Dodaj do ulubionych

Światem zaczęła rzadzić Jesień.

    • nenufaria Preludium wiosny 25.10.06, 23:50
      Gdy mądre drzewa przeżyją jesienny katharsis
      pochowają swe złote i szkarłatne dzieci,
      żywicznie opłaczą utratę ich urody
      i metamorfozę
      w proch boski swą niepięknością,
      nie żałuj jaśminowej słodyczy lata
      orgiastycznego fermentu młodej jesieni
      melancholiczna pora chłodów, katarów, szarości
      jest konieczna
      by żywiołowo znów zakochać się we wiośnie.
      N
    • rodzynka.sardynka Torpeda Wulkaniczna to literatura, to fikcja 28.10.06, 17:21
      Szczodruszka

      (piosenka na szczodry wieczór)

      Do siego roku! Szczodrego roku!
      Żyto, pszenicę siejemy wokół!
      Niechaj poschodzi, niechaj się rodzi
      Dobro wszelakie w naszej zagrodzie
      Dobro wszelakie, takie i siakie
      Błogosławimy Swaroga znakiem
      Znakiem Swaroga, Jasnego Boga
      Dawcy pełnego stoga i broga
      Stoga i broga, żywota wszego
      Rok w rok się rodzi wszystko od niego
      Wszystko co wiada i co nie wiada
      Wszelka żywioła Swarogu rada
      Hej! Rada rada, rada raduszka
      Swarogu rada nasza szczodruszka!
      Antoni Wacyk
      • krykucha O jesieni, o jesieni... 29.10.06, 01:19
        Niech się wszystko odnowi, odmieni....
        O jesieni, jesieni, jesieni .....
        Niech się nocą do głębi przeźrocza
        nowe gwiazdy urodzą czy stoczą,
        niech się spełni, co się nie odstanie,
        choćby krzywda, choćby ból bez miary,
        niesłychane dla serca ofiary,
        gniew czy miłość, życie czy skonanie,
        niech się tylko coś prędko odmieni.
        O jesieni!... jesieni! ... jesieni!

        Ja chcę burzy, żeby we mnie z siłą
        znowu serce gorzało i biło,
        żeby życie uniosło mnie całą
        i jak trzcinę w objęciu łamało!
        Nie trzymajcie, nie wchodźcie mi w drogę
        już się tyle rozprysło wędzideł ...
        Ja chcę szczęścia i bólu, i skrzydeł
        i tak dłużej nie mogę, nie mogę!
        Niech się wszystko odnowi, odmieni! ...
        O jesieni! ... jesieni! ... jesieni.

        Kazimiera Iłłakowiczówna
        • palnick W parku 30.10.06, 20:37

          Znowu się włóczę po prastarym parku,
          O, ciszo żółtych i czerwonych kwiatów.
          I wy smucicie się, łagodne bogi,
          I smuci się jesienne złoto wiązów.
          Nad niebieskawą sadzawką bez ruchu
          Trwa trzcina i pod wieczór milknie drozd.
          O, wtedy pochyl i ty białe czoło
          Przed zapadniętym pradziadów marmurem.


          George Trakl
    • obrobka_skrawaniem Październik 29.10.06, 16:50
      Październik

      Jesienna krzątanina drzew
      Góra zeszła na brzeg
      łapie ryby jak niedźwiedź
      Jesienna krzątanina drzew
      Poprad unosi białą sukienkę miłości
      nie znam już twarzy
      opartej kiedyś o góry jak ikona
      Jesienna krzątanina sumień
      Wiele rzeczy stary nie pojmuję
      Błąkam się po świecie jak po domu
      ciemnym
      z oknami usianymi gwiazdami
      Gwiazdy wróżyły mi samotność
      i to się potwierdza gdyż prócz zwierząt
      i ptaków nie mam przyjaciół
      prócz swetra który ma jeszcze
      bijące serce
      I wiesz – chciałem ci coś powiedzieć
      lecz rozpaliłem jesień na cały horyzont
      i wszystko poszło z dymem
      I może to lepiej
      Zagraj mi tylko na harmonijce
      te czerwone lecące liście
      daleki gwizd pociągu wśród gór
      małą sukienkę miłości
      i zagraj mi moją wolność
      która rani wszystkich
      do krwi jak głóg

      Jerzy Harasymowicz
      • krykucha Jesień 29.10.06, 17:26
        Wiatr

        Najwiekszy elektroluks świata

        Wszystkie drzewa

        z liści poomiatal

        I baluje w pustej altanie.



        Spadły liście

        Posnęły wiewiórki,

        Ciała drzew

        Dostały gęsiej skórki,

        Można sprawdzić, panowie i panie.

        *

        Uciekają z ogrodów dziewczyny,

        Wjechaliśmy w hrabstwo Aspiryny,

        Wjechaliśmy dośść zdecydowanie.



        Wszystko razem biorąc, krótka mowa:

        Najpierw deszczyk,

        Potem krzyż

        I głowa

        I w łóżeczko, panowie i panie.

        *

        A w łóżeczku

        (Jeśli grypa letka)

        Całkiem miło:

        Książeczka,

        Gazetka,

        Albo słodkie kimanie-drzemanie.



        Jeśli tylko radio nam nie trzeszczy

        I symptomów nie ma zbyt złowieszczych,

        To jest bosko, panowie i panie.

        Ludwik Jerzy Kern

        • palnick Odlatujące żurawie 30.10.06, 18:08

          W jesiennej ciszy wśród mgieł zadumy
          żurawi klucz leci w dal,
          w jesiennym łzawym wiatru poszumie
          jak serca tęsknota, jak żal.

          Stoję w jesiennej szacie pola
          wpatrzona w żurawie lecące,
          jak pożegnanie serca, jak cicha niedola,
          jak marzeń sny gdzieś płynące.

          Żegnajcie i znowu powróćcie żurawie
          radosnym kluczem wraz z wiosną,
          zostawcie mi piórko na łące przy stawie,
          dziś żegnam was jesienną piosnką.


          Zofia Ewa Szczęsna
          • obrobka_skrawaniem Żurawie 31.10.06, 14:15

            O żurawie na niebie krwawym!
            O kluczu lekki i złoty,
            który otwierasz tęsknotę
            za nieskończonym odlotem!


            Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
            • palnick Co mnie cieszy jesienią 01.11.06, 19:53

              Chwile wytchnienia, złapanego oddechu,
              chwile śmiechu, radości i smutku.

              Wiatr wszystko porywający,
              deszcz i szaruga.

              Dni, których jeszcze nie znam.

