gorby
17.11.05, 11:33
Przewodniczący "Solidarności", symbol oporu i walki owolność, pierwszy
prezydent suwerennej III Rzeczypospolitej, jeden z dwóch (obok Karola
Wojtyły) Polaków współczesnych, którego zna każdy na świecie, został zmuszony
przez grupkę małych ludzi, zawistników i krętaczy do ubiegania się o
świadectwo moralności. Ten papier z wybielaczem jest najsmutniejszym
dokumentem, jaki wydał kiedykolwiek IPN. Ten papier więcej mówi o nas
wszystkich niż o laureacie Pokojowej Nagrody Nobla. O podłości, zawsze
gotowej do szczucia, o polskim piekle i o ściąganiu za nogi w dół. Wszystkie
stereotypy charakteru narodowego znalazły w tym jednym akcie ponure
potwierdzenie. Jesteśmy narodem zawistników, w którym szewc zazdrości
kanonikowi, że miał dobre kazanie. Gdyby żył dziś marszałek Piłsudski, Radio
Maryja z Wyszkowskim zlustrowaliby go dokładniej, niż był w stanie przedwojną
zrobić to Stanisław Stroński. Niszczenie Wałęsy jest niszczeniem fundamentów
wolnej Polski, tak jak było nim opluwanie Piłsudskiego w czasie wojny
bolszewickiej i po jej zwycięskim zakończeniu.
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_051117/publicystyka/publicystyka_a_5.html
W Polsce na uznanie mogą liczyć tylko ci, którzy zginęli. I to dostatecznie
wcześnie. Ci, którzy przeżyli, nie mogą oczekiwać szacunku, ale zawsze
powinni się spodziewać samosądu moralnego. Spoza całej tej akcji przeciw
Wałęsie słychać pozagrobowy chichot komuny.