Gość: gosc
IP: 2.1.* / *.math.missouri.edu
23.09.02, 22:11
Mam pewien prosty pomysl, ktory udostepniam za darmo. Jesli nie
chcemy, by ktos zostal prezydentem miasta, trzeba na niego naslac
jakiegos pijaczka, zeby sie z nim niegroznie poszarpal. Jest
wysoce prawdopodobne, ze obaj panowie zostana skazani za udzial w
bojce (jesli policja bedzie chciala sprawe zatuszowac, pijaczek
powinien sam wniesc pozew). Nawet, jezeli wyrok bedzie w
zawieszeniu, skutek zostanie osiagniety. Grunt, zeby wszystko
przeprowadzic tuz przed wyborami, bo a nuz polityk zdola cos na
czas odkrecic. Powyzsze nie oznacza, ze sympatyzuje z panem
Kaczynskim, ale chyba lepiej by dla wszystkich bylo, gdyby o
wynikach wyborow decydowali tez czasem wyborcy. "Lustrowanie"
panow Kwasniewskiego i Walesy jako sposob ich potencjalnego
utracenia w wyscigu do prezydentury tez juz przerabialismy. W USA
o wynikach ostatnich wyborow decydowaly sady i nie bylo to raczej
najszczesliwsze rozwiazanie. Tylko czekac, az w Polsce politycy
zaczna stosowac metody zza wschodniej granicy - np. wystawianie
kontrkandydatow o takim samym imieniu i nazwisku, jakie ma
oponent polityczny, dla rozbicia glosow.