              Ten bezbronny liść,
              który dojrzałam wczoraj,
              zajęty swoimi ruchami
              i przeróżnymi gestami,
              tańczący do wiejącej,
              przemijającej nuty.

              Niedostrzegalna pajęcza nić,
              zjawisko walki natury z naturą.


              Ewa Kamińska
              • obrobka_skrawaniem Liście klonowe 01.11.06, 20:08

                Liście klonowe, łagodne jak ręce ,
                głaszczą mnie po włosach - nic więcej ,
                dotykają sukni, ramion, szyi z lekka, z lekka
                jak mrugająca powieka --
                mruga i nie wie o tym ...
                Pachną jesienią i słońcem, i złotem ,
                pachną i głaszczą ...nic więcej.


                Kazimiera Iłłakowiczówna
    • palnick Jesienny pan 30.10.06, 20:09

      siedział na mokrym krawężniku
      zawieszony myślą między liściem
      strąconym z drzewa
      jesiennym deszczem
      a mokrą kostką rynsztoku
      najstarszego na świecie miasta

      twarz mu błyszczała wilgotnym smutkiem
      a liść ... był piękny i martwy
      szarpany wiatrem bronił się przed
      potokiem brudnej deszczówki
      rwącej wartko wyślizganym brukiem
      do morza wiecznej mądrości

      szary bezsilny jesienny pan
      z rozpaczą w szklistym wzroku
      słał mu otuchę myśli
      rozgrzanych wspomnieniem lata
      ale liść był zbyt ciężki
      bezlitosnym przeznaczeniem

      woda w dole niosła tysiące takich jak on
      liściastych istnień brzemiennych
      mokrym ciężarem deszczowej jesieni
      wkrótce i on bezwolnie
      wplótł się w strumień łez i znikł
      wchłonięty czeluścią ulicznego ścieku

      jesienny pan długo jeszcze
      siedział na mokrym krawężniku
      z dusza przylgniętą do wizerunku
      liścia odchodzącego w nicość
      brudna woda pieściła mu stopy
      twarz błyszczała wilgotnym smutkiem

      Bolesław Łucki
      • krykucha Listopad 31.10.06, 00:45
        Złote, żółte i czerwone
        Opadają liście z drzew,
        Zwiędłe liście w obcą stronę
        Pozanosił wiatru wiew.

        Nasza chata niebogata,
        Wiatr przewiewa ją na wskroś,
        I przelata i kołata,
        Jakby do drzwi pukał ktoś.

        W mokrych cieniach listopada
        Może ktoś zabłąkał się?
        Nie, to tylko pies ujada.
        Pomyśl także i o psie.

        Strach na wróble wiatru słucha,
        Sam się boi biedny strach,
        Dmucha plucha-zawierucha,
        Całe szyby stoją w łzach.

        Jakiś wątły wóz na szosie
        Ugrzązł w błocie aż po oś,
        Skrzypią, jęczą w deszczu osie,
        Jakby właśnie płakał ktoś.

        Mgły na polach, ciemność w lesie,
        Drga jesieni smutny ton,
        Przyjdzie wieczór i przyniesie
        Sny i mgły, i stada wron.

        Wyjść się nie chce spod kożucha,
        Blady promyk światła zgasł,
        Dmucha plucha-zawierucha,
        Zimno, ciemno, spać już czas

        Jan Brzechwa
        • obrobka_skrawaniem Październik 31.10.06, 14:22

          Brzozy są jak złote wodotryski.
          Zimno jest jak w ostatnim liście.
          A słońce jest jak ktoś bliski,
          który ziębnie i odchodzi. Lecą liście...


          Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
          • palnick Jesień 01.11.06, 18:44

            Zanurzać zanurzać się
            w ogrody rudej jesieni
            i liście zrywać kolejno
            jakby godziny istnienia


            Chodzić od drzewa do drzewa
            od bólu i znowu do bólu
            cichutko krokiem cierpienia
            by wiatru nie zbudzić ze snu


            I liście zrywać bez żalu
            z uśmiechem ciepłym i smutnym
            a mały listek ostatni
            zostawić komuś i umrzeć



            Edward Stachura
    • obrobka_skrawaniem Na cmentarz łemkowski 31.10.06, 15:30

      Oto cmentarz
      zielem zarosły

      Oto poręba
      po krzyżach zwalonych

      wiatrołom
      świętego drzewa

      Oto cmentarze Łemków
      w Złockiem
      w Szczawniku
      w Leluchowie

      Oto śpią na podłodze
      dawno już spróchniałej
      bez krzyża nad głową
      Fiłypy
      Nykyfory
      Harasymy

      jesień im tylko
      ostu zapala
      świecę

      liści szumi
      wieniec

      czort niepotrzebny
      wilkiem w zarośla
      czmycha


      Jerzy Harasymowicz
      • palnick * * *(jesienną łzą cię żegnam) 31.10.06, 17:56
        * * *
        jesienną łzą cię żegnam
        ze słońcem i latem
        byłem ci wtedy potrzebny
        schowana w moim cieniu
        leczyłaś rany
        nabierałaś sił
        wolno
        jakby z rozmysłem
        później odeszłaś
        a ja zmartwiały zostałem
        jak smutkiem pożółkły
        nikomu niepotrzebny liść
        może wrócisz wiosna
        jak zakwitną bzy
        wyciągnę wtedy ramiona
        i znów okryję cię cieniem
        może wtedy zostaniesz
        na dłużej


        Bolesław Łucki
        • rodzynka.sardynka Re: * * *(jesienną łzą cię żegnam) 31.10.06, 18:20
          Zmieniłam tylko płeć w tym "Liście..."

          Pan pamięta -
          tak, na pewno pan pamięta,
          jak stałam milcząc,
          o ścianę oparta,
          pan wzburzony był i przejęty,
          i słów mi nie szczędził
          złych i twardych.

          Pan mówił,
          że rozstać się musimy,
          że dosyć ma już
          udręk tych i szaleństw,
          że mu pisane zająć się czymś innym,
          rozsądnym,
          mnie zaś -
          w dół się toczyć dalej.

          (fragment)

          S.Jesienin
          W.Woroszylski
          • palnick O jesieni, jesieni... 01.11.06, 14:26
            Niech się wszystko odnowi, odmieni...
            O jesieni, jesieni, jesieni...
            Niech się nocą do głębi przezroczą
            nowe gwiazdy urodzą czy stoczą
            niech się spełni, co się nie odstanie,
            choćby krzywda, choćby ból bez miary,
            niesłyczane dla serca ofiary,
            gniew czy miłość, życie czy skonanie,
            niech się tylko coś prędko odmieni.
            O, jesieni!... jesieni!... jesieni!...

