leszek.sopot
26.11.05, 15:21
Z relacji prasowych po terapeutycznym spotkaniu Platformy w Ożarowie ("To
spotkanie to była terapia, choć ciekawa i potrzebna" - słowa jednego z
uczestników przytoczone przez Rzepę) można dojść do wniosku, że żyję w kraju,
w którym toczy się walka na śmierć i życie pomiędzy narodowymi socjalistami z
PiS (czyli faszystami) a konserwatywnymi chadekami z PO (czyli endekami). O
faszystach - czyli narodowych socjałach i o konserwatywnych chadekach - czyli
endekach miał mówić Rokita, który pozostałe partie skazał na
wymarcie: "konserwatywna-chadecka PO przeciwstawi się narodowo-socjalnemu
PiS, a mniejsze partie są na wymarciu" (donosi Wyborcza). Takie przyklejanie
nowych etykietek na użytek propagandowy nazywa się chyba fachowo
profilowaniem partii na użytek medialny.
Wszyscy ci, którzy liczyli na to, że ze zderzenia programu "faszystów"
i "endeków" powstanie nowa popisowa jakość budująca IV RP spotkał na pewno
zawód. Są od narady w Ożarowie skazani na wybór między faszyzmem a endecją,
które różnią się chyba jedynie tym, że endecja nie ma tak rozbudowanego tzw.
socjału.
Czy będziem świadkami medialnego rozpowszechniania tych etykietek, czy może
już jesteśmy tego świadkami? Chyba to drugie. Obserwuję już od pewnego czasu
z jaką ochotą obrzucają się dawni popisowi przyjaciele podrzuconymi
etykietkami, z tym, że pisowcy dalej jadą schematem liberalnym i traktują PO
jako partię interesów najbogatszych, a nie jak endeków. Przecież Tuska za
endeka trudno jest traktować, choć przecież pośpiesznie wziął ślub kościelny,
pojechał po błogosławieństwo do Dziwisza i wyparł się części swoich
liberalnych poglądów - tej części "obyczajowej".
Ja ani faszystami, ani endekami nie zamierzam się przejmować. Wiem, że będą
to wmawiać usilnie partyjni propagandziści, ale rzeczywistość jest przecież
inna. Jednak wielu ludziom w Polsce taka wizja życia politycznego w kraju
zatruje dusze i myśli. Cóż, będzie to skutek cynizmu polityków, którzy na
drodze do władzy nie powstrzymają się od każdego uproszczenia, przeinaczenia,
pomówienia i kłamstwa. Jeśli jednak większośc ludzi w Polsce uwierzy, że może
tylko wybierać między cholerą a dżumą, to co wybierze? Może nic, a może pod
wpływem propagandy naprawdę staną się faszystami bądź endekami - wszystko mi
jedno. Przeciez to media rządzą światem, gdy raz pchnie się jakiś
propagandowy kamyk, to raczej na pewno - przy wsparciu polityków - może
zamienić się on w lawinę.