu,
      A chruśniak malinowy trwał wciąż dookoła.

      * * *

      Śledzą nas... Okradają z ścieżek i ustroni,
      Z trudem przez nas wykrytych. Gniew nasz w słońcu pała!
      Śpieszno nam do łez szczęścia, do tchów naszych woni,
      Chcemy pieszczot próbować, poznawać swe ciała.

      Więc na przekór przeszkodom źrenicą bezradną
      Chłoniemy się nawzajem, niby dwa bezdroża,
      A gdy powiek znużonych kotary opadną,
      Czujemy, żeśmy wyszli z uścisków i z łoża.

      Nikt tak nigdy nie patrzał, nie bywał tak blady,
      I nikt do dna rozkoszy ciałem tak nie dotarł,
      I nie nurzał swych pieszczot bezdomnej gromady
      W takim łożu, pod strażą takich czujnych kotar!

      * * *

      Taka cisza w ogrodzie, że się jej nie oprze
      Żaden szelest, co chętnie taje w niej i ginie.
      Czerwieniata wiewiórka skacze po sośninie,
      Żółty motyl się chwieje na złotawym koprze.

      Z własnej woli, ze śpiewnym u celu łoskotem
      Z jabłoni na murawę spada jabłko białe,
      Łamiąc w drodze kolejno gałęzie spróchniałe,
      Co w ślad za nim - spóźnione - opadają potem.

      Chwytasz owoc, zanurzasz w nim zęby na zwiady
      I podajesz mym ustom z miłosnym pośpiechem,
      A ja gryzę i chłonę twoich zębów ślady,
      Zębów, które niezwłocznie odsłaniasz ze śmiechem.

      * * *

      Hasło nasze ma dla nas swe dzieje tajemne:
      Lampa, gdy noc już zdąży świat mrokiem owionąć,
      Winna zgasnąć w tej szybie, a w tamtej zapłonąć.
      Na znak ten oddech tracę. Już schody są ciemne.

      Czekasz z dłonią na klamce i, gdy drzwi otwiera,
      Tulę tę dłoń, co jeszcze ma chłód klamki w sobie,
      A ty w zamian przyciskasz moje ręce obie
      Do serca, które zawsze u drzwi obumiera.

      Wchodzę ciszkiem, jak gdyby krok każdy knuł zbrodnię,
      Między sprzęty, co dla mnie są sprzętami czarów.
      Sama ścielesz swe łóżko według swych zamiarów,
      By szczęściu i pieszczotom było w nim wygodnie.

      I zazwyczaj dopóty milczymy oboje,
      Dopóki nie dopełnisz podjętego trudu.
      Ile w dłoniach twych pieczy, miłości i cudu !
      Kocham je, kocham za to, że piękne, że twoje.

      * * *

      Zazdrość moja bezsilnie po łożu się miota:
      Kto całował twe piersi, jak ja, po kryjomu ?
      Czy jest wśród twoich pieszczot choć jedna pieszczota,
      Której, prócz mnie, nie dałaś nigdy i nikomu ?

      Gniewu mego łza twoja wówczas nie ostudzi !
      Poniżam dumę ciała i uczuć przepychy,
      A ty mi odpowiadasz, żem marny i lichy,
      Podobny do tysiąca obrzydłych ci ludzi.

      I wymykasz się naga. W przyległym pokoju
      We własnym się po chwili zaprzepaszczasz łkaniu,
      I wiem, że na skleconym bezładnie posłaniu
      Leżysz jak topielica na twardym dnie zdroju.

      Biegnę tam. Łkania milkną. Cisza niby w grobie.
      Zwinięta, na kształt węża, z bólu i rozpaczy
      Nie dajesz znaku życia - jeno konasz raczej,
      Aż znienacka za dłoń mnie pociągniesz ku sobie.

      Jakże łzami przemokłą, znużoną po walce
      Dźwigam z nurtów pościeli w ramiona obłędne !
      U nóg twych rozemknione pieszczotami palce
      Jakże drogie mym ustom i jakże niezbędne !