            Ja chcę burzy,żeby we mnie z siłą,
            znowu serce gorzało i biło,
            żeby życie uniosło mnie całą
            i jak trzcinę w objęciu łamało!
            Nie trzymajcie, nie wchodźcie mi w drogę,
            już się tyle rozprysło wędzideł...
            Ja chcę szczęścia i bólu, i skrzydeł
            i tak dłużej nie mogę, nie mogę!!
            Niech się wszystko odnowi, odmieni!...
            O jesieni!... jesieni!... jesieni!...

            N.N
    • zwykly2 Re: Światem zaczęła rzadzić Jesień. 31.10.06, 17:44
      " Są takie noce od innych ciemniejsze,
      kiedy się wolno rozpłakać,
      wolno powtarzać słowa najświętsze,
      mówić o wróżbach i znakach,
      tylko nie wolno tej nocy pod różą
      okraść, okłamać, oszukać,
      bo się już będzie odtąd na próżno
      bezsennej nocy tej szukać... "




      Agnieszka Osiecka



      • palnick Obudzą mnie... 31.10.06, 17:57

        Obudzą mnie jarzębin
        rozpacze wśród asfaltu,
        listopad się pokłoni,
        zastuka wiatr do drzwi...
        i znowu jak hrabina
        pijana wrócę z rautu,
        i znów zobaczę siebie:
        ten obraz bardzo zły.
        W jesieni lustrze bladym,
        o jedno lato starsza,
        z piosenką do szuflady,
        z mężczyzną,
        któremu nie wystarczam.


        Agnieszka Osiecka
    • palnick Z n o w u 01.11.06, 14:31

      Znowu jesień, znowu jesień polska,
      Żółte liście na ulicach Wrocławia,
      Kowalskiego wzięli do wojska,
      Zamachowski zacier nastawia.
      Przyszedł sąsiad i gada po lwowsku
      (choć urodził się koło Gorzowa)
      - Patrz pan, jakiś ziomkostwa na Śląsku,
      Nie daj Boży si zaczni ud nowa.
      W domu pachną prawdziwki i śliwki,
      Na obrazie ginie książę Pepi,
      Całe wojsko ma mieć rogatywki,
      To już wtedy nas nikt nie zaczepi.
      Ucieszyli, ożywili się starsi:
      - Jednak jest równowaga na świecie,
      Kiedyś był przymusowy marksizm,
      Teraz muszą na religię iść dzieci!
      Chłopskie wozy w obłokach kurzu,
      Dalej Nysa, za Nysą świat...
      Tylko stary ułan na wzgórzu
      Ciągle pełni swój biedny zwiad,
      Tylko panna Hortensja we dworze
      Plan kampanii ustala po cichu:
      - Panie Maćku, tu się rannych położy,
      A CKM ustawicie na strychu.
      Babie lato leci wzdłuż ulicy
      Kocur drzemie na grządce z petunią...
      - W razie gdyby oprócz Niemców bolszewicy,
      To gdzie szukać granicy z Rumunią?
      Znowu jesień, taka śliczna znowu,
      Wieczór ciepły jak wtedy, w przeddzień...
      - Chodź, przejdziemy się z psem Jaworową,
      Wnuki rosną... E, jakoś to będzie.


      Andrzej Waligórski
      • obrobka_skrawaniem Jesienny żart 01.11.06, 17:28

        Klon krwawy i żółta lipa
        liście, listeczki sypią.
        Zrzuca je ptak lecący,
        strąca osa niechcący.
        Wiatrowi na płacz się zbiera,
        że liście się poniewiera;
        chodzi dołem i górą
        i zbiera je oburącz,
        i płacze nad nimi deszczem,
        po gałęziach je mokrych wiesza.
        Nic z tego ... Oczywiście.
        Potem mówią, że wiatr zrywa liście.

        Kazimiera Iłłakowiczówna
        • palnick Babie lato 01.11.06, 18:31

          Zdobi nitka siwizny głowę szpakowatą,
          A żona się uśmiecha mówiąc: "Babie lato..."


          Jan Sztaudynger
    • rodzynka.sardynka Re: Światem zaczęła rzadzić Jesień. 01.11.06, 14:44
      Nie każdy mógł się wysłowić,
      Nie każdemu dane jest jabłkiem
      Spadać na cudze kolana.

      Oto jest największa na świecie spowiedź -

      Spowiedź chuligana.

      Ja umyślnie się nigdy nie czeszę
      I głowę noszę w wietrze rozchwianą jak
      świeca.

      Waszych dusz bezlistną jesień
      Przyjemnie mi w ciemnościach wam
      oświecać.

      Przyjemnie mi, kiedy przekleństwa
      kamień
      Dosięga mnie jak grad i chce mnie zwalić
      z nóg.

      Ja tylko mocniej ściskam znów rakami
      Rozkołysanych włosów moich stóg.

      • obrobka_skrawaniem * * * 01.11.06, 17:34

        Oddaj wierzbie
        Całą nienawiść, całe pożądanie
        Twego serca.


        Matsuo Basho
        (przekład Czesław Miłosz)

        • palnick Trzecia jesień 01.11.06, 17:39
          To był ostatni nasz spacer, kochana,
          wśród wiatru, ptaków i drzew.
          Oczy twe smutne tak dziwnie błyszczały,
          a słowa twe brzmiały, jak śpiew.

          Nie płacz już, miła ma, jutro gdzieś zniknie żal,
          porwie go z sobą wiatr, zmyje deszcz bólu ślad.
          Uwierz mi, znikną łzy, z nieba znów błysną skry.
          Uwierz mi - przyjdzie dzień, gdy stanę u twoich drzwi.

          Trzecia jesień liście zrzuca z drzew
          złocąc nimi świat.
          Trzeci rok deszcz myje moje łzy
          i wiem, że nie wróci ta miłość sprzed lat.

          Wiem, że nie kochasz mnie tak, jak kochałaś
          gdy szliśmy oboje przez park.
          Pewnie nie wrócisz tu, jak obiecałeś
          rzucając swe słowa na wiatr.

          Nie płacz już, miła ma. . . itd.

          Trzecia jesień. . . itd.

          Nie mam już złudzeń, lecz jedno marzenie,
          co spełnia się w każdym mym śnie.
          Abyś powiedział, ze nigdy nikogo
          nie będziesz tak kochał, jak mnie.

          Nie płacz już, miła ma. . . itd.

