Gość: Monika #2
IP: *.proxy.aol.com
12.09.02, 02:43
EUron - KREATYWNA KSIĘGOWOŚĆ W UNII
Już w rok po powstaniu OLAF wewnętrzny raport UE przyznawał, że instytucja ta
nie zdołała uwolnić się pod politycznej kurateli, a jej działalność nie
spowodowała "widocznej poprawy" w zwalczaniu niewłaściwego wykorzystywania
funduszy przez unijne instytucje.
Rodzajem "radosnej twórczości" można nazwać to w jaki sposób sporządzane są
bilanse i rozliczenia budżetu Komisji Europejskiej. Od siedmiu lat Europejski
Trybunał Obrachunkowy odmawia ich podpisania, mimo to Parlament Europejski je
zatwierdza. "Nieścisłości" w rozliczeniach Komisji za 2001 rok sięgają 5
miliardów euro. W maju tego roku zwolniono główną księgową Komisji Martę
Andreasen, która podała do wiadomości publicznej, że system rozliczeń jest
skandaliczny. Pod koniec sierpnia Paul van Buitenen (doprowadził do
ustąpienia skorumpowanej Komisji Santera) odszedł po tym, jak w ciągu
ostatnich miesięcy zawieszono kilku urzędników za ujawnienie malwersacji,
bo "nie chcieli pójść na kompromis". Niebawem Parlament Europejski zajmie się
wnioskiem szefa komisji budżetowej Chrisa Heaton-Harrisa, który domaga się do
czasu wyjaśnienia oszustw i nadużyć w unijnym budżecie zawieszenia wypłaty
pensji (100 tysięcy euro rocznie) wszystkim komisarzom. W Unii, a zwłaszcza
Wielkiej Brytanii poza powodzią to prasowy temat numer jeden. Oczywiście o
tym wszystkim polskojęzyczna prasa milczy, racząc nas jedynie mocno
wątpliwymi tłumaczeniami prosto z Komisji Europejskiej!!!
Paul van Buitenen odszedł 28 sierpnia z pracy w unijnych instytucjach. Biorąc
pod uwagę stanowisko jakie zajmował w strukturach Unijnych, wydawać by się
mogło, że nic się nie stało, bowiem holender pracował ostatnio jako niskiej
rangi unijny funkcjonariusz w Luksemburgu. Jednak dla wszystkich, którzy
interesowali się Unią Europejską, a zwłaszcza sprawami związanymi z korupcją
i defraudacją była to postać nie mniej ważna niż Franz -Hermann Bruenner szef
OLAF (instytucji powołanej przez Unię do ścigania korupcji i nadużyć).
Paul van Buitenen w 1999 roku odsłonił kulisy największych malwersacji
finansowych w historii UE ujawniając kumoterstwo wśród komisarzy i
marnotrawstwo unijnych funduszy. Dowody przestępczej działalności Komisji
Santera, jakie zgromadził doprowadziły ustąpienia ze stanowiska całej Komisji
Europejskiej pod wodzą Jacques'a Santer'a. Nastąpiło to w atmosferze
ogromnego skandalu. W okresie, gdy Santer był szefem Komisji, wśród
eurourzędników wykryto ponad 1300 przypadków oszustw i korupcji, z czego 27
dotyczyło bezpośrednio członków samej Komisji Europejskiej (wówczas było ich
17). Łącznie obliczono, że Unia straciła niemal miliard euro. Członkom
komisji przedstawiono szereg zarzutów, między innymi korupcję,
niegospodarność, zatrudnianie własnej rodziny (nepotyzm), a także
podpisywanie umów z agendami, na czele których stali ich przyjaciele. I tak
Jacques Santer został oskarżony o to, że jego żona spekulowała
nieruchomościami należącymi do Komisji Europejskiej, natomiast komisarz Emma
Bonino została oskarżona o brak kontroli nad programami pomocy humanitarnej
(ECHO) gdzie wykryto istnienie kontraktów na duże sumy, nie figurujących w
księgach finansowych. Ówczesna komisarz Edith Cresson utrzymywała za unijne
pieniądze swego przyjaciela, z zawodu dentystę. Za swą niegospodarność
politycy otrzymywali przez kolejne trzy lata 20 procent swej pensji (187
tysięcy euro) plus 50 procent dodatku. Nigdy nie pociągnięto ich do
odpowiedzialności sądowej.
Van Buitenena zawieszono wtedy z połową pensji. Po objęciu stanowisk przez
ekipę Prodiego nie został on jednak przywrócony na poprzednie stanowisko i do
końca urzędowania, jako funkcjonariusz niskiego szczebla Unii Europejskiej
sprawował funkcje powierzone mu w 1999 roku.
Moro
Mimo, że OLAF dysponuje niemal 35 milionowym budżetem i biurem z 234
zatrudnionymi, to właśnie van Buitenen, który jako amator tropił korupcję w
Unii mógł się poszczyć o wiele większymi sukcesami. To nie przypadek, że to
właśnie on, a nie OLAF często był pierwszym adresatem informacji o korupcji,
malwersacjach i nadużyciach w Unii. Sam Bruenner twierdzi, że ci którzy
otwierali się przez Biutenenem, nie chcieli rozmawiać z OLAF. Jak widać
instytucja ta nie cieszy się zaufaniem wśród unijnych urzędników. Jeśli do
tego dodamy sprawę nacisków na eurobiurokratów, którzy chcieli ujawnić afery
finansowe, to otrzymamy tylko wycinek unijnych stosunków.
Sparaliżowany OLAF
Miano "Pana czystego" miał otrzymać Romano Prodi, gdy rozpoczynał
działalność, jako szef Komisji Europejskiej. Ostatecznie, po serii artykułów
opublikowanych wtedy w prasie zachodniej o aferach korupcyjnych w jakie był
zamieszany. Poprzestano jedynie na hałaśliwej propagandzie. W konsekwencji
Prodi został "antykorupcyjną nadzieją UE". Wtedy też powołał on do życia
OLAF. Już w rok po jego powstaniu wewnętrzny raport UE przyznawał, że Olaf
nie zdołał uwolnić się pod politycznej kurateli, a jego działalność nie
spowodowała "widocznej poprawy" w zwalczaniu niewłaściwego wykorzystywania
funduszy przez unijne instytucje.
Ponadto stwierdzono w nim, że Olaf "jest zdezorganizowany w tak dużym
stopniu, że nie może prowadzić ważnych śledztw". Dokument wprost nazywa
kierownictwo urzędu niekompetentnym. Jeden z deputowanych John Redwood,
odpowiedzialny za strategię w Partii Konserwatywnej nazwał wtedy Olaf
instytucją "gorszą niż kiepski żart".
Nie wszczynać
Pod koniec sierpnia van Buitenen odchodząc stwierdził, że "jest głęboko
rozczarowany" ekipą Romano Prodiego, która zapowiadała co prawda uzdrowienie
stosunków, usprawnienie sprawozdawczości i kontroli nad finansami, ale w
praktyce niewiele zmieniła.
- Wyczulona na punkcie tajemnicy służbowej unijna maszyneria będzie tak długo
niereformowalna, jak długo nie będzie poddana kontroli finansowej ze strony
demokratycznie wyłanianego parlamentu - twierdzi Buitenen.
Warto przypomnieć, że lista podejrzanych, którą przekazał wraz z materiałem
dowodowym nie wywołała w Unii sensacji. Wśród podejrzanych znaleźli się
również bliscy współpracownicy Prodiego (m.in. były szef gabinetu, David
O'Sullivan i rzecznik prasowy Jonathan Faull). Prawnicy OLAF zbadali
udokumentowane przez Buitenena zarzuty i zdecydowali się... nie wszczynać
dochodzeń ze względu na "brak dowodów".
Budżet poza kontrolą
Van Buitenen nie ukrywa, że bezpośrednim bodźcem do odejścia były szykany,
jakie spotkały Martę Andreasen - główną księgową Komisji Europejskiej. W maju
tego roku ujawniła ona, że niemal 100 mld euro budżetu UE "jest poza
kontrolą".
Była główna księgowa KE stwierdziła, że unijny system jest gorszy od tych,
jakie funkcjonowały w amerykańskich koncernach Enron i WorldCom, które
dopuściły się oszustw księgowych na ogromną skalę.
- W ich przypadku pozostawały przynajmniej ślady kont i transakcji -
powiedziała Andreasen. W systemie używanym przez KE można bez pozostawienia
śladu wprowadzać korekty operacji. Była główna księgowa KE przyznała, że
otwierało to drogę do nadużyć na "masową skalę".
Romano Prodi - w 1999 roku został szefem Komisji Europejskiej. W owym czasie
toczyły się przeciwko niemu dwa postępowania sądowe, ale wkrótce ich liczba
wzrosła do czterech. Większość z nich dotyczy różnych nieprawidłowości i
nadużyć w procesach prywatyzacyjnych, nad którymi Prodi, jako szef
państwowego, włoskiego holdingu IRI, miał kontrolę.
Jedną ze spraw jest powiązana z rosyjskimi "finansistami". Jeszcze w 1997
roku rosyjskie przedsiębiorstwo MES zadeklarowało chęć zakupu pokaźnego
pakietu udziałów w jednym z największych włoskich banków - Banco di Roma.
Rosjanie chcieli kupić udziały za astronomiczną sumę 1 miliarda USD i mieli
apetyt nawet na 20 procent udziałów w tym banku. Powszechnie mówiło się, że
MES - rosyjski potentat naftowy - chciał kupić włoski bank, by uciec ze
swoimi transakcjam