nenufaria Preludium wiosny 25.10.06, 23:50 Gdy mądre drzewa przeżyją jesienny katharsis pochowają swe złote i szkarłatne dzieci, żywicznie opłaczą utratę ich urody i metamorfozę w proch boski swą niepięknością, nie żałuj jaśminowej słodyczy lata orgiastycznego fermentu młodej jesieni melancholiczna pora chłodów, katarów, szarości jest konieczna by żywiołowo znów zakochać się we wiośnie. N Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Torpeda Wulkaniczna to literatura, to fikcja 28.10.06, 17:21 Szczodruszka (piosenka na szczodry wieczór) Do siego roku! Szczodrego roku! Żyto, pszenicę siejemy wokół! Niechaj poschodzi, niechaj się rodzi Dobro wszelakie w naszej zagrodzie Dobro wszelakie, takie i siakie Błogosławimy Swaroga znakiem Znakiem Swaroga, Jasnego Boga Dawcy pełnego stoga i broga Stoga i broga, żywota wszego Rok w rok się rodzi wszystko od niego Wszystko co wiada i co nie wiada Wszelka żywioła Swarogu rada Hej! Rada rada, rada raduszka Swarogu rada nasza szczodruszka! Antoni Wacyk Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha O jesieni, o jesieni... 29.10.06, 01:19 Niech się wszystko odnowi, odmieni.... O jesieni, jesieni, jesieni ..... Niech się nocą do głębi przeźrocza nowe gwiazdy urodzą czy stoczą, niech się spełni, co się nie odstanie, choćby krzywda, choćby ból bez miary, niesłychane dla serca ofiary, gniew czy miłość, życie czy skonanie, niech się tylko coś prędko odmieni. O jesieni!... jesieni! ... jesieni! Ja chcę burzy, żeby we mnie z siłą znowu serce gorzało i biło, żeby życie uniosło mnie całą i jak trzcinę w objęciu łamało! Nie trzymajcie, nie wchodźcie mi w drogę już się tyle rozprysło wędzideł ... Ja chcę szczęścia i bólu, i skrzydeł i tak dłużej nie mogę, nie mogę! Niech się wszystko odnowi, odmieni! ... O jesieni! ... jesieni! ... jesieni. Kazimiera Iłłakowiczówna Odpowiedz Link Zgłoś
palnick W parku 30.10.06, 20:37 Znowu się włóczę po prastarym parku, O, ciszo żółtych i czerwonych kwiatów. I wy smucicie się, łagodne bogi, I smuci się jesienne złoto wiązów. Nad niebieskawą sadzawką bez ruchu Trwa trzcina i pod wieczór milknie drozd. O, wtedy pochyl i ty białe czoło Przed zapadniętym pradziadów marmurem. George Trakl Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Październik 29.10.06, 16:50 Październik Jesienna krzątanina drzew Góra zeszła na brzeg łapie ryby jak niedźwiedź Jesienna krzątanina drzew Poprad unosi białą sukienkę miłości nie znam już twarzy opartej kiedyś o góry jak ikona Jesienna krzątanina sumień Wiele rzeczy stary nie pojmuję Błąkam się po świecie jak po domu ciemnym z oknami usianymi gwiazdami Gwiazdy wróżyły mi samotność i to się potwierdza gdyż prócz zwierząt i ptaków nie mam przyjaciół prócz swetra który ma jeszcze bijące serce I wiesz – chciałem ci coś powiedzieć lecz rozpaliłem jesień na cały horyzont i wszystko poszło z dymem I może to lepiej Zagraj mi tylko na harmonijce te czerwone lecące liście daleki gwizd pociągu wśród gór małą sukienkę miłości i zagraj mi moją wolność która rani wszystkich do krwi jak głóg Jerzy Harasymowicz Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha Jesień 29.10.06, 17:26 Wiatr Najwiekszy elektroluks świata Wszystkie drzewa z liści poomiatal I baluje w pustej altanie. Spadły liście Posnęły wiewiórki, Ciała drzew Dostały gęsiej skórki, Można sprawdzić, panowie i panie. * Uciekają z ogrodów dziewczyny, Wjechaliśmy w hrabstwo Aspiryny, Wjechaliśmy dośść zdecydowanie. Wszystko razem biorąc, krótka mowa: Najpierw deszczyk, Potem krzyż I głowa I w łóżeczko, panowie i panie. * A w łóżeczku (Jeśli grypa letka) Całkiem miło: Książeczka, Gazetka, Albo słodkie kimanie-drzemanie. Jeśli tylko radio nam nie trzeszczy I symptomów nie ma zbyt złowieszczych, To jest bosko, panowie i panie. Ludwik Jerzy Kern Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Odlatujące żurawie 30.10.06, 18:08 W jesiennej ciszy wśród mgieł zadumy żurawi klucz leci w dal, w jesiennym łzawym wiatru poszumie jak serca tęsknota, jak żal. Stoję w jesiennej szacie pola wpatrzona w żurawie lecące, jak pożegnanie serca, jak cicha niedola, jak marzeń sny gdzieś płynące. Żegnajcie i znowu powróćcie żurawie radosnym kluczem wraz z wiosną, zostawcie mi piórko na łące przy stawie, dziś żegnam was jesienną piosnką. Zofia Ewa Szczęsna Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Żurawie 31.10.06, 14:15 O żurawie na niebie krwawym! O kluczu lekki i złoty, który otwierasz tęsknotę za nieskończonym odlotem! Maria Pawlikowska-Jasnorzewska Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Co mnie cieszy jesienią 01.11.06, 19:53 Chwile wytchnienia, złapanego oddechu, chwile śmiechu, radości i smutku. Wiatr wszystko porywający, deszcz i szaruga. Dni, których jeszcze nie znam. Ten bezbronny liść, który dojrzałam wczoraj, zajęty swoimi ruchami i przeróżnymi gestami, tańczący do