ius_et_lex Re: Długie te nasze jesienie 15.11.05, 15:02 Pora coś tam ogrodzić, usmażyć, wynagrodzić, utulić, pomarzyć, pora wrócić do własnych żon czernieje klon... Pora wrócić do dawnych rachunków tych z gazownią i tych z Panem Bogiem, pora wrocić do starych frasunków juz mrozy za progiem... Oj, dlugie te nasze jesienie przedpokoje, przedsionki i sienie przed zimą ostatnie postoje niepokoje, spokoje... Czas wyciągnąć obrączki z szuflady, być gotowym na ważne narady, pora zioła zaparzyć przed snem pogwarzyć z psem... Pora dziecku powiedzieć, że tata zaprowadzi je znowu do szkoły wierz mi synku, ty będziesz miał brata tak mówią Anioły... Oj, długie te nasze jesienie przedpokoje, przedsionki i sienie przed zimą ostatnie postoje niepokoje , spokoje... Do spiżarni już pora coś wrzucić żal wyżalić i smutki wysmucić na sylwestra wykupić bon dla żon, dla żon... A gdy nazbyt zaboli to wszystko, gdy zapłonie i skromność i pycha, no to w końcu...do wiosny już blisko już blisko, do licha...! oj, krótkie te nasze jesienie przedpokoje, przedsionki i sienie przed zimą ostatnie postoje niepokoje, spokoje... Agnieszka Osiecka Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Dąb 16.11.05, 17:26 Idę sobie zamaszyście I opada ze mnie życie jak jesienne liście. Jakie liście? – dębu, brzozy, topoli, Ale to boli. No cóż? Było kilka miłości I trwoga, i noce bezsenne, Było dużo tkliwości i złości, Wszystko zmienne. No i lecą liście, liście, A każde: imię. Powiedz je uroczyście, Wymień. Ach, nie! To już nagie gałęzie Chwytliwe. Kiedy serce i myśl na uwięzi, Jak być szczęśliwym? I ostał się pień nagi, Nad nim zamieci kłąb. Odwagi! To ja – dąb. Władysław Broniewski Odpowiedz Link Zgłoś
ave.duce Re: Dąb - właśnie zasadziłam! CZERWONY!!! 16.11.05, 17:54 Cygańska jesień Weź gitary śpiew Weź jałowca dym Weź tej nocy czerń Niech konie ostrzej krzeszą skry Cygańska jesień Ruszy z tobą w świat Cygańska jesień Rozkołysze wóz Wygasłe ognie Znów roznieci wiatr I koła wzbiją kurz Znajoma śpiewka ścichnie w dali gdziś Cygańska wróżba Spełni się lub nie I tylko drogi Tylko drogi kres Nie zbliży nigdy się Cygańska jesień Ruszy z tobą w świat Cygańska jesień Rozkołysze wóz Wygasłe ognie Znów roznieci wiatr I koła wzbiją kurz Weź okruchy snu Weź naręcze gwiazd Weź przedświtu chłód Pożegnaj miejsca które znasz Cygańska jesień Ruszy z tobą w świat Cygańska jesień Rozkołysze wóz Wygasłe ognie Znów roznieci wiatr I koła wzbiją kurz Gdzieś są łąki łąk Gdzieś są rzeki rzek Gdzieś daleko stąd Szczęśliwy kto zobaczy je Cygańska jesień Ruszy z tobą w świat Cygańska jesień Rozkołysze wóz Wygasłe ognie Znów roznieci wiatr I koła wzbiją kurz Janusz Kondratowicz Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Śmierć jesieni 19.11.05, 10:00 Namiętna purpurą, oranżem w złocieniach i brązach przepychu przepięknie starzeje się jesień rumiana ostatkiem młodości promienna to znowu spłakana i coraz to bardziej zmęczona w mgieł woal porannych się skrywa zziębnięta, zszarzała odchodzi ze szronem srebrzystym na skroni.... Grażyna Jabłońska Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle Re: Dąb jest wieczny, happy birthday! 16.11.05, 21:01 wiersz Broniewskiego pieknie oddaje te wiecznosc. serdecznosci E:) Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Dąb jest wieczny, happy birthday! 17.11.05, 00:33 aurora.we.mgle napisała: > wiersz Broniewskiego pieknie oddaje te wiecznosc. > serdecznosci > E:) ----------------- Jeszcze raz dzięki :-) Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle To see a world in a grain of sand:) 16.11.05, 22:00 To see a world in a grain of sand, And a heaven in a wild flower, Hold infinity in the palm of your hand, And eternity in an hour. William Blake Odpowiedz Link Zgłoś
rolotomasi Re: Dąb 16.11.05, 22:57 I ostał się pień nagi, Nad nim zamieci kłąb. Odwagi! To ja – dąb. To się Władkowi udało, a p. zacytowało KrajowyWajchowyForumowy Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Stare drzewa 18.11.05, 21:32 Liście zbielale od troski płoną w jesiennym słońcu, purpurowe świecidełka na sękatych gałęziach nie trwają dłużej niż podmuch wiatru. Szelest jesiennej mowy w krętych żyłach drzew, rośnie z każdym opadającym liściem. Drzewa jak ciężkie meble w starym salonie wierzą w swoją użyteczność, dumne z czystej linii stołu ukrytej w krawędziach pnia. Ciała zdrewniałe od srogich wiatrów, kruche jak suche gałęzie w wielkim lesie, starcy wierzą w swoją użyteczność dumni z tajemnych soków życia w korzeniach stóp. Drewniani mędrcy kroczą niewzruszenie, ściskają laskę na jesiennym spacerze w purpurowych promieniach bladego słońca. Iwona Opoczyńska Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle November....at the sea 19.11.05, 01:18 by John Updike The stripped and shapely Maple grieves The ghosts of her Departed leaves. The ground is hard, As hard as stone. The year is old, The birds are flown. And yet the world, In its distress, Displays a certain Loveliness--- Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Złota jesień 19.11.05, 07:49 Brąz się zakrada między trawy, słońce żółci liście jaworów. Podobne chmurom małe stawy skrywają na dnie ciszę wieczoru. Wrzesień minął, nadszedł październik, nić białą lato snuje jesieni. Czas na rozłąkę ludzi niewiernych, nim mróz uczucia w sople zamieni. Na pojednanie czas, na zgodę serc, którym spokój nadzieje mości. W te dni powrócić musi młodość do kraju pięknej dalekości. Ciesz się, że słońce zwycięża słotę i świat jak jabłko w dłoniach trzyma. Bowiem po dniach jesieni złotej nadejdzie skuta srebrem zima. Jan Kasprowicz Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle Moonlight - jesienny 19.11.05, 20:15 Moonlight AS a pale phantom with a lamp Ascends some ruin's hainted stair, So glides the moon along the damp Mysterious chambers of the air. Now hidden in cloud, and now revealed, As if this phantom, full of pain, Were by the crumbling walls concealed, And at the windows seen again. Until at last, serene and proud In all the splendor of her light, She walks the terraces of cloud, Supreme as Empress of the Night. I look, but recognize no more Objects familiar to my view; The very pathway to my door Is an enchanted avenue. All things are changed. One mass of shade, The elm-trees drop their curtains down; By palace, park, and colonnade I walk as in a foreign town. The very ground beneath my feet Is clothed with a diviner air; While marble paves the silent street And glimmers in the empty square. Illusion! Underneath there lies The common life of every day; Only the spirit glorifies With its own tints the sober gray. In vain we look, in vain uplift Our eyes to heaven, if we are blind; We see but what we have the gift Of seeing; what we bring we find. Henry Wadsworth Longfellow Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle To be a poet ... 19.11.05, 20:19 To be a poet is to shiver with the wind, To dream by moonlight and to frolic with the clouds; To have one's soul pinned to a thousand heartstrings, Or torn apart by a hundred different loves. ~Xuan Dieu Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Jesień 20.11.05, 07:54 Kasztany z drzew strącają mali chłopcy, Pożółkłe liście niesie drogą wiatr. Jesiennym chłodem idziesz przesiąknięty, I przez to bardziej zszarzał cały świat. Ostatnie kwiaty więdną na balkonach, Zasypia wcześniej w bramie nocny stróż. I stare domy stoją przemoknięte, na pustych oknach osiadł ciężki kurz. Ty chcesz jesieni pełnej słońca, Z wiatrem, który liście strąca, Choć za chwilę Cię przykryje śniegu zimna biel. I życie ciężko jest odmienić, Wśród szarych dni i serc kamieni, Zapytaj się człowieka obok, Może on coś wie. Kasztany z drzew spadają nam pod nogi, Pożółkłe liście niesie drogą wiatr. Przechodnie idą, tuląc się do płótów, Zziębnięte twarze kryjąc w fałdach palt. Jadące auta przecierają oczy I woda spływa z ich gumowych rzęs. I coraz ciemniej robi się na dworze, I wszystko to ma swój jesienny sens. I wszystko to ma swój jesienny sens. Krzysztof Daukszewicz Odpowiedz Link Zgłoś
ave.duce Re: Światem zaczęła rzadzić Jesień. 19.11.05, 21:00 jesienny.w.interia.pl/malarstwo_jesien/malarstwo_jesienne%20_alegorie/al21.htm Odpowiedz Link Zgłoś
ave.duce Re: Na rozdrożu 19.11.05, 22:33 Na rozdrożu Gdzie idziesz naga? - Po płaszcz z gwieździstych zamieci. - Sama? - Na wietrze gniją ostatnich zwłok strzępy. - Skąd? - W bagnach śmierci kwiat pachnie, tańczy i świeci - Głodnaś? - Wnętrzności wyżarły pożądań sępy. - Uciekasz? - Gna mnie z przepaści wzrok zimny, tępy. - Idziesz bez żalu? - Nie płaczą matki twe dzieci. - Wrócisz? - Księżycem w tej duszy senne ostępy I błyskawicą wszechzgrozy, gdy pierś twą prześwieci. - Stań chwilę - Pali me stopy jesienne ściernisko. - Wezmę cię na ręce - Oczy twe syczą jak żmija. - Pięknaś! - Pięknem jest wszystko gnijące - gdy mija. - Wejdź w dom swój dawny. Rozpalę smolne ognisko. - Dymi twój ogień - i wilczym jękom za blisko. - Tyś nasza! - Niegdyś. Dziś wolna, sama, niczyja. Maria Komornicka Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle Prześlizgując się ponad wszystkim 20.11.05, 05:16 Prześlizgując się ponad wszystkim, przez wszystko, Poprzez Naturę, Przestrzeń i Czas, Jak okręt wodami sunący - Nie tylko życie samo, ale podróż duszy I śmierć, wiele śmierci opiewam. Walt Whitman, przeł. Juliusz Żuławski --- Kochani, zegnam sie na tydzien i udaje sie do krainy wiecznego lata. Ale wroce koniecznie do jesiennych przymrozkow, bo czyz mozna nie kochac jesieni? serdecznie pozdrawiam wszystkich milosninkow i autorow tego watku. Piekne sa te jesienne wizerunki, ave. Ciekawe dlaczego sa na nich tylko kobiety. E Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Prześlizgując się ponad wszystkim 20.11.05, 08:00 aurora.we.mgle napisała: > --- > Kochani, zegnam sie na tydzien i udaje sie do krainy wiecznego lata. Ale wroce koniecznie do jesiennych przymrozkow, bo czyz mozna nie kochac jesieni? > serdecznie pozdrawiam wszystkich milosninkow i autorow tego watku. Piekne sa te jesienne wizerunki, ave. Ciekawe dlaczego sa na nich tylko kobiety. > E ---------- Emily, miłego grzania kosci :)Do zobaczenia za tydzień. Jesienny sen Zawiał wiatr tchnął życie, w martwy uśmiech drzew, w paletę barwnych snów, które rozmył deszcz. Liście zaszeleściły jak skrzydła białych aniołów, wirują w tańcu niczym zaplątane latawce. Zapach pigwy ukołysał do snu zziębnięte kasztany, na niebie rozlał się mroczny atrament. Noc okryła latarnie kocem, obudził się księżyc- jesień zmknęła oczy. Sylwia Katz Odpowiedz Link Zgłoś
ius_et_lex Re: *** 20.11.05, 08:10 Jesień, październik, tuż przed zmierzchem niebo się pozbywa chmur. Nic zimniejszego nad ten błękit, który ciemnieje jakby za szybą zapadła noc. Nawet ptaki zadrapań nie zostawiają na tej tafli. Ludzi obwodzi kontur i dopiero teraz widać, że ich figurki są przypadkiem, skazą pejzażu gdy brną, znikają i żadnych śladów nie zostawia nieobecność. Andrzej Stasiuk Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: *** 20.11.05, 08:22 Tęsknię za tobą jesiennie - Za tobą odległą O zimne deszcze - Szukam cię w nocy ciemnej, W taki mrok, W taki chłód Stanisław Grochowiak Odpowiedz Link Zgłoś
ius_et_lex Re:Październikowe cmentarzysko 20.11.05, 08:46 Widok utrwala się: skąpe drzewa Zbierają zeszłoroczne liście, nie będą płakały, nosiły worów pokutnych, ani zwracały Do elegijnych driad i twardej trawy Straże nieczuły szmaragd ich trawnika Jednakże górnolotny umysł może wzgardzić Takim ubóstwem. Żaden zmarły nie płacze Niezapominajki między kamieniami Wyściełają tę grobową ziemię. Tu jest godziwe gnicie rozpruwające serce, obdzierające kość Wolną od nieistniejącej żyły. Kiedy jeden nagi szkielet Jest naprawdę spuchnięty, głosy wszystkich świętych opadają łagodnie: Muchy nie oczekują żadnych zmartwychwstań w świetle słońca. W absolutny krajobraz gap się, gap Aż twoje oczy zamienią oślepiającą wizję na wietrze: Jakiekolwiek zagubione duchy płoną Potępione, wyjąc w całunach na wrzosowisku Majaczą na smyczy zagłodzonego umysłu Które zaludniają ogołocony pokój, pustkę, niezamieszkałe powietrze. Sylwia Plath Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Jesień w parku 20.11.05, 21:38 Jesień w parku Czerwienie takie że za chwilę ogień złota i ochry że tuż-tuż Sahara a jednak chłodno i zamiast hosanny szelest stąpanie odchodzenie czasu. Ryszard Kapuściński Odpowiedz Link Zgłoś
ave.duce Re: November Rain 20.11.05, 22:37 When I look into your eyes I can see a love restrained But darlin' when I hold you Don't you know I feel the same 'Cause nothin' lasts forever And we both know hearts can change And it's hard to hold a candle In the cold November rain We've been through this such a long long time Just tryin' to kill the pain But lovers always come and lovers always go An no one's really sure who's lettin' go today Walking away If we could take the time to lay it on the line I could rest my head Just knowin' that you were mine All mine So if you want to love me then darlin' don't refrain Or I'll just end up walkin' In the cold November rain Do you need some time...on your own Do you need some time...all alone Everybody needs some time... on their own Don't you know you need some time...all alone I know it's hard to keep an open heart When even friends seem out to harm you But if you could heal a broken heart Wouldn't time be out to charm you Sometimes I need some time ... on my own Sometimes I need some time ... all alone Everybody needs some time ... on their own Don't you know you need some time...all alone And when your fears subside And shadows still remain I know that you can love me When there's no one left to blame So never mind the darkness We still can find a way 'Cause nothin' lasts forever Even cold November rain Don't ya think that you need somebody Don't ya think that you need someone Everybody needs somebody You're not the only one You're not the only one Guns nRoses Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Liście 21.11.05, 09:37 Wiosną gdy liście się zazieleniły O Twojej miłości mi mówiły Latem liście szeleściły w drzewach Nasza miłość się rozwinęła Jesienią liście z drzew opadały Nasza miłość w ich kolorach trwała. Zimą śnieg liście na ziemi otulił I miłość do wiosny przyhołubił Piotr Sikorski Odpowiedz Link Zgłoś
ave.duce Re: Ballada listopadowa 21.11.05, 09:40 listopad to niekochana kobieta co narzeka narzeka narzeka rozpuściła włosy przed lustrem i na nic już nie czeka przeczytała wszystkie listy z drzew w żadnym nie znalazła nic dla siebie rozrzucone leżą u jej stóp wiatr roznosi je po ziemi i po niebie popatrzyła w gwiazdy a tam smutki już na resztę życia jej pisane więc zaniosła się wariackim śmiechem żeby nikt nie wiedział co jest grane Józef Baran Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Jesienne sny 28.11.05, 18:13 W kasztanów figlarnych brązach, w liliowościach wrzosów lśnieniem zachodu promiennych zasypianiem oddycham... W oczu ich głębie wracam przez szelest liści w półdrogach w serce jesieni wsłuchaniem Pomieszkuję myślami od zmierzchu po świt szeleszczącego dnia. ? Odpowiedz Link Zgłoś
ave.duce Re: "Listopad"... Już jutro grudzień;-))) 30.11.05, 08:21 Listopad Listopad, niemal koniec świata, kilka minut przed zmierzchem. Schroniłem się w kawiarni, siadłem tyłem do światła. Wolne? Zajęte - odpowiadam, rzucam kurtkę na to drugie krzesło. Och, gotów jestem już wyjść z tego miasta, ręce wytrzeć o liście, cały ten kurz, tłuszcz miasta wytrzeć o liście, wyjdź ze mną, zobaczysz. Znudzimy się i pozabijamy po tygodniu, ale pomyśl o tych łunach, które pozostawimy za sobą, o tych wszystkich miejscach i kobietach, mężczyznach; pomyśl - z jaką ulgą będziemy krzyczeć w hotelowym pokoju, na najwyższym piętrze, a nasze krzyki dotrą na pewno aż na portiernię. Wolne? Już, już za chwilę będzie wolne - odpowiadam. Zmierzch. Marcin Świetlicki Odpowiedz Link Zgłoś
ius_et_lex Re: Obudzą mnie... 21.11.05, 14:57 Obudzą mnie jarzębin rozpacze wśród asfaltu, listopad się pokłoni, zastuka wiatr do drzwi... i znowu jak hrabina pijana wrócę z rautu, i znów zobaczę siebie: ten obraz bardzo zły. W jesieni lustrze bladym, o jedno lato starsza, z piosenką do szuflady, z mężczyzną, któremu nie wystarczam. Agnieszka Osiecka Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle Jak miło jesienią:) 29.11.05, 00:33 Jak miło ... Porzucić złudną arogancję wiecznego lata Powrócić do kapryśnej melancholii słodko-kwaśnej jesieni Splecionej z tysięcy odcieni szarości, bursztynu, szkarłatu Dżdżu i nadziei Brzemiennej wiosenną burzą odrodzenia…. Witajcie Mili Przyjaciele w najsympatyczniejszym tu wątku:)) serdeczne pozdrowienia:) E. Odpowiedz Link Zgłoś
cheetah51 Re: Jak miło jesienią:)...:-)))))) n/t 30.11.05, 07:29 www.ga.com.pl/08877x.htm Trochę jak Serengeti;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
ave.duce Re: KULT.:-)))))) n/t 30.11.05, 08:15 Lewe lewe loff Chcę Ci powiedzieć jak bardzo Cię cenię Chcę Ci powiedzieć jak bardzo Cię podziwiam Chcę Ci powiedzieć: uważaj na te drogi Ale nie mam odwagi... Jest czwarta w nocy. Piszę przez chwilę to co mi się we łbie ułożyło Chciałbym, chociaż za oknem wiatr dmucha Zanucić Ci prosto do ucha Lewe lewe lewe loff loff loff loff Lewe lewe lewe loff loff loff loff Lewe lewe lewe loff loff loff loff Lewe lewe lewe loff loff loff loff Lewe lewe lewe loff loff loff loff Lewe lewe lewe loff loff loff loff Lewe lewe lewe loff loff loff loff Lewe lewe lewe lewe lewe lewe lewe lewe lewe Ty masz to co ja chciałbym mieć gdybym kilka lat mniej miał I tylko chcę Cię ostrzec: Nie wyważaj drzwi otwartych na oścież Ty masz taką mądrość głupią Niech której wszyscy od Ciebie się uczą I tylko chcę Ci powiedzieć Ten pociąg nie pojedzie jeśli Ty w nim nie będziesz Lewe lewe lewe loff loff loff loff Lewe lewe lewe loff loff loff loff Lewe lewe lewe loff loff loff loff Lewe lewe lewe loff loff loff loff Lewe lewe lewe loff loff loff loff Lewe lewe lewe loff loff loff loff Lewe lewe lewe lewe lewe lewe lewe lewe Lewe lewe lewe lewe lewe lewe lewe Przed chwilą o tym śniłem Że na jakimś dworcu wszystko zostawiłem Niewiadomy niepokój obudził mnie Dlatego teraz siedzę i piszę Ale żadne słowa tego nie opiszą Co poczuć może człowiek ciemną jesienną nocą Dlatego już kończę ten list Listopad 1993 Lewe lewe lewe loff loff loff loff Lewe lewe lewe loff loff loff loff Lewe lewe lewe loff loff loff loff Lewe lewe lewe lewe lewe lewe lewe lewe Lewe lewe lewe loff loff loff loff Lewe lewe lewe loff loff loff loff Oh, lewe, oh lewe lewe lewe lewe lewe lewe lewe lewe lew Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle Pokochaj jesiennego robaka:). 30.11.05, 01:27 Pokochaj robaka co stoczy twe ciało gdy dusza wstąpi do świata cieni dobry Charon czule przeniesie cząsteczki co były tobą do ogrodu wiecznego życia wiosną zakwitniesz jabłonią erotycznie wtuli się w ciebie pszczoła uwiedziona twoim feromonem staniesz się rumianym jabłkiem wbiją się w ciebie zęby młode i znów zawitasz człowiekiem może lepszym może ładniejszym noże mądrzejszym może tylko innym. Pokochaj człowieka napotkanego na życia drodze chleb, którym z nim się podzielisz myśl, którą mu przekażesz przyjaźń miłość, którymi go obdarzysz przeniosą atomy twej duszy do rzeki człowieczeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle Jesień to taka pora:) 01.12.05, 00:27 Jesień to taka pora gdy myślisz żeś słaby i chory weź na wstrzymanie Mociumpanie! gdy wiosna jasna zawita myśl dziarska ruszy z kopyta zabulgocze krew w żyłach i znów będziesz w siłach chcenia od niechcenia i marzenia w półcieniach (o niebieskich migdalach naturalnie;) E. Odpowiedz Link Zgłoś
