freemason
02.11.05, 01:48
Mało kto zwrócił uwagę na fakt, że po raz pierwszy w sejmie III Rzecz...
(ups, teraz już chyba Czwartej?) zabraknie Stronnictwa Demokratycznego.
W sejmie I kadencji miało jednego posła (co przy rządach mniejszościowych
dawało jednak malutki wpływ na władzę). W latach 1993/97 reprezentowało je
trzech parlamentarzystów (z UP, SLD i PSL). W czasach rządu Buzka mogło
liczyć (w sojuszu z UW) na dwa mandaty (Jana Klimka i Stanisława
Pilniakowskiego). Po 2000 roku - gdy Klimek poparł Kwaśniewskiego w wyborach
prezydenckich -doszło do sojuszu z Millerem, który dał Stronnictwu aż...
jeden mandat (czyli mniej niż dostali od Balcerowicza). Po zmianie
przewodniczącego (Arendarski) SD przyjęło ponownie kurs centrowy i już
zanosiło się, że u boku PO wyląduje w nowym sejmie zliczniejszą
reprezentacją. Coś stanęło jednak na przeszkodzie - partia wystartowała w
sojuszu z malutkimi ugrupowaniami centroprawicowymi. W sukces dziwacznego
komitetu Centrum trudno było uwierzyć (szczególnie po sondażowej zapaści
prof. Religi) i po raz pierwszy od swego powstania (1939) SD jest poza
polskim parlamentem.
Czy ktoś żałuje tej partii?