Gość: Oszołom z RM
IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl
11.10.02, 17:10
Werdykt jurorów nagrody Nike musiał być rozczarowaniem dla miłośników
pisarstwa literata Krzysztofa Vargi. Jego utwór "Tequila" jest
niewątpliwie "majstersztykiem", z którym równać może się tylko proza
nowej "gwiazdy" na firmamencie polskiego pisarstwa, literatki Doroty
Masłowskiej, lansowanej ostatnio przez "Wyborczą".
Literat Varga nie miał jednak większych szans, bo wśród pozycji nominowanych
do nagrody Nike znalazła się książka o żydowskiej inteligencji w Polsce. A
przecież nietaktem byłoby, gdyby szanowne jury nie dostrzegło tak ważnej
pozycji. W sojuszniczej Ameryce natychmiast poczytne tygodniki życzliwie
doniosłyby o kolejnym akcie polskiego antysemityzmu.
Zaś co do poziomu literatury lansowanej przez twórców nagrody Nike, którego
to aspektu nie sposób nie odnotować, to istnieją tu dwie teorie: pierwsza
spiskowa - wrogie Polsce środowiska specjalnie propagują taką tandetę, żeby
zniszczyć kulturę, ściślej literaturę polską (a później obłudnie narzekają,
że czytelnictwo w Polsce spada). Niżej podpisany, choć z ciemnogrodu,
opowiada się raczej za drugą teorią - lewacka wierchuszka nie może
zaproponować innej literatury, bo taką - w ramach pisarstwa poprawnego
politycznie - nie dysponuje. Dlatego też taką na przykład "Tequilę" promuje
się nie po to, aby świadomie ośmieszyć poziom rodzimej literatury, ale jest
to podyktowane zwykłą koniecznością... dziejową.