ave.duce Re: już grudzień... 03.12.05, 08:31 4. Adamie! Znów jesteśmy sami, Nadciąga grudzień... Spójrz, to on: Te czarne wrony za oknami, Ten na gałęziach biały szron. Stanęła zima przed oczyma, Najgorsza z wszystkich w życiu zim, A jednak nawet taka zima Przynosi łatwy męski rym! Był czas, żem kochał się w wykwincie Kunsztownych rymów, ale dziś Powiadam rymom: "Same płyńcie, Niech więzów nie zna moja myśl!" Niech forma będzie jak szczeżuja, Co w niej spoczywa treść jak małż: Gdy pieśń na sztucznych skrzydłach buja, Na dnie tej pieśni dźwięczy fałsz. Ja prostym lotem ptaka sunę W kraj wspomnień. Dobrze mi jest tam. Wybrałem sobie jedną strunę, I jednym palcem na niej gram. Już męskich rymów się nie lękam - W najlepszym ziarnie nie brak plew - I prosta moje jest piosenka, Jak bywa prosty ptaków śpiew. Być może z czasem recenzenci W tym poemacie wytkną mi, Że mnie zbyt lichy słownik nęci, I że mój wiersz banalnie brzmi. Ja wiem. Bywają liche słowa, Lecz ty, kochana, przyznać chciej, Że tak jest piękna polska mowa, Jakby tych słów nie było w niej. Tylko ta mowa, tylko ona Przy życiu trzyma jeszcze mnie, I noc żałobnie zamyślona, Gdy o wolności nocą śnię. Może jak wielu innych ludzi, Nim jeszcze błyśnie wczesny świt, Kopnięcie buta mnie obudzi I łamanego zamku zgrzyt. A może przetrwam i Opacza Zapomnę dzieje. Zły to schron, Gdzie nawet wolny wiatr rozpacza, I gdzie jest wolny tylko on. A może przetrwam i zapomnę Te dni niemocy, chłód i głód, I przyjdą czasy wiekopomne, Gdy wskrzesi muzy wolny lud. Jan Brzechwa „Opacz” 1941 rok - fragment Odpowiedz Link Zgłoś
ave.duce Re: Żyj, mój świecie;-))) 04.12.05, 09:31 Ocean ma brzeg czerwony od zórz, maj czy grudzień. Ocean ma sól, a cóż mają cóż, biedni ludzie. My mamy tylko świat, chcę ocalić go od łez i od burz! Od łez chrońmy ten świat, tak tu pięknie. Niech serce w nim gra, niech nie pęknie... Cecylia ma psa, cyrkowiec ma lwa, Ala kota. Skowronek ma głos, a bogacz ma trzos pełen złota. A ja mam tylko świat, chcę ocalić go od łez i od trosk! Od łez chrońmy ten świat, tak tu pięknie. Niech serce w nim gra, niech nie pęknie. Kto rządzi, ma broń, marzenia na złom idą często. Ja nie mam nic prócz mych oczu i rąk, ale wiem to: Mam tylko cały świat, chcę ocalić go od łez i od lat! Od łez chrońmy ten świat, jak kto umie. Żyj, mój świecie, żyj w topól szumie. Agnieszka Osiecka Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle Brzechwa bis, jaka slodycz jego ironii:) 04.12.05, 17:37 Niedlugo przyjdzie zaczac watek zimowy. -- Anioł Jan Brzechwa Za życia byłem aniołem; Anioł orze - kto inny zbiera. Aureolę miałem nad czołem Z puli premiera. Mimo anielskiej dobroci Nieraz świerzbiły mnie kości, Bo aureola się złoci - Każdy zazdrości. A zresztą ludzie dokoła Okropnie są podejrzliwi, Gdy który spotka anioła, Tylko się dziwi. Koledzy śmiali się ze mnie, Że skrzydła sobie przypiąłem; Nikt nie wie, jak nieprzyjemnie Być dziś aniołem. Aż wreszcie pewnej jesieni Duch wątłe opuścił ciało. Lekarze byli zdziwieni Tym, co się stało. A ja? Znalazłem się w ziemi, By się przekwalifikować. "Nie będzie - myślałem - źle mi, Losie mój, prowadź!" Drogą przenikań i osmoz, Nie znanych dotąd nauce, Dostałem się w antykosmos I już nie wrócę. Tu wreszcie znajdę odmianę, Tu będę duchem-golasem, Kim innym teraz się stanę, Tak!... A tymczasem... Powitał mnie siwy jegomość I rzekł: "Z marksizmu to wziąłem: \'Niebyt określa świadomość.\' Będziesz aniołem!" Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Brzechwa bis, jaka slodycz jego ironii:) 09.03.06, 16:42 aurora.we.mgle napisała: > Niedlugo przyjdzie zaczac watek zimowy. ------- Teraz już chyba raczej wiosenny :) Odpowiedz Link Zgłoś
ave.duce Re: Światem zaczęła rzadzić Jesień. 21.07.06, 07:34 Jesiennego krwotoku nic już nie powstrzyma...? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Goniąc kormorany. 25.09.06, 01:15 Dzień gaśnie w szarej mgle. Wiatr strąca krople z drzew. Sznur kormoranów w locie splątał się, Pożegnał ciepły dzień, Ostatni dzień w mazurskich stronach. Zmierzch z jezior żagle zdjął. Mgieł porozpinał splot. Szmer tataraków jeszcze dobiegł nas, Już wracać czas. Noc się przybrała w czerń. To smutny lata zmierzch. Już kormorany odleciały stąd, Poszukać ciepłych stron, Powrócą wiosną na jeziora. Nikt nas nie żegna tu. Dziś tak tu pusto już. Mgły tylko ściga wśród sitowia wiatr, Już wracać czas. Piotr Szczepanik Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Rok za rokiem, ku jesieni życia... 23.09.06, 10:45 Znów jesień. Rok minął jak mgnienie przed nami kolejne jesienie. Ciepłe i kolorowe czy jak powietrze morowe? Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha Czas nas uczy pogody 23.09.06, 11:19 (Muz.: Krzesimir Dębski, sł.: Jacek Cygan) Widziałam wiatr o siwych włosach, roznosił spokój wśród pól, W ciepłe babie lato kości grzał. A innym razem lasy kosił, spadał ostrzem z gór, Młody był, bogiem był i gnał wolny tak. Wiele dni, wiele lat czas nas uczy pogody, Zaplącze drogi, pomyli prawdy, nim zboże oddzieli od trawy. Bronisz się, siejesz wiatr, myślisz: jestem tak młody, Czas nas uczy pogody, tak od lat, tak od lat. Ilu ludzi czas wyleczył z ran, Zamienił w spokój burzę krwi. Pewnie kiedyś nam, pod jesień tak, też czoło wypogodzi i wygładzi brwi. Widziałam dni w muzeach sennych o wnętrzach zimnych jak lód, Starsi ludzie w rogach wielkich sal. Księgi pięknych myśli pełne pokrył gruby kurz, Herbaty smak, kapci miękkich sznur, spokój serc. Wiele dni, wiele lat. . . Grażyna Łobaszewska Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Żółty liść. 24.09.06, 01:02 Żółty jesienny liść Tyle mi opowiedział, Dałaś mi go bez słów, jednak on dobrze wiedział. Jesień wszystko odmienia, Niesie smutek i łzy. Lecz zawdzięczam jesieni, Że kiedyś kwitły bzy. Żółty liść opadł z drzewa, Naszych uczuć i marzeń, Tulę do ust i szepczę, Że to nie takie proste. Jesień wszystko zamienia, Zwiędłe liście i watr, Miłość moja do ciebie, Wciąż trwa, wybacz, że trwa. Garstkę prochu liścia, Zostawiłaś po sobie, Garstkę prochu wspomnień, Porwał jesienny wiatr. Janusz Laskowski Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha Jesień w górach 24.09.06, 09:43 A.K.Torbus Lato zamkniete kluczem ptakow Zostawia tylko swe wspomnienia. Jesien odwazne stawia kroki, Zaczyna mglami dyszec ziemia. Ref: A w gorach nie ma juz nikogo, Niebo nas straszy niepogoda, Lato do cieplych stron umyka, W sklepionych chmurach i strumykach. Niebo churami postrzepione, Jesienna slota rozzalona. A drzewa pogubily liscie Na szybkie zimy przyjscie. Ref: A w gorach nie ma juz nikogo... Wiatr tylko placze sie dokola, Na zboczach pajeczyny wiesza, I zasypiaja lesne ziola, Jak smutne slowa tego wiersza. Ref: A w gorach nie ma juz nikogo (ino my)... Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Wczesna jesień 24.09.06, 11:40 Niech się ta wczesna jesień czymś jednak wyróżni, ____dokarmiajmy Kaczki,____ zabawimy się później. Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: Wczesna jesień 24.09.06, 12:08 Mnie ta spora gromadka roześmianych dzieci bardzo wzruszyła, która do niedożywionej Kaczki spontanicznie się wdzięczyła, tuliła. Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: Wczesna jesień 24.09.06, 12:20 Co można robić wczesną jesienią? Można jeździć na rolkach, rowerze, można z psem biegać jeszcze (zieleń to kolor nadziei ?) po zielonej trawie, można też karmić Kaczki pływające w parku po stawie. Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha Bursztynowy Ptaszek 24.09.06, 13:45 Jesień ptaszek bursztynowy przejrzysty z galązki na gąłazke nosi krople złota. Jesień ptaszek rubinowy świetlisty z gałązki na gałazke nosi krople krwi. Jesień ptaszek lazurowy umiera z gałązki na gałązke kropla deszczu spada. Tadeusz Różewicz Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: Bursztynowy Ptaszek 24.09.06, 18:09 Za wcześnie kupować zimowe kozaczki, póki co, dokarmiajmy Kaczki. A wtedy ptaszek rubinowy, świetlisty nie będzie krwawił. Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Addio pomidory 24.09.06, 22:35 Minął sierpień, minął wrzesień, znów październik i ta jesień rozpostarła melancholii mglisty woal Nie żałuję letnich dzionków, róż, poziomek i skowronkow Lecz jednego, jedynego jest mi żal Addio pomidory Addio ulubione Słoneczka zachodzące za mój zimowy stół Nadchodzą znów wieczory sałatki niejedzonej Tęsknoty dojmującej i łzy przełkniętej wpół To cóż że jeść ja będę zupy i tomaty Gdy pomnę wciąż wasz świeży miąższ ... w te witaminy przebogaty... Addio pomidory, addio utracone Przez długie, złe miesiące wasz zapach będę czuł Owszem była i dziewczyna i miłości pajeczyna co oplotła drżący dwukwiat naszych ciał Porwał dziewcze zdrady poryw i zabrała pomidory te ostatnie com schowane przed nią miał Addio pomidory Addio ulubione Słoneczka zachodzące za mój zimowy stół Nadchodzą znów wieczory sałatki niejedzonej Tęsknoty dojmującej i łzy przełkniętej wpół To cóż że jeść ja będę zupy i tomaty Gdy pomnę wciąż wasz świeży miąższ ... w te witaminy przebogaty... Addio pomidory, addio utracone Przez długie, złe miesiące wasz zapach będę czuł Kabaret Starszych Panów. Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha Wspomnienie 24.09.06, 22:55 Mimozami jesień się zaczyna, Złotawa, krucha i miła. To ty, to ty jesteś ta dziewczyna, Która do mnie na ulicę wychodziła. Od twoich listów pachniało w sieni, Gdym wracał zdyszany ze szkoły, A po ulicach w lekkiej jesieni Fruwały za mną jasne anioły. Mimozami zwiędłość przypomina Nieśmiertelnik żółty - październik. To ty, to ty moja jedyna, Przychodziłaś wieczorem do cukierni. Z przemodlenia, z przeomdlenia senny, W parku płakałem szeptanymi słowy. Młodzik z chmurek prześwitywał jesienny, Od mimozy złotej - majowy. Ach, czułymi, przemiłymi snami Zasypiałem z nim gasnącym o poranku, W snach dawnymi bawiąc się wiosnami, Jak tą złotą, jak tą wonną wiązanką... Julian Tuwim ==== Wiem, że "Wspomnienie" było ale to piękny wiersz więc warto go wspomnieć i w tym roku Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Jesienna dziewczyna. 25.09.06, 00:44 Z tej drogi, którą przeszło za wiosną swoją lato – już nie patrz na swą, przeszłość, na przyszłość spojrzyj za to. Ze wzrokiem na zakręcie, za którym jest już jesień, wciąż czekaj nieugięcie, aż ona ci przyniesie... Jesienną Dziewczynę, odmienną niż inne – dziewczynę z chryzantemami, z chryzantemami. Dziewczynę Jesienną – dziewczynę bezcenną i nie zamienną już na nic, już na nic. Wiosennych dziewcząt pełno i letnich tyle ładnych. Jesienną poznasz jedną, zimowych nie ma żadnych. O tamte zresztą mniejsza, gdy złoto i szkarłatnie zabarwi jesień pejzaż na przyjście tej ostatniej ... Jesiennej Dziewczyny, odmiennej od innych – dziewczyny z chryzantemami, z chryzantemami. Dziewczyny Jesiennej – dziewczyny bezcennej i nie zamiennej już na nic, już na nic. Wyciągnij ręce do niej, by tak nie przeszła mimo, bo ma we włosach promień, przy którym jaśniej zimą. Bo zachód już w niuansach czerwieni gaśnie zimnej – bo to ostatnia szansa, po której nie ma innej ... Dziewczyny Jesiennej dziewczyny bezcennej i nie zamiennej już na nic, już na nic. Dziewczyny Jesiennej dziewczyny bezcennej i nie zamiennej już na nic, już na nic. Grzegorz Turnau Odpowiedz Link Zgłoś
nenufaria pora katharsis 25.09.06, 01:26 Jesień nie jest smutku oceanem Ani depresji peanem To pora katharsis, oczyszczenia Niszczenia zła, dobra tworzenia. Jesienne brązy i purpury Są symbolami zwycięstwa natury. Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Zegarmistrz światła 25.09.06, 11:58 Może ta piosenka nie jest o jesieni ale o przemijaniu. Ma taki jesienny klimat. A kiedy przyjdzie także po mnie Zegarmistrz światła purpurowy By mi zabełtać błękit w głowie To będę jasny i gotowy Spłyną przeze mnie dni na przestrzał Zgasną podłogi i powietrza Na wszystko jeszcze raz popatrzę I pójdę nie wiem gdzie - na zawsze. Tadeusz Woźniak Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: Światem zaczęła rzadzić Jesień. 25.09.06, 17:16 Mam stałą trasę przez park a tam nie sadzawka, lecz staw jest mały. Zawsze tam staruszkowie i z dziećmi mamy karmią gołębie, kaczki. Lecz ja patrząc na to myślałam: mnie to nie dotyczy, niby z jakiej racji. Dzisiaj zatrzymałam się przy balustradce i nakarmiłam kaczki. A w stawie pływały już jesienne liście złote. Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Za tych, co jesienią na morzu 26.09.06, 10:42 "...ciszą odległych żagli..." z utworu M.Grechuty Odpowiedz Link Zgłoś
