leszek.sopot
31.12.05, 01:35
Zderzyły się ze soba dwa fakty. "Becikowe" i wybory prezydenta stolicy...
Wydawać by się mogło, że wybrani posłowie głosując za lub przeciw jakiejś
sprawie kierują się względami merytorycznymi - np. ubogim matkom należy się
pomoc lub też, że nie należy bo w budżecie są pilniejsze wydatki. Jednak tak
się dzieje tylko wtedy, gdy posłowie mają na uwadze tzw. dobro wyższe, a nie
podnoszą łapki w zależności interesów swojej partyjnej kasty. Gdy głosują tak
jak im każe interes kasty przestają być przedstawicielami społeczeństwa i
stają się członkami swoich partyjnych mafii. Ważny staje się tylko bieżący
interes partyjnego lidera bądż kilku partyjnych szych, którzy podporządkowują
sobie resztę współpracowników i partyjne doły.
PO mając przewagę w sondażach w Warszawie liczy, że wygra wybory na nowego
prezydenta stolicy. Kalkuluje, że ta wygrana odwróci tendencję występującą w
sondażach, w których PiS ciągle zwyżkuje. Po to jednak by dopiąć swego
postanawia głosować za becikowym dla wszystkich, gdyż inaczej LPR nie
zagłosowałaby przeciw rządowemu projektowi przesuwającemu wybory na jesień. Z
kolei na rękę także jest LPR, który wie, że ucieka od niej elektorat do PiS i
koniecznie potrzebuje "becikowego sukcesu". Tusk w wypowiedzi telewizyjnej
szczerze wyznał, ze niech PiS teraz płaci za to, że z PO nie chciał się
podzielić władzą. Panie Tusk, to nie Kaczyński czy PiS będzie płacił, ale
budżet państwa. Giertych z Tuskiem po trupach do celu będą szli - pierwszy po
to aby ocalić swoją partię przed niebytem a drugi po to, aby zdobyć przewagę
nad PiS i po pierwsze zwyciężyć w wyborach samorządowych, a po drugie wygrać
w przyszłych wyborach parlamentarnych. Tusk nawet z koniem będzie szedł pod
rękę i psuł finanse państwa na naszą szkodę byle tylko jego partyjny egoizm
był górą.
Brudne polityczne gry. A politycy dalej z obłudnym uśmiechem na ustach będą
coś bajdurzyli o tym, że mają na uwadze przede wszystkim dobro kraju i
społeczeństwa. Wierny tłum elektoratu będzie klaskał i zachwycał się jak
jedni drugim podstawiają nogi. Będą pisowcy kłócić się między sobą i
obszczekiwać od czasu do czasu pomniejszych graczy. Co tam Polska, co tam
Polacy... nic to. Liczy się partjna, czyli kilku partyjnych szych, wygrana,
ambicja, zaspokojenie namiętności i złych emocji.
Życzę wszystkim wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.