          ???
          • obrobka_skrawaniem Usta me ogrzej 02.11.06, 15:38

            Spójrz nadchodzi noc
            Kilimem mroku z nieba spływa
            I dom mój i ścieżkę,
            Na której czekam w sobie chowa
            Więc nie każ mi już dłużej tak
            Na siebie czekać w chłodzie nocy

            Spójrz, już przyszła noc
            Zakrywa sobą szyby okien
            Jej mrokiem twarz otul
            Nikt cię nie pozna w szalu, w szalu mroku
            Więc uchyl drzwi i nie każ mi
            Na siebie czekać w chłodzie nocy


            T.Nalepa; B.Loebl
    • emerytka2006 Magda Czapińska 01.11.06, 17:36
      Skądinąd autorka śiwetnych piosenek do kabaretu Olgi Lipińskiej...
      • palnick Z i m n o m i 01.11.06, 18:00

        Niesie wiatr z pobliskich ściernisk
        Płonącego chrustu dym
        Miły mój to już październik
        Do jesieni pełny rym.
        A Ty wodzisz mnie po lesie
        I nie mówisz przy tym nic
        Co nam spacer ten przyniesie
        Gdy tak miłość będziesz kryć.

        Zimno mi, po prostu zimno mi,
        Przecież taki wiatr,
        A Ty nie wiesz, nie rozumiesz
        A Ty nie chcesz lub nie umiesz
        Ogrzać ust mych ciepłem warg.

        Przyszła noc puchają sowy
        Drzewom w lesie liść się śni,
        A Ty wciąż przez tyle godzin
        Siedzisz cicho u mych drzwi.
        Boże, przecież to październik
        Jeszcze się przeziębisz mi,
        A po zatem gdy jest ciemno
        Jeszcze bardziej serce drży.

        Zimno mi, bez Ciebie zimno mi
        Wiec kochany wejdź,
        Może ciemność cię ośmieli
        Aby wreszcie się podzielić
        Wspólnym ciepłem naszych serc.

        Płynie czas i w ciszy spada
        Przedostatni zwiędły liść,
        Miły mój to już przesada
        Tak bez słowa przy mnie tkwić
        Ma wiewiórka futro rude,
        Czarne pióra nosi kruk,
        A ja Ciebie mam bez złudzeń,
        Byś mnie kiedyś ogrzać mógł.

        Zimno mi, przy Tobie zimno mi
        Kto popełnił błąd?
        Że Ty nie wiesz, nie rozumiesz,
        Że Ty nie chcesz, lub nie umiesz
        Przelać ciepła z rąk do rąk.


        N.N
        • obrobka_skrawaniem Cisza leśna 02.11.06, 15:41

          Jak jednorożec z bajki, piękniejszy nad słowa,
          cicho i dumnie -
          wybiegłaś na skraj czasu, ty miłości nowa,
          i patrzysz ku mnie.
          O tylko nie zawracaj płochliwa, niegłodna
          w głąb cienistego boru!
          Podbiegnij i krzyknąwszy, wbij mi w serce do dna
          tęczowy twój jednoróg!


          Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
      • palnick Listopad 01.11.06, 18:48

        Listopad liśćmi płacze
        za przeminionym latem.
        Wiatr biegnie szosą nieba,
        popędzają chmury batem.

        Jesienne słońce blade
        wyzłaca igły sosnom.
        A las jesienny szumi
        jak potok górski wiosną.


        Domeradzki W.
        • palnick Re: Listopad 01.11.06, 18:49

          Z nocy na dzień coraz zimniej,
          pochmurniej z dnia na dzień,
          ogołociał, osierociał
          świat w tym listopadzie.
          Już na drzewach zgasła resztka
          liścianego złota,
          złota jesień utonęła
          w chlupoczących słotach.
          Już zasypia borsuk w borze,
          nasionka - pod ziemią.
          Nie ćwierkają senne świerszcze,
          w swych kryjówkach drzemią.
          Wszystkie barwy gdzieś przepadły
          niby kamień w studnię,
          by nie spotkać się przypadkiem
          z nadchodzącym grudniem.

          N.N
          • obrobka_skrawaniem Barwy jesieni 02.11.06, 14:27

            Jesienne chmury znów pędzi wiatr
            W dalekie strony, w daleki świat.
            Zielone drzewa, które chroniły nas,
            W żółte kolory zamienił czas.

            Dalekie ścieżki, po których ja
            Błądziłem kiedyś w pogoni dnia
            I kwiaty, które witały nas,
            W żółte kolory zamienił czas.

            Szeroką plażę i morza brzeg
            Zakryje wkrótce głęboki śnieg.
            Dziś tylko liście zdobią pusty las,
            Na żółto drzewa maluje czas.


            Słowa: M. Gaszyński, Muzyka: S. Krajewski
    • rodzynka.sardynka Re: Światem zaczęła rzadzić Jesień. 01.11.06, 19:52
      Przekład Tadeusz Mongrid

      ***

      Żegnaj, przyjacielu, do widzenia,
      Drogi mój, od krwi serdecznej bliższy.
      Ta rozłąka w ciemnych
      przeznaczeniach
      Obietnicą połączenia błyszczy.

      Żegnaj bez uścisku dłoni i bez słowa.
      Nie martw się, cień smutku z czoła
      przegoń.
      W życiu ludzkim – śmierć to rzecz
      nienowa.
      A i życie samo – nic nowego.

      27 grudnia 1925

      W nocy z 27 na 28 grudnia 1925 r.
      Sergiusz Jesienin popełnia samobójstwo
      • palnick Będziesz zasypany 01.11.06, 19:55

        Będziesz zasypany jesiennymi pocałunkami,
        spojrzeniami mego wczorajszego dnia,
        garścią piasku zmieszaną z przypadkowymi
        muszelkami, podniesioną na pustej plaży.

        Będziesz zasypany kropelkami jesiennego
        deszczu spadającego na mój dąb,
        lawiną lśniącej czerwieni
        liści uzbieranych w parku.


        Ewa Kamińska
    • nenufaria Byle zdążyć przed zimą... 01.11.06, 21:25
      Szaty drzew
      nagich
      porzucone niedbale na wietrze
      już straciły pychę swych barw
      jeszcze tylko szepczą szelestnie,
      mową znaną sobie
      i szaleńcom
      jakby wstydziły się utraty młodości i urody
      niektóre jeszcze spowite w tiule chlorofilu
      oddają ostatnie tchnienia
      życiodajne
      nam i samochodom
      poddają się fatum
      pokornie
      ziemią się stając
      spokojne świadomością
      że śmiercią śmierć pokonają
      byle tylko do wiosny...