nenufaria Młoda jesień 2006 28.09.06, 01:57 Młoda jesień, pora leniwej sytości jeszcze zmysłowo ciepłej żywą krwią tętniącej słodyczy gruszo-jabłecznej mimozowej żołędności na którą łakomie zerkają wiewiórki. Świetna aktorka umie grać błogość nie zdradza, że pod maską błazna satyr się kryje jak w Ateńskiej tragedii Burze jesiennych hormonów nie jedno zniosły miasto nie jedno przerwały życie Co nam przyniesie ta opera? Uwertura - Bejruckiego piekła pochłonęła tysiące kobiet i dzieci bo miały libańskie imiona jesienny dramat scena gorejąca mikołaje z Tel Awiwu zostawili libańskim wieśniakom miliony prezentów co zmieniają ich w krwawe strzępy kilkanaście osób każdego dnia szczodrzy mikołaje… inni artyści prężą nuklearne muskuły by przekształcać Kaszmir razem z tubylcami błagają Matkę Boga o opiekę czy bogowie opiekują się górami? o ludziach zapomnieli na pewno... Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Szkoda róż Jonasza Kofty 29.09.06, 10:00 Już chłód jesienne zwarzył kwiaty I róż czerwony płomień nagle zgasł A ja nie potrafię westchnąć: cóż Gdy mówisz mi z uśmiechem: szkoda róż Szkoda róż, szkoda nas Mówisz: jesień, a myślisz: to czas Szkoda róż, szkoda nas Nie zaczniemy już nic jeszcze raz Szkoda róż, szkoda nas Spoza chmur nie dojrzymy już gwiazd Tylko w ciemne oddale patrzymy po kres Do łez, do łez, do łez Nie pierwszy raz przecież Są chmury tak nisko Choć nic się nie stało To stało się wszystko A może nam serca wiatrem owiało Wyziębły do dna Ale skąd taki żal Taki żal, taki żal Szkoda róż, szkoda nas Spoza chmur nie dojrzymy już gwiazd Tylko w ciemne oddale patrzymy po kres Do łez, do łez, do łez Czy z tym nie godzimy się zbyt łatwo Jak dym, świat przesłania szara mgła Spójrz, koniec naszych dobrych wróżb Już rozsypał wiatr Zwarzone płatki róż Szkoda róż... Wiatr łzy nam osuszy I słowa uniesie Już nie ma miłości Już mieszka w nas jesień A może to tylko Smutek co mija Niczyja jest dal Ale skąd taki żal Taki żal, taki żal Szkoda róż, szkoda nas Spoza chmur nie dojrzymy już gwiazd Tylko w ciemne oddale patrzymy po kres... Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha Jesienią, jesienią... 29.09.06, 10:37 Już na klucze ptaków zamyka się lato Umilkł śpiew ich w sośnie Już porudział wrzesień, idzie dobra jesień Więc człowiek odpocznie. Jesienią, jesienią sady się czerwienią Już chłody na czatach Jesienią, jesienią panny się rumienią Na wspomnienie lata. Pożegnanie Wigrom, koniec letnim igrom Życiu nad stan latek Znajomości płoche, może żal ich trochę Zapiszmy na straty. Jesienią, jesienią sady się czerwienią Trzeba oddać chlebak, pospłacać co trzeba Zwinąć namiot wspomnień Zasypać ognisko z tą ułudną iskrą Z której miał być płomień. Jesienią, jesienią sady się czerwienią Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Warszawa 30.09.06, 22:40 Za oknem zimowo zaczyna się dzień Zaczynam kolejny dzień życia Wyglądam przez okno, na oczach mam sen A Grochów się budzi z przepicia Wypity alkohol uderza w tętnice Autobus tapla się w śniegu Przez szybę oglądam betonu stolicę Już jestem na drugim jej brzegu Gdy patrzę w twe oczy zmęczone jak moje To kocham to miasto zmęczone jak ja Gdzie Hitler i Stalin zrobili, co swoje Gdzie wiosna spaliną oddycha Krakowskie Przedmieście zalane jest słońcem Wirujesz jak obłok, wynurzasz się z bramy A ja jestem głodny, tak bardzo głodny Kochanie, nakarmisz mnie snami Zielony Żoliborz, pieprzony Żoliborz Rozkwita na drzewach na krzewach ściekami z rzeki kompletnie pijany Chcę krzyczeć, chcę ryczeć, chcę śpiewać Gdy patrzę... Jesienią zawsze zaczyna się szkoła A w knajpach zaczyna się picie Jest tłoczno i duszno, olewa nas kelner I tak skończymy o świcie Jesienią zawsze myślę o latach Tak starych jak te kamienice Jesienią wychodzę z tobą na spacer Przez pełne kasztanów ulice Gdy patrzę... T.Love Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha to mój Grochów się budzi z przepicia 02.10.06, 01:45 Zapadł cichy wieczór , już ucichł wiatru wiew Gdzieś w oddali słychać , harmonii tęskny śpiew Biegnę wąską dróżką , co pośród gór się pnie Bo pod jarzębiną dwóch chłopców czeka mnie Ref : Jarzębino czerwona , któremu serce dać Jarzębino czerwona , biednemu sercu radź Jeden dzielny tokarz , a drugi , kowal zuch Cóż mam biedna robić , podoba mi się dwóch Obaj tacy mili , a każdy dzielny druh Droga jarzębino , którego wybrać mów Ref : Jarzębino czerwona tylko jarzębina , poradzić może mi Ja nie mogę wybrać , choć myślę tyle dni Przeszła wiosna lato , już jesień złotem lśni Już się ze mnie śmieją , dziewczęta z mojej wsi Ref : Jarzębino czerwona Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Gdy światem rządzi jesień 02.10.06, 20:48 Pereira, ten niewymowny stary pasibrzuch, zasłaniający się przed zarzutami o sybarytyzm (a jak!) chroniczną bezsennością, raz na jakiś czas nie wytrzymywał przeciągłych jesienno-zimowych zmierzchów, pakował walizkę i leciał, gdzie oczy poniosą. (Przebudzenia) Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha Wiadomość z ostatniej chwili 02.10.06, 23:17 O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny, Dżdżu krople padają i tłuką w me okno... Jęk szklany... płacz szklany... a szyby w mgle mokną I światła szarego blask sączy się senny... O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny... Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Światem zaczęła rzadzić Jesień. 29.09.06, 15:48 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=49488613&a=49488613 Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Światem zaczęła rzadzić Jesień. 06.10.06, 02:24 Ja was widziałem o świcie, w tramwaju bo powracałem luźno sobie z balu... Zawsze myślałem, że rano w tych tramwajach jest wesoluśko, że radość was umaja a tu Garbary szare mary i Opole - zdrój! Dlaczego? Ludu ty mój? To wycie syren i ranne bicie dzwonów to najpiękniejsze odgłosy tego domu... Przez 8 godzin wylegania się w pierzynach już dość! Więc skąd ta poranna złość? Tym bardziej, że... Za oknami świta, widać, że rozkwita! Rosną domy z prawej, z lewej będą też! Przecie to jest nasza duma pospolita! A wy jacyś tacy... Toż to przecie grzech! Przez chwilę myślałem Może coś się stało? Ale to by nasze Polskie Radio dawno już podało. Pisała by prasa, we wszystkich gazetach na pierwszych stronicach no bo jakaż z tego byłaby tajemnica? I tak podniecony, już nie wytrzymałem razem z motorniczym (...) tramwaj zatrzymałem I jak ten natchniony, poeta, Horacy Zawołałem... Ludzie! Kochani! Coście tacy smutni? Przecie jedziecie do pracy!!! Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Światem wiecowo rzadzi Jesień. 07.10.06, 15:00 Weź twój berecik pocieszny I sukienkę z kretonu, Pójdziemy, żeby było śmieszniej Pożartować ze sztuki współczesnej I z Jesiennego Salonu. Jeśli się nie mylę, to tłumaczył Mieczysław Porębski, historyk sztuki, emerytowany prof. UJ Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Jesień. 07.10.06, 15:06 Bar "Pod Zdechłym Psem" Zanim się serce rozełka -czemu? -a bo ja wiem?- warto zajrzeć do szkiełka w barze "Pod Zdechłym Psem". Hulał po mieście listopad, dmuchał w ulice jak w flet, w drzwiach otwartych mnie dopadł, razem do baru wszedł. "Siadaj, poborco liści, siewco zgryzot wieczornych! Czemuś drzew nie oczyścił? Kiepski z ciebie komornik. Lepiej by z trzecim kompanem... Zresztą - można i bez..." Ledwiem to rzekł, już stanął trzeci mój kompan: bies. "Czym to ja się spodziewał pić z takimi jak wy? Pierwszy będzie mi śpiewał, drugi będzie mi wył. Cyk! kompania! Na zdrowie! Pijmy głębokim szkłem. Ja wam dzisiaj o sobie opowiem w barze "Pod Zdechłym Psem"..." I poniosło, poniosło, poniosło na całego, na umór, na ostro. I listopad pijany, i bies, a mnie gardło się ściska od łez. I poniosło, poniosło, poniosło, w sali uda o uda trze fokstrot, wkoło chleją, całują się, wrzeszczą, nieprzytomnie, głupawo, złowieszczo, przetaczają się falą pijaną, i tak - do białego dnia... Milcząc pijemy pod ścianą diabeł, listopad i ja. Straciłam orientację czy ten poeta jest słuszny. Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: Światem zaczęła rzadzić Jesień. 08.10.06, 17:49 "Słuchaj, Jezu, słuchaj, Ryfka, sie Juden, za koronę cierniową, za te włosy rude, za to, żeście nadzy, za to, żeśmy winni, obojeście umrzeć powinni." Broniewski (ściągnięte z internetu) Było też coś o jesieni, ale to mi się bardziej spodobało. W końcu, gdy z drzew opadną liście, to też będą nagie. Odpowiedz Link Zgłoś