wiejącej, przemijającej nuty. Niedostrzegalna pajęcza nić, zjawisko walki natury z naturą. Ewa Kamińska Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Liście klonowe 01.11.06, 20:08 Liście klonowe, łagodne jak ręce , głaszczą mnie po włosach - nic więcej , dotykają sukni, ramion, szyi z lekka, z lekka jak mrugająca powieka -- mruga i nie wie o tym ... Pachną jesienią i słońcem, i złotem , pachną i głaszczą ...nic więcej. Kazimiera Iłłakowiczówna Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Jesienny pan 30.10.06, 20:09 siedział na mokrym krawężniku zawieszony myślą między liściem strąconym z drzewa jesiennym deszczem a mokrą kostką rynsztoku najstarszego na świecie miasta twarz mu błyszczała wilgotnym smutkiem a liść ... był piękny i martwy szarpany wiatrem bronił się przed potokiem brudnej deszczówki rwącej wartko wyślizganym brukiem do morza wiecznej mądrości szary bezsilny jesienny pan z rozpaczą w szklistym wzroku słał mu otuchę myśli rozgrzanych wspomnieniem lata ale liść był zbyt ciężki bezlitosnym przeznaczeniem woda w dole niosła tysiące takich jak on liściastych istnień brzemiennych mokrym ciężarem deszczowej jesieni wkrótce i on bezwolnie wplótł się w strumień łez i znikł wchłonięty czeluścią ulicznego ścieku jesienny pan długo jeszcze siedział na mokrym krawężniku z dusza przylgniętą do wizerunku liścia odchodzącego w nicość brudna woda pieściła mu stopy twarz błyszczała wilgotnym smutkiem Bolesław Łucki Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha Listopad 31.10.06, 00:45 Złote, żółte i czerwone Opadają liście z drzew, Zwiędłe liście w obcą stronę Pozanosił wiatru wiew. Nasza chata niebogata, Wiatr przewiewa ją na wskroś, I przelata i kołata, Jakby do drzwi pukał ktoś. W mokrych cieniach listopada Może ktoś zabłąkał się? Nie, to tylko pies ujada. Pomyśl także i o psie. Strach na wróble wiatru słucha, Sam się boi biedny strach, Dmucha plucha-zawierucha, Całe szyby stoją w łzach. Jakiś wątły wóz na szosie Ugrzązł w błocie aż po oś, Skrzypią, jęczą w deszczu osie, Jakby właśnie płakał ktoś. Mgły na polach, ciemność w lesie, Drga jesieni smutny ton, Przyjdzie wieczór i przyniesie Sny i mgły, i stada wron. Wyjść się nie chce spod kożucha, Blady promyk światła zgasł, Dmucha plucha-zawierucha, Zimno, ciemno, spać już czas Jan Brzechwa Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Październik 31.10.06, 14:22 Brzozy są jak złote wodotryski. Zimno jest jak w ostatnim liście. A słońce jest jak ktoś bliski, który ziębnie i odchodzi. Lecą liście... Maria Pawlikowska-Jasnorzewska Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Jesień 01.11.06, 18:44 Zanurzać zanurzać się w ogrody rudej jesieni i liście zrywać kolejno jakby godziny istnienia Chodzić od drzewa do drzewa od bólu i znowu do bólu cichutko krokiem cierpienia by wiatru nie zbudzić ze snu I liście zrywać bez żalu z uśmiechem ciepłym i smutnym a mały listek ostatni zostawić komuś i umrzeć Edward Stachura Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Na cmentarz łemkowski 31.10.06, 15:30 Oto cmentarz zielem zarosły Oto poręba po krzyżach zwalonych wiatrołom świętego drzewa Oto cmentarze Łemków w Złockiem w Szczawniku w Leluchowie Oto śpią na podłodze dawno już spróchniałej bez krzyża nad głową Fiłypy Nykyfory Harasymy jesień im tylko ostu zapala świecę liści szumi wieniec czort niepotrzebny wilkiem w zarośla czmycha Jerzy Harasymowicz Odpowiedz Link Zgłoś
palnick * * *(jesienną łzą cię żegnam) 31.10.06, 17:56 * * * jesienną łzą cię żegnam ze słońcem i latem byłem ci wtedy potrzebny schowana w moim cieniu leczyłaś rany nabierałaś sił wolno jakby z rozmysłem później odeszłaś a ja zmartwiały zostałem jak smutkiem pożółkły nikomu niepotrzebny liść może wrócisz wiosna jak zakwitną bzy wyciągnę wtedy ramiona i znów okryję cię cieniem może wtedy zostaniesz na dłużej Bolesław Łucki Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: * * *(jesienną łzą cię żegnam) 31.10.06, 18:20 Zmieniłam tylko płeć w tym "Liście..." Pan pamięta - tak, na pewno pan pamięta, jak stałam milcząc, o ścianę oparta, pan wzburzony był i przejęty, i słów mi nie szczędził złych i twardych. Pan mówił, że rozstać się musimy, że dosyć ma już udręk tych i szaleństw, że mu pisane zająć się czymś innym, rozsądnym, mnie zaś - w dół się toczyć dalej. (fragment) S.Jesienin W.Woroszylski Odpowiedz Link Zgłoś
palnick O jesieni, jesieni... 01.11.06, 14:26 Niech się wszystko odnowi, odmieni... O jesieni, jesieni, jesieni... Niech się nocą do głębi przezroczą nowe gwiazdy urodzą czy stoczą niech się spełni, co się nie odstanie, choćby krzywda, choćby ból bez miary, niesłyczane dla serca ofiary, gniew czy miłość, życie czy skonanie, niech się tylko coś prędko odmieni. O, jesieni!... jesieni!... jesieni!... Ja chcę burzy,żeby we mnie z siłą, znowu serce gorzało i biło, żeby życie uniosło mnie całą i jak trzcinę w objęciu łamało! Nie trzymajcie, nie wchodźcie mi w drogę, już się tyle rozprysło wędzideł... Ja chcę szczęścia i bólu, i skrzydeł i tak dłużej nie mogę, nie mogę!! Niech się wszystko odnowi, odmieni!... O jesieni!... jesieni!... jesieni!... N.N Odpowiedz Link Zgłoś
