deltalima
11.10.05, 17:20
Balcerowicz: ze złego ustroju można dobrze żyć
"Czy można być patriotą i nie chodzić na wybory? Na wybory chodzi się nie z
poczucia kalkulacji osobistej, ale z poczucia obowiązku wobec własnego kraju.
Nie można być patriotą nie dokonując swoich demokratycznych wyborów" -
przekonywał we wtorek prezes NBP, zachęcając studentów katowickiej Akademii
Ekonomicznej i ich rodziny do korzystania z praw demokracji.
Podkreślał, że demokracja jest integralnie związana z wolnym rynkiem, a
ograniczanie rynku i "rozdymanie państwa" wypiera społeczeństwo obywatelskie,
a więc szkodzi demokracji. "Być za demokracją a przeciw kapitalizmowi, to
tak, jak być za mlekiem, a przeciwko krowom i innym zwierzętom mlekodajnym" -
mówił.
Pytany o perspektywy polskiej gospodarki w najbliższych latach w sytuacji,
gdyby nie udało się zmniejszyć deficytu finansów, prezes NBP wskazał na
konsekwencje takiego stanu dla rozwoju. "Nie znam przykładu kraju, który by
się bardzo szybko i wiele lat rozwijał i miał taki niedobry stan finansów
publicznych jak Polska" - powiedział.
"Jednym z naczelnych punktów każdego programu, który chce umocnić rozwój
naszego kraju i doprowadzić do redukcji bezrobocia, jest reforma finansów
publicznych - tego nie da się obejść" - podkreślił prezes NBP, przypominając,
że również decyzja o przystąpieniu Polski do strefy euro musi być poprzedzona
reformami, przede wszystkim w zakresie uzdrowienia finansów.
Według niego, redukcja bezrobocia o połowę - jak zrobiła to Hiszpania - jest
możliwe, ale pod pewnymi warunkami. "Litwa to robi, Słowacja to robi, tylko
trzeba wcielić w życie program, o którym od dawna piszą naukowcy - ograniczyć
podatki, czego nie da się zrobić bez ograniczenia wydatków. Duże podatki nie
biorą się z powietrza, tylko z rozdętych wydatków" - mówił.
"Wygrywa się tylko wtedy, jeżeli populizm przegrywa, a żeby przegrał,
potrzebna jest mobilizacja" - powiedział Balcerowicz. Podkreślił, że
lansowane w obiegu publicznym fałszywe twierdzenia dotyczące gospodarki nie
mogą być lekceważone, ponieważ mogą się okazać niebezpieczne dla przyszłości
i tempa rozwoju kraju.
"Ze złego ustroju można dobrze żyć. Np. ci, co idą do polityki, żeby mieć
nieograniczoną władzę arbitralną. Oczywiście oni to przysłaniają różnymi
hasłami: wrażliwość społeczna, silne państwo, interwencjonizm. Oni chcą
zaspokoić pewnie swoje ambicje, żądzę władzy. Nie jest to najlepsze i
niekoniecznie stosowne dla kraju" - ocenił prezes NBP.
"Jeżeli mniej rynku, to więcej czego? Są tacy, którzy mówią: wspólnoty,
solidarności, wzajemnego kochania się (...). Tymczasem mniej rynku będzie
wtedy, kiedy będzie wszechwładne, rozdymające się państwo, które zabiera
ludziom wolność. Więc mniej rynku to więcej władzy polityków, władzy
biurokracji, szarej strefy i korupcji" - powiedział Balcerowicz.
"Problemy bezrobocia na wielorakie sposoby wiążą się z kwestiami finansów
publicznych (...). Wysokie podatki szkodzą zatrudnieniu, szczególnie te
obciążające przedsiębiorców (...). Ale podatki biorą się z wydatków. Czyli
ten, kto obiecuje, że więcej wyda, to de facto obiecuje wyższe podatki, a
ponieważ one przyczyniają się do wyższego bezrobocia, to ten, co obiecuje
wyższe wydatki, obiecuje większe bezrobocie" - dowodził.
Balcerowicz nie chciał recenzować programu gospodarczego ugrupowań, które
zwyciężyły w wyborach tłumacząc, że nie pozwala mu na to rola prezesa NBP
http://bankier.pl/wiadomosci/article.html?article_id=1350925