Dodaj do ulubionych

MAGISTER SZUKA PRACY

IP: *.ipt.aol.com 03.10.02, 21:10
Magister szuka pracy

Absolwenci szkół wyższych mają coraz większe problemy ze znalezieniem pracy,
a ściślej - szukają jej dłużej niż pozostali bezrobotni

Największe szanse na znalezienie zatrudnienia za pośrednictwem urzędów pracy
mają ludzie o niewysokich kwalifikacjach, posiadający "fach w ręce". Ludzie z
wyższym wykształceniem szukają pracy przede wszystkim na własną rękę, imając
się rozmaitych sposobów, najczęściej uruchamiają w tym celu wszelkie możliwe
kontakty. To właśnie dobre kontakty, m.in. z klientami, które nawiązaliśmy
jeszcze wówczas, gdy mieliśmy pracę, bardzo często owocują propozycją
zatrudnienia.

Przez znajomości?
Pan Andrzej, matematyk, figuruje w rejestrach Grodzkiego Urzędu Pracy w
Krakowie jako jeden z 29 803 bezrobotnych, w tym 3 218 z wyższym
wykształceniem.

Pracę w szkole stracił kilka miesięcy temu. Od tego czasu jest na
zasiłku. - Na początku przychodziłem do urzędu raz, dwa razy w miesiącu, ale
nigdy nie mieli dla mnie żadnej interesującej oferty. Uznałem, że nie ma
sensu tracić czas w kolejce do pośredników i szarpać sobie nerwy. Poza tym -
atmosfera jest tu naprawdę wyjątkowo przygnębiająca. Mam wyższe
wykształcenie, zawsze czułem, że jestem kimś, czułem się potrzebny, aż tu
nagle dotarło do mnie, że znalazłem się na marginesie. Więc korzystam z
zasiłku i utrzymuję się z pensji żony. W czasie roku szkolnego pomagają mi
koledzy - podsyłają uczniów na korepetycje. Za 45 minut biorę 30 zł. Uważam,
że jeśli znajdę pracę, to tylko dzięki znajomościom - zwierza się.

25-letnia pani Anita jest z wykształcenia historykiem. Ukończyła też
dwuletnie studia podyplomowe z zakresu marketingu. Do tej pory nigdzie nie
pracowała.

- Za pośrednictwem urzędu nie znalazłam żadnej pracy - powiedziano mi, że
właściwie nie ma ofert dla humanistów, a żeby znaleźć pracę jako
marketingowiec, musiałabym mieć jakieś doświadczenie. Wysłałam bardzo wiele,
nie potrafię nawet zliczyć ile, dokumentów aplikacyjnych, reagując na
ogłoszenia prasowe, niestety, nie dostałam ani jednej odpowiedzi, nawet
odmownej. Odwiedziłam też firmy doradztwa personalnego, gdzie zostawiłam
swoje dane, ale ani razu się ze mną nie skontaktowali. Nie poddaję się,
czytam uważnie prasę, nie tylko strony z ogłoszeniami, ale przede wszystkim
artykuły redakcyjne. Śledzę informacje ze spółek i wysyłam swoje zgłoszenie
do tych, którym wiedzie się najlepiej, albo do tych, które wykonują jakieś
ruchy kadrowe, np. zatrudniają nowych menedżerów ds. marketingu, którzy mogą
tworzyć zespół. Bardzo liczę też na kontakty w branży - powiadomiłam
znajomych ze studiów, którzy gdzieś pracują, że szukam zatrudnienia -
opowiada pani Anita i dodaje: - Na szczęście, mąż ma pracę.

Od 1 do 25 września do Grodzkiego Urzędu Pracy trafiło zaledwie 89 ofert
dla ludzi z wyższym wykształceniem. Jednak 21 z nich to tzw. umowy
absolwenckie (pracodawca przyjmuje pracownika na minimum rok, oferując mu
pensję nie niższą niż 760 zł, a w zamian uzyskuje dofinansowanie z urzędu
pracy), a 40 propozycji zatrudnienia to tzw. staże (stażysta praktykuje u
pracodawcy, który nie wypłaca mu wynagrodzenia; otrzymuje on natomiast tzw.
stypendium z urzędu pracy).

Tylko 28 ofert pochodziło z tzw. wolnego rynku. Pracodawcy poszukiwali
m.in. referenta biurowego, psychologa, farmaceuty, referenta księgowego,
inżyniera budowlanego, kierownika budowy, specjalistę ds. turystyki,
nauczyciela angielskiego i menedżera w wydawnictwie.

Część bezrobotnych założyła sobie karty osób aktywnie poszukujących pracy.
Kontaktują się z urzędem codziennie, a w zamian mogą liczyć na to, że
urzędnik zadzwoni do nich w pierwszej kolejności, gdy pojawi się oferta
odpowiadająca ich kwalifikacjom.

- Nie jesteśmy w stanie pomóc wszystkim, którzy się do nas zgłaszają.
Sytuacja na rynku jest wyjątkowo trudna. Kłopoty ze znalezieniem pracy mają
ludzie o wysokich kwalifikacjach, np. prawnicy czy socjologowie. Nie ma też
zapotrzebowania np. na biologów czy zootechników. Mamy za to stale nowe
oferty dla osób posiadających praktyczne umiejętności, m.in. dla fryzjerów,
krawców, szwaczek i sprzedawców. W sezonie pracę znalazło wiele kelnerek oraz
barmanów - mówi Iwona Zapolska z GUP.


Wertując "Panoramę firm"
Magister filologii polskiej, Marcin P. z Tarnowa, od roku niestrudzenie
szuka pracy poprzez znajomych, Internet i śledząc ogłoszenia w prasie.
Ostatnio sięgnął po "Panoramę firm" i, wertując stronę po stronie, wybiera
adresy potencjalnych pracodawców. W aplikacji zaznaczył, iż został przyjęty
na studia doktoranckie w zakresie językoznawstwa, które oczywiście podejmie.
Przewód doktorski nie jest według niego przeszkodą w wykonywaniu obowiązków
zawodowych. Zdobył doświadczenie w analizowaniu języka reklamy i mediów oraz
zagadnień semantycznych, współpracując z autorytetem w dziedzinie
współczesnej polszczyzny. - Znam - zaznacza - techniki perswazji i
manipulacji językowej, elementy retoryki politycznej i medialnej. Potrafię
redagować i kreować teksty o rozmaitych formach i stylach. Znam podstawowe
zasady obsługi komputera, posługuję się językiem angielskim, tłumaczę teksty.

Kandydat do pracy zaznacza również, iż pełnił funkcję sekretarza chóru
akademickiego, redagował albumy i programy, organizował trasy koncertowe. Te
doświadczenia pozwalają na jednoznaczne określenie jeszcze jednej cechy -
potrafi pracować w zespole. Dodaje również, iż jest odporny na stres, nie
obawia się nowych wyzwań, potrafi odnajdywać się w różnych sytuacjach,
biorąc - co podkreśla - odpowiedzialność za podejmowane zadania.

Magister filologii polskiej nie miał okazji osobiście przedstawić tych
zalet. Na ofertę zatrudnienia go w charakterze redaktora, korektora lub osoby
zajmującej się adiustowaniem tekstów nie odpowiedział w Tarnowie nikt! W
urzędzie pracy zaproponowano mu pracę, którą stanowczo odrzuca -
przedstawiciel handlowy. - Nie chcę być przedstawicielem handlowym - mówi
dobitnie - to nie jest zajęcie adekwatne do tego, co umiem. Zapewnia, że
wobec ewentualnych pracodawców nie stawiał i nie stawia żadnych warunków, z
płacowymi włącznie.

W Powiatowym Urzędzie Pracy w Tarnowie słyszę potwierdzenie, że absolwenci
szkół wyższych mają coraz większe problemy ze znalezieniem pracy, ściślej
szukają jej dłużej, ale nie dotyczy to wszystkich specjalności. Najszybciej
umowę podpisują ekonomiści, aktualnie pewna firma szuka też inżyniera
budownictwa. Urząd oferuje pomoc w ramach programu "Pierwsza praca" i kieruje
magistrów i inżynierów na staż. Dzięki umowom podpisanym z szefami firm 3-
miesięczną praktykę odbywa lub odbyły 94 osoby, natomiast umowy o pracę
zawarto z 43 osobami. PUP dysponuje jeszcze środkami na ten cel, ale tylko do
listopada. Z Warszawy nie ma potwierdzenia, że program będzie kontynuowany.

Nie mogąc znaleźć posady, tarnowianie z tytułem magistra myślą o założeniu
własnej firmy. W Centrum Informacji i Planowania Kariery Zawodowej w połowie
października rozpocznie się kolejna edycja warsztatu "Własna firma". - Młodzi
ludzie - mówi doradca Iwona Pasierb - są przedsiębiorczy, mają pomysły na
samozatrudnienie. Ktoś chce być dekoratorem sklepów, ktoś inny zamierza
uruchomić całodobowy punkt opieki nad dziećmi. Obawy dotyczą pieniędzy. Na
działalność potrzebny jest kredyt. Bezrobotni obawiają się, iż w momencie
startu nie będą mieć tak dużej liczby klientów, by spłacić dług. W najlepszej
sytuacji są ci, którzy znaleźli zajęcie w... rodzinnej firmie. Nawet jeśli
test i rozmowa z psychologiem nie wykazują wielkich predyspozycji do
prowadzenia firmy, nie są tym zrażeni, wierzą, iż przy pomocy rodziców
poprowadzą rodzinny biznes.


Via Internet
W sądeckim Urzędzie Pracy zarejestrowanych jest 650 bezrobotnych z wyższym
wykształceniem. Z danych Powiatowego Urzędu Pracy wynika, że ich liczba stale
rośni
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka