demokrata.antyfaszysta
10.01.06, 13:12
Jarosław Kaczyński marzy, by jego partia liczyła przynajmniej 40 tys.
członków. Do tego jednak daleko. Za pół roku PiS planuje zwołać kongres
zjednoczenia prawicy, na który zaprosi lokalne stowarzyszenia samorządowe
Liderzy Prawa i Sprawiedliwości zrezygnowali już z założenia, że ich partia
będzie miała charakter kadrowy. Formacja, która – według zapowiedzi Ludwika
Dorna z 2001 roku – miała liczyć tylko 300, ale lojalnych członków, w tej
chwili ma ich ponad 10 tys. I nowi chętni ciągle napływają. W biurze
politycznym PiS trwają dyskusje, jak wielu nowych „aparat” jest w stanie
wchłonąć bez uszczerbku dla tożsamości partii. I, co jest może znacznie
ważniejsze, bez utraty statutowej kontroli nad partyjnymi szeregami.
Do partii braci Kaczyńskich garną się ludzie z różnych środowisk. Wałbrzyskie
od lat uchodziło za strefę wpływów SLD. Nazywane było nawet „Dyduchowem” od
nazwiska Marka Dyducha, sekretarza generalnego Sojuszu. Po ostatniej kampanii
w „Dyduchowie” coś pękło – w szeregi PiS zapragnęli wstąpić nie tylko
przedstawiciele LPR czy PO, ale nawet niektórzy działacze lewicy. Swój akces
zgłosił na przykład poseł II kadencji Sejmu z ramienia Unii Pracy – Zygmunt
Jakubczyk.
www.ozon.pl/tygodnikozon_2_15_1003_2006_1_1.html
Ludzie lubia zwyciezcow, zwlaszcza takic,ltorzy dysponuja wszelkimi cieplymi
posadkami. Marzenia Jarka szybko wiec sie spelnia i to z nadmiarem.