zwykly2 Re: Światem zaczęła rzadzić Jesień. 31.10.06, 17:44 " Są takie noce od innych ciemniejsze, kiedy się wolno rozpłakać, wolno powtarzać słowa najświętsze, mówić o wróżbach i znakach, tylko nie wolno tej nocy pod różą okraść, okłamać, oszukać, bo się już będzie odtąd na próżno bezsennej nocy tej szukać... " Agnieszka Osiecka Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Obudzą mnie... 31.10.06, 17:57 Obudzą mnie jarzębin rozpacze wśród asfaltu, listopad się pokłoni, zastuka wiatr do drzwi... i znowu jak hrabina pijana wrócę z rautu, i znów zobaczę siebie: ten obraz bardzo zły. W jesieni lustrze bladym, o jedno lato starsza, z piosenką do szuflady, z mężczyzną, któremu nie wystarczam. Agnieszka Osiecka Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Z n o w u 01.11.06, 14:31 Znowu jesień, znowu jesień polska, Żółte liście na ulicach Wrocławia, Kowalskiego wzięli do wojska, Zamachowski zacier nastawia. Przyszedł sąsiad i gada po lwowsku (choć urodził się koło Gorzowa) - Patrz pan, jakiś ziomkostwa na Śląsku, Nie daj Boży si zaczni ud nowa. W domu pachną prawdziwki i śliwki, Na obrazie ginie książę Pepi, Całe wojsko ma mieć rogatywki, To już wtedy nas nikt nie zaczepi. Ucieszyli, ożywili się starsi: - Jednak jest równowaga na świecie, Kiedyś był przymusowy marksizm, Teraz muszą na religię iść dzieci! Chłopskie wozy w obłokach kurzu, Dalej Nysa, za Nysą świat... Tylko stary ułan na wzgórzu Ciągle pełni swój biedny zwiad, Tylko panna Hortensja we dworze Plan kampanii ustala po cichu: - Panie Maćku, tu się rannych położy, A CKM ustawicie na strychu. Babie lato leci wzdłuż ulicy Kocur drzemie na grządce z petunią... - W razie gdyby oprócz Niemców bolszewicy, To gdzie szukać granicy z Rumunią? Znowu jesień, taka śliczna znowu, Wieczór ciepły jak wtedy, w przeddzień... - Chodź, przejdziemy się z psem Jaworową, Wnuki rosną... E, jakoś to będzie. Andrzej Waligórski Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Jesienny żart 01.11.06, 17:28 Klon krwawy i żółta lipa liście, listeczki sypią. Zrzuca je ptak lecący, strąca osa niechcący. Wiatrowi na płacz się zbiera, że liście się poniewiera; chodzi dołem i górą i zbiera je oburącz, i płacze nad nimi deszczem, po gałęziach je mokrych wiesza. Nic z tego ... Oczywiście. Potem mówią, że wiatr zrywa liście. Kazimiera Iłłakowiczówna Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Babie lato 01.11.06, 18:31 Zdobi nitka siwizny głowę szpakowatą, A żona się uśmiecha mówiąc: "Babie lato..." Jan Sztaudynger Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: Światem zaczęła rzadzić Jesień. 01.11.06, 14:44 Nie każdy mógł się wysłowić, Nie każdemu dane jest jabłkiem Spadać na cudze kolana. Oto jest największa na świecie spowiedź - Spowiedź chuligana. Ja umyślnie się nigdy nie czeszę I głowę noszę w wietrze rozchwianą jak świeca. Waszych dusz bezlistną jesień Przyjemnie mi w ciemnościach wam oświecać. Przyjemnie mi, kiedy przekleństwa kamień Dosięga mnie jak grad i chce mnie zwalić z nóg. Ja tylko mocniej ściskam znów rakami Rozkołysanych włosów moich stóg. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem * * * 01.11.06, 17:34 Oddaj wierzbie Całą nienawiść, całe pożądanie Twego serca. Matsuo Basho (przekład Czesław Miłosz) Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Trzecia jesień 01.11.06, 17:39 To był ostatni nasz spacer, kochana, wśród wiatru, ptaków i drzew. Oczy twe smutne tak dziwnie błyszczały, a słowa twe brzmiały, jak śpiew. Nie płacz już, miła ma, jutro gdzieś zniknie żal, porwie go z sobą wiatr, zmyje deszcz bólu ślad. Uwierz mi, znikną łzy, z nieba znów błysną skry. Uwierz mi - przyjdzie dzień, gdy stanę u twoich drzwi. Trzecia jesień liście zrzuca z drzew złocąc nimi świat. Trzeci rok deszcz myje moje łzy i wiem, że nie wróci ta miłość sprzed lat. Wiem, że nie kochasz mnie tak, jak kochałaś gdy szliśmy oboje przez park. Pewnie nie wrócisz tu, jak obiecałeś rzucając swe słowa na wiatr. Nie płacz już, miła ma. . . itd. Trzecia jesień. . . itd. Nie mam już złudzeń, lecz jedno marzenie, co spełnia się w każdym mym śnie. Abyś powiedział, ze nigdy nikogo nie będziesz tak kochał, jak mnie. Nie płacz już, miła ma. . . itd. ??? Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Usta me ogrzej 02.11.06, 15:38 Spójrz nadchodzi noc Kilimem mroku z nieba spływa I dom mój i ścieżkę, Na której czekam w sobie chowa Więc nie każ mi już dłużej tak Na siebie czekać w chłodzie nocy Spójrz, już przyszła noc Zakrywa sobą szyby okien Jej mrokiem twarz otul Nikt cię nie pozna w szalu, w szalu mroku Więc uchyl drzwi i nie każ mi Na siebie czekać w chłodzie nocy T.Nalepa; B.Loebl Odpowiedz Link Zgłoś