      Ludzie duchy przywołują
      milionami płomieni
      kadzidłami wosku i chryzantem
      zastygłe cicho w posągach pamięci.
      Szukają niezmienności.
      Król gatunków nienawidzi śmierci
      przepędza ją pigułkami
      straszy elektrowstrząsami
      tnie skalpelem
      szarpie igłami
      zawieszony na życia krawędzi
      drży o wieczność
      wieczną niewiadomą równania życia.
      Byle tylko zdążyć z miłością
      przed zimą...

      • palnick Topiele i błota... 02.11.06, 16:41

        Topiele i błota,
        Nieba siwy pas.
        Iglastą pozłotą
        Pobrzękuje las.

        Ćwierkocze sikora
        Z kędzierzawych pni,
        Jedlina wieczorna
        Gwar kosiarzy śni.

        Wozy łąką, skrzypiąc,
        Wloką się wśród ziół.
        Pachnie suchą lipą
        Od ciosanych kół.

        W wiatru świst poranny
        Wsłuchuje się chrust...
        Kraju zapomniany,
        Języku mych ust.


        Sergiusz Jesienin
        • obrobka_skrawaniem Październik 02.11.06, 16:53

          Burzą się dróg wymiary
          porudziałym wiatrem
          Staje się październik
          w kapocie podartej
          Ścichają dni bezdroże
          pogrążone w ciszy
          Staje się październik
          w czapie nędznolisiej

          Staje się na oczach i w nozdrzach
          Pochylony kroczy
          Dogląda co jego gdy liście
          I drzewa rozłącza

          Tili tili liści szumem
          wypełnione rowy
          Staje się październik
          z kaletą dziadową
          Toczą się i klekocą
          kasztanowe kule
          Staje się październik
          w złotawej koszuli

          Staje się na oczach i w nozdrzach
          Pochylony kroczy
          Dogląda co jego gdy liście
          I drzewa rozłącza

          Mieniąc się w stawie słońcem
          pozostałym z lata
          Staje się październik
          jesienią bogaty
          A potem trop znalazłszy
          na srebrnych rozstajach
          Odchodzi październik
          listopad się staje


          Wojtek Bellon
    • krykucha Czerwone gitary -były już? 02.11.06, 01:33
      Jesień liść ostatni już spadł.
      Jesień deszcz zmył butów Twych ślad.
      Jesień idzie ku mnie przez park.
      Wczoraj minął miesiąc, jak list
      Przyniósł mi listonosz, a dziś
      Tylko nosi liście tu wiatr.
      To, to radosny był dzień,
      Gdy zapewniałaś mnie, że
      Nic nie rozdzieli nas już,
      Że co dzień list będziesz słać do mnie.
      Jesień liść ostatni już spadł.
      Popatrz - plaża jak biały kwiat.
      Zima idzie ku mnie przez park.
      Szybko przyjdzie wiosna i żar ,
      Lato, i wakacje, i park,
      W którym znajdę cienie wśród drzew.
      Znów szybko miną nam dni,
      Znów będziesz powtarzać mi,
      Że nie rozdzieli nas nic,
      Że co dzień list będziesz słać do mnie.
      Jesień znowu czekam na list.
      Jesień zamiast listu mam liść.
      Jesień z inną idę przez park

      Czerwone Gitary
    • palnick Tyle smutku... 02.11.06, 17:45

      Tyle jest smutku w naszym wzroku,
      Zbyt gorzko przyznać, zbyt boleśnie,
      Że tylko i w miedziany spokój
      Pozostał nam w tym późnym wrześniu.

      Inny odebrał mi spłoszenie
      I dreszcz, i ciepło twego ciała ...
      W sercu, jesiennym nieskończenie,
      Cisza się deszczem rozszemrała.

      To nic. Przywyknę. Jak pociecha
      Zrodziła się ta prawda prosta,
      Że nic mnie w życiu już nie czeka,
      Tylko ten deszcz i żółty rozkład.

      A przecie byłem też zrodzony
      Do świeższych barw, do czystych dźwięków...
      Jak mało widzę dróg schodzonych,
      Jak wiele popełnionych błędów.

      Życie... ból... szczęście - mija wszystko...
      Śmieszny fatalizm doczesności.
      Ogród, jak nieme cmentarzysko,
      Usiały brzóz odarte kości.

      I my zamażemy, przeszumimy
      Na podobieństwo drzew ogrodu.
      Próżno więc pragnąć pośród zimy
      Kwiatów, co giną z przyjściem chłodu.


      Sergiusz Jesienin
      • nenufaria Zapomniec o smutku... 02.11.06, 18:04
        Jesienna pora jest najlepszym czasem, moi mili
        byśmy się kochali, grzane wino pili, o migdałach śnili
        święte ognie rozniecali,
        wosk lali,
        kaszanami parzyli,
        z fusów wróżyli,
        z ogniem rozmawiali,
        przestrzeń zakrzywiali,
        zapominali o smutkach, apokalipsie, niepewnej przyszłości
        cieszyli się kroplą ludzkiej czułości w teraźniejszości.
        ;)
        N
        • obrobka_skrawaniem Uśmiechnij się do swoich smutnych myśli 02.11.06, 18:27

          Gdy pada deszcz i jesień czmycha z sadu,
          Gdy pada na me czoło smutku cień,
          Gdy pada chleb bez przerwy masłem na dół,
          A pełny los nie pada w pusty dzień...
          - Uśmiecham się, to mogę robić zawsze,
          Nim dni łaskawsze przyjdą - uśmiecham się.

          Uśmiecham się do moich smutnych myśli,
          Uśmiecham się do szarych, nudnych spraw
          I wraca smak - smak ciepłych słońcem wiśni,
          Co został hen, za morzem czarnych kaw...
          Do marzeń mych, co się na wietrze chwieją
          Co dzień, z nadzieją, pierwsza uśmiecham się!

          A więc i ty
          Uśmiechnij się do swoich smutnych myśli,
          Uśmiechnij się do szarych, smutnych dni,
          Najlepszy sen na jawie ci się wyśni,
          bo wielka moc w uśmiechu szczerym tkwi...
          Do ludzi - tych, co nigdy się nie śmieją
          Co dzień, z nadzieją, pierwsza uśmiechnij się...


          Wojciech Młynarski
    • krykucha Jastrzębie gody na opdłych liściach 02.11.06, 19:58
      Ruszamy. W Jesień. Dwa zmęczone
      Ptaki jastrzębie, rozkwilone,
      Lecimy, skrzecząc i goniąc się.

      Lato już nowych ma drapieżców,
      Nowe jastrzębie skrzydła trzeszczą,
      Pocałunkowe potyczki wrą.

      Z Lata zgonione tak fruniemy,
      W Jesieni się zatrzymujemy,
      Zakochane, strosząc pióra swe.

