Dodaj do ulubionych

Fraszkorum ( fraszko Room)

04.07.05, 13:00
Goszcząc na forum Moskalików i Limeryków zauważyłem, że roi się tu od
niezwykle utalentowanych ludzi. Reguły narzucone przez wybrane formy
literackie nie pozwalają na pełną wypowiedź.
Zapraszam więc Koleżanki i Kolegów do korzystania z tej możliwości.
Reguły? W zasadzie brak.
Jadnakże:
- wierszem poproszę, bo o to przecież chodzi
- jest to zabawa, więc bez inwektyw
- jesteśmy na Forum Humorum, więc frywolnie.
Miłej zabawy.


No to zacznę czymś, co mi chodziło po głowie od jakiegoś czasu
(słucham?...nie, nie wesz). Item:

Chodzi z dawna mi po głowie
Myśl paskudna ale miła
że wódeczka z lodem w pracy
bardzo dobrze by robiła

Świat bym widział mniej wyraźny
Przez co może byłby ładny
Nie przejmowałbym się szefem
Nie odczuwał lęków żadnych

Może nawet, po kolejnym
pitym na zapleczu skrycie
Mógłbym szefa obsobaczyć
Jakimś słowem, co to wicie.

Przez to że nie mogę tego
Cierpię codzień wielką nędzę
Prawda, piję w pracy wino
Lecz co pić, gdy jest się księdzem!?






Obserwuj wątek
      • artbetjan Re: Fraszkorum ( fraszko Room) 04.07.05, 14:23
        No to dalej samotnie.
        Rozwinięcie limeryka.

        Za moim oknem, pod starym murem
        Panna przecudnej urody
        Ach gdybym Jurkiem był teraz Stuhrem
        Ach, gdybym chociaż był młody.
        Mógłbym pogadać o muzyce
        lekturach lub o marksiźmie
        No i dam słowo, za minut parę
        zagościłbym w jej organiźmie.
        • artbetjan Re: Fraszkorum ( fraszko Room) 04.07.05, 15:11
          Pamiętacie taki tekst Tuwima:

          Absztyfikanci grubej Berty
          I katowickie węglokopy,
          I borysławskie naftowierty,
          I lodzermensche, bycze chłopy,
          Warszawskie bubki, żygolaki
          Z szajką wytwornych pind na kupę,
          Rębajły, franty, zabijaki,
          Całujcie mnie wszyscy w dupę.

          Izraeliccy doktorkowie,
          Widnia, żydowskiej Mekki, flance,
          Co w Bochni, Stryju i Krakowie
          Szerzycie kulturalną francę!
          Którzy chlipiecie z Naje Fraje
          Swą intelektualną zupę,
          Mądrale, oczytane faje,
          Całujcie mnie wszyscy w dupę.

          Item aryjskie rzeczoznawce,
          Wypierdy germańskiego ducha
          (Gdy swoją krew i waszą sprawdzę,
          Wierzcie mi, jedna będzie jucha),
          Karne pętaki i szturmowcy,
          Zuchy z Makabi czy z Owupe,
          I rekordziści i sportowcy,
          Całujcie mnie wszyscy w dupę.

          Socjały nudne i ponure,
          Pedeki, neokatoliki,
          Podskakiwacze pod kulturę,
          Czciciele radia i fizyki,
          Uczone małpy, ścisłowiedzy,
          Co oglądacie świat przez lupę
          I wszystko wiecie: co, jak, kiedy,
          Całujcie mnie wszyscy w dupę.

          Item ów belfer szkoły żeńskiej,
          Co dużo chciałby, a nie może,
          Item profesor Cy... wileński
          (Pan wie już za co, profesorze!)
          I ty za młodu niedorżnięta
          Megiero, co masz taki tupet,
          Że szczujesz na mnie swe szczenięta,
          Całujcie mnie wszyscy w dupę.

          Item Syjontki palestyńskie,
          Haluce, co lejecie tkliwie
          Starozakonne łzy kretyńskie,
          Że szumią jodły w Tel-Avivie,
          I wszechsłowiańscy marzyciele
          Zebrani w malowniczą trupę,
          Z byle mistycznym kpem na czele,
          Całujcie mnie wszyscy w dupę.

          I ty fortunny sku..synu,
          Gó..arzu uperfumowany,
          Co splendor oraz spleen Londynu
          Nosisz na gębie zakazanej,
          I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
          A sr.. chodziłeś pod chałupę,
          Ty, wypasiony na Ikacu,
          Całujcie mnie wszyscy w dupę.

          Item ględziarze i bajdury,
          Ciągnący z nieba grubą rentę,
          O, łapiduchy z Jasnej Góry,
          Z Góry Kalwarii parchy święte,
          I ty, księżuniu, co kutasa
          Zawiązanego masz na supeł,
          Żeby ci czasem nie pohasał,
          Całujcie mnie wszyscy w dupę.

          I wy, o których zapomniałem,
          Lub pominąłem was przez litość,
          Albo dlatego, że się bałem,
          Albo, że taka was obfitość,
          I ty, cenzorze, co za wiersz ten
          Zapewne skarzesz mnie na ciupę,
          Iżem się stał świńtuchów hersztem,
          Całujcie mnie wszyscy w dupę!...


          Rozwińmy myśl piękną poety....

          I ty, partyjna mendo wszelka
          Co kandydujesz na urzędy
          Znana nam twoja chciwość wielka
          Nie licz na nasze chamie względy
          Choćbyś obiecał złota góry
          (wiemy, że masz do tego tupet)
          Patrz ! Oto palec dla twej dziury
          Całuj nas wszystkich w dupę !
          • wilma.flinstone Witam! 04.07.05, 15:32
            Coz, zaskoczona zupelnie nowym watkiem, nie bardzo mam tak od reki pomysly na
            to, co by tu w nim napisac. Ale pomyslalam sobie, ze nowy watek, a ja – nowy
            gosc, wiec (n)etykieta nakazuje sie przedstawic i powiedziec co nieco o sobie:



            Gdybym była bardzo piękna
            to bym mogła być modelką.
            Lecz spódnica na mnie pęka,
            bo mam dupę taką wielką.

            Gdybym rozum chociaż miała
            to bym miała doktoraty.
            Ale ze mnie durna pała,
            więc mam jeno w portkach łaty.

            Gdybym miała dobre serce
            to pomogłabym ludzkości.
            Lecz zepsuta jestem wielce,
            chyba aż do szpiku kości.

            Gdybym była sympatyczna
            to bym miała przyjaciółkę.
            Lecz ja jestem wręcz kostyczna
            - kawę pijam z psem, na spółkę.

            Gdyby było gotowanie
            czymś, co mnie uczyła mama,
            może bym wśród chłopów branie
            miała, zamiast siedzieć sama.

            Gdybym czasem się umyła
            balsam wtarła w swoje ciało,
            bym sąsiadów nie straszyła
            i by z gęby nie śmierdziało.

            Gdybym może pospłacała
            chociaż cząstkę swoich długów,
            to bym jarać nie musiała
            dziennie czterech paczek szlugów.

            Gdyby cosik w moim życiu
            miało chociaż trochę sensu,
            nie oddałabym się piciu
            łażąc w kólko do kredensu.

            Gdybym choć (na Boga rany!)
            coś wiedziała o poezji,
            to ten wierszyk porąbany
            nie był stekiem by herezji...


            PS Wierszyk ten dedykuje wszystkim tym, ktorzy za mna nie przepadaja...;-)
            • tojajurek Novelik 1 04.07.05, 15:49
              Świetny miałeś pomysł, Artbetjanie, żeby otworzyć szersze forum wolnego
              rymopisania.
              Jakiś czas temu napisałem niechcący kilka zabawnych wierszyków w postaci
              rymowanych opowieści z zaskakującym finałem. Dziwna sprawa, ale od początku
              wychodziło mi za każdym razem 9 zwrotek, więc się już tego trzymałem, żeby było
              trudniej. Dlatego nazwałem tę formę NOVELIKI - od łacińskiego "novem"
              (dziewięć), albo angielskiego "novel".
              A oto pierwsza próbka.

              ŻABKA

              Pewien dżentelmen – przed zachodem
              Wracał do domu samochodem,
              Gdy nagle: Bum! I z koła – flak,
              Dżentelmen tylko warknął „Fuck!”.

              Zakazał rękaw, klucze wziął
              I wnet po chwili mruknął: „Go!”.
              Już wsiadać ma, już ruszać chce,
              Gdy nagle ktoś odzywa się:

              To bardzo brzydko – każdy powie,
              Zostawiać kogoś na noc w rowie.
              Gość się rozgląda, kto zeń szydzi,
              Lecz tylko małą żabkę widzi.

              Chyba odbiło mi – powiada,
              Bo widzę płaza, który gada.
              Trzeba wyjaśnić sprawę całą.
              Wezmę do domu żabkę małą.