emerytka2006 Magda Czapińska 01.11.06, 17:36 Skądinąd autorka śiwetnych piosenek do kabaretu Olgi Lipińskiej... Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Z i m n o m i 01.11.06, 18:00 Niesie wiatr z pobliskich ściernisk Płonącego chrustu dym Miły mój to już październik Do jesieni pełny rym. A Ty wodzisz mnie po lesie I nie mówisz przy tym nic Co nam spacer ten przyniesie Gdy tak miłość będziesz kryć. Zimno mi, po prostu zimno mi, Przecież taki wiatr, A Ty nie wiesz, nie rozumiesz A Ty nie chcesz lub nie umiesz Ogrzać ust mych ciepłem warg. Przyszła noc puchają sowy Drzewom w lesie liść się śni, A Ty wciąż przez tyle godzin Siedzisz cicho u mych drzwi. Boże, przecież to październik Jeszcze się przeziębisz mi, A po zatem gdy jest ciemno Jeszcze bardziej serce drży. Zimno mi, bez Ciebie zimno mi Wiec kochany wejdź, Może ciemność cię ośmieli Aby wreszcie się podzielić Wspólnym ciepłem naszych serc. Płynie czas i w ciszy spada Przedostatni zwiędły liść, Miły mój to już przesada Tak bez słowa przy mnie tkwić Ma wiewiórka futro rude, Czarne pióra nosi kruk, A ja Ciebie mam bez złudzeń, Byś mnie kiedyś ogrzać mógł. Zimno mi, przy Tobie zimno mi Kto popełnił błąd? Że Ty nie wiesz, nie rozumiesz, Że Ty nie chcesz, lub nie umiesz Przelać ciepła z rąk do rąk. N.N Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Cisza leśna 02.11.06, 15:41 Jak jednorożec z bajki, piękniejszy nad słowa, cicho i dumnie - wybiegłaś na skraj czasu, ty miłości nowa, i patrzysz ku mnie. O tylko nie zawracaj płochliwa, niegłodna w głąb cienistego boru! Podbiegnij i krzyknąwszy, wbij mi w serce do dna tęczowy twój jednoróg! Maria Pawlikowska-Jasnorzewska Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Listopad 01.11.06, 18:48 Listopad liśćmi płacze za przeminionym latem. Wiatr biegnie szosą nieba, popędzają chmury batem. Jesienne słońce blade wyzłaca igły sosnom. A las jesienny szumi jak potok górski wiosną. Domeradzki W. Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Listopad 01.11.06, 18:49 Z nocy na dzień coraz zimniej, pochmurniej z dnia na dzień, ogołociał, osierociał świat w tym listopadzie. Już na drzewach zgasła resztka liścianego złota, złota jesień utonęła w chlupoczących słotach. Już zasypia borsuk w borze, nasionka - pod ziemią. Nie ćwierkają senne świerszcze, w swych kryjówkach drzemią. Wszystkie barwy gdzieś przepadły niby kamień w studnię, by nie spotkać się przypadkiem z nadchodzącym grudniem. N.N Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Barwy jesieni 02.11.06, 14:27 Jesienne chmury znów pędzi wiatr W dalekie strony, w daleki świat. Zielone drzewa, które chroniły nas, W żółte kolory zamienił czas. Dalekie ścieżki, po których ja Błądziłem kiedyś w pogoni dnia I kwiaty, które witały nas, W żółte kolory zamienił czas. Szeroką plażę i morza brzeg Zakryje wkrótce głęboki śnieg. Dziś tylko liście zdobią pusty las, Na żółto drzewa maluje czas. Słowa: M. Gaszyński, Muzyka: S. Krajewski Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: Światem zaczęła rzadzić Jesień. 01.11.06, 19:52 Przekład Tadeusz Mongrid *** Żegnaj, przyjacielu, do widzenia, Drogi mój, od krwi serdecznej bliższy. Ta rozłąka w ciemnych przeznaczeniach Obietnicą połączenia błyszczy. Żegnaj bez uścisku dłoni i bez słowa. Nie martw się, cień smutku z czoła przegoń. W życiu ludzkim – śmierć to rzecz nienowa. A i życie samo – nic nowego. 27 grudnia 1925 W nocy z 27 na 28 grudnia 1925 r. Sergiusz Jesienin popełnia samobójstwo Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Będziesz zasypany 01.11.06, 19:55 Będziesz zasypany jesiennymi pocałunkami, spojrzeniami mego wczorajszego dnia, garścią piasku zmieszaną z przypadkowymi muszelkami, podniesioną na pustej plaży. Będziesz zasypany kropelkami jesiennego deszczu spadającego na mój dąb, lawiną lśniącej czerwieni liści uzbieranych w parku. Ewa Kamińska Odpowiedz Link Zgłoś
nenufaria Byle zdążyć przed zimą... 01.11.06, 21:25 Szaty drzew nagich porzucone niedbale na wietrze już straciły pychę swych barw jeszcze tylko szepczą szelestnie, mową znaną sobie i szaleńcom jakby wstydziły się utraty młodości i urody niektóre jeszcze spowite w tiule chlorofilu oddają ostatnie tchnienia życiodajne nam i samochodom poddają się fatum pokornie ziemią się stając spokojne świadomością że śmiercią śmierć pokonają byle tylko do wiosny... Ludzie duchy przywołują milionami płomieni kadzidłami wosku i chryzantem zastygłe cicho w posągach pamięci. Szukają niezmienności. Król gatunków nienawidzi śmierci przepędza ją pigułkami straszy elektrowstrząsami tnie skalpelem szarpie igłami zawieszony na życia krawędzi drży o wieczność wieczną niewiadomą równania życia. Byle tylko zdążyć z miłością przed zimą... Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Topiele i błota... 02.11.06, 16:41 Topiele i błota, Nieba siwy pas. Iglastą pozłotą Pobrzękuje las. Ćwierkocze sikora Z kędzierzawych pni, Jedlina wieczorna Gwar kosiarzy śni. Wozy łąką, skrzypiąc, Wloką się wśród ziół. Pachnie suchą lipą Od ciosanych kół. W wiatru świst poranny Wsłuchuje się chrust... Kraju zapomniany, Języku mych ust. Sergiusz Jesienin Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Październik 02.11.06, 16:53 Burzą się dróg wymiary porudziałym wiatrem Staje się październik w kapocie podartej Ścichają dni bezdroże pogrążone w ciszy Staje się październik w czapie nędznolisiej Staje się na oczach i w nozdrzach Pochylony kroczy Dogląda co jego gdy liście I drzewa rozłącza Tili tili liści szumem wypełnione rowy Staje się październik z kaletą dziadową Toczą się i klekocą kasztanowe kule Staje się październik w złotawej koszuli Staje się na oczach i w nozdrzach Pochylony kroczy Dogląda co jego gdy liście I drzewa rozłącza Mieniąc się w stawie słońcem pozostałym z lata Staje się październik jesienią bogaty A potem trop znalazłszy na srebrnych rozstajach Odchodzi październik listopad się staje Wojtek Bellon Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha Czerwone gitary -były już? 02.11.06, 01:33 Jesień liść ostatni już spadł. Jesień deszcz zmył butów Twych ślad. Jesień idzie ku mnie przez park. Wczoraj minął miesiąc, jak list Przyniósł mi listonosz, a dziś Tylko nosi liście tu wiatr. To, to radosny był dzień, Gdy zapewniałaś mnie, że Nic nie rozdzieli nas już, Że co dzień list będziesz słać do mnie. Jesień liść ostatni już spadł. Popatrz - plaża jak biały kwiat. Zima idzie ku mnie przez park. Szybko przyjdzie wiosna i żar , Lato, i wakacje, i park, W którym znajdę cienie wśród drzew. Znów szybko miną nam dni, Znów będziesz powtarzać mi, Że nie rozdzieli nas nic, Że co dzień list będziesz słać do mnie. Jesień znowu czekam na list. Jesień zamiast listu mam liść. Jesień z inną idę przez park Czerwone Gitary Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Tyle smutku... 02.11.06, 17:45 Tyle jest smutku w naszym wzroku, Zbyt gorzko przyznać, zbyt boleśnie, Że tylko i w miedziany spokój Pozostał nam w tym późnym wrześniu. Inny odebrał mi spłoszenie I dreszcz, i ciepło twego ciała ... W sercu, jesiennym nieskończenie, Cisza się deszczem rozszemrała. To nic. Przywyknę. Jak pociecha Zrodziła się ta prawda prosta, Że nic mnie w życiu już nie czeka, Tylko ten deszcz i żółty rozkład. A przecie byłem też zrodzony Do świeższych barw, do czystych dźwięków... Jak mało widzę dróg schodzonych, Jak wiele popełnionych błędów. Życie... ból... szczęście - mija wszystko... Śmieszny fatalizm doczesności. Ogród, jak nieme cmentarzysko, Usiały brzóz odarte kości. I my zamażemy, przeszumimy Na podobieństwo drzew ogrodu. Próżno więc pragnąć pośród zimy Kwiatów, co giną z przyjściem chłodu. Sergiusz Jesienin Odpowiedz Link Zgłoś
nenufaria Zapomniec o smutku... 02.11.06, 18:04 Jesienna pora jest najlepszym czasem, moi mili byśmy się kochali, grzane wino pili, o migdałach śnili święte ognie rozniecali, wosk lali, kaszanami parzyli, z fusów wróżyli, z ogniem rozmawiali, przestrzeń zakrzywiali, zapominali o smutkach, apokalipsie, niepewnej przyszłości cieszyli się kroplą ludzkiej czułości w teraźniejszości. ;) N Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Uśmiechnij się do swoich smutnych myśli 02.11.06, 18:27 Gdy pada deszcz i jesień czmycha z sadu, Gdy pada na me czoło smutku cień, Gdy pada chleb bez przerwy masłem na dół, A pełny los nie pada w pusty dzień... - Uśmiecham się, to mogę robić zawsze, Nim dni łaskawsze przyjdą - uśmiecham się. Uśmiecham się do moich smutnych myśli, Uśmiecham się do szarych, nudnych spraw I wraca smak - smak ciepłych słońcem wiśni, Co został hen, za morzem czarnych kaw... Do marzeń mych, co się na wietrze chwieją Co dzień, z nadzieją, pierwsza uśmiecham się! A więc i ty Uśmiechnij się do swoich smutnych myśli, Uśmiechnij się do szarych, smutnych dni, Najlepszy sen na jawie ci się wyśni, bo wielka moc w uśmiechu szczerym tkwi... Do ludzi - tych, co nigdy się nie śmieją Co dzień, z nadzieją, pierwsza uśmiechnij się... Wojciech Młynarski Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha Jastrzębie gody na opdłych liściach 02.11.06, 19:58 Ruszamy. W Jesień. Dwa zmęczone Ptaki jastrzębie, rozkwilone, Lecimy, skrzecząc i goniąc się. Lato już nowych ma drapieżców, Nowe jastrzębie skrzydła trzeszczą, Pocałunkowe potyczki wrą. Z Lata zgonione tak fruniemy, W Jesieni się zatrzymujemy, Zakochane, strosząc pióra swe. Ostatnie gody odprawimy: W nasze się mięso znów wczepimy, Aby na liście jesienne spaść. Endre Ady tł. Bohdan Zadura Odpowiedz Link Zgłoś
nenufaria Re: Światem zaczęła rzadzić Jesień. 02.11.06, 20:36 www.nativeart.net/maccoyotelookingout.shtml Odpowiedz Link Zgłoś