torpeda.wulkaniczna Re: Światem zaczęła rzadzić Jesień. 08.10.06, 20:22 Horoskop na 31.10. Puch przelata.Ktoś nieznany sieje chwasty,zboża,zgony i nadzieje, pieśni dzikie,smiałe i żałosne... A ja coraz śmielej wzrok otwieram, puch i pieśni, i nadzieje zbieram, i upadam.I powstaję.I rosnę Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: Światem zaczęła rzadzić Jesień. 09.10.06, 05:37 Rozrzucona zawartość plastikowych toreb pozwalała nawet wyobrazić sobie jej mieszkanie, zwłaszcza kuchnię, i osoby, które na nią czekają niezadowolone ze spóźnienia, bo przecież nie wiedzą jeszcze, co się stało. Jeśli wcześniej mówiła im, co będzie na obiad, to może nawet ktoś wstawił wodę, żeby szybciej ugotowały się kartofle, gdy wpadnie z nimi do domu. Jolanta, córka Ireny, wnuczka Bronisławy, prawnuczka Ludwiki Res Publica Nowa maj 2002 Miniatury Odpowiedz Link Zgłoś
nenufaria Odeszło Serce Barda 09.10.06, 19:19 Jesienną nocą, ciepłą Brzemienną pewnością dnia Niepewnego Co może być pożarem albo rajem Odeszło Serce Barda Boleśnie czułe Szukające rozkoszy w niepoznaniu Natchnienia w życiu świec Stanęło na rozdrożu Pije łzy słodko-słone Nieświadomych, co tu jeszcze… Nie zbłądzi w kosmicznym labiryncie Aureola miłości oświetla mu drogę Do naszych komórek, szarych Stęsknionych kolorów tęczy Którą wyczarowywał słowem i nutą Tam spocznie Wreszcie szczęśliwe Dotarło do tajemnicy istnienia. Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: Odeszło Serce Barda 09.10.06, 21:30 A kiedy będę umierać... A kiedy będę umierać, skoro umierać mam, ty nie bądź przy tym i nie radź: już ja potrafię sam. Ja chcę mieć oczy otwarte i podniesioną skroń, chcę umrzeć ot tak - na wpół żartem, a w ręku niech będzie broń. Niech mi przywieją wiatry brzęczenie dalekich pszczół, niech Wisłę zobaczę i Tatry, wszystko, com kochał i czuł. Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: Odeszło Serce Barda 09.10.06, 21:32 To był wiersz innego poety. Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: Odeszło Serce Barda 09.10.06, 21:58 Nie chowaj niczego w dłoniach, Ani pamięci w duszy, A kiedy ostatniego obola Wsuwać Ci będą w dłonie, Nic ci z nich nie wypadnie, Gdy będą rozwierać palce. Jaki dadzą ci tron, Którego nie strzaska Atropos? Jakie laury, których niee zetną Wyroki sędziego Minosa? Jaki czas, który cię nigdy Nie zmieni w figurę cienia. Którą się staniesz wstępując W noc i na koniec drogi? Bierz kwiaty do ręki i ciskaj Po jednym przelotnym spojrzeniu. Usiądź w słońcu. Abdykuj I sobie samemu królem. Też innego poety Odpowiedz Link Zgłoś
nenufaria W malinowym chrusniaku 10.10.06, 02:38 MAREK GRECHUTA - W MALINOWYM CHRUśNIAKU W malinowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem Zapodziani po głowy, przez długie godziny Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny. Palce miałaś na oślep skrwawione ich sokiem. Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty, Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory, Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory, I szedł tyłem na grzbiecie jakiś żuk kosmaty. Duszno było od malin, któreś, szepcząc, rwała, A szept nasz tylko wówczas nacichał w ich woni, Gdym wargami wygarniał z podanej mi dłoni Owoce, przepojone wonią twego ciała. I stały się maliny narzędziem pieszczoty Tej pierwszej, tej zdziwionej, która w całym niebie Nie zna innych upojeń, oprócz samej siebie, I chce się wciąż powtarzać dla własnej dziwoty. I nie wiem, jak się stało, w którym oka mgnieniu, Żeś dotknęła mi wargą spoconego czoła, Porwałem twoje dłonie - oddałaś w skupieniu, A chruśniak malinowy trwał wciąż dookoła. * * * Śledzą nas... Okradają z ścieżek i ustroni, Z trudem przez nas wykrytych. Gniew nasz w słońcu pała! Śpieszno nam do łez szczęścia, do tchów naszych woni, Chcemy pieszczot próbować, poznawać swe ciała. Więc na przekór przeszkodom źrenicą bezradną Chłoniemy się nawzajem, niby dwa bezdroża, A gdy powiek znużonych kotary opadną, Czujemy, żeśmy wyszli z uścisków i z łoża. Nikt tak nigdy nie patrzał, nie bywał tak blady, I nikt do dna rozkoszy ciałem tak nie dotarł, I nie nurzał swych pieszczot bezdomnej gromady W takim łożu, pod strażą takich czujnych kotar! * * * Taka cisza w ogrodzie, że się jej nie oprze Żaden szelest, co chętnie taje w niej i ginie. Czerwieniata wiewiórka skacze po sośninie, Żółty motyl się chwieje na złotawym koprze. Z własnej woli, ze śpiewnym u celu łoskotem Z jabłoni na murawę spada jabłko białe, Łamiąc w drodze kolejno gałęzie spróchniałe, Co w ślad za nim - spóźnione - opadają potem. Chwytasz owoc, zanurzasz w nim zęby na zwiady I podajesz mym ustom z miłosnym pośpiechem, A ja gryzę i chłonę twoich zębów ślady, Zębów, które niezwłocznie odsłaniasz ze śmiechem. * * * Hasło nasze ma dla nas swe dzieje tajemne: Lampa, gdy noc już zdąży świat mrokiem owionąć, Winna zgasnąć w tej szybie, a w tamtej zapłonąć. Na znak ten oddech tracę. Już schody są ciemne. Czekasz z dłonią na klamce i, gdy drzwi otwiera, Tulę tę dłoń, co jeszcze ma chłód klamki w sobie, A ty w zamian przyciskasz moje ręce obie Do serca, które zawsze u drzwi obumiera. Wchodzę ciszkiem, jak gdyby krok każdy knuł zbrodnię, Między sprzęty, co dla mnie są sprzętami czarów. Sama ścielesz swe łóżko według swych zamiarów, By szczęściu i pieszczotom było w nim wygodnie. I zazwyczaj dopóty milczymy oboje, Dopóki nie dopełnisz podjętego trudu. Ile w dłoniach twych pieczy, miłości i cudu ! Kocham je, kocham za to, że piękne, że twoje. * * * Zazdrość moja bezsilnie po łożu się miota: Kto całował twe piersi, jak ja, po kryjomu ? Czy jest wśród twoich pieszczot choć jedna pieszczota, Której, prócz