Gość: Jan
IP: *.proxy.aol.com
19.10.02, 17:51
18. rocznica śmierci sługi Bożego Księdza Jerzego Popiełuszki
Niezapomniany Ksiądz Jerzy
http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20021019&id=my16.txt
Ten pokorny i gorliwy kapłan na zawsze zapisał się w naszej pamięci.
Wspominam moje pierwsze spotkanie z nim. Było to w czasie studenckiego
strajku, który - o czym wtedy nie wiedzieliśmy - poprzedzał bezpośrednio
wybuch stanu wojennego. Ksiądz Popiełuszko siedział wraz z grupą młodzieży,
prowadząc wspólną medytację. Pytałem go, jak można wpłynąć na strajk w naszej
uczelni, aby potoczył się we właściwym kierunku. Niestety, nie pamiętam już,
co mi wtedy powiedział. Ale została mi w pamięci jego skupiona, natchniona
modlitwą twarz.
Z tym strajkiem to potem było tak: pojechaliśmy 12 grudnia na Jasną Górę, aby
Maryi zawierzyć wszystkie problemy młodzieży, "Solidarności" i całej Polski.
I tam, w czasie nocnego czuwania, dowiedzieliśmy się o zbrodniczym zamachu na
naszą Ojczyznę. Nasza modlitwa, nasycona cierpieniem, stała się głębsza.
Zrozumieliśmy, że dzieją się sprawy, o których kierunku ostatecznie musi
zadecydować Pan Bóg.
Śmierć męczennika
Kiedy nad Warszawą i nad Polską zapanowała noc stanu wojennego, Ksiądz Jerzy
objawił się jako jasne i czyste światło ukazujące drogę dla Polski. Drogę
przez zaufanie Bogu i Jego Matce, drogę wierności Bożym Przykazaniom i
sumieniu, drogę solidarności z każdym człowiekiem, zwłaszcza tym słabym,
pokrzywdzonym, nienarodzonym. Kazania księdza Jerzego budziły wiarę i
nadzieję w odrodzenie Narodu.
A potem przyszła ta tragiczna wiadomość o tym, jak Ksiądz Jerzy własnym
życiem dokończył Drogę Krzyżową, której przewodniczył w Bydgoszczy. Trudno
dziś opisać, jakim ciosem moralnym była ta śmierć dla Polaków, ale zarazem
jaki obudziła zapał i gorliwość, aby te wartości, które ukazywał, ochronić i
wcielić w życie. Wszyscy czuli, że jest to śmierć Męczennika i że ta ofiara
nie pójdzie na marne.
14 czerwca 1987 roku Jan Paweł II nawiedził grób ks. Jerzego. Oto relacja z
kazania wygłoszonego przez ks. Antoniego Lewka
21 czerwca, tydzień po tej niezwykłej wizycie: "Naprzeciw grobu -
przygotowany klęcznik z purpurową narzutą. Lecz oto Ojciec Święty nie klęka
na nim. Omija go. Bierze od swego kapelana bukiet biało-czerwonych kwiatów.
Podchodzi aż do samego grobowca. Składa na nim kwiaty. Przyklęka i całuje
nagrobkowy kamień w kształcie krzyża. Klęka na ziemi na obydwa kolana.
Pochylony głęboko wspiera się rękami na płycie grobowca i w tej to klęczącej
postawie trwa długo na modlitwie (...) Obejmując zaś swoimi rękami grób ks.
Jerzego, zdawał się mówić: 'Synu mój drogi, Jurku kochany, jestem przy Tobie,
jestem z Tobą, jestem za Tobą... Przybyłem tu specjalnie, aby Ci wyrazić moją
wdzięczność za to, co uczyniłeś dla Kościoła i dla Ojczyzny naszej!'".
Kilka dni przed nawiedzeniem grobu Księdza Jerzego Jan Paweł II, przemawiając
na Zamku Królewskim do władz państwowych, upominał się o to, by Naród mógł
odzyskać swoją podmiotowość, by czuł się "gospodarzem w swoim domu". W tym
samym dniu w homilii wygłoszonej w kościele Wszystkich Świętych przytoczył
piękny fragment kazania Księdza Jerzego, mówiący o tym, że krzyże, które
dotykają naszą Ojczyznę, "muszą doprowadzić do zwycięstwa, do
zmartwychwstania, jeśli łączymy je z Chrystusem". W ten sposób Jan Paweł II
solidaryzuje się z linią ideową Księdza Jerzego. W Tarnowie, 10 czerwca Jan
Paweł II pochwalił styl polskiej tradycji duszpasterskiej, polegającej na
tym, że "kapłan (...) dzieli losy swojego Narodu, ...bliski wszystkich jego
doświadczeń". A nie mogąc wymienić wszystkich po imieniu, powołał się na
przykład "Księdza Jerzego z warszawskiej parafii świętego Stanisława Kostki".
Patron naszej obecności w Europie
W ten sposób w tych zwięzłych, lecz znaczących wypowiedziach i gestach Jana
Pawła II Ksiądz Jerzy urósł do rangi symbolu streszczającego i wyrażającego w
sobie wszystko, co prawdziwe, godne i święte w naszej Ojczyźnie. Stał się
poniekąd znakiem naszej tożsamości i naszą legitymacją wobec świata, a
zwłaszcza Europy. To Ksiądz Jerzy reprezentuje prawdziwą Europę i
charakterystyczną dla niej kulturę ducha, która właśnie w Polsce dała o sobie
znać wyjątkowo czytelnie.
Tak to wyraził Jan Paweł II 7 czerwca 1987 r. we Włocławku: "Kulturę
europejską tworzyli męczennicy trzech pierwszych stuleci. Tworzyli ją także
męczennicy na wschód od nas w ostatnich dziesięcioleciach i u nas w ostatnich
dziesięcioleciach... Tak. Ksiądz Jerzy. On jest patronem naszej obecności w
Europie, za cenę ofiary z życia, tak jak Jezus Chrystus. Chrystus ma prawo
obywatelstwa w świecie, w Europie, dlatego, że dał swoje życie za nas
wszystkich. Ma prawo obywatelstwa wśród nas i wśród wszystkich narodów tego
kontynentu i całego świata - przez swój Krzyż... Taką miarę europejskości
przyjmujemy i taką miarę europejskości pragniemy podjąć i kontynuować, a nie
pozwolimy sobie zaniżyć tej miary. Tak."
Co powiedziałby dziś Ksiądz Jerzy?
Dziś, kiedy z wielkiego sztandaru "Solidarności" zostały tylko strzępy,
niezdolne przemówić i niezdolne budzić ducha uśpionego Narodu; dziś, kiedy
handluje się Polską, sprzedaje się jej ziemię, suwerenność, kulturę, duchową
tożsamość - w ekonomicznym rachunku przeliczanym na dzisiejsze srebrniki,
czyli na "euro"? Dziś, kiedy rodzina i jej etos przeżywa kryzys, a w życiu
publicznym poniewiera się największe świętości, które zawsze były fundamentem
naszego honoru i moralnej siły. Kiedy zamiast prawa Bożego życie polityczne
kieruje się "prawami", które zmierzają tylko do tego, by człowieka i Naród
sprowadzić do poziomu bezbolesnego niewolnictwa, w którym syty żołądek
nakazuje milczenie sumieniu; kiedy umiera prawdziwa kultura, a tak zwane
media karmią społeczeństwo obrazami wszelkiej podłości i zbrodni. Kiedy
buduje się tylko banki i więzienia, owszem jeszcze "supermarkety", a Polacy
stają się społeczeństwem bezdomnych i bezrobotnych. Co by nam dziś powiedział
Ksiądz Jerzy?
Jego orędzie miłości, "Solidarności" i wiernego trwania przy Krzyżu
Chrystusowym jest tym bardziej aktualne dziś, kiedy - jak to stwierdził Jan
Paweł II 18 sierpnia br. - "Człowiek nierzadko żyje tak, jak gdyby Boga nie
było. Uzurpuje sobie prawo Stwórcy do ingerowania w tajemnicę życia
ludzkiego. Usiłuje decydować o jego zaistnieniu, wyznaczać jego kształt przez
manipulacje genetyczne i w końcu określać granice śmierci. Odrzucając Boże
prawa i zasady moralne, otwarcie występuje się przeciw rodzinie. Na wiele
sposobów usiłuje się zagłuszyć głos Boga w ludzkich sercach, a Jego samego
uczynić 'wielkim nieobecnym' w kulturze i społecznej świadomości
narodów. 'Tajemnica nieprawości' wpisuje się w rzeczywistość świata, w którym
żyjemy".
Co więc powiedziałby nam Ksiądz Jerzy? Może przypomniałby niektóre fragmenty
swoich homilii? Na przykład:
"Aby pozostać człowiekiem wolnym duchowo, trzeba żyć w prawdzie. Życie w
prawdzie to dawanie świadectwa (...). Człowiek, który daje świadectwo
prawdzie, jest człowiekiem wolnym nawet w warunkach zewnętrznego zniewolenia,
nawet w obozie czy w więzieniu" (31 października 1982).
Albo: "W życiu osobistym, społecznym czy zawodowym nie można budować tylko na
materializmie. Materia nie może brać góry nad duchową stroną człowieka" (24
kwietnia 1983).
Albo (w tej samej homilii): "Bądźmy silni miłością i męstwem oraz nadzieją.
Miejmy przekonanie, że nic nie da się wymazać z dziejów Narodu, co raz miało
miejsce. Miejmy przekonanie, że wydarzenia lat 80., związane ze
słowem 'Solidarność' - jak mówił Ojciec Święty 3 maja ubiegłego roku - 'mają
także jakąś wielką nośność w życiu Narodu, w jego dążeniu do tożsamości, woli
kształtowania przyszłości. Chociaż spadło na nas doświadczenie dziejowe, to
nie tracimy przeświadczenia, przekonania, że również te treści i wydarzenia,
jak niegdyś Konstytucja 3 Maja, będą kształtowały życie Narodu