              Wnet dojechali. Wóz w garażu.
              Żaba chce wódki dla kurażu,
              Potem domaga się kolacji
              I żłopie koniak bez krępacji.

              Wreszcie powiada: Gdzie poduszka?
              Natychmiast zanieś mnie do łóżka,
              Pocałuj na dobranoc w czoło –
              Zobaczysz – będzie nam wesoło.

              Facet całuje w łeb gadzinę,
              A ta... zamienia się w dziewczynę
              Piękną, o nogach wręcz bajecznych
              I wdziękach nader pełnomlecznych.

              Wieczór rozwija się wspaniale,
              Już spletli się w miłosnym szale,
              Gdy nagle chrobot słychać w drzwiach
              I wpada ktoś – z okrzykiem: „Ach!”.

              To żona wraca z delegacji
              I nie chce wierzyć - nie bez racji,
              Że to nie żadna dziwka ruda,
              LECZ MAŁA ŻABKA, BIEDNA, CHUDA...
              • artbetjan Re: Novelik 1 05.07.05, 09:26
                Żabka bis
                Wracam do domu z delegacji
                z daleka słysze dźwięk libacji
                No tak! Mój chłop szaleje z babą !
                Aż mi w podołku było słabo

                Wchodzę po cichu. W ręku klucze
                Coś się na łóżku głośno tłucze.
                Zaglądam. Tfu ! Wielka poducha,
                A na niej mąż mój i ropucha

                Żeby się zabrał za sąsiadkę
                Tą spod siódemki, lub jej matkę
                Ni byłoby tu żadnej sprawy
                (ja też nie stronię od zabawy)

                Gdyby tą rudą spod piatego
                Nie byłoby to nic wielkiego
                Ja też z sąsiadem.. lecz do rzeczy
                Ropucha w łóżku głośno skrzeczy

                Patrzę przez szparę.Gada z płazem!!!
                (Łatwiej by było mu z obrazem)
                Coś obiecuje,błaga, prosi,
                A żaba skrzekiem się zanosi

                Nie wiem co do niej mówił wtedy
                Lecz sam narobił sobie biedy
                Bo gdy ją pocałował w głowę
                Nagle się zmniejszył o połowę

                Kolejny całus. Chryste Panie
                Puściutkie leży już ubranie
                Wpadam tam w szale, rwę poduchy
                Pusto. I tylko dwie ropuchy

                W pierwszym momencie myślę- Bieda
                bez chłopa jednak żyć się nie da
                Łajdak był, pijak, w łóżku denny
                Ale ożywiał pokój senny

                Złapałam w słoik oba płazy
                Strzeliłam męża w pysk dwa razy.
                Sprzedałam w knajpie Francuzowi
                A sama dałam sąsiadowi...



                Uff, nieżle wymyśliłeś Jurku ! Największy problem z liczeniem zwrotek.
            • artbetjan Re: Witam! 06.07.05, 09:46
              Masz rację Wilmo, ja także powinienem się przedstawić. Z opóźnieniem więc to
              czynię.

              Mimo ormiańskiego nicka
              więcej we mnie Irlandczyka
              I niektórzy twierdzą pono
              że podobnym jest do Bono.
              A z kolei moja żona
              mówi, że do Harrisona.
              wzrostu prawie mam dwa metry
              rozciągnięte noszę swetry
              I choć się pogodzić trudno
              mam naturę przepaskudną.
              Studia miałem ja w pogardzie
              bom rodzony w Białogardzie.
              Nie wnioskujcie nic z tych wierszy
              Ja nie jestem wcale Pierwszym !
              Wprawdzie mieszkam też w stolicy
              ale w zwykłej kamienicy.








    • Gość: Onufry Re: Fraszkorum ( fraszko Room) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.05, 18:38
      To moj pierwszy post tutaj. Poniewaz
      jestem kompletnie nieprzygotowany(a),
      wiec posluze sie sciagawka. Oto 3 fraszki
      mego mistrza Sztaudyngera:

      Slowa kunsztowne, slowa piekne bledna
      Wobec prostego, ktore trafia w sedno.

      Fraszki - nie cuda,
      Nie kazda sie uda.

      Mily czytelniku, upraszam cie wielce,
      Nie pij fraszek haustem - sacz je po kropelce.
      • Gość: Onufry Re: Fraszkorum ( fraszko Room) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.05, 19:26
        Biblia (a takze Ksiega Tao te king)
        nauczaja, ze nalezy zajac miejsce ostatnie.
        Jezeli Cie poprosza o zajecie miejsca wyzszego,
        bedzie to zaszyt. Zajmuje wiec miejsce ostatnie:


        Chocbym stawal co dzien z rana,
        gdzie mi tam do Artbetjana.

        Chocbym widzial wszystkie filmy,
        bede tylko cieniem Wilmy.

        To nie bedzie czcza laurka:
        mam ja kompleks Tojajurka.

        Chocbym wdzial milowe buty,
        nie dogonie nigdy Ruty.

        Chocbym mamie zwial z nocnika,
        nie dorastam do Palnicka.

        Chocbym grzeszyl przy niedzieli,
        gdzie mi tam do Immanueli.

        ...
      • melatonina Re: Fraszkorum ( fraszko Room) 05.07.05, 11:04
        Gość portalu: Onufry napisał(a):

        > To moj pierwszy post tutaj. Poniewaz
        > jestem kompletnie nieprzygotowany(a),
        > wiec posluze sie sciagawka. Oto 3 fraszki
        > mego mistrza Sztaudyngera:
        >
        > Slowa kunsztowne, slowa piekne bledna
        > Wobec prostego, ktore trafia w sedno.
        >
        > Fraszki - nie cuda,
        > Nie kazda sie uda.
        >
        > Mily czytelniku, upraszam cie wielce,
        > Nie pij fraszek haustem - sacz je po kropelce.

        Taak, on jest niezły
        jedną jego fraszkę cenię szczególnie (pardon, jesli słowa pomylę)
        " Żyłem, kochałem ,cierpiałem razem z wami
        teraz żyjcie, kochajcie i cierpcie sobie sami"
      • artbetjan Re: Fraszkorum ( fraszko Room) 05.07.05, 07:57
        Na melodie (znane) Młynarskiego.

        Koleżanki drogie i Koledzy bardzo mili
        Taka myśl mnie naszła w drodze do roboty
        że się garną wciąż chłopięta
        do Urzędu Prezydenta
        prezentują sowje wielkie cnoty

        że reklama dźwignią handlu wiemy wszyscy
        Powtarzali nam to przecież w PRLu
        Lecz czy plakat na ulicy
        "Prawy (ponoć) człek lewicy
        szanse daje by przekonać wielu ?

        A za wycieraczką wszystkich samochodów
        Kandydatów lepszych całe mrowie
        wizytówek codzień kupy
        Nie ma twarzy- lecz są d....
        I to jeszce takie d... co się zowie

        Bez wątpienia ta kampania jest najszersza
        Kto by nie znał Izy, Ewy, Basi, Joli
        Może pomysł ten jest lepszy
        Będzie łatwiej urząd pieprzyć
        A im także łatwiej jest p......ć
        • artbetjan Re: Fraszkorum ( fraszko Room) 05.07.05, 08:09
          Inna myśl mnie przeszła przy gazecie
          Kiedym czytał o dwóch panów ślubie
          że to dobre rozwiązanie
          Tak po prostu wyjdzie taniej
          A nieważne przecież kto w czym komu dłubie

          Przede wszystkim trudno w tej rodzinie
          o konflikty jakie mają inni
          Ten o podniesioną deskę
          ten z zazdrości o Tereskę
          Tak.Tereska to już nie jest czynnik.

          A po drugie, i to najważniejsze
          życie będzie chyba mniej palące
          Bo im łatwiej przecież będzie
          W codzienności dzikim pędzie
          Łatwiej będzie, myślę, ZWIĄZAĆ KONIEC Z KOŃCEM.
          • artbetjan Re: Fraszkorum ( fraszko Room) 05.07.05, 08:14
            Tak mnie Wilma natchnęła
            Gdym tu zajrzał przypadkiem
            Nie ukrywam, to była ona.


            Limerykiem walnęła
            Bez ostrzeżeń. Ukradkiem.
            Teraz rymem już myślę- niech skonam.

            Więc się zwracam z apelem
            Jeśliś mi Przyjacielem
            To mi jeszcze natchnienie daj
            Nie zostawiaj w potrzebie
            Wszyscy błagamy Ciebie
            Wilmo ! Wilmo ! Ach proszę
            Ty tchaj !
          • artbetjan Errata 05.07.05, 10:01
            artbetjan napisał:

            > Inna myśl mnie przeszła przy gazecie
            > Kiedym czytał o dwóch panów rychłym ślubie
            > że to dobre rozwiązanie
            > Tak po prostu wyjdzie taniej
            > A nieważne przecież kto w czym komu dłubie
            >
            > Przede wszystkim trudno w tej rodzinie
            > o konflikty jakie mają inni
            > Ten o podniesioną deskę
            > ten z zazdrości o Tereskę
            > Tak.Tereska to już nie jest żaden czynnik.
            >
            > A po drugie, i to najważniejsze
            > życie będzie chyba mniej palące
            > Bo im łatwiej przecież będzie
            > W codzienności dzikim pędzie
            > Łatwiej będzie, myślę, ZWIĄZAĆ KONIEC Z KOŃCEM.
        • artbetjan Re: Fraszkorum ( fraszko Room) 05.07.05, 10:03
          artbetjan napisał:

          > Na melodie (znane) Młynarskiego.
          >
          > Koleżanki drogie i Koledzy bardzo mili
          > Taka myśl mnie naszła w drodze do roboty
          > że się garną wciąż chłopięta
          > do Urzędu Prezydenta
          > prezentują wszystkie swoje cnoty
          >
          > że reklama dźwignią handlu wiemy wszyscy
          > Powtarzali nam to przecież w PRLu
          > Lecz czy plakat na ulicy
          > "Prawy (ponoć) człek lewicy
          > szanse daje by przekonać ludzi wielu ?
          >
          > A za wycieraczką w moim samochodzie
          > Kandydatów lepszych całe mrowie
          > wizytówek codzień kupy
          > Nie ma twarzy- lecz są d....
          > I to jeszcze takie d... co się zowie
          >
          > Bez wątpienia ta kampania jest najszersza
          > Kto by nie znał Izy, Ewy, Basi, Joli
          > Może pomysł ten jest lepszy
          > Będzie łatwiej urząd pieprzyć
          > A im także łatwiej jest p......ć
          >
          >
          >
          PS Poprawiłem rytmikę i literówki. Niestety, jak się pisze na bieżąco to się
          zdarza.
    • artbetjan Re: Fraszkorum ( fraszko Room) 05.07.05, 09:53
      W odpowiedzi na liczne zapytania publiczności, listy i telefony, przesyłki
      ekspresowe i maile odpowiadam, że moja tak zwana twórczość na tym forum, w
      żadnym stopniu nie oddaje sytuacji rzeczywistej, a wszelkie podobieństwo do
      osób i zdarzeń istniejących w rzeczywistości jest całkowicie przypadkowe.
      Jednocześnie w odpowiedzi na głosy rozżalonych Pań uprzejmie inforuję, że nie
      jestem księdzem, ale co z tego? Nawet gdybym był to jaki to problem ?
      Paniom, które wyrażały żal- dziękuję. Paniom które mnie znają nie dziękuję.
      Widziały więc nie wyrażają.
      Dziękuję Mamie i Tacie i wszystkim, którzy wspomagali......(cholera, pomyliło
      mi się przemówienie)

      Gdybym był księdzem albo mnichem.
      Fajnie by było może.
      Podaną miałbym codzień michę
      (W Wojsku jest chyba gorzej)

      Nie gonił by mnie termin pracy
      Umowy, paragrafy
      Kochali wszyscy by Rodacy
      Nie dbałbym o zawartość szafy

      Jedynie że niewieście wdzięki
      nad inne cenię sobie
      Muszę swe stałe znosić męki
      I te umowy ciągle robię.

      Ale myśl smutna nie odpuszcza
      Na czole żłobi skazy
      Czy to naprawde warto było
      dla czterech w roku razy?
      • artbetjan Re: Fraszkorum ( fraszko Room) 05.07.05, 10:33
        Jakże wszystkim tym zazdroszczę
        którzy do południa chrapią
        Ja smotnie tutaj goszczę
        Oni tam w poduszki sapią
        No, kochani, wstawać pora !
        Bo tych śpiących wciąż, uprzejmie
        Może naród po wyborach
        Będzie chętnie widział w Sejmie



        PS Na osnowie tekstu autora, którego nazwiska nie pamiętam w tej chwili, ale
        tekst pamiętam cyt:
        " Kto rano wstaje
        Temu Pan Bóg daje

        Kto wstaje później troszeczkę
        Ten jada z masłem bułeczkę

        A z kim śpiączka na stałe się zrosła
        Tego naród wybiera na posła"

        Jak widać problem to nienowy.
    • wilma.flinstone Na randke 05.07.05, 10:27
      Na RANDKĘ:

      O słodka minuto nagich ciał spotkania!
      Czy musisz zaczynać się kwestią ubrania?*


      To taka typowo kobieca refleksja....



      PS Witaj, Artbetjanie! Obawiam sie, ze niestety moj dzienny dyzur na tym Forum
      jest dzis bardzo ograniczony (przyjde dopiero jak rozblysna latarnie...), ale
      mam dla Ciebie mala sugestie, ktora wysle Ci na poczte gazetowa, OK? (teraz
      zaczna sie plotki...;-)))))))))))))))))))))))))))))
                    • wilma.flinstone Re: Na randke 05.07.05, 11:52
                      Badanie cenną zawsze jest lekcją
                      (nawet jeżeli zwłok jeno sekcją...)


                      PS Artbetjanie, jak juz mowilam wczesniej, mnie w zasadzie dzis tu nie ma....No
                      wiec do tej pory nie bylo mnie tu „w zasadzie”, a od tej chwili juz fizycznie i
                      autentycznie – nie, chociaz rozmawia sie naprawde fantastycznie, ale niestety,
                      obowiazki! Do jutra!
                • immanuela Na fraszko-room 05.07.05, 11:19
                  Tutaj brak immanueli
                  Bo ogródek z chwastów pieli,
                  ale będąc rannym ptaszkiem (hłe, hłe, zbliża się południe)
                  wnet wymodzi jakąś fraszkę.

                  Limeryczan zacne grono
                  Całe – pro publico bono –
                  Na to forum się przeniosło
                  Doskonalić swe rzemiosło.

                  Chyża Wilma, niczym łania
                  Skłania nas do rymowania
                  Za nią bieży już Onufry
                  (wlokąc te nieszczęsne kufry).

                  Chociaż ciężko, choć pod górę
                  Już ich goni Tojajurek
                  I odziana, i obuta
                  Wkracza godnie panna Ruta.

                  I już każdy łamie głowę
                  Słowo splata się ze słowem
                  Rymy giętkie, celne frazy
                  Co cenniejsze niż obrazy.

                  Każdy pisze tak jak umie
                  W tym nowiuśkim Fraszko-roomie
                  Zatem króluj nam tu Panie
                  Miłościwy Artbetjanie!!!

                  PS. Pytam, bo to nie do wiary
                  Czemu nie ma wciąż Kurrary?
                    • tojajurek Novelik 2 05.07.05, 11:36
                      PECH

                      Pewien wiekowy raz staruszek
                      Leżał na łóżku wśród poduszek
                      I cicho szeptał do swej żony,
                      W twarz jej wpijając wzrok zamglony:

                      Żyliśmy razem, moja miła
                      I nigdyś mnie nie opuściła,
                      W każdym nieszczęściu, w każdej dobie
                      Czułem obecność twą przy sobie.

                      Pamiętasz dawne to spotkanie,
                      Gdy mnie pobili jacyś dranie
                      I chociaż krew się ze mnie lała
                      Tyś jedna mnie opatrywała.

                      Gdy z pracy mnie na pysk wyleli
                      I wszystkie plany diabli wzięli,
                      W tej całej biedzie i zamęcie
                      Ty trwałaś przy mnie nieugięcie.

                      A gdy się los odwrócił znowu
                      I nasz samochód wpadł do rowu,
                      To ty wezwałaś pogotowie
                      I wszystko na twej było głowie.

                      A kiedy domek nasz się spalił,
                      Ten cios zupełnie mnie powalił,
                      Choć byłem całkiem załamany
                      Mówiłaś: jestem tu, kochany.

                      Kiedy bankructwo na mnie spadło
                      I całą forsę firmy zjadło,
                      A sprawa w sądzie była w toku –
                      Ty stale byłaś przy mym boku.

                      A gdy siedziałem w kryminale
                      Przez rok nie widząc słońca wcale,
                      Choć pluli na mnie przyjaciele –
                      Ty w każdą byłaś tam niedzielę.

                      Gdy tak wspominam swoje życie,
                      Jedno wynika zeń niezbicie -
                      Sama się o te słowa prosisz:
                      PECHA, CHOLERO, MI PRZYNOSISZ !
                    • artbetjan Re: Na fraszko-room 05.07.05, 11:40
                      Tu Polskie Radio, Program Pierwszy
                      Szuka się w kraju twórczyni wierszy
                      Podobno widział ją ktoś nad morzem
                      Między Jastarnią a Niechorzem
                      Ktokolwiek znajdzie niech uważa
                      Celnie zatrute rymy wraża
                      Niech ująć sam się nikt nie stara
                      Bo nomen omen. A to Kurrara
                • artbetjan Re: Na randke 05.07.05, 12:54
                  On był chętny
                  Ona chciała
                  Rzecz im na przeszkodzie stała
                  Oto paranoja mała.
                  Stała im bo mu nie stała.

                  Nowy wątek się wyłania
                  Ona, widząc problem stania
                  stała wtedy się niestała
                  I innemu ciało dała.

                  Wiem, że teraz kwestia stanie
                  Czy to z życia Artbetjanie ?
                  Muszę skonsultować z żoną
                  Stałość- czy jest moją mocną stroną....








              • melatonina Re: Na randke 05.07.05, 11:36
                Wpadam rano na humorum
                po pacierzu oczywiście
                a tu stado seks-mentorów
                swintuszy bardzo siarczyście

                Miały byc wiersze, do poczytania
                a to jakiegoś erectusa pytania
                nie limeryki to , nie moskaliki
                lecz odpowiedzi chutliwej podwiki

                Chyba z proboszczem mym dzisiaj muszę
                szczerze o tym podyskutować
                juz wiem ,drazliwy temat poruszę
                gdy dzisiaj w nocy bedziem "obcować"
                • melatonina Re: Na randke 05.07.05, 11:45
                  melatonina napisała:

                  > Wpadam rano na humorum
                  > po pacierzu oczywiście
                  > a tu stado seks-mentorów
                  > swintuszy bardzo siarczyście
                  >
                  > Miały byc wiersze, do poczytania
                  > a to jakiegoś erectusa pytania
                  > nie limeryki to , nie moskaliki
                  > lecz odpowiedzi chutliwej podwiki
                  >
                  > Chyba z proboszczem mym dzisiaj muszę
                  > szczerze o tym podyskutować
                  > juz wiem ,drazliwy temat poruszę
                  > gdy dzisiaj w nocy bedziem "obcować"

                  Pardon za błędy i grafomanię
                  gośc wpadł do biura niepostrzeżenie
                  wiec w enter trzasłam i szybko przez ramię
                  rzuciłam profesjonalne spojrzenie
                  • artbetjan Re: Na randke 05.07.05, 11:47
                    melatonina napisała:

                    > > gośc wpadł do biura niepostrzeżenie
                    > wiec w enter trzasłam i szybko przez ramię
                    > rzuciłam profesjonalne spojrzenie


                    A powłóczyste chociaż? Z trzepotem rzęs ?
                    • melatonina Re: Na randke 05.07.05, 12:14
                      artbetjan napisał:

                      > melatonina napisała:
                      >
                      > > > gośc wpadł do biura niepostrzeżenie
                      > > wiec w enter trzasłam i szybko przez ramię
                      > > rzuciłam profesjonalne spojrzenie

                      Może być z trzepotem rzęs
                      choc z pyska spadł mi kanapki kęs
                      >
                      >
                      > A powłóczyste chociaż? Z trzepotem rzęs ?
                  • artbetjan Re: Na randke 05.07.05, 12:32
                    Dziwne.

                    Kupuję dajmy na to spodnie.
                    Zawsze przymierzam czy pasują.
                    Musi mi przecież być wygodnie
                    CZy dodać trzeba gdzieś- czy ująć.

                    Miejmy w pamięci perspektywę.
                    Od tego życie nie zależy
                    Więc czemu,gdy prezerwatywę
                    kupuję, nie miał bym jej zmierzyć ?

                    • melatonina Re: Na randke 05.07.05, 13:14
                      artbetjan napisał:

                      > Dziwne.
                      >
                      > Kupuję dajmy na to spodnie.
                      > Zawsze przymierzam czy pasują.
                      > Musi mi przecież być wygodnie
                      > CZy dodać trzeba gdzieś- czy ująć.
                      >
                      > Miejmy w pamięci perspektywę.
                      > Od tego życie nie zależy
                      > Więc czemu,gdy prezerwatywę
                      > kupuję, nie miał bym jej zmierzyć ?

                      Bo fakt częstego gum mierzenia
                      przyczyni się do odparzenia
                      i Twe libido cięgiem spadnie
                      co do rozwodu zdąży snadnie
    • Gość: Onufry Re: Fraszkorum ( fraszko Room) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.05, 17:06
      Dzis proponuje kilka fraszek S.J. Leca:

      -------------

      Fraszka

      Fraszke napisac - to fraszka,
      rzekl mi raz geniusz przedni.
      I usiadl, pocil sie, kaszlal,
      i co napisal? - Tragedie!

      ---------------

      "Noblesse oblige"

      Jak byc lajdakiem,
      to nie byle jakim !

      --------------

      Przepis na powodzenie

      Trza we wlasciwym momencie
      byc na wlasciwym zakrecie.

      --------------

      O poezji

      Czlowiek czuly na poezje -
      sznycla bez natchnienia nie zje.

      --------------

      ***

      Wszystko nosi cechy dwoistosci
      wiec na przyklad - wedlug tego wzoru:
      ... Nie ma poczucia humoru
      bez poczucia rzeczywistosci
      ani poczucia rzeczywistosci
      bez poczucia humoru.

      ---------------

      O fraszce

      Jesli kogos fraszka raz ugodze celnie -
      to go w pol zabije, w pol uniesmiertelnie.
      • artbetjan O polityce 05.07.05, 18:38
        Muszę chyba organizowac tematy, bo inaczej będzie smutno.
        Zacznijmy swojsko- w nawiązaniu do moskalików, ale bez konieczności
        uwzględniania kar różnych i religii.
        Zaczynam.

        Na Lewicę przed wyborami

        Bój to jest ich ostatni
        O posadę w szatni.

        Cimoszewicz

        Włodek po Olku? O raju !
        W Rosji był po Mikołaju.




      • artbetjan Re: Fraszkorum ( fraszko Room) 06.07.05, 13:43
        Coś nie idzie.
        No a przeca
        przeczytałem fraszki Leca.

        No nie idzie. W pysk! Cholera!
        Trzeba było Sztaudyngera.

        Co napisać...Matko moja!
        ...Może coś skopiować z Boy'a ?

        Może trzeba było wiernie
        Oczy utkwić w LJ Kernie ?

        Skąd się takim pomysł brał?
        Patrzył w sufit i juz miał?

        No to patrzę. Boże prowadź.
        (miała rację, trza malować)

        Nie, do diabła...myśl uciekła.
        Niech to szatan na dnie piekła !

        Wilma czeka, czeka Ruta.
        Wstyd, psiamać i umarł w butach.

        Tylko spokój. Na nic nerwy.
        w głowie dudni mi bez przerwy.

        Sufit w myśli ciągłym zgrzytem
        (Co też ona z tym sufitem !)

        Wzrok błagalnie sponad biurka
        Może coś od Tojajurka..

        O ! O żonach....nie, za nudne.
        Taki jak ten Wilmy...trudne.

        Hmmm... no tak, a może
        najłatwiej jest o ROZPORZE ?

        (muszę spytać potem Panie
        jak to jest z tym malowaniem)

        No nie pójdzie myśl natrętna.
        Tak powiedzieć!! Baba wstrętna !

        W takiej chwili...o suficie.
        O tempora ! Ech, ty życie !

        Lecz się zemszczę !
        Tylko jak....?
        Pomalować trza i tak.

        No, z tematu fraszki nici.
        Muszę raczej pędzel chwycić.

        Też mi Muza ! A mówili
        że da temat w jednej chwili.

        Ta, akurat ! Wiem coś o tym.
        Jeszcze wzięła 200 złotych.







    • wilma.flinstone BAJKA O KRÓLEWNIE POLIGLOTCE. 06.07.05, 10:38
      W kwestii formalnej: wszystkie uzyte tu przeze mnie obcojezyczne zwroty znacza
      mniej wiecej tyle co nasze: "spieprzaj, spier...aj" itp. Pisze glownie ze
      wzgledu na szwedzki, ktory pojawia sie w VI zwrotce. A jesli juz o szwedzkim
      mowa to dwie niezbedne uwagi natury fonologicznej poczynic musze: "pani K." -
      "k" czytamy w szwedzkim jak "ko", a wiec jest tu rym ze "szlo", natomiast w
      wyrazie "skogen" - "o" jest znacznie pochylone i w wymowie brzmi jak nasze "u",
      a wiec tez mozna tu mowic o rymie. Co do samej Pani K.´- mam tu na mysli
      najbardziej znana (przynajmniej na gruncie lokalnym) szwedzka projektantke mody-
      Filippe K.


      BAJKA O KRÓLEWNIE POLIGLOTCE.


      I

      Za górą i za rzeką, gdzieś chyba w Bantustanie,
      Królewna Poliglotka zmieniała swe ubranie.
      Wezwała siłę kupców ze wszystkich krajów świata:
      „Dawajcie tutaj, chłystki, co modne tego lata!”

      II

      W obcisłych portkach goguś ma z sobą haute couture:
      Bikini z żabich udek, co roi się od dziur.
      Ściskając w drobnej rączce z bawolej kości nóż,
      Z francuska mu pannica wrzasnęła w nos: „Pas touche!”.

      III

      Następny wprost z Harrodsa zachwala jej turniurę,
      I chce by za nią płacić pieniędzy całą górę!
      Wtrącając go w kajdanach do jednej z cięższych cel
      Królewna rzekła ostro: „You, man! You go to hell!”

      IV

      Her Müller toaletę dostarcza wyjątkową,
      Z renomą wielką, bowiem - ujęła kanclerzową.
      Ze Szwabii widząc przaśność, królewna wpadła szał,
      I z łuku doń celując wrzeszczała wciąż: „Abhau!”.

      V

      Ivanov z krasną gwiezdą donosi (sic!) półbuty:
      „Płacicie zielonymi? Wyliżę wam i fiuty!”.
      Królewna swym harpunem wskazała odrzwia mu,
      Dość kulturalnie szepcąc: „Idzi, idzi w pizdu!”.

      VI

      Kolejny bieży Svensson, lecz coś mu niezbyt coś szło,
      W głupawej mowie swojej zachwalić panią K.
      Przymierzać gdy proszona dziwaczną dość kolczugę
      Prychnęła panna zwięźle: „Nu får du dra åt skogen!”.

      VII

      Następny z Bratysławy (a rzecz to już zwyczajna),
      Koszulę przywiózł zgrzebną, a na niej „Made in China”.
      Królewna fest znudzona i jeszcze bardziej zła,
      Warknęła czymś co brzmiało, jak swojskie: „Odjeb sa!”.

      VIII

      Pannica ma już dosyć, już bliska z nudów zgonu,
      Lecz co to?! Torba w paski, dres cały z ortalionu!
      W kobiecych sztuczkach wprawna (i w etykiecie damy),
      Z uśmiechem słodkim pyta: „A co my tutaj mamy?”.

      IX

      Sprzedawca wpierw ostrożny, lecz wnet zaczyna gadkie,
      Językiem miele snadnie, frazesy toczy gładkie,
      Ręcami wymachuje, wychwala wdzięki damy,
      I cuda obiecuje: „Za drogo? Pogadamy!”

      X

      Wyciąga suknie zwiewne i w jakim chcesz kolorze,
      „A żadna tam podróba! Uchowaj Panie Boże!”
      Niczego już nie słychać wśród panien dworskich wrzawy,
      Tak działa na nie towar, co rodem jest z Warszawy!

      XI

      Emocji dreszcz znajomy wnet przeszył rzyć królewską:
      „Suknienki twoje, kupcze, są piękne wręcz ku..ko!”.
      A że ma Poliglotka kapitał okazały,
      Już kontrakt podpisuje - kontyngent bierze cały!

      XII

      Od swojej ciężkiej pracy nasz kupiec aż się zzipał,
      Lecz w głowie zawsze trzeźwy pomyślał: „Ale ci..!
      Zapłacić jak za zboże za zwykłe chce badziewie,
      Nie dziwi więc człowieka, że mieszka wciąż na drzewie!”.

      XII

      Lecz uśmiech z jego twarzy nie znika ni na chwilę,
      Załatwia formalności i znika w drogi pyle.
      Królewna się z radości oddaje świętowaniu,
      Bo nie wie, że jej suknie rozejdą się po praniu.

      XIII

      A morał z tej bajeczki to będzie chyba taki
      (Uważnie mnie słuchajcie, dziewczyny i chłopaki):
      Jeżeli, bracie, wpadniesz w polskiego kupca wnyki,
      To wyjdziesz jak Zabłocki, chćbyś i znał języki!
    • wilma.flinstone Hmmmm..... 06.07.05, 13:13
      Cicho wszędzie, głucho wszędzie
      żadnych wierszy dziś nie będzie?

      Żadnych słownych starć, igraszek?
      Poematów, albo fraszek?

      Jakoś strasznie dzisiaj pusto:
      Miła Kanta – nad kapustą,

      Pan Onufry – limeryczy,
      A Kurrara gdzieś się byczy.

      Tylko chwilka dzisiaj z Rutą,
      Jurek czyści bramę kutą,

      Gdzie jest Palnick - nikt nie wnika,
      Mela skrobła moskalika.

      Jedno jednak mam pytanie:
      Gdzieś Ty, miły Artbetjanie?

      Myśl mi wpadła też do głowy:
      Czy to sezon ogórkowy???
      • Gość: Burek jaki fajny wątek! :) IP: *.dint.wroc.pl 06.07.05, 14:14
        dialogi na kilkanaście nóg z wątku naszego Burkowego;

        Tond:
        Oto laurka dla Burka
        niech zawsze wraca z podwórka
        niech się po niczym nie drapie
        i siedzi na naszej kanapie
        niech brzuch nie burczy mu z głodu
        z żadnego wcale powodu
        niech ma humor i zdrowie
        resze ktoś inny dopowie

        Trusia:
        Burek nasze wierne psisko
        zawsze z nami tutaj blisko
        na kanapie
        śpi i cichuteńko chrapie

        Czasem groźnie ślepiem łypnie
        gdy coś powie to dowcipnie

        Jak nie kochać go powiedzcie
        przecież to jest niedorzeczne
        Zakrzyknijcie jeśli łaska
        on potęgą jest i basta!

        Agata781:
        Ach Burasku nasz klejnocie!
        Swą urodą zwalasz z nóg
        Wielbicieli swych masz krocie,
        a kto przeciw,ten nasz WRÓG!!!

        Burek (ja znaczy ;)
        cztery łapy zrymowane,
        zrymowany nos i brzucho.
        Czy ktoś wie, co tu jest grane?
        nie chce się zrymować ucho!

        Trond:
        by się ucho rymowało
        trudu trza niemało
        wyznam przeto śmiało
        podeprę się metodą starą
        i czy to komu pasuje
        czy nie pasuje
        dla Buriego
        klasyka tu zacytuję:

        DOWÓD/Ludwik Jerzy Kern/

        Był pewien pies, co miał sto nóg,
        Więc (choć to brzmi dość psotnie)
        Szybciej od innych psów biegać mógł
        Dwudziestopięciokrotnie.

        Po co to piszę? - pytam psa.
        Czy dla zrobienia wrażenia?
        Nie, chcę pokazać tylko wam,
        Że znam tabliczkę mnożenia.

        trond/inspirowany w/w mistrzem/
        A GDY DOM CAŁY ŚPI
        GDY NAWET NIE SKRZYPNĄ DRZWI
        GDY ŚWIAT NAS WSZYSTKICH W NOSIE MA
        KTO NIE ŚPI?
        NIE ŚPIĄ TYLKO USZY PSA!

        Trusia:
        Aksamitne psie uszy - balsam dla mojej duszy
        Gdy je głaszczę - rada mlaszczę
        One tak pięknie ozdabiają Twą paszczę

        Burek (znowu ja! ;)
        jedno ucho, drugie ucho,
        nieco dalej psie serducho...
        a gdy serce psie się wrusza,
        któreś ucho się porusza...

        prawe ucho wprawi w ruch,
        uśmiech właścicieli dwóch,
        ruch lewego zobaczycie,
        na skinienie ręki tycie.

        lecz największe poruszenie
        niejednego psiego ucha,
        da pochwała, przytulenie,
        pełna micha i poducha!
      • artbetjan Brosnanki 06.07.05, 14:26
        Brosnan- mówisz, więc po pierwsze
        Pierce trudno oddać wierszem.
        Gdyby nie ten krzywy zgryz
        piękny byłby jak Pierre Bryce
        Lecz czy kto pamięta tu
        Jak był fajny Winnetou ?
        Co do Bonda. No, bądź szczera-
        Gdzież tam jemu do Connera!?
        No a taki Roger Moore?
        Przy nim inni niczym wór.
        Ja nie przeczę, Pierce jest śliczny
        Fryzjerczyko- pedaliczny
        Lecz na Bonda nie wygląda
        Na Bonda się CHŁOPA żąda.
        Każdy Bond grał z ładną d..ką
        A Pierce nagle ze Scorupco.
        Choć mu przyznam, niechaj skonam
        że był lepszy od Daltona




        PS No offence - osobiście uważam że Bros jest dość przystojny. Polemika jedynie
        dla podtrzymania dyskusji.A tematów faktycznie brak.
        Oprócz sufitu

        • wilma.flinstone Re: Brosnanki 06.07.05, 15:00
          Powiadasz więc, miły panie,
          że Brosnan cię nadto nie rusza.
          Sił nie mam na żadne kazanie,
          Bo serce me krwawi i dusza.

          Jak można nazywać krzywymi
          Te zęby co wprost z Holywoodu?
          Ach, oko nacieszże pan nimi,
          Czy tyle kosztuje to trudu?

          Albo te dziwne aluzje,
          Że ma on urodę fryzjerczą
          Do kosza wyrzućmy iluzje:
          Bo zmysły do niego mi skwierczą!

          Albo - (mnie bierze cholera!),
          Że Bonda odstawia nam złego.
          On skakał i z helikoptera!
          Czy nigdy nie widział pan tego?

          A że raz bzyknął Skorupkę,
          Do której pan mięty nie czuje?
          No nie bądź, mój panie, tu głupkiem:
          Wszak w filmach się sceny markuje!

          A może się o to rozchodzi
          Że ma on zegarek Omegi?
          I (gdy to kogo obchodzi)
          Nie mają takiego lebiegi?

          Albo jest może w tym problem,
          (Że jak prawdziwy mężczyzna),
          Że inny wygląda dobrze,
          Nigdy pan w życiu nie przyzna?



          PS No offence, aczkolwiek dla mnie Brosnan jest po prostu boski, choc, na
          przyklad, moja siostra (tez kobieta!) uwaza, ze on jest beznadziejny. Ale
          polemizowac zawsze mozna:-)
          • artbetjan Re: Brosnanki 06.07.05, 15:29
            Jasne że no offence, szczególnie że jak wyznałem, wcale tak nie myślę.
            Na dodatek- zupełnie dziwnym trafem, gustuję raczej w Paniach. Na przykład Meg
            Ryan.

            Przekonałaś.Culpa mea.
            Pierce sobowtór to Romea.
            Tak jak każdy facet prawie
            Konkurentów wprost nie trawię

            No a wściekłość moją budzi
            auto dobre u tych ludzi.
            Aston Martin co tu kryć-
            mógłbym nocą za nim wyć.

            I zegarek. Ja gołota
            na przegubie mam Tissota
            Choć Omega mi się śni
            Ale czy kto sprzeda mi?

            Co zaś do wspomnianej Pani
            to faktycznie jest do bani
            I się dziwię, potakując
            że nie zrzygał się markując.

            Myślę też że u kobiety
            Nomen omen gra niestety
            A to imię w Anglów mowie*
            Dużo o człowieku powie

            *pierce-przekłuwać



        • Gość: Burek wydarzenia... IP: *.dint.wroc.pl 06.07.05, 15:26
          mam tu w biurze, tu na górze,
          za plecami okno duże
          pewnie auta widać, burze,
          pewnie się krzątają srtóże,

          pan kupuje jajka kurze,
          pranie suszy się na rurze,
          usiadł właśnie kot na murze,
          pani niesie żółte róże,

          a mnie tylko trafia szlag,
          że mi na ciągle czasu brak,
          by na własne sprawdzić na oko
          panoramę za oknem szeroką...

          dziś zebrałem się sam w sobie,
          krok w kierunku okna robię
          i strach na mnie blady pada
          bo za oknem autostrada!!!
          • Gość: Burek wydarzenia... wyd. 2 poprawione ;) IP: *.dint.wroc.pl 06.07.05, 15:35
            mam tu w biurze, tu na górze,
            za plecami okno duże
            pewnie auta widać, burze,
            pewnie się krzątają stróże,

            pan kupuje jajka kurze,
            pranie suszy się na rurze,
            usiadł pewnie kot na murze,
            pani niesie żółte róże,

            a mnie tylko trafia szlag,
            że mi na ciągle czasu brak,
            by na własne sprawdzić na oko
            panoramę tę szeroką...

            dziś zebrałem się sam w sobie,
            krok w kierunku okna robię
            i strach na mnie blady pada
            bo za oknem autostrada!!!
              • tojajurek SAMMO ATRA... 06.07.05, 20:28
                W trakcie okropnie nudnych zajęć ułożyłem wzruszający wierszyk - zabawny i
                zarazem romantyczny. Ułożyłem ten wierszyk w obcym języku, który przy okazji
                również wymyśliłem. Sądząc z oglądu - język wydaje się należeć do grupy
                romańskiej.

                SAMMO ATRA

                Sammo atra mira quito
                Ne vilato dra squantire,
                Sammo milte mansanito
                Ate linta trem mantire.

                Ute vadre sta simenta
                Nita sillo, nita blasto,
                Atra more pallimenta
                Stora pasca tracomasto.

                Quana sema, quana neta,
                Un saole perta stera,
                Susta manta unvideta
                Ne guellala altabera.

                Co dokładnie opisuje powyższy utwór - nie mam pojęcia.
                A może ktoś z szanownych forumowiczów spróbuje go przełożyć na język polski?
                • artbetjan Re: SAMMO ATRA... 07.07.05, 08:15
                  tojajurek napisał:

                  > W trakcie okropnie nudnych zajęć ułożyłem wzruszający wierszyk - zabawny i
                  > zarazem romantyczny. Ułożyłem ten wierszyk w obcym języku, który przy okazji
                  > również wymyśliłem. Sądząc z oglądu - język wydaje się należeć do grupy
                  > romańskiej.

                  Sycylijski dialekt.

                  > SAMMO ATRA
                  Sammo w morzu
                  >
                  > Sammo atra mira quito
                  > Ne vilato dra squantire,
                  > Sammo milte mansanito
                  > Ate linta trem mantire.
                  >
                  Sammo w morzu oddał duszę *
                  Nie wiedzieli ludzie kiedy
                  Samma śmierć opisać muszę
                  dla uczczenia po nim schedy

                  *tu konieczny przypisek : w oryginale brzmi to- odwalił w morzu kitę- ale nie
                  mieści się w rytmie wiersza. Jako że jest to piękna piosenka sycylijska z
                  okolic Brasco, tłumacz postanowił zachować rytmikę, żeby umożliwić jej
                  zaśpiewanie.

                  > Ute vadre sta simenta
                  > Nita sillo, nita blasto,
                  > Atra more pallimenta
                  > Stora pasca tracomasto.

                  Nogi wsadził do cementu
                  bez hałasu i bez trzasku
                  potem w morze ruszył raźnie
                  zostawiając ślad na piasku

                  Przyp. tłumacza - Niestety musiałem zmienić cykl rymu. Sycylijskie wyrażenie -
                  Atra more pallimenta- nijak nie da się przetłumaczyć z rymem do cementu.
                  Natomiast słowo raźnie- trafnie oddaje myśl autora.
                  >
                  > Quana sema, quana neta,
                  > Un saole perta stera,
                  > Susta manta unvideta
                  > Ne guellala altabera.
                  >

                  Żadna łódź i żadne sieci
                  niechybnym wiedzione sterem
                  Nie wyłowią już go, dzieci
                  Choć najlepszym był gangsterem.

                  (piosenkę tą śpiewają matki na dobranoc)

                  • artbetjan Re: SAMMO ATRA... 07.07.05, 08:33
                    Dalipan, przednia krotochwila !
                    (TojaJurku, niżej już się nie ukłonię, bo mi biurko zawadza :D)

                    Ja niestety mogę w tej chwili jedyni chmurnie i górnie. Zakładam że to z pnia
                    germańskiego (brrr)

                    Weiden bissem staten seien
                    og te spirle totem dreien
                    um ta bei
                    um ta bei
                    nona fu i none tei.

                    Mothe schafte, huyghe kraft
                    dan die schuhte spaet um acht
                    um ta bei
                    um ta bei
                    schuhte buhte voopen fei.

                    Ale tego za cholerę nie przetłumaczę bo się brzydzę....
                    • artbetjan Re: SAMMO ATRA... 07.07.05, 08:42


                      Long long travel lies ahead
                      Get up bastards, don't play dead
                      Up the sails
                      Up the sails
                      c'mon, move it bloody snails

                      Wave the shore and sail the sea
                      Who knows what our lives to be?
                      Up the sail
                      up the sail
                      Sing the song and rhyme the tales.


                      • artbetjan Re: SAMMO ATRA... 07.07.05, 08:48
                        Maserati quatroporte
                        Fiat, gelati, tre aorte
                        Settimana, val d'aosta
                        Comme stai e quanto costa?

                        Va fanculo.Dove siamo?
                        Non lo so ma riccerchiamo
                        Vieni qua. Non piu mai
                        Italia to piękny kraj.
                              • artbetjan Re: SAMMO ATRA... Challenge !!! 07.07.05, 11:39
                                Nie moje, ale mie sie przypomniło. Po obcemu.
                                Też nie wiem po jakiemu.

                                En Revenant de Saint Martin
                                Je rencontre un petit lapin
                                dessous la neige at tout tremblant
                                dans son joli sac de poile blanc
                                J'l'ai mis tout froid dans mon paltot
                                Il m'a dit qu'il avait trop chaud
                                J'l'ai mis tout chaud dans mon gilet
                                Il m'a dit- De l'air s'il te plait!
                                Alors j'l'ai mis dans ma culotte
                                Il a mange ma p'tite carrotte.

                                jak kto chce to niech tłumaczy
                                • wilma.flinstone Re: SAMMO ATRA... Challenge !!! 07.07.05, 12:42
                                  Zamiast tlumaczenia - odpowiedz pozostajaca w temacie dessous - jakos chyba po
                                  anglosasku, niestety...Jedyny sonet, jaki napisalam w zyciu (bo mi kazali!),
                                  zreszta fraszka "Na randke" byla krotka wariacja na temat tego utworu, ktorego
                                  nie chcialo mi sie przekladac na polski...zreszta: "traduttore,traditore"...jak
                                  to mowia...


                                  Sorcerous minute of in flagrante!
                                  Why do you always start in a stockings lair?
                                  How could I initiate you andante?
                                  Eternal problem, at all times, what to wear?
                                  Perplexing rite of passage to endure,
                                  The stress. Mundane sundown ceremony.
                                  When rummaging trough salacious haute couture
                                  I am baffled with this disharmony!
                                  Naturally, he is always at ease,
                                  Indulging in the evening press taboo;
                                  Absolved by the razor, no gods to appease,
                                  Impervious to lingerie déjà vu.

                                  Wish I had wings to leave this lace Bastille,
                                  Go shop and come back simply dressed to kill!
                                  • artbetjan Re: SAMMO ATRA... Challenge !!! 12.07.05, 07:53
                                    Nie tylko Polak. Anglik ponoć też, choć nie sprawdzałem.
                                    Monty Python- a dokładnie Eric Idle twierdził tak:

                                    Good evening, Ladies and Gentlemen. Here's a little number I tossed off
                                    recently in the Caribbean..

                                    Isn't it awfully nice to have a penis?
                                    Isn't it frightfully good to have a dong?
                                    It's swell to have a stiffy
                                    It's divine to own a dick
                                    From the tiniest little tadger
                                    To the world's biggest prick!
                                    So three cheers for your Willy or John Thomas
                                    Hooray for your one-eyed trouser snake
                                    Your piece of pork
                                    Your wife's best friend
                                    Your Percy or your cock
                                    You can wrap it up in ribbons
                                    You can slip it in your sock
                                    But don't take it out in public
                                    Or they will stick you in the dock
                                    And you won't a-come a-back!
                                    Uhh-thank you very much..

                      • artbetjan Re: SAMMO ATRA..ERRATA 07.07.05, 11:11
                        artbetjan napisał:

                        >
                        >
                        > Long long travel lies ahead
                        > Get up bastards, don't play dead
                        > Up the sails
                        > Up the sails
                        > c'mon, move it! Bloody snails!
                        >
                        > Wave the shore and sail the sea
                        > Who knows what our lives to be?
                        > Up the sails
                        > up the sails
                        > Sing the song and rhyme the tales.
                        >
                        >
                        • artbetjan Re: SAMMO ATRA..ERRATA 07.07.05, 11:14
                          artbetjan napisał:

                          > artbetjan napisał:
                          >
                          > >
                          > >
                          > > Long long travel lies ahead
                          > > Get up bastards, don't play dead
                          > > Up the sails
                          > > Up the sails
                          > > c'mon, move it! Bloody snails!
                          > >
                          > > Wave the shore and sail the sea
                          > > Who knows what our lives to be?
                          > > Up the sails
                          > > up the sails
                          > > Sing the song and rhyme the tales.
                          > >
                          > >
                          Don't waiste time and get on board
                          Sharpen all Ye knifes and swords
                          Up the sails
                          Up the sails
                          Flag on Admiralty hails.

                        • wilma.flinstone SAMMO ATRA...Challenge 07.07.05, 12:21
                          Znuzona calym tym wszechobecnym anglosaskim belkotem (nie bedac tez bynajmniej
                          wirtuozem jezykow romanskich), postanowilam pomyslec nieco bardziej
                          patriotycznie i napisac krotki, smieszny wierszyk-bajeczke dla dzieci, w
                          ktoryms z jezykow slowianskich. Nie bardzo wiem, w ktorym - chyba musi to byc
                          cos w okolicach serbskiego, bo nie za bardzo go rozumiem, aczkolwiek pewne
                          slowa sa dosc wyraznie rozpoznawalne. A w ogole, to masz racje, Artbetjanie,
                          dzien dobry!



                          Zobrazi jednouše vlanek
                          Tučne měla smen količka,
                          Pokušava vec svadánek
                          Odruženih žtrve je sička.

                          Trevišnij društava mržniju
                          Čto postoji kovač gdira,
                          Čarobnica proždre niju
                          Đrgu se valaze ne tira.

                          Zostazije blašta koru
                          Oblađena pjekla picu,
                          Mogučtost se mao voru
                          Ražljiv vrsta kočasti nicu.

                          Kuda danas pa za idje,
                          Umjetnosti se dovino
                          Staročež te hvačji zidje,
                          Se za dobrě domovino!
                          • artbetjan Re: SAMMO ATRA...Challenge 07.07.05, 12:38
                            Przepraszam z bełkot anglosaski- mam go niestety poniekąd we krwi.
                            To faktycznie jest po Serbsko-Chorwacku. Na moje ucho z akcentem z okolic
                            Vukovaru ;)
                            A ja po romsku:

                            Szito morie, riźu bije
                            Ćako maje, ćako tije
                            Hajdu delo ćeli maja
                            ćakorije pentru śaja

                            Hajdu peni, menu zali
                            grat ma noli, tekirali
                            denes rime anas rome
                            szaptu slave dieci dome

                            Ej- de meni
                            Ej - de źalu
                            malo zloti
                            neni balu.


                            O ile zdążyłem się zorientować, autor wyraża żal z powodu zbyt niskich dochodów
                            w jednym z krajów ościennych. I chyba że dzieci też nie zarobiły. Ale mogę się
                            mylić.




              • pies_burek Re: wydarzenia... wyd. 2 poprawione ;) 07.07.05, 00:42
                baba_z_wiochy napisała:
                > Czy można spytać, bo bardzo fajny jest ten wiersz, ale to jest chyba
                przeróbka
                > jakiegoś innego, bo ja już gdzieś taki chyba czytałam?

                eee... no nic o tym nie wiem :)
                pisane z głowy i o własnej osobie... faktycznie mam za plecami ogromne okno na
                całą ścianę i nie mam czasu przez nie spoglądać... i faktycznie mam widok na
                szeroką dwupasmową drogę intensywnego ruchu...

                jeżeli nieświadomie popełniłem plagiat, to przepraszam... fajnie byłoby, gdybyś
                znalazła ten podobny wiersz, który czytałaś, bo zaintrygowało mnie to :)
                • baba_z_wiochy Re: wydarzenia... wyd. 2 poprawione ;) 07.07.05, 22:29
                  Przepraszam, nie chciałam nikogo urazić, po prostu gdzieś czytałam wiersz z
                  takimi rymami, przynajmniej coś takiego kojarzę, ale może to po prostu dlatego,
                  że za mało się znam na poezji i po prostu tak mi się wydawało. Myślałam tylko,
                  że celowo zrobiłeś coś na wzór innego wiersza, ale jeśli tak nie jest, to
                  naprawdę gratuluję pomysłu i tobie i wszystkim tu piszącym, którzy naprawdę
                  mają imponujące zdolności.
                  • pies_burek Re: wydarzenia... wyd. 2 poprawione ;) 08.07.05, 02:05
                    ależ ja się nie czuję urażony!!! raczej zaciekawiony :)))
                    i dzięki za pochwałę!

                    a to z dedykacją dla Ciebie :)

                    baba w wiochy napisała,
                    dnia pewnego, czy wieczorem
                    że już taki wiersz czytała
                    i że jestem plagiatorem

                    a że ze mnie wierszokleta
                    mało w branży obeznany,
                    zapytałem, czy poeta
                    i wiersz jego jest mi znany

                    baba z wiochy napisała,
                    bo jej przykro się zrobiło,
                    że urazić mnie nie chciała,
                    i że jej się skojarzyło...

                    a ja dzięki tej pochwale,
                    choćby mnie smagano biczem,
                    postanawiam dla ludzkości
                    stać się drugim Mickiewiczem!
    • Gość: Onufry Re: Fraszkorum ( fraszko Room) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.05, 21:47
      Onufry probuje:

      ----------

      Fraszka na fraszke

      Chcialbym napisac fraszke,
      ktora rozsmieszy wazke.

      Wdzieje w tym celu apaszke
      i poglaszcze traszke.

      Na stole postawie flaszke
      i zjem z talerza kaszke.

      Otworze wina* flaszke,
      zagwizdam na wazke
      i odczytam jej fraszke.

      Oproznie do reszty flaszke.

      -----------

      (Bordeaux Superieur, Mis en bouteille pour Maison Johanes Boubee, 1999)


      -----------

      Onufry radzi: gdyby zamienic Fraszkorum na "Flaszkorum"
      - aktywnosc wzrosnie.
      • artbetjan Re: Fraszkorum ( fraszko Room) 07.07.05, 08:17
        Gość portalu: Onufry napisał(a):


        > (Bordeaux Superieur, Mis en bouteille pour Maison Johanes Boubee, 1999)
        Nie za ciężkie ?


        > Onufry radzi: gdyby zamienic Fraszkorum na "Flaszkorum"
        > - aktywnosc wzrosnie.
        Ale płodność zmaleje. Jak zwykle po alkoholu ;)
      • artbetjan Re: Fraszkorum ( fraszko Room) 07.07.05, 08:53
        Gość portalu: Onufry napisał(a):

        > Onufry radzi: gdyby zamienic Fraszkorum na "Flaszkorum"
        > - aktywnosc wzrosnie.

        Zasadniczo, czemu nie założyć osobnego?
        A Chińczycy na przykład nie mają problemu, bo dla nich r i l są takie same
        (how often do You have elections here ?
        Evely molning)
        • artbetjan Re: Fraszkorum ( fraszko Room) Parys i Helena 07.07.05, 12:13
          A może ktoś z was zna- pamięta piosenkę o Parysie i o pięknej Helenie- śpiewaną
          z akcentem warszawskim ?
          Niestety zapomniałem duże fragmenty.
          Pamiętam takie części

          Żył raz Menelaj silny, bogaty
          Miał żone piękne Helene
          Jej nie żałowal ciastków hierbaty
          a ona miała migrene

          Miała Parysa co pasł baranki
          z niem Menelaja zdradzała
          z niem się bawiła wieczory ranki
          z niem .......i spała



          Potem luka w pamięci.

          Dalej coś takiego

          Zebrał Achilles sołdaty swoje
          Przyśli znajome z łukamy
          A jak sie Parys z Helką pokazał
          rzucali w niech kamieniamy

          Zwołał Menelaj żołnierze swoje
          zrobiła się awantura
          lecom śrapnele
          świszczom granaty
          Taka ich grecka kultura.

          W końcowej zwrotce dwa ostatnie wersy:
          Zamek na wzgórzu ciągle tam stoi
          Piękna Helena w nim straszy.


          Gdyby ktoś pamiętał- proszę dopisać.
          Dzkb

      • artbetjan Smutny dzień.... 07.07.05, 14:31
        Smutny dzień.
        Nie mogę się dodzwonić do siostry i szwagra w Londynie.
        Nie mam raczej "melodii" do pisania czegoś lekkiego.
        Jutro jadę daleko i wracam dopiero w niedzielę. Może wtedy coś napiszę.
        Pozdrawiam wieczorną zmianę.
        A
    • Gość: Uzo Re: Fraszkorum ( fraszko Room) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.05, 02:41
      patrzę w prawo, patrzę w lewo,
      gdzie nie spojrzę widzę drzewo
      i za każdym razem inne!!!
      już odbija mi? rodzinne?!

      nienormalnym jest - wieść niesie,
      ten kto widzi drzewa w lesie!



      jakbym był jakimś wielkim poetą, to dzieci w szkole przeklinałyby mnie
      analizując tego dziwoląga :)
      ale pewnie znalazłoby się jakieś druge dno, hehe!
      • wilma.flinstone Re: Fraszkorum ( fraszko Room) 08.07.05, 14:02
        Tematyka aktulana: wakacyjno-morska. Historia milosci Posejdona do pieknej
        nimfy - Amfitryty, spisana na podst. „Mitologii” J. Parandowskiego.


        POSEJDON I AMFITRYTA


        Gdy Posejdon posiadł Morze
        (Kronosowi dając baty),
        Napotkawszy dziewczę hoże
        Poczuł, że już czas na swaty.

        Amfitryta złotowłosa,
        Rzekła (boska w swej urodzie):
        Córką jam Okeanosa!
        Nie chcę męża z mułem w brodzie!

        Bóg aż spłakał się z żałości,
        Drżał na ciele, wzdychał czule,
        I by zdusić żar miłości
        Głębiej się zagrzebał w mule.

        Wszyscy wiedzą: na frasunek
        Dobra mędrca jest porada,
        Przypłynąwszy na ratunek,
        Delfin bogu tak powiada:

        Choć nie jestem wierszokletą,
        Panem jam nad samicami.
        Przyjacielu, zostaw mnie to -
        Wiem jak gadać trza z babami!

        W mig się udał do nimfety
        I już przed nią wizję toczy:
        Zgódź się! Będziesz mieć karety
        Jakich nie widziały oczy!

        Pałac czeka w toni morskiej,
        Dach: perłowo-bursztynowy,
        Zaś przedmiotem dumy dworskiej
        Jest ogródek szfairowy.

        W sadzie zrywać złote frukta
        Będziesz, pani, naręczami,
        A klejnotów, strojów, sukna,
        Zwozić będą rydwanami!

        Orszak meduz, alg i gąbek
        Też już czeka, wierz w me słowa!
        Dajże sukni chociaż rąbek,
        A żyć będziesz jak królowa!

        Nawet Słońce w swej zazdrości
        W dół zapuszcza swe ramiona,
        Migotliwie głaszcząc włości
        Boga bogów – Posejdona!*

        Zamyśliła się dziewoja:
        Od klejnotów wszak nie stronię...
        Niechże będzie strata moja,
        Zasiąść chcę na Morskim Tronie!

        Tak to na nią podziałały
        Argumenty delfinowe,
        Że dziś diadem okazały
        Jej królewską zdobi głowę.

        Wniosek teraz należyty
        Z bajki tej wywiedźcie, dzieci:
        Na błyskotki i zaszczyty
        Jak świat światem baba leci!



        * Nazwalam tak Posejdona nie bez powodu, albowiem podobno uwazal sie za
        najwazniejszego z bogow, przez co, zreszta, popadl w konflikt z Zeusem.
          • tojajurek Novelik 4 08.07.05, 22:11
            INSTRUKCJA

            Był raz komandos, dzielny zuch,
            Który odwagi miał za dwóch
            I ćwiczył do siódmego potu,
            By skoczyć wreszcie z samolotu.

            Na pamięć znał regulaminy.
            Nie tracił nigdy dziarskiej miny.
            Co dzień trenował skoki z wieży,
            By poczuć – z czym się wkrótce zmierzy.

            Maszyna silnik grzeje już.
            Szef głośno wrzeszczy: Uprząż włóż!
            Spadochron, ćwoku, z tyłu masz,
            A to, co z przodu – to jest twarz.

            Komandos mówi: Dobra jest,
            Teoretycznie znam to fest.
            Pociągam z przodu taki sznur
            I spadochronu pęka wór.

            Lecz, choć nie pragnę rżnąć idioty,
            Ale zdarzają się kłopoty –
            Może się „toto” nie otworzyć,
            A ja chcę jeszcze trochę pożyć.

            Rzekł szef: Gdy masz już pełne gacie,
            Wtedy tę rączkę ciągniesz, bracie
            I problem cały jest już z głowy,
            Bo się otwiera zapasowy.

            Gdyby ten też się nie otworzył,
            To w kieszeń ci dowódca włożył
            Instrukcję, którą masz przeczytać
            Zanim się z ziemią zaczniesz witać.

            I wreszcie skok. Już szarpie sznur,
            Lecz nie otwiera się ten skur...
            Ciągnie za rączkę – znowu klops,
            Już cały spocił się jak mops.

            W ostatniej chwili w łeb się palnął –
            Przecież instrukcję mam specjalną.
            Otwiera. Czyta: Zmów w potrzebie
            „OJCZE NASZ, KTÓRY JESTEŚ W NIEBIE...”
    • Gość: Onufry Jak nazwac taki gatunek literacki ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.05, 13:07
      Znamy fraszki, moskaliki, limeryki, odwodki, altruitki ...
      Ale jak nazwac takie wierszyki:

      Chocbym sam wychowal dziatki,
      obgadaja mnie sasiadki.

      Wczesniej uzylem tego gatunku
      by wymienic klasykow tego Forum:


      Chocbym wstawal co dzien z rana,
      gdzie mi tam do Artbetjana.

      Chocbym widzial wszystkie filmy,
      bede tylko cieniem Wilmy.

      To nie bedzie czcza laurka:
      mam ja kompleks Tojajurka.

      Chocbym wdzial milowe buty,
      nie dogonie nigdy Ruty.

      Chocbym mamie zwial z nocnika,
      nie dorastam do Palnicka.

      Chocbym grzeszyl przy niedzieli,
      gdzie mi do Immanueli.

      Chocbym poznal czary-mary,
      nie dogonie ja Kurrary.

      --------------

      Oglaszam konkurs w tej sprawie.
      Jako osoba apodyktyczna ustalam
      ze Komisja bedzie jednosobowa: Onufry.
      Bedzie nagroda - niespodzianka.
      Termin nadsylania propozycji wygasa
      o godz 24:00 z soboty na niedziele 16/17.07.

      Pozdr.
      O.