Gość: Oszołom z RM
IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl
10.10.02, 11:24
W propagandzie prointegracyjnej stale podkreśla się rzekomy brak alternatywy
dla przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Jest to koronny argument
prounijnych polityków. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że poza Unią
istnieje szereg innych organizacji międzynarodowych zrzeszających państwa,
także europejskie.
Rozmaici przodownicy integracji usiłują hipnotyzować opinię publiczną
wytartymi sloganami, których słuchamy od ponad dziesięciu lat. Jeśli nie
wejdziemy do Unii - to na pewno nastąpi koniec świata, a przynajmniej tak
można wywnioskować z gróźb rzucanych przez euroentuzjastów. Znamy już czasy
jak to nie było alternatywy dla "wieczystego" sojuszu z pewnym bratnim
narodem. Na szczęście optymizm nie stał się jeszcze towarem deficytowym, więc
śmiało możemy rozglądać się za innymi, niż wstąpienie do UE rozwiązaniami dla
naszego kraju. Wśród takich propozycji często pada możliwość przystąpienia do
EFTA, czyli Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu.
Wolny handel
W teorii stosunków międzynarodowych strefę wolnego handlu uznaje się za
najprostszą formę integracji gospodarczej. Z definicji jest to umowa między
państwami o likwidacji ceł i innych barier w wymianie handlowej na niektóre
albo nawet na wszystkie towary. W takiej strefie nie następuje likwidacja
granic, ani wspólna polityka celna czy handlowa. Każde z państw
uczestniczących w tego typu umowie samodzielnie ustala stawki celne względem
państw trzecich, nie wchodzących do strefy. Kontrola graniczna między
państwami członkowskimi zostaje zachowana. Przykładem strefy wolnego handlu
jest Środkowoeuropejskie Stowarzyszenie Wolnego Handlu (CEFTA).
Wyższy szczebel integracji to unia celna. Posiada ona cechy strefy wolnego
handlu, ale jest poszerzona o wspólną politykę celną oraz handlową względem
państw trzecich. Ten typ integracji wymaga instytucji, które by na przykład
ustalały taryfy na towary sprowadzane spoza granic Unii. Przykładem unii
celnej jest EFTA.
Biurokraci na bruku
EFTA powstała 4 maja 1960 roku. Jest to unia celna, która została założona
przez Wielką Brytanię, jako alternatywa dla uwikłanej w spory polityczne
poprzedniczki UE - Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej (EWG). Jednak groźba
podziału Europy wobec niebezpieczeństwa zimnej wojny doprowadziła do roszad
na arenie politycznej naszego kontynentu. W 1972 roku, w związku z
przystąpieniem do EWG, z grona państw członkowskich EFTA wystąpiła Wielka
Brytania i Dania. W ich ślady poszła w latach 80-tych Portugalia oraz w
kolejnej dekadzie Finlandia, Szwecja i Austria. Głównym celem organizacji
nadal pozostało zniesienie barier celnych w handlu między krajami
członkowskimi. Od roku 1995 EFTA liczy ostatecznie 4 członków: Islandię,
Liechtenstein, Norwegię i Szwajcarię. W EFTA porozumienie o wolnym handlu
dotyczy tylko towarów przemysłowych i nie obejmuje rolnictwa ani rybołówstwa.
Dodajmy też, że jest to rodzaj integracji, który pozostawia dużo swobody
państwom w niej uczestniczącym. W EFTA nie istnieje przeniesienie uprawnień
prawodawczych z parlamentów narodowych do jakichkolwiek instytucji
międzynarodowych. Umożliwia to narodowym rządom elastyczne działanie, zależne
od aktualnej sytuacji na świecie. Pozostawia również kontrolę nad gospodarką
narodom zamieszkującym poszczególne państwa, a więc tym, które mają do tego
największe prawa. Ingerencja instytucji unijnych jest tu niewielka.
Rozbudowana biurokracja nie jest potrzebna, a urzędnicy wymyślający właściwą
krzywiznę bananów przy tego typu projekcie pracy nie znajdą...
Unia polityczna
UE reprezentuje kolejny model integracji, który jest unią gospodarczą,
monetarną (jeszcze nie wszystkie kraje w niej uczestniczą) i zmierza do unii
politycznej. Między krajami Unii nie tylko nie ma granic, ale prowadzą one
też wspólną politykę celną, rolną i obronną. Po powstaniu Unii Gospodarczo-
Walutowej wizja superpaństwa - unii politycznej z jednym rządem, stała się
już bardzo bliska. Przystępując do UE Polskę przestanie obowiązywać umowa o
wolnym handlu z krajami EFTA. Zostanie ona zastąpiona przez umowy regulujące
obecny handel UE z EFTA. Nie zawsze będą one korzystne dla naszego kraju.
Dobrym przykładem mogą być norweskie ryby i owoce morza, które napotykają na
znaczące bariery celne przy imporcie do UE.
Co stracimy
Po ewentualnym przystąpieniu Polski do UE drastycznie zmienią się warunki
handlu tymi produktami. Dotychczasowy import śledzi, makreli, łososi i innych
ryb odbywał się na podstawie umowy o wolnym handlu rybami i owocami morza
między Polską a Norwegią. Po integracji taryfy celne będą wynosić 15-25
procent w zależności od pory roku. Jest bardzo prawdopodobne, że ryby z
Norwegii - tanie i dobrej jakości - zostaną zastąpione przez gorsze
jakościowo ryby z wód przybrzeżnych UE. Ma to duże znaczenie nie tylko dla
polskich konsumentów (bo większość importu wymienionych gatunków pochodzi z
Norwegii), ale i dla przetwórców. Według danych Ambasady Norwegii, Polska
sama nie ma dostępu do gatunków śledzi i makreli, które są dostarczane z tego
kraju, a alternatywnych dostawców jest niewielu bądź nie ma ich wcale.
Integracja zastąpi obecne umowy handlowe, które pozwalają także Polsce na
bezcłowy eksport do Norwegii. Handel z tym skandynawskim krajem, który nie
jest w UE, będzie przebiegał według zasad określonych przez brukselskich
urzędników. Ich propozycje to duża liczba kontyngentów i różne okresy
obciążeń celnych, które sprawiają, że reguły handlu żywnością pochodzenia
morskiego stają się bardzo niejasne.
EFTA lepsza od UE
Chociaż EFTA jest stowarzyszeniem małych państw, to jednak liczy się w
światowej gospodarce. Jej państwa członkowskie są wymieniane wśród pierwszej
dziesiątki najbogatszych państw świata według kryterium: dochód na głowę
mieszkańca. Dla obszaru EFTA jest on niemal dwa razy wyższy, niż w UE. EFTA
ma również mniejszą inflację i niższy wskaźnik bezrobocia. Te cztery
(niewielkie w sumie) państwa należą do czołówki ekonomicznej globu. Dwa
państwa położone w Alpach - Szwajcaria i Liechtenstein, to światowe centra
finansowe. Z kolei dwaj pozostali, skandynawscy członkowie EFTA - Islandia i
Norwegia - są czołowymi dostawcami ryb. Poza tym Norwegia to największy po
Arabii Saudyjskiej dostawca ropy naftowej.
EFTA to przykład państw, które ani nie są wielkie ani nie są silne. A jednak
dzięki zręcznej polityce kolejnych rządów potrafiły zbudować mocne
gospodarki, które są zdolne oprzeć się zagranicznej konkurencji.
Polska w EFTA?
Przedstawiciele państw należących do EFTA pytani o nasze szanse w tym
stowarzyszeniu jako alternatywie dla UE mówią wprost: to zależy od was. Skoro
państwa EFTA były zdolne do tak dobrych wyników ekonomicznych to ile mógłby
osiągnąć tak wielki kraj jak nasz? Udział w takim przedsięwzięciu mógłby
stworzyć nam warunki (na przykład transfer nowoczesnych technologii) do
zbudowania potęgi, jaką powinien reprezentować 40-milionowy kraj położony w
centrum Europy. Oczywiście, o ile byłyby to partnerskie warunki, więc coś
zupełnie innego, niż nas czeka w UE.