      * * *

      Z dłońmi tak splecionymi, jakbyś klęcząc, spała,
      W niedostępne mym oczom wpatrzona widzenie,
      Płaczesz przez sen i wstrząsem wylęklego ciała
      Błagasz o nagłą pomoc, o rychłe zbawienie.

      Jeszcze płaczu niesytą do piersi cię tulę,
      A ty goisz się we mnie, niby lgnąca rana,
      A ja płacz twój całuję, biodra i kolana
      I ramię i zsuniętą z ramienia koszulę.

      Lecz karmiony ust twoich spłakanym oddechem,
      Nie pytam o treść widzeń. Dopiero z porania
      Zadaję ciemną nocą tłumione pytania.
      Odpowiadasz bezładnie - ja słucham z uśmiechem.

      * * *

      Wyszło z boru ślepawe, zjesieniałe zmrocze,
      Spłodzone samo przez się w sennej bezzadumie.
      Nieoswojone z niebem patrzy w podobłocze
      I węszy świat, którego nie zna, nie rozumie.

      Swym cielskiem kostropatym kąpie się w kałuzy,
      Co nęci, jak ożywczych jadow pełna misa,
      Czołgliwymi mackami krew z kwiatów wysysa
      I ciekliną swych mętow po ziemi się smuży.

      Zwierzę, co trwać nie zdoła zbyt długo na świecie,
      Bo wszystko wokół tchnieniem zatruwa i gasi,
      Lecz gdy ty białą dłonią głaszczesz je po grzbiecie,
      Ono, mrucząc, do stóp twych korzy się i łasi.

      * * *


      Czasami mojej ślepej posłuszny ochocie
      Pragnę w tobie mieć czujną na byle skinienie
      Sługę, co pieszczotami gasi me pragnienie,
      A ty jesteś tak zmyślna i zwinna w pieszczocie!

      Gdy twój warkocz, jak w słońcu wybujałe ziele,
      Tchem rozwartych ogrodów mą duszę owionie,
      Głowę twą, niby puchar, ujmuję w swe dłonie
      I wargami w ślad dreszczu prowadzę po ciele.

      I raduję się, śledząc tę wargę, jak zmierza
      Do mej piersi kosmatej, widnej w niedomroczu,
      W której marzę pierś w lesie ryczącego zwierza
      I staram się, gdy pieścisz, nie tracić go z oczu.

      * * *

      Ty pierwej mgły dosięgasz, ja za tobą w ślady
      Zdążam, by się w tym samym zaprzepaścić lesie,
      I tropiąc twoją bladość, sam się staję blady,
      I zdybawszy twój bezkres, sam ginę w bezkresie.

      A potem wzieram w oczy, by zgadnąć, czy dość ci
      Omdlenia, co się nogom udziela, jak szczęście,
      I twe dłonie, jak w paki, mnę w zdrobniałe pięście,
      By się w nich docałować twych chrząstek i kości.

      A one wypukleją na dłoni przegibie,
      Niby pestki owoców, zróżowionych znojem,
      I nieśmiałym do ust mych garną się wyrojem,
      Zatajone w swej ciepłej od pieszczot siedzibie.

      Ich dotyk budzi wzruszeń zaniedbanych krocie,
      A ty, tuląc je w warg mych rozrzewnioną ciszę,
      Dziecinniejesz w uścisku, malejesz w pieszczocie,
      Chwila - a już cię do snu z lat dawnych kołyszę.

      * * *

      Zazdrośnicy daremnie chcą pochlebić pierwsi
      Czarom skrytym w twym ciele z moją o nich wiedzą!
      Oczy, co się rzęsami nie tknęły twych piersi,
      Czyliż pustym domysłem te czary wyśledzą?

      Kto w chwili pocałunków nie zagrzał swej dłoni
      Na twych bioder nawrzałej żądzą przegięcinie.
      Nie potrafi określić upojeń tej woni,
      Co z ciebie, jako z róży, snem potartej, płynie.

      Kto ustami w nóg twoich nie wdumał się dreszcze,
      Nigdy dość nie wysłowi twych oczu omdlenia,
      A choćby je dzień cały badał bez wytchnienia,
      Nie wypatrzy z nich tego, co ja z nich wypieszczę!