      Ostatnie gody odprawimy:
      W nasze się mięso znów wczepimy,
      Aby na liście jesienne spaść.

      Endre Ady
      tł. Bohdan Zadura
    • nenufaria Re: Światem zaczęła rzadzić Jesień. 02.11.06, 20:36
      www.nativeart.net/maccoyotelookingout.shtml
      • nenufaria Re: Światem zaczęła rzadzić Jesień. 02.11.06, 20:40
        www.nativeart.net/maccoyoteskywind.shtml
        • krykucha Jesień Chłopów pana R. 02.11.06, 21:38
          www.literatura.zapis.net.pl/okresy/mloda_polska/reymont/chlopi/jesien_r9.htm
      • krykucha Re: Światem zaczęła rzadzić Jesień. 02.11.06, 22:02


        en.wikipedia.org/wiki/Indian_summer
    • nenufaria Persona Mloda Jesien:) 02.11.06, 22:15
      en.wikipedia.org/wiki/Image:Autumn.jpg
      • palnick Wschód księżyca 03.11.06, 14:57

        Pamietam: to było dawno
        Tego wieczoru nie było gwiazd
        Od morza wiał południowy wiatr
        a stare sosny szemrały zmęczone

        Tego wieczoru nie było gwiazd
        Później księżyc wypłynął zza obłoków
        Schodzilismy ze wzgórza
        trzymając się za ręce, jak dwie białe
        drżące lilje pełne tajemnic

        Pamiętam: to było dawno
        w ziemi, której imienia nie znam.


        Parun Vesna
    • nenufaria Jesienne personifikacje :) 02.11.06, 22:18
      penelope.uchicago.edu/~grout/encyclopaedia_romana/wine/autumn.html
      • palnick Re: Jesienne personifikacje :) 03.11.06, 01:28
        Autor: Gość: Ruta IP: *.chello.pl

        Jeszcze barw tyle w polu i w lesie,
        jeszcze oko nasycić tym chce się,
        nagle zgrzyt, przykre faux pas
        ten listopd - śniegopad...
        Posiwiała przedwcześnie nam jesień.
        • obrobka_skrawaniem Re: Jesienne personifikacje :) 03.11.06, 12:58

          www.littlereview.com/gallery/mucha.htm
        • obrobka_skrawaniem Re: Jesienne personifikacje :) 03.11.06, 15:24
          Coś nie działa, może tak:

          www.artrenewal.org/asp/database/image.asp?id=4412&hires=1
          www.artrenewal.org/asp/database/image.asp?id=4426&hires=1
        • obrobka_skrawaniem Re: Jesienne personifikacje :) 03.11.06, 15:33
          Oczywiście jeszcze Chełmoński:

          polandpoland.com/Babie_Lato.jpg
        • obrobka_skrawaniem Jesień w malarstwie polskim 03.11.06, 15:44

          www.pinakoteka.zascianek.pl/Axentowicz/Images/Jesien.jpg
          www.pinakoteka.zascianek.pl/Chelmonski/Images/Odlot_zurawi.jpg
          www.pinakoteka.zascianek.pl/Chelmonski/Images/Odlot_zurawi_2.jpg
          www.pinakoteka.zascianek.pl/Chelmonski/Images/Jesien_2.jpg
          www.pinakoteka.zascianek.pl/Chelmonski/Images/Jesien.jpg
          www.pinakoteka.zascianek.pl/Chelmonski/Images/Zurawie.jpg
    • nenufaria The spirits of the air 02.11.06, 22:26
      To Autumn by William Blake.
      -------
      O Autumn, laden with fruit, and stain'd
      With the blood of the grape, pass not, but sit
      Beneath my shady roof; there thou may'st rest,
      And tune thy jolly voice to my fresh pipe,
      And all the daughters of the year shall dance!
      Sing now the lusty song of fruits and flowers.

      "The narrow bud opens her beauties to
      The sun, and love runs in her thrilling veins;
      Blossoms hang round the brows of Morning, and
      Flourish down the bright cheek of modest Eve,
      Till clust'ring Summer breaks forth into singing,
      And feather'd clouds strew flowers round her head.

      "The spirits of the air live in the smells
      Of fruit; and Joy, with pinions light, roves round
      The gardens, or sits singing in the trees."
      Thus sang the jolly Autumn as he sat,
      Then rose, girded himself, and o'er the bleak
      Hills fled from our sight; but left his golden load.

    • palnick *** (Wieczór groźnie czarne brwi nasępił...) 03.11.06, 01:38

      Wieczór groźnie czarne brwi nasępił.
      Zaprzęg się przed progiem niecierpliwi.
      Czym nie wczoraj swoją młodość przepił?
      Czym nie wczoraj cię unieszczęśliwił?

      Nie chrap tak, spóźniona trojko kara!
      Nasze życie minęło bez śladu!
      Może jutro mnie szpitalna nara
      Doprowadzi na zawsze do ładu.

      Może jutro, inaczej ni ż wcześniej,
      Ocalony, odejdę w cichości,
      Słuchać czeremch i dżdżu głośnych pieśni,
      Bo tym żyją zdrowi ludzie prości.

      Mroczne siły pozapominam,
      Co targały mnie, pchając ku śmierci.
      Najmilejsze oblicze! Jedyna!
      Ciebie jedną zachowam w pamięci.

      I choć inna rozkocha mnie w sobie,
      Ale nawet tamta, kochana,
      Dowie się moja droga o tobie,
      Że też drogą byłaś nazywana.

      I opowiem, jak mijała miniona
      Młodość nasza, co minioną nie była...
      Głowo moja, głowo szalona,
      I do czegoś mnie doprowadziła?


      Sergiusz Jesienin


      przekład Z. Dmitroca
    • rodzynka.sardynka Jesienin 03.11.06, 16:53

      Dziś wekslarza w rynku zapytałem,
      Co mi rubla dla za pół tumana,
      Jak zaskarbić sobie piękną Łałę,
      Jak po persku rzec jej "ukochana".

      Dziś wekslarza w rynku zapytałem,
      Szeptem lżejszym od fali na Wanie,
      Jak zaskarbić sobie piękną Łałę,
      Najpieściwszym słowem "całowanie".

      Potem znów wekslarza zapytałem,
      W sercu mym nieśmiałość kryjąc skromnie,
      Jak zaskarbić sobie piękną Łałę,
      Jak powiedzieć: "Chcesz należeć do mnie?"

      Wł.Słobodnik

      Urzekł mnie ten tuman.
    • palnick Świt pod gołym niebem 03.11.06, 19:18

      Usta i ręce wiatru
      Serce wody
      Eukaliptus
      Obozowisko chmur
      Życie rodzące się z każdym dniem
      Śmierć rodząca się z każdym życiem
      Przecieram oczy:
      Niebo idzie po ziemi


      Octavio Paz
      • obrobka_skrawaniem Głogi 03.11.06, 19:23

        Głogi głogi głogi
        ni wiersza
        ni człeka
        ni ptak nie narzeka

        Spokój
        nie trzeba pisać
        nie trzeba świata
        sobą zachwycać

        Głogostan


        Jerzy Harasymowicz
      • krykucha Jesień - Juliusza Żuławskiego 03.11.06, 19:45
        Przestrzenny oddech wiatru jest winem dla ludzi czarnych,
        gdy od radeł zawiłych odchodzą i stają nad brzegiem morza:
        wiatr? brodata pogoń obłoków i płaskich planet-liści,
        oddech wiatru? otwieram ramiona, spływa kula ziemska i słyszę przejrzyste jej
        bicie,
        ból wietrznej chwili? tajemnica ukryta wśród skrzydeł chrabąszcza,
        człowiek smutny? skrzypce trącone hasłem uchodzącego boga.

    • nenufaria Whirl me! 03.11.06, 20:45
      Jubilant Fall

      Whirl me!
      Swirl me,
      high on the breeze
      of autumnal jubilance,
      float me with ease.
      Emblazon me sentient
      against skies of gold,
      rush me with crimson,
      color me bold!
      Toss me tumultuous
      set me aflame,
      then cool me with chill
      of season's last claim
      Flit me and dance me,
      twirl me around
      to weightlessly float
      and then spin to the ground,
      before winter's dormancy
      renders me browned,
      whirl me!

      Mara Broadway
    • areklaczak ekologiczna demokracja 03.11.06, 20:58
      ekodemokracja
    • nenufaria Powstanie listopadowe 03.11.06, 21:25
      REDUTA ORDONA

      Nam strzelać nie kazano. - Wstąpiłem na działo
      I spójrzałem na pole; dwieście armat grzmiało.
      Artyleryi ruskiej ciągną się szeregi,
      Prosto, długo, daleko, jako morza brzegi;
      I widziałem ich wodza: przybiegł, mieczem skinął
      I jak ptak jedno skrzydło wojska swego zwinął;
      Wylewa się spod skrzydła ściśniona piechota
      Długą czarną kolumną, jako lawa błota,
      Nasypana iskrami bagnetów. Jak sępy
      Czarne chorągwie na śmierć prowadzą zastępy.

      Przeciw nim sterczy biała, wąska, zaostrzona,
      Jak głaz bodzący morze, reduta Ordona.
      Sześć tylko miała armat; wciąż dymią i świecą;
      I nie tyle prędkich słów gniewne usta miecą,
      Nie tyle przejdzie uczuć przez duszę w rozpaczy,
      Ile z tych dział leciało bomb, kul i kartaczy.
      Patrz, tam granat w sam środek kolumny się nurza,
      Jak w fale bryła lawy, pułk dymem zachmurza;
      Pęka śród dymu granat, szyk pod niebo leci
      I ogromna łysina śród kolumny świeci.

      Tam kula, lecąc, z dala grozi, szumi, wyje.
      Ryczy jak byk przed bitwą, miota się, grunt ryje; -
      Już dopadła; jak boa śród kolumn się zwija,
      Pali piersią, rwie zębem, oddechem zabija.
      Najstraszniejszej nie widać, lecz słychać po dźwięku,
      Po waleniu się trupów, po ranionych jęku:
      Gdy kolumnę od końca do końca przewierci,
      Jak gdyby środkiem wojska przeszedł anioł śmierci.

      Gdzież jest król, co na rzezie tłumy te wyprawia?
      Czy dzieli ich odwagę, czy pierś sam nadstawia?
      Nie, on siedzi o pięćset mil na swej stolicy,
      Król wielki, samowładnik świata połowicy;
      Zmarszczył brwi, - i tysiące kibitek wnet leci;
      Podpisał, - tysiąc matek opłakuje dzieci;
      Skinął, - padają knuty od Niemna do Chiwy.
      Mocarzu, jak Bóg silny, jak szatan złośliwy,
      Gdy Turków za Bałkanem twoje straszą spiże,
      Gdy poselstwo paryskie twoje stopy liże, -
      Warszawa jedna twojej mocy się urąga,
      Podnosi na cię rękę i koronę ściąga,
      Koronę Kazimierzów, Chrobrych z twojej głowy,
      Boś ją ukradł i skrwawił, synu Wasilowy!

      Car dziwi się - ze strachu. drzą Petersburczany,
      Car gniewa się - ze strachu mrą jego dworzany;
      Ale sypią się wojska, których Bóg i wiara
      Jest Car. - Car gniewny: umrzem, rozweselim Cara.
      Posłany wódz kaukaski z siłami pół-świata,
      Wierny, czynny i sprawny - jak knut w ręku kata.

      Ura! ura! Patrz, blisko reduty, już w rowy
      Walą się, na faszynę kładąc swe tułowy;
      Już czernią się na białych palisadach wałów.
      Jeszcze reduta w środku, jasna od wystrzałów,
      Czerwieni się nad czernią: jak w środek mrowiaka
      Wrzucony motyl błyska, - mrowie go naciska, -
      Zgasł - tak zgasła reduta. Czyż ostatnie działo
      Strącone z łoża w piasku paszczę zagrzebało?
      Czy zapał krwią ostatni bombardyjer zalał?
      Zgasnął ogień. - Już Moskal rogatki wywalał.

      Gdzież ręczna broń? - Ach, dzisiaj pracowała więcej
      Niż na wszystkich przeglądach za władzy książęcej;
      Zgadłem, dlaczego milczy, - bo nieraz widziałem
      Garstkę naszych walczącą z Moskali nawałem.
      Gdy godzinę wołano dwa słowa: pal, nabij;
      Gdy oddechy dym tłumi, trud ramiona słabi;
      A wciąż grzmi rozkaz wodzów, wre żołnierza czynność;
      Na koniec bez rozkazu pełnią swą powinność,
      Na koniec bez rozwagi, bez czucia, pamięci,
      Żołnierz jako młyn palny nabija - grzmi - kręci
      Broń od oka do nogi, od nogi na oko:
      Aż ręka w ładownicy długo i głęboko
      Szukała, nie znalazła - i żołnierz pobladnął,
      Nie znalazłszy ładunku, już bronią nie władnął;
      I uczuł, że go pali strzelba rozogniona;
      Upuścił ją i upadł; - nim dobiją, skona.
      Takem myślił, - a w szaniec nieprzyjaciół kupa
      Już łazła, jak robactwo na świeżego trupa.