mnie, nie dałaś nigdy i nikomu ? Gniewu mego łza twoja wówczas nie ostudzi ! Poniżam dumę ciała i uczuć przepychy, A ty mi odpowiadasz, żem marny i lichy, Podobny do tysiąca obrzydłych ci ludzi. I wymykasz się naga. W przyległym pokoju We własnym się po chwili zaprzepaszczasz łkaniu, I wiem, że na skleconym bezładnie posłaniu Leżysz jak topielica na twardym dnie zdroju. Biegnę tam. Łkania milkną. Cisza niby w grobie. Zwinięta, na kształt węża, z bólu i rozpaczy Nie dajesz znaku życia - jeno konasz raczej, Aż znienacka za dłoń mnie pociągniesz ku sobie. Jakże łzami przemokłą, znużoną po walce Dźwigam z nurtów pościeli w ramiona obłędne ! U nóg twych rozemknione pieszczotami palce Jakże drogie mym ustom i jakże niezbędne ! * * * Z dłońmi tak splecionymi, jakbyś klęcząc, spała, W niedostępne mym oczom wpatrzona widzenie, Płaczesz przez sen i wstrząsem wylęklego ciała Błagasz o nagłą pomoc, o rychłe zbawienie. Jeszcze płaczu niesytą do piersi cię tulę, A ty goisz się we mnie, niby lgnąca rana, A ja płacz twój całuję, biodra i kolana I ramię i zsuniętą z ramienia koszulę. Lecz karmiony ust twoich spłakanym oddechem, Nie pytam o treść widzeń. Dopiero z porania Zadaję ciemną nocą tłumione pytania. Odpowiadasz bezładnie - ja słucham z uśmiechem. * * * Wyszło z boru ślepawe, zjesieniałe zmrocze, Spłodzone samo przez się w sennej bezzadumie. Nieoswojone z niebem patrzy w podobłocze I węszy świat, którego nie zna, nie rozumie. Swym cielskiem kostropatym kąpie się w kałuzy, Co nęci, jak ożywczych jadow pełna misa, Czołgliwymi mackami krew z kwiatów wysysa I ciekliną swych mętow po ziemi się smuży. Zwierzę, co trwać nie zdoła zbyt długo na świecie, Bo wszystko wokół tchnieniem zatruwa i gasi, Lecz gdy ty białą dłonią głaszczesz je po grzbiecie, Ono, mrucząc, do stóp twych korzy się i łasi. * * * Czasami mojej ślepej posłuszny ochocie Pragnę w tobie mieć czujną na byle skinienie Sługę, co pieszczotami gasi me pragnienie, A ty jesteś tak zmyślna i zwinna w pieszczocie! Gdy twój warkocz, jak w słońcu wybujałe ziele, Tchem rozwartych ogrodów mą duszę owionie, Głowę twą, niby puchar, ujmuję w swe dłonie I wargami w ślad dreszczu prowadzę po ciele. I raduję się, śledząc tę wargę, jak zmierza Do mej piersi kosmatej, widnej w niedomroczu, W której marzę pierś w lesie ryczącego zwierza I staram się, gdy pieścisz, nie tracić go z oczu. * * * Ty pierwej mgły dosięgasz, ja za tobą w ślady Zdążam, by się w tym samym zaprzepaścić lesie, I tropiąc twoją bladość, sam się staję blady, I zdybawszy twój bezkres, sam ginę w bezkresie. A potem wzieram w oczy, by zgadnąć, czy dość ci Omdlenia, co się nogom udziela, jak szczęście, I twe dłonie, jak w paki, mnę w zdrobniałe pięście, By się w nich docałować twych chrząstek i kości. A one wypukleją na dłoni przegibie, Niby pestki owoców, zróżowionych znojem, I nieśmiałym do ust mych garną się wyrojem, Zatajone w swej ciepłej od pieszczot siedzibie. Ich dotyk budzi wzruszeń zaniedbanych krocie, A ty, tuląc je w warg mych rozrzewnioną ciszę, Dziecinniejesz w uścisku, malejesz w pieszczocie, Chwila - a już cię do snu z lat dawnych kołyszę. * * * Zazdrośnicy daremnie chcą pochlebić pierwsi Czarom skrytym w twym ciele z moją o nich wiedzą! Oczy, co się rzęsami nie tknęły twych piersi, Czyliż pustym domysłem te czary wyśledzą? Kto w chwili pocałunków nie zagrzał swej dłoni Na twych bioder nawrzałej żądzą przegięcinie. Nie potrafi określić upojeń tej woni, Co z ciebie, jako z róży, snem potartej, płynie. Kto ustami w nóg twoich nie wdumał się dreszcze, Nigdy dość nie wysłowi twych oczu omdlenia, A choćby je dzień cały badał bez wytchnienia, Nie wypatrzy z nich tego, co ja z nich wypieszczę! * * * Zmienionaż po rozłące ? O, nie, nie zmieniona ! Lecz jakiś kwiat z twych włosów zbiegł do stóp ołtarzy, A, choć brak tego zbiega nie skalał twej twarzy Serce me w tajemnicy przed twym sercem kona... Dusza twoja śmie marzyć, że, w gwiezdne zamiecie Wdumana, będzie trwała raz jeszcze i jeszcze - Lecz ciało ? Któż pomyśli o nim we wszechświecie, Prócz mnie, co tak w nie wierzę i kocham, i pieszczę ? I gdy ty, szepcząc słowa, z ust zrodzone znoju, Dajesz pieszczotom ujście w tym szepcie, co pała, Ja, zamilkły wargami u piersi twych zdroju, Modlę się o twojego nieśmiertelność ciała. Odpowiedz Link Zgłoś
palnick maziste wycinanki 14.10.06, 20:30 na zachód wysunięty niekończący się brzeg dzierży ląd w szerokim objęciu sztorm wydziera morzu skłębione fale rozlewa po szorstkim piasku po drugiej stronie migawek życia rozsiewa się zapach przyległej jesieni w jesiennym powrocie krajobraz mazistych wycinanek wkracza do pamięci skrycie Joanna Kobos-Kamińska. Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: maziste wycinanki 14.10.06, 22:40 Gdy nadejdzie czas naszej Jesieni, Lidio, Z zapowiedzią Zimy, zachowajmy myśli Nie dla przyszłej Wiosny, innym przynależnej Ani nie dla Lata, w którym umieramy, Lecz dla tego, co zostaje z przemijania – Dzisiejszej żółcieni, którą żyją liście, I która jedne odróżnia od drugich. Ricardo Reis przekład Michał Lipszyc Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Odlatują ptaki 15.10.06, 10:29 Liść pożółkły spada z drzewa chłodny wicher wieje chór ptaszęcy już nie śpiewa ścichły lasy, knieje. Słońce bladsze rankiem wstaje na niebieskie szlaki. Posmutniały nasze gaje - - odlatują ptaki. Już gromadką mkną bociany w niebieskie przestworze. Lecą kędyś w kraj nieznany za dziesiąte morze. Puste gniazda zostawiły nad wieśniaczą strzechą. Ich znajomy klekot miły niesie z wiatrem echo. Artur Oppman Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Odlatują ptaki 16.10.06, 21:28 Dzikie gęsi Idą chłody, idą słoty jesienne. Dni są krótkie, noce długie i ciemne. Idą słoty, idą psoty i głody zziębnie rola, zziębną lasy i wody. Oj, już pora, oj pora Odlatywać dzikim gęsiom z jeziora. Hej, wy gąski, dzikie gąski żałosne, a powróćcie do nas tutaj na wiosnę. Odpowiedz Link Zgłoś
zwykly2 Re: Światem zaczęła rzadzić Jesień. 12.10.06, 15:35 httpwww.polishcds.caskoksoundpolskieuumerkonc_jes01_kjnds.ram Odpowiedz Link Zgłoś
zwykly2 Re: Światem zaczęła rzadzić Jesień. 12.10.06, 15:37 www.polishcds.ca/skok/sound/polskie/u/umer/konc_jes/01_kjnds.ram Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Jesienne dni. 14.10.06, 16:10 w kolory przyodziane prężą się smukłe buki powiew liści umyka szelestnie jesienne dni wracają przymglonym słońcem osłaniają swe twarze przechowują trwałość w potędze dębów słabe ulegają wiatrom w trwaniu chłodu niedosłyszane gubią liście lata jesienne dni wyrwane z potoku czasu opadają z losem drzew Odpowiedz Link Zgłoś