Dodaj do ulubionych

Krew za krew, czyli jak szpitale nakłaniają do ...

IP: *.toya.net.pl 22.09.02, 19:08
to prawda,gdy mialam rodzic moje dzieci moj maz zostal
tez "poproszony"o oddanie krwi-tak na wszelki wypadek!
Obserwuj wątek
    • januszmadej Re: Krew za krew, czyli jak szpitale nakłaniają d 22.09.02, 19:16
      chciałbym dodać swoją opinię wręcz odwrotną -jestem od 15 lat
      honorowym dawcą krwi- oddałem łącznie blisko 35
      litrów -kilkakrotnie spotkałem się z sytuacją kiedy nie chciano
      odemnie pobrać krwi - tłumaczenia były rózne- że idą swięta i
      nie będzie operacjii , że grupa krwi którą posiadam jest w
      nadmiarze , ze w danym dniu było za dużo honorowych k
    • Gość: gogaska Re: Krew za krew, czyli jak szpitale nakłaniają d IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.09.02, 19:20
      Bardzo mi przykro że ,ale pacjentka Beata ma rację . Szpitale
      wręcz żadają ,aby chorzy szukali krwiodawców wsród rodziny lub
      znajomych . Taka jest szara rzeczywistość , a
      tłumaczenie "odpowiedzialnych osób" ,że zaszło nieporozumienie
      jest wręcz ŻENUJĄCE . Niektórym w tej rzeczywistości
      poprzewracało się w głowach.
      • Gość: kiwi Re: Krew za krew, czyli jak szpitale nakłaniają d IP: *.chello.pl 22.09.02, 19:46
        Na Banacha - normalka! W większosci warszawskich szpitali - też,
        by nie rzec: we wszystkich. Proceder jest tak powszechny i to od
        tylu, tylu lat, że nie mogę sie nadziwic, dlaczego raptem takie
        wielkie halo akurat teraz.
        Upodlenie cierpiących na kazdym kroku, dokładanie im zbędnego
        stresu (zbiorą haracz czy zabraknie dawców?!), szantaż to chleb
        powszedni i codzienność w wwskich szpitalach.
        Mamy szczęście, ze nie uzależnieją operacji od innych świadczeń:
        pójdźcie z delegacją do ministra zeby szpital miał nową
        aparaturę, zróbcie przeszpiegi w salach chorych by wyeliminować
        tych, którzy symulują...
      • Gość: Leonid Re: Krew za krew, czyli jak szpitale nakłaniają d IP: 195.205.230.* 22.09.02, 20:01
        W myśl zasady "cel uświęca środki" nie odważyłbym się oceniać takiego
        postępowania. Komentowany artykuł jest dla mnie "odkryciem Ameryki", bowiem z
        opisanym zjawiskiem spotykam się ponad 30 lat.
      • Gość: Hans Pani zenujaca.... IP: *.me.tut.fi 22.09.02, 21:50
        Czy Pani Zenujaca znalazla sie w sytuacji, kiedy trzeba jej bylo
        przetoczyc krew i jej akurat pod reka nie bylo?
        Czy Pani Zenujaca oddawala kiedys krew?
        Lekarze to ludzie prosze sie tak bardzo nie zenowac, lepiej zeby
        rzadali i sie mylili a krwi bylo w nadmiarze...
        Jakkolwiek lekarze powinni byc mniej gruboskurni.
        Hans
    • Gość: rita Krew za krew, czyli jak szpitale nakłaniają do ... IP: *.ibb.waw.pl / *.ibb.waw.pl 22.09.02, 20:08
      Musze sie przyznac, ze jakos nigdy nie moglam sie zmobilizowac
      zeby oddac krew ot-tak po prostu. Az tu dziecko znajomych
      zachorowalo i lekarze poprosili o oddawanie krwi-w ciagu
      ostatniego tygodnia podobno na jego "konto" wplynęlo (niemalze
      doslowinie!)15 l krwi i jeszcze jest wielu chetnych z
      osiedla.Krew na pewno przyda sie jakims innym dzieciom.Gdyby nie
      to, ze lekarze powiedzieli o potrzebie zbierania krwi pewnie
      nikt, z tej chyba juz ponad 30-osobowej grupy dawcow, nie
      poszedlby do punktu krwiodawstwa.Mysle, ze gdybysmy wszyscy.
      ktorzy mozemy,oddali krew choc raz na kilka lat problem braku
      krwi w szpitalach wogole by nie istnial- a tak znowu potrzeba
      czyjejs choroby, zeby nas zmobilizowac.