      Pociemniało mi w oczach - a gdym łzy ocierał,
      Słyszałem, że coś do mnie mówił mój Jenerał.
      On przez lunetę wspartą na moim ramieniu
      Długo na szturm i szaniec poglądał w milczeniu.
      Na koniec rzekł; "Stracona". - Spod lunety jego
      Wymknęło się łez kilka, - rzekł do mnie: "Kolego,
      Wzrok młody od szkieł lepszy; patrzaj, tam na wale,
      Znasz Ordona, czy widzisz, gdzie jest?" - "Jenerale,
      Czy go znam? - Tam stał zawsze, to działo kierował.
      Nie widzę - znajdę - dojrzę! - śród dymu się schował:
      Lecz śród najgęstszych kłębów dymu ileż razy
      Widziałem rękę jego, dającą rozkazy. -
      Widzę go znowu, - widzę rękę - błyskawicę,
      Wywija, grozi wrogom, trzyma palną świécę,
      Biorą go - zginął - o nie, - skoczył w dół, - do lochów"!
      "Dobrze - rzecze Jenerał - nie odda im prochów".

      Tu blask - dym - chwila cicho - i huk jak stu gromów.
      Zaćmiło się powietrze od ziemi wylomów,
      Harmaty podskoczyły i jak wystrzelone
      Toczyły się na kołach - lonty zapalone
      Nie trafiły do swoich panew. I dym wionął
      Prosto ku nam; i w gęstej chmurze nas ochłonął.
      I nie było nic widać prócz granatów blasku,
      I powoli dym rzedniał, opadał deszcz piasku.
      Spojrzałem na redutę; - wały, palisady,
      Działa i naszych garstka, i wrogów gromady;
      Wszystko jako sen znikło. - Tylko czarna bryła
      Ziemi niekształtnej leży - rozjemcza mogiła.
      Tam i ci, co bronili, -i ci, co się wdarli,
      Pierwszy raz pokój szczery i wieczny zawarli.
      Choćby cesarz Moskalom kazał wstać, już dusza
      Moskiewska. tam raz pierwszy, cesarza nie słusza.
      Tam zagrzebane tylu set ciała, imiona:
      Dusze gdzie? nie wiem; lecz wiem, gdzie dusza Ordona.
      On będzie Patron szańców! - Bo dzieło zniszczenia
      W dobrej sprawie jest święte, Jak dzieło tworzenia;
      Bóg wyrzekł słowo stań się, Bóg i zgiń wyrzecze.
      Kiedy od ludzi wiara i wolność uciecze,
      Kiedy ziemię despotyzm i duma szalona
      Obleją, jak Moskale redutę Ordona -
      Karząc plemię zwyciężców zbrodniami zatrute,
      Bóg wysadzi tę ziemię, jak on swą redutę.

      • palnick Dzień jesienny 04.11.06, 00:14

        Panie: już czas. Tak długo lato trwało.
        Rzuć na zegary słoneczne twój cień
        i rozpuść wiatry na niwę dojrzałą.
        Każ się napełnić ostatnim owocom;
        niech je dwa jeszcze ciepłe dni opłyną,
        znaglij je do spełnienia i wypędź z mocą
        ostatnią słodycz w ciężkie wino.
        Kto teraz nie ma domu, nigdy mieć nie będzie.
        Kto teraz sam jest, długo pozostanie sam
        i będzie czuwał, czytał, długie listy będzie
        pisał i niespokojnie tu i tam
        błądził w alejach, gdy wiatr liście pędzi.

        Rainer Maria Rilke
    • krykucha Listopad i listonosz 04.11.06, 00:09

      Jest listopad czarny, trochę złoty,
      mokre lustro trzyma w ręku ziemia.
      W oknie domu płacze żal tęsknoty:
      Nie ma listów! Listonosza nie ma!

      Już nie przyjdzie ni we dnie, ni w nocy,
      złote płatki zawiały mu oczy,
      wiatr mu torbę otworzył przemocą,
      list za listem po drodze się toczy!

      Listonosza zasypały liście,
      serc i trąbek złocista ulewa!
      ach i przepadł w zamęcie i świście
      list, liść biały z kochanego drzewa!...

      Maria Pawlikowska Jasnorzewska
      • rodzynka.sardynka Przyjań i psota 04.11.06, 00:36

        Ten filmik widzieli chyba wszyscy.
        Ale Krykusze opowiem jeszcze raz.

        Występują:
        kabriolet
        właścicielka kabrioletu
        kruk

        Kabriolet „płynie” a nad nim szybuje kruk,
        przysiadając by odpocząć na ramieniu kierowcy.
        Dotarli do domu przed garaż,
        (wtręt: stacyjka w samochodzie miała ten mankament,
        że po przekręceniu kluczyka, z wielkim trudem można było
        ponownie zastartować)
        kontynuuję:
        kobieta wysiadła z samochodu z zamiarem otwarcia garażu.
        Kruk z szelmowską miną (podobno ptaki nie posiadają mimiki)
        zgrabnie podfrunął do stacyjki, przekręcając kluczyk.
        Komentarz zza kadru:
        tę czynność zaprzyjaźniony kruk powtarzał nieustannie.
        Psoty czynił też inne, które wyraźnie dawały mu intelektualną satysfakcję.
        • palnick Kruki 04.11.06, 17:28
          Gdy szron osrebrzy nasze łany,
          Kiedy zapadłe senne sioła
          Na Anioł Pański dzwon zawoła,
          Nad zmarłym światem rozbujany,
          Niech z Twoich niebios, Panie Boże,
          Spłynie k'nam drogich kruków morze.
          O dziwne wojska, wrzasku dziki!
          We wasze gniazda wichr uderza.
          Lećcie na zżółkłe wód wybrzeża,
          Na dróg krzyżowych rozstajniki.
          Gdzie się wądolne rosy kładą,
          Rozpierzchłe, łączcie się gromadą.
          Po polach Francji, gdzie się pleni
          Wczorajszych zmarłych grób przy grobie,
          Kołujcie w smutnej swej żałobie,
          By człowiek baczył o jesieni.
          twój krzyk, żałobny ty nasz ptaku,
          Niech nas przy wielkim skupia znaku.
          Zaś piegż majowych śpiew radosny
          Na wierzchach dębu, co w zaklęty
          Pokładł się wieczór, jak maszt ścięty,
          Zostawcie tym, o święci wiosny,
          Których wśród leśnych gdzieś gałęzi
          Snadź beznadziejna klęska więzi.


          Artur Rimbaud

          Przełożył Jan Kasprowicz
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka