emerytka.z.rzeszowa
09.01.06, 23:43
Widziałam dzisiaj rano wystąpienie Jaśnie Panującego Nam Prezesa Kaczora I
(nie mylić z Kaczusiem I, prezydentem), który razem z Marianem Piłką (nie, on
nie pije dużo - po prostu tak się nazywa) zachęcał Bogu ducha winne Polki do
zostawiania matkami. Inaczej za 15-20 lat ludność Polszy zmniejszy się o ok.
6 mln i będziemy musieli sprowadzać to tałatajstwo z Rosji albo krajów
arabskich. Tego ostatniego prezes oczywiście nie powiedział, ale mniej więcej
taki był sens tej konferencji.
Polki jak na złość uparły się po 1990 roku nie rodzić dzieci (choć w czasach
PRL powijały milion rebionków rocznie), być może jest to swego rodzaju
protest przeciwko radykalnej ustawie antyaborcyjnej (która sprowadza naszą
dolę do roli macior). Polki są przekorne i nie sądzę by pod wpływem 1000 (a
nawet 2000zł) beciku skusiły się pójść do łóżka z jakimiś sapiącymi i
śliniącymi się chamami (a tacy są w 90% polscy mężczyźni) - do tego często
jeszcze pijanymi, by się zapłodnić i powić dzieciątko. Trzeba więc będzie
użyć środków nadzwyczajnych. Jakich?
Ano, wzorem służy III Rzesza, tak wielbiona przez zwolenników LPR i PiS. Tam
zakładano specjalne lebensborny (co prawda chodziło w nich głównie o czystość
rasy niemieckiej, rządom PiS też chodzi o czystość, tyle że moralną - ta
różnica jest jednak mało istotna) - być może więc Przemysław Gosiewski
powinien zaproponować w imieniu całego narodu (który przecież w 99% głosował
na PiS) powołanie takich ośrodków. Minister Dorn mógłby powołać niepokorne
kobiety (np. te strajkujące lekarki albo zwolenniczki SLD i PO) w kamasze i
pośle hen, gdzieś na tereny Podkarpacia (bo tu zapewniona jest podbudowa
ideologiczna - mnóstwo tu klechów), by rodziły. Być może nawet dostaną jakieś
500 zł, w końcu to i tak taniej niż "becik", a i liberałce Gilowskiej łatwiej
będzie spiąć budżet 2007.
Skądinąd wnuczek nagabuje mnie na okoliczność przyjęcia beciku. Podkreśla
naszą złą sytuację materialną ostatnimi czasy (rzeczywiście - dziś wydałam
200 zł w hipermarkecie na DROBNE sprawunki, co stanowi 8% mojej emerytury, a
dni w miesiącu jest 30), a jemu potrzebne pieniądze na wycieczkę do Francji.
Odpieram mu, że przecież jestem staruchą, a przykład Francuzki, która
urodziła w wieku 65 lat można między bajki włożyć (to jakaś mistyfikacja). On
dalej swoje.
Być może wiedziona jednak ostatnimi obniżkami emerytur (wartość realna moich
dochodów obniżyła się w latach 1997-2004 o 20%) namówię przynajmniej córkę do
pójścia do pisowskiego lebensbornu - pod warunkiem jednak, że Kaczyński
będzie wypłacał nam miesięcznie po 2000 zł (z własnej kieszeni - będziemy
mieli na szampana i kawior z jesiotra, ten czerwony). W ten sposób być może
zwiększymy ludność Polski o 0,000000000000000000000001% - a jurkowie, piłki i
zawisze będą mieli świadomość, że komuna się wreszcie do czegoś Polsce
przydała. Dobrze myślę?
Aha - niech mi ktoś powie JAKIE prawo moralne i kompetencje ma Jarosław
Kaczyński by namawiać Polki do rodzenia większej ilości dzieci? Czy sam już
urodził? Przy okazji zastrzegam, że wszelkie plotki o ojcostwie kota
Sylwestra są mocno przesadzone - technika nie poszła jeszcze tak daleko!
*Emerytka (z Nowym Rokiem i nowymi pomysłami)