      * * *

      Zmienionaż po rozłące ? O, nie, nie zmieniona !
      Lecz jakiś kwiat z twych włosów zbiegł do stóp ołtarzy,
      A, choć brak tego zbiega nie skalał twej twarzy
      Serce me w tajemnicy przed twym sercem kona...

      Dusza twoja śmie marzyć, że, w gwiezdne zamiecie
      Wdumana, będzie trwała raz jeszcze i jeszcze -
      Lecz ciało ? Któż pomyśli o nim we wszechświecie,
      Prócz mnie, co tak w nie wierzę i kocham, i pieszczę ?

      I gdy ty, szepcząc słowa, z ust zrodzone znoju,
      Dajesz pieszczotom ujście w tym szepcie, co pała,
      Ja, zamilkły wargami u piersi twych zdroju,
      Modlę się o twojego nieśmiertelność ciała.




      • palnick maziste wycinanki 14.10.06, 20:30

        na zachód wysunięty niekończący się brzeg
        dzierży ląd w szerokim objęciu

        sztorm wydziera morzu skłębione fale
        rozlewa po szorstkim piasku

        po drugiej stronie migawek życia
        rozsiewa się zapach przyległej jesieni

        w jesiennym powrocie krajobraz mazistych
        wycinanek wkracza do pamięci skrycie



        Joanna Kobos-Kamińska.
        • rodzynka.sardynka Re: maziste wycinanki 14.10.06, 22:40
          Gdy nadejdzie czas naszej Jesieni, Lidio,
          Z zapowiedzią Zimy, zachowajmy myśli
          Nie dla przyszłej Wiosny, innym przynależnej
          Ani nie dla Lata, w którym umieramy,
          Lecz dla tego, co zostaje z przemijania –
          Dzisiejszej żółcieni, którą żyją liście,
          I która jedne odróżnia od drugich.

          Ricardo Reis
          przekład Michał Lipszyc
          • palnick Odlatują ptaki 15.10.06, 10:29

            Liść pożółkły spada z drzewa
            chłodny wicher wieje
            chór ptaszęcy już nie śpiewa
            ścichły lasy, knieje.

            Słońce bladsze rankiem wstaje
            na niebieskie szlaki.
            Posmutniały nasze gaje -
            - odlatują ptaki.

            Już gromadką mkną bociany
            w niebieskie przestworze.
            Lecą kędyś w kraj nieznany
            za dziesiąte morze.

            Puste gniazda zostawiły
            nad wieśniaczą strzechą.
            Ich znajomy klekot miły
            niesie z wiatrem echo.


            Artur Oppman
            • palnick Re: Odlatują ptaki 16.10.06, 21:28
              Dzikie gęsi

              Idą chłody, idą słoty jesienne.
              Dni są krótkie, noce długie i ciemne.
              Idą słoty, idą psoty i głody
              zziębnie rola, zziębną lasy i wody.

              Oj, już pora, oj pora
              Odlatywać dzikim gęsiom z jeziora.
              Hej, wy gąski, dzikie gąski żałosne,
              a powróćcie do nas tutaj na wiosnę.

    • zwykly2 Re: Światem zaczęła rzadzić Jesień. 12.10.06, 15:35
      httpwww.polishcds.caskoksoundpolskieuumerkonc_jes01_kjnds.ram
    • zwykly2 Re: Światem zaczęła rzadzić Jesień. 12.10.06, 15:37
      www.polishcds.ca/skok/sound/polskie/u/umer/konc_jes/01_kjnds.ram
      • zwykly2 Re: Drugi skrót poprawny. Sorry. 12.10.06, 15:39

      • palnick Jesienne dni. 14.10.06, 16:10

        w kolory przyodziane
        prężą się smukłe buki
        powiew liści umyka szelestnie

        jesienne dni wracają
        przymglonym słońcem
        osłaniają swe twarze

        przechowują trwałość
        w potędze dębów
        słabe ulegają wiatrom

        w trwaniu chłodu
        niedosłyszane
        gubią liście lata

        jesienne dni wyrwane
        z potoku czasu opadają
        z losem drzew
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka