pnd
13.10.05, 14:21
Oportunizm Tuska jest coraz bardziej wyrazny i nieznosny. Tak jak ten jego
slub koscielny zawarty po prawie 30 latach zycia w niesakramentalnym zwiazku
(gdyby na podobny krok 10 lat temu zdecydowali sie Kwasniewscy okreslono by to
zapewne mianem cynizmu, moze nawet profanacji). Mniejsza o ten slub i inne
gesty podporzadkowane walce wyborczej. Problem jednak w tym, ze kreowanie
Tuska na "czlowieka z zasadmi" jest byc moze wlasnie takim kamuflazem
skrywajacym jego oportunizm i niezdolnosc do uprawiania polityki w wymiarze
innym niz gesty rozdawane na lewo i prawo.
Efekt jest taki, ze po miesiacach kampanii trudno wlasciwie okreslic, jakimi
to zasadami kierowac sie chce prezydent Tusk. Czym wlasciwie jego polityka
bedzie sie roznic od uprawianej dotad przez Kwasniewskiego? Czy jest to
polityk samodzielny z wizja Polski za lat 5 i 10, czy raczej aktor, ktoremu
role pisze doraznie jego polityczno-biznesowe zaplecze i kibicujace mu media?
Widac to szczegolnie w czasie debat telewizyjnych. Ma sie nieodparte wrazenie,
ze to rozmowa kwalifikacyjna handlowca z podkoloryzowanym CV, ktory niewiele
ma do powiedzenia, ale zrobi wszystko, zeby dostac te prace. Jest przy tym
spiety i sztuczny, widac jaka ulge sprawia mu okazja do wyrecytowania
przygotowanej formulki, jak lubi uciekac od tematu w rozwlekle dygresje,
najchetniej w recenzowanie konkurentow. I to jest dramat. Kaczynski jaki jest
kazdy widzi, ale przy Tusku wyrasta on w tej sytucji wrecz na meza stanu. Jego
pogladow mozna nie podzielac, ale wiadomo, co to sa za poglady. A Tusk? Czy to
jeszcze liberalizm, czy od dawna koniunkturalizm?