nenufaria Re: Światem zaczęła rzadzić Jesień. 02.11.06, 20:40 www.nativeart.net/maccoyoteskywind.shtml Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha Jesień Chłopów pana R. 02.11.06, 21:38 www.literatura.zapis.net.pl/okresy/mloda_polska/reymont/chlopi/jesien_r9.htm Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha Re: Światem zaczęła rzadzić Jesień. 02.11.06, 22:02 en.wikipedia.org/wiki/Indian_summer Odpowiedz Link Zgłoś
nenufaria Persona Mloda Jesien:) 02.11.06, 22:15 en.wikipedia.org/wiki/Image:Autumn.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Wschód księżyca 03.11.06, 14:57 Pamietam: to było dawno Tego wieczoru nie było gwiazd Od morza wiał południowy wiatr a stare sosny szemrały zmęczone Tego wieczoru nie było gwiazd Później księżyc wypłynął zza obłoków Schodzilismy ze wzgórza trzymając się za ręce, jak dwie białe drżące lilje pełne tajemnic Pamiętam: to było dawno w ziemi, której imienia nie znam. Parun Vesna Odpowiedz Link Zgłoś
nenufaria Jesienne personifikacje :) 02.11.06, 22:18 penelope.uchicago.edu/~grout/encyclopaedia_romana/wine/autumn.html Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Jesienne personifikacje :) 03.11.06, 01:28 Autor: Gość: Ruta IP: *.chello.pl Jeszcze barw tyle w polu i w lesie, jeszcze oko nasycić tym chce się, nagle zgrzyt, przykre faux pas ten listopd - śniegopad... Posiwiała przedwcześnie nam jesień. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Jesienne personifikacje :) 03.11.06, 12:58 www.littlereview.com/gallery/mucha.htm Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Jesienne personifikacje :) 03.11.06, 15:24 Coś nie działa, może tak: www.artrenewal.org/asp/database/image.asp?id=4412&hires=1 www.artrenewal.org/asp/database/image.asp?id=4426&hires=1 Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Jesienne personifikacje :) 03.11.06, 15:33 Oczywiście jeszcze Chełmoński: polandpoland.com/Babie_Lato.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Jesień w malarstwie polskim 03.11.06, 15:44 www.pinakoteka.zascianek.pl/Axentowicz/Images/Jesien.jpg www.pinakoteka.zascianek.pl/Chelmonski/Images/Odlot_zurawi.jpg www.pinakoteka.zascianek.pl/Chelmonski/Images/Odlot_zurawi_2.jpg www.pinakoteka.zascianek.pl/Chelmonski/Images/Jesien_2.jpg www.pinakoteka.zascianek.pl/Chelmonski/Images/Jesien.jpg www.pinakoteka.zascianek.pl/Chelmonski/Images/Zurawie.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
nenufaria The spirits of the air 02.11.06, 22:26 To Autumn by William Blake. ------- O Autumn, laden with fruit, and stain'd With the blood of the grape, pass not, but sit Beneath my shady roof; there thou may'st rest, And tune thy jolly voice to my fresh pipe, And all the daughters of the year shall dance! Sing now the lusty song of fruits and flowers. "The narrow bud opens her beauties to The sun, and love runs in her thrilling veins; Blossoms hang round the brows of Morning, and Flourish down the bright cheek of modest Eve, Till clust'ring Summer breaks forth into singing, And feather'd clouds strew flowers round her head. "The spirits of the air live in the smells Of fruit; and Joy, with pinions light, roves round The gardens, or sits singing in the trees." Thus sang the jolly Autumn as he sat, Then rose, girded himself, and o'er the bleak Hills fled from our sight; but left his golden load. Odpowiedz Link Zgłoś
palnick *** (Wieczór groźnie czarne brwi nasępił...) 03.11.06, 01:38 Wieczór groźnie czarne brwi nasępił. Zaprzęg się przed progiem niecierpliwi. Czym nie wczoraj swoją młodość przepił? Czym nie wczoraj cię unieszczęśliwił? Nie chrap tak, spóźniona trojko kara! Nasze życie minęło bez śladu! Może jutro mnie szpitalna nara Doprowadzi na zawsze do ładu. Może jutro, inaczej ni ż wcześniej, Ocalony, odejdę w cichości, Słuchać czeremch i dżdżu głośnych pieśni, Bo tym żyją zdrowi ludzie prości. Mroczne siły pozapominam, Co targały mnie, pchając ku śmierci. Najmilejsze oblicze! Jedyna! Ciebie jedną zachowam w pamięci. I choć inna rozkocha mnie w sobie, Ale nawet tamta, kochana, Dowie się moja droga o tobie, Że też drogą byłaś nazywana. I opowiem, jak mijała miniona Młodość nasza, co minioną nie była... Głowo moja, głowo szalona, I do czegoś mnie doprowadziła? Sergiusz Jesienin przekład Z. Dmitroca Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Jesienin 03.11.06, 16:53 Dziś wekslarza w rynku zapytałem, Co mi rubla dla za pół tumana, Jak zaskarbić sobie piękną Łałę, Jak po persku rzec jej "ukochana". Dziś wekslarza w rynku zapytałem, Szeptem lżejszym od fali na Wanie, Jak zaskarbić sobie piękną Łałę, Najpieściwszym słowem "całowanie". Potem znów wekslarza zapytałem, W sercu mym nieśmiałość kryjąc skromnie, Jak zaskarbić sobie piękną Łałę, Jak powiedzieć: "Chcesz należeć do mnie?" Wł.Słobodnik Urzekł mnie ten tuman. Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Świt pod gołym niebem 03.11.06, 19:18 Usta i ręce wiatru Serce wody Eukaliptus Obozowisko chmur Życie rodzące się z każdym dniem Śmierć rodząca się z każdym życiem Przecieram oczy: Niebo idzie po ziemi Octavio Paz Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Głogi 03.11.06, 19:23 Głogi głogi głogi ni wiersza ni człeka ni ptak nie narzeka Spokój nie trzeba pisać nie trzeba świata sobą zachwycać Głogostan Jerzy Harasymowicz Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha Jesień - Juliusza Żuławskiego 03.11.06, 19:45 Przestrzenny oddech wiatru jest winem dla ludzi czarnych, gdy od radeł zawiłych odchodzą i stają nad brzegiem morza: wiatr? brodata pogoń obłoków i płaskich planet-liści, oddech wiatru? otwieram ramiona, spływa kula ziemska i słyszę przejrzyste jej bicie, ból wietrznej chwili? tajemnica ukryta wśród skrzydeł chrabąszcza, człowiek smutny? skrzypce trącone hasłem uchodzącego boga. Odpowiedz Link Zgłoś
nenufaria Whirl me! 03.11.06, 20:45 Jubilant Fall Whirl me! Swirl me, high on the breeze of autumnal jubilance, float me with ease. Emblazon me sentient against skies of gold, rush me with crimson, color me bold! Toss me tumultuous set me aflame, then cool me with chill of season's last claim Flit me and dance me, twirl me around to weightlessly float and then spin to the ground, before winter's dormancy renders me browned, whirl me! Mara Broadway Odpowiedz Link Zgłoś
nenufaria Powstanie listopadowe 03.11.06, 21:25 REDUTA ORDONA Nam strzelać nie kazano. - Wstąpiłem na działo I spójrzałem na pole; dwieście armat grzmiało. Artyleryi ruskiej ciągną się szeregi, Prosto, długo, daleko, jako morza brzegi; I widziałem ich wodza: przybiegł, mieczem skinął I jak ptak jedno skrzydło wojska swego zwinął; Wylewa się spod skrzydła ściśniona piechota Długą czarną kolumną, jako lawa błota, Nasypana iskrami bagnetów. Jak sępy Czarne chorągwie na śmierć prowadzą zastępy. Przeciw nim sterczy biała, wąska, zaostrzona, Jak głaz bodzący morze, reduta Ordona. Sześć tylko miała armat; wciąż dymią i świecą; I nie tyle prędkich słów gniewne usta miecą, Nie tyle przejdzie uczuć przez duszę w rozpaczy, Ile z tych dział leciało bomb, kul i kartaczy. Patrz, tam granat w sam środek kolumny się nurza, Jak w fale bryła lawy, pułk dymem zachmurza; Pęka śród dymu granat, szyk pod niebo leci I ogromna łysina śród kolumny świeci. Tam kula, lecąc, z dala grozi, szumi, wyje. Ryczy jak byk przed bitwą, miota się, grunt ryje; - Już dopadła; jak boa śród kolumn się zwija, Pali piersią, rwie zębem, oddechem zabija. Najstraszniejszej nie widać, lecz słychać po dźwięku, Po waleniu się trupów, po ranionych jęku: Gdy kolumnę od końca do końca przewierci, Jak gdyby środkiem wojska przeszedł anioł śmierci. Gdzież jest król, co na rzezie tłumy te wyprawia? Czy dzieli ich odwagę, czy pierś sam nadstawia? Nie, on siedzi o pięćset mil na swej stolicy, Król wielki, samowładnik świata połowicy; Zmarszczył brwi, - i tysiące kibitek wnet leci; Podpisał, - tysiąc matek opłakuje dzieci; Skinął, - padają knuty od Niemna do Chiwy. Mocarzu, jak Bóg silny, jak szatan złośliwy, Gdy Turków za Bałkanem twoje straszą spiże, Gdy poselstwo paryskie twoje stopy liże, - Warszawa jedna twojej mocy się urąga, Podnosi na cię rękę i koronę ściąga, Koronę Kazimierzów, Chrobrych z twojej głowy, Boś ją ukradł i skrwawił, synu Wasilowy! Car dziwi się - ze strachu. drzą Petersburczany, Car gniewa się - ze strachu mrą jego dworzany; Ale sypią się wojska, których Bóg i wiara Jest Car. - Car gniewny: umrzem, rozweselim Cara. Posłany wódz kaukaski z siłami pół-świata, Wierny, czynny i sprawny - jak knut w ręku kata. Ura! ura! Patrz, blisko reduty, już w rowy Walą się, na faszynę kładąc swe tułowy; Już czernią się na białych palisadach wałów. Jeszcze reduta w środku, jasna od wystrzałów, Czerwieni się nad czernią: jak w środek mrowiaka Wrzucony motyl błyska, - mrowie go naciska, - Zgasł - tak zgasła reduta. Czyż ostatnie działo Strącone z łoża w piasku paszczę zagrzebało? Czy zapał krwią ostatni bombardyjer zalał? Zgasnął ogień. - Już Moskal rogatki wywalał. Gdzież ręczna broń? - Ach, dzisiaj pracowała więcej Niż na wszystkich przeglądach za władzy książęcej; Zgadłem, dlaczego milczy, - bo nieraz widziałem Garstkę naszych walczącą z Moskali nawałem. Gdy godzinę wołano dwa słowa: pal, nabij; Gdy oddechy dym tłumi, trud ramiona słabi; A wciąż grzmi rozkaz wodzów, wre żołnierza czynność; Na koniec bez rozkazu pełnią swą powinność, Na koniec bez rozwagi, bez czucia, pamięci, Żołnierz jako młyn palny nabija - grzmi - kręci Broń od oka do nogi, od nogi na oko: Aż ręka w ładownicy długo i głęboko Szukała, nie znalazła - i żołnierz pobladnął, Nie znalazłszy ładunku, już bronią nie władnął; I uczuł, że go pali strzelba rozogniona; Upuścił ją i upadł; - nim dobiją, skona. Takem myślił, - a w szaniec nieprzyjaciół kupa Już łazła, jak robactwo na świeżego trupa. Pociemniało mi w oczach - a gdym łzy ocierał, Słyszałem, że coś do mnie mówił mój Jenerał. On przez lunetę wspartą na moim ramieniu Długo na szturm i szaniec poglądał w milczeniu. Na koniec rzekł; "Stracona". - Spod lunety jego Wymknęło się łez kilka, - rzekł do mnie: "Kolego, Wzrok młody od szkieł lepszy; patrzaj, tam na wale, Znasz Ordona, czy widzisz, gdzie jest?" - "Jenerale, Czy go znam? - Tam stał zawsze, to działo kierował. Nie widzę - znajdę - dojrzę! - śród dymu się schował: Lecz śród najgęstszych kłębów dymu ileż razy Widziałem rękę jego, dającą rozkazy. - Widzę go znowu, - widzę rękę - błyskawicę, Wywija, grozi wrogom, trzyma palną świécę, Biorą go - zginął - o nie, - skoczył w dół, - do lochów"! "Dobrze - rzecze Jenerał - nie odda im prochów". Tu blask - dym - chwila cicho - i huk jak stu gromów. Zaćmiło się powietrze od ziemi wylomów, Harmaty podskoczyły i jak wystrzelone Toczyły się na kołach - lonty zapalone Nie trafiły do swoich panew. I dym wionął Prosto ku nam; i w gęstej chmurze nas ochłonął. I nie było nic widać prócz granatów blasku, I powoli dym rzedniał, opadał deszcz piasku. Spojrzałem na redutę; - wały, palisady, Działa i naszych garstka, i wrogów gromady; Wszystko jako sen znikło. - Tylko czarna bryła Ziemi niekształtnej leży - rozjemcza mogiła. Tam i ci, co bronili, -i ci, co się wdarli, Pierwszy raz pokój szczery i wieczny zawarli. Choćby cesarz Moskalom kazał wstać, już dusza Moskiewska. tam raz pierwszy, cesarza nie słusza. Tam zagrzebane tylu set ciała, imiona: Dusze gdzie? nie wiem; lecz wiem, gdzie dusza Ordona. On będzie Patron szańców! - Bo dzieło zniszczenia W dobrej sprawie jest święte, Jak dzieło tworzenia; Bóg wyrzekł słowo stań się, Bóg i zgiń wyrzecze. Kiedy od ludzi wiara i wolność uciecze, Kiedy ziemię despotyzm i duma szalona Obleją, jak Moskale redutę Ordona - Karząc plemię zwyciężców zbrodniami zatrute, Bóg wysadzi tę ziemię, jak on swą redutę. Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Dzień jesienny 04.11.06, 00:14 Panie: już czas. Tak długo lato trwało. Rzuć na zegary słoneczne twój cień i rozpuść wiatry na niwę dojrzałą. Każ się napełnić ostatnim owocom; niech je dwa jeszcze ciepłe dni opłyną, znaglij je do spełnienia i wypędź z mocą ostatnią słodycz w ciężkie wino. Kto teraz nie ma domu, nigdy mieć nie będzie. Kto teraz sam jest, długo pozostanie sam i będzie czuwał, czytał, długie listy będzie pisał i niespokojnie tu i tam błądził w alejach, gdy wiatr liście pędzi. Rainer Maria Rilke Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha Listopad i listonosz 04.11.06, 00:09 Jest listopad czarny, trochę złoty, mokre lustro trzyma w ręku ziemia. W oknie domu płacze żal tęsknoty: Nie ma listów! Listonosza nie ma! Już nie przyjdzie ni we dnie, ni w nocy, złote płatki zawiały mu oczy, wiatr mu torbę otworzył przemocą, list za listem po drodze się toczy! Listonosza zasypały liście, serc i trąbek złocista ulewa! ach i przepadł w zamęcie i świście list, liść biały z kochanego drzewa!... Maria Pawlikowska Jasnorzewska Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Przyjań i psota 04.11.06, 00:36 Ten filmik widzieli chyba wszyscy. Ale Krykusze opowiem jeszcze raz. Występują: kabriolet właścicielka kabrioletu kruk Kabriolet „płynie” a nad nim szybuje kruk, przysiadając by odpocząć na ramieniu kierowcy. Dotarli do domu przed garaż, (wtręt: stacyjka w samochodzie miała ten mankament, że po przekręceniu kluczyka, z wielkim trudem można było ponownie zastartować) kontynuuję: kobieta wysiadła z samochodu z zamiarem otwarcia garażu. Kruk z szelmowską miną (podobno ptaki nie posiadają mimiki) zgrabnie podfrunął do stacyjki, przekręcając kluczyk. Komentarz zza kadru: tę czynność zaprzyjaźniony kruk powtarzał nieustannie. Psoty czynił też inne, które wyraźnie dawały mu intelektualną satysfakcję. Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Kruki 04.11.06, 17:28 Gdy szron osrebrzy nasze łany, Kiedy zapadłe senne sioła Na Anioł Pański dzwon zawoła, Nad zmarłym światem rozbujany, Niech z Twoich niebios, Panie Boże, Spłynie k'nam drogich kruków morze. O dziwne wojska, wrzasku dziki! We wasze gniazda wichr uderza. Lećcie na zżółkłe wód wybrzeża, Na dróg krzyżowych rozstajniki. Gdzie się wądolne rosy kładą, Rozpierzchłe, łączcie się gromadą. Po polach Francji, gdzie się pleni Wczorajszych zmarłych grób przy grobie, Kołujcie w smutnej swej żałobie, By człowiek baczył o jesieni. twój krzyk, żałobny ty nasz ptaku, Niech nas przy wielkim skupia znaku. Zaś piegż majowych śpiew radosny Na wierzchach dębu, co w zaklęty Pokładł się wieczór, jak maszt ścięty, Zostawcie tym, o święci wiosny, Których wśród leśnych gdzieś gałęzi Snadź beznadziejna klęska więzi. Artur Rimbaud Przełożył Jan Kasprowicz Odpowiedz Link Zgłoś