      • Gość: Hans Popieram IP: *.me.tut.fi 22.09.02, 21:52
        Popieram, bardzo madre slowa. Sam bylem juz trzy razy (pozno sie
        zmobilizowalem). Ale jaka satysfakcja! No i czekolady, ktorymi
        nie gardze ;-)
        Hans
    • Gość: mcpear Re: Krew za krew, czyli jak szpitale nakłaniają d IP: *.n-orpop03.stsn.com 22.09.02, 22:27
      Moja zona, gdy po porodzie dostala krew zostala poproszona o
      znalezienie "honorowych" krwiodawcow, ktorzy mieli oddac dwie
      jednostki krwi. Niedwuznacznie zasugerowano przy tym, ze
      zaswiadczenie o oddanej krwi jest niezbednie potrzebne do wypisu
      ze szpitala. Aczkolwiek krew oddalismy z tesciem dzien po
      wypisie i jakos nic sie nie stalo - zone wypuszczono bez owego
      wymogu
      • Gość: stoik Dlaczego nikt zamiast pisać głupoty.. IP: *.wielun.sdi.tpnet.pl 24.09.02, 15:06
        ..i nie pobiegnie oddać krew ? Przecież jej brakuje i już od dawna jest
        deficytowa. Zwracam się do wszystkich wymądrzających się na tym forum o
        zrobienie tego dziś albo najpóźniej jutro. Może to komus pomoże lub uratuje ?
        Pismakom z gazetki proponuje by uczynili to pierwsi ..tak dla przykładu , by
        pokazali jak bardzo zależy im na biednych chorych ludziach. A może przynamniej
        zaczną w swej "poczytnej" gazetce propagować oddawanie krwi ? Jak do tej pory
        jakoś tego nie zauważyłem. Sorry ,pewnie dlatego,że już od kilku lat nie
        czytam... :-) Aha i na koniec spec. uścisk dla Hansa , za trochę brutalny
        język ,ale wiem,że tylko taki potrafi dotrzeć do sporej częsci tzw.
        społeczeństwa :-))
    • Gość: md Re: Krew za krew, czyli jak szpitale nakłaniają d IP: *.twcny.rr.com 22.09.02, 23:10
      Szanowni panstwo, zgadzam sie ze takie postawienie sprawy -krew
      lub przelozenie transfuzji -jest byc moze nielegalne a na pewno
      nieprzyjemne i niestety..........potrzebne.
      Bo w Polsce brakuje krwi i dawcow jest stanowczo za malo w
      stosunku do potrzeb.Ciekawe ,ze dla znajomych ludzie oddadza
      krew ale dla obcego anonimowego pacjenta to juz nie.
      Ja jestem chirugiem i sam widzialem chorego umierajacego w
      Polsce z powodu braku krwi mimo,ze pracowalem w polsce na
      oddziale chirurgicznym w wojewodzkim miescie.
      Od 20 lat praktykuje chirurgie w USA i ani jednego razu nie
      zabraklo dla moich pacjentow krwi- nawet jedynastego wrzesnia
      ubieglego roku.
      Wydaje mi sie, ze zamiast denerwowac sie o forme trzeba by
      zadbac aby krwi bylo pod dostatkiem- wtedy nie bedzie "szantazu"
      • Gość: dodo Re: Krew za krew, czyli jak szpitale nakłaniają d IP: *.sympatico.ca 22.09.02, 23:22
        nie rozumiem potepiania lekarzy za stawianie sprawy prosto i jasno. to nie
        jest kwestia pieniedzy, zagranicznych urzadzen czy bog wie czego jeszcze tylko
        kwestia dobrej woli ilus ludzi. jezeli brak owej dobrej, trzeba ja
        sprowokowac.
        w jakims sensie kazdy, kogo bliski znajduje sie w szpitalu, powinien sie sam
        z siebie poczuc do tego, by np. oddac krew albo byc wolontariuszem czytajacym
        chorym dzieciom bajki czy zabawiajacym starych ludzi skazanych na dlugie
        lezenie. jezeli jednak ludziom brakuje takiego obywatelskiego myslenia, to nie
        ma powodu potepiac lekarzy, ze probuja uratowac pacjenta i prosza o pomoc.
        forma nie ma znaczenia - nikomu nie ubedzie jesli odda krew!
      • Gość: Hans do md IP: *.me.tut.fi 23.09.02, 14:33
        Tak trzymac stary! Jedyny rozsadny glos w tej kupie gowna. A
        zaloze sie, ze najwiecej maja do powiedzenia, ci , ktorzy nigdy
        nie oddawali krwi. To przykre, ale czytajac mam wrazenie jakby
        wszyscy krzyczeli ze im sie nalezy a sami nie chcieli sie
        poswiecic (coz za poswiecenie :-) cha cha) i oddac odrobiny
        siebie innemu potrzebujacemu... Mnie namowila kolezanka, czulem
        sie po tym jak po autostopie, nikt tego nie zrozumie kto nie
        probowal. A ja juz zwerbowalem 3 osoby i "pracuje" nad
        nastepnymi.
        No a poza tym nikt tutaj nie porusza bezplatnych badan i tych
        osmiu czekolad, ktore sie dostaje za tak niewielka czastke
        siebie...
        Pozdrawiam cieplo z Finlandii.
        Serwus!
        Hans
    • Gość: Marek Re: Krew za krew, czyli jak szpitale nakłaniają d IP: *.altec.pl 22.09.02, 23:19
      Należy w takim wypadku powiadomić prokuraturę i pilnować toku
      postępowania korzystając skwapliwie z praw pokrzywdzonego , praw
      przypomnę zapisanych w normach kodeksu postępowania karnego.
      Natomiast co do kwalifikacji prawnej czynu jakiego dopuścił się
      pracownik szpitala uzależniający transfuzję od transfuzji to
      najprawdopodobniej ( brak pełnego obrazu faktycznego)
      przestępstwo z art.191k.k. (zmuszanie do okreslonych zachowań).
      To niestety kłopot , ale czy mamy inne wyjście, inny sposób na
      zmianę naszej rzeczywistości ? Ja w każdym razie tak bym
      uczynił.
      Jestem pewien że podobny szantaż w tym szpitalu przez czas jakiś
      nie miał by miejsca.
      • Gość: pismak Re: Krew za krew, czyli jak szpitale nakłaniają d IP: *.chello.pl 22.09.02, 23:30
        Zycze Ci, cholerny skurwysynu, zebys kiedys potrzebowal
        krwi i jej nie dostal. Zebys uslyszal od lekarza, ze to
        dlatego, ze nie zamierza podpasc pod art.191k.k. Trzymaj
        sie dalej prawa - umrzesz szybciej, ale legalnie.
        • Gość: Marek Re: Krew za krew, czyli jak szpitale nakłaniają d IP: *.altec.pl 23.09.02, 00:49
          DO PISMAKA: w zasadzie ze względu na poziom Twojej wypowiedzi powinno się ją
          zostawic bez reakcji, ale!
          Chciałbym uswiadomić podobnie myślącym że przyzwalając na taki praktyki
          dojdziemy do granic asurdu , oto za moment okaże się że lekarz "zasugeruje"
          pacjentowi że jeżeli nie załatwi butli z tlenem no to z zabiegu nic nie wyjdzie!
          Bo strzykawki i opatrunki własne to już standard , co za moment własny stół
          operacyjny? od organizowania krwi są odpowiednie struktury!!!reasumując NIECH
          SZEWC ROBI BUTY ,PEKARZ PIECZE CHLEB ,GÓRNIK KOPIE WĘGIEL tylko tyle nic wiecej.
          Jeżeli nadal nie zrozumiałeś polecam film "miś" Stanisława Barei 100 razy!!!
        • Gość: Michał Re: Krew za krew, czyli jak szpitale nakłaniają d IP: *.iios.pwr.wroc.pl 23.09.02, 09:33
          z dedykacją pismakowi:
          nie rób rynsztoka z gazety. To ze piszesz schowany pod
          pseudonimem nie upoważnia cie do ubliżania człowiekowi, który ma
          inne zdanie.
          A co do tematu: byłem dawcą (już nie mogę, zdrówko) i ze
          zjawiskiem "zabieg za krew" spotykałem się nie raz. To delikatna
          materia: w mieście Wrocławiu bywa, że krwi po prostu brakuje na
          bieżące potrzeby, wtedy jest AKCJA. Na codzień jest różnie, nie
          dziwię się lekarzom, że apelują do rodzin o wystawienie żyły. Co
          nie oznacza, że popieram szantarz (bo nie będzie zabiegu), albo
          że pochwalam inne "subtelne formy nacisku". To rzecz kultury,
          mam nadzieję, że także pismak wie, co to jest
          • Gość: Qbek Re: Krew za krew, czyli jak szpitale nakłaniają d IP: *.toya.net.pl / 217.113.230.* 23.09.02, 11:55
            W tak delikatnej sprawie trzeba pamiętać, że nie cel uswięca
            środki, a środki uświęcają cel. Jeśli tyle się mówi, że nie
            możena kupować krwi (wielu bezrobotnych by na to poszło),
            to "lepszy" moralnie jest szantaż? Może zrobić ogólnopolską
            akcję z nagrodami dla najlepszych krwiodawców. Można w nagrodę
            wysłać go z rodziną na zagraniczną wycieczkę. Daję głowę, że
            zaraz podskoczyły by wyniki.
        • Gość: rh plus Re: Krew za krew, czyli jak szpitale nakłaniają d IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 23.09.02, 13:03
          Przeszłam przez gehennę zw. z załatwianiem krwiodawców dla chorego na serce
          ojca, niestety nie oszczędzono mu również stresu z tym związanego - 2 razy
          przekładano operację na bajpasy - w Łodzi , ale wiem że tak samo jest w
          Bydgoszczy. Nie życzę tego jednak ani tobie ani nikomu innemu , bo nie jest to
          normalne. Jak i nie jest normalne że tę samą krew sprzedają (oczywiście
          nielegalnie) nasze stacje krwiodastwa zagranicę - gł. osocze i preparaty
          krwiopochodne. I to jest granda!!! Zresztą żeby pozyskać kilkunastu krwiodawców
          również musiałam za to zapłacić, nie miałam innego wyjścia...
      • Gość: Konti Re: Krew za krew, czyli jak szpitale nakłaniają d IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.09.02, 23:38
        Marku,brawo!Podpisuję się obiema rękami!
        Ci lekarze to jacyś nienormalni są-"wymuszają" krew od krewnych i znajomych
        tylko po to,żeby sobie pracy dołożyć!
        Bez krwi to zabiegi sie nie odbędą,chory szybciutko "zejdzie"-winnych brak
        ("trudności obiektywne")-a ci frajerzy,molestując o oddawanie krwi działaja na
        swoją szkodę.A mieli by więcej czasu na dyżurach na picie kawy i obściskiwanie
        pielęgniarek!Wsadzić tych "Judymów"-bez zawieszenia-bo to skandali zły przykład
        taka frajerska, niepragmatyczna i nieekonomiczna postawa wobec swojej pracy i
        zawodu w dzisiejszej Polsce!
        • Gość: tom Re: Krew za krew, czyli jak szpitale nakłaniają d IP: *.tnt2.owensboro.ky.da.uu.net 23.09.02, 07:07
          jestem lekarzem praktykujacym w stanach
          w zasadzie popieram oddawanie krwi przez znajomych i rodzine
          gdyby nie to, trzeba by tak jak w usa, placic bezrobotnym,
          pijakom i bezdomnym za oddawanie krwi
          jedynie forma uzalezniania od tego zabiegu jest nie do przyjecia
          prawdopodobnie jednak lekarze w polsce sa sfrustrowani zla
          sytuacja w sluzbie zdrowia
          ja nigdy nie chcialem wyjezdzac z polski, ale kiedy po 6-ciu
          latach ciezkich studiow dostalem 374 zlote miesiecznej
          pensji...sami rozumiecie
          tutaj biore tyle za dwie wizyty
    • wjck Krew za krew 23.09.02, 07:52
      Najpierw proponuje przeprowadzic w calym spoleczenstwie akcje
      polegajaca na uswiadomieniu ze oddawanie krwi jest nie w 100 ale w
      110% bezpieczne. Widok igly i strach przed pielegniarka jest wsrod
      moich znajomych powszechny i trudno sie temu dziwic skoro malo kto
      dba o swoje zdrowie juz za mlodu bo sytuacja na rynku pracy na to
      nie pozwala. Kto im zreszta zagwarantuje ze nie zostana zarazeni
      znanym lub nieznanym wirusem i gdzie pozniej maja szukac pomocy?
      Nikt do zarazenia sie nie przyzna a dochodzenie tego w polskich
      sadach to kolejny koszmar. Sam oddalem juz 6 litrow i gdyby nie
      zoltaczka robilbym to nadal. mam nadzieje ze gdy dla mnie bedzie
      krew potrzebna znajdzie sie bez wiekszych przygod.
    • kaskak1 Re: Krew za krew, Kilka pytan.... 23.09.02, 07:59
      Po pierwsze, rozumiem problem braku krwi, ale nie rozumiem ze
      stacja krwiodastwa w najblizszyn szpitalu jest czynna w godz. 11-
      13. Nawet, zeby przeprowadzic badania musze brac wolny dzien w
      pracy. Dla mnie to problem. I jeszcze jedno, jakis czas temu
      uslyszlam w mediach, ze po depilacji nie mozna zostac dawca.
      Prosze o wyjasnienie, bo dla mnie to jest dziwne
      • Gość: dorota Re: Krew za krew, Kilka pytan.... IP: *.man.bialystok.pl 23.09.02, 09:13
        Wlasnie lysy jest pewniejszy, zmniejsza ryzyko pomylki, bo lysy
        juz niewiele moze zaskoczyc, a krew to nie zarty.
        WY SIE BAWICIE A MI CHODZI O ZYCIE
      • Gość: stoik Re: Krew za krew, Kilka pytan.... IP: *.wielun.sdi.tpnet.pl 23.09.02, 11:42
        kaskak1 napisała:

        > Po pierwsze, rozumiem problem braku krwi, ale nie rozumiem ze
        > stacja krwiodastwa w najblizszyn szpitalu jest czynna w godz.
        11-
        > 13. Nawet, zeby przeprowadzic badania musze brac wolny dzien w
        > pracy. Dla mnie to problem. I jeszcze jedno, jakis czas temu
        > uslyszlam w mediach, ze po depilacji nie mozna zostac dawca.
        > Prosze o wyjasnienie, bo dla mnie to jest dziwne
        Dobre pytanie. Tylko ciekawi mi czy zastanawiasz sie dlaczego
        tak jest ?? mmmmm.... a może nie ma pieniążków by zapłacić
        komuś godziwie by siedział w pracy np do 20 i czekał na
        krwiodawców ?A może komuś w tym szpitalu się niechce pomyśleć i
        ma to w d.. ,a może poprostu nie ma na to pieniędzy bo szanowna
        KASA chorych nie przeiduje w swej mądrości na to funduszy ?
        Drugie pytanie to wybacz ale zakrawa juz na głupotę. Kogo ty
        człowieku pytasz ? Dziennikarzy ? To są dla Ciebie autorytatywne
        osoby by odpowiedzieć na te wątpliwości ?? Piszesz ...bo w
        gazetach napisali że po depilacji...ZGROZA ! ! ! w GAZETACH
        NAPISALI TEŻ ,ŻE W KLEWKACH WYLĄDOWALI TALIBOWIE .... PRAWDA TO
        CZY FAŁSZ ?
    • Gość: Syl Re: Krew za krew, czyli jak szpitale nakłaniają d IP: *.koscian.sdi.tpnet.pl 23.09.02, 08:32
      Podczas porodu okazało się, że też muszę mieć przetoczoną krew.
      Oczywiście na drugi dzień mąż musiał poszukać "chętnych", aby
      oddać dwie jednostki krwi, które otrzymałam. Po paru dniach
      okazało się, że córka też musi mieć przetoczoną krew i sytuacja
      się powtórzyła. Bynajmniej nie działo się to w Warszawie, ale w
      małym miasteczku Kościanie.
      • Gość: krwiodawca. Re: Krew za krew, czyli jak szpitale nakłaniają d IP: *.bnet.pl / 10.10.24.* 23.09.02, 08:49
        Pierwszy raz oddałem w 1973r i tak trwało to do 1990r aż
        zmądrzałem . Oddałem prawie 18 l krwi . Wtedy to nas jeszcze
        jakoś traktowano . Dzień wolny od pracy , bez kolejki u lekarza
        , w aptece , darmowe leki . Dziś do lekarza swoje muszę odstać ,
        za leki których cena wynosi 1,50 zł nie płace a te po 100 i
        więcej to są pełnopłatne . Poza tym my oddajęmy krew za darmo a
        punkty krwiodastwa pobierają opłatę i to nie małą od szpitali ,
        tłumacząc że utrzymanie takich punktów też kosztuje . Raz w 2000
        r . byłem zmuszony przez szpital w Brzesku ( małopolskie )do
        oddania krwi ( imiennie ) dla mojej mamy i więcej tego nie
        zrobię . Dlatego radzę innym , zastanówcie się kto na waszym
        darze robi kasę i dlaczego .
    • Gość: Dawca Moim zdaniem jak ktoś w rodzinie jest w sytuacji IP: *.umirm.gov.pl 23.09.02, 08:51
      zagrozenia życia nie ma co robić wielkiego halo i po prostu
      oddać krew. Przecież w takim instytucie Hematologii dziennie
      góra 10-15 osób oddaje krew a tylko w Centrum Onkologii
      potrzebujacch jest pewnie powyzej dwudziestu. Nie róbcie z
      lekarzy katów! Po postu trzeba nauczyć społeczeństwo szacunku
      dla życia i innych ludzi. Ja już postanowiłam, że regularnie
      będę oddawać krew!
      • Gość: dorota Re: Moim zdaniem jak ktoś w rodzinie jest w sytua IP: *.man.bialystok.pl 23.09.02, 09:20
        To prawda my nie jestesmy nauczeni szacunku do zycia i innych
        ludzi.
        Lata stalinizmu zrobily swoje, ja tez pamietam jak mnie uczono
        ze najwazniejszy jest wlasny czubek nosa, a nie rzeczy
        wazniejsze tj ludzkie zycie mnie uczono je niszczyc, teraz wiem
        ze jest to zle i chce sie tego pozbyc.
      • Gość: Hans Do Dawca IP: *.me.tut.fi 23.09.02, 14:38
        Tak trzymaj stary! Ja oprocz tego ze oddaje to jeszcze werbuje!
        Madrze gadasz tylko za kulturalnie. Z tymi glabami co politukuja
        na liscie trzeba ostro, za pysk i w pysk, bez ogrorek. Im sie
        wydaje ze im sie nalezy, a sami maja w dupie innych. No coz
        niedosc ze EGOIZM to i jeszcze hipokryzja...
        Pozdrawiam cieplo :-)
        Hans
    • Gość: stachu Re: Krew za krew, czyli jak szpitale nakłaniają d IP: *.icpnet.pl 23.09.02, 08:56
      A bedzie jeszcze gorzej. Slyszeliscie ze rzad planuje
      zlikwidowac wolny dzien dla krwiodawcow?
    • Gość: dorota Re: Krew za krew, czyli jak szpitale nakłaniają d IP: *.man.bialystok.pl 23.09.02, 09:09
      Obydwoje rodzice musza byc zdrowi i przebadani to zwieksza
      bezpieczenstwo urodzenia zdrowego dziecka, w dziecku powinna
      plynac krew ojca dlatego musi byc w 100% zdrowy, a badania musza
      tylko potwierdzic co i tak wiadomo.
    • Gość: ~9mm Re: Krew za krew, czyli jak szpitale nakłaniają d IP: 80.241.131.* 23.09.02, 09:10
      Nie wiem za bardzo skąd te emocje! Z pobieraniem krwii od
      rodziny zpotkałem się już 7 lat temu!!! Kiedy moja siostra miała
      operację tarczycy, MrDoktor delikatnie zasugerował, że szpital
      może mieć problem z dotrzymaniem terminu operacji jeśli ktoś z
      rodziny nie "opodatkuje" się krwią. Temat stary jak handel
      zwłokami albo zlecenia na lawety!!! Nierozumiem skąd to nagłe
      wypłynięcie tematu i takie wielki krzyk??? Gazeto, spóżniłaś się
      o jakieś kilka lat z tymi rewelacjami!!!
    • agator13 KTO IDZIE ZE MNA? 23.09.02, 09:23
      Cciałabym kilka spraw sprostować:
      -punkty krwiodawstwa czynne sa zwykle od godz.8 (nie wiem, skad
      infromacja w jednym z postow, ze od 11).Krew pobiera sie zwykle
      do 12-13 i nie dlatego, ze pracownicy punktow chca miec wiecej
      wolnego. Przeciez na pobraniu krwi sie nie konczy-te krew trzeba
      jeszcze odpowiednio obrobić a na to potrzeba czasu.
      -co do pieniedzy pobieranych od szpitali-utrzymanie lokalu,
      pracownikow, koszty sprzetu jednorazowego uzytku, obrobka i
      przechowywanie krwi w odpowiednich warunkach, nawet czekolady dla
      krwiodawcow kosztuja a wszyscy dobrze wiemy, jak nasze Panstwo
      stoi finansowo!
      - ktoś z forum obawial sie, ze niedlugo trzba bedzie samemu
      zalatwiac butle z tlenem. Pragne zauwazyc, ze akurat tlen i
      sprzet medyczny mozna wyprodukowac i kupic a krwi niestety nie
      (jeszcze nie, ale biolodzy pewnie o tym mysla).Jedynym zrodlem
      krwi jest czlowiek i w zwiazku z powyzszym za tydzien ide oddac
      krew (mialam odroczenie miesieczne przez niski poziom
      hemoglobiny).KTO IDZIE ZE MNA?
      • Gość: krewka Re: KTO IDZIE ZE MNA? IP: *.waw.cdp.pl 23.09.02, 13:57
        jestem krwiodawcą od trzech lat, i choć chętnie oddawałabym krew
        jak najczęściej nie mogę, gdyz pracuję i nie mogę pozwolić sobie
        na wolny dzień w określonym terminie, kiedy mozna pobrać krew.
        Do godziny 13 spędzam taki dzień w punkcie, potem nie moge
        jechac przecież do pracy. Zawsze będę miała takie wyrzuty
        sumienia, ze mogę oddać krew, a sytuacja na rynku pracy poniekąd
        mi tego zabrania...
    • Gość: Hana Re: Krew za krew, czyli jak szpitale nakłaniają d IP: *.penta.gd.pl 23.09.02, 09:30
      Rozumiem,że pan "dziennikarz" jest pewien, że nigdy on, ani
      jego rodzina nie będą potrzebowali krwi. Gratuluję optymizmu.
      Wini pan lekarzy, że pomimo ogromnych trudności chcą ratować
      ludzi!!??? . A może pan "dziennikarz" mając dostęp do mediów
      zorganizowałby akcję zbierania krwi i więcej byłoby z tego
      pożytku niż robienie nagonki na lekarzy. Wstyd!! Szukanie
      sensacji tam gdzie chodzi o ratowanie życia wbrew wszystkim
      trudnościom.
    • nianiaw Re: szpitale marnuja krew 23.09.02, 09:54
      Moj ojciec jest honorowym dawcą krwi - oddał ponad 60 litrów.
      Kiedyś mielismy znajome dziecko w AM w Gdańsku - wszczepienie
      rozrusznika - zobaczyliśmy wtedy, ze woreczki z krwia sa
      wyrzucane, bo ich rozmiar za duzy na male dziecko. W moim Ojcu
      zawrzało, ale krew oddaje nadal, mimo ze przekroczył 60-tke.
      Nie wie jednak, ile z Jego krwi trafia do smieci.
    • Gość: Dariusz Florek Re: Krew za krew, czyli jak szpitale nakłaniają d IP: *.bialogard.sdi.tpnet.pl 23.09.02, 10:11
      Szkoda tylko, że krwiodawcom nie ułatwia się zycia w momencie
      samego oddawania krwi, widać to chociażby po stosunku
      pracodawców do samego oddawania krwi, patrzą oni na ten fakt
      niechętnie, ponieważ pracownikowi przysługuje cały dzień wolny,
      jeśli oddaje sie sześć razy do roku, to trzeba pracownika na te
      sześć dni zwolnić od pracy i do tego mu zapłacić. Krwiodawcy
      bardzo często muszą korzystać z urlopu, który mogliby
      wykorzystać przecież na inne cele, niż oddanie krwi. Przecież
      mają zagwarantowane na ten cel wolne i płatne. Pomijając już te
      przywileje, które utracili wraz z nastaniem gospodarki
      wolnorynkowej, nadal ogranicza się w sposób żenujący te
      podstawowe prawa krwiodawców, które jeszcze im pozostały. Wielką
      niewiadoma jest wprowadzenie zmian w Kodeksie Pracy - mowa o
      zwolnieniach lekarskich do sześciu dni i pierwszym dniu
      bezpłatnym. Nie wiadomo czy ten dzień, w którym honorowy
      krwiodawca oddaje krew będzie dla niego dniem bezpłatnym w
      pracy? Jeśli tak zostanie, to wówczas nie tylko grozi nam kryzys
      z brakiem krwi, ale również to że krwiodawcami pozostaną już
      tylko bezrobotni, uczniowie czy żołnierze. Już dziś gdy spotykam
      się w czasie donacji krwi w punkcie krwiodawstwa z innymi
      krwiodawcami, często odnoszę wrażenie, ze większość z nich to
      bezrobotni, którzy oddają krew mając taki nawyk, jednak nie
      wszyscy dbają o jakość tej krwi, ponieważ wielu z nich pali,
      żyję w złych warunkach higienicznych, czy wręcz pije dzień przed
      oddaniem krwi. Często się zastanawiam, czy w takim wypadku sam
      chciałbym przyjąć krew od takiego krwiodawcy.
      Wracając do głównego tematu artykułu, ja również spotkałem się z
      przypadkiem wymuszania przez szpital od rodziny chorej na
      białaczkę zorganizowania grupy krwiodawców, dzięki czemu moja
      bratanica mogła otrzymywać codziennie porcję przetaczanej krwi.
      Doszło do takiego absurdu, że szpital nie wierząc w zapewnienie
      punktu krwiodawstwa z mojej miejscowości o przekazaniu tej krwi,
      chciał, aby dowozić 150 km codziennie krwiodawców na donację. Na
      szczęście doszłodo porozumienie i przez ok. pół roku część
      krwiodawców oddawała celowo na konkretną osobę krew w punkcie w
      miejscowości w której mieszkam.
    • zosia Re: Krew za krew, czyli jak szpitale nakłaniają d 23.09.02, 10:34
      To co robią szpitale to skandal! Dwa tygodnie temu moja ciocia
      złamała nogę w dwóch miejscach (kostka i biodro). Jako, że jest
      starszą panią bardzo cierpiała. Szybko zawieźliśmy ją do
      szpitala, gdzie od razu została zakwalifikowana do operacji. Ta
      miała się odbyć tej samej nocy, odrowadziliśmy ją pod samą salę
      operacyjną! Następnego dnia rano przychodzimy dowiedzieć się jak
      się czuje po operacji a tu niespodzianka: żadnej operacji nie
      było! Dlaczego? Nie wiadomo. Następny termin operacji za trzy
      dni. Na jeden dzień przed operacją telefon, że operacja nie
      odbędzie się jeśli 3 osoby nie oddadzą krwi. W rodzinie panika.
      Szukamy kogoś kto mógłby oddać krew, ale tutaj zaczynają się
      schody. Niektórzy są chorzy, inni biorą leki, przkłuli uszy 2
      miesiące temu... Ale udało się! Ciocia oddała kwitki ze stacji
      krwodastwa (ile osób oddało krew dla niej) lekarzowi. Cieszymy
      się, że się udało. Ale okazuje się, że szpital postanawia
      wykorzystać nas. Operacje przesunięto jeszcze raz i znowu
      zaczyna się szukanie dawców. Na szczęście teraz też udało się
      nam znaleźć (co prawda z małymi problemami) dawców. Tym razem
      operacja odbyła się. Kosztowało nas to jednak wiele nerwów.
      A co mają zrobić osoby samotne, które nie są w
      stanie "zorganizować" krwi? Dlaczego (ci których na to stać
      oczywiście) nie mogą oficjalnie kupić krwi?
    • zosia Re: Krew za krew, czyli jak szpitale nakłaniają d 23.09.02, 10:35
      To co robią szpitale to skandal! Dwa tygodnie temu moja ciocia
      złamała nogę w dwóch miejscach (kostka i biodro). Jako, że jest
      starszą panią bardzo cierpiała. Szybko zawieźliśmy ją do
      szpitala, gdzie od razu została zakwalifikowana do operacji. Ta
      miała się odbyć tej samej nocy, odrowadziliśmy ją pod samą salę
      operacyjną! Następnego dnia rano przychodzimy dowiedzieć się jak
      się czuje po operacji a tu niespodzianka: żadnej operacji nie
      było! Dlaczego? Nie wiadomo. Następny termin operacji za trzy
      dni. Na jeden dzień przed operacją telefon, że operacja nie
      odbędzie się jeśli 3 osoby nie oddadzą krwi. W rodzinie panika.
      Szukamy kogoś kto mógłby oddać krew, ale tutaj zaczynają się
      schody. Niektórzy są chorzy, inni biorą leki, przkłuli uszy 2
      miesiące temu... Ale udało się! Ciocia oddała kwitki ze stacji
      krwodastwa (ile osób oddało krew dla niej) lekarzowi. Cieszymy
      się, że się udało. Ale okazuje się, że szpital postanawia
      wykorzystać nas. Operacje przesunięto jeszcze raz i znowu
      zaczyna się szukanie dawców. Na szczęście teraz też udało się
      nam znaleźć (co prawda z małymi problemami) dawców. Tym razem
      operacja odbyła się. Kosztowało nas to jednak wiele nerwów.
      A co mają zrobić osoby samotne, które nie są w
      stanie "zorganizować" krwi? Dlaczego (ci których na to stać
      oczywiście) nie mogą oficjalnie kupić krwi?
    • zosia Re: Krew za krew, czyli jak szpitale nakłaniają d 23.09.02, 10:35
      To co robią szpitale to skandal! Dwa tygodnie temu moja ciocia
      złamała nogę w dwóch miejscach (kostka i biodro). Jako, że jest
      starszą panią bardzo cierpiała. Szybko zawieźliśmy ją do
      szpitala, gdzie od razu została zakwalifikowana do operacji. Ta
      miała się odbyć tej samej nocy, odrowadziliśmy ją pod samą salę
      operacyjną! Następnego dnia rano przychodzimy dowiedzieć się jak
      się czuje po operacji a tu niespodzianka: żadnej operacji nie
      było! Dlaczego? Nie wiadomo. Następny termin operacji za trzy
      dni. Na jeden dzień przed operacją telefon, że operacja nie
      odbędzie się jeśli 3 osoby nie oddadzą krwi. W rodzinie panika.
      Szukamy kogoś kto mógłby oddać krew, ale tutaj zaczynają się
      schody. Niektórzy są chorzy, inni biorą leki, przkłuli uszy 2
      miesiące temu... Ale udało się! Ciocia oddała kwitki ze stacji
      krwodastwa (ile osób oddało krew dla niej) lekarzowi. Cieszymy
      się, że się udało. Ale okazuje się, że szpital postanawia
      wykorzystać nas. Operacje przesunięto jeszcze raz i znowu
      zaczyna się szukanie dawców. Na szczęście teraz też udało się
      nam znaleźć (co prawda z małymi problemami) dawców. Tym razem
      operacja odbyła się. Kosztowało nas to jednak wiele nerwów.
      A co mają zrobić osoby samotne, które nie są w
      stanie "zorganizować" krwi? Dlaczego (ci których na to stać
      oczywiście) nie mogą oficjalnie kupić krwi?
      • Gość: zosia Re: Krew za krew, czyli jak szpitale nakłaniają d IP: *.chello.pl 23.09.02, 10:43
        Przepraszam za trzy posty, komputer odmawiał wspólpracy.
    • Gość: kara nie tylko Warszawa to robi IP: *.port.gdynia.pl 23.09.02, 10:52
      i niech nie tlumacza sie tym, ze u nich jest najwiecej operacji.
      Strasza ludzi, chociaz przetoczenie krwi to ich obowiazek.
      Oczywoscie moga o nia poprosic. Ciekawa jestem tylko, czy
      czlowiekowi samotnemu, bezdomnemu lub z domu opieki spolecznej ,
      ktory rodziny nie ma, znajomych rowniez powiedza to samo??? Moze
      w tym wypadku tez czekaja na kaske. W koncu na wszystkim trzeba
      zarobic.
      • Gość: Hans piana na pysku IP: *.me.tut.fi 23.09.02, 14:11
        czy Pani kiedys oddawala krew, czy potrzebowala??
        gazeta rzuca prowokacje ,a wy tutaj pierdoly opowiadacie, to
        jest zenujace. Prosze sie zabrac do roboty a nie snuc takich
        smutnych dywagacji!!
    • Gość: kara chcialam jeszcze dodac, ze smutne to ale prawdziwe :(( IP: *.port.gdynia.pl 23.09.02, 10:55
    • Gość: stoik Re: Krew za krew, czyli jak szpitale nakłaniają d IP: *.wielun.sdi.tpnet.pl 23.09.02, 11:29
      LUUUDZIEEEE.... ! ! ! KIEDY DO WAS WRESZCIE DOTRZE TA PROSTA
      PRAWDA ,ŻE KRWI W ILOŚCIACH JAKA JEST KONIECZNA DO ZAPEWNIENIA
      MINIMUM BESPIECZEŃSTWA PACJENTOM W SZPITALACH POPROSTU NIE MA.
      KONIEC I KROPKA . (szczególnie w tych rzadkich grupach krwi )
      A opowieści i poglądy ,że wszystko i wsystkim "SIE NALEŻY" są
      dobre po to by robić wodę z mózgu szanownemu społeczeństwu .
      Gazeta jest zresztą w tym dobra....bardzo dobra :->
    • Gość: Sobek Re: Krew za krew, czyli jak szpitale nakłaniają d IP: 194.204.129.* 23.09.02, 11:35
      Ja nie widzę w tym problemu.Naród wybrał gospodarkę wolnorynkową
      jego wola.Jezeli państwo nie zapewnia pracy i innych
      dobrodziejstw,to dlaczego zapewniać ma krew,zwłaszcza gdy
      ogrniczyło honorowe krwiodawstwo.Tłumaczenie,że płaci się
      składkę niczego nie dowodzi.Niektóre składki roczne wynoszątyle
      ile pewnie kosztuje litr krwi na